Czwartek 23 Listopada 2017r. - 326 dz. roku,  Imieniny: Adeli, Felicyty

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 15.08.17 - 9:43     Czytano: [316]

Wielkie Tchnienie (Lech Galicki)





Motto do skumulowanej poezji Wielkie Tchnienie: *Kiedy się spieszysz, nic nie widzisz,niczego nie przeżywasz,niczego nie doświadczasz, nie myślisz ...* - Magdalena Matuszewska


Uniosłem się od Ziemi niespodzianie oderwany,
Porwany w wietrze, a w nim rwące jak wzburzona tafla oddechu fale,
Szum mnie przytłacza zaś ja lecę żywy i nieopamiętany,
Ci co byli ich nie ma ani głosów wcale,
Tylko dzieje się tak wiele co ja nie pojmuję,
I nie o tym mi wiedzieć, myśleć, rozumieć, Musi być tak żem na próbę, czy przestrach skazany.
Czy umarłem już, czy to lot ku Światłu odbywam do cna zadziwiony,
A widzę w mej podroży w prawdzie napotkane zjawy,
Wiatr tłoczy sensy w duszę, rzecze co zapomnę, bo to szept jak gromy.
Szedłem ot tak z przyjacioły po ugorze Ziemi,
Żyłem w dobrej rodzinie nadzwyczajniej po ludzku świętej,
A co teraz gdym uniesiony, wiem i nie wiem co będzie,
I w bezczasu sfery wietrznej,
Co z materii jest odjęte,
Co z ducha jest dane.
Boże, Tyś Wszystko,
Azali Wiatru Morzem,
W powadze Twej widzę wiele uniesionym,
Tyś najlepszym pasterzem i najlepszym Panem,
Niech Światła wietrzna droga,
Prowadzi mnie w Zaświaty
W uniesienia olśnieniu, proszę
pokaż mi coś piękniejszego
proszę, wyciągnij z futerału skrzypce polne
i nutami wykreuj uczucie zniewalające bardziej
proszę rzuć pędzlem wietrznym plamy barw ponętniejsze
ściskam w rękach kobzę z kryształu
gram hymn o szczęściu na górze najwyższej
miłuję i nie przerywaj mej radości
czyż jest podmuch wiatru bardziej żwawy od mego w szczęściu szaleństwa
chwalę je ponad łańcuchy szczytów uniesionych
tam w jeziora oku tańczy panna
jak struny harfy drżąca nastrojem
a wpatruję się w jej piruety faliste
i oczy podziwiam błękitne niczym zahipnotyzowany
powiedziała tylko gestem i skinieniem rzęs
ja wiem
zrozumiałem że mnie wybrała
tak też wzrosłem w szczęściu ponad wszelkie horyzonty
stoję
siedzę
unoszę się w głębinach powietrznych
wychwalam pannę z wszystkich panien najpiękniejszą
wychwalam ją dającą mi swe uczucie
wychwalam tancerkę płochą i zawstydzoną obnażeniem głosu swego serca
śpiewa teraz gdzieś na sosen szczytach
serce moje bije tak szybko jak schwytany w sidła zając
wychwalam jej głosu nuty
kreślę na niebie obrączki z mgły
czuję dotyk jej palców wysmukłych
już w mojej duszy rzekłem com rzekł
miłuję, tak bardzo miłuję ciebie panno
Ojczyzno moja
i sam jestem kochany
cud to nad cuda
niech mówią że tylko sen wszystko snuje
skoro nim jest życie, klawisze uderzają jak westchnienie w struny życia
Wejdź w nasz świat natchniony
A jeżeli a jeżeli
Oddamy tobie wszystko
Marzenia spełnione pejzaże nastroje zamglone nutami
Otwierają się wrota
Anioły śpiewają na powitanie
Głośniej i głośniej
Nagle cisza
Tam świetlista Istota czeka
Ballada o życiu
Ballada o śmierci której nie ma
A wy nie wierzyliście mi
Ponad chmurami chwieją się wichrowe doliny
Spokojne i jasne
Kocham życie w wieczności i królestwie co nie z tego świata
Błękitem zniewala
Mnie szarego człowieka
Pieśń ma jak prośba i nadzieja
Podśpiewuję sobie dla radosnej chwili
Boże dziękuję za słuch bo mogę cieszyć się dźwiękami
Jakże odgadnąć tajemnicę Twego królestwa
W nutach z ziemi wydobytych
Tam gdzie me ciało
Przy mnie Istota skrzydlata z ręką na sercu
I nie jestem odrzucony
Nawet gdyby pamięć o mnie zaginęła
Kobzy niebieskie grają
Ku pokrzepieniu serca zaspanego
Jakże nie chwalić niebiańskiej muzyki
Gdy tylko ona budzi i ożywia
Lęk zabiera ode mnie
I wrota otwiera
A mówili że sam Jestem, pytam: czemu trzymasz mnie tak mocno dźwięku?
Lecę ponad ziemią opleciony kluczem wiolinowym
A powoli drży majestat mojej duszy, czemu trzymasz mnie tak mocno siło wiatru
Azali ja jestem ty azali ja jestem ty
I słyszę ciebie, Dedury i demole podskakują na pięcioliniach
Rozedrganych jak szaleństwo, płynę na grzbiecie fali niczym pływak wprawny
Kocham ciemne wody i głębie przeczyste
Załamują się grzbiety wzburzenia niewolniczo zgięte
Grzmoty biją to głośniej to ciszej a przenikliwie
Oto uderza piorun ostatni, oto ja samotny
Oto ja struchlały
Oto ja markotny
I ja obolały
Nie jestem jeszcze gotowy
A już szukają dla mnie alei
Kopią dla mnie grób ziemisty
Ukryłem się
Za goździkami jak krew czerwonymi
I pachnącymi
Ukryłem się za wieńcem
I szarfami białymi
Skrzypki ciszy brzmią jak zaklęte świerszcze, czy jestem tylko tchnieniem
Czy jestem też muzyki drganiem
To ja który wędruję drogą prostą przez zielone pola
Czuję zapach soków wiosennych
Lecę ponad oliwnym gajem
Smakuję pyłki kwiatów,uderzają dzwony wśród błękitnego morza
Prowadzą zagubionego sługę do Pana,nie boję się mych strachów i szeptów wężowych
Idę po wzburzonej toni i spokojnym bezkresie, wkładam ufnie me dłonie w chmur kłęby
Miłość mnie prowadzi jak obłok czy ogień
Już wiem że dojdę gdyż jestem
Śniłem o Tobie w modlitwie
I krople krwi czerwonej rosiły moją wolność
A krzyż uginał się pod ciężarem Ofiary
Taki jest znak mego miejsca na ziemi
Która została w oddali
Do widzenia siostry i bracia
Wy tak daleko i tak blisko
Nie zapominajcie o mnie
Bo jakże mnie poznacie
Gdy wejdziecie w świat natchniony
Marzenia spełnione pejzaże zamglone nutami
Kiedy trzymasz mnie za rękę przyjacielu
A serce me zasypia
Nie ma nic droższego na tej ziemi
Nie wiesz nawet że stoisz przed sobą samym
Gdyż czas to ułuda
Ja jestem i składam dłonie na skrzyżowaniu dróg
Uderzam w bębny puste
Piszczałkom przeznaczam tchnienie
Potrząsam skarg grzechotkami
Smyczki za dolinami ciemnymi
Przeciągają jak konwoje serc zaspanych, nagle jak szept szum skrzydeł
A słowa całkiem nie moje
I śpiew nie mój
Jesteś – drży krągła nuta
Jedna druga trzecia
I spada na ziemię
Jak puch śnieg manna ziarno
Jesteś ? mówią
Żyjesz, a kropla sączy się za kroplą
Nad domem moim
Raczy pastwiska zielone
Co wzrastają i pokornieją
Bo dzwon rozkołysał polną rosę
I wzywa mnie na rozmowę z Panem
I wychwalam Go
Już nie jestem jak pustynne ziarno piachu
Czy samotny plusk w oceanie
Czy wędrowiec zagubiony
Patrzę w oczy Pana nawet gdy niebo chmurne, zaduma przychodzi do mnie i miłość stęskniona
gdy Go nie widzę kołyszę się jak dziecko porzucone
I szukam a Ty Panie pochylony nad szczytami gór i chleba okruchem
Czuwasz by miłość przenikała nawet groty odstępne i zagubione
I zmurszałe krzyże na skrzyżowaniach dróg, za lasami topornymi jak sęków zastępy
za wód wielkich fal załamaniem,śpiew westchnienie roznosi, chwali cuda i niezwykłości
tam kolczyki i obrączki złotych mgiełek sennych
błękit lazurowy
radość buchająca
smutek zadumany
człowieczy, człowieczy, człowieczy
piano, piano, piano
Chopin, Bach i Mozart,
Wojciech Kilar w twórczej wybrańca Pana iluminacji
a i Tekla Bądarzewska od Modlitwy dziewicy
zasłuchali się w spadających z nieba nutach
ach, to tam geniuszu źródło
życie wychodzi z wodnego łożyska
i otrząsa się niecierpliwie
ciało garnie się do ziarnistego piachu
a duch ogarnia wszystko obłokami białymi
przypływ Światła złocistego
z gwiazdami kosmosu jest w czułej komitywie
błogosławi muzy i talenty
horyzont niknie w mgle astralnej
spójrz – tam to ty
twój początek i twój koniec, który jest początkiem twoim
deszcz sączy się z płaszcza nieba
grzmoty wtórują mu radośnie
grają trzcin wiotkie skrzypce i trąby wieczne huczą
to ty i ja stąpamy po morzu i ziemi
wędrujemy po ciemnej stronie księżyca
ćmy zza chmur kotary snują swoje ballady i romanse
życie, życie, życie
zadumali się uczeni nad wszechmocą Światła co umknęło z ich lunet
i w nas płonie
szemrzą między sobą strumyki wątpliwości
zaś Prawda lśni łukiem tęczy
Pan z Tobą błogosławiona Jesteś Ty między niewiastami
odpuść nam Prawdo kłamstwa nasze
odpuść nam Drogo bezdroża nasze
odpuść nam Światło ciemność naszą
odpuść nam Życie naszą śmiertelność nagą, złudną i przerażoną
wędrujemy, wędrujemy, wędrujemy
tam las sążnisty i ścieżek wiele
Czy jestem tylko tchnieniem
Czy jestem też muzyki drganiem
To ja który wędruję prostą drogą przez zielone pola
Czuję zapach soków majowych
Lecę ponad oliwnym gajem
Smakuję pyłki kwiatów
Uderzają dzwony wśród błękitu morza
Prowadzą zagubionego sługę do Pana jego
Nie boję się mych strachów i szeptów wężowych
Idę po spokojnej toni wieczności i wzburzonym bezkresie horyzontu rozmyślania
Wkładam ufnie me dłonie w chmur klęby
Miłość mnie prowadzi jak obłok czy ogień
Już wiem że dojdę gdyż Jestem czuwa
Śniłem o Tobie w modlitwie
Krople czerwone Twej męki rosiły mą wolność
A Krzyż uginał się pod ciężarem Ofiary
Taki jest znak mego miejsca na ziemi
Która została w oddali
Do widzenia siostry i bracia
Wy tak daleko i tak blisko jak moc wiary
Nie zapominajcie o mnie
Bo jakże mnie poznacie
Gdy wejdziecie w świat natchniony
Marzenia spełnione
Pejzaże natchnione blaskiem dźwięków
Otwierają wrota
Kiedy trzymasz mnie za rękę z miłością człowieku
A serce me zasypia
Nie ma nic droższego na niebie i tej ziemi
Nie wiesz nawet jeszcze że stoisz przed samym sobą
Gdyż czas to ułuda,teraz modlę się w ciszy horyzontu pól
Proszę nie pojawiaj się niepostrzeżenie
Gdyż zakłócisz mój spokój
Choć w ciszy mej słyszę wiele
Czyż to kwiat spóźniony w kwitnieniu rozsiewa swój czar
Czyż to błękit oddaje swoją dostojność niebiańską
Muzyka muzyka muzyka
Słyszę ją nut roje i dzwięków słowa choć inni chcą być głusi w swym biegu za śladem czasu którego nie ma, ruszam w drogę
Jak partyzant wśród kniei wędruję
Za pniami starych drzew czai się mrok
Przez bagna zdradliwe kroczę
Światła szukam
Promyka nadziei co ból koi
Wiem że jest
I modlitwę znajduję
Bo wrota tak blisko, Anioły dotykają lennych strun harf swoich
Wiara snuje srebrzystą nić melodii i zaraz potem pieśni
Głos potężny zza gór sieje Słowo
Śpiew niezwykłej urody zaprasza wędrowca
I wrota do wieczności otwierają się życzliwie w swej nieziemskości
Jak nie pójść dalej?


Lech Galicki

Wersja do druku

Jacek Socha - 23.08.17 11:15
Pozdrowienia,
Podroze ksztalca.
Genewa. Slady wielkich przodkow zobowiazuja. Przypomina o tym tablica upamietniajaca, ze tu, w domu Pani Pattery Jules Slowacki, zyl przez trzy lata i tworzyl Wielkie Dziela i dodam... byl kochany. Ale tablica wymaga odnowienia.
Jeszcze tylko Jezioro Bodenskie, Black Forest, spotkanie z Przyjaciolmi i powrot tam gdzie najpiekniej - do POLSKI!

Lech Galicki - 18.08.17 14:46
Szanowny Pan
Jacek Socha

Drogi Panie,
dziękuję za pamięć i piękne słowa napisane na ławeczce w Szwajcaryi.
Pozdrawiam z szacunkiem sedecznym.
Lech Galicki

Jacek Socha - 18.08.17 12:19
Pozdrowienia z "Szwarcaryi" dla Pana Redaktora Kworum i Pana Galickiego.
Pisze siedzac na najdluzszej lawce swiata, 120 m. Tutaj tez dotarlo Kworum!
Genewa 2017

Lech Galicki - 16.08.17 18:31
Szanowny Pan
Jan Orawicz

Szczerze i serdecznie dziękuję za piękną refleksję o Wielkim Tchnieniu i autorze. Pozdrawiam Pana z najwyższym szacunkiem.
Lech Galicki

Jan Orawicz - 16.08.17 2:10
Kłaniam się Twojej poetyckiej duszy!
Nic głośnego Jej głosu nie zagłuszy!!
Bo Jej głos jest nad głosami,
Ze swoimi etiudami!

Szczerze gratuluję!!!

Wszystkich komentarzy: (5)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

23 Listopada 1227 roku
Zmarł Leszek Biały, książę sandomierski i krakowski (ur. 1186/1187)


23 Listopada 1918 roku
Rząd Jędrzeja Moraczewskiego wprowadził dekretem 8-godzinny dzień i 46-godzinny tydzień pracy.


Zobacz więcej