Piątek 20 Lipca 2018r. - 201 dz. roku,  Imieniny: Fryderyka, Małgorzaty

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 23.04.18 - 13:11     Czytano: [372]

Dział: Głos Polonii

Pożegnanie Andrzeja Pokorskiego





W piątek, 20 kwietnia 2018 r. odbyły się w Sanktuarium Maryjnym w Marayong w Australii uroczystości pogrzebowe zmarłego tragicznie w Rajdzie Katyńsko-Smoleńskim Andrzeja Pokorskiego. Nabożeństwo żałobne współcelebrowali: ks. Tadeusz Przybylak - prowincjał Księży Chrystusowców oraz ks. Henryk Zasiura - rektor Sanktuarium Maryjnego. W nabożeństwie udział wzięli: rodzina Zmarłego, Konsul Generalna RP w Sydney Regina Jurkowska, działacze polonijni z Sydney, Melbourne i Perth, rajdowa brać i przyjaciele.

Tuż przed rozpoczęciem nabożeństwa Konsul Jurkowska poinformowała, że Prezydent RP Andrzej Duda uhonorował śp. Andrzeja Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Po homilii ks. Tadeusza wysłuchaliśmy kilku eulogii. Zmarłego wspominali: jego synowie i córki. Najstarszy syn, przebywający za granicą, przysłał swoje nagranie- wspomnienie po angielsku. Następnie swoje wspomnienia wygłosił Hubert Błaszczyk, prezes Związku Więźniów Politycznych. List od Prezydenta Dudy odczytał Stanisław Żak. Konsul Jurkowska odczytała dwa listy: jeden od Ambasadora RP w Australii, Michała Kołodziejskiego, który - jako uczestnik rajdu - był świadkiem tragicznej śmierci Andrzeja; drugi list nadszedł od wiceministra Spraw Zagranicznych Andrzeja Papierza.

Andrzej Pokorski, przeciwnik komunizmu. Wysadził pomnik ku czci ZSRR
Była to sensacyjna akcja. W stanie wojennym wysadzili pomnik ku czci Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Brał w niej udział Andrzej Pokorski, który później w więzieniu spędził 42 miesiące.
Była to noc z 29 na 30 kwietnia 1982 roku. W trakcie godziny policyjnej, około godz. 24, olbrzymi huk zbudził ze spokojnego snu mieszkańców Wodzisławia Śląskiego. W wielu mieszkaniach od ulicy Armii Czerwonej (obecnie Witosa) wyleciały szyby. Natomiast z pobliskiego pomnika na cześć Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich pozostała kupa gruzu oraz zniszczone sierp i młot.
Jedną z osób, która podłożyła ładunek na cokole, był Andrzej Pokorski, później prześladowany, internowany i wreszcie osadzony w więzieniu.

Andrzej Pokorski nigdy nie mógł pogodzić się z uzależnieniem Polski od Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Podwyżki, puste półki w sklepach, a przede wszystkim brak swobód sprawiły, że nie mógł stać z boku i tylko patrzeć. W 1980 roku wstąpił do Polskiej Konfederacji Niepodległej. Struktury KPN organizował m.in. w Wodzisławiu Śl. Należał także do Solidarności.
Po ogłoszeniu stanu wojennego w Polsce, był członkiem komitetu strajkowego w KWK ZMP w Żorach, a później w KWK Borynia. Za to kilka dni później stracił pracę. To jednak go nie złamało. Podjął działalność konspiracyjną. Kolportował m.in. wydawnictwa podziemne na terenie miast regionu (m.in. Jastrzębia-Zdroju, Wodzisławia Śl. i Żor).
Wraz z kolegami malowaliśmy hasła na murach i prowadziliśmy zbiórki pieniężne na pomoc dla rodzin, osób internowanych i represjonowanych - wspominał po latach w wywiadzie dla Pulsu Polonii.
Działał też w Legionie Polskim skupiającym górników. Celem organizacji była walka z komunistycznym systemem. Nie tylko drukowano i kolportowano pisma i ulotki. Górnicy postawili sobie za cel m.in. wysadzenie symboli ZSRR. W tym celu wynosili ładunki wybuchowe z kopalń.
Kiedy w kwietniu 1982 r. władze komunistyczne zatrzymały dwóch członków Legionu Polskiego: Lesława Kokoszkę (później okaże się, że to TW Skorpion) i Brunona Ponikowskiego (przewodniczący), na odpowiedź ich kolegów nie trzeba było długo czekać.

Wybuch o godz. 24.
W celu odwrócenia uwagi śledczych od zatrzymanych kolegów, postanowiono wysadzić w powietrze pomnik na cześć ZSRR w Wodzisławiu (wcześniej nie udała się próba wysadzenia pomnika wdzięczności Armii Radzieckiej w Żorach, czyli czołgu T-34). To był kilkumetrowy obiekt. Na betonowym obelisku znajdowały się czerwony sierp i młot. Pomnik znajdował się przy ul. Armii Czerwonej (dziś ul. Witosa) u zbiegu z ulicą Dworcową (dziś Kubsza).

- Na przełomie lat 60 i 70 XX wieku wybudowano obwodnicę miasta. Ulicy nadano nazwę Armii Czerwonej. Dziś mogę jedynie przypuszczać, że to właśnie dlatego znalazł się tam ten pomnik - mówi Piotr Hojka, historyk z Muzeum w Wodzisławiu Śląskim.
Wysadzenie pomnika miało być też wyrazem sprzeciwu wobec sytuacji w kraju, a rozgłosowi miała pomóc nieprzypadkowa data, tuż przed 1 maja. Ładunek przygotował Czesław Lipka, a podłożyli go w nocy Andrzej Pokorski i Leon Zubik.
Bomba była zapakowana w foliową torbę. Podłożyliśmy ją pomiędzy sierp i młot - wspominał Pokorski w dokumencie TVP „Bombowcy ze Śląska”.

Ładunek nieprzypadkowo też eksplodował o godz. 24, czyli w czasie godziny milicyjnej. Konspiratorom zależało na tym, aby nie było postronnych ofiar. Choć nie obyło się bez strat. Eksplozja była tak duża, że wiele mieszkań pobliskich bloków straciło okna. Pomnik został zniszczony.
Była to najprawdopodobniej jedyna w Polsce zorganizowana w czasie stanu wojennego akcja uciekająca się do podłożenia ładunku wybuchowego i eksplozji. Po tym wydarzeniu władze komunistyczne robiły wszystko, aby to zatuszować. W telewizji, prasie i radiu, temat ten praktycznie przemilczano. Natomiast materiały milicyjne objęte były klauzulą tajności - dodaje Piotr Hojka.
Jeszcze w 1982 roku sprawców zatrzymano. Andrzej Pokorski był najpierw internowany, a później osądzony. Spędził w więzieniu 3 lata i 6 miesięcy (brał udział w głodówce protestacyjnej o uznanie statusu więźnia politycznego). Jako jeden z nielicznych więźniów politycznych nigdy nie otrzymał przepustki na widzenie się z rodziną. Po wyjściu z więzienia nadal angażował się w działalność opozycyjną. W 1987 r. został zmuszony do wyjazdu z kraju do którego na stałe już nie wrócił.



Andrzej Pokorski urodził się 12 września 1960 roku w Pogrodziu niedaleko Elbląga. Po ukończeniu szkoły górniczej w Wodzisławiu Śląskim pracował m.in. na kopalni 1 Maja i ZMP w Żorach. Był organizatorem struktur i przewodniczącym Konfederacji Polski Niepodległej w Wodzisławiu Śl. na początku lat 80. XX wieku. Był członkiem grupy podziemnej Legion Polski, autorem i redaktorem w piśmie Legionu „Bagnet”, drukarzem i kolporterem tego pisma.
Po zwolnieniu z więzienia w marcu 1986 r. nadal prowadził działalność opozycyjną. Wielokrotnie zatrzymywany, przesłuchiwany i skazywany przez kolegium ds. wykroczeń nie porzucił swojej działalności. Zmuszony do emigracji wybrał Australię, gdzie mieszkała jego siostra. Był odznaczonym Krzyżem Wolności i Solidarności. Zginął 7 kwietnia 2018 r. w wypadku (biorąc udział w rajdzie motocyklowo-samochodowym „Smoleńsk Katyń Pamiętamy”).


źródło: m.in. o śmierci Andrzeja pisali: Puls Polonii/ Tygodnik Polski/ Nasze Pismo/ Naszemiasto.pl Autor: Arkadiusz Biernat/ Encyklopedia Solidarności/ Prawy pl./ Andrzej Rozpłochowski/ Ks. Isakowicz-Zaleski/ i.in.
Foto, Bogdan Płatek

Nadesłał: Perth

(red)

Wersja do druku

Perth - 21.05.18 7:18
Piszę do tych, dla których litery ABC sprawiają kłopoty.

Tylko głupiec zmienia konia w czasie wyścigu.
I takich głupców, przybywa i przybywa.
Kiedy do mety jest coraz bliżej, kiedy należało by przycisnąć ostrogami aby wygrać, to głupcy puszczają konia luzem.
Takie wrażenie odnoszę czytając wypowiedzi niektórych luzaków, co pędzą tyłem do przodu i wykrzykują precz z PiSem, bo to albo owo im się nie podoba. Ale co im się podoba? Myślę, że tylko ich własne pisanie!
Ale i wiedzą, że obrzucanie błotem, ma to do siebie, że coś się z tego przyczepi. Na początek do uczciwego człowieka, który brzydzi się takimi czynami, jak tu czytam, później do jego rodziny, do środowiska w którym żyje i pracuje, a na koniec do jego życiorysu, wmawiając mu, że on sam sobie go napisał. A na większą skalę to takim błotem trzeba trzasnąć w obecny rząd, bo ten Człowiek go też wybierał i popiera.
Zbliżają się wybory do samorządów, tego krwioobiegu, który zadecyduje o kondycji organizmu, który nazywamy Polską. I zamiast przynajmniej słowem popierać programy, które do tej pory zdają egzamin w większym czy mniejszym stopniu, ale zdają, to należy zdaniem prymitywnych doradców
właśnie obrzucać błotem - wszystko i wszystkich!
Od pewnego czasu zaistniała - jak czytam na Kworum sytuacja, która przedstawia sobą rozwalony kran, z którego cieknie brudna, rdzawa i cuchnąca woda, ale każdy to omija. Ktokolwiek chciałby to naprawić, to zaraz od speców od hydrauliki dostanie po łapach i usłyszy - nie ruszaj tego - nie znasz się na tym!
Tymczasem totalna opozycja zaciera ręce z zadowolenia! W czasie kiedy każdy głos się liczy aby wygrać wybory samorządowe i kontynuować wogóle dobrą zmianę dla Polski, to PO i to całe lewactwo liczą po cichu, że zyskują takich kretów jako nowych zwolenników, którzy wciskają ludziom kit, że najlepiej to ten PiS rozwalić, a byłą premier Beatę Szydło utopić w błocie...
Tylko co wtedy? Wtedy sądząc po głupocie takich politycznych i socjalnych kretów, będą znowu w opozycji, w opozycji do logiki i zdrowego rozumu.

Osobiście też mam uwagi względem tych, którzy są naszymi reprezentami (Polaków) jak: min. Czaputowicz, min. Gliński, vice Gowin, a nawet prez. A. Dudy, ale czy to odpowiedni czas na totalną destrukcję, tego co sami własnymi głosami zbudowaliśmy. Czy czas na to aby zmieniać tego "konia"?

Polska ze względu na ostatnie wydarzenia międzynarodowe i sytuację spowodowaną przez grupy wrogie Polsce, znajduje się w ciężkiej sytuacji geopolitycznej, ale i są i wirtualni ludzie, ten najgorszy sort, którym sprawia przyjemność, kiedy kopią leżącego, a kundle szarpią mu nogawki.
Nie mam nic przeciwko dyskusji, z której coś wynika dobrego dla Polski i Emigracji, sam chciałbym brać w niej udział, operując datami, faktami, przykładami, ale bez gliny i wazeliny, bez wyzwisk i skakania jak konik polny, z tematu na temat "o tym i o niczym", - a jedynie o tym co się naprawdę wie!

Spójrzmy wokół siebie tam w Kraju i na emigracji i oddalmy się od tych ludzi przesiąkniętych egoizmem, którzy nawet nie zdobyli się na okruszynę współczucia aby na tej stronie napisać słowo po śmierci bohatera, który w imię wiary w Polskę i swoją Ojczyznę, poświęcał się jej bez ograniczeń.

Perth - 09.05.18 4:40
Różaniec nie zna granic
13 maja, we wspomnienie Matki Bożej Fatimskiej, australijscy - w tym i polscy katolicy odmawiać będą Różaniec za swoją ojczyznę.

Wierni w tym olbrzymim kraju, w tym młodzież, Legion Maryi, będą zbierać się, by odmawać tego dnia Różaniec we wszystkich większych miastach Australii.
W Perth młodzi ludzie stworzą żywy Różaniec, natomiast w Darwin i Coogee, katolicy spotkają się na plaży, by się modlić.
W Kanberze - stolicy Australii - jeden z kapłanów zamierza zabrać młodą grupę wiernych na Black Mountain, a w Sydney młodzi ludzie planują odmawianie Różanca na słynnym Harbour Bridge.

Jak powiedziała organizatorka tego wielkiego wydarzenia a nawet jak pisze prasa polska - Jane Chifley - fakt, że inspiracja wyszła z Polski, skąd pochodził św. Jan Paweł II, ma znaczenie prorocze.

A tak już ode mnie to nadarza się okazja dla tych "solidarnych" i tych "patriotycznych" aby zmówili chociaż jeden dziesiątek Różańca za dusze śp. Andrzeja, którzy zamilkli na wiadomość o śmierci odważnego i SOLIDARNEGO BOHATERA... chciaż ... wiadomo, że wymuszony pacież do nieba nie idzie...

Wszystkich komentarzy: (2)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

20 Lipca 1944 roku
Niemiecki płk Claus von Stauffenberg dokonał nieudanego zamachu na Hitlera w jego kwaterze w Kętrzynie


20 Lipca 1951 roku
Urodziła się Anna Dymna, aktorka filmowa i teatralna.


Zobacz więcej