Poniedziałek 18 Grudnia 2017r. - 352 dz. roku,  Imieniny: Bogusława, Laury

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 24.04.17 - 12:29     Czytano: [504]

„Ucho Prezesa” coraz bliżej Urbana


Mój przyjaciel Piotr Zaremba od zawsze z wielką troską pilnuje by media konserwatywne nie straciły kontaktu z rzeczywistością i by nie zeszły na manowce obskurantyzmu. I chwała mu za to! Tym razem jednak muszę się z nim nie zgodzić. Bo oto wziął na celownik tekst Ryszarda Makowskiego, który na łamach tygodnika „w Sieci” stwierdził w tekście pt. „Ucho Prezesa nabrało finezji bejsbola” między innymi:

Program Roberta Górskiego przestał być przedsięwzięciem stricte kabaretowym, a stał się istotnym elementem wojny opozycji z PiS. Obraz partii rządzącej to nie jest sympatyczna groteska, jak to było w przypadku „Posiedzenia rządu”, gdzie premiera z lekka podszczypywano za haratanie w gałę. W „Uchu Prezesa” żarty się skończyły. Zastąpił je bezwzględny atak na rządzących.

Makowski wyraźnie podkreśla, że uznaje pełne prawo satyryków także do takiej satyry, ale ma też prawo powiedzieć, że kierunek w którym zmierza to przedsięwzięcie, podoba mu się coraz mniej. I ma rację! W końcu po to są krytycy i komentatorzy, by analizować i komentować.

Zaremba w odpowiedzi, też na łamach „w Sieci”, stwierdza:
Nie rozmawiamy o programie doskonałym, gęstość odcinków powoduje coraz częściej kryzysy inwencji. Niemniej kiedy osoby sympatyzujące z PiS zaczynają debatę o „Uchu”, kończy się na ogół konkluzją: „Górski był fajny, gdy pokazywał Tuska. A teraz fajny nie jest”. Ileż razy słyszałem podobny tekst – od Krystyny Pawłowicz po moich znajomych. Nie umiemy się choć uśmiechnąć, kiedy nabijają się z „naszych”. Za duże emocje, za wielka polaryzacja. Tyle że gorliwy sympatyk jakiegoś kierunku politycznego, wojujący z satyrą w obronie „swoich”, sam staje się potencjalnym tematem dla satyryków.
W teorii Makowski niepokoi się przegięciami „Ucha”. A tak naprawdę prowadzi z Górskim wojnę od początku. Pojawiały się już jego teksty pod hasłem „Kto stoi za internetową produkcją?”. Co więcej, Makowski sam para się satyrą, bardzo zaangażowaną po jednej ze stron. Czy jest najlepszym kandydatem na sędziego?


Proponuję byśmy jednak argument o tym, że Makowski też się para satyrą i może być zazdrosny, odłożyli. To broń poręczna, ale obosieczna. W tej logice trzeba by uznać, że żaden pisarz niczego o książce innego autora pisać nie powinien.

Skupmy się lepiej na kluczowej uwadze Makowskiego, którą i ja podzielam: „Ucho Prezesa” bije coraz częściej z finezją bejsbola. Tak, też to zauważam. Podobnie jak dostrzegam, że tam gdzie Tuska zaczepiano piórkiem, tu uderza się z pięści. I to z każdym odcinkiem coraz mocniej. Inteligentna podobno w założeniu satyra staje się momentami czymś dedykowanym fanom rodziny „Kiepskich”, nakręconym kodziarzom i tracącym finansowe przywileje esbekom.

I nie chodzi o konkretne dowcipy czy obserwacje, zresztą, niewiele mające wspólnego z rzeczywistością. Poczucie, że „Ucho Prezesa” zeszło poniżej akceptowalnego poziomu, wynika z chamskiego i bardzo dosłownego portretowania opisywanych osób w połączeniu ze zwykłymi kłamstwami na ich temat. To właściwie jedyny stosowany zabieg formalny.

Marginesu na domysły kto jest kim, nie ma. Podobieństwo fizyczne jest całkowite, imiona i funkcje te same. Równocześnie tak sportretowanym osobom przypisuje się, w konwencji sugerującej dokumentalną dosłowność, zachowania wyłącznie prymitywne, intencje najniższe, a niektórym dodaje się także debilne dzieci. Potraktowanie zaś niektórych kobiet jest zaś dowodem jakiegoś całkowitego pogubienia, jakiegoś początku brzydkiego starzenia się autorów. Panowie - tak po prostu się nie godzi! Wszystko to razem sprawia, że bliżej już temu przedsięwzięciu do urbanowego „NIE” niż inteligentnemu drapaniu kabareciarzy.

Scenariusz sprawia zresztą wrażenie pisanego przez osoby, które pamiętają otoczenie Jarosława Kaczyńskiego sprzed dekady, dwóch, a to, czego już nie wiedzą, dokładają z opowieści mediów III RP, które z kolei wymyślają na potęgę.

A może autorzy nie wytrzymali nerwowo dość sympatycznych, zdystansowanych, reakcji ze strony środowiska prawicowego, które przyjęło rzecz z humorem? Może dlatego uznali, że trzeba pojechać po bandzie? Nie wiem.

Podkreślam na koniec: to też jest wyłącznie opinia, pewnie mniejszościowa także w naszej redakcji. Ale dla spokoju własnego sumienia chcę ją wyrazić. Chcę powiedzieć, że naprawdę widać iż siła tego ataku nijak się ma do wcześniejszych żartów tego zespołu kabaretowego z ludzi PO-PSL. Jest nieporównywalnie silniejsza i bardziej chamska. I że tę różnicę naprawdę widać.

Autorom życzę wszystkiego najlepszego. Wierzę, że niejedno ciekawe przedstawienie jeszcze zrobią. Szkoda tylko, że aż tak totalnie zwolnili sobie hamulce, tak bardzo poszli w chamski rechot, akurat w walce z tą ekipą, która przy wszystkich wadach i słabościach, naprawdę jest przejęta Polską, naprawdę coś robi i ma w sobie wielokrotnie mniej cynizmu niż którakolwiek z poprzednich.
Szkoda.

Michał Karnowski
wPolityce

Wersja do druku

Lubomir - 28.04.17 18:06
Przykre, ale stare komuchy wychowały armię młodych entuzjastów egoizmu i ateizmu. Dzisiaj ci żule opanowali urzędy wielu polskich miast. Grabież i lekceważenie Polaków mają w genach, podobnie jak pogardę dla rzetelnej pracy. Dzisiaj dodatkowo jeszcze usiłują targać międzyregionalne więzi łączące Polaków. Usiłują to robić według zewnętrznych scenariuszy, zachęcając do powoływania coraz to nowszych, wrogich sobie - autonomicznych regionów, subregionów i ober-regionów. Ci żule są najczęściej biorcami super uposażeń, całkowicie nieadekwatnych do zakresu ich czynności. Poza tym mają szeroko otwarte kieszenie na 'kapitał zewnętrzny'. To swoista anty-elita.

MariaN - 26.04.17 11:01
To prawda, że Górski teraz skacze po PiSie jak po łysej kobyle. Za tuskowego szkodnika owszem wyśmiewał sie ale była jakaś granica, za którą nawet jedną nogą nie przeszedł. Teraz, hulaj dusza. To jest tak jak z Kukizem, niby pluje na PO, ale stara miłość nie rdzewieje. Moim zdaniem, jeśli Górski dalej będzie urządzał mało smaczne kawałki, obrażające i kłamliwe z imienia i nazwiska (wcześniej trzeba było sie domyśleć o kogo chodzi) niech idą do sądu. W satyrze są również reguły gry. Co za dużo to nie zdrowo

Artur Solonka - 26.04.17 4:24
Swięte, że tak powiem słowa - mój Imienniku - tutejszy Satyr, twórca wrażliwy, nawet sobie tak zrymował: No, cóż, rząd PiS jest litościwy, ale zarazem niesprawiedliwy! Dając do zrozumienia, że jak by co, to ON, ho, ho... ON by zaprowadził sprawiedliwość, bo ON się na tym zna.
I dodał nawet do tego wykrzyknik... A komu on to dedykował, nie wiadomo, bo Kiepscy lecą w Polsce na ekranach, a on żyje za morzami!!!Domyślam się, że samemu sobie - jak to kiepski, kiepskiemu.
Pozdrawiam i cenię sobie te kilka słów, ktore nam tu, Pan napisał, i aż się prosi o więcej.

Artur - 24.04.17 16:41
Jeśli chodzi o satyrę - nic nowego. PiS bity był kiedy był w opozycji o wiele bardziej niż rządząca Platforma z PSLem i dalej bity jest PiS. Teraz jako partia rządząca. Zaskakująca jest ta jednostronna wrażliwość "satyryków".

Wszystkich komentarzy: (4)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

18 Grudnia 1820 roku
Urodził się Sokrates Starynkiewicz, generał, prezydent Warszawy (zm. 1902)


18 Grudnia 1951 roku
Kongres Stanów Zjednoczonych powołał specjalną komisję do spraw Zbrodni Katyńskiej.


Zobacz więcej