Niedziela 25 Czerwca 2017r. - 176 dz. roku,  Imieniny: Łucji, Witolda, Wilhelma

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 02.06.17 - 9:23     Czytano: [356]

Wara Polakom od Królowej Polski


Wara Polakom od MB Ostrobramskiej

Matka Boska Ostrobramska, czyli obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej, namalowany przez malarzy krakowskiego Łukasza, który od XVII wieku znajduje się w kaplicy ostrobramskiej w Wilnie, które od kilkuset lat i do 1945 roku było etnicznie polskim miastem. Przez wiernych uważany za cudowny i jest jednym z symboli chrześcijaństwa w Polsce. Na całą kompozycję wizerunku Pani Ostrobramskiej składają się dwie korony (nałożona jedna na drugą). Korony są ze złoconego srebra, jedna barokowa dla Królowej Niebios, druga rokokowa dla Królowej Polski. Jak pisze ks. Ksawery Wilczyński (Kresy24.pl 10.8.2016) wieleński obraz MB Ostrobramskiej został namalowany w 1620 roku, a więc 10-tą rocznicę objawień NMP Królowej Polski w katedrze w Krakowie 8 maja 1610 roku i był nazywany obrazem MB Królowej Polski do 1823 roku, kiedy to car Aleksander I nakazał nazywanie go MB Miłosierdzia. Wokół ołtarza znajduje się kilka tysięcy wotów dziękczynnych, przeważnie polskich, wśród których jest m.in. tabliczka ofiarowana przez marszałka Józefa Piłsudskiego, z napisem Dzięki Ci Matko za Wilno. Pierwszą jakąkolwiek publikacją o obrazie była wydana po polsku książeczka pt. Relację o Cudownym Obrazie wydana w 1761 roku przez karmelitę wileńskiego o. Hilarion (ks. Rościszewski). W okresie zaborów w Bramie Ostrobramskiej (oraz na ulicy pod nią) miały miejsce patriotyczne manifestacje, i kult Matki Boskiej Ostrobramskiej stał się wówczas częścią polskiego ruchu niepodległościowego, wymierzonego przeciw rosyjskiemu zaborcy. Po stłumieniu powstania styczniowego w 1864 roku, w obawie przed niepożądanymi reakcjami władz rosyjskich, polski napis na frontonie kaplicy: Matko Miłosierdzia pod Twoją obronę uciekamy się zmieniono na łaciński: Mater Misericordiae, sub tuum praesidium confugimus i został przywrócony po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Kult Maryi Ostrobramskiej został spopularyzowany po wydaniu poematu Pan Tadeusz (1834) Adama Mickiewicza, który w inwokacji utworu kieruje słowa do Matki Boskiej Ostrobramskiej, prosząc ją o łaskę powrotu emigrantów do Polski:
Panno święta co jasnej bronisz Częstochowy
I w Ostrej świecisz Bramie! Ty co gród zamkowy
Nowogródzki z jego wiernym ludem!
Jak mnie dziecko do zdrowia powróciłaś cudem...
Tak nas powrócisz cudem na Ojczyzny łono.


2 lipca 1927 roku za zgodą Stolicy Apostolskiej odbyła się koronacja MB Ostrobramskiej, której dokonał metropolita warszawski, kardynał Aleksander Kakowski w asyście biskupów polskich. W uroczystościach uczestniczyli m.in.: marsz. Józef Piłsudski i prezydent Polski Ignacy Mościcki. MB Ostrobramska jako Matka Miłosierdzia jest główną Patronką archidiecezji białostockiej (która jest pozostałą w Polsce po 1945 roku częścią archidiecezji wileńskiej). W Polsce sanktuaria MB Ostrobramskiej są w: Białymstoku, Skarżysku Kamiennej, Warszawie, Gdańsku, Kętrzynie i Olsztynie, a kopia Jej obrazu znajduje się w bardzo wielu kościołach w Polsce oraz w niezliczonej liczbie w domach polskich.

Kult MB Ostrobramskiej irytuje nacjonalistów litewskich, którzy fałszując historię arcypolskiego Wilna pragną wymazać z jego dziejów powiązania z Polską i narodem polskim oraz Kościołem polskim. Jak widać nie tylko na dzisiejszej Litwie, ale także w... Polsce.

Otóż 5 lutego 1989 roku ukazała się w krakowskim „Tygodniku Powszechnym” rozmowa z Vytautasem Landsbergisem, przewodniczącym Rady Sejmu litewskiego Sajudisu, skrajnym nacjonalistą i wrogiem Polski i Polaków, a szczególnie tych w Wilnie i na Wileńszczyźnie (nawet paryska „Kultura” w numerze 1-2 1993, str. 13 napisała, że Sajudis jest upojony antypolskim nacjonalizmem), w której Landsbergis powiedział: „...Ujmując rzecz generalnie: jesteśmy nieufni (wobec Polaków). Zastanawiamy się, o co wam chodzi z tym „kultem” Litwy, a zwłaszcza Wilna? Co znaczą obrazy Matki Boskiej Ostrobramskiej w polskich domach...”.

Na ten nacjonalistyczny kretynizm litewski odpowiedział Stanisław Stomma, publicysta i poseł katolicki na Sejm związany z tym tygodnikiem w artykule pt. „Z uczuciem, ale rozumnie” („Tygodnik Powszechny” 28.5.1989) pisząc m.in.: (Litwa to Polska – tak rozumowali Polacy do 1918 roku, a odnośnie Matki Boskiej Ostrobramskiej) „...Spowodował to przede wszystkim literacki geniusz Adama Mickiewicza, który w ogóle umysłowość polską w sposób szczególny zapłodnił na przeszło 200 lat, a może i na dłużej.
Przede wszystkim to sprawa „Pana Tadeusza”. Przecież pierwsze słowa tej rzeczywiście znakomitej epopei brzmią: „Litwo, Ojczyzno moja”... Ta zachwycająco piękna inwokacja rozpoczynająca utwór weszła w mózgi, serca i krew Polaków... Tamże słowa piękne, o sensie wręcz religijnym: „Panno święta, co jasnej bronisz Częstochowy i w Ostrej świecisz Bramie”. Oba czczone wizerunki postawione razem, na równi, obok siebie. Jakże można o tym zapomnieć, jakże czytelnik polski mógłby to z duszy swojej wyrzucić!... Weszło to do skarbca literatury polskiej i w niej trwa. Uczą się tego i chłoną polskie dzieci. Przy okazji ingresu swego na Stolicę Apostolską słowa te na placu św. Piotra przytoczył po polsku Ojciec Święty Jan Paweł II. To są fakty i trzeba powiedzieć fakty nie tylko nienaganne, ale piękne i dobre. To zostaje.
I właśnie zgrzyt niemiły. Udzielając wywiadu w Warszawie, przedstawiciel (litewskiego) ruchu „Sajudis”, p. Landsbergis, wytknął Polakom kult Matki Bożej Ostrobramskiej. Potraktował go politycznie, niemal jako przejaw polskiego nacjonalizmu. Czytaliśmy to z zażenowaniem. Trudno z tym polemizować. Tłumiąc reakcje uczuciowe, należy powiedzieć, że chodzi o fakty społeczne tak mocne jak życie. Tego nie można zmodyfikować. Mickiewicza nie można wyrwać z kultury polskiej. A zresztą chodzi w danym wypadku o fakt przekraczający Mickiewicza w czasie i sile uczuciowej. Po prostu tak jest...”.

Wara Polakom od lwowskiej MB Królowej Polski

Oryginalny obraz Matki Bożej ze Lwowa, przy którym król polski Jan Kazimierz 1 kwietnia 1656 roku w katedrze lwowskiej uroczyście ogłosił NMP Królową Polski, od 1945 roku jest w Polsce. Do 1983 roku episkopat polski nie miał pojęcia co z nim zrobić, gdzie go umieścić…, m.in. ze względu na obawę reakcji ze strony władzy komunistycznej przez jego lwowskie pochodzenie. Dopiero w 1983 roku podczas swej kolejnej pielgrzymki do Polski papież Jan Paweł II uroczyście na Jasnej Górze koronował ów obraz – i natychmiast został zamknięty z tyłu zakrystii katedry w Krakowie, gdzie jest do tej pory. Czyli NMP Królowa Polska, jak pisze ks. Ksawery Wilczyński (Kresy24.pl 10.8.2016) została po prostu uwięziona! Tym razem dlatego, że Watykan od czasu Jana Pawła II nie uważa za miasto należące po polskiej prowincji kościelnej, a tylko ukraińskiej, a samą katedrę lwowską się ukrainizuje w ramach tworzenia z polskich katolików tam mieszkających (którzy poddawani są ukrainizacji) ukraińskiego narodowego Kościoła katolickiego. Ślubów Jana Kazimierza i ogłoszenia we Lwowie Matki Bożej Królową Korony Polskiej nie da się wykreślić z historii polskiego katolicyzmu, ale można przyczyniać się do tego, aby Jej lwowski obraz przestał istnieć w świadomości Polaków. Najchętniej odesłano by go z powrotem do Lwowa jako dar Kościoła polskiego dla młodego ukraińskiego narodowego Kościoła katolickiego – rzekomego spadkobiercy dziejów polskiego katolicyzmu we Lwowie i w Małopolsce Wschodniej.
Dla mnie, a i zapewne dla wielu Polaków takie postępowanie episkopatu polskiego trudno nazwać patriotycznym. Jest to jeden więcej dowód na to, że niekiedy interesy Watykanu są dla episkopatu polskiego ważniejsze od interesów Polski i narodu polskiego (np. episkopat cały czas po 1989 r. sprzeciwiał się repatriowaniu Polaków z Kazachstanu, gdyż ich wyjazd przyczynił by się do upadku katolicyzmu w tym kraju czy wysyła księży polskich na Białoruś i Ukrainę, aby depolonizowali tamtejszych Polaków-katolików o czy pisał wiele ks. Roman Dzwonkowski).

Pomnik Orląt Lwowskich na Hindmarsh Island w Australii

W połowie 1975 roku w Adelajdzie, stolicy stanu Południowa Australia pod auspicjami polskiej organizacji młodzieżowej Polish Youth Association in Australia Incorporated i pod przewodnictwem znanego działacza polonijnego i harcerskiego Władysława Dębskiego, zawiązał się Komitet Budowy Pomnika w hołdzie dla Orląt Lwowskich i Pomordowanych w Katyniu. Pomnik stanął na terenie polskiej Stanicy Harcerskiej Hufca „Mazowsze” na Hindmarsh Island (45 km kw.; stanica założona w 1962 r. ) 100 km na południe od Adelajdy, koło miasta Goolwa, w rejonie gdzie rzeka Murray wpływa do lagunowego jeziora Alexsandria, a następnie do Oceanu Południowego. Został uroczyście odsłonięty 17 kwietnia 1977 roku. Na pomniku znajdują się napisy: od strony Orląt Lwowskich: „Orlętom Lwowskim poległym w obronie Polski w roku 1918”; od strony Katynia: „Pomordowanym przez Sowiety w Katyniu w 1940 roku Bezbronnym Polskim Jeńcom Wojennym” i poniżej po angielsku: „In memoriam of the defenceless Polish Prisoners of War who were murdered by the USSR i Katyn 1940. We will never forget. Erected by the Polish Youth Association. 17.4.1977”.

Czesi-Polska: sprawa banderyzmu

W Onet.pl z 8 maja 2017 roku ukazał się następujący i jakże wymowny komentarz czeskiej autorki zatytułowany „To Czesi Polskę chrzcili” czyli nikt ze Słowian nie będzie chciał napić się kieliszka wódki z Polakiem:

„Jestem polonistką z wykształcenia, znam Wasz kraj i śledzę od dawna Wasza politykę.
To co przez ostatnie 10 lat robią Wasi prezydenci to jest katastrofa wizerunkowo - moralna Waszego narodu.
Lech Kaczyński nadał tytuł dr honoris causa waszego katolickiego uniwersytetu w Lublinie prezydentowi Juszczence, zaraz potem jak ten jako pierwszy zaczął gloryfikować banderyzm na Ukrainie.
Jarosław Kaczyński, przez nikogo nie proszony, na Majdan pojechał i tam wykrzykiwał z zachwytem banderowskie pozdrowienia Slawa herojam! ramie w ramie z jawnym faszystą Tiahnybokiem.
Lech Wałęsa przyjął w Gdańsku od faszysty Ukraińca Tiahnyboka jakąś tam "kozacką buławę wolności".
Bronisław Komorowski prosił Was aby świeczki w oknach palić za banderowski Majdan, zdominowany przez Prawy Sektor w momencie gdy ukraiński parlament uchwalał ustawy czyniące z UPA ich bohaterów narodowych.
Andrzej Duda dalej wozi niemałe pieniężne datki dla banderowskiej junty Poroszenki i obściskuje się z banderowskim kierownictwem.
Często się słyszało w waszych, Polaków, wypowiedziach pogardliwe, niesprawiedliwe stwierdzenia o naszej marnej czeskiej odwadze. Ale obecnie (pisze to z przykrością) to Wy Polacy jesteście najbardziej upokarzanym narodem w Europie, kiedy Wasi prezydenci gloryfikują Waszych i naszych też katów. Z rąk banderowców ginęli - i to niemało - Słowacy i Czesi mieszkających na waszych Kresach i na Słowacji.
To Nasz prezydent Czech Miloš Zeman ujął się za Wami i oświadczył, że ci, którzy uznają Stepana Banderę za bohatera i gloryfikują go na każdym kroku zakłamują historią XX wieku. To już kolejna wypowiedź Miloša Zemana, w której zdecydowanie przypomina on o antypolskich działaniach ukraińskich nacjonalistów w trakcie II Wojny Światowej.
„Czy słyszeliście kiedykolwiek o groźbach Bandery, który mówił: zabiję każdego Polaka w wieku od 16 do 60 lat! Jeśli nie słyszeliście, to natychmiast przerwijmy tę bezmyślną i prowadzącą donikąd dyskusję” – w ostrym tonie o Banderze i jego dziedzicach ideologicznych wypowiedział się prezydent Zeman.
Nie mówcie już nigdy więcej o naszej marnej czeskiej odwadze!
Jeśli wasi prezydenci będą dalej tak postępować, to każdy Słowianin będzie wolał do rynsztoka wylać kieliszek wódki, niż się z Polakiem napić.
Helenka Machaczkowa”

Wojsko polskie na Litwie w 1831 roku

W nocy z 29 na 30 listopada 1830 roku wybuchło w Warszawie polskie powstanie narodowe przeciwko zaborcy rosyjskiemu (Imperium Rosyjskim) znane jako powstanie listopadowe lub wojną polsko-rosyjską 1830-31, które zasięgiem swoim objęło Królestwo Polskie oraz historyczną Litwę, Żmudź i Wołyń. Historyczna Litwa i Żmudź przystąpiły w marcu 1831 roku do powstania – objęło ono dość szerokie kręgi społeczeństwa, co umożliwiło powstanie tam licznych oddziałów partyzanckich. Niewątpliwą winą dowództwa polskiego było przerzucenie dopiero w końcu maja i czerwca 1831 roku na Litwę dwóch oddziałów regularnego wojska polskiego. Skierowano tam w maju korpusy gen. Dezyderego Chłapowskiego (700 ludzi) i w czerwcu gen. Antoniego Giełguda (12 000 ludzi) pod dowództwem tego ostatniego. Mimo szeregu drobnych zwycięstw (m.in. boje pod Szawlami), niezdecydowanie Giełguda co do ofensywnych planów jego szefa sztabu Chłapowskiego szybkiego ataku na Wilno przed nadejściem większych sił rosyjskich doprowadziło ostatecznie do klęski wyprawy na Litwę. Po klęsce pod Wilnem 19 czerwca oddziały wojska polskiego podzieliły się w lipcu na trzy operujące oddzielnie korpusy. Zepchnięte przez wojska rosyjskie korpusy gen. Chłapowskiego (dowodzony przez Giełguda) i gen. Franciszka Rohlanda zmuszone zostały 13 i 15 lipca 1831 roku do przekroczenia granicy Prus w rejonie Kłajpedy. Jedynie korpus gen. Henryka Dembińskiego (4000 ludzi, 6 dział) przedarł się do Królestwa. Poszczególne oddziały partyzanckie utrzymały się w puszczach litewskich do listopada 1831 roku. Dużym błędem było przejście wojsk polskich do Prus; Giełgudowi i Chłapowskiemu zarzuca się to, że nie potrafili przebić się ku Warszawie lub podzielić oddziały na grupy partyzanckie. Do ich krytyków należała m.in. Emilia Plater, która sama próbowała przedrzeć się do Królestwa.

Społeczne odrodzenie wsi Wileńszczyzny w okresie międzywojennym

Wewnętrzne życie wsi na Wileńszczyźnie w okresie międzywojennym zmieniło się mocno w porównaniu z okresem zaboru rosyjskiego. Odrodzona Polska zainicjowała tu społeczne odrodzenie wsi. Praca społeczna i fachowo rolnicza w organizacjach przysposobienia rolniczego, w kołach gospodyń wiejskich, w świetlicach Związku Strzeleckiego czy Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, wreszcie wypowiedziana walka analfabetyzmowi jak i akcja oświaty pozaszkolnej – to zdobycze okresu międzywojennego, to rzeczy niesłychane dawniej, za czasów zaborczych prawie nieznane. Budziły one wieśniaka kresowego z apatii i bierności, prowadziły do walki o lepsze jutro. Jednakże największy postęp w rolnictwie przyniosła wsi wileńskiej komasacja i melioracja gruntów chłopskich, która zmieniła nawet sam charakter pejzażu. Znikały ciasno zabudowane wioski a w ich miejsce pojawiały się kolonie upełnorolnione. Coraz liczniejsze tyki anten radiowych były nie tylko oznaką łączności ze światem, ale także oznaką postępu. W Wilnie miało swoją siedzibę owocnie pracujące Wileńska Izba Rolnicza i Wileńskie Towarzystwo Organizacji i Kółek Rolniczych. Wiedzę rolniczą upowszechniały polskie czasopisma fachowe i specjalistyczne, ukazujące się w Wilnie od 1905 roku. Do 1915 roku założono tam 3 periodyki rolnicze. Ich liczba znacznie wzrosła w okresie międzywojennym. Najlepszym i najpoczytniejszym pismem rolniczym Wileńszczyzny był wydawany w Wilnie w tym okresie „Tygodnik Rolniczy” (1922-39) oraz miesięcznik „Nasze Okolice”, który redagował do 1939 roku Franciszek Wysłouch. Wydział Rolniczy Uniwersytetu Stefana Batorego (USB) w Wilnie wypuszczał nie tylko inżynierów rolników, ale był także ośrodkiem pracy naukowobadawczej (m.in. prowadził eksperymentalny majątek rolno-hodowlany w Żemłosławie koło Lidy i folwark doświadczalny w Zakręcie pod Wilnem). Jeden z jego profesorów – Witold Staniewicz wydał w 1933 roku pracę „Rolnictwo jako podstawa rozwoju gospodarczego Wilna i ziemi wileńskiej”. Poza wydziałem rolniczym USB fachową wiedzę rolniczą rozpowszechniały: średnia szkoła rolnicza w Żyrowicach koło Słonimia, Rolnicza Stacja Doświadczalna wraz ze Stacją Meteorologiczną w Bieniakoniach koło Lidy, Rolnicza Staca Badawcza w Hanuszowszczyźnie (woj. wileńskie) i Zootechniczna Stacja Doświadczalna w Świsłoczy koło Wołkowyska

Polska Wilejka

Wilejka to dzisiaj miasto na Białorusi w obwodzie (województwie) mińskim. Do 1945 roku Wilejka należała do Polski i była ośrodkiem administracyjnym powiatu wilejskiego w województwie wileńskim. Powiat miał obszar 3427 km kw. i zamieszkiwało go w 1931 roku 130 898 osób, wśród których było 59 477 Polaków (45,4% ogółu ludności), 64 337 Białorusinów (49,1%), 883 Rosjan (0,7%), 5934 Żydów (4,5%) oraz 267 osób innej narodowości. W 1945-46 z powiatu wilejskiego i graniczącego z nim od południa powiatu mołodeczańskiego (Mołodeczno) wypędzono w granice stalinowskiej Polski Ludowej 46 441 Polaków (pozostałych Polaków poddano brutalnej białorutenizacji i rusyfikacji).

Wilejka należała do Rzeczpospolitej od 1386 do 1793 roku, kiedy to została zagarnięta przez Rosję w ramach II rozbioru Polski. Pierwsza wzmianka o Wilejce pochodzi z 1460 roku. Tutejsze i okoliczne dobra ziemskie należały do królów polskich (dobra stołowe), stanowiąc starostwo niegrodowe wilejskie. W 1766 roku były one w posiadaniu Paców, za opłatą kwarty 1955 złp, a na sejmie z 1773-75 roku Stany Rzeczypospolitej nadały te dobra narodowe w posiadanie emfiteutyczne Ignacemu Kurzenieckiemu, sędziemu grodzkiemu i posłowi pińskiemu. Według zaniżonych rosyjskich danych w powiecie wilejskim w 1880 roku było 28 926 katolików, a w samej Wilejce 369 katolików. Ok. 1778 roku powstał tu klasztor i kościółek polskich sióstr karmelitanek, który znieśli Rosjanie. Dopiero po rewolucji 1905 roku władze carskie wyraziły zgodę na budowę kościoła katolickiego jako parafialnego dla tutejszych i okolicznych wiernych – ładny, duży i murowany kościół Podwyższenia Krzyża Świętego (1906-13), który należał do diecezji wileńskiej. W przedwojennej (polskiej) Wilejce siedzibę swą miał powiat oraz wiejska gmina Wilejka. Wilejka w 1921 roku miała 3417 mieszkańców, w 1931 roku miała 5720, a w 1939 roku 7500 mieszkańców; liczba Polaków w mieście znacznie wzrosła od czasu przyłączenia miasta do odrodzonej Polski. W latach 1923-24 i 1939-40 w Wilejce mieszkał znany malarz polski, pionier konstruktywistycznej awangardy lat 20. i 30. XX wieku, twórca teorii unizmu Władysław Strzemiński (1893-1952 Łódź). Starostą powiatu wilejskiego w latach 1932–34) był Zygmunt Przepałkowski, zamordowany przez NKWD w Katyniu w 1940 roku. W 1935 roku burmistrzem Wilejki był Zygmunt Zublewicz a wiceburmistrzem Jan Bryl. Ostatnim (do 17 września 1939 r.) dyrektorem polskiego państwowego Gimnazjum im. Henryka Sienkiewicza w Wilejce był Józef Stasiun, wcześniej do ok. 1927 roku dyrektor Seminarium Nauczycielskiego w Wilnie. W polskiej Wilejce były 2 przedszkola, 3 szkoły powszechne, 1 gimnazjum i 2 szkoły zawodowe, Powszechny Bank Wileński, hotele Europa i Astoria, kawiarnia Lwowianka. W latach 1924-26 wydawany był w Wilejce tygodnik polski „Życie Wilejskie”. Do września 1939 roku w Wilejce mieściło się dowództwo pułku KOP „Wilejka” (dowódca w 1939 roku - ppłk Józef Kramczyński; struktura organizacyjna: batalion KOP „Budsław”, batalion KOP „Krasne”, batalion odwodowy KOP „Wilejka”, szwadron kawalerii „Budsław”, szwadron kawalerii „Krasne”, kompania saperów KOP „Wilejka”, Stacja Gołębi Pocztowych „Smorgonie” przy batalionie KOP „Krasne”, posterunek meteorologiczny), batalion KOP „Wilejka” (333 żołnierzy; 1938-39 dowódca batalionu – mjr piech. Wacław Paweł Kuferski; podczas kampanii wrześniowej 1939 walczył w składzie Armii „Kraków”) i placówka wywiadowcza KOP nr 4. Na tutejszym cmentarzu katolicki jest kwatera polskich żołnierzy poległych w tym rejonie w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 - 234 mogiły oraz kwatera 20 funkcjonariuszy Policji Państwowej poległych w walce z dywersantami sowieckimi w latach 20. XX w; wzniesiony tu pomnik został odsłonięty 23 czerwca 1930 roku przez prezydenta RP Ignacego Mościckiego. W latach 1939-41 Wilejka była okupowana przez Związek Sowiecki, a w latach 1941-44 przez Niemców, po czym ponownie do miasta wkroczyła Armia Czerwona. Lata te stanowią drogę krzyżową Polaków z Wilejki: wielu zamordowanych, zesłanych na Sybir czy na roboty przymusowe do Niemiec.

W Wilejce urodziło się kilku znanych Polaków, m.in.: Maria Górska-Zajączkowska (ur. 21 maja 1929), biolog, przez 50 lat związana z Ogrodem Botanicznym w Poznaniu, gdzie prowadziła prace badawcze, autorka 35 publikacji naukowych, w tym monografii poznańskiego Ogrodu Botanicznego; oraz Ewa Maria Ostrowska ps. Brunon Zbyszewski, Nancy Lane (24.12.1938 – 12.7.2012 Wierzbiny), pisarka i dziennikarka, autorka przede wszystkim powieści obyczajowych (9 pozycji), książek dla dzieci i młodzieży (33 pozycje), thrillerów (5 pozycji) i zbioru opowiadań, j ej książki tłumaczone były na języki: czeski, słowacki, węgierski i rosyjski.

Otwarty status prawny Wileńszczyzny w latach 1991-1994

29 stycznia 1991 roku Rada Najwyższa Litwy uznała pakt Ribbentrop-Mołotow, czyli umowa międzynarodowa z 23 sierpnia 1939 roku, będąca formalnie paktem o nieagresji pomiędzy III Rzeszą i Związkiem Sowieckim, w którym oba państwa uzgodniły nowy rozbiór Polski, za nieważny od momentu jego podpisania. W związku z tym stracił moc prawną układ z 10 października 1939 roku między Litwą a Związkiem Sowieckim, zgodnie z którym Związek Sowiecki w zamian za wojskowe bazy sowieckie na Litwie przekazywał Litwie polskie Wilno wraz z częścią Wileńszczyzny, zagarnięte w myśl paktu Ribbentrop-Mołotow przez Związek Sowiecki we wrześniu 1939 roku. Tym samym, jak pisze “Kurier Wileński” z 12 września 1991 roku, status prawny Wilna i dziś litewskiej części Wileńszczyzny z punktu widzenia prawa międzynarodowego było sprawą otwartą do chwili podpisania 26 kwietnia 1994 traktatu polsko-litewskiego. Prawnie w latach 1991-94 Wilno i litewska część Wileńszczyzny stanowiły część państwa polskiego.

Goebbels o naiwnie-głupich Litwinach

Szef propagandy III Rzeszy, Joseph Goebbels od 1923 roku prowadził dziennik (29 tomów). Pod datą 12 października 1939 roku zanotował: „W zamian za rezygnację z suwerenności, Moskwa odstąpiła Litwie Wilno. Poczciwi Litwini przyjmują to jeszcze z wdzięcznością”.

Pohitlerowskie Niemcy obiecywały Polsce Litwę

20 lipca 1944 roku w kwaterze Hitlera Wolfsschanze (Wilczy Szaniec) koło Rastenburga (obecnego Kętrzyna) w Prusach Wschodnich miał miejsce nieudany zamach stanu, przeprowadzony przez oficerów Wehrmachtu pod przywództwem pułkownika Clausa von Stauffenberga, pozostających w ścisłym kontakcie z kręgami cywilnymi (stracono 200 osób za udział w zamach, w tym 1 marszałek - Erwin von Witzleben, 19 generałów, 26 pułkowników, 2 ambasadorów, 7 dyplomatów, 1 minister, 3 sekretarzy stanu, szef policji kryminalnej, szereg prezydentów i premierów rządów krajów związkowych), mający na celu m.in. zabicie Adolfa Hitlera i przejęcie władzy w Niemczech przez puczystów – zainstalowanie nowego rządu pod zwierzchnictwem Carla Friedricha Goerdelera jako kanclerza oraz Ludwiga Becka jako głowy państwa. Celem puczu było ratowanie Niemiec wraz z niemiecką Austrią przed ich totalną zagładą przez wojska koalicji antyhitlerowskiej i bezwzględną kapitulacją Berlina; liczono na zawarcie znośnych warunków pokojowych z Ameryką, Wielką Brytanią i Francją, dalszą wojnę z osamotnionym, a tym samym osłabionym militarnie Związkiem Sowieckim i utrzymanie „Wielkich Niemiec”, szczególnie z hitlerowskim granicami wschodnimi Niemiec. Z oryginalnych dokumentów organizatorów zamachu, wydanych w Monachium w 1967 roku, a przede wszystkim z ich memoriału dowiadujemy się, że losy Polski miały zależeć od dalszego przebiegu wojny Niemiec ze Związkiem Sowieckim i potraktowane jako obiekt przetargu z Moskwą, szczególnie jeśli udało by się Niemcom w dalszym toku wojny zajmować polskie Ziemie Wschodnie, czyli wschodnią granicę Polski. W warunkach pokojowych formułowanych przez jednego z najważniejszych organizatorów zamachu Carla Goerdelera, byłego nadburmistrza Lipska, granica polsko-niemiecka miałaby biec mniej więcej wzdłuż linii granicznej z 1914 roku (Wielkopolska, Pomorze i cały Górny Śląsk w granicach Niemiec). W zamian na utratę ziem zachodnich Polska z pomocą Berlina miałaby być połączona w formie unii państwowej z Litwą. Tym sposobem miałby być zagwarantowany jej dostęp do morza. Niezależnie od tego wyrażają autorzy memoriału gotowość udzielenia Polsce pomocy gospodarczej w celu zagojenia ran wywołanych wojną.

Tragiczny los wykładowców Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie w latach 1939-44

W porozumieniu z hitlerowskimi Niemcami dnia 17 września 1939 roku Związek Sowiecki napadł na polskie Ziemie Wschodnie, zajmując m.in. Wilno. Rozpoczęła się droga krzyżowa Polaków na tych terenach, w tym także wykładowców Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie. Śmiercią męczeńską w więzieniu sowieckim zginął od 1925 profesor Władysław Maria Jakowicki. Został aresztowany już ok. 25 września 1939 roku. W więzieniu wileńskim został również zamęczony 5 sierpnia 1940 roku matematyk, profesor Stefan Kempisty. W październiku 1939 roku NKWD aresztowało 350 przedstawicielami polskich elit Wilna, w tym docenta Stanisława Cywińskiego (badacz literatury), którego wywieziono do łagru w zespole Wiatłag – rejon Wiatki (ówcześnie Kirow), gdzie zmarł. Ciała prof. W. Godłowskiego (psychiatra) oraz dra Oficjalskiego (farmakolog) znaleziono w grobach katyńskich. 8 innych członków personelu wykładającego na uniwersytecie przeszło przez sowieckie więzienia i łagry. Podczas niemieckiej okupacji Wilna w latach 1941-44 Niemcy rozstrzelali prof. M. Gutkowskiego (skarbowość), prof. Kazimierza Pelczara (patologia) i prof. J. Iwaszkiewicza (historia) i dra S. Minkiewicza (chemia). Po ponownym zajęciu Wilna przez Armię Czerwoną w lipcu 1944 roku został aresztowany ostatni rektor (1939) Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie, prof. Stefan Ehrenkreutz. Torturowany w więzieniu wileńskim na Łukiszkach zmarł w okropnych męczarniach 21 lipca 1945 roku.

Polskie Kuropatniki w Małopolsce Wschodniej

Do 1945 roku Kuropatniki były dużą wsią w powiecie brzeżańskim w województwie tarnopolskim. Wieś założona kilkaset lat temu (pierwsza o niej wzmianka pochodzi z 1437 r. a więc z okresu polskiego) była własnością Chodorowskich następnie, od 1531 roku, do hrabiów Kuropatnickich herbu Nieczuja, z których pochodził m.in. Ewaryst Andrzej Kuropatnicki (1734-1788), kasztelan buski i bełski, nieprzeciętna osobowość polskiego oświecenia: geograf, heraldyk, bibliofil, autor książek o Galicji. Kuropatniccy wznieśli tu zamek. Chronić on miał okoliczną ludność podczas najazdów tatarskich (najgorszy w skutkach był w 1626 r.), a jednocześnie był siedzibą Kuropatnickich. Wiadomo, że Kuropatniki zostały miastem, ale do naszych czasów nie zachowały się dokumenty na ten temat. Potem wieś należała do hrabiów Potockich i Kajetana Ohanowicza (tutejszy majątek ziemski), kupca z Brzeżan. Najazdy tatarskie przetrzebiały okoliczną ludność, więc Kuropatniccy sprowadzali tu kolonistów polskich z etnicznych ziem polskich. Mieszkało tu więc dużo Polaków. W 1870 roku wieś zamieszkiwało 1464 osób, wśród których było 813 katolików (Polaków) i 562 grekokatolików – Ukraińców i Rusinów, z których wielu było nastawionych propolsko. Katolicy przed bardzo długi okres należeli do oddalonej aż o 10 km parafii w Brzeżanach, podczas gdy grekokatolicy mieli we wsi swoją cerkiew. Tak duża odległość do kościoła w Brzeżanach powodowała, że wielu katolików uczęszczało na msze do tutejszej cerkwi, co po latach powodowało ruszczenie się niektórych Polaków. Aby temu zapobiec w 1892 roku został wzniesiony tu kościół katolicki, który w 1913 roku został kościołem parafialnym pw. św. Jana Chrzciciela w dekanacie brzeżańskim, należącym do archidiecezji lwowskiej. Kościół uległ dużemu zniszczeniu podczas I wojny światowej. Ze zniszczeń został odbudowany w latach 1921-22 (jest to kamienna budowla, miał piękny wystrój wnętrza). W 1939 roku parafia kuropatnicka liczyła 1695 parafian. Ostatnim jej proboszczem, w latach 1936-45, był ks. Franciszek Jastrzębski. Wiele tragedii spadło na Polaków w Kuropatnikach podczas okupacji sowieckiej 1939-41, a następnie okupacji niemieckiej 1941-44, kiedy to w prześladowaniu i mordowaniu Polaków pomagali Niemcom Ukraińcy. 23 marca 1944 roku banda ukraińskich nacjonalistów (banderowców) zamordowała w Kuropatnikach 22 Polaków-mężczyzn; z rąk bandytów ukraińskich zginęło ogółem 38 Polaków z Kuropatników. W 1945 roku władze sowieckiej Ukrainy wypędziły do stalinowskiej Polski (PRL) 223 polskie rodziny z Kuropatnik oraz ks. Franciszka Jastrzębskiego. Pociąg z wygnańcami zatrzymał się Łobezie. Wcześniej wysiadło z niego kilka rodzin w Katowicach. W Sielsku w powiecie łobeskim w województwie zachodniopomorskim zatrzymały się 34 rodziny i ks. Jastrzębski, który założył tu parafię katolicką. Pozostałe rodziny osiedliły się w okolicznych wsiach powiatu łobeskiego. Polacy z Kuropatnik, którzy uciekli przed rzeziami ukraińskimi w 1944 roku osiedlili się w powiatach tarnowskim i jasielskim. Wygnaniec z Kuropatnik Michał Michalczyszyn, który osiadł w podłobeskiej wsi Węgorzyn postawił tam pomnik ku czci Polaków pomordowanych w Kuropatnikach przez bandytów ukraińskich z OUN – UPA w okresie II wojny światowej oraz ufundował tablicę upamiętniającą śp. Ks. Franciszka Jastrzębskiego. Kościół w Kuropatnikach komuniści ukraińscy zamienili na magazyn dla miejscowego kołchozu; kościół został zwrócony pozostałym tu nielicznym katolikom w 2003 roku. We wsi zachował się polski cmentarz, jednak bardzo zdewastowany.

Polska Bereźnica na Wołyniu

Bereźnica w powiecie sarneńskim do 1926 roku była miastem, następnie wsią. Tutejsze dobra ziemskie (ok. 5000 ha) należały do książąt Ostrogskich (wchodziła w skład ordynacji ostrogskiej), następnie Zasławskich, a na końcu – od 1753 roku Czackich, którym zostały skonfiskowane przez carat w 1831 roku za ich udział w Powstaniu Listopadowym 1830-31; stały się własnością rządową. Miasteczko odwiedzał wybitny polski powieściopisarz Józef Ignacy Kraszewski (1812-1887) jak mieszkał na Wołyniu, o czym wspomina w swojej książce „Polesie”. Musiało tu mieszkać już na początku XVII wieku trochę większa grupa Polaków-katolików (musieli należeć do założycieli wsi w 1606 r.), skoro książę Janusz Ostrogski wzniósł tu w 1614 roku pierwszy – drewniany kościół pw. św. Rafała Archanioła. Na jego miejscu nowy kościół, również drewniany, ale z murowanym prezbiterium, wybudował w 1726 roku Bolesław Skirmunt. Dwuwieżowy kościół był wybudowany i urządzony w stylu barokowym. Konsekrował świątynie w 1742 roku biskup łucki Franciszek Kobielski. W głównym barokowym ołtarzu znajdował się od 1681 roku słynący łaskami obraz Matki Bożej. Do kościoła bereźnickiego należała kaplica cmentarna w Bereźnicy z 1810 roku i murowana kaplica w Kuraszu, wzniesiona w 1815 roku przez dziedzica Ignacego Kaszowskiego. W 1939 parafia bereźnicka miała 573 wiernych. Ostatnim proboszczem był tu Władysław Bielecki, który po 1945 roku duszpasterzował w Polsce Ludowej. Podczas rzezi Polaków na Wołyniu przez bandy nacjonalistów ukraińskich w 1943 roku, Ukraińcy ograbili i następnie podpalili kościół. Przepadł wówczas cudowny obraz Matki Bożej. W 1954 roku na polecenie lokalnych władz ukraińskich wojsko sowieckie wysadziło pozostałości kościoła, a uzyskany materiał budowlany użyto do budowy budynku brygady traktorowej w Sarnach i tutejszej wyrzutni rakietowej. Ocaleni z rzezi Polacy zostali wywiezieni przez Niemców na roboty przymusowe do Niemiec albo wyjechali w głąb Polski. Dawni polscy mieszkańcy wsi Dołhe, która należała do parafii bereźnickiej, którzy mieszkają w dzisiejszej Polsce w 1995 roku wybudowali w Dołhem kapliczkę w miejsce masowego grobu zamordowanych tu Polaków przez Ukraińców w dzień polskiego święta narodowego 11 listopada 1943 roku. W Bereźnicy do 1930 roku przechowywany był egzemplarz „Biblii ostrogskiej” z 1581 roku, który obecnie jest w Bibliotece Narodowej w Warszawie.

Powiązania Józefa Ignacego Kraszewskiego z Polesiem

Życie i twórczość jednego z największych polskich powieściopisarzy – Józefa Ignacego Kraszewskiego (1812-1887) związane było m.in. z Polesiem. Rodzice jego – Zofia i Jan, a następnie jego brat Lucjan (był zesłany na Sybir za udział w powstaniu 1863) byli właścicielami majątku Dołhe w powiecie prużańskim. Przedtem ojciec powieściopisarza był właścicielem wsi Borowa nad Styrem w powiecie pińskim. Jan Kraszewski dzierżawił także przez pewien czas folwark Kristianpol niedaleko Berezy Kartuskiej, należący do klucza dóbr różańskich Sapiehów. Z kolei majątek Kuplin w sąsiedztwie Dołhego był własnością Jana Moraczewskiego, którego syn Kazimierz ożenił się z siostrą Józefa Ignacego – Joanną. Józef Ignacy Kraszewski, który także dużo rysował, zostawił szereg rysunków związanych tematycznie z Polesiem, jak np. „Dworek w Dołhem”, „Na rynku w Pińsku”, „Poleszuk” czy „typ z Polesia” (1835). W Dołhem Józef I. Kraszewski mieszkał z przerwami do 1838 roku, a później często je odwiedzał. W 1836 roku Kraszewski odbył dłuższą podróż po Polesiu, a wrażenia z niej oraz innych podróży opisał w książce „Wspomnienia Polesia, Wołynia i Litwy”, które wyszły drukiem w Wilnie w 1840 roku. Okres pobytu J.I. Kraszewskiego na Polesiu znany jest w jego biografii jako „młodzieńczy okres twórczości Kraszewskiego”. Powieściopisarz pisał wówczas głównie opowiadania i utwory powieściowe pisane pod wpływem Fryderyka Skarbka, Laurenca Sterne, Jeana Paula (Richtera), Ernsta Theodora Amadeusa Hoffmanna oraz pierwsze powieści historyczne, jak „Kościół Święto-Michalski w Wilnie” „Wilno od początków jego do roku 1750” (1835) czy „Witolorauda”. Okres poleski w twórczości J.I. Kraszewskiego zamyka powieść „Poeta i świat” (1839), wplatający w romantyczny schemat poety i świata.

Marian Kałuski
(Nr 151)

Wersja do druku

Lubomir - 04.06.17 12:12
Całkowicie się z Panem zgadzam. Próbuję tylko rozpoznać tok myślenia lietuviskich rasistów językowych. Zgadzam się także z Panem, co do czystki językowej, co do usuwania wszelkich polonizmów z języka litewskiego. Może wydawany w Polsce słownik polsko-litewski powinien obejmować właśnie i te polonizmy?. Może powinien być autentycznie polsko-litewskim i litewsko-polskim słownikiem, a nie słownikiem języka lietuviskich rasistów i 'mimimalistów'?.

Marian Kaluski - 04.06.17 11:38
Język litewski nie może być dialektem języka polskiego. To zupełnie inny język. Polski należy do języków słowiańskich a litewski do grupy bałtyckiej. Do pocz. XX w. w języku litewskim była cała masa wyrazów polskich. Nacjonaliści litewscy i ich językoznawcy oczyścili język litewski z większości polskich słów. Pozostało ich teraz w języku litewskim zaledwie 500. Dzisiaj język litewski bardzo się różni od języka litewskiego sprzed stu laty.
Marian Kałuski, Australia

Lubomir - 04.06.17 9:46
Coś jest grubo nie w porządku, że kliku ekstremalnych rasistów potrafi nastawiać coraz mniej licznych spadkobierców Wielkiego Księstwa Litewskiego - przeciwko wspólnemu dziedzictwu religijnemu i cywilizacyjnemu Polaków, Litwinów i Żmudzinów. Przecież obecna Litwa ma wymiary Województwa Mazowieckiego. Włącznie z niemalże identyczną datą związania się z Rzecząpospolitą Polską, Rzeczpospolitą Obojga Narodów. Najwyraźniej ideolodzy lietuviskiego separatyzmu obawiają się uznania języka nowolitewskiego za jeden z dialektów języka polskiego, jak np gwara kaszubska. Ich sztuczny język stał się zarzewiem wszelkich niesnasek Polaków i Litwinów, również tych - na tle religijnym. W uniwersalnej Europie i uniwersalnym świecie - nie tworzy się już granic językowych i religijnych. A to wciąż próbuje robić lietuviski reżim. Wilno opanowane przez lietuviskich nasiedleńców, niekiedy sprawia wrażenie wciąż obrażającego Polskę i Polaków Gdańska, które to miasto przywrócił dopiero do porządku surowy król Stefan Batory.

Marian Kaluski - 03.06.17 11:40
Dziękuję Panie Janie Orawicz. Cieszy każdego autora, kiedy widzi, że są ludzie, którzy doceniają jego pracę.
Pozdrawiam,
Marian Kałuski, Australia

Jan Orawicz - 02.06.17 15:34
Szanowny Panie historyku doskonły artyluł - jak zawsze spod Pańskiego pióra!! Pozdrawiam

Wszystkich komentarzy: (5)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

25 Czerwca 1991 roku
Chorwacja i Słowenia proklamowały niepodległość


25 Czerwca 1941 roku
II wojna światowa: Finlandia wypowiedziała wojnę ZSRR


Zobacz więcej