Niedziela 21 Stycznia 2018r. - 21 dz. roku,  Imieniny: Agnieszki, Jarosława, Nory

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 29.12.17 - 18:28     Czytano: [339]

Litwa sojusznikiem bolszewików w 1920


Litwa sojusznikiem bolszewików w 1920 roku, czyli konflikt zbrojny polsko-litewski w latach 1919-1920

W 1385 roku została zawarta unia Polski z Litwą i do końca XIX w. Polacy i Litwini byli prawdziwymi przyjaciółmi czy nawet braćmi – tworzyli prawie że jedność. Polacy, tak w okresie zaborów jak i okresie I wojny światowej chcieli, aby nadal trwała unia polsko-litewska, aby Litwa wchodziła w skład odrodzonego w listopadzie 1918 roku państwa polskiego jako jednostka autonomiczna. Nie wyobrażano sobie rozwodu Polski z Litwą, rozwodu Polaków z braćmi Litwinami, tym bardziej, że ziemie litewskie były tak bardzo związane z historią Polski i narodu polskiego i że na Litwie mieszkało bardzo wielu Polaków, a wielu polityków i znanych Polaków w odrodzonym państwie polskim pochodziło z ziem litewskich, m.in. pierwszy prezydent (Gabriel Narutowicz) i pierwszy marszałek Polski (Józef Piłsudski). Niestety, miało być inaczej.

W latach 1772-95 nastąpiły rozbiory Polski, dokonane przez Rosję, Prusy (Niemcy) i Austrię. Ziemie litewskie znalazły się pod panowaniem rosyjskim i od końca XIX w. carat zaczął siać wśród Litwinów nienawiść do Polski i Polaków, m.in. przez faworyzowanie Litwinów przez awans społeczny (do tej pory 98-99% Litwinów było biednymi, małorolnymi chłopami i analfabetami) i „pranie mózgów” w szkołach tylko dla Litwinów (seminaria nauczycielskie) i stypendia oraz studentom i duchowieństwu litewskiemu. Od XX w. czynili to także Niemcy, szczególnie podczas I wojny światowej, kiedy w latach 1915-18 okupowali Litwę. Z ich poparciem antypolscy nacjonaliści litewscy (największym siewcą antypolskich nastrojów wśród Litwinów było niestety litewskie duchowieństwo katolickie, które boskie przykazanie miłości bliźniego zamieniło na odkopany litewski pogański topór wojenny!) utworzyli we wrześniu 1917 roku Tarybę – Radę Litewską, która także z poparciem niemieckim 16 lutego 1918 roku ogłosiła niepodległość Litwy, co 23 marca 1918 roku zaakceptował cesarz niemiecki Wilhelm II, a następnie 4 czerwca 1918 roku Taryba wybrała na króla litewskiego księcia niemieckiego (wittemberskiego) Wilhelma Uracha pod imieniem Mendoga II. Upadek monarchii w Niemczech w listopadzie 1918 roku uniemożliwił mu objęcie tronu litewskiego. Litwa miała się stać kondominium niemieckim. Ostatecznie została republiką. 26 stycznia 1919 roku rząd litewski przedłożył rządowi polskiemu projekt rozwiązania spornych spraw polsko-litewskich: uznanie niepodległości Litwy i to w granicach sprzed 1772 roku za sojusz wojskowy (który służyłby raczej maleńkiej Litwie) i zbliżenie gospodarcze, które, biorąc pod uwagę to, że Litwa obok Albanii była najbiedniejszym krajem w Europie, także niewiele znaczyło by dla Polski. Uznanie praw Litwy do granic z 1772 roku oznaczało by nie tylko okupację całej Białorusi przez Litwę (a więc obszar 4 razy większy od etnicznej Litwy; poza tym Białorusinów było 3,5 razy więcej niż Litwinów), ale także oderwanie od Polski Suwalszczyzny włącznie z Suwałkami i Augustowem, Podlasia – Białegostoku i Grodna oraz Wileńszczyzny wraz w arcypolskim Wilnem, a więc ziem o zdecydowanej przewadze ludności polskiej. Nie wyglądało to ani poważnie, ani realistycznie. Polski historyk i wybitny znawca stosunków polsko-litewskich Piotr Łossowski tak to skomentował: „…Litwini osłabili swoją pozycję nadmiernymi roszczeniami terytorialnymi, pretensjami do ziem oczywiście polskich lub białoruskich. Nie dodawała im powagi argumentacja, iż żyjący tam ludzie to „nieświadomi Litwini”. Szermując słusznie prawem narodów do samostanowienia, domagali się od Polaków, by ci łamali prawo w stosunku do własnych rodaków, np. w Wilnie” („Stosunki polsko-litewskie w latach 1918-1920” Warszawa 1966). Problem pogłębiało dodatkowo to, że: „Państwo litewskie wkroczyło na drogę ucisku innych zamieszkujących Litwę narodowości, odmawiając litewskim Żydom i Białorusinom prawa do współudziału w rządach krajem” (Jerzy Ochmański „Historia Litwy” Wrocław 1982). Nacjonaliści litewscy chcieli Litwę o powierzchni 300 000 km kw. Były to mrzonki nacjonalistów litewskich nie do zrealizowania. Sami to zrozumieli i później w Paryżu domagali się terytorium już tylko o powierzchni około 125 000 km kw. (ciągle na połowie tego obszaru nigdy nie mieszkali żadni Litwini!). Także i teraz do Litwy miały należeć tereny zamieszkałe głównie przez Polaków, w tym Wilno, w którym Litwini stanowili zaledwie 1 procent ludności. W konstytucji z 2 listopada 1918 roku i w kolejnej z 4 kwietnia 1919 roku proklamowali Wilno stolicą Litwy (Wilno w swej historii nigdy nie było stolicą Litwy: było stolicą Wielkiego Księstwa Litewskiego, które miało w 90-80% charakter ruski, a w samym Wilnie Litwini stanowili zawsze małą mniejszość mieszkańców). Zapowiadało to konflikt zbrojny między obu państwami. Litwa do niego dążyła świadomie i z determinacją, chociaż w starciu zbrojnym z Polską (12 razy więcej ludności od Litwy) żadnych szans nie miała. Liczyła na pomoc antypolskiej Wielkiej Brytanii, ale przede wszystkim Berlina i Moskwy oraz na wybuch wojny polsko-niemieckiej, licząc na to, że Niemcy nie zgodzą się na oddanie Polsce Wielkopolski i Pomorza. Z pomocą Litwie do walki z Polską przyszła bolszewicka Rosja, która liczyła, że i tak „połknie” Litwę po podboju Polski (pokonanie bolszewików przez Polskę w 1920 r. uratowało niepodległość Litwy jednak plan bolszewicki wobec Litwy został zrealizowany w pełni w 1940 r., kiedy Związek Sowiecki zagarnął Litwę wraz z Wilnem, które sprezentował Litwie po upadku Polski we wrześniu 1939 r. za sowieckie bazy na terenie Litwy).

Litewski rząd urzędował w Wilnie, w którym praktycznie nie było Litwinów, tylko i wyłącznie z pomocą bagnetów niemieckich. Toteż z chwilą opuszczenia Wilna przez wojsko niemieckie 31 grudnia 1918 roku Taryba zbiegła do Kowna, a władzę w mieście 1 stycznia 1919 roku przejęli Polacy – główni właściciele miasta. Dokonała tego miejscowa Polska Organizacja Wojskowa (P.O.W.) i ściągnięte z okolicy jej oddziały. Władzę wojskową w Wilnie przejął gen. Adam Mokrzecki (1856- 1921). Bolszewicka Rosja ani myślała o istnieniu niepodległej i suwerennej Litwy. Wiedząc, że na dniach wojska niemieckie opuszczą Litwę, 16 grudnia 1918 roku Moskwa utworzyła rząd Litewskiej Republiki Sowieckiej, którą dekretem z 22 grudnia uznał Lenin i obiecał jej pomoc wojskową w obaleniu burżuazyjnego rządu litewskiego. Oddziały P.O.W. po walce z bolszewikami pod Nową Wilejką 3 stycznia i trzydniowych walkach z oddziałami bolszewickimi toczonymi na przedmieściach wileńskich, z braku amunicji postanowiły opuścić miasto. Na mocy porozumienia P.O.W., zawartego z dowództwem armii niemieckiej, przewieziono oddziały polskie z Wilna do Łap. Jedynie oddział kawaleryjski Jerzego Dąbrowskiego przedostał się między wojskami niemieckimi a bolszewikami do wojska polskiego w Brześciu nad Bugiem. 5 stycznia 1919 roku Armia Czerwona zajęła Wilno, w którym usadowił się rząd Litewskiej Republiki Sowieckiej, a następnie podbijała resztę ziem litewskich. W ręku Taryby pozostała właściwie tylko południowa Żmudź i Kowno z częścią (po 1920 r. litewskiej) Suwalszczyzny. Lenin nie chciał nawet istnienia samodzielnej Litewskiej Republiki Sowieckie i 27 lutego 1919 roku Moskwa powołała do życia Litewsko-Białoruską Republikę Rad (Litbieł), w której element litewski, wobec znacznej przewagi liczebnej Białorusinów, niewiele miały by do powiedzenia.

Władze polskie wraz z Józefem Piłsudskim nie godziły się na to, aby arcypolskie Wilno było w rękach bolszewików czy nawet litewskich.

W Londynie w 1936 roku ukazał się w druku dziennik sir Esme Howarda, jednego z twórców angielskiej polityki w latach 1900-1930 pt. Theatre of life by Lord Howard of Penrith. W dzienniku wspomina on m.in. trzy rozmowy z Józefem Piłsudskim w okresie od 18 lutego do 30 marca 1919 roku. Głównym tematem tych rozmów była kwestia wileńska. Howard cytuje wypowiedź Piłsudskiego: „Och, powiedział on, czy Pan będzie mógł zrozumieć, co ja czuję dla moich stron rodzinnych w pobliżu Wilna na Litwie. Nigdzie nie mogę być naprawdę szczęśliwy jak tylko tam”. Dalej Piłsudski opowiadał, że będąc wygnańcem ściganym przez carską policję dużo ryzykował, ale mimo to odwiedzał swe strony rodzinne, choć tam mógł być z łatwością rozpoznany. W rozmowie odbytej 1 marca Piłsudski ponownie „mówił głównie o kwestii litewskiej” i pochwalił się, że wśród swoich przodków ma również takiego, który w XVI wieku podpisał akt „wielkiej unii” z Polską. Rozmowa pożegnalna (30 marca) była bardzo długa. Omawiano dużo spraw, w tym także ponownie sprawę Wilna i Litwy. Howard zanotował w swoim dzienniku: „Jego miłość dla rodzinnego Wilna jest wprost wzruszająca”.

Dążąc do tego aby Wilno było polskie Józef Piłsudski wydał rozkaz przeprowadzenia zbrojnej „wyprawy wileńskiej”, która zakończyła się oswobodzeniem Wilna wraz z okolicznymi terenami z rąk bolszewickich w dniach 19-21 kwietnia 1919 roku. Początkiem „wyprawy wileńskiej” było natarcie kawaleryjskiej grupy uderzeniowej płk. Władysława Beliny-Prażmowskiego (842 szable). Wyruszyła ona z rejonu Papierni, odległej ok. 130 km od Wilna, które było celem tej wyprawy. Przez Krupę-Żyrmiany-Bastuny i Bieniakonie dotarto do Wielkich Solecznik pod Wilnem. Koło stacji Kienia przerwano połączenie kolejowe i telegraficzne Wilna z Mińskiem. Wczesnym rankiem w Wielką Sobotę grupa Beliny-Prażmowskiego zaatakowała Wilno, zaskakując całkowicie okupujących je bolszewików i ich czerwonych litewskich pachołków. Najpierw opanowano dworzec kolejowy przejmując znaczne ilości taboru kolejowego, co umożliwiło dotarcie do miasta 2 Dywizji Piechoty Legionów gen. Edwarda Rydza-Śmigłego, który też objął dowództwo nad całością walk. Rozstrzygający bój o Wilno rozegrał się 20 kwietnia w pd.-zach. części miasta. Zajęto mosty na Wilii i zdobyto dużo różnej broni. Wyparte oddziały Armii Czerwonej kilka dni później podjęły nieudaną próbę odbicia Wilna („Bitwy polskie. Leksykon” Kraków 1999). Wilno powróciło do prawowitych jego gospodarzy – Polaków. 21 kwietnia – w drugie święto Wielkanocy przybył do Wilna Józef Piłsudski, witany owacyjnie wśród powszechnego wzruszenia, wśród objawów szalonej radości i błogosławieństwa tłumów. Piłsudski później wspominał: „Do żadnego miasta, zdobytego przeze mnie, nie wchodziłem z takim uczuciem jak do Wilna. Te słodkie pieśni dzieci, te trwożne oczy matek, te łzy, te wzruszenia!... Wjeżdżałem konno… Czekało miasto moje!… Triumf duszy był zupełny!” (Władysław Pobóg-Malinowski „Najnowsza historia polityczna Polski 1864-1945. Tom II” Londyn 1956).

Polskie Wilno było prawdziwą porażką Litwy i rządu litewskiego, bo przekreślało jej plany uczynienia z miasta stolicy Litwy. Z drugiej strony, o czym zapominają Litwini oraz historycy litewscy i wielu polskich: „Litwa burżuazyjna swój dalszy, z górą dwudziestoletni byt państwowy zawdzięcza w dużej mierze Polsce. Wyprawa Piłsudskiego na Wilno w kwietniu 1919 r. doprowadziła do obalenia władzy radzieckiej na Litwie (co było wydarzeniem bardzo ważnym w historii współczesnej Litwy – M.K.). Polska w ten sposób umożliwiła burżuazyjnemu rządowi Taryby zebranie sił na ratowanie i wzmocnienie swojej władzy” (Jerzy Ochmański, jw.).

Zajęcie Wilna i części Wileńszczyzny przez wojsko polskie doprowadziło do pierwszego zetknięcia oddziałów polskich i litewskich. Pierwsze takie zetknięcie nastąpiło 24 kwietnia 1919 w miejscowości Jewie, około 25 km na zachód od Wilna. Do walk jednak nie doszło, gdyż Józef Piłsudski chciał unikać konfliktów zbrojnych z Litwą – zawsze i kategorycznie odrzucał myśl zastosowania siły wobec Litwy (Władysław Pobóg-Malinowski, jw.).

Do rozwiązania pozostawała sprawa Suwalszczyzny polskiej.

Suwalszczyzna od lata 1915 roku była okupowana przez Niemcy i do połowy 1919 roku pod zarządem wojskowym Ober-Ostu. Południowa jej część – powiaty suwalski, augustowski i część sejneńskiego była etnicznie polska. Np. w Suwałkach w 1897 roku mieszkało 8768 Polaków i tylko 110 Litwinów, a w 1921 roku 11 719 Polaków i tylko 21 Litwinów; z kolei w Sejnach w 1897 roku 1528 Polaków i 160 Litwinów, a w 1921 roku 1714 Polaków i 112 Litwinów; natomiast w Augustowie w 1897 roku 5882 Polaków i 20 Litwinów, a w 1921 roku nie mieszkał w tym mieście ani jeden Litwin (wszystkie dane pochodzą z litewskiej Wikipedii). Rząd litewski chciał przyłączenia całej Suwalszczyzny do Litwy i Niemcy nie byliby polakożercami, gdyby nie wspierali tą litewską zachciankę. Władze Ober-Ostu przed opuszczeniem Suwalszczyzny zaczęły przekazywać władzę na polskiej Suwalszczyźnie w ręce litewskie. Litwini przejęli władzę z ich rąk w Sejnach 8 maja 1919 roku, a 21 lipca w Suwałkach, dokąd przybyli z Kowna urzędnicy z komisarzem Aseviciusem oraz 150 osobowy oddział policji litewskiej. Przybłędy z Kowna (bo prawdopodobnie żaden z tych urzędników i policjantów nie pochodził z polskiej Suwalszczyzny) aresztowały polskich radnych miejskich i przystąpiły do wydawania pisemka „Suvalku Żinios” i wielu odzew o antypolskiej treści. Polacy na Suwalszczyźnie i rząd polski protestowali przeciwko temu litewskiemu gwałtowi i sprawą musiała zająć się Ententa w Paryżu. („Suwałki – miasto nad Czarną Hańczą” Suwałki 2005).

W Jewiu nie doszło do walk polsko-litewskich podczas pierwszego spotkania wojsk polskich i litewskich. Wkrótce jednak zaistniał konflikt zbrojny polsko-litewski. Litwa przystąpiła do wojny dywersyjnej z Polską. Dywersanci litewscy zaczęli zakłócać spokój na granicy. Aktualną stała się sprawa rozgraniczenia wojsk polskich i litewskich linią demarkacyjną. Litwini proponowali linie demarkacyjne, które nie mogła zaakceptować strona polska (m.in. domagali się prawie całej Suwalszczyzny po stronie litewskiej i wycofanie się wojsk polskich na przedpole Wilna). Polacy wzięli więc inicjatywę w swoje ręce. 4 lipca 1919 roku oddziały polskie przekroczyły istniejące rozgraniczenie i zaczęły posuwać się w głąb terytorium zajętego przez Litwinów. Formacje litewskie cofały się pod naciskiem wojsk polskich na całym stukilometrowym odcinku. W Kownie zapanowała panika. Rząd litewski myślał, że wojsko polskie dokonuje inwazji Litwy. Tymczasem wkrótce okazało się, że wojska polskie nie maszerują na Kowno, lecz jedynie przeprowadzają potrzebne z punktu widzenia wojskowego poprawki graniczne. Jednocześnie sztab wojsk alianckich marszałka Ferdynanda Focha 18 lipca 1919 roku wytyczył linię demarkacyjną rozgraniczającą Polaków i Litwinów, która 26 lipca 1919 roku uzyskała sankcję Rady Najwyższej Ententy. Linia ta, opracowana mniej więcej zgodnie z rozgraniczeniem etnicznym polsko-litewskim, przyznawała Polsce obecną polską Suwalszczyznę (Sejny, Suwałki, Augustów; linia ta, zwana „linią Focha”, stała się następnie i jest po dziś dzień granicą polsko-litewską) po Niemen, na prawym brzegu tej rzeki biegła w odległości mniej więcej 12 km na północny zachód od linii kolejowej Grodno-Wilno-Dyneburg (Łotwa). Litwini, którzy naciskali Aliantów na pomoc w rozwiązaniu ich konfliktu z Polską, teraz ani myśleli uznawać tego międzynarodowego rozgraniczenia polsko-litewskiego. Doprowadziło to do pierwszych otwartych i krwawych walk polsko-litewskich. Bowiem, kiedy Niemcy w drugiej połowie sierpnia 1919 roku przystąpili wreszcie do ewakuacji polskiej Suwalszczyzny, a Polacy nie przejęli jeszcze od nich cały jej obszar, kilka batalionów wojska litewskiego za zgodą dowództwa niemieckiego przekroczyło bezprawnie „linię Focha” i obsadziło linię Czarnej Hańczy – jeziora Wigry, zajmując tym samym Sejny i cały powiat sejneński. Do Sejn przybył litewski premier Mykolas Sleževičius, który nie uznając linii Focha zachęcał miejscowych Litwinów do stawienia oporu Polakom, w celu oderwania polskiej Suwalszczyzny i wcielenia jej do Litwy.

Dowództwo suwalskiego okręgu Polskiej Organizacji Wojskowej - POW (1000 ludzi: 5 kompanii piechoty i szwadron kawalerii), na którego czele stał ppor. Adam Rudnicki, zdecydowało 16 sierpnia o zbrojnym rozwiązaniu kwestii przynależności Sejn do Polski. Czyli, nie Polacy z innych rejonów Polski, ale polska ludność Suwalszczyzny chwyciła za broń w obronie ojcowizny. Przeciwko sobie mieli 1320 żołnierzy litewskich (1200 piechurów i 120 kawalerzystów) – ludzi, którzy nie pochodzili z Suwalszczyzny. W nocy z 22 na 23 sierpnia wybuchło powstanie (znane jako powstanie sejneńskie). Oddział powstańczy pod dowództwem zastępcy okręgu POW, ppor. Wacława Zawadzkiego zaatakował garnizon litewski w Sejnach, zdobył nie tylko to miasto (26 sierpnia), ale także litewskie przygraniczne miejscowości: Kopciowo (zmarła tu od ran bohaterka Powstania Listopadowego 1831 Emilia Plater), Wiejsieje i Łoździeje. Litwini ściągnęli z Kalwarii nowe oddziały wojskowe i przystąpili do kontrataku. Sejny parokrotnie przechodziły z rąk do rąk. Po obu stronach zginęło po kilkudziesięciu żołnierzy (37 powstańców, w tym dowódca powstania ppor. Wacław Zawadzki; strona litewska strat nie podała). Wobec dwukrotnej przewagi Litwinów w tym rejonie, powstańcy polscy opuścili miasto. Litwini brali górę i powstańców uratowała szarża oddziału kawalerii powstańczej pod dowództwem por. Lipskiego, którą Litwini uznali za atak polskiej armii i przez którą stracili zapał do dalszej walki. Powstańczy zryw zakładał pomoc Wojska Polskiego. Tymczasem dopiero cztery dni po wybuchu powstania mogło nadejść Wojsko Polskie. Z pomocą powstańcom przyszły regularne oddziały polskie 41 suwalskiego pułku piechoty, które wyparły Litwinów i do 9 września obsadziły linię Focha na Suwalszczyźnie. Powstanie było zrywem niepodległościowym połączonym z manifestem siły i przekonaniem, że tereny Suwalszczyzny słusznie należą do Polski.
Po tej napaści Litwy na terytorium Polski, rząd polski usztywnił swoje stanowisko wobec skrajnie antypolskiego rządu litewskiego i przyjął zasadę niepodejmowania z nim oficjalnych rokować dwustronnych. Józef Piłsudski, wówczas jako Naczelnik Państwa Polskiego, stanął na stanowisku, że niepodobna pertraktować z rządem litewskim, który politykę antypolską uczynił podstawą swej działalności. Stąd Polska wstrzymywała się z uznaniem niepodległości Litwy (Piotr Łossowski Po tej i tamtej stronie Niemna. Stosunki polsko-litewskie 1883-1939” Warszawa 1985). 8 grudnia 1919 roku linia Focha została ponownie potwierdzona przez Radę Najwyższą Ententy jako północny odcinek linii zakreślającej bezspornie przyznane Polsce tereny na Suwalszczyźnie. Litwini ten fakt ignorowali organizując od czasu do czasu akty dywersyjne. W pogoni za litewskimi dywersantami wojsko polskie niekiedy przekraczało linię Focha, zajmując podczas pogoni miasteczka Wisztyniec i Lubowo.

Gorzej wyglądała sytuacja wzdłuż linii demarkacyjnej na Wileńszczyźnie, która nie była oficjalna. Litwini zadbali o to, aby istniał na niej stan faktycznej wojny (P. Łossowski, jw.). Częste były tu zatargi i utarczki zbrojne z dywersantami litewskimi przez które cierpiała ludność polska. Do szczególnie groźnej sytuacji doszło w styczniu 1920 roku, kiedy wojska polskie i łotewskie wspólnie wyzwalały z rąk bolszewików Dyneburg i okoliczne tereny łotewskie. Litwini na tyłach wojska polskiego tam operującego organizowali zamachy na linię kolejową Wilno-Dyneburg. Polska groziła stanowczym odwetem, więc Litwini zaprzestali dokonywania akcji dywersyjnych. Ale nie na długo. W marcu 1920 roku Litwini ponownie organizowali liczne akty dywersyjne na tej linii kolejowej, która przebiegała niedaleko linii demarkacyjnej. Tym razem doszło do otwartych walk żołnierzy polskich z litewskimi i niektóre odcinki linii kolejowej parokrotnie przechodziły z rąk do rąk. Tym razem rząd i dowództwo polskie postanowiło urządzić wielką akcję odwetową. Litwini dowiedzieli się o przygotowaniach polskich do ataku na Litwę i ubłagali swego sojusznika – antypolsko nastawioną Wielką Brytanię do interwencji w Warszawie. Szef brytyjskiej misji wojskowej w Polsce gen. Adrian Carton de Wiatr uprosił Józefa Piłsudskiego do zrezygnowania z akcji odwetowej. Piłsudski zgodził się na to, ale dopiero po uzyskaniu zapewnienia, iż Litwini wyrzekną się wszelkiej agresji. Litwini chcąc nie chcąc od tej pory zaprzestali prowadzenia większych akcji dywersyjnych. Jednak patrole litewskie od czasu do czasu przekraczały linię demarkacyjną i dochodziło do wymiany strzałów.

25 kwietnia 1920 roku rozpoczął się nowy etap w wojnie polsko-bolszewickiej. Polska postanowiła pomóc Ukrainie w wyzwoleniu się z jarzma bolszewickiego. Armia polska (360 tys. ludzi) wraz z oddziałami ukraińskimi (15,5 tys. ludzi) ruszyła na Kijów, który został oswobodzony 8 maja. Niestety, naród ukraiński nie chwycił za broń, aby utrwalić niepodległość Ukrainy. Na początku czerwca 1920 roku Armia Czerwona (950 tys. ludzi) przystąpiła do wielkiego kontrataku na froncie ukraińskim. Natomiast na froncie białoruskim 4 lipca 1920 roku ruszyła ofensywa sowieckiego Frontu Zachodniego pod dowództwem Michaiła Tuchaczewskiego, która miała prowadzić przez Wileńszczyznę, i która w połowie sierpnia zbliżyła się do Warszawy. Aby zneutralizować Litwę rząd polski 4 lipca 1920 roku uznał niepodległość Litwy (ale tylko de facto, przez co zachował prawo wysunięcia roszczeń terytorialnych), a ona oficjalnie ogłosiła neutralność w odniesieniu do konfliktu polsko-bolszewickiego. Prawda wyglądała zupełnie inaczej. Litwa dopuściła się wiarołomstwa i postanowiła zawrzeć pakt przeciwko Polsce z czerwonym diabłem. Litwa stała się jedynym państwem, które jawnie wsparło sowiecką inwazję na Polskę, która mogła skończyć się utratą niepodległości przez nasz kraj. Wspierała także hasło Trockiego: „Po trupie Polski wiedzie droga do światowej rewolucji”, która zniewoliła by inne narody, w tym także Litwinów. Był to więc także policzek dla Ententy i wolnego świata. Kiedy Armia Czerwona parła w kierunku Warszawy, rząd litewski przystąpił do rokowań z bolszewicką Rosją. Litwa licząc na zwycięstwo Moskwy w wojnie z Polską już w maju 1920 roku przystąpiła do rokowań z bolszewikami i 12 lipca 1920 roku w Moskwie został zawarty traktat pokojowy między Litwą a Rosją Sowiecką. Na mocy tego traktatu Litwa miała otrzymać Wilno, Grodno i Lidę, aktualnie znajdujące się pod zarządem polskim (prof. Jerzy Ochmański w swej „Historii Litwy” wydanej w Warszawie w 1982 roku kłamie pisząc, że miasta te były w trakcie zawierania pokoju pod administracją rosyjską). Litwa miała mieć obszar 83-88 tys. km kw. (współczesna Litwa, czyli z Wilnem i dużą częścią Wileńszczyzny ma obszar 65 tys. km kw.). Tak więc miała okupować ponad 30 tys. km kw. ziem na których nie było wcale Litwinów albo była ich garstka, ziemie które zamieszkiwali Polacy i Białorusini, którzy według Kowna i Moskwy nie mili mieć prawa do zadecydowania o swoim losie. Moskwa, na mocy klauzul dodatkowych, zyskała prawo do korzystania z terytorium litewskiego zgodnie z potrzebami wynikającymi ze stanu wojny z Polską (Henryk Wisner „Wojna nie wojna” Warszawa 1978). Traktat bolszewicko-litewski był wymierzony nie tylko przeciwko Polsce, bo przesądzał jednostronnie losy Wileńszczyzny – kraju etnograficznie polskiego, lecz i przeciwko całej cywilizacji europejskiej, bo ułatwiał pochód hord czerwonych w głąb Europy („Sąsiedzi wobec wojny 1920 roku” Londyn 1990).

Litewsko-sowiecki układ moskiewski był bezprawiem co najmniej potrójnym. Moskwa zawierając go przekreśliła własne, hałaśliwie reklamowane (także w okresie Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej) deklaracje i dekrety z roku 1918, unieważniające traktaty rozbiorowe Polski z wieku XVIII, cofała więc swoją rezygnację z „prawa dysponowania” tym obszarem; gwałciła również głoszoną przez siebie propagandową zasadę „samostanowienia narodów”, albowiem bez wysłuchania woli ludności Wileńszczyzny i wbrew tej woli wtłaczała arbitralnie ponad milion Polaków i Białorusinów w ramy państwa litewskiego (mającego zaledwie 2 mln ludności!); wreszcie zawarty układ był próbą przekreślenia ustalonej przez mocarstwa w Paryżu „linii Focha” z lipca 1919 roku oraz decyzji mocarstw w sprawie południowej Suwalszczyzny, uznanej za obszar bezspornie polski. Moskwa tym układem przykuwała Litwę do siebie przeciw Polsce. Bowiem w dodatkowej tajnej umowie Litwa upoważniała Moskwę do nieograniczonego korzystania z tego obszaru w celach operacyjno-wojskowych (W. Pobóg-Malinowski, jw.). Tak więc Litwa wystąpiła zbrojnie u boku Moskwy w jej wojnie z Polską.

Nazajutrz po podpisaniu umowy moskiewskiej, czyli 13 lipca rząd litewski wysłał z Kowna wojsko w celu zajęcia Wilna. Litwini uderzyli znienacka na skrzydło i tyły oddziałów polskich w rejonie Wilna. Kiedy rankiem 14 lipca oddział żołnierzy 1 Dywizji Litewskiej zbliżył się do wsi Kazimierzówka koło Jewia po polskiej stronie linii demarkacyjnej został ostrzelany przez wojsko polskie – 1 batalion lidzkiego pułku. Wywiązała się kilkugodzinna walka, podczas której Litwini nie zdołali posunąć się naprzód. W walce tej zginął 1 oficer polski i 13 szeregowców, 27 zostało rannych oraz 1 oficera i 11 szeregowców zostało wziętych do niewoli. Straty litewskie też były duże, tym bardziej, że brakowało u nich ducha walki. Kiedy Litwini walczyli z Polakami pod Kazimierzówką oddziały Armii Czerwonej zajęły Wilno i miasto nie zostało przekazane Litwie. Co więcej zależna od Moskwy Komunistyczna Partia Litwy wydała odezwę wzywającą do obalenia burżuazyjnego rządu litewskiego w Kownie i z pomocą Armii Czerwonej przystąpiła do organizowania rewolucji proletariackiej na Litwie (J. Ochmański jw.).

Jednak jeszcze przed zawarciem traktatu moskiewskiego przez Litwę i Rosję Sowiecką Litwini licząc na pokonanie Polski przez Rosję Sowiecką sami przystąpili do atakowania oddziałów polskich w pobliżu linii demarkacyjnej na Wileńszczyźnie. I tak już 7 lipca w pobliżu granicy polsko-łotewskiej wspomagając wojska bolszewickie zaatakowali 1 batalion słuckiego pułku strzelców, w Kozaczyźnie wzięli do niewoli polską placówkę (6 żołnierzy), a koło Domagałów otoczyli 2 kompanię słuckiego pułku (100 ludzi) i internowali. A po zajęciu Wilna przez Armię Czerwoną nastąpiła pełna współpraca rządu i wojska litewskiego z Armią Czerwoną w jej podboju ziem polskich. Wojska litewskie miały za zadanie uniemożliwienie wojskom polskim przedarcie się do innych polskich jednostek. Atakując wojska polskie Litwini zajęli Troki i stację Landwarowo koło Wilna i 15 lipca okrążyli i zmusili do złożenia broni IV brygadę (3 tys. ludzi) dowodzoną przez płka Stefana Pasławskiego. Żołnierze ci byli internowani na Litwie, przechodząc w obozie prawdziwą gehennę. Również 15 lipca oddziały litewskie zaatakowały w Bobryszkach koło Oran polską kompanię 159 pułku piechoty. Kiedy gen. Aleksander Boruszczak wysłał do Litwinów oficera z zapytaniem „czy jesteśmy w stanie wojny, gdyż dotychczas jest mi to niewiadomym”, Litwini nie udzielili na nie odpowiedzi, tylko oświadczyli, że Polacy mają opuścić Orany i Olkieniki. Wówczas gen. Boruszczak ponownie wysłał do Litwinów płka B. Wędziagolskiego i kpta S. Kościałkowskiego z rozkazem „wyrażenia uroczystego protestu przeciw naruszania prawa międzynarodowego i przeciwko umowie”. Następnie Litwini utrudnili przedarcie się do wojsk polskich III brygadzie litewsko-białoruskiej, zmuszając ją do porzucenia większej części taboru (broń, żywność). Kawaleria bolszewicka stale niepokoiła tylną straż Polaków. Kiedy 2 dywizja litewsko-białoruska rozlokowała się w rejonie Oran na nocleg, zabezpieczając się od północy, wzdłuż rzeki Mereczanki, od ewentualnego ataku jazdy bolszewickiej, a od mocno obsadzonych przez Litwinów Oran nie spodziewano się ataku, Litwini poinformowali bolszewików o biwakowaniu tu wojska polskiego i pozwolili bolszewikom przejść przez Orany w celu zaatakowania Polaków. Kawaleria bolszewicka w nocy zaatakowała obóz polski. Wybuchła panika i z olbrzymimi stratami odwrót resztek dywizji do polskiego Grodna. 16 lipca pod Giejszyszkami została zaatakowana jedna z kolumn IV polskiej brygady litewsko-białoruskiej (służyli w niej Polacy pochodzący z Wileńszczyzny i ziem litewsko-białoruskich) przez kawalerię bolszewicką, która za zgodą Litwinów przechodziła przez terytorium litewskie, celem obejścia polskiego skrzydła. Część polskich żołnierzy pod dowództwem płka Izydora Modelskiego przebiła się w kierunku Muśnik i tam została rozbrojona przez 1 baon 8 litewskiego pułku piechoty (Litwini przejęli 500 karabinów, 8 karabinów maszynowych, 7 miotaczy min i dużą ilość naboi). 18 lipca Litwini koło Kroni otoczyli i internowali uzbrojone resztki polskiej brygady litewsko-białoruskiej. Podczas bolszewickiego ataku na Grodno i Augustów 19 lipca Litwini przepuścili przez Kopciowo, a więc teren należący do państwa litewskiego oddziały bolszewickiej kawalerii oraz samochody z wojskiem. Ten przemarsz wojsk bolszewickich spowodował zaskoczenie Grodna i utratę polskiej linii obronnej Niemna. Jednocześnie rząd litewski tolerował krwawy terror bolszewicki wobec Polaków w Wilnie i na Wileńszczyźnie (według raportu brytyjskiego majora Mocketta), a więc na terenach, które zgodnie z traktatem litewsko-rosyjskim miały być przyznane Litwie.

W 1920 roku sprawa przynależności państwowej Wilna i Wileńszczyzny nie była załatwiona. Chociaż był to teren etnicznie polski, w świetle prawa międzynarodowego było to terytorium sporne polsko-litewskie. Natomiast sprawa przynależności do Polski południowej Suwalszczyzny (Suwałki, Sejny, Augustów) została definitywnie załatwiona na korzyść Polski 8 grudnia 1919 roku przez Ententę. Była to więc w świetle prawa międzynarodowego ziemia polska, także etnicznie polska. Poza Puńskiem niewiele mieszkało tu Litwinów. Także po stronie litewskiej były enklawy polskie. Nawet traktat litewsko-sowiecki (artykuł 2) z 12 lipca 1920 roku nie przyznawał Suwalszczyzny Litwie! Tymczasem Litwini wykorzystując marsz Armii Czerwonej na Warszawę i opuszczenie Suwalszczyzny przez wojska polskie, które skierowane zostały na front, wysłali na Suwalszczyznę wojsko w widocznych zamiarach aneksjonistycznych. 29 lipca wojska litewskie – grupa mariampolska (10 pułk piechoty, 1 batalion 6 pułku piechoty) zajęły Sejny, a 30 lipca oddział mjr Gosztowta Suwałki. Litwini zajęli także część Puszczy Augustowskiej do Kanału Augustowskiego. Augustów zajęła Armia Czerwona. Rząd litewski zajmując przyznaną Polsce przez Radę Najwyższą (Ententę) Suwalszczyznę nie uszanował jej autorytetu, a napadając zbrojnie bez wypowiedzenia wojny i zajmując pod swoją administrację terytorium należące prawnie do państwa polskiego łamał prawo międzynarodowe. Jednocześnie chytre lisy z Kowna udawały na arenie międzynarodowej gołąbka pokoju, wydając oświadczenie w sprawie stosunku do Polski i wojny polsko-bolszewickiej w którym kłamliwie podkreślali zamiar utrzymania neutralności. Rzeczywistość była zupełnie inna: jak już wiemy, Litwa praktycznie wspierała Armię Czerwoną walczącą z wojskiem polskim, łamiąc tym samym swoją rzekomą neutralność od pierwszego do ostatniego kontaktu w terenie wojsk litewskich z czerwonoarmiejcami! To właśnie w związku z faktycznym sojuszem litewsko-bolszewickim w dniu 6 sierpnia 1920 roku rząd litewski i sowieckie władze wojskowe podpisały konwencję w sprawie przekazania Litwinom rejonu Święcian i zamieszkanego w większości przez Polaków Wilna. Było to nagrodą za wsparcie bolszewików w walce z północną grupą wojsk polskich.

Na zajętej przez Litwinów Suwalszczyźnie natychmiast wprowadzono stan wojenny. Ze stacji kolejowej w Suwałkach Litwini odesłali 2 lokomotywy i 44 wagony do Augustowa na potrzeby Armii Czerwonej. Wkrótce przystąpiono do lituanizacji urzędów i policji, w Suwałkach rozwiązali polską radę ludową i powołali nową – litewską, na Litwę wywieziono księgi hipoteczne i część akt sądowych, aby móc później bezkarnie rozporządzać majątkiem Polaków na Suwalszczyźnie, a z Sejn skarbiec katedralny, który nigdy nie został zwrócony Polsce, oraz zapoczątkowano prześladowanie Polaków, m.in. dokonano masowych aresztowań, a we wsi Klejny zamordowano polskich działaczy Stanisława Kozakiewicza i Alfreda Płoneckiego.

Klęska bolszewików pod Warszawą 15 sierpnia 1920 roku doprowadziła do ucieczki wojsk i administracji litewskiej (przybłędów z Kowna) z Suwalszczyzny (wykorzystując tą klęskę bolszewików wojska litewskie zajęły Augustów) i odzyskania jej przez wojsko polskie w ostatnim dniu sierpnia. Ludność Suwałk witała entuzjastycznie oddziały polskiej kawalerii i 2. batalionu 41. Pułku Piechoty. Wojska litewskie znalazły się po stronie litewskiej linii Focha. Rząd litewski wierzył nadal, bo takie miał pragnienie, w zwycięstwo Rosji w wojnie polsko-bolszewickiej. Litwini opuścili polską Suwalszczyznę, ale- jak się okazało - był to taktyczny manewr. Kiedy wydawało się, że sprawa na Suwalszczyźnie jest unormowana, dowództwo litewskie, wykorzystując – według nich - tylko moment słabości Armii Czerwonej i polskie uwikłanie w walkach na froncie z bolszewikami, postanowiło stworzyć fakt dokonany i energicznym działaniem wyprzeć oddziały polskie z przyznanej Polsce Suwalszczyzny. 2 września przekroczyły linię Focha i przesunęły się pod Suwałki i Augustów, gdzie oddziały sowieckie wsparły oddział litewski walczący z Polakami, i 5 września ponownie zajęły Sejny, a swym lewym skrzydłem kierowali się na Lipsk z wyraźnym zamiarem okrążenia polskiego zgrupowania w trójkącie suwalskim. 5 września wojska polskie przeszły do natarcia i zadały Litwinom poważne straty. Wzięto także 400 jeńców i zmuszono oddziały litewskie do odwrotu spod Augustowa. Historyk litewski Antoni Ruksa klęskę Litwinów przypisał złym dowodzeniem, słabemu rozpoznaniu, złej łączności i zbyt małej ruchliwości wojsk litewskich (P. Łossowski, jw.). 13 września 1920 roku odwiedził ostatecznie wyzwolone spod okupacji litewskiej Sejny Naczelnik Państwa Polskiego marszałek Józef Piłsudski, dziękując mieszkańcom za ich wierność Polsce.

W tym samym czasie na Wileńszczyźnie wojska litewskie zajęły Święciany, stosując także i tu zasadę faktów dokonanych. Poza tym w tym samym czasie stwierdzono czynne współdziałanie wojska litewskiego z armią sowiecką przeciw Polakom w rejonie Grodna i Lidy.
Zwycięstwo wojsk polskich w bitwie warszawskiej w połowie sierpnia 1920 roku zadało strategiczny cios Armii Czerwonej i pozwoliło przejąć inicjatywę stronie polskiej. Nie zakończyło jednak wojny ani nie przesądziło o jej wyniku. Marszałek Józef Piłsudski dostrzegał konieczność stoczenia jeszcze jednej walnej bitwy, która ostatecznie doprowadzi do zwycięstwa. Dlatego zaraz po bitwie warszawskiej szykował się do kolejnej bitwy z Armią Czerwoną. Po bitwie warszawskiej wojska sowieckie (armie 3, 4, 15, 16 – łącznie 73 tys. ludzi, 220 dział) wycofały się na linię rzek Niemna, Szczary i Świsłoczy, czyli w rejon Grodna, Wołkowyska i Białowieży. Przeciwko nim zostały rzucone dwie armie polskie (2 i 4) liczące łącznie 67 tys. ludzi. W dniu 22 września 1920 roku rozpoczęła się wielka bitwa wojsk polskich z Armią Czerwoną, która przeszła do historii pod nazwą Bitwa nad Niemnem i która zakończyła się brawurowym zwycięstwem oręża polskiego.

Na północnym skrzydle frontu (Suwalszczyzna) wydzielona z 2 Armii Grupa Manewrowa pod dowództwem gen. Jana Rządkowskiego: 1 Dywizja Piechoty Legionów, 1 Dywizja Litewsko-Białoruska oraz 2 i 4 brygada jazdy otrzymała rozkaz opanowania najważniejszych węzłów komunikacyjnych i wyjścia na tyły wojsk sowieckich. Zajętą przez Litwinów polską Suwalszczyznę i pobliskie tereny litewskie broniło aż 2/3 ogólnego potencjału ich armii. Grupa Manewrowa nacierała z rejonu na południe od Sejn, które 23 września po 6-godzinnej walce z dwoma litewskimi pułkami piechoty zostały wyzwolone przez 1 Dywizję Piechoty Legionów (dowódca płk Stefan Dąb-Biernacki). Litwini stracili 1700 żołnierzy: wielu poległo i odniosło rany, większość poddała się do niewoli oraz 12 dział. Straty Polaków wyniosły 20 zabitych i 70 rannych. Była to największa co do rozmiarów i najkrwawsza bitwa wojsk polskich i litewskich w całym okresie konfliktu zbrojnego polsko-litewskiego w latach 1919-20. Front litewski na Suwalszczyźnie został rozdarty, a broniąca Sejn litewska 2. Dywizja Piechoty uległa rozbiciu.

Aby wedrzeć się na tyły wojsk bolszewickich, wojska polskie musiały przekroczyć linię Focha, czyli granicę polsko-litewską, czyli przejść przez przygraniczne terytorium Litwy i zdobyć most na Niemnie w Druskienikach. Wobec militarnej współpracy litewsko-sowieckiej w czasie trwania wojny Polski z Rosją Sowiecką, czyli fikcyjnej neutralności Litwy, przemarsz wojsk polskich przez terytorium Litwy był całkowicie usprawiedliwiony i konieczny z punktu widzenia militarnego i dalszego istnienia niepodległego państwa polskiego (słuszny cel uświęca środki). Poza tym trzeba pamiętać, że traktat litewsko-sowiecki z 12 lipca 1920 roku, skierowany przeciwko Polsce, dopuszczał przemarsz wojsk bolszewickich przez terytorium litewskie lub zajęte przez wojska litewskie. Zadanie przejścia przez terytorium litewskie przypadło 4 Brygadzie Jazdy ppłk. Adama Nieniewskiego. Brygada przełamała opór oddziałów litewskich w rejonie Kanału Augustowskiego i na terytorium litewskim w rejonie Kopciowa, a 23 września przedni pułk – 211. Ułanów Zaniemeńskich osiągnął brzeg Niemna w rejonie Druskienik. Mostu na Niemnie bronił batalion wojska litewskiego. Aby uniemożliwić Litwinom zniszczenie mostu Polacy na wysokim brzegu rzeki zainstalowali silną baterię ciężkich karabinów maszynowych i w błyskawicznej szarży zdobyli nienaruszony most. W jego zdobyciu brał udział plutonowy Tomasz Zan, prawnuk mickiewiczowskiego komiltona w wileńskich Filaretach. 24 września Polacy zajęli Marcinkańce, a żołnierze 205 Pułku Piechoty zabezpieczyli most pod Hożą na południe od Druskienik, strzeżony także przez Litwinów (oddali go bez walki). Tego samego dnia 1 Dywizja Litewsko-Białoruska (dowódca gen. J. Rządkowski) z 2 Brygadą Jazdy (dowódca gen. Zdzisław Kostecki) rozbiła litewski 7 pułk piechoty i dotarła do Porzecza. Przez most w Druskienikach przeszły wojska polskie na tyły wojsk bolszewickich, których los stawał się już przesądzony. W kolejnych bitwach wojska polskie przepędziły także wojska Tuchaczewskiego z całej Wileńszczyzny. Armia Czerwona została rozbita, Rosja Sowiecka przegrała z kretesem wojnę z Polską, niepodległość Polski została uratowana. Podczas operacji militarnych na Wileńszczyźnie 10 października 1920 roku wojska polskie przepędziły oddziały litewskie ze Święcian przy minimalnych stratach własnych. Zajmując Święciany, pierwszą miejscowość, która zgodnie z ustaloną w Moskwie 12 lipca 1920 roku granicą litewsko-sowiecką znajdowała się po jej litewskiej stronie, Warszawa potwierdziła, że tą bezprawną umowę uważa za niebyłą. Wraz z Rosją Sowiecką wojnę tą przegrała także Litwa – jedyny sojusznik Moskwy w tej wojnie, co dzisiaj bezwstydnie przemilcza także historiografia polska. Litwa i jej historycy mają się czego wstydzić, ale czego wstydzą się historycy polscy? A może boją się pisać prawdę także w III Rzeczypospolitej?! Wrogowie Polski i narodu polskiego (m.in. prolitewscy giedrojciowcy) stanowią w niej dużą siłę polityczną.

Litwa pozostała do końca wiernym sojusznikiem Rosji Sowieckiej i Armii Czerwonej. Po bitwie warszawskiej 10 000 bolszewików w końcu sierpnia przeszło na terytorium zajmowane przez Litwinów w rejonie Augustowa. Po niedostatecznym rozbrojeniu zostali skierowani do przygranicznego Merecza, w widocznym celu ułatwienia im ucieczki za miedzę – na stronę zajmowaną przez bolszewików. Potwierdza to raport misji francuskiej w Kownie i fakt niepowiększania się liczby internowanych bolszewików w tym okresie. Natomiast podczas bitwy nad Niemnem Litwini po raz kolejny łamali swoją rzekomą neutralność w rejonie twierdzy Grodno przez kooperację militarną z bolszewikami. Ruchy ich wojsk w tym rejonie nie tylko przykrywały prawe skrzydło bolszewickie, lecz miały za zadanie wytworzenie faktów dokonanych w twierdzy Grodno („Sąsiedzi wobec wojny 1920 roku” jw.). Bolszewicy wypędzani z Wileńszczyzny przez wojsko polskie postanowili przekazać Wilno Litwinom, do którego weszły wojska litewskie 26 sierpnia. W ogóle Litwa działała w porozumieniu z bolszewikami w celu zabezpieczenia zajęcia przez wojska litewskie terenów przyznanych Litwie traktatem litewsko-sowieckim z 12 lipca 1920 roku.

Tupet i buta oraz głupota litewskich nacjonalistów była i jest bezgraniczna. Wszak Litwa była wówczas i jest dzisiaj małym i nic nieznaczącym w Europie państwem. Tymczasem od zwycięskiej w wojnie z bolszewikami Polski spodziewali się, że rząd polski uzna ścisłą neutralność obszarów Wileńszczyzny przyznanych im przez bolszewików (Wilno, Grodno, Lida) i narzucą Warszawie linię demarkacyjną Augustów na POLSKIEJ Suwalszczyźnie, a swoją agresję na polską Suwalszczyznę usprawiedliwić chcieli rzekomą niewiedzą (?!) faktu przyznania jej Polsce przez aliancką Radę Najwyższą. Nie ma się takiemu zachowaniu litewskich dyplomatów dziwić, gdyż „robili wrażenie dyplomatów z operetki” – nikt z nich nie był przedtem dyplomatą i nie mieli zielonego pojęcia co to jest dyplomacja („Sąsiedzi wobec wojny 1920 roku” jw., str. 219). Np. ich ówczesny poseł w Paryżu Oskaras Milašius wygadywał bzdury, że według Apokalipsy św. Jana Litwini (wówczas 2 mln ludzi) mają rządzić światem (E. Żagiell „Kultura” nr 6 1978, Paryż, str. 109-110).

Stanowisko Naczelnika Państwa Polskiego, marsz. Józefa Piłsudskiego w tej sprawie było jasne: „Wobec tego, że układ bolszewicko-litewski był robiony nie tylko bez uwzględnienia naszych interesów i bez jakiejkolwiek wiadomości naszej o nim, ale nawet z wyraźnym ostrzem zwróconym przeciwko Polsce, gdyż układ zawarty był w chwili ciężkiej wojny z Polski z bolszewikami, my z góry uznać nie możemy ani jednego z punktów tej umowy i traktować go będziemy jako nieistniejący... (W) Kwestii samego Wilna i Wileńszczyny o zgodę do włączenia do jakiegokolwiek państwa nie był pytany i że Polska się dziwi, że rząd litewski, wiedząc z góry o tym, że kwestia Wilna i Wileńszczyzny jest i może być powodem do ostrych zatargów z Polską nie zrobił nawet próby w celu umówienia się z polską ludnością tamtejszego kraju, co z góry wskazuje na niechęć rządu litewskiego do liczenia się z polskim charakterem całej Wileńszczyzny. W każdym razie Litwa powinna być przygotowana na to, że Polska będzie broniła swoich rodaków w Wileńszczyźnie i Grodzieńszczyźnie jak najenergiczniej... Na Polsce ciąży moralny obowiązek obrony kraju o charakterze polskim i rodzin swoich żołnierzy (stamtąd pochodzących) przed prześladowaniami i roszczeniami politycznymi jakichkolwiek zaborców, aż do ostatecznego uregulowania losów tego kraju” (IJP, AOG, AGNW, T. 28, t. 2, dok. 4932).

I tak się musiało stać i się stało. Polska nie mogła zrezygnować z arcypolskiego Wilna i Wileńszczyzny, skazać tamtejszą ludność polską na prześladowania ze strony wyjątkowo polakożerczego rządu litewskiego – jedynego sprzymierzeńca Rosji Sowieckiej, której celem było zniszczenie państwa polskiego i narodu polskiego. Chociażby właśnie za ten sojusz litewsko-sowiecki przeciwko Polsce Litwa powinna być srogo ukarana. Piłsudski zemsty nie chciał. Ale postanowił zbrojnie odebrać Litwinom Wilno i swój rodzinny Zułów, w którym się urodził i do którego miał większe prawo niż przybłędy i uzurpatorzy z Kowna – dzieci nie z Wilna i Wileńszczyzny, ale z dalekiej Żmudzi, w której historii Wilno nie odegrało żadnej większej roli.

Litwini od 26 sierpnia 1920 roku siedzieli w Wilnie, które tego dnia przekazali im bolszewicy. Dlatego jego odzyskanie nie było takie proste, gdyż Polska nie była oficjalnie w stanie wojny z Litwą. Drugą i prawdopodobnie największą trudnością w powrocie Wilna do macierzy polskiej stanowiła wroga Polsce postawa niektórych państw Ententy, a przede wszystkim Anglii i Francji. Po bitwie warszawskiej, czyli w miarę pomyślnego przebiegu wydarzeń dla wojsk polskich, marsz. Piłsudski spotykał się z dezaprobatą polskich działań ofensywnych ze strony państw zachodnich. Zachodni politycy byli przeciwni dalekiemu terytorialnemu zasięgowi państwa polskiego. Najistotniejszym tego powodem była obawa przed zbyt dużymi wpływami Warszawy w tym regionie Europy i osłabienie Rosji będącej niedawnym sojusznikiem Anglii i Francji. Zakładali oni, że rewolucyjny zryw w Rosji szybko się skończy i w związku z tym należało liczyć się z dawnymi zobowiązaniami wobec przedstawicieli „białych” Rosjan, dążących do zachowania całości terytorium (Grzegorz Łukomski „Bitwa nad Niemnem 1920”, Wikipedia). Stąd i Litwę widzieli jako część Rosji, a polskie Wilno i Wileńszczyzna odrywały by Litwę od Rosji, a Rosję od Prus Wschodnich/Niemiec, a na istnieniu tej granicy bardzo zależało Francji (Władysław Pobóg-Malinowski, jw.). Ta antypolska i de facto antylitewska postawa Anglii i Francji przyczyniła się do tego, że podczas konferencji w Spa (5-16 lipca 1920) w sprawach dotyczących Niemiec, a w okresie inwazji sowieckiej na Polskę, że kiedy premier Polski Władysław Grabski, narodowiec, przeciwnik Piłsudskiego, poprosił premiera Wielkiej Brytanii Davida Lloyda Georga (wyjątkowo wstrętny wróg Polski) i premiera francuskiego Alexandrea Milleranda o pośrednictwo państw zachodnich w rokowaniach z Rosja Sowiecką i dostawę broni, ci zażądali za zgodę na to uznanie linii Curzona (na wycofanie wojsk polskich na tę linię), czyli wschodniej granicy Polski na Bugu (określoną przez Radę Najwyższą Ententy 8 grudnia 1919), przekazanie Wilna Litwie, której Wielka Brytania była sprzymierzeńcem, oraz zmniejszenie liczby armii polskiej do 50 tys. ludzi. Grabski zgodził się na to, chociaż właśnie to mogło przyczynić się do ponownego wymazania Polski z mapy Europy (słaba armia polska między wrogimi nam państwami – Niemcami i Rosją Sowiecką czy „białą”). Należy tu wspomnieć, że Anglicy podczas konferencji w Spa w sprawie Wilna tak naprawdę nie popierali prawo Litwinów do tego miasta. Angielski minister spraw zagranicznych lord Curzon określił przekazanie Wilna Litwinom jako osłonę jego przed wkroczeniem Rosjan i zaproponował nie rozstrzygać teraz sprawy jego przynależności państwowej, lecz potraktować Wileńszczyznę jako „zastaw Rady Najwyższej”, oddany tymczasowo Litwie, który przejmie w niedalekiej przyszłości prozachodnia „biała” Rosja (W. Pobóg-Malinowski, jw.).

Polacy jak to Polacy, często wygrywali bitwy, ale nie potrafili odpowiednio wykorzystać tych zwycięstw (np. Grunwald 1410 czy Beresteczko 1651). Także i teraz powtórzyła się ta historia z Litwą. Pobiliśmy Armię Czerwoną/Rosję Sowiecką, ale nie potrafiliśmy wykorzystać tego zwycięstwa w odniesieniu do Litwy – jedynego sojusznika Rosji Sowieckiej w tej wojnie. Nie chcieliśmy także i ją – tego karła, ale wyjątkowo obrzydliwego wroga Polski i Polaków po dziś dzień! - pokonać militarnie, chociaż mieliśmy do tego prawo strategiczne (bo wojna ciągle trwała i należało uziemić każdego wroga) i moralne. Tymczasem polski minister spraw zagranicznych Eustachy Sapieha wobec zbliżania się oddziałów polskich do polskich ziem okupowanych przez Litwę, na zebraniu Rady Obrony Państwa 27 sierpnia 1920 roku zaproponował: „Stosunek z Litwą, o ile dotyczy sprawy Wileńszczyzny, ma być oparty na podstawie pertraktacji pokojowych”. I to pomimo tego, że rząd polski układ w Spa uznał za nie obowiązujący, ponieważ z chwilą, gdy Rosja Sowiecka odrzuciła pośrednictwo angielskie, proponując bezpośrednie rokowania, rząd polski uważał, że Ententa nie dotrzymała swych zobowiązań, a Polska obroniła się zaś własnymi siłami. I wyszło na to, że Litwa za to, że była sojusznikiem Rosji Sowieckiej w wojnie z Polską, dostała nagrodę w postaci polskiego Wilna, chociaż to jeszcze nie przesądzało o przynależności państwowej Wilna. Zgodnie z tym pokojowym stosunkiem wobec Litwy doszło do polsko-litewskich spotkań i pertraktacji, jak np. negocjacje w Suwałkach w dniach 30 września – 7 października 1920 roku w sprawie przerwania działań wojennych i wytyczenia linii demarkacyjnej, które zakończyły się podpisaniem 7 października tak zwanej umowy suwalskiej. Należy pamiętać, że miała ona charakter wojskowy (linie demarkacyjne rozdzielają wrogie armie) a nie polityczny, czego później i po dziś dzień nie chcą zaakceptować Litwini. Według swego widzimisię tej tymczasowej umowie - linii demarkacyjnej między wojskiem polskim a litewskim nadawali i ciągle nadają charakter układu politycznego, który rzekomo przyznawał Litwie Wilno, choć ustalona linia demarkacyjna i rozejm dotyczyły tylko Suwalszczyzny, a nie całego frontu polsko-litewskiego (specyficznie, nie dotyczyły Wileńszczyzny i w treści układu nie ma najmniejszej wzmianki o Wilnie (W. Pobóg-Malinowski jw.). Tymczasem umowa miała pozostawiać chwilowo Wilno po litewskiej stronie linii demarkacyjnej. Miała, gdyż porozumienie to właściwie nie weszło w życie przez wydarzenie, które spowodowało, że już 9 października 1920 roku Wilno było w polskich rękach - powróciło do polskiej macierzy. Litwini po dziś dzień histeryzują, że Polacy złamali umowę, odbierając Litwie Wilno. W Muzeum Armii w Kownie eksponowali tzw. nagrobek umowy suwalskiej – niewielki obelisk wykuty z czarnego marmuru z napisem: „Litwinie! Pamiętaj, że zdradziecki Polak odebrał Tobie Wilno -Twoją Stolicę”. A tym podłym kłamstwie wpajano skutecznie powszechną nienawiść Litwinów do Polaków.

Po utracie Suwalszczyzny rząd litewski postanowił przerzucić z terenów litewskiej części tej krainy w rejon Wilna litewskie oddziały wojskowe, aby broniły one zajmowanego przez Litwinów Wilna przed próbą odzyskania go przez Polaków. Marszałek Piłsudski przejrzał jednak zamiary litewskie i w związku z planowaną polską akcją wojskową na Wilno postanowił do tego nie dopuścić. 3 października 1920 roku po zaciekłych walkach oddziały polskie zajęły Orany i tamtejszą stację kolejową. W ten sposób została przerwana jedyna linia kolejowa łączący litewską Suwalszczyznę z Wilnem. Oddziały litewskie, które były transportowane z Olity do Wilna, musiały niezwłocznie wstępować do walki, którą przegrały.

Marszałek Józef Piłsudski, jako syn Ziemi Wileńskiej i dziecko Wilna oraz przez rodzinę związany z Litwą Kowieńską, podobnie jak wielu innych Polaków pamiętających wspólne chwalebne dzieje polsko-litewskie przez kilkaset lat, nie chciał, jak to mówił, bratobójczej walki z Litwinami o Wilno. W wywiadzie dla prasy francuskiej powiedział: „Chociaż prowokowani, nawet atakowani przez nią (Litwę), pragniemy uniknąć krwawej walki… aż do ostatniej chwili będziemy czekali z akcją wojskową; głos mają dyplomaci, którzy szukają płaszczyzny porozumienia”. Wysłana do Kowna jeszcze w ostatnich dniach sierpnia 1920 roku misja polska do Kowna nie uzyskała nic, rząd litewski, jak zawsze uparty i nieustępliwy i do szpiku kości antypolski, nie zgodził się nawet na wypuszczenie z obozu i skierowanie do Polski internowanej brygady Pasławskiego, choć w tym także czasie nie stawiał żadnych przeszkód żołnierzom sowieckim, którzy gromadami, pieszo i bez broni szli z Prus przez Litwę do oddziałów Armii Czerwonej. Nie osiągnięto porozumienia również na konferencji litewsko-polskiej w litewskiej Kalwarii (Suwalszczyzna) w połowie września, eksponując tu swoje pretensje terytorialne do polskiej Suwalszczyzny (W. Pobóg-Malinowski, jw.). Rozmawiało się z nimi zawsze jak z jakimiś antypolskimi maniakami (tę cechę rozmów mają po dziś dzień!).

Polacy nie wyobrażali sobie odrodzonej Polski bez arcypolskiego Wilna (nawet życzliwie nastawiony do Litwinów organ Polskiej Partii Socjalistycznej „Robotnik” pisał 28 października 1920 r.: „Kwestją sporną jest sprawa Wilna. Litwini miasto to, tak do głębi polskie, chcą gwałtem wbrew woli ludności wcielić do państwa litewskiego), a Litwini za nic nie chcieli zrozumieć i zaakceptować polskości tego miasta i woli jego mieszkańców do życia w państwie polskim, nazywając ich uporczywie i bezpodstawnie spolonizowanymi Litwinami, których oni mają święte prawo przywrócić litewskości czy im się to podoba czy nie. Robili wszystko – zawarli nawet antypolski sojusz z bolszewicką Rosją, aby tylko położyć swą łapę na tym mieście, które nigdy nie było stolicą Litwy, w którym od wieków mieszkała tylko garstka Litwinów (od 1737 r. w żadnym kościele wileńskim nie odprawiano nabożeństw w języki litewskim z braku litewskich parafian) i które, prawdę mówiąc, odegrało bardzo małą rolę w życiu etnicznego narodu litewskiego.

Marsz. Piłsudski jako Naczelnik Państwa Polskiego (tymczasowy prezydent), związany z wymuszonymi na rządzie polskim umowami międzynarodowymi, zmuszony liczyć się z antypolskimi mocarstwami koalicyjnymi (Ententa), nie mógł sam jako wódz naczelny armii polskiej zarządzić marszu na Wilno. Na skutek jego tajnych instrukcji i za dobrowolnym i pełnym poparciem gen. Lucjana Żeligowskiego, dywizja litewsko-białoruska, w której służyli synowie Wilna i Ziemi Wileńskiej i którą dowodził również syn tej ziemi – gen. Lucjan Żeligowski, wchodząca w skład 3 armii gen. Władysława Sikorskiego, „zbuntowała się” i, opuściwszy miejsce swego postoju, 8 października ruszyła na Wilno, by orężem w ręku zaprotestować przeciwko umiejscowieniu Wilna po litewskiej stronie demarkacyjnej bez pytania się ludności o jej wolę. Zrywając więzy z 3 armią dowództwo dywizji litewsko-białoruskiej wysłało do dowództwa 3 armii depeszę tej treści: „Zważywszy, że zawarte z rządem kowieńskim linje rozejmowe z góry i na nie korzyść nas, mieszkańców ziemi wileńskiej, grodzieńskiej i lidzkiej, nasz kraj wraz z Polskim Wilnem przysądzają Litwinom, postanowiłem z orężem w ręku prawa samostanowienia mojej ojczyzny bronić i objąłem naczelne dowództwo nad żołnierzami z tych ziem pochodzącymi. Nie mając możności postępować wbrew własnemu sumieniu i poczuciu obowiązku obywatelskiego, z żalem zgłaszam zwolnienie z obowiązków służby i dowództwa grupy. Wychowani w karności i wierni idei wyzwolenia ojczyzny, podlegli dowódcy i wojsko słuchają moich rozkazów, a dla pozostawionych oddziałów proszę wydać bezpośrednie rozkazy. Żeligowski” (Stefan Hincza „Pierwszy żołnierz Odrodzonej Polski” Łódź-Warszawa 1928).

6 października dywizja litewsko-białoruska została przesunięta w rejon Woronowa, a więc na północ od polsko-litewskiej linii demarkacyjnej ustalonej w Suwałkach, skąd była najbliższa i prosta droga na Wilno (50 km). Z kolei w rejon Ejszyszek przybyła z Oran dywizja ochotnicza (1500 ludzi pochodzących z Wileńszczyzny i Litwy) dowodzona przez mjra Marian Kościałkowskiego. W rozkazie do żołnierzy dowódca „zbuntowanej” dywizji, gen. Lucjan Żeligowski m.in. stwierdził, że: „Komisja Ententy w Suwałkach” chce decydować o losie tych ziem (Wilna i Wileńszczyzny). „Z bronią w ręku prawo nasze o stanowieniu o sobie obronimy. Obejmując naczelne dowództwo nad wami, uwolnię ziemie nasze od najeźdźcy, ażeby Sejm Ustawodawczy tych ziem w Wilnie zwołać, który jedyny o ich losie decydować będzie” (P. Łosowski „Po tej i tamtej stronie Niemna”).

Oddziały gen. Żeligowskiego ruszyły na Wilno o 6 rano 8 października 1920 roku. Marsz odbywał się kilkoma kolumnami w pasie szerokości 20 kilometrów. Do pierwszych potyczek z Litwinami doszło dopiero na skraju Puszczy Rudnickiej, gdzie po krótkiej wymianie ognia oddział litewski cofnął się. Przedpola Wilna bronił litewski niepełny 4. Pułk Piechoty, a w mieście znajdowały się dwa pułki litewskie. Z 4. pułkiem litewskim doszło do dwugodzinnej walki koło Jaszun. Na moście na Mereczance w Jaszunach jedna kompania polska straciła 14 ludzi. Kiedy Polacy sforsowali bród bataliony litewskie straciwszy sporo sprzętu i ludzi, którzy w większości trafili do niewoli, wycofały się w kierunku północnym. Straty polskie w pułkach wyniosły kilkunastu zabitych i kilkudziesięciu rannych. Wziętych do niewoli żołnierzy litewskich po rozbrojeniu puszczono wolno z tym, by donieśli swoim, że „Polacy nie chcą wojny z Litwinami, tylko po prostu wracają po wojnie do swoich domów w Wilnie i na Wileńszczyźnie”. Z powodu przedłużającego się przybycia w rejon Porudomina pod Wilnem dywizji ochotniczej, gen. Żeligowski zdecydował się na prowadzenie dalszego marszu na Wilno następnego dnia. Tymczasem wiadomość o marszu wojsk polskich na Wilno spowodowała panikę wśród dowództwa litewskiego w mieście i przybłędów z Kowna uzurpujących sobie prawo do sprawowania władzy w tym arcypolskim mieście. W nocy z 8 na 9 października przystąpiono do ewakuacji miasta, wiedząc, że nie mają żadnej szansy na jego obronę, obawiając się także zbrojnego powstania mieszkańców miasta. Relacje litewskie mówią tylko o złym stosunku ludności polskiej do wychodzących z miasta wojsk litewskich. Tymczasem podczas trwających jeszcze potyczek na przedmieściach, prowadzonych głównie przez litewski 4 batalion i 9 pułk oraz grupę mjra Kościałkowskiego i Wileński Pułk Piechoty, uaktywnili się w mieście samowolnie polscy powstańcy, na których działalność tak liczył marsz. Piłsudski. Zaatakowali oni m.in. litewską 1 kompanię 9 pułku niedaleko mostu kolejowego, opanowali Górę Zamkową i okolice Zielonego Mostu. W krótkim czasie powstańcom udało się zająć dużą część miasta, jeszcze przed wkroczeniem tam wojsk polskich. Dlatego nie wiadomo czemu działalność partyzancka polskiej ludności Wilna nie była później eksponowana (Wikipedia). To nie wojsko gen. Żeligowskiego, ale mieszkańcy Wilna przepędzili intruzów kowieńskich z miasta! To ma swoją wielką wymowę.

Następnego dnia (9 października) podczas kontynuowanego polskiego marszu na Wilno, oddziały litewskie – 4 i 9 batalion - zgrupowane na przedpolu miasta ponownie próbowały stawić opór w rejonie linii kolejowej Lida-Wilno, jednak o godzinie 11 rano ich opór został na całej linii załamany. O godzinie 14 do Wilna wkroczyły oddziały kawalerii polskiej, a następnie pułki piechoty: grodzieński, miński i na koniec wileński. Wilno zostało zajęte prawie bez rozlewu krwi. Wilno było ponownie w polskich rękach. Nawet litewskie relacje mówią o gorącym powitaniu wojska polskiego przez ludność polską. Żołnierzy noszono na rękach, zasypywano ich resztkami posiadanej żywności; po późnej nocy podniecone tłumy na ulicach wiwatowały i śpiewały „Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy…”. Nawet w oczach płka Reboula, Francuza, któremu uchodzące bez walki władze litewskie „przekazały” miasto, był to plebiscyt jak najbardziej wymowny. Wielotysięczne tłumy Wilnian wyraźnie powiedzieli i pokazali światu, że „tutaj jest Polska!” Nawet litewska gazeta wydawana w Wilnie przez Mykolasa Birżiskę „Echo Litwy” pisała: Ludność polska z niekłamaną radością witała swoich oswobodzicieli („Robotnik” 20.10.1920). Z kolei po zajęciu Wilna warszawski „Kurier Poranny” pisał: Należy stwierdzić w sposób kategoryczny, wbrew wszelkim odmiennym twierdzeniom, że nie było nikogo w Polsce, kto by nie żywił pragnienia, aby Wilno mogło wejść organicznie w skład odrodzonego państwa polskiego (Nowe państwo: „Litwa środkowa” 12 października 1920 r.). Przedstawiciele niemal wszystkich polskich partii politycznych byli w tej kwestii zgodni (Wikipedia).

Walki o Wilno zostały upamiętnione na Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie napisem na jednej z tablic w okresie II RP i po 1990 r.: „WILNO 19 IV 1919 – 9 X 1920”.

Po zajęciu Wilna część oddziałów ruszyła następnie na północ od miasta, osłaniając je od ewentualnych kontrataków litewskich. Jednocześnie gen. Żeligowski zażądał, aby wojska litewskie wycofały się na linię demarkacyjną, jaka istniała w czerwcu 1920 roku między wojskiem polskim a litewskim, grożąc, iż w przeciwny wypadku usunie je siłą. Zażądał także, aby antypolskie misje Ententy, które protestowały przeciwko zajęciu miasta przez gen. Żeligowskiego, wyniosły się z Wilna do godziny 12 dnia następnego. Wojska gen. Żeligowskiego w trakcie akcji militarnej obsadziły trzy powiaty: wileński, oszmiański i święciański.

Zaraz po zajęciu Wilna gen. Żeligowski wydał odezwę „Do ludności Litwy Środkowej”, którą obok niego podpisali czołowi działacze wileńscy: Witold Abramowicz, Leon Bobicki, Mieczysław Engiel, Jerzy Iwanowski, Wacław Iwanowski, Teofil Szopa i Aleksander Zasztowt; ostatnim jej prezesem był Aleksander Meysztowicz, pochodzący z Litwy Kowieńskiej. Odezwa określała cel buntu i dalszego działania: „Zwołanie przedstawicieli kraju w Wilnie, którzy w imieniu całej ludności objawią swoją niczym nie skrępowaną wolę i o przyszłych naszych losach postanowią”. Zgodnie z odezwą gen. Żeligowski wydał następnie 12 października 1920 roku dekret o utworzeniu nowego: drugiego i niezależnego państwa polskiego pod nazwą Litwa Środkowa ze stolicą w Wilnie. Państwo to objmujące powiaty oszmiański, święciański i wileński oraz trzy gminy powiatu trockiego, miało obszar 13 014 km kw. i było zamieszkane przez 499 554 ludzi, spośród których 70,6% przyznawało się do narodowości polskiej, 12,84% litewskiej (głównie w powiecie święciańskim, w samym Wilnie, według danych niemieckich, w 1916 r. stanowili zaledwie 2,6% ludności), 6,02% białoruskiej i 10,9% żydowskiej i rosyjskiej (Żydzi rosyjscy – litwacy). Językiem oficjalnym był język polski. Godłem Litwy Środkowej była tarcza z Orłem polskim i Pogonią, flaga czerwona z tym godłem w środku. Gen. Lucjan Żeligowski sprawował władzę zwierzchnią na terenie Litwy Środkowej jako naczelny dowódca wojska, a funkcje rządu sprawowała Tymczasowa Komisja Rządząca (10 departamentów, w tym spraw zagranicznych i obrony kraju). Siłami zbrojnymi nowego państwa było Wojsko Litwy Środkowej. 16 października 1920 roku zreorganizowano oddziały wojskowe, które brały udział w zdobyciu Wilna, tworząc w ich miejsce I Korpus Wojsk Litwy Środkowej (27 tys. ludzi). Dowódcą korpusu został generał Jan Rządkowski dotychczasowy dowódca 1 Dywizji Litewsko-Białoruskiej.

Oczywiście Anglia i Francja dostały wścieklizny po zajęciu Wilna przez gen. Żeligowskiego, gdyż oznaczało to, że wspierana przez nich „biała” Rosja będzie bez wspólnej granicy z Niemcami. Wilno litewskie gwarantowało by to, gdyż „biała” Rosja (podobnie jak „czerwona”) nie tolerowałaby niepodległej Litwy. Przedstawiciele Anglii i Francji w Warszawie zgłosili się już 12 października u Naczelnika Państwa Polskiego, marsz. Józefa Piłsudskiego i, powołując się na lipcowe uchwały konferencji w Spa „doradzali” oddanie Wilna Litwie. „Rozmowa była krótka i stanowcza – Piłsudski oświadczył w odpowiedzi, że jeszcze w zeszłym roku obiecał i zapewnił Wilnu swobodę decyzji co do przynależności państwowej: uważa to za swoje osobiste zobowiązanie, gdyby więc narzucono Wilnu inne rozwiązanie, to on sam zdejmie mundur polski, uda się do Wilna i tam osobiście pokieruje obroną praw rodzinnego swego miasta” (W. Pobóg-Malinowski, jw.).

Kiedy gen. Żeligowski zajmował Wilno ostatni „biały” generał działający z Krymu Piotr Wrangel znalazł się w niebezpieczeństwie. I wtedy wyszło na jaw łajdactwo francuskie w odniesieniu do Wilna. Francji bardzo zależało na utrzymaniu się Wrangla, a trzymała go (jego armię) przy życiu wojna polsko-bolszewicka, która wiązała wielkie masy wojska sowieckiego. Francji zależało więc na jej przedłużeniu czy wiązaniu jego nadal na linii zawieszenia broni. „W imię tego rząd francuski gotów był udzielić nawet Polsce poparcia w sprawie Wileńszczyzny. Na Quai d’Orsay (siedziba francuskiego ministerstwa spraw zagranicznych – M.K.) zaczęto mówić o polskości Wilna i pragnieniu Francji, aby to miasto należało do Polski. Nota Francji i Anglii w sprawie akcji Żeligowskiego z 18 października była już o wiele bardziej umiarkowana w tonie i treści” (Piotr Łossowski, jw.). Później także Rosja Sowiecka zdradziła Litwę – swego jedynego sojusznika w wojnie z Polską. Artykuł 3 zawartego między Polską a Rosją Sowiecką pokojowego traktat ryskiego (18.3.1921) mówił, że rozstrzygnięcie spornych problemów terytorialnych między Litwą a Polską jest wewnętrzną sprawą obu państw. Tym samym Rosja Sowiecka uznała za niebyły traktat moskiewski zawarty między Litwą a Związkiem Sowieckim 12 lipca 1920 roku.

Od 8 października do 29 listopada 1920 roku Litwa Środkowa była w stanie niewypowiedzianej wojny z Republiką Litewską (Litwą Kowieńską). Zaraz po zbrojnym marszu na Wilno i jego zajęciu 9 października 1920 roku gen. Żeligowski polecił swoim wojskom wysunięcie się na linię: Nowe Troki-Kraso-Rykonty oraz Bondary-Rzesza-Czerwony Dwór, a więc oddziały gen. Żeligowskiego przesunęły się 20-25 km na północ i zachód od Wilna. Na linii demarkacyjnej dochodziło do częstej wymiany ognia. Litwini, wspierani przez Niemcy, rozbudowywali armię (z 17 tys. ludzi we wrześniu do 25 tys. w listopadzie 1920). Werbowano ochotników niemieckich i wielu oficerów niemieckich szkoliło Litwinów. Francja za pośrednictwem Komisji Kontrolnej Ententy zastopowała ten proces.

18 października 1920 roku wojska litewskie całą swą siłą przeszły do natarcia w celu ponownego zajęcia Wilna. Wówczas polski 13 pułk ułanów 20 października dokonał rajdu w głąb Litwy walcząc m.in. z huzarami litewskimi z pułku imienia Janusza Radziwiłła (zdrajcy z okresu potopu szwedzkiego, którego nacjonaliści litewscy uznali za bohatera narodowego). Przechodzili przez wsie, których ludność polska witała ich z wielkim entuzjazmem (Bohdan Skardziński „Polskie lata 1919-1920” t. 2, Warszawa 1993). Polacy przedostali się na tyły wroga niszcząc linie łączności i dezorganizując jego zaplecze. We wsi Jodele po godzinnej walce ułani wzięli do niewoli cały sztab 1 Dywizji Litewskiej z jej dowódcą gen. Stanisławem Nastopką, który jednocześnie był dowódcą całego frontu litewskiego oraz dokumenty związane z prowadzonym atakiem na Wilno. Wojska litewskie pozbawione dowództwa rozpoczęły w nieładzie odwrót na prawie całym froncie. Wojska gen. Żeligowskiego zajęły wówczas miejscowości Jewie, Szyrwinty i Giedroycie, które zamieszkałe w bardzo dużym odsetku przez Polaków zostały przyłączone do Litwy Środkowej. Linia demarkacyjna przesunęła się do 40-50 km od Wilna. Zadziorni Litwini nie myśleli się poddawać. A właściwie rząd litewski nie myślał się poddawać – rezygnować z polskiego Wilna, chociaż wyraźnie było widać, że żołnierzom litewskim brak było nie tylko odwagi, ale i chęci do walki; że z takimi marnymi żołnierzami i tchórzami nie wygrywa się bitew i wojen. Toteż po reorganizacji wojsk litewskich ponownie nastąpiło wzmożenie potyczek a nawet małych walk na froncie wileńskim. Dlatego dowództwo wojsk Litwy Środkowej postanowiło dokonać nowego rajdu w głąb Litwy. 26 października 13 pułk ułanów, dowodzony przez pułkownika Mścisława Butkiewicza, w rejonie Giedroyć przedarł się ponownie na terytorium Litwy, aby pomóc walczącej tam polskiej piechocie i posunął się daleko naprzód, walcząc po drodze z Litwinami (liczne ofiary po obu stronach). Naciskany przez przeważające siły wroga powrócił do Wilna.

Walki na linii demarkacyjnej ciągle trwały i panował impas w zmaganiach piechoty wojsk Litwy Środkowej. Dowództwu tych wojsk i władzom Litwy Środkowej potrzebny był błyskotliwy sukces militarny, który miał zmiękczyć wrogie stanowisko litewskie. Postanowiono urządzić tym razem brawurowy zagon na Kiejdany – na Laudę, czyli serce polskiej Litwy Kowieńskiej (znana z „Potopu” H. Sienkiewicza) i możliwe, że i na Kowno – stolicę Litwy. Litwini przyszli z pomocą w zrealizowaniu tego planu, gdyż 17 listopada 1920 roku podjęli nową i poważną próbę zaczepną na północ od Wilna – w rejonie Szyrwint i Giedroyć, do czego użyli większość swych sił. Następnego dnia Pułk Ułanów Grodzieńskich dowodzony przez płka Butkiewicza, wyminąwszy litewskie zgrupowanie wojskowe od zachodu ruszył w głąb Litwy i w nocy z 20/21 znalazł się w rejonie Kiejdan, 50 km od Kowna. Stolicę Litwy ogarnęła panika. Rząd litewski uciekł z miasta. Litwini rzuci wszystkie swe siły, aby osaczyć ułanów, ściągając do tej akcji nawet trzeciorzędne oddziały i szaulisów. Na nic to się zdało. 24 listopada Polacy powrócili do swego wieleńskiego domu, niszcząc po drodze wiele ważnych dla Litwinów obiektów, m.in. na dużej przestrzeni ważny tor kolejowy łączący Kowno z Szawlami. Efekt został osiągnięty. Morale litewskiej armii zmiażdżone, a Litwa została upokorzona. Litwa Środkowa zakończyła wojnę zwycięsko Litwą Kowieńską. Przyszedł czas na umowę o zawieszeniu broni. Za pośrednictwem Ligi Narodów uzgodniono, że zawieszenie broni nastąpi 21 listopada. Ostatnim bojem między wojska polskimi i litewskimi przed tym zawieszeniem broni miała być bitwa stoczona pod Muśnikami 19-20 listopada. Miała być, ale nie była. Bowiem podobnie jak w połowie września 1920 roku pod Sejnami, dowództwo litewskie postanowiło wykorzystać czas przed zawieszeniem broni dla stworzenia wojskowych faktów dokonanych. Na nie spodziewających się już żadnych ataków ze strony Litwinów polskich żołnierzy przed samym zawieszeniem broni – w nocy z 20 na 21 listopada oddziały litewskie przystąpiły do natarcia w kierunku na Giedrojcie i Szyrwinty i prowadziły je nadal po uzgodnionym terminie zawieszenia broni – aż do godzin popołudniowych. Zaskoczyli tym nie przygotowanych do walki polskich żołnierzy i zdobyli i utrzymali już na zawsze obie przygraniczne miejscowości, w których mieszkało bardzo dużo Polaków. Propaganda i literatura litewska przedstawiają ten spowodowany łajdackim podstępem bój jako wielkie zwycięstwo oręża litewskiego nad Polakami i wmawiała swojemu prostemu chłopskiemu ludowi, że gdyby Litwinów nie powstrzymali przedstawiciele Ligi Narodów to z pewnością wojska litewskie zajęły by Wilno. Tymczasem był to bój tylko o lokalnym znaczeniu (P. Łossowski, jw.). Na litewskim militarnym bezrybiu i rak w mniemaniu Litwinów był rybą; przecież nie mogli stawiać pomniki upamiętniające klęski. A tak w Giedrojciach postawili sobie pomniczek ku chwale ich „bohaterskiej” armii. Faktem jest, że Litwa nie pokonała ani wojska Litwy Środkowej, ani tego kraju.

Umowę o zawieszeniu broni podpisano oficjalnie w Kownie 29 listopada 1920 roku. Tym razem zawieszenie broni okazało się wreszcie definitywne. Tak zakończył się polsko-litewski konflikt zbrojny rozpoczęty w maju 1919 roku atakami wojsk litewskich na polskich żołnierzy i cywilów wzdłuż linii demarkacyjnej na Wileńszczyźnie.

Zgodnie z obietnicą daną przez gen. Lucjana Żeligowskiego mieszkańcom Litwy Środkowej 8 stycznia 1922 roku odbyły się wybory do 106 osobowego (w tym 18 posłów z Wilna) Sejmu Litwy Środkowej, który miał zgodnie z wolą większości jej mieszkańców zadecydować o jej przynależności państwowej. Frekwencja wyborcza wyniosła 64,4%. W głosowaniu wzięło udział 80,8% Polaków, 8,2% Litwinów, 15,3% Żydów (większość Żydów postanowiła w sporze polsko-litewskim zachować neutralność) i 41% Białorusinów, którzy zdobyli 4 mandaty; pozostałe mandaty zdobyły ugrupowania polskie. Na swoim 10 posiedzeniu w dniu 20 lutego 1922 roku Sejm przyjął tzw. Uchwałę w przedmiocie przynależności państwowej Ziemi Wileńskiej. Ostatecznie za wnioskiem o przyłączenie Litwy Środkowej do Polski głosowało 96 posłów. Przyjęto uchwałę, że „Ziemia Wileńska stanowi bez warunków i zastrzeżeń nierozerwalną część Rzeczypospolitej Polskiej”. Polski Sejm Ustawodawczy w Warszawie 24 marca 1922 roku jednomyślnie ratyfikował akt zjednoczenia Litwy Środkowej z Polską i jednocześnie przyjął do swego grona 20 posłów wileńskich. 22 kwietnia 1922 roku przybył do swego rodzinnego Wilna jako Naczelnik Państwa Polskiego marszałek Józef Piłsudski, który w imieniu Rzeczypospolitej przejął władzę nad Wileńszczyzną. Ten fakt świętowało uroczyście i masowo polskie Wilno. 15 marca 1923 roku konferencja ambasadorów w Paryżu (Ententa) uznała przynależność Wilna i całych Ziem Wschodnich do Polski. Od tej pory polskie Wilno należało do Polski zgodnie z prawem międzynarodowym.

Marian Kałuski
(Nr 168)

Wersja do druku

Lubomir - 30.12.17 14:39
Rzeczypospolita Polska bez Litwy, to jak Włochy bez Toskanii, Hiszpania bez Księstwa Asturii i Francja bez Bretanii. Żadni partyjni lektorzy, ani neobolszewicy, ani syjoniści, ani komunistyczni internacjonaliści, ani nawet niemieccy naziści - wynalazcy sztucznych mikro-państw i mikro-narodów, nie są w stanie zahamować miłości Polaków do Litwy Wileńskiej i do Żmudzi, do Litwy Kowieńskiej. Sztuczny, niepopularny lokalny język, też nie może być przeszkodą - w czasach wszechobecności języka angielskiego.

Lubomir - 29.12.17 22:20
Przeraża fakt, że Litwa, która tyle dobrodziejstw doznała od Polski - w ciągu stuleci, nie potrafi teraz nawet poprzeć Polski w zmaganiach na arenie europejskiej. Czy nie ma już na Litwie nawet procenta prawdziwych Litwinów, Litwinów-braci Polaków?. Cóż to za wynaturzenie nastąpiło w litewskich umysłach i sercach?. Czyżby to byli jeszcze fani Basanoviciusa i Kapsukasa?. Może jest to wciąż jakaś Gubernia Litewska, wzorowana na Guberni Kaliningradzkiej?. Nienawiść, pogarda i nieprzejednanie - to drogi donikąd, a nie drogi do przyszłości!. Oby marginalna patologia - nie stawała się ideologią państwa!. Litewskiego państwa!. Państwo i naród bez kultury - nie potrafią istnieć. Wmawianie światu, że Jagiełło i Mickiewicz byli Lietuvisami a nie Litwinami i Polakami - równocześnie, jest fałszowaniem historii i powinno być naganne, jak fałszowanie pieniędzy.

Wszystkich komentarzy: (2)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

21 Stycznia 2000 roku
W Europie widoczne było całkowite zaćmienie Księżyca.


21 Stycznia 1991 roku
Został ustanowiony Ordynariat Polowy Wojska Polskiego. Biskupem polowym został ks. Sławoj Leszek Głódź


Zobacz więcej