Niedziela 18 Lutego 2018r. - 49 dz. roku,  Imieniny: Konstancji, Krystiana

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 01.02.18 - 12:59     Czytano: [163]

Powrót do Jedwabnego


Koniec pewnej historii zawsze jest – jak wiadomo – początkiem innej historii i w tym kontekście, w obliczu kryzysu polsko – izraelskiego na skalę, jakiej nie było od dziesięcioleci, postawię ryzykowną, ale w moim przekonaniu prawdziwą, tezę: to co się stało nie tyle jest tragedią, jak twierdzą niektórzy, co wyzwaniem i szansą, jaka może nie powtórzyć się już nigdy. By jednak ją wykorzystać, potrzeba konsekwencji, determinacji i odwagi – ale po kolei.

Przez dziesięciolecia byliśmy mamieni zapewnieniami o polsko – izraelskiej przyjaźni, dobrych stosunkach i tym podobnymi bzdurami – bzdurami, bo przecież gołym okiem było widać, że fakty przeczą oficjalnej narracji i kto tylko chciał, dostrzegał to doskonale. To bowiem, co w Polsce nazywaliśmy przyjaźnią, ze strony naszych „przyjaciół” było po prostu przebiegłością. Trzeba było naprawdę łusek na oczach, by nie widzieć żydowskiej buty, manii wyższości, a nawet pogardy i przede wszystkim nieustannego pouczania, oczerniania i manipulowania faktami. Jednym z najbardziej wyrazistych przykładów tej sytuacji, który niczym w soczewce pokazuje większą całość, było to, co zrobiono z tragedią w Jedwabnem. Miałem dobry ogląd kulminacyjnej fazy śledztwa prowadzonego w tej sprawie, ponieważ w owym czasie byłem stałym gościem IPN w Lublinie, gdzie prowadziłem szereg rozmów z prokuratorem Andrzejem Witkowskim, ale także z innymi prokuratorami, którzy z kolei wspierali swoimi działaniami niektóre elementy tegoż śledztwa. Z informacji, jakie na tamten czas mieli moi rozmówcy z IPN wynikało jednoznacznie, że rola Polaków w tej tragedii była drugoplanowa, wina zaś, od początku do końca, leżała po stronie Niemców, faktycznych autorów zbrodni. Wystarczyło tylko postawić kropkę nad „i”, by pokazać to w jasnym świetle i wyłożyć dowody na stole, niczym karty w pasjansie.

Dlaczego zatem zamiast spointowania śledztwa, podjęto decyzję o jego przerwaniu w kluczowym momencie?

Sekwencja wydarzeń oraz fakty - które jak wiadomo są jakie są i nie pozostawiają miejsca na interpretację - pokazują, że gdy śledztwo weszło w decydującą fazę, do akcji przystąpiła gmina żydowska, która metodami presji wymusiła na ówczesnym ministrze sprawiedliwości, Lechu Kaczyńskim, decyzję o zaniechaniu ekshumacji i de facto - o przerwaniu śledztwa. Decyzja ta wywołała szok i niedowierzanie u moich rozmówców, bo prawda była w zasięgu ręki, ale klamka zapadła i nic nie można było na to poradzić. Czas pokazał, jak bardzo dalekosiężne skutki miały opisane tu wydarzenia.

Jedwabne, wskutek oszczerstw Tomasza Grossa powielonych na całym świecie na tysiące sposobów (także w kinematografii polskiej w filmie "Pokłosie", nawiązującym nie wprost, ale jednak, do tamtych wydarzeń) stało się symbolem rzekomych polskich zbrodni popełnianych na Żydach, a rabin Warszawy Michael Schudrich - ten sam, który wcześniej naciskał na wstrzymanie ekshumacji stwierdzając, iż „szacunek dla kości naszych ofiar jest dla nas ważniejszy niż wiedza, kto zginął i jak, kto zabił i jak” – przesądził o winie Polaków (na jakiej podstawie ?!) orzekając, iż „mówienie o tym, że nie jest jasne, kto zabił Żydów w Jedwabnem jest czymś równie bolesnym, jak dla Polaków kwestionowanie zbrodni katyńskiej.” Innymi słowy - najpierw dołożył starań, by sprawy nie wyjaśniono, a następnie orzekł, że wszystko jest jasne - powiedzieć w tym kontekście, że to podłość i cynizm w najczystszej postaci, to tyle, co nic nie powiedzieć. Kropka.

A jednak przez dziesiątki lat strona polska milczała i nie protestowała. Kolejni polityczni decydenci przyjmowali z pokorą połajanki, kolejni medialni idioci piszczeli z zachwytu, gdy tylko któryś z izraelskich notabli rzucił od niechcenia ochłap w postaci nic nie kosztującej pochwały i nawet pan prezydent „dobrej zmiany” cieszył się jak dziecko, że „coraz więcej kultury żydowskiej w Polsce”, a na koniec minionego roku obwieścił o zapaleniu chanukowych świec, których płomień miał „świecić na Rzeczpospolitą dając radość, ciepło i poczucie wspólnoty” (chyba zapomniał, że Polacy, to jednak w większości katolicy i jako takim, większe poczucie wspólnoty dałoby np. wspólne uczestnictwo w roratach) – jednym słowem było tak „pięknie”, aż nagle ktoś krzyknął, że król jest nagi, bańka mydlana pękła i pojawiło się pytanie: „co dalej?”

Odpowiedź - jak już pisałem - nie jest łatwa, ale paradoksalnie jest prosta i niech nas ręka boska broni przed słuchaniem wszelkiej maści Węglarczyków - „zmienić w Senacie zapisy ustawy”, „wydać polecenie politykom partii rządzącej, by wstrzymali się publicznie od krytyki Izraela” i tym podobne bzdury - czy Zybertowiczów - „prawda jest tylko jednym z instrumentów polityki, powinniśmy pamiętać, że realna polityka ma inne priorytety niż prawda” - bo jak widać, to ludzie z zupełnie innego świata wartości, niż – chcę w to wierzyć – większość naszych Rodaków.

Innymi słowy, zgodnie z sugestią wspomnianych panów, którzy bynajmniej nie są w swoich bredniach osamotnieni, w imię poprawy relacji z Żydami nie zarzucajmy łgarzom łgarstw, a zamiast tego przyznajmy się do rzeczy, których nie było: to my mordowaliśmy Żydów ramię w ramię z Niemcami (pardon – z nazistami, z którymi, jak wiadomo, Niemcy nie mieli nic wspólnego), to my stworzyliśmy obozy koncentracyjne, to wreszcie my generalnie odpowiadamy za holokaust Żydów. Cały świat już to wie i tylko my udajemy, że było inaczej, przyznajmy więc to wreszcie i wypłaćmy Żydom te 65 mld dolarów roszczeń, a schłodzone relacje z Izraelem z pewnością z miejsca ulegną ociepleniu - i znów będziemy „przyjaciółmi”.

Ale zaraz, zaraz - dlaczego mamy ten doskonały i jakże skuteczny sposób budowania międzynarodowych przyjaźni ograniczyć tylko do Izraela, skoro schłodzeniu uległy ostatnio także nasze relacje z Rosją i Ukrainą? Przyznanie oczywistego faktu, że to Polacy sami do siebie strzelali w Katyniu i nabijali na widły na Wołyniu z pewnością przyniesie poprawę także w relacjach z naszymi wschodnimi sąsiadami, a najważniejsze przecież, byśmy ze wszystkimi żyli w zgodzie, prawda? Co prawda, tak rozumiane „zaślubiny” odbędą się na trupie prawdy, ale to przecież nic nie znaczy, bo każdy światły człowiek już to wie (a przynajmniej od kilku dni wiedzieć powinien), że „realna polityka ma inne priorytety niż prawda”. Jest oczywiście kwestia tych niedouczonych, którzy jeszcze tego nie wiedzą, czyli oszołomów, którym tacy, jak autor owych słów, profesor Zybertowicz – było nie było doradca prezydenta RP – będą przywodzić na myśl adresatów złotej myśli nieodżałowanego doktora Strosmajera ze „Szpitala na peryferiach”, z jego słynnym „gdyby głupota miała skrzydła, fruwałby pan, niczym gołębica” – ale kto tam z ludzi światłych zwracałby uwagę na niedostosowanych do realiów frustratów?

Co pozostaje tym niedostosowanym (a jestem dziwnie przekonany, że jest ich wielu)? Opinia publiczna, to wielka siła, i być może jedyna, z którą muszą liczyć się wszyscy. Zwłaszcza w perspektywie trzech lat wyborczych, które przed nami - zwłaszcza w obliczu wydarzeń, które rozstrzygną nie tylko o następnej kadencji, ale też o losie następnych pokoleń. Dlatego teraz – zawsze, ale teraz naprawdę uważnie - powinniśmy patrzeć politykom na ręce, przyglądać się biegowi wydarzeń i wyciągać wnioski. Oczywiście opinią publiczną można manipulować – niedoścignionym mistrzem był tu Donald Tusk – ale jak mawiał Abraham Lincoln, można oszukiwać wszystkich przez pewien czas, a niektórych przez cały czas, ale nie da się oszukiwać wszystkich przez cały czas.

Nie mam wątpliwości, że w omawianej tu sprawie trzeba postąpić dokładnie odwrotnie, niż wskazali to dwaj wymienieni wcześniej panowie: żadnego ulegania naciskom, koniec z polityką prowadzoną na kolanach i obrona prawdy ponad wszystko inne, jednym słowem - non possumus. Ten kryzys - powstały z winy arogancji i kłamstw strony izraelskiej i to trzeba mówić jasno – paradoksalnie stanowi dla nas szansę na wypracowanie nowych, partnerskich, relacji z Izraelem. Oczywiście nie będzie to łatwe, bo przez dziesięciolecia „przyjaciele” przyzwyczaili się do zupełnie innego rodzaju relacji - ale jeśli kiedykolwiek zmiana tej sytuacji była możliwa, to właśnie teraz, kiedy widzimy jasno, jak się rzeczy mają i kiedy prawda o stosunku Żydów do Polaków wyszła na wierzch, niczym podszewka spod kurtki. Nowe otwarcie powinno być zbudowane na prawdzie, a do tego konieczna jest nie tylko dobra wola obu stron, ale także powrót do niewyjaśnionych historii z przeszłości - w imię przyszłości. A w tym zakresie, w naszych relacjach, nie ma ważniejszej sprawy, niż Jedwabne, które zyskało miano symbolu. Dodajmy – symbolu zbudowanego na kłamstwie. To prawdziwy test dla rządzących i prawdziwa odpowiedź na pytanie o naszą suwerenność. Stawka jest wysoka, najwyższa z możliwych, bo albo teraz powstaniemy z kolan, albo będziemy krajem na niby, z którym nikt nie będzie się liczył, w dodatku pogardzanym narodem nazistów i zbrodniarzy, który bez końca będzie ponosił konsekwencje (wizerunkowe, ale także te finansowe) nie popełnionych win, a jeśli tak, to, mówiąc wprost - już nas nie ma.

Wojciech Sumliński
sumlinski.pl

Wersja do druku

Agamemnon - 09.02.18 13:21
W jednej z audycji "Rozmów niedokończonych" w Radiu Maryja, zadzwonił do Radia krewny Julii Sokołowskiej, która w owym okresie pracowała na gestapo, przygotowując jako kucharka posiłki. Sokołowska obserwowała w krytycznym dniu wyjazd uzbrojonych po zęby Niemców, którzy po akcji na stołówce dzielili się swoimi wrażeniami, jakie doznali podczas popełnianej przez siebie zbrodni na Żydach w Jedwabnem.

Mam kilka wątpliwości moralnych co do udziału Narodu Żydowskiego żyjącego w Polsce w okresie niemieckiej okupacji, którzy jako obywatele polscy, odmawiali w sposób powszechny uczestniczenia w ruchu antyhitlerowskim, w zamian tylko żądali by Polacy chronili ich życie oraz ich mienie, pomimo iż Polacy sami byli przez Niemców wypędzani ze swoich domostw, torturowani, zamykani w obozach zagłady, rozstrzeliwani w egzekucjach, wieszani publicznie na szubienicach.

Na jakiej podstawie moralnej Żydzi żądają od Polaków, by Polacy poprzez ofiarą ze swego życia ratowali życie Żydów, którzy jak wiemy, powszechnie charakteryzowali się inercją wobec niemieckich ludobójców, odmawiając z nimi zbrojnej walki? Podczas powstania w getcie warszawskim Żydzi zabili 4. Niemców ( słownie: czterech Niemców) , dla porównania: Polacy podczas Powstania Warszawskiego zabili 10 tys. Niemców.

Na wyjaśnienie czeka też sprawa kolaboracji Żydów z okupantem, sprawa policji żydowskiej czynnie wspomagającej eksterminację Żydów.

Ilu Żydów uratowało zagrożonych śmiercią Polaków? Dziś żydowskie organizacje chcą odszkodowań za mienie pozostawione przez Żydów w Polsce. Mienie to jest owszem zwracane, gdy Żyd przedstawi jakiś dowód, że je posiadał, tak było np. z kamienicą w której wychował się Karol Wojtyła w Wadowicach. Kamienica ta wróciła do swojego właściciela. Ale aby Polacy płacili za coś co nie istnieje i to jakiejś organizacji, która nie jest właścicielem majątku pozostawionego w wyniku działań wojennych?

Czy Żydzi wiedzą kto zapłaci obywatelom polskim ( w tym również Żydom) za mienie zniszczone i pozostawione pod wpływem przetasowań terytorialnych i innych niszczących działań niemiecko - sowieckich w latach 1939 - 1945? Czy Żydzi wiedzą, kto zapłaci Polakom , za zbrodnie żydowskie popełnione na polskich bojownikach w ubeckich i esbeckich kazamatach w których to Żydzi pełnili wysokie stanowiska jako funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa oraz Służb Bezpieczeństwa i osobiście torturowali w nieludzki sposób i zabijali Polaków, niejednokrotnie tych co właśnie ratowali im życie podczas okupacji?

Żydzi powinni takie wątpliwości bezwzględnie wyjaśnić i nie pozostawać je bez racjonalnej odpowiedzi.

Lubomir - 06.02.18 11:03
Różne kanalie usiłują wylewać swoją żółć i oblewać nią Polaków. Tymczasem w Wenecji trwa Karnawał, a 6 lutego 2018 roku rozpoczyna się światowa uczta piękna i radości, Festiwal Włoskiej Piosenki w Sanremo. Łączmy się przynajmniej duchowo - z tymi europejskimi imprezami, jeżeli nie możemy fizycznie w nich uczestniczyć. Przeżyliśmy całą gamę rewolucji inicjowanych przez kanalie. Poza morzem niewinnej krwi, nic z nich pozytywnego nie wynikało. Tak było z czerwoną rewolucją w Rosji, brunatną rewolucję w Niemczech, pomarańczową rewolucją na Ukrainie. Tak było z rewolucją cedrową w Libanie i rewolucją jaśminową - w Tunezji. Odnowę robią artyści, poeci, pisarze i muzycy, a nie rewolucjoniści, nie fałszerze historii, nie kłamcy i notoryczni oszuści.

Jan Orawicz - 02.02.18 16:08
Na ten polski gorzki temat nabrał wody w gębę, były premier Polski
Donald Tusk! Zresztą,co on ma dogadania jako ten, co Polskę zrujnował
W dodatku swego syna, wysforował na złodzieja pieniędzy z Amber
Gold. A Niemka Merkel wysforowała go - prawie na Główną głowę UE!
Takie są układy!! Merkel w NRD wyrosła na pełną komuchę i jest w UE
duża postacią!! Patrząc na te sprawy obiektywnie, ta cała UE, to jest w
rzeczy samej twór komuszków.Tam nie powinno być Polski!! Anglia się
skapnęła w czym rzecz oczywista i odeszła z TEGO KOŁCHOZU. A Polska
siedzi,a lewactwo pod wodzą Schetny bezkarnie opluwa tam prawych
Polaków. Jak tak może być?! Na co Polska tam sobie pozwala?! Powinna
opuścić ten zlewakowany twór, za co musi jeszcze haracz płacić!

Jan Orawicz - 01.02.18 21:12
Czy warto oganiać się z osobnikami - świadomie załganymi w temacie
obozów kocentracyjnych? Co to zbudowali niemieccy bandyci spod znaku
splutgawionego krzyża. Ich Obozy Zagłady są znane przez wielu ludzi! U nich
jest to niewymazalna prawda! Więc nad czym tutaj się zastanawiać?! A w tych,
obozach, pierwsi ginęl w strasznych męczarniach Polacy i Żydzi, jako obywatele
Rzeczypospolitej Polskiej. Jak niemieccy i żydowscy łgarze moga tak bezkarnie
wymiatać TĘ GORZKĄ PRAWDĘ O NIEMIECKIM ZAMORDYŻMIE - GŁÓWNIE NA
POLSKIM I ŻYDOWSKIM NARODZIE?! Tych wszystkich niemieckich i żydowskich
łgarzy, należy surowo rozliczyć przed obliczem Sądu Miedzynarodowo.który
powinien być powołany!! Na podłych i załganych osobników nie ma innego sposobu!!!

Lubomir - 01.02.18 20:51
Nienawistny Berlin nie śpi. Niemieckiej agenturze nie udało się rozpętać wojny o historię - Polaków z Rosją, ani Polaków z Polakami. Wredni Niemcy rzucili zatem na szalę relacje Polski z Izraelem. Niemcy znów chcieliby żeby ofiary ich zbrodni - stały się zakładnikami ich obecnej polityki i ich szantażu. Polska jest największą przeszkodą w Europie, przy budowie niemieckiej Czwartej Rzeszy. Wcześniej, wielką przeszkodą w realizacji niemieckich planów była Wielka Brytania. Teraz Brytyjczycy przestali już demaskować hegemonistyczne plany potomków Hitlera. Chociaż był czas, że nawet mówiono o hitleryzacji brytyjskiej oświaty. A to z powodu nadmiaru informacji o hitlerowcach i Rzeszy Niemieckiej. Niemiecka tuba propagandowa usiłuje osaczyć i osamotnić Polskę. Rzecz przypomina czasy rosnącej w silę III Rzeszy i zakrzykiwanie Europy przez doktora Josefa Goebbelsa.
Propaganda niemiecka potrafi nawet uniewinnić Einsatzkomando SS pod dowództwem hauptsturmfuehrera Hermanna Schapera, działające w tragicznych dniach czerwca i lipca 1941 roku w Jedwabnem. Niemcy są mistrzami tworzenia faktów propagandowych, faktów medialnych. To najnowsza metoda fałszowania historii - przez niemieckich fałszerzy i kłamców. Drugi etap denazyfikacji imperium niemieckiego czeka na realizację. Jest to 'być albo nie być' - nie tylko Polski, ale i całej Europy!. To sprawa rozbicia kapitału Hitlera i jego sponsorów, takich jak m.in. 'Krupp' i 'Man'.

Wszystkich komentarzy: (5)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

18 Lutego 1996 roku
W Polsce przeprowadzono referendum uwłaszczeniowe. Frekwencja wyniosła tylko 33 procent!!!


18 Lutego 1546 roku
Zmarł Marcin Luter, niemiecki reformator religijny (ur. 1483)


Zobacz więcej