Środa 26 Września 2018r. - 269 dz. roku,  Imieniny: Cypriana, Justyny, Łucji

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 24.08.18 - 13:36     Czytano: [421]

Dział: Głos Polonii

W obronie polskiego Antokolu (Aktu.)





Boże chroń Polskę, Boże chroń Antokol!
Boże wybacz im bo nie wiedzą co czynią!

Jerzy Kerna pisząc swój wiersz "Nowy Kossak" doskonale wiedział co Polak potrafi i teraz czuję to jak nigdy dotąd. Jerzy Kerna pisał..

"Rzadko Polakowi
Polak dobrze zrobi,
To już takie nasze
Narodowe hobby"



Z przykrością, smutkiem, bólem serca i z przeszklonymi oczami zwracam się do wszystkich ludzi dobrej woli o pomoc w ocaleniu Polskiego Antokolu w Londynie.
W ostatnich dniach duch polskości i wysiłek prawie 70 lat utrzymania "małej ojczyzny" jest zabijany. Zarząd Antokolu zabija to miejsce przez nieprzemyślane decyzje. Wszystko to dzieje się w 100 rocznicę odzyskania niepodległości.
Jeśli nie wiadomo o co chodzi to oczywiście o pieniądze. Daj Boże aby krzywda ta działa się nieświadomie i nie ma tu złej woli oraz premedytacji. Nie wyobrażam sobie aby Polak mógł celowo niszczyć takie miejsce jak Antokol.

Dom tworzony przez wybitnych Polaków dla Polaków. Dziś dla zysku, pod ekonomiczną przykrywką ratowania Antokolu, do mieszkania w "pomniku" jakim jest Antokol zapraszamy wszystkich, których stać na opiekę w tym domu. Kto da więcej ten jest milej widziany w Antokolu.
Jeszcze do niedawna, zgodnie z testamentem, dom ten służył, służył z całym znaczeniem tego słowa, wyłącznie Polakom. Obecnie mamy już 3 rezydentów innej narodowości, innej kultury, a przede wszystkim nie komunikujących się w języku polskim.
Jaki to problem? Problemem jest niszczenie dziedzictwa! Problemem jest samodzielna decyzja zarządu Antokolu bez konsultacji wśród rezydentów oraz oddanych pracowników. Wola wybitnych zmarłych tworzących Antokol jest ignorowana.

Poniżej ważna historia i fundamentalne cele domu Antokol.

Wielki wysiłek Komitetu Obywatelskigo Pomocy Uchodźcom Polskim w Wielkiej Brytanii zaowocował powstaniem w r. 1951 domu spokojnej starości dla zasłużonych Polaków z symboliczną nazwą "Antokol". Paragraf pierwszy regulaminu tego Domu – dla „ludzi zasłużonych wobec Polski, bojowników o niepodległość i tych, którzy życie swoje poświęcili służbie publicznej, czy też nauce i twórczości polskiej”.

Uroczystego aktu poświecenia Domu, dokonał ks. prałat Władysław Staniszewski w obecności Prezydenta RP Augusta Zaleskiego, gen. Wł. Andersa i rządu oraz licznie zaproszonych gości. Konsul Poznański, jako przewodniczący Komitetu Obywatelskiego Pomocy Uchodźcom, powitał p. Prezydenta i przybyłych gości krótkim przemówieniem, w którym naszkicował historię powstania Domu Antokol i naświetlił cel, jaki przyświecał Komitetowi, gdy Dom ten organizował.

Dom ten powstał z troski o los ludzi starych i niezdolnych do pracy fizycznej a cennych dla kultury polskiej, czy to ze względu na swe zasługi dawne, czy ze względu na wytwarzane wciąż jeszcze przez nich wartości w dziedzinie twórczości umysłowej i duchowej. Tym ludziom w smutnej epoce pojałtańskiej należało stworzyć jakieś znośne warunki, jakiś klimat duchowy, jakąś atmosferę ciepła i zacisza domowego. (…) Więcej w artykule pt. "Złota polska jesień życia" Tydzień Polski autor Jarosław Koźmiński.

Na stronie internetowej Antokol Polish Care Home w zakładce historia możemy przeczytać:

"W 1951 r., W celu zapewnienia opieki rezydencjalnej starszym Polakom, zarówno mężczyznom, jak i kobietom, założono Antokol Home, najpierw w Beckenham w hrabstwie Kent, a następnie przeniesiono (w 1971r.) do Chislehurst w hrabstwie Kent. Popyt na opiekę stacjonarną dla starszych Polaków w tym kraju rośnie z biegiem lat. Większość z nich nie ma krewnych i w przeciwieństwie do młodszego pokolenia Polaków w tym kraju trudno było zintegrować się ze społeczeństwem brytyjskim, a zatem stwarzają szczególne problemy. Bardzo często ich znajomość języka angielskiego jest niewystarczająca i uważają, że najtrudniej jest komunikować się z mieszkańcami i personelem brytyjskich domów starych ludzi. Stąd potrzeba polskiego domu, który zachowuje język polski i tradycje polskie, do których mieszkańcy przyzwyczaili się w swoich młodszych, bardziej aktywnych dniach, dając tym samym poczucie godności, bezpieczeństwa i spokoju w starości."

Ostatnie ruchy zarządu Antokolu są zaprzeczeniem wszystkiego co można przeczytać powyżej. Moje serce ogarnia niewyobrażalna strata. Przez wiele lat pracy w opiece nad osobami starszymi oswoiłem się ze śmiercią ale nie potrafię znieść umierania "małej ojczyzny". Przykro jest być naocznym świadkiem konania Antokolu. Pamiętam dzień kiedy pierwszy raz przyszedłem do Antokolu. Przed głównym wejściem godło Polski. Po przekroczeniu progu czułem się jak w Polsce. Wszędzie wyłącznie polski język, polscy rezydenci i polscy pracownicy. Polska kultura, polska religia i polska kuchnia.

Cud w stolicy Anglii. Drzwi domu Antokolu były magiczną granicą między Polską, a Anglią. Teraz język polski jest wypierany. Dzisiaj coraz częściej musimy w tym domu rozmawiać w języku angielskim. Jak inaczej komunikować się z anglojęzycznymi rezydentami oraz z ich rodzinami? Dostaje sygnały od polskich rezydentów, że są zagubieni ta sytuacją. Rozumiem ich. Czym innym jest wspólne życie w jednym kraju, w jednym mieście, w jednym bloku ludzi różnej narodowości, a czym innym jest wspólne życie w jednym domu.
Zaznaczam jest to nieplanowane życie pod jednym dachem wielu kultur i wielu narodowości. Polscy rezydenci zostali oszukani!

Kiedy w wielkim bólu decydowali się zamieszkać w Antokolu (tak w bólu bo żeby mogli opłacić Antokol często musieli sprzedać swój dom) dostali informację, że zamieszkają w polskim domu, z polską kulturą, polską tradycją, polskim językiem, z polskimi obrządkami religijnymi, z polskimi świętami, z polskim personelem. Jak można dokonywać tak gwałtownych zmian nie rozmawiając absolutnie z nikim?

Niedawno próbowałem rozmawiać o problemie z członkiem zarządu Antokolu Zbigniewem Lisem i mówiłem, że niszczą dobro narodowe. W odpowiedzi usłyszałem, "że Polskość i Polska nie mają z tym nic wspólnego, że to jest prywatny dom opieki i mogą robić co chcą w ramach działalności, że oni tutaj rządzą". Myślałem, że odpowiedzialny zarząd został powołany do opieki nad tym historycznym miejscem. Niestety angielskie prawo jest tak skonstruowane, że wystarczy wejść do zarządu w tym przypadku Antokolu, z czasem obstawić się swoimi, pracować niby non-profit ( "misja charytatywna"), a w świetle prawa stajesz się prywatnym właścicielem nieruchomości. Z czasem zarząd będzie mógł np. sprzedać "nierentowną" nieruchomość, a pieniądze trafią do prywatnych kieszeni zarządu. Znamy takie przypadki.
Ot chwalebna działalność non-profit. W dalszej burzliwej rozmowie odpowiedziałem, że dla mnie właścicielami są w zasadzie rezydenci, którzy płaca nasze pensje, którzy płacą za wszystko, za swoje pokoje, za swoje życie tutaj i wypada z nimi konsultować zmiany polityki domu, zwłaszcza jeśli wcześniejsze ustalenia były inne.
Usłyszałem od pana Lisa drwiącą z rezydentów odpowiedz: " czy klienci kupujący w Marks & Spencer są właścicielami Marks & Spencer?
Typowo bezwzględne biznesowe podejście. Trzeba wiedzieć, że pan Zbigniew Lis to z wykształcenia ekonomista, wykładowca Portsmouth Business School, University of Portsmouth. Pan Lis był zaangażowany w próbę sprzedaży Polskiego Ogniska w Londynie. Na szczęście do tej pory Ognisko udało się uratować ale na jak długo? Tacy ludzie nie przestaną niszczyć i zawłaszczać tego co należy do Narodu
Polskiego.

Pracownicy mogli zrozumieć problemy finansowe, jeśli takowe są i razem szukać rozwiązania ale do tego potrzebna jest wola dialogu. Problemy finansowe są wyłącznie winą niegospodarności zarządu. Nie liczyłbym na honorowe podanie się zarządu do dymisji. Jak zarząd Antokolu mając w swoim składzie ekonomistę Zbigniewa Lisa wykładowcę Portsmouth Business School, University of Portsmouth mógł nie wiedzieć skąd pozyskiwać środki na statutową działalność Antokolu? Ciągle wmawiano pracownikom, że działamy jako organizacja charytatywna.
Nie słyszałem aby Antokol pozyskiwał środki np. z fundacji. Założenie fundacji narodowej wspierającej Antokol jest oczywistym pomysłem. Szukanie współpracy z polskimi organizacjami, polskimi firmami i inwestorami, z Ambasadą RP w Londynie oraz Rzeczpospolitą Polską, to kolejne oczywiste kroki. Jednak to nie takie oczywiste dla obecnych członków zarządu Antokolu, dla których to prywatny dom, prywatna działalność, "że Polskość i Polska nie mają z tym nic wspólnego". Wydaje sie, że członkowie zarządu w pierwszej kolejności czują się Brytyjczykami i chcą być uważani za Brytyjczyków. Kto wie, może nawet wstydzą się za Polskę i za Polaków?
Strona internetowa Antokolu jest dostępna wyłącznie w języku angielskim. Nie wiem ilu członków zarządu posiada w ogóle polskie obywatelstwo, a to mogłoby tłumaczyć ich obojętność na sprawy wagi narodowej.

Pytam ponownie zarząd i proszę wszystkich o ciągłe stawianie tych pytań.
Kogo Państwo reprezentują? Czy reprezentują Państwo Antokol z całą jego misją? Kiedy ta misja została zakończona i kto o tym zdecydował? Czy reprezentują Państwo rezydentów? Czy reprezentują Państwo pracowników? Kto Was wybiera? Wiadomo sami się wybieracie i sami wcielacie nowych do zarządu, w określonym celu. Wiadomo dlaczego tak unikacie odwiedzin obcych (rezydentów, pracowników ) na zebraniach zarządu.


Proszę wszystkich miłujących Polskę o interwencję.
Proszę o pomoc!

Ja odchodzę z tej pracy i wracam do ojczyzny.

W Antokolu chodziło o coś więcej jak tylko o pracę.
Wnioskuję o wybór nowego polskiego zarządu.
Jeśli nie ma nadziei wnioskuję o zmianę nazwy domu z szacunku dla tych co tworzyli ten dom.
Swoją pracą starałem się zmienić to miejsce na lepsze ale wszystko zostało mi odebrane. Zarząd wyznaczył kierunek na ilość, a nie na jakość i nie będę w tym uczestniczył.

Proszę też o nie wiązanie mojego wizerunku z Antokolem i nie wykorzystywaniem moich danych personalnych.
Nie chcę być powiązany z haniebnymi decyzjami zarządu, z kolejną grabieżą polskiego mienia.


Antokol Polish Care Home senior care assistant
Bartosz Z.


PS, Ciężko wyszukać członków zarządu Antokolu w internecie. Skutecznie się ukrywają.
Jak mówią to ich prywatna działalność i ich prywatne dane dlatego nie ma ich w internecie. Wiem tylko, że w ścisłym zarządzie są: Ewa i Janusz Kwaśniewscy, prezes Barbara Korzeniowska i Zbigniew Lis. Pan Lis zamieszany w próbę sprzedaży Ogniska Polskiego w Londynie. pccha@antokol.co.uk

Przydatne informacje poniżej:
www.antokol.co.uk/
www.tydzien.co.uk/artykuly/2015/08/14/zlota-polska-jesien-zycia/
www.cooltura24.co.uk/wiadomosci/33534,ogniskowa-wypadkw



.........................................................


Interpelacja nr 25672
do ministra spraw zagranicznych
w sprawie polskiego domu pomocy społecznej Antokol w Londynie

Zgłaszający: Anna Elżbieta Sobecka
Data wpływu: 29-08-2018

Szanowny Panie Ministrze!

Jak poinformował „Nasz Dziennik”, czarne chmury gromadzą się nad polskim domem pomocy społecznej Antokol. Ta znajdująca się na przedmieściach Londynu placówka została założona w 1951 roku dla zasłużonych Polaków wymagających opieki. W ośrodku są 34 miejsca i zatrudnionych jest około 40 pracowników. Przez dekady zarówno pacjenci jak i personel składał się wyłącznie z Polaków. Najważniejsze zasady to języki polski, rodzime zwyczaje, stała posługa polskiego kapłana, polska kuchnia, kultywowanie polskich tradycji i obchodzenie świąt religijnych i państwowych. W domu pracują też trzy siostry zakonne. Niedawno zaczęło się to zmieniać, najpierw przez wprowadzenie brytyjskich rezydentów, następnie przez wypieranie języka polskiego. Rodziny wybierają polską placówkę ze względu na wyjątkowo troskliwą opiekę, praktycznie niedostępną w analogicznych placówkach brytyjskich. Jak zwraca uwagę "Nasz Dziennik", tego typu placówka jest bardzo potrzebna Polakom, których w Anglii jest obecnie około miliona. Starzeje się tzw. druga emigracja, czyli osoby, które przybyły na Wyspy w czasach PRL, zwłaszcza po wprowadzeniu stanu wojennego.

Obiekt powołany do istnienia przez Komitet Obywatelskiej Pomocy Uchodźcom Polskim w Wielkiej Brytanii miał być przeznaczony dla ludzi „zasłużonych wobec Polski, bojowników o niepodległość i tych, którzy życie swoje poświęcili służbie publicznej, czy też nauce i twórczości polskiej”.

Niestety, jak zwracają uwagę dziennikarze, takich instytucji znajdujących się w trudnej sytuacji jest więcej, nie wyłączając tak renomowanej placówki jak Instytut Piłsudskiego.

Mając na uwadze powyższe, zwracam się z prośbą o udzielenie odpowiedzi:

Czy ministerstwo monitoruje sytuację polskich placówek kulturalnych i socjalnych w Wielkiej Brytanii?
Czy ministerstwo planuje podjęcie działań w celu uratowania tej placówki?

(red)

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

26 Września 1815 roku
Rosja, Austria i Prusy podpisały sojusz zwany Świętym Przymierzem.


26 Września 1944 roku
57. d. Powst. Warszaw.: Rozpoczęła się ewakuacja kanałami - wbrew rozkazowi gen. "Montera" - mokotowskich oddziałów AK


Zobacz więcej