Czwartek 19 Października 2017r. - 292 dz. roku,  Imieniny: Michała, Piotra

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 31.03.17 - 18:30     Czytano: [472]

Dział: Godne uwagi

Czerwony Sanhedryn





W nocy z 31 marca na 1 kwietnia 1923 roku pewien polski kapłan stanął przed obliczem oprawców. Była Wielkanoc. Czekiści milczeli, wpatrując się w niepozornego mężczyznę, który nie złożył pokłonu rewolucyjnej Bestii. W celi słychać było tylko odmawianą spokojnym głosem modlitwę. Nagle rozległ się strzał.

W stolicy imperium
Konstanty Romuald Budkiewicz przyszedł na świat 19 czerwca 1867 roku, w Zubrach w guberni witebskiej.

Nauki szkolne pobierał w Kielcach, następnie w Lublinie, by w roku 1886 wstąpić do Seminarium Duchownego, a cztery lata później do Akademii Duchownej w Sankt Petersburgu. W roku 1893 uzyskał święcenia kapłańskie. Pracę duszpasterską sprawował początkowo w Pskowie, następnie w Witebsku, by od 1903 roku osiąść w Sankt Petersburgu.

Ówczesny Piter miał swoją specyfikę miasta będącego nie tylko polityczną, ale również kulturalną i naukową stolicą imperium rosyjskiego. Na początku XX stulecia około 3% jego mieszkańców (to jest bez mała 37 000 osób) deklarowało narodowość polską. Była to trzecia pod względem liczebności (po Rosjanach i Niemcach) wspólnota etniczna stolicy. Tak liczna trzódka wymagała przedsiębiorczego duszpasterza; znalazła go w osobie księdza Konstantego.

Kapłan rozpoczął posługę w parafii p.w. Św. Katarzyny; szybko został jej proboszczem. Jego żarliwość, zapał i zdolności administracyjne zostały zauważone i docenione. Wkrótce księdza Budkiewicza mianowano dziekanem dekanatu petersburskiego, następnie honorowym kanonikiem mohylewskim.

Ksiądz Konstanty zaangażował się nie tylko w pracę duszpasterską, ale również w społeczną. Działał aktywnie w Lidze Narodowej, Towarzystwie „Sokół Polski”, Towarzystwie Dobroczynności. Dbał o rozwój szkolnictwa, a jego szczególną troską było szerzenie oświaty w najuboższych warstwach społeczeństwa.

Po wybuchu Wielkiej Wojny duszpasterz stanął na czele Polskiego Komitetu Pomocy Ofiarom Wojny. Wykorzystywał wszelkie dostępne środki, niosąc pomoc uchodźcom, jeńcom i innym rodakom, których wichry historii zagnały na ziemię rosyjską. Równocześnie, wyzyskując poluzowanie politycznej śruby oraz ówczesne pojednawcze działania caratu, pragnącego pozyskać sobie przychylność Polaków, kapłan przekształcił swą petersburską parafię w prawdziwe lokalne centrum polskości. To tutaj organizowano dokształcanie młodzieży, tu odbywały się uroczyste akademie patriotyczne, obchody ważnych rocznic i odczyty.

Rewolucja
W Petersburgu, który podczas wojennej gorączki stał się Piotrogrodem, wprost kipiało życie polityczne. Przedłużająca się wojna sprzyjała uaktywnieniu się radykalnych, złowrogich sił.

W marcu 1917 roku rewolucja obaliła carat. Powołany wówczas Rząd Tymczasowy z udziałem centroprawicy (kadeci i oktiabryści) oraz socjalistów (eserowców i mienszewików), z silnymi wpływami wolnomularstwa, nie zdołał zapanować nad sytuacją. Swą chwiejną postawą zraził do siebie prawicę, zaś pobłażliwość okazywana skrajnej lewicy (bolszewikom i lewicowym eserowcom) zdestabilizowała do reszty scenę polityczną.

Bolszewicy, otwarcie wspierani przez niemieckie służby wywiadowcze, podjęli nieudaną próbę puczu już w lipcu 1917 roku, by w listopadzie objąć rządy na drodze zbrojnego przewrotu. Nowi władcy Rosji zastosowali natychmiast masowe represje wobec opozycji, na co odpowiedzią były bunty i powstania. Wkrótce cały kraj pogrążył się w chaosie wojny domowej. W ciągu trzech lat działania wojenne, egzekucje, pogromy oraz towarzyszące im głód i epidemie pochłonęły życie od 7 do 10 milionów ludzi.

Bolszewicy utrzymali władzę, do czego przyczynił się zarówno wprowadzony przez nich bezwzględny terror, jak również brak zgody w obozie przeciwników rewolucji, wyraźnie kontrastujący z żelazną dyscypliną panującą w szeregach janczarów komunizmu. Niebagatelne znaczenie miało też zakulisowe wsparcie z zagranicy, okazane przez niektóre rządy, środowiska polityczne i finansowe, szukające porozumienia z szajką Lenina i Trockiego dla osiągnięcia doraźnych korzyści.

Wojna z Bogiem
Dyktatura bolszewików od początku prowadziła śmiertelną walkę z instytucjami religijnymi. W ziemskim raju zaplanowanym przez czerwonych utopistów nie było miejsca dla Boga.

Główne uderzenie skierowano w Rosyjską Cerkiew Prawosławną. Rewolucjoniści już w pierwszym roku swych rządów zamordowali 3000 duchownych prawosławnych, w tym 16 biskupów. Zaatakowano również Kościół katolicki, a jego prześladowanie szczególnie dotkliwie odczuli Polacy. W ich przypadku atak na Kościół był również ciosem w główny ośrodek kultury, oświaty i tradycji narodowej.

Być może pierwszym męczennikiem katolickim pod rządami komunistów był ksiądz Ksawery Marcinian z Neuteran (dawne Inflanty Polskie), zamordowany przy ołtarzu 7 marca 1918 roku. Trzy tygodnie później zginął ks. Eugeniusz Świętopełk-Mirski z Mohylewa, poddany torturom, a następnie rozstrzelany po tym, jak odmówił wyparcia się Wiary. Wkrótce zginęli męczeńską śmiercią: ks. Karol Baran z wołyńskiego Krasiłowa, ks. Wincenty Mikołajtis z Archangielska, ks. Szymon Babarski z Czarnego Ostrowa (jego zwłoki rzucono psom na pożarcie), ks. Jan Weber ze Słonimia, ks. Ryszard Knobelsdorf z Żupran (zakopany żywcem, wcześniej wyrżnięto mu krzyż na plecach i obcięto palec z pierścieniem prałackim), ks. Adolf Kowalski z Radziwiłłowa i wielu innych.

Po zawarciu pokoju między Polską a bolszewikami w roku 1921 wiele osób łudziło się, że sytuacja ludności polskiej i katolickiej w Rosji ulegnie poprawie. Wszak podpisany traktat zobowiązywał obie strony do poszanowania praw mniejszości narodowych i do tolerancji religijnej. Tymczasem ateistyczni rewolucjoniści zaostrzyli terror antyreligijny. Zarówno Rosyjska Cerkiew, jak i Kościół katolicki spływały krwią. W jednym roku 1922 zamordowano 2691 prawosławnych księży, 1962 mnichów, 3447 mniszek oraz nieprzeliczoną rzeszę świeckich wiernych. Tylko w okresie 1917-1925 „zniknęło” w Rosji aż 200 000 katolików.

W osaczeniu
Ksiądz Konstanty Budkiewicz w roku 1917 przewodził piotrogrodzkiemu Polskiemu Komitetowi Obywatelskiemu, udzielającemu wsparcia rodakom.

Już wkrótce po bolszewickim puczu kapłan naraził się nowym władzom. Przez szereg miesięcy zmuszony był ukrywać się przed rewolucyjnymi siepaczami, z powodu pomocy udzielonej polskim oficerom w przerzuceniu ich do Finlandii oraz publicznego wystąpienia w obronie aresztowanego metropolity Edwarda Roppa.

Po pewnym czasie ksiądz Konstanty wyszedł z ukrycia. Został najbliższym współpracownikiem arcybiskupa Jana Cieplaka, administratora diecezji mohylewskiej, w którego imieniu prowadził negocjacje z władzami. Ksiądz Budkiewicz stanął też na czele Komisji Obrony i Rewindykacji Mienia Kościelnego przy Kurii arcybiskupiej, walczącej o odzyskanie majątku kościelnego zagrabionego przez bolszewików. Od sierpnia 1922 roku wykładał w konspiracyjnym seminarium duchownym w Piotrogrodzie.

Atmosfera wokół kapłana zagęszczała się, wiadomo było, że jest znienawidzony przez komunistycznych funkcjonariuszy. Był świadomy ryzyka, ale gdy przyjaciele namawiali go do wyjazdu do Polski, zdecydowanie odmówił. On, szczery polski patriota, przyjął obywatelstwo sowieckie, aby móc pozostać w Rosji i służyć tamtejszym wiernym.

- Umrę na posterunku! – zapowiedział twardo.

Proces
W marcu 1923 roku arcybiskup Cieplak, ks. Budkiewicz, trzynastu innych kapłanów polskich i rosyjskich oraz student (osoba świecka) otrzymali nakaz stawienia się przed Najwyższym Trybunałem w Moskwie.

Po przybyciu na miejsce zostali aresztowani. Oskarżono ich o udział w tajnej organizacji spiskowej, która miała rzekomo przygotowywać obalenie „władzy robotniczo-włościańskiej”. Zarzut był absurdalny, ale bolszewiccy sędziowie nie zwracali uwagi na brak materiału dowodowego.

– Pluję na wasze sakramenty!... Pluję na waszą religię! – wrzeszczał do oskarżonych prokurator Nikołaj Krylenko. Zastanawiające, że niegdyś osobnik ten wyróżniał się kulturą, inteligencją i szerokimi horyzontami na tle innych działaczy bolszewickich. W czasach przed Wielką Wojną pracował jako nauczyciel w prywatnych gimnazjach w Sosnowcu i Lublinie, zostawił tam po sobie opinię sympatycznego polonofila. Już za rządów sowieckich organizował wyprawy wspinaczkowe w góry Pamiru oraz międzynarodowe rozgrywki szachowe w Moskwie. Tymczasem w trakcie procesu polskich kapłanów Krylenko dał się poznać jako zionący nienawiścią fanatyk ateizmu. Niektórzy zagraniczni obserwatorzy odnosili wrażenie, że mają do czynienia z osobą obłąkaną. W istocie był to człowiek prawdziwie opętany zbrodniczą ideologią.

Już w piątym dniu procesu, 25 marca, w Drugą Niedzielę Męki Pańskiej, ogłoszono wyrok. Dwaj główni oskarżeni – arcybiskup Jan Cieplak i ksiądz Konstanty Budkiewicz - zostali skazani na karę śmierci, a pozostali na kary więzienia.
Wyrok wywołał oburzenie w całym cywilizowanym świecie. Pod wpływem nacisków z zagranicy, bolszewicy zdecydowali się ułaskawić arcybiskupa Cieplaka. Odmówiono natomiast darowania życia drugiemu kapłanowi.

Międzynarodówka morderców
„Sanhedryn bolszewicko-żydowski […] żywo przypomina jerozolimski sąd nad Chrystusem” – pisał wówczas ksiądz Józef Kłos w poznańskich „Wiadomościach dla Duchowieństwa”
.
Ksiądz Kłos akcentował rolę żydowskich rewolucjonistów, których „nadreprezentacja” we władzach bolszewickich oraz wśród oprawców była dla wszystkich widoczna. Inni polscy obserwatorzy podkreślali opresyjny charakter ówczesnego państwa rosyjskiego, jako „czerwonego caratu”.

Tymczasem proces księdza Budkiewicza pokazał, że świat miał do czynienia z prawdziwą międzynarodówką zbrodniarzy. Egzekucję polskiego kapłana zatwierdzili czołowi liderzy rewolucyjni – Żyd Trocki (Bronsztejn), Gruzin Stalin (Dżugaszwili), Rosjanin Bucharin, wreszcie rodak ofiary, założyciel i pierwszy szef sowieckich organów bezpieczeństwa, Dzierżyński. Wśród urządzanych przez bolszewików propagandowych wieców, prawdziwych seansów nienawiści, na których uroczyście potępiano podsądnych, nie brakło również „wystąpienia polskiej ludności Moskwy”, zorganizowanego przez komunistów pochodzenia polskiego (Marchlewski, Leszczyński i inni), w trakcie którego padły haniebne wezwania: „Wyrażamy naszą głęboką pogardę arcybiskupowi Cieplakowi i jego towarzyszom, i domagamy się surowej kary!”.

W rzeczy samej rewolucja komunistyczna była niczym bakcyl dżumy, wypuszczony na świat przez szalone umysły, bakcyl nieuznający barier państwowych, narodowych czy rasowych, zarażający dusze śmiertelną chorobą we wszystkich zakątkach globu.

Wspomniany ksiądz Kłos w związku z moskiewskim procesem stawiał przenikliwe pytania, do dziś aktualne w świetle obecnych prześladowań chrześcijan:

„Czy jednak to oburzenie będzie trwałe? I czy znajdzie wyraz w jakiem radykalnem postanowieniu, by np. zerwać dyplomatyczne stosunki z sowietami, wycofać poselstwa, odwołać misje polityczne? Czy nie zabraknie oburzonym tchu do dalszej rzeczywistej a skutecznej walki antyszatańskiej? Czy się, broń Boże, nie skończy wszystko na papierowych protestach? […] W »ciemnych wiekach średnich« mogłaby podobna zniewaga stać się hasłem do krucjaty. Znalazłby się jaki Piotr z Amiens lub Bernard z Clairvaux, któryby rzucił to hasło jako zarzewie w serca chrześcijan i podniecił do wiekopomnych czynów. A dzisiaj?...”

Noc bez brzasku
Egzekucja księdza Konstantego Budkiewicza odbyła się w samą Wielką Noc, w kazamatach moskiewskiej Łubianki.

Gdy nadeszła pora, kapłan stanął odważnie przed obliczem czekistów: Bergmana, Jewdokimowa, Krumma i Złotkina. Zapamiętali jego nadzwyczajne opanowanie. Ksiądz poprosił o przekazanie pozdrowień arcybiskupowi Cieplakowi wraz z zapewnieniem o dochowaniu wierności Stolicy Apostolskiej. Następnie przeżegnał się, pobłogosławił oprawców i odwrócił się do nich plecami.

Czekiści milczeli, wpatrując się w niepozornego mężczyznę, który do końca nie złożył pokłonu rewolucyjnej Bestii. W celi słychać było tylko odmawianą spokojnym głosem modlitwę. Nagle rozległ się strzał. Celę wypełniła cisza.

***
Była godzina 4 rano, 1 kwietnia 1923 roku. Chrześcijański świat budził się, by z radością celebrować Święto Zmartwychwstania Pańskiego. Wszelako Moskwę, wraz z całą Rosją, nadal spowijał ból Wielkiego Piątku.

Andrzej Solak
PCh.pl

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

19 Października 1813 roku
Zginął książę Józef Poniatowski w bitwie pod Lipskiem. Polski generał dywizji, marszałek Francji (ur. 1763)


19 Października 2010 roku
W łódzkim biurze PiS Ryszard Cyba (były działacz PO) zamordował Marka Rosiaka a jego kolegę ciężko zranił. Deklarował zabicie Jarosława Kaczyńskiego


Zobacz więcej