Wtorek 21 Listopada 2017r. - 324 dz. roku,  Imieniny: Janusza, Marii

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 08.09.17 - 22:42     Czytano: [314]

Dział: Głos Polonii

Wielkie pożegnanie





Poeci ze Zrzeszenia Literatów Polskich im. Jana Pawła II pożegnali Ojca Jerzego Karpińskiego SJ opiekuna duchowego

Jest takie miejsce na ziemi,
gdzie wracają ptaki do starych gniazd
Jest taki Dom, gdzie zawsze czeka Matka
Są tacy ludzie z którymi lubimy bywać

Ty Ojcze Jerzy
Jesteś jak wszystkie te znaki
słuchaliśmy Twoich kazań
z radością biegnąć do Sanktuarium
gdzie z otwartymi ramionami Chrystus
czeka na swoje dzieci
Ty podawałeś Go nam
W Najświętszym Sakramencie(…)


Dziś pytamy dlaczego musisz nas zostawić, miałeś jeszcze wiele do zrobienia. Nasuwa się odpowiedź, nie chcesz Chrystusa zdradzić, zawsze posłuszny, wypełniasz Jego polecenia, prowadząc zbłąkane owieczki do Pana. Często brakuje nam słów, aby wyrazić wdzięczność drugiemu człowiekowi za dobroć, tak jest z ojcem Jerzym, żadne słowo nie wypowie wdzięczności za wszystkie dni jakie poświęcił poetom w okresie siedmiu lat pobytu w JOM będąc opiekunem duchowym.

W trzeci piątek sierpnia w kawiarence JOM odbyło się spotkanie poetyckie, którego bohaterem był o. Jerzy. Każdy poeta przyniósł wiersz, lub podziękowanie, były również wspomnienia, jak zawsze na naszych spotkaniach śpiewaliśmy „Barkę”. Tu warto przypomnieć, że ZLP im.JP II to grupa działająca już ponad 12 lat , ma wydanych dziesięć almanachów, jedenasty w drodze. Do wielu z nich o. Jerzy pisał słowo wstępne lub jako duchowy pasterz, słowa te pozostają w naszych almanachach, są poetyckimi wyznaniem ojca Jerzego, a zarazem nauką dla czytających i piszących.
Teraz ze smutkiem, czytaliśmy wiersze napisane dla ojca w podzięce. W strofach napisanych dla ojca znalazły się słowa wdzięczności za serce jakim nas obdarowywał. Na naszych spotkaniach był zawsze obecny nie tylko fizycznie ale duchowo, wspierał radami, podpierał przykładami z życia. Będzie nam Jego brakowało.

Władysław Panasiuk napisał wiersz:

Droga

Tyle jest na ziemi dróg, po których staje ma stopa
Na rozstajach błądzące myśli, jaką obrać stronę
Rozkołatane serce drży jak osika kiedy ostrze blisko
Wiem, że prowadzisz mnie gdzie otworem stoją bramy
Trudno dorównać Twoim krokom i pojąć myśli
Ale lubię iść za Tobą i o kamienie ocierać stopy
Niech krwawią i znaczą ścieżki, by inni nie błądzili
Z Tobą jest mi po drodze


Bóg stawia różnych ludzi na naszych drogach życia, często chcemy oceniać innych nie widząc własnych błędów. O. Jerzy to kapłan który nie szukał błędów, ale starał się je delikatnie pokazywać na różnych przykładach, dlatego pozostanie po nim pamięć o kapłanie, który kocha, wybacza i jest tam gdzie powinien. Dziękując ojcu Jerzemu za ogromne serce, za wszelka dobroć, nie mówimy żegnaj, ale do zobaczenia.

Spotkanie poświęcone o. Jerzemu uświetnił występ 14 letniej artystki skrzypaczki z Wrocławia Marii Kalinin wnuczki Katarzyny Murawskiej. Swoją obecnością zaszczyciła nas nie zastąpiona Ada Dziewanowska, założycielka zespołu „Syrena” z Millwauke.
Wiersze własne dla ojca czytali: Maria Mili Purymska, Dariusz Redlinski, Jan Zółtek, Maria Madetko, Anna Waluś Sikoń, Eleonora Trzpit, Ewa Bielicki, Wiesława Sykut, Elżbieta Oliwkiewicz Allen, Bogusław Pacer, Józef Maciasz Broda, Robert Paweł Redliński, Antoni Bosak, wiersze z Polski przysłali: Anna Konarska, Jarzy Woldański, czytała Teresa Kaźmierczak, również wiersz i słowo pożegnalne przysłała Bożena Pawłowska Kilianowski z Kanady. Spotkanie prowadziła autorka relacji. Będzie nam Ojca brakowało. Szczęść Boże na nowej drodze w Polsce.



Czas płynie jak rzeka i już nie wraca, zabiera po drodze chwile, których powtórzyć się nie da. Tak niedawno bo w 2015 roku, 2 sierpnia celebrowaliśmy 50 lecie życia zakonnego jezuity, ojca Jerzego Karpińskiego, z JOM w Chicago. Dwa lata później, czyli 27 sierpnia 2017 żegnaliśmy niestrudzonego pasterza Chrystusowej owczarni. Dwa lata wstecz radość zgromadziła ogromna rzesze wiernych, aby wspólnie świętować, radość, która jest darem samego Boga. Przypomnijmy co działo się za o. Jerzego Karpińskiego. Pamiętam, kiedy na Avers było grillowanie w miesiącu lipcu 2010 roku, ojciec Stanisław Czarnecki przedstawił mi ojca Jerzego, jako opiekuna duchowego poetów i teatru „Rzepicha”. Pamiętam niebieskie oczy, płonące radością i chęcią do działania, ojca Stasia Czarneckiego, tak był nazywany, ten jakże wspaniały kapłan i kustosz Sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa w Chicago i Superior jezuitów. To on zapoczątkował pikniki, aby pozyskać środki na spłacenie pożyczki zaciągniętej na Ośrodek, powołał radę finansową, aby czuwała nad finansami, to za niego powstało i działało wiele grup, a teraz jest w gronie amerykańskich jezuitów, pozostał w Chicago i często odwiedza wiernych w JOM. W dniu 27 sierpnia przybył, aby wziąć udział w koncelebrowanej Mszy św. o godz.13:00 na Avers, by razem z ojcem Pawłem Kosińskim i ojcem Jerzym wraz z wiernymi dziękować Bogu za siedmioletnią posługę niestrudzonego ojca Jerzego, pasterza miłosierdzia mianowanego przez papieża Franciszka . Nic nie dzieje się bez ludzi, ale również bez przewodnika, takim przewodnikiem przez ten czas był ojciec Karpiński. Mam na myśli przewodnika Bożego, kochającego ludzi i niosącego pomoc, radę, kochającego każdego, dzieci i babcie…

Przypomnijmy, co działo się za tego zacnego kapłana w czasie jego posługi. Siedem lat, dał się poznać jako wspaniały duszpasterz i organizator wielu przedsięwzięć. Z jego inicjatywy powstał klub babć i prababć, które chętnie spotykały się po Mszy świętej przy ciastku i herbatce, aby być razem. Jakże ważny klub, przecież to babcie i prababcie czują się czasem samotne i niepotrzebne, a dzięki klubowi mogą się spotykać, porozmawiać o różnych problemach, wspólnie je rozwiązywać, a przede wszystkim czują się potrzebne. W miesiącu styczniu już po raz piąty odbywało się polonijne rodzinne kolędowanie, które regularnie przyciąga 450 osób, bo tyle tylko jest miejsc w sali bankietowej. W miesiącu lipcu coroczne pielgrzymki do Matki Bożej Saletyńskiej w Twin Lakes, a we wrześniu do Matki Bożej Częstochowskiej w Merrillville, w Indianie, pielgrzymki do Ziemi Świętej, Rzymu, Meksyku, ale również do innych stanów Ameryki. Ojciec Jerzy prowadził grupy modlitewne, założył wspólnotę SYCHAR z programem warsztatów 12 kroków, dla osób przeżywających trudności związane z małżeństwem. Na uwagę zasługuje zgromadzenie i przygotowanie grupy kilkudziesięciu kompetentnych wolontariuszy, którzy podejmują różne inicjatywy w kilku kościołach Archidiecezji dla dobra naszych rodaków, szczególnie związane z warsztatami Wreszcie żyć. Obecność przy ołtarzu wielu ministrantów to też owoc kilkuletniej pracy ojca Jerzego wspólnie z bratem Adamem. Kończył jedno przedsięwzięcie i drugie rozpoczynał, przy tym regularnie co tydzień odwiedzał chorych i cierpliwie wysłuchiwał liczne spowiedzi z całego życia. Taki był nasz ojciec.

Często lubimy wydawać opinie o innych, a tak naprawdę, nie zdajemy sobie sprawy, że możemy kogoś zranić. Człowiek potrafi dokuczyć innemu, tylko czy do tego ma prawo i czy w ogóle ma to jakiś sens?

Ojciec Jerzy był kapelanem Zrzeszenia Nauczycieli Polskich w Chicago, opiekunem Zrzeszenia Literatów Polskich im. Jana Pawła II, opiekunem wspólnotowej grupy teatralnej „Rzepicha” przygotowującej „Jasełka”, „Misterium Męki Pańskiej”, spotkania patriotyczne i poetyckie. Z Jego inicjatywy powstała Fundacja Silna Rodzina, dzięki której tak dużo dzieje się dobrego na Polonii. Już czterokrotnie odbył się Kongres Rodziny, w ramach tej fundacji, z rekolekcjami znakomitych księży profesorów z Polski.

Co by nie napisać o ojcu Jerzym i tak będzie mało. Życiorys można przeczytać na stronie ojców jezuitów. Ja chciałabym od siebie, bowiem był dany mi ten czas przebywania z ojcem na pielgrzymkach, w grupie modlitewnej, współpracować jako grupa poetów, teatrem „Rzepicha”… Nie będę wszystkiego wyliczała, ale powiem, że szkoda ojca Jerzego, iż wyjeżdża z Chicago. Tacy kapłani na emigracji są bardzo potrzebni. Cóż - zakon i posłuszeństwo to rzecz święta. W niedzielę zebrało się około, a może więcej niż 500 osób - całe rodziny, poeci, nauczyciele, ministranci, członkowie teatru wspólnotowego „Rzepicha”, aby pożegnać ojca i podziękować za piękną pracę duszpasterską. Dziękowaniom nie było końca. Według zwyczaju jezuitów, każdy miał możliwość posilenia się pyszną kiełbaską z grilla, sałatką czy domowymi wypiekami. Wierni sprawili tak, że stół zastawiony był po królewsku, żegnając swojego kapłana.

Dziękujemy Ci, ojcze Jerzy, że byłeś z nami - za te piękne siedem lat, za rady, pomoc, zrozumienie, za Słowo Boże…

Szczęść Boże na nowej drodze i do zobaczenia.

Alina Szymczyk
Chicago
Fot; archiwum ZLP im.JP II

       

       

       

       



Wersja do druku

Alina Szymczyk - 15.09.17 21:59
Przesyłam wiersz poety Jerzego Woldańskiego członka Zrzeszenia Literatów Polskich w Chicago

Owoce z drzewa dobrego
Słowo o opiekunie chicagowskich poetów.

Ks. Jerzemu Karpińskiemu, o. S.J.

Życie jest wyborem pomiędzy dobrem a złem
Jest niczym symbol Białej Gołębicy
Duch często wieje kędy chce
Woda jest źródłem wiecznego życia

Patrzyłeś na twarz Jezusa w Ogrójcu
Jak modlił się do swojego Ojca
Słuchałeś słów z Kazania na Górze
Wielbiłeś świętość Pani z Jasnej Góry

Wybrałeś drogę ziemskiej prostoty
Idąc przez trudy do odległych gwiazd
Człowiek nie dotrze za linię horyzontu
Jeśli nie pozna tajemnicy Boga

Umysł zbyt wątły, szuka wsparcia w duszy
W sercu szukamy ludzkiej miłości
Bez, której wokół tylko ciemność
W paciorkach różańca szukamy wytchnienia

Ojcze Duchowny, opiekunie poetów
Zawiodłeś nas do labiryntu natchnień
Uczyłeś poszukiwania prostych prawd
Nawet w popiele po spalonych chwastach

Bóg dał nam wybór wielu dróg

Tak wiele w mocy ludzkiej woli
Dziękuję Ci Ojcze za każde dobro
Ono nas oddalało od zła


Autor: Jerzy Woldański
Oleśnica, 2017 r.

Alina Szymczyk - 14.09.17 4:30
Dziękuję pięknie Panu Janowi Orawicz za miłe słowa, Władysławowi Panasiukowi jak zawsze na wysokości zadania. Dodaję słowa pożegnania poetki z Kanady członkini ZLP im. JP II w Chicago.

DROGI OJCZE JERZY,

Choć Bóg nas nie postawił na tej samej drodze życia i nigdy nie spotkaliśmy się osobiście, jednak ufam, że jako Jego dzieci , Boże dzieci - ta droga jest wspólną zawsze , począwszy od dnia chrztu świętego.
Ojciec usłyszał Jego zawołanie - "Pójdź za mną" i spełnia Bożą misję w różnych zakątkach świata. I właśnie ostatnio "postawił" na kolejnej ścieżce życia, a każda prowadzi do Niego. Życzę, aby ta nowa ścieżka była wypełniona Bożym błogoslawieństwem.
Dziękuję za duchową opiekę nad promowaniem dziedzictwa polskiej kultury, co się najbardziej zarysowało m.i. troską nad Zrzeszeniem Literatów Polskich im. Jana Pawła II w Chicago .Stał się ojciec niczym biblijna lampa, której nie przykrywa się garncem.Teraz będzie brakowało tej pełni światła. Jednak jest też i nadzieja, że ta swiatłość pozostanie w tych wszystkich, którzy czerpali z niej energię życia.
Dedykuję ojcu wiersz LEKARZ DUSZ z mojego tomiku wierszy religijnych "Spróbuj Go odnaleźć", życząc , by jako boski lekarz ludzkich dusz zawsze hojnie darzył w konfesjonale maścią przebaczenia.

Serdecznie pozdrawiam z Saskatoon, Saskatchewan w Kanadzie,
wraz z modlitewną pamięcią

-Bożena Pawłowska-Kilanowski




Lekarz dusz



Chirurg w konfesjonale

usunie garb grzechu i wrzody na sumieniu

swym boskim skalpelem

przetnie ciemność duszy

poda kojącą maść przebaczenia

i bandaż - stułę

byś owinął rany

i według recepty przez Niego wydanej

zażywaj modlitwę

ze trzy razy dziennie

niech dusza nie więdnie

Bozena Kilianowski Pawlowska

W. Panasiuk - 10.09.17 0:34
WIELKA SZKODA, ŻE NIE MOGŁEM UCZESTNICZYĆ W POŻEGNALNYCH SPOTKANIACH NASZEGO CUDOWNEGO OJCA. RZECZYWIŚCIE BYŁ PRZEZ TE LATA WIELKIM WSPARCIEM DLA PISZACYCH. DOBRZY LUDZIE SZYBKO ODCHODZA ZOSTAWIAJAC PO SOBIE WIELE CIEPLA I DOBRA POTRZEBNEGO KAZDEMU Z NAS. ZYCZE OJCU JERZEMU BY SPOTYKAL W NOWYM MIEJSCU POSLUGI TYLKO DOBRYCH I ZYCZLIWYCH LUDZI I DZIEKUJE ZA ZAANGAZOWANIE W ZYCIE POETOW . SZCZESC BOZE.

Jan Orawicz - 09.09.17 4:25
Pani Poetko Alino i Pnie poeto Władysławie... oooo!! jak Państwu zadroszczę
tego polskiego środowiska literackiego w Chicago,czyli w naszej drugiej
ojczyźnie! Z powodu słabego wzroku, moje prawo jazdy leży w szufladzie!
Inaczej wpisał bym się do Waszego twórczego grona. Pozdrawiam!

Wszystkich komentarzy: (4)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

21 Listopada 1972 roku
Zmarł w Anglii Tadeusz Danilewicz, polski oficer, szef sztabu KG NSZ (AK), brał udział w Powstaniu Warszawskim (ur. 1895)


21 Listopada 1652 roku
Zmarł Jan Brożek, polski matematyk i astronom (ur. 1585)


Zobacz więcej