Środa 24 Października 2018r. - 297 dz. roku,  Imieniny: Marty, Marcina

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 16.09.18 - 22:19     Czytano: [144]

Na kogo zawsze możemy liczyć?


W nijakiej i rozleniwionej Europie, słowa Worcella o Polsce i Węgrzech, jako dwóch splecionych pod ziemią korzeniami dębach - nabierają aktualności. Jedność polsko-węgierska staje się nową siłą dla skłócanego i blokowanego w rozwoju kontynentu. Dla kontynentu degradowanego i kontrolowanego przez niemieckich propagandystów i finansistów. Dla kontynentu na powrót zawłaszczanego przez rodaków Hitlera. Współpraca polsko-węgierska owocowała w przeszłości aktywnością obojga królestw, zarówno nad Bałtykiem, jak i nad Adriatykiem. Ten temat wydaje się wypełniać także Projekt Trójmorza. Polska i Węgry na szczęście nie przypominają wielkiej niegdyś Grecji, która dzisiaj sprawia wrażenie niemieckiej kolonii. Niemcy posiadają tutaj swoje latyfundia, do których latają prywatnymi samolotami, a Grecy do swoich domostw przemieszczają się na osiołkach. Faktycznie powinno być na odwrót, ponieważ Niemcy winni są Grecji około 170 miliardów dolarów amerykańskich odszkodowań wojennych. Tyle, ile wynosi greckie zadłużenie w niemieckich bankach. Buta niemiecka nie uznaje granic. Wciąż powinno się ją poskramiać! Francuzi mistrzowie kolaboracji z III Rzeszą Niemiecką, chwilę temu potrafili wyegzekwować odszkodowania wojenne od Niemców...za Pierwszą Wojnę Światową. Młyny sprawiedliwości najwyraźniej mielą powoli. Ważne, że mielą!


Źle używane słowa

Piśmidła wydawane przez wschodnich oligarchów i Axela Springera, dosyć często manipulują słowami, wywołując zamiast oczekiwanej sympatii - słowa powszechnego oburzenia. Tak manipuluje się m.in. słowem nacjonalistyczny. Słowem dawno skompromitowanym i zdewaluowanym. Dzisiaj jeżeli chce się kogoś pogrzebać, obdarza się go tym właśnie słowem. Po używaniu obcego polskiemu duchowi sformułowania, nacjonalistyczne siły zbrojne, można było usłyszeć o nacjonalistach z Obozu Radykalno-Nacjonalistycznego. Podobnie rzecz ma się w Europie. Po bardzo oczekiwanym przez Europę spotkaniu dwóch wielkich patriotów, Orbana i Salviniego, podano do wiadomości, że dzięki tym politykom Europa staje się...nacjonalistyczna. Brzmi to niemal groźnie, a nie optymistycznie! Czyżby obrona własnych ojczyzn, narodów i wartości, była czymś nagannym? Chyba jedynie dla wywrotowców! Ci jednak dawno stali się zwolennikami obcych interesów - na kontynencie europejskim. Ich cywilizacyjnym i religijnym centrum, od dawna nie jest Rzym. Ba, na Grecji i jej demokratycznym dorobku, też przestali opierać przyszłość Europy. W teorii postawili na dorobek Marksa a w praktyce na kapitał zgromadzony przez Hitlera i jego nierozliczonych rodaków.


Polska wciąż trwa

Orędownicy idei nadczłowieczeństwa ludzi, gardzą wszelkim moralnym porządkiem i granicami wyznaczanymi przez religię. Chrześcijaństwo jest dla nich wciąż jakąś marginalną sektą fanatyków. Oni nie przyjmują do wiadomości, że chrześcijanie to epicentrum świata. Epicentrum z armią męczenników za wiarę i armią świętych. Nie chcą wiedzieć, że chrześcijaństwo to nie tylko przeszłość, ale teraźniejszość i przyszłość. Wyznawcy dobrego jedzenia i konsumpcjonizmu muszą skapitulować przed tytanami wiary w Boga. Pochwalony Jezus Chrystus i Szczęść Boże, muszą wyrugować pozdrowienie zjadaczy chleba, słynne już Smacznego i Dobrego Obiadu! Polskiego Kościoła nie trzeba ani reedukować, ani reewangelizować. On w swojej przeważającej liczbie posiada bardzo zdrową tkankę. On nie czerpie subwencji pochodzących z odsetek od kapitału Hitlera. Polski Kościół radzi sobie dzięki ofiarności Polaków, także tych Polek z przysłowiowym wdowim groszem.


Imperium Piękna

Włochy z powodzeniem określane są impero di bellezza, imperium piękna. Ten kraj od Alp i Doliny Aosty, po Ligurię, Toskanię, Lombardię, Wenecję, Abruzję, Kampanię, Kalabrię, Sycylię, Sardynię i Wyspy Liparyjskie - w pełni zasługuje na to miano. We Włoszech odkryć można również nie tylko fizyczne, ale i duchowe piękno. Tutaj nie skupia się całej energii na walce z przeszłością i z historią. Obok Teatru Greckiego nadal stoi i nadal służy jak może - Teatr Rzymski. Obok Via Antonio Gramsci jest Ulica Leonardo da Vinci. To była przeszłość, której się tutaj ani nie zamazuje, ani nie wybiela. Dopóki nie chodzi o masowe ludobójstwo, nikt nikomu nie odbiera prawa do pozostawania w historii. Podobną sytuację zauważyłem w jednym z miast Województwa Śląskiego, w Tarnowskich Górach. Obok ulicy niesławnej pamięci króla, ale króla - Bolesława Śmiałego, są ulice polskich władców, którzy o wiele pozytywniej zapisali się w historii Królestwa Polskiego i Rzeczypospolitej Polskiej. Według mnie to dobrze świadczy o klasie miejscowych włodarzy.


Zmierzch bogów czy utrwalanie postkomunizmu?

Kultura zaczyna stawać się rzeczą, na którą nas całkowicie nie stać. Władza, szczególnie ta lokalna, wciąż walczy o to, żeby handel alkoholem, włącznie, ze sprzedażą nocną - stał się naszym narodowym przemysłem i dobrem. Język podchmielonego fornala i kultura fornala - stają się symbolami swoistej nowoczesności. Zaś postsowieckie słowo "zajebisty" staje się symbolem obecnego, zlaicyzowanego supermena. Nadczłowieka, tyle że wg Marksa i Lenina a nie Hitlera. Wygląda to, jak gdyby nadszedł czas na zamknięcie drzwi z dumnym i pięknym napisem "Polska". Ważne, że lokalny sklepikarz nabija kabzę. To, że sąsiedzi po nocach nie sypiają, jego w ogóle nie interesuje. On sprzedaje alkohol z przodu sklepu i nie interesuje go, że jego klienci przez pół nocy głośno "naprawiają świat" z tyłu bloku i, że miejscowe krzaki, rosnące pod oknami sąsiadów - służą im za dzielnicowe szalety. To taki "kuronizm", to taka forma walki z biedą. Przecież nie każdego stać na pójście do baru piwnego, winiarni czy restauracji - na limitowane picie alkoholu. Tutaj mogą pić wszyscy i to bez ograniczeń, mogą trzeźwieć i znów pić i to za niewielkie pieniądze. Pewnie ci co chronią taki stan rzeczy, zawsze mogą liczyć na darmowy poczęstunek. Tak było już za najgłębszej komuny. Ci budowniczowie "pijackiej republiki" nie wiedzą, że na Zachodzie trudno byłoby utrzymać się naszym obszczymurom. Tam za sikanie w miejscu do tego nie przeznaczonym, można zapłacić nawet mandat w wysokości...5000 euro.


Człowiekiem jestem...

Każde odrodzenie to osobisty rachunek sumienia i powrót do tego, co było najlepsze. Chyba warto wracać do tego, co niegdyś proponował i co powiedział Terencjusz. A m.in. mówił: "Prawda rodzi nienawiść, uległość przyjaciół", "Człowiekiem jestem, nic co ludzkie, nie jest mi obce", "Gdy dwaj robią to samo, to nie to samo", "Dzielnych los wspomaga", "Los książek zależy od upodobań i pojętności czytelników", "Najbliższy jestem sam sobie", "Kto pierwszy ten lepszy", "Nie ma słowa, którego by przedtem nie wypowiedziano". I pomyśleć, że Terencjusz, Publius Terentius Afer urodził się około 195 roku przed Chrystusem. Ten rzymski komediopisarz był pochodzenia afrykańskiego. Słynne zdanie, nam Polakom niekiedy kojarzące się z Kochanowskim czy Rejem, a które stało się zdaniem założycielskim Renesansu: "Człowiekiem jestem, nic co ludzkie nie jest mi obce", jest autorstwa właśnie tegoż Terencjusza. Upłynęły dekady, stulecia i tysiąclecia, czy które z tych słów straciły na aktualności? Nie! Są wciąż aktualne, jak gdyby autor skończył je pisać wczoraj lub nawet dzisiaj. I zawsze kiedy chcemy odzyskać intelektualną równowagę i odnowić własny komfort psychiczny - warto po nie sięgać! Chyba nawet w czasach, kiedy Kapitol znaczy więcej w Waszyngtonie, niż w Rzymie, warto przypominać myślicieli, którzy tworzyli potęgę Wiecznego Miasta i państwa modelowego dla cywilizowanego świata. Rzym zawsze oznaczał wieloraki porządek i wieloraką mądrość! W chwilach upadku własna wielkość pomaga przywrócić opamiętanie. Dotyczy to również samego Rzymu.


Teoretyczni Polacy

Są tacy Polacy, którzy jedzą tylko koszerne mięso, nie tolerują prawdziwej historii i piją jedynie Johnnie Walkera. Kochają tylko idealnych australijskich Polaków i nienawidzą Polaków z Polski. Polaków obciążonych historycznymi zaszłościami. Polaków uczestniczących w życiu powojennego Państwa Polskiego. Oni nigdy nie przebaczają i nigdy nie zapominają. To jakaś irracjonalna nienawiść. To jacyś opętani nienawiścią i wierzący inaczej. Wierzący w irracjonalne mity i nieuznający zasad wiary stawianych przez Boga i Kościół Chrystusowy. To tacy religijni folkloryści. Wyznawcy historii życzeniowej i religii kreowanej przez siebie. Jeżdżący niejednokrotnie "Renaultami" - obciążonymi kolaboracją Petaina z Hitlerem i nie mający sobie niczego do zarzucania. Jednak nienawidzący do dzisiaj polskich marek samochodowych, za brak motoryzacyjnej niezależności polskich zakładów samochodowych. Z zachwytem patrzący na kolaborujących z niemieckim "Volkswagenem" Czechów i Hiszpanów, na "Skodę" i "Seata", i fioletowych ze złości na samą myśl o reaktywacji polskiej motoryzacji. Tacy nie upomną się ani o polskie szybownictwo, ani o rodzime konstrukcje samolotów wojskowych czy pasażerskich. Oni jedynie stwierdzą pouczająco, że te przedwojenne i powojenne maszyny były przestarzałe. Tej opinii nie zamierzają zmieniać. Wydali ją na tysiąc lat naprzód.


Gdzie mamy właściwie teraz europejskie przedmurze?

Rolę niejako urzędowego przedmurza chrześcijaństwa, próbują przyjąć na siebie obecnie, zarówno Hiszpanie, jak i Włosi. Także Grecy i Rosjanie. Wszędzie obserwujemy inwazję islamu. Ceuta, Melilla, Lampedusa, Lesbos i Kaliningrad, bezustannie są napierane przez wyznawców Allaha z Azji i Afryki. Rosja coraz bardziej odczuwa zagrożenie podobne do tego, jakie nęka łacińską Europę. Czy nie jest to okazja, do podania Rosji ręki na warunkach cywilizacji łacińskiej? Ziemia Królewiecka wciąż odradza swoją jedność z Kościołem Powszechnym. Tutaj słowo Odnowa, nie jest słowem - pozbawionym treści i głębi.


Bezustanne próby blokowania Polski

Te próby dotyczą zarówno gospodarki morskiej, obronności morskiej, rozwoju polskiego rybołówstwa morskiego, jak i gospodarczego rozwoju i komunikacyjnego wykorzystania polskich rzek. Głównymi "stoperami" są tutaj zawsze, zarówno czujący się właścicielami Europy Niemcy, jak i pretendujący wciąż do roli europejskiego hegemona - Rosjanie. Widać to zarówno po blokadzie inicjatyw polskich odnośnie Odry, jak po zamykaniu przed Polakami Cieśniny Pilawskiej. Projekt energetycznego wykorzystania Wisły spędzał już sen z oczów włodarzy II RP, włącznie z takimi postaciami jak Ignacy Mościcki. II RP miała jednak szczęście, że premierował jej teoretyk i praktyk budownictwa wodno-energetycznego. Deficyt takich ludzi jest wciąż odczuwalny, szczególnie w czasach różnych wojen i wojenek energetycznych, wojen o energetyczne kopaliny. Niedojrzali społecznie i obywatelsko figuranci i gawędziarze - uciekają w świat politycznej iluzji. Oni nie wierzą w potęgę ducha. A skoro nie wierzą, to wg ich rozumowania - nie ma potrzeby duchowego rozwoju i postępu. Polskie rzeki najczęściej pozostawiane są na pastwę losu i przypadku. Dla ludzi bezdusznych nie jest potrzebny projekt Trójmorza, popierany przez państwa d. Inicjatywy Państw Środkowoeuropejskich i Waszyngton. Przez nich ten projekt wciąż jest wyszydzany i pomniejszany. Jednak ten projekt najwyraźniej przekonał do siebie tak odległe państwa jak Norwegia i Chorwacja. Zatem widać tutaj wyraźnie kierunek na sukces!


Klęska urodzaju

Takie tragikomiczne słownictwo od dawna plącze się po Polsce. Biją na alarm uprawiający czarną porzeczkę, śliwki i jabłka. Kiedy pojawią się powodzie będziemy utyskiwać oczywiście na nadmiar wody. Oczywiście gdy jest wszystko w normie, nie projektujemy kolejnym zbiorników retencyjnych czy kaskad na Wiśle. O tym wszystkim mówimy jedynie w sytuacjach nadzwyczajnych. Po opadnięciu poziomu wody i oszacowaniu strat, znów zaczynamy prostować historię a nie wytyczać i realizować przyszłość. A już miało być tak dobrze! Namnożyło się specjalistów od różnych promocji i marketingu. Tyle tylko, że zmieniło się nazewnictwo ale nadal widzimy jedynie hałaśliwych fornali a nie jakiś tam nowocześnie myślących menadżerów. Fornale nie budują przetwórni, bo i po co? Dopilnują żeby nie zmarnowały się czarne porzeczki, śliwki i jabłka z Chin. Oni mają pilnować. Czy to ważne czego?


Trochę poezji

Wielu zabiega o to

Wielu zabiega o to,
By Polak nie miał swojego Czarnolasu.
By nie miał swojej Litwy
I stałego miejsca zamieszkania,
Ale był jak wieczny nomad.
Pędził przed siebie,
Wszędzie był obcy,
I nigdzie nie miał ojczystego miejsca do kochania

Cydr
Spośród tysięcy radosnych smaków
Ty jesteś najlepszy
Dla prawych rodaków.
Twoja moc jest zbyt słaba
By popsuć to co miłe.
Ty budzisz optymizm
Ale także silę!


Lubomir

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

24 Października 1956 roku
Manifestacja w Warszawie na rzecz uwolnienia księdza prymasa Stefana Wyszyńskiego.


24 Października 2012 roku
W wieku 80 lat zmarł Włodzimierz "Wowo" Bielicki, reżyser, scenarzysta, aktor. Publikował m.in. w Radiu Wnet


Zobacz więcej