Środa 24 Października 2018r. - 297 dz. roku,  Imieniny: Marty, Marcina

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 11.10.18 - 11:36     Czytano: [46]

Kampania a la Avram Iancu?


Kampania wyborcza do władz lokalnych w Polsce - przybiera na sile. Do tradycyjnej tuby propagandowej, coraz częściej dochodzą media elektroniczne. Może byłoby to niezłe, ale pod warunkiem, że zostaną zachowane pewne normy i reguły. Jednak najwyraźniej - nie każdego na to stać. Bełkot i język menela często bierze górę. Często porywają się na to, nawet leciwe matrony - używając sobie za babę, a właściwie - za babochłopa z jajami. Intensywność kandydatów jest nieziemska, by nie powiedzieć wprost - kosmiczna. Osobnicy skompromitowani nieuczciwością i uwikłaniem się z Kremlem czy Berlinem - wystawiają do gry młode marionetki, całkowitych politycznych młokosów, zdolnych zajmować się jedynie problematyką dziecięcą i placami zabaw. Kiedy wędrowałem po Siedmiogrodzie, zaskoczony byłem mnogością czy wręcz monopolem jednego bohatera. Już zaczęło się to w Oradei, mieście do dzisiaj nazywanym przez Węgrów Nagyvarad. Potem powtarzało się, im dalej w głąb Transylwanii - tym więcej ulic, placów, bibliotek i szkół - imieniem tego najlepszego z najlepszych. W końcu dowiedziałem się od przygodnych Rumunów, że podczas gdy generał Józef Bem walczył wspólnie z Węgrami o węgierski Siedmiogród, Avram Iancu, sprzymierzony z Austriakami - walczył o Siedmiogród rumuński, o Transylwanię. No dobrze! Avram Iancu został nagrodzony, ponieważ stawiał na szali swoje życie i swoją przyszłość. Ale co stawiają na szali szukający wyborczej protekcji u genseka Kwaśniewskiego? Liczą, że wyborcy znów marzą o tym, żeby w dniu 1 maja nosić portrety Dzierżyńskiego, Marchlewskiego i partyjnych aktywistów-dziadków niejednego z kandydatów? O naiwni i prymitywni! Kto z wami zechce budować czerwoną republikę?. Nawet Albańczycy nie marzą o tym!


Bilans przemian

Zacietrzewienie wielu środowisk w Polsce - narasta. Nie potrafimy często rzeczowo rozmawiać ze sobą. Dzieje się tak w środowiskach pracy, w kręgach rodzinnych i wśród znajomych. Każdy musi mieć rację i innej wersji nie jest w stanie przyjąć do wiadomości. Wygląda na to, że w szybkim tempie przybywa nam męczenników, błogosławionych i świętych ale równocześnie przybywa ludzi, którzy nie mogą się ścierpieć nawzajem i nie mogą patrzeć na siebie. Podczas tego wysypu "idealnych rodaków", coraz trudniej znaleźć odpowiedzialnych energetyków, elektryków i elektroników, mechaników samochodowych i operatorów sprzętu budowlanego. Życie staje się koszmarem. Ludzie o dwóch lewych rękach - usiłują kreować codzienność. Potwierdza się odwieczna prawda, że idealiści nie lepią przysłowiowych garnków. Monotematyczni idealiści usiłowali przekształcić kościoły w muzea religii a przemysł - w muzea przemysłu. W niektórych częściach świata, nawet udało im się tego dokonać. Tylko czy bez religijnej i gospodarczej witalności można jeszcze tworzyć teraźniejszość i przyszłość? A może należy się wówczas wyłącznie do przeszłości? A może nieskazitelnych bohaterów mamy jedynie w niezweryfikowanej komisyjnie przeszłości? Obyśmy ludzi nam współczesnych, nie zaczęli kwalifikować wprost do piekła! Przestaliśmy uznawać spowiedź świętą i rozgrzeszenie innych. Zaufaniem nauczyliśmy się darzyć wyłącznie siebie. W sytuacji wzajemnych oskarżeń i przy wciąż rosnących apetytach konsumpcyjnych - niemieckie kredyty niepostrzeżenie mogą osiągać astronomiczne rozmiary. Oczywiście wydawnictwa niemieckie dostarczą nam coraz nowych przepisów kulinarnych i na pewno nie będzie to kuchnia ponad tysiącletniej Polski, Królestwa Polski i Rzeczypospolitej Polskiej od Bałtyku po Morze Czarne. Niemcy blokują polskie inicjatywy - zmierzające do powstania prężnych instytutów naukowo-technologicznych. Mający imperialne apetyty Teutoni - robią wszystko, by Polska stawała się radosną bawilandią, podskakującą w takt niemieckiej "Ody do radości". Bawilandią - niezdolną do samodzielnej egzystencji gospodarczej. Rozjuszeni swoją "misją" twórcy muzeów - z pasją kreują niszczenie wszelkiej działalności artystycznej, rzemieślniczej i gospodarczej w Polsce. Nieprzejednanie uważają za swoje posłannictwo. W niszczeniu usiłują być niezwykle konsekwentni i nie uznają tego ciągle za głupotę! Pod pozorem super-solidarności pospolici złodzieje i oszuści rozkradli bardzo wiele wspólnego dobra Polaków. Dobrze, że następuje pozytywna zmiana, która wbrew manipulatorom usiłuje konstruować pozytywną teraźniejszość i przyszłość - dla Polski, Polaków i polskości.


Starożytność a my

Narody mające za sobą historię starożytną, mają o wiele więcej doświadczeń - od narodów powstałych w czasach nowożytnych i współczesnych. Mieszkańcy np. obecnej Italii mają za sobą czasy grecko-rzymskich bogów i budowniczych. Te czasy do dzisiaj pozostawiły w ich świadomości pamięć o możliwości wielobóstwa. To doświadczenie podobne do doświadczenia quasi - bogów marksistowsko-leninowskich i liberalnych bogów: konsumpcji, technologii, pieniędzy i seksu. Tutaj widać jak człowiek niewiele się zmienia, pomimo upływu czasu. Jego wątpliwości, obiekty westchnień i głębszych uczuć, są zawsze podobne i właściwie nie ma większego znaczenia, czy chodzi o avanti Cristo, czy o dopo Cristo. Religia Chrystusa jest zawsze aktualną i orzeźwiającą. Zawsze proponuje wyjście ze światopoglądowego zamętu. Jest sprawdzonym drogowskazem dla Europy. Od Chrystusa ciągle mogą uczyć się kapłani i pełni wątpliwości wierni. Bez Chrystusa człowiek jedynie błądzi i potyka się, traci sens życia i traci grunt pod nogami. Część Europy, w której oddawano cześć greckim i rzymskim bogom, sama nie wiedząc kiedy - przeszła na politeizm. Nie burzyła się na infekowanie jej Marksem i Leninem. Wiara w wielu bogów była tutaj niemalże czymś naturalnym. Podobnie czczenie bóstw liberalnych. Reewangelizacja takich środowisk, to zadanie podobne do misji pierwszych ewangelizatorów. Tyle, że pierwsi ewangelizatorzy mieli do dyspozycji środki przymusu. Dzisiaj nawet nie pasuje myśleć o jakimkolwiek przymusie. Zatem wyłącznie można liczyć na dobrą wolę...pogan. Chrześcijanie bardzo często już nie mogą publicznie przyznawać się do wiary w Syna Boga Jedynego, w Chrystusa. Oczywiście nikt nie traktuje podobnie wyznawców judaizmu, islamu, buddyzmu czy hinduizmu. Azja i Afryka mówi Europie, w kogo ma wierzyć - teraz i w przyszłości!


Niemcy boją się polskich projektów

Niemcy boją się w szczególności Polexitu. Boją się wyjścia Polski z nadzorowanej przez siebie Europy, bardziej niż Brexitu. W czasach przychylnej im PO zainwestowali w Polsce sporo swojego posthitlerowskiego kapitału. Przy zdecydowanej postawie Polaków, mogłoby okazać się, że ten majątek stał się własnością polskiego państwa. Podobne próby przejęcia kontroli nad własnością niemieckich banków, niemieckich biur podróży a nawet instytutów Goethego - próbowali podjąć Grecy. Na razie sprawa została odłożona. Raczej nie na zawsze. Niemcy są narodem wypalonym intelektualnie i mentalnie. Po hitleryzmie i marksizmie nie mają niczego do zaproponowania Europie. W sens multi-kulti czy islamu w Europie, nie wierzą nawet najwięksi pretorianie carycy Merkel. A Europa wciąż maszeruje po swoje. Na niepodległość próbują wybić się Włosi. Oni też mają szczerze dosyć, ograniczających i zniewalających ich niemieckich idiotyzmów. Włosi zawsze uznawali Dekalog za źródło cywilizacyjnego ładu Europy, a nie za hamulec wszelkiego postępu. Oni wiedzą, że ich przywódcą religijnym zawsze pozostaje ten, który jadał z grzesznikami i kochał nawet nieprzyjaciół.


Uchodźcy a święty Augustyn

Przybyły niegdyś do Europy - z ziem obecnej Algierii Augustyn, nie od razu był gorliwym chrześcijaninem i świętym. Jednak do tego dążył i nad tym pracował. Dzisiaj podobny afrykański uchodźca, chciałby nawracać na islam europejskich chrześcijan. Różnica jest zasadnicza. Jednak dzisiaj w Europie nastała swoista amnezja na temat jednego z najwybitniejszych teologów wszech czasów. Natomiast usiłuje się wmawiać wszystkim, że najlepszym domem dla Afryki i Azji jest Europa. Oczywiście jest to pozbawione jakiejkolwiek logiki. To próba unicestwienia całej Europy. To próba oddania Europy cywilizacji wojującego islamu, to próba przekształcenia Europy - w front walki z całym światem muzułmańskim.


Made in Germany

Marki firmowe Hitlera, wciąż zarabiają. Zarabia motoryzacyjne dziecko ludobójcy wszech czasów "Volkswagen". Zarabia "Man" - zaopatrujący Wehrmacht w ciężarówki wojskowe. Zbrojomistrz i sponsor Hitlera - Krupp, również firmuje nadal niemieckie produkty. Podobnie "Veissmann". Czy sponsorzy i protektorzy Hitlera powinni być tolerowani w Wolnej Europie? Ostatnio głośna stała się sprawa chemicznego zabójcy, noszącego niewinną nazwę Roundup. Idąc po nitce do kłębka, okazuje się, że jest to produkt niemieckiego giganta chemiczno-farmaceutycznego Bayer AG. Historia niczym z cyklonem B. Tyle, że dziejąca się na naszych oczach. Ot, moralność i biznes po niemiecku! Niemieccy truciciele znaleźli się w końcu w odwrocie. Zaczynają się kolejne postępowania sądowe o finansowe odszkodowania dla ofiar niemieckiej fabryki śmierci. Pierwsze odszkodowanie opiewa na kwotę 290 mln dolarów amerykańskich. Niemiecki kod genetyczny ma widać wpisaną zbrodnię. Na to zawsze trzeba uważać!


Kultura jedzenia i kultura picia

Od narodów wywodzących swoją kulturę dnia codziennego, kulturę języka, jedzenia i picia - z Lacjum i rzymskiego kręgu kulturowego, można uczyć się szacunku do zastanej historii, szacunku do spotykanej osoby, szacunku do języka i szacunku do tego, co mówi druga osoba. Jedzenie i picie należy tutaj wręcz do rytualnych czynności. Nie jest to religia, ale czynność niemal religijna. I to zarówno przyrządzanie wyszukanych posiłków, jak i samo ich jedzenie. Podobna atmosfera towarzyszy piciu napojów, od wszechobecnej kawy - po również wszechobecne wino. Wysoka kultura picia powoduje, że w obszarze Świata Śródziemnomorskiego nie widać zataczających się od nadmiaru alkoholu, ani awanturujących się po kilku szybkich i głębszych. Tutaj nie bije się rekordów, co do ilości jedzenia i picia. Tutaj nie sięgają zgubne wpływy Moskwy!


Złe Włochy i zła Ameryka

Przez lata budowano negatywny portret Włoch i Ameryki. Kryminalista Corleone był kreowany na superbohatera obojga narodów. Nie Amerigo Vespucci, nie Alighieri Dante, nie Giuseppe Verdi, ale właśnie mafioso. Jaki był tego cel? Komu potrzebna była degradacja dwóch wielkich narodów? Degradacja twórców republiki starożytnej i degradacja twórców nowożytnej demokracji i nowożytnej państwowości? Czy współczesny świat naprawdę potrzebuje niemieckiego i rosyjskiego zamordyzmu, jako modelu demokracji i państwa? Nazywanie pospolitych kryminalistów, oszustów i złodziei - elitą czy oligarchią, to wielkie nadużycie, jakiego dokonują Berlin i Moskwa.


Niemiecka strategia

Niemcy do dzisiaj pamiętają Stalingrad. To była katastrofa, największa w ich dotychczasowej historii. Rzekomo niezwyciężony Wehrmacht, okazał się tutaj kruchy a żołdacy Hitlera, stali się zgrają - coraz bardziej niezdolną do jakiejkolwiek walki. Zatem po 1945 roku potrzebna była zmiana niemieckiej strategii wobec Rosji. Strategią niemiecką stało się wchodzenie do odbytu Rosjan. To była strategia pełzania, lizania i mlaskania. Wydaje się, że tą metodą Niemcy uśpili czujność Rosji. I tą drogą Niemcy usiłują podporządkować sobie Rosję. Chodzi oczywiście głównie o obszar surowców strategicznych, paliw energetycznych. Cała rosyjska ropa i gaz mogą zostać przepompowane do niemieckich magazynów paliw. Do Niemiec płyną zatem główne zyski ze sprzedaży rosyjskich paliw energetycznych. Czy Rosja potrafi jeszcze wyzwolić się z żelaznych kleszczy podstępnych rodaków Hitlera? Wolna od Niemiec Rosja, to szansa na partnerstwo Rosji ze wszystkimi państwami Europy, także z Polską. Barbarzyństwo niemieckie znów usiłuje kolonizować. Próbuje to robić najnowszą "bronią" i najnowszymi "metodami walki".


Duchowi nauczyciele Polaków

Naszymi duchowymi autorytetami i nauczycielami wciąż pozostają: Mikołaj Rej, Jan Kochanowski, Adam Mickiewicz, Henryk Sienkiewicz i święty Jan Paweł Drugi. To głównie dzięki nim nie staliśmy się bezpaństwowcami i bezwyznaniowcami. To dzięki nim nie staliśmy się technokratami, cyborgami i lemingami, ale wciąż wysoko cenimy człowieczeństwo swoje i innych. Wciąż potrafimy być humanistami i wciąż potrafimy wszystko co ludzkie, stawiać na pierwszym, naczelnym miejscu. W Polsce nie ma większych szans na szerzenie się mody na humanizację zwierząt, na nadawanie im ludzkich praw czy tworzenie ludzko-zwierzęcych hybryd. Duchowi nauczyciele Polaków zawsze przekonywali nas do odnowy. I nie chodziło im wyłącznie o modną obecnie odnowę biologiczną. Bieganie i chodzenie nigdy nie zastąpi potrzeby głębszej refleksji na temat ludzkiego morale i psyche. Przerzucanie ciężarów też nie zastąpi spotkania z najnowszą książką. Poeta i pisarz potrafi zaglądać w przyszłość. Zatem warto poznawać to wcześniej. Zanim zaskoczy nas życie!


Europa potrzebuje zjednoczonych ojczyzn!

W wydaniu kiboli i podobnych osobników, regionalizm staje się rasizmem i szowinizmem. I nie chodzi wcale o rozrzucane na stadionach skórki z banana. Chodzi o antypolski rasizm i szowinizm. Czy takie były założenia i oczekiwania ojców regionalizmu? Różnych Buzków i Tusków, a niektórzy mówią – Buseck ów i Thuzk ów, z uwagi na ich kontrowersyjne korzenie. Czy rodacy Karla Marxa i Friedricha Engelsa mogą chcieć umocnienia Polski? Rozrywanie wspólnoty państwowej przez manipulowanie tzw. środkami europejskimi, pieniędzmi dozowanymi na rzekomy rozwój regionów a faktycznie na dezintegrację państwa i odrywanie od niego integralnych dzielnic kraju - uznanych za samodzielne organizmy europejskie, nobilitowane do poziomu niemieckich landów lub republik typu Tatarstan, nie wzmacnia państwowości. Polscy patrioci potrafią zmieniać ten trend. Podstęp wydają się rozumieć nie tylko Polacy, ale i Włosi oraz Francuzi. Włosi dostrzegają, jak pod pozorem regionalizacji, Austria usiłuje przejąć kontrolę nad włoską Górną Adygą. Austriacy wciąż drążą temat podwójnego, austriacko-włoskiego obywatelstwa dla obywateli północnych Włoch, ale i temat poboru Włochów z północy Italii - do armii austriackiej. Ba, propaganda austriacka oczernia włoskich bohaterów narodowych, walczących o zjednoczenie Italii, jako agresorów i awanturników. Podobne manewry wokół Republiki Francuskiej robią niemieccy "regionaliści". Szczególnie atakowana jest Alzacja i Lotaryngia. Wiele osób twierdzi, że te regiony Francji już w tej chwili bardziej przypominają części Niemiec, niż Francji. Może po prostu chodzi im o ilość meczetów i minaretów? Bezwyznaniowa Francja faktycznie zaczyna być dominowana przez architekturę islamską. Oby chociaż przysłowiowym rzutem na taśmę, udało się Francji wejść na drogę odzyskiwania autentycznej tożsamości, zarówno tej religijnej, jak i wizerunkowej, najczęściej związanej z miejscami kultu religijnego. Wstyd byłoby chyba Francuzów, gdyby do Francji trzeba było kierować duchownych Afrykańczyków, w celu reewangelizacji m.in. paryżan.


Lubomir

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

24 Października 1931 roku
W USA ganster Al Capone został skazany za przestępstwa podatkowe.


24 Października 1795 roku
Austria, Prusy i Rosja zawarły porozumienia dotyczące III rozbioru Polski.


Zobacz więcej