Piątek 16 Listopada 2018r. - 320 dz. roku,  Imieniny: Edmunda, Marii, Marka

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 10.05.18 - 0:00     Czytano: [409]

Oświadczenie w/s kolekcji xx.Czartoryskich





Oświadczenie Fundacji im. Zygmunta Starego w sprawie kolekcji xx.Czartoryskich

W ostatnich dniach emocje ponownie wzbudził zakup kolekcji xx. Czartoryskich, przeprowadzony końcem 2016 roku przez premiera Piotra Glińskiego. Opozycja ogłosiła rzekome nieprawidłowości, bez podania jednak konkretnych zarzutów. Pragniemy z całą stanowczością zaakcentować, że działania te, mające na celu zdyskredytowanie rzeczonej transakcji i profesora Glińskiego osobiście, stanowią przykład kolejnego, bezpardonowego ataku politycznego, który w efekcie wymierzony jest w działania będące w interesie polskiego społeczeństwa.

Zasmucać musi fakt, iż opozycja nie kieruje się interesem polskiej kultury. Dyskusja publiczna doszła do momentu, w którym wobec oponentów używa się dowolnej argumentacji. Przekraczane są kolejne granice retoryki, co od dawna nie ma już nic wspólnego nie tylko z rzeczywistymi interesami polskimi, ale nawet z dobrym smakiem. Brak wyczucia u polityków opozycyjnych i ich niezrozumienie sprawy oraz celowe zaprzeczanie faktom budzić musi poczucie zażenowania.

Z pewnością powrót na pierwsze strony gazet tematu zakupu wiąże się z konfliktem w rodzinie Czartoryskich o podział niemałych przecież pieniędzy. Upublicznienie rodzinnego sporu, wykorzystane natychmiast przez opozycyjnych polityków, stanowi rzekomą sensację i argument w walce politycznej, bez osadzenia jednak w kontekście całej sprawy.

Warto pamiętać, że kolekcja Czartoryskich to nie tylko obrazy, w tym słynna "Dama z gronostajem". To ogółem ponad 86 tys. obiektów muzealnych i 200 tys. bibliotecznych, roszczenia do dzieł zaginionych (m.in. "Portretu młodzieńca" pędzla Rafaela) a także nieruchomości: krakowskie kamienice czy roszczenia do pałacu w Sieniawie. Cena zakupu - 100 milionów euro - stanowiła ok. 5% szacowanej wartości zbiorów. Nie można więc mówić o "przepłaceniu".

Należy podkreślić, że przez wiele lat kolekcja Czartoryskich funkcjonowała w nietypowej sytuacji prawnej: właścicielem formalnie była prywatna Fundacja xx. Czartoryskich, utrzymanie i obsługę finansowano z pieniędzy publicznych, zaś dochody z jej udostępniania (mowa przede wszystkim o wypożyczaniu "Damy z gronostajem" za granicę) uzyskiwał Adam Czartoryski. Koszty były więc społeczne, zaś zyski - prywatyzowane. Nie ulega wątpliwości, że taki układ nie służył społeczeństwu. Zakup kolekcji był więc w pełni uzasadniony.

Nie jest prawdą, jakoby kolekcja do tej pory była zabezpieczona. Po pierwsze, należy zwrócić uwagę, że choć każdorazowy wyjazd zabytków ruchomych za granicę wymaga zgody konserwatorskiej, to zawsze istniało ryzyko cichej wyprzedaży kolekcji na rynku krajowym (z pewnością znalazłby się niejeden klient na starodruki, buławy hetmanów czy antyczne rzeźby). Jak się dowiadujemy, prowadzony przegląd zbiorów wykazuje właśnie takie pojedyncze braki. Po drugie zaś, w przypadku oczywistych rarytasów jak da Vinci czy Rembrandt, zawsze istniało ryzyko przetrzymania obrazu za granicą i wszczęcia wieloletnich sporów sądowych określających zakres własności dzieła. Wykup kolekcji skutecznie chroni przed niekorzystnym z punktu widzenia społeczeństwa rozporządzaniem kolekcją.

Warto również wspomnieć o wieloletnich konfliktach na linii Muzeum Narodowe - Fundacja, powstałych wobec różnych wizji obsługi i użytkowania kolekcji. Wymowne są tu wypowiedzi byłej dyrektor Muzeum, wybitnej muzealniczki, p. Zofii Gołubiew, wskazującej problemy z eksponowaniem kolekcji, czy prowadzeniem prac konserwatorskich.

Biorąc to wszystko pod uwagę, a także mając świadomość rozmiarów i wartości kolekcji Czartoryskich, nie sposób nie przyznać racji profesorowi Glińskiemu: decyzja o zakupie kolekcji była słuszna, uporządkowała wiele spraw, dzięki czemu omawiane zbiory będą służyć społeczeństwu polskiemu.

Jako naród zyskalibyśmy wiele, gdyby tak zdecydowane postawy propaństwowe były regułą wśród polityków naszego kraju.

Krzysztof Budziakowski
Prezes Fundacji im. Zygmunta Starego

Wersja do druku

Jan Orawicz - 15.05.18 17:34
Lubomir Niemcy nie zostali rozliczeni za bandytyzm II wś,a co
dopiero za stosy dzieł sztuki,które zrabowali w Polsce i innych
napadniętych przez siebie krajach!Tak samo rabowali ci wielcy
ze wschodu- wtedy pod tytułem ZSRR.Tego kolosa każdy się boi
więc nie ma mowy o odzyskaniu skarbów kultury,które zrabował
w czasie wojny.

Lubomir - 14.05.18 13:56
Przespaliśmy całe dekady nie kreując polskich łowców nazistów. Mordercy obywateli polskich i rabusie dzieł polskiej kultury, mogli spokojnie cieszyć się życiem, nie nękani przez nikogo, ani w Bawarii czy Austrii, ani w Argentynie czy Urugwaju, ani nawet na Litwie, Ukrainie czy w Rosji. Teraz również nie widać zbytnej aktywności polskich służb specjalnych czy polskich prawników. A przecież wola ukarania winnych i zwrotu zagrabionych dzieł sztuki jest od Aten po Warszawę. Niemcy, główny inicjator i organizator największej hekatomby w dziejach ludzkości, wciąż liczą na przeczekanie. Ignorują kwoty podawane przez okupowanych przez niemieckich zbrodniarzy i rabusiów Greków i m.in. Polaków.

Wszystkich komentarzy: (2)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

16 Listopada 1384 roku
Koronowano Jadwigę córkę Ludwika Węgierskiego na "króla Polski".


16 Listopada 1794 roku
Pod Radoszycami skapitulował ostatni oddział powstańczy insurekcji kościuszkowskiej.


Zobacz więcej