Czwartek 24 Sierpnia 2017r. - 236 dz. roku,  Imieniny: Bartosza, Jerzego

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 14.06.17 - 19:18     Czytano: [231]

Samotny biały żagiel


Jak wśród spienionych fal na wielkim morza bezkresie - opuszczony do pół masztu, smagany wichrem, co spustoszenie sieje i tworzy grozy oblicze. Samotny biały żagiel - trwa w nadziei - jak życie… Dokoła pustka i trwoga, na widnokręgu łuna jak zapomniana dusza pożaru. Ta nieskończoność drogą do Boga, ta nieskończoność jak ścieżka żalu; plącze się, wije i nie ma końca. Samotny jak palec…jak pył na wietrze, jak dusza zabłąkana – ta ścieżka donikąd prowadzi, choć taka poplątana.
***
Dobrowolni niewolnicy życiem przykuci do wioseł, zatapiamy je w mętnej wodzie, by łódź dalej płynęła. Choć brzegu ciągle nie widać i zatopiona nadzieja – galernicy nowej epoki, wirtualnego świata rycerze. Codzienna praca pozwala na egzystencję, jeśli oczywiście ujdziemy pazernym oszustom, od których aż się roi na każdym kroku. Wszyscy pracujemy na swój sposób. Ci, co pracowali uczciwie w kraju nadal trzymają się tej formy, a kombinatorzy pozostają przy swoim czyli przy” wyuczonym fachu”. Szkoda tylko, że nie nazywa się ich po imieniu. Zastanawiam się często dlaczego uczciwość nie chodzi w parze z majętnością!, to dwa różne bieguny.
- Samotnicy czyli z reguły wolni, niezależni ludzie, prawie bez obowiązków bo cóż samotnemu potrzeba. A jaka jest rzeczywistość? Połowę doby każdemu z nas zabiera praca, to wszystko zależy od odległości jaką codziennie trzeba pokonać, a która często nie mieści się w godzinie jazdy samochodem. Odległości są wielkie jak cała Ameryka i to, co ją otacza, tu wszystko większe i wszystko naj…, więc i drogi najdłuższe. Pracujemy w granicach dziesięciu godzin plus dojazdy, a często są wśród nas tacy, których dzień kończy się znacznie później, czyli jeszcze jakieś pół etatu. Niektórzy pracują na stałych domkach czyli dwadzieścia cztery godziny na dobę, najczęściej przy opiece ludzi starszych, często schorowanych. Jedynie nieliczni pracują na stanowiskach; w redakcjach, radiach, biurach (prawdziwych biurach) nawet w urzędach państwowych, co już należy do rzadkości. Zdecydowana większość kobiet sprząta domki, opieka nad starszymi i dziećmi. Następny rozdział to lady sklepowe, restauracje, piekarnie. Mężczyźni zaś zajmują się budowlanką, sprzątanie zbiorowe biur, lotnisk itp. Tak większość z nas pracuje i wcale nie zarabia aż tak dużo, by się akurat wzbogacić. Wystarcza to jedynie na spłacanie kart kredytowych, skromnego, starego domu wziętego na tych samych zasadach, czy średniej klasy auta. Ale na takie luksusy stać tylko małżonków, jedna osoba to zbyt mało.
Żadna praca nie hańbi szczególnie uczciwa, mam wielki szacunek do ciężko pracujących ludzi , wręcz ich podziwiam za ich wytrwałość i uczciwość. Jedna z pań pakujących paczki wprost mi oświadczyła:” nie po to się kształciłam, by zostać w Ameryce sprzątaczką! Biuro to biuro”. No i proszę! niekiedy i wykształcenie może zaszkodzić choć myślę, że u tej pani niewielkie. Wiadomo, że jesteśmy nagminnie wykorzystywani często przez nasze pseudo biznesy. Gdybyśmy wyjechali upadłoby ich wiele, tych szemranych, żerujących na nowo przybyłych i nie tylko. Wszędzie na świecie, czym więcej biednych, tym więcej bogatych. Mógłbym w tym miejscu wymienić sporo nazwisk, którzy żyją ponad stan z podobnych machinacji - tym chata bogata, co przekręci tata. Jest kilka prawdziwych naszych biznesów, a reszta to takie szemrane, żyjące na cwaniactwie i bezczelności.
Jeszcze w Polsce utrzymuje się ten mit kraju miodem i mlekiem płynącym, a tu jak wszędzie, każdy jak może tak przędzie. Cwaniakom w każdym zakątku jakoś się żyje do czasu gdy któregoś dnia ktoś grzecznie zapuka do zdobionych drzwi… Pamiętam za czasów Wałęsy, jak sam” król” wychwalał ludzi zaradnych i majętnych, dla takich jest Polska - powtarzał.
Za chwilę ci sami zaradni byli już za kratkami za wielkie malwersacje i korupcję. Nie ma dymu bez ognia, jak nie ma forsy za uczciwą pracę. Ktoś mądry powiedział „by zostać milionerem trzeba zwędzić pierwszy milion „ innego sposobu nie ma. Jestem tutaj zbyt długo i w mity jakie krążą w starym kraju już dawno nie wierzę. Znam dość dobrze tutejsze realia i stawki za pracę i codziennie słyszę nowinki o tych zaradnych. Wychodzi na światło dzienne sposób jakim się dorobili. Sposób jeden i zawsze ten sam. A my pracujemy, by zapłacić podatki i się jakoś utrzymać, niekiedy po uszy w długach. Tak jest w Unii, tak jest wszędzie. Myślę, że nasze wnuki nie będą musiały wyjeżdżać za chlebem, my przecie nie gęsi język i swój kraj mamy.
***
Narzekamy, że to już taki świat, a kto go tworzy czy przypadkiem nie ludzie?, czy to nie my sami tworzymy ten zwariowany świat?. To my nadajemy bieg tej ziemi, od nas zależy jutro. To my wychowujemy nasze dzieci więc wszystko pochodzi od nas; dobro i zło. Zdecydujmy wreszcie czego chcemy mieć więcej. Żyjemy w świecie, w którym rama ważniejsza od obrazu, kreujemy kształt tej ziemi dzisiaj i na przyszłość. Wirtualny świat zabiera nam ostatnie minuty wolnego czasu. Już nie spotykamy się, jedynie ocieramy o siebie w biegu, nie rozmawiamy ze sobą jak dawniej, ale krzyczymy na siebie. Wygasa w nas to ostatnie ogniwo miłości, bez której bezpowrotnie gaśnie życie. Miłość bowiem jak iskierka jest początkiem ognia, bez którego życie zdaje się wprost niemożliwe. To brak miłości wyrywa z nas ostatki człowieczeństwa. Wydzieramy niczym sępy godność drugiego człowieka, poniżając go do samej ziemi. To my układamy ten świat - Bóg dał nam wolną wolę, czy staramy się ją dobrze wykorzystać? Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą. Te słowa ks. Twardowskiego znamy wszyscy lecz czy poznało je nasze serce? Czasami odwiedzamy cmentarze by wsłuchać się w słowa zmarłych.

…byłem, kim jesteś.
jestem, kim byłeś.
ja wiem gdzie jestem.
ty nie wiesz gdzie będziesz.

Siedzimy, pracujemy, piszemy, a w tym samym czasie inni odchodzą tam gdzie my również pójdziemy kto wie kiedy może dziś, jutro, ale pójdziemy na pewno.
Pewne jest bowiem tylko to, że musimy płacić podatki i umrzeć. Innej pewności po prostu nie ma.
Odeszli najbliżsi; ojciec i matka, a może siostra czy brat, koledzy, przyjaciele, sąsiedzi. Policz ilu odeszło w czasie twego pobytu tutaj, rosną groby, a ludzi ciągle ubywa. Czy nie trzeba komuś za coś podziękować, może oddać dług, przeprosić. Nie czekajmy, jutro może być za późno.
Samotni jak biały żagiel na bezkresnej toni, wśród nimf śpiewania i wichru krzyku - płyniemy przez życie do tej latarni, co wzrok nasz goni i tego portu gdzie kres ma życie. Płyniemy zbyt szybko nie widząc obok drugiego człowieka, ani żebraka przy drodze, ani tonącego na fali życia. Nie potrafimy dzielić się sercem, które każdy posiada, nadzieją i słowem – płyniemy szczęśliwi, bo sami.
Spójrz!- tam ktoś woła S.O.S.-

Władysław Panasiuk

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

24 Sierpnia 1944 roku
24 d. Powst. Warszaw.: Ciężkie walki o Stare Miasto. Zgrupowanie "Bełt" oczyściło z Niemców okolice ul. Marszałkowskiej i Poznańskiej


24 Sierpnia 1675 roku
Jan III Sobieski pokonał Tatarów w bitwie pod Lwowem.


Zobacz więcej