Niedziela 24 Czerwca 2018r. - 175 dz. roku,  Imieniny: Danuty, Jana, Janiny

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 31.05.18 - 12:15     Czytano: [187]

Niemiecka pogarda dla demokracji





Niemcy już dawno utracili sympatię narodów południa Europy, nie tylko Grecji, dziś tracą zaufanie i wiarygodność w Europie-Środkowo-Wschodniej. To co wygłosił ostatnio najwyższy, niemiecki przedstawiciel w UE, komisarz d/s budżetu G. Oettinger, że „rynki nauczą Włochów jak mają głosować i na kogo”, bo chcieli powołać rząd z eurosceptycznym ministrem finansów, to obraz wyjątkowej buty, pogardy dla demokracji i zaprzeczenia idei solidarności europejskiej, nie mówiąc już o złamaniu zasad i podważaniu fundamentów UE.

Wypowiedź niemieckiego komisarza ds. budżetu, jak i naciski kanclerz A. Merkel, prezydenta E. Macrona i szefa KE J. C. Junckera to uderzenie w samo serce demokracji i europejskiej praworządności, zagrażające stabilności i bezpieczeństwu całej Unii i poszczególnych jej członków. Dobrze, że Niemcy dziś nie mają zbyt wielu sprawnych i gotowych do akcji dywizji pancernych, bo mogliby, być może zdefiniować to jeszcze bardziej konkretnie. Dzisiejsi unijni hegemoni, nie tylko przeczołgali już Grecję, grozili Polsce i Węgrom, doprowadzili do upadku rządu Berlusconiego we Włoszech, ale próbowali i nadal próbują przy pomocy niemieckich mediów, fundacji i V-tej Kolumny obalić rząd w Warszawie i Budapeszcie. Dziś chcą resocjalizować nowy - potencjalny włoski rząd, najbardziej eurosceptyczny w Europie i nie są w stanie pogodzić się z wyrokami, nawet tej wielce ułomnej, liberalnej demokracji. Przypomina to raczej hasła i działania w stylu „Ordnung mus sein”. To nie tylko katastrofa wizerunkowa Niemiec, Francji, KE i PE, ale ukazanie całej prawdy o obowiązujących realiach o sile i brutalności niemieckiego wpływu na dzisiejsze losy Europy. To wręcz powrót do czasów Zakonu Krzyżackiego, który ogniem i mieczem wprowadzał cywilizację, ład i postęp, nie tylko jak widać na peryferiach tej dzikiej, tej gorszej Wschodniej Europy.

Ten bezpardonowy atak niemieckiego komisarza d/s budżetu G. Oettingera na włoskie państwo i demokratyczny wybór Włochów, powiązany z propozycją cięć w budżecie UE, głównie dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej, to tylko kolejny dowód na wielowymiarowy kryzys Unii, na krach finansowy krajów południa Europy. To jednocześnie naruszenie prawa międzynarodowego, jak i zasady suwerenności narodów, to początek końca UE w niemiecko-francuskim, liberalno-lewicowym wydaniu. To również realne ryzyko rozpadu strefy euro i chęć konfrontacji niemiecko-amerykańskiej.
Najprawdopodobniej Polska zyskała dzięki niemieckiemu komisarzowi G. Oettingerowi trochę niechcący, nowego, ważnego sojusznika.

W europejskim kotle wrze, bo jak zwykle Niemcy nie mają umiaru, pomimo, że odnieśli największe korzyści z poszerzenia Unii, ciągle im mało, ciągle chcą dominować i dyrygować. Była grecka tragedia, teraz będzie włoski dramat. Niemiecki komisarz d/s budżetu G. Oettinger powinien natychmiast podać się do dymisji, po deklaracji jakie wygłosił, nie mówiąc już o haniebnych i nie do przyjęcia propozycjach budżetu Unii, który nie jest prywatną fundacją pani kanclerz A.Merkel.

Zapraszamy na profil Janusz Szewczak na Facebooku!

Janusz Szewczak
Polski analityk gospodarczy, nauczyciel akademicki i publicysta, poseł na Sejm VIII kadencji
wPolityce

Wersja do druku

Lubomir - 01.06.18 12:50
Polska uporała się w miarę szybko z odbudową Warszawy i innych polskich miast, zrujnowanych przez niemieckich barbarzyńców. Zniknęły ślady niemieckich dewastacji. Niemcy postanowili u siebie pielęgnować ruiny - po amerykańskich i brytyjskich bombardowaniach. Np. widoczne to było zawsze w Dreźnie. W oczach coraz młodszych turystów, przybywających z całego świata na historyczne Połabie, to Alianci byli sprawcami nieszczęść miłującego pokój...narodu niemieckiego

MariaN - 31.05.18 23:30
W 2003 roku kiedy przygotowywano Polskę do wejscia do łunii, co mądrzejsi już wtedy twierdzili, że UE to 4 rzesza niemiecka, że jak wejdziemy tam, to staniemy sie znów bezwolni i uzależnieni. I jak widać tak sie stało, Niemcy, które za zamordowanie milionów ludzi powinni nie istnieć, dziś są najbogatsi w Europie - to jakiś paradoks. Polska, która najwiecej wycierpiała a zołnierze Najjasniejszej walczyli na wszystkich frontach i ginęli za wolność równiez innych narodów, po wojnie nie mogli nawet defilować w Berlinie, bo mozni tego swiata wepchnęli nas w parszywe stalinowskie łapy. Dziś Niemcy wybielają sie z win jak tylko moga, żydzi im w tym pomagaja bo dostali b. dużo kasy... i to jest sprawiedliwość, to jakas farsa. Bezczelność nie zna granic, coraz więcej narodów wybiera prawicę a Niemcy grożą, że tak nie wolno, że muszą wygrywać lewacy bo oni tak chcą - paranoja. Ale już nie długo wybory do eurokołchozu i możliwe, że lewactwo przestanie rządzić i zacznie obowiązywać zdrowy rozsądek i skonczą sie afery

Lubomir - 31.05.18 15:04
Niemcy i europejska masoneria wpadli w panikę, gdy Włosi na serio zaczęli mówić o nowym lirze i o ministerstwie Made in Italy. To miały być najnowsze bastiony obronne włoskiej tożsamości. Rozpoznawalne w świecie, jak hymn Fratelli d' Italia i Instytut Dantego. Niemcy pragną Italii słabej, prowadzonej na krótkiej smyczy Berlina i na smyczy europejskiej, głównie niemieckiej i francuskiej masonerii. Tyle tylko, że Włosi coraz ambitniej i coraz skuteczniej dobijają się do własnej podmiotowości w Europie. W wydaniu włoskim nawet słowo imperium brzmi pozytywnie, brzmi jak imperium życia, piękna i radości. Włochów stać na obalenie antyeuropejskiej dyktatury Berlina i antyeuropejskiej dyktatury niemieckich klakierów. Włosi mogą liczyć na wsparcie Polaków i Węgrów. Na wsparcie narodów zawsze mocno sympatyzujących z cywilizacją rzymsko-włoską.

Wszystkich komentarzy: (3)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

24 Czerwca 1390 roku
Urodził się Jan z Kęt, święty, polski filozof i teolog (zm. 1473)


24 Czerwca 1812 roku
Napoleon rozpoczął wojnę przeciw Rosji.


Zobacz więcej