Poniedziałek 27 Marca 2017r. - 86 dz. roku,  Imieniny: Ernesta, Jana, Marka

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 28.02.17 - 20:15     Czytano: [164]

Żołnierze Niezłomni - Wyklęci





Kpt. Romuald Rajs "Bury" a Białorusini - fakty i mity

Nie przyjechałem na te tereny walczyć o kożuchy i wieprze,
ale walczyć o sprawiedliwość. Tak samo [jak] walczyłem o Wilno,
tak samo krew będę przelewać za Polskę i na tej ziemi.

Z wystąpienia kpt. Romualda Rajsa "Burego" do partyzantów NZW
po wydaniu wyroku śmierci na jednego z podkomendnych w marcu 1946 r.

Mamy dziś do czynienia z jednej strony z mnogością inicjatyw służących przywracaniu i popularyzacji pamięci o Żołnierzach Wyklętych, z drugiej zaś z eskalacją ataku na nich. Jednym z najczęściej i najsilniej atakowanych jest kpt. Romuald Rajs „Bury” i dowodzeni przezeń żołnierze Narodowego Zjednoczenia Wojskowego.

Tragiczne zdarzenia z ich udziałem, które miały miejsce na przełomie stycznia i lutego 1946 r., stają się dla niektórych podstawą do dyskredytowania Żołnierzy Wyklętych jako zbiorowości. Historia powojennego podziemia niepodległościowego, tak jak historia wszelkich działań wojennych, zwłaszcza typu konspiracyjnego i partyzanckiego, nie ma nic wspólnego z żywotami świętych. To dzieje zwykłych ludzi gotowych walczyć i ginąć za swój kraj, ale też i popełniających błędy, niekiedy podejmujących nietrafne decyzje i popełniających czyny, które nie są dla nas powodem do dumy. Nie pozwólmy jednak, by propaganda kierunków ideologicznych niechętnych etosowi walki zbrojnej z komunistami skutecznie tworzyła lub podtrzymywała antymity dotyczące podziemia, falsyfikując historię poprzez upowszechnianie tezy, że w okresie powojnia starły się ze sobą dwie równoprawne wizje Polski, podczas gdy w rzeczywistości po jednej stronie barykady stali wówczas ludzie realizujący opracowaną w Moskwie koncepcję zniewolenia a następnie okupowania naszego kraju przez partię komunistyczną, zaś po drugiej stronie znaleźli się ludzie walczący o wolność Polski. Starajmy się poznać dokładnie okoliczności i tło wspomnianych zdarzeń, a także motywacje, którymi kierowali się uczestniczący w nich żołnierze antykomunistycznej partyzantki.

DZIAŁALNOŚĆ NIEPODLEGŁOŚCIOWA "BUREGO" PRZED 1946 R.

Na wstępie przypomnijmy kim był Romuald Rajs „Bury”. Urodził się w 1913 r. w Jabłonce pow. Brzozów. W 1933 r. ukończył z wyróżnieniem podoficerską szkołę dla małoletnich i pozostał w wojsku jako podoficer zawodowy. Poprzez służbę wojskową związał się z Wilnem (służył w 85 pp, 13 p. uł. oraz przy dowództwie 19 DP). Od początku okupacji „Bury” zaangażował się w działalność konspiracyjną na terenie Wilna. Od września 1943 r. służył w 3 Brygadzie Wileńskiej AK, jednym z najbardziej bojowych oddziałów Okręgu AK Wilno. Dowodził 1 kompanią szturmową tej jednostki. Za męstwo wykazane w zwycięskiej walce z niemiecko-litewską ekspedycją przeciwpartyzancką stoczonej pod Mikuliszkami przez 3 i 6 Brygadę Wileńską AK 8 stycznia 1944 r. został odznaczony Krzyżem Walecznych.

Odegrał istotną rolę w wielu innych akcjach bojowych 3 Brygady, m.in. w boju z batalionem korpusu gen. Plechavicziusa w Murowanej Oszmiance (po tej walce otrzymał awans na podporucznika). W toku operacji „Ostra Brama”, mającej na celu wyzwolenie Wilna, poprowadził swoją 1 kompanię szturmową do walki o Kolonię Wileńską, którą opanowano po zaciętej walce z frontową jednostką Wehrmachtu, a następnie, w krwawych zmaganiach wyparł Niemców z umocnień broniących dostępu do dzielnicy Belmont. Za wybitną odwagę w tamtych bojach odznaczony został Krzyżem Virtuti Militari V klasy i otrzymał awans na porucznika.

Uniknął rozbrojenia przez Sowietów. Utrzymywał kontakt z działającymi już w realiach okupacji sowieckiej strukturami polskiej konspiracji na terenie Wilna. Pomagał swoim podkomendnym w uzyskaniu fałszywych dokumentów, umożliwiających ewakuację na tereny dzisiejszej Polski.
Pod koniec 1944 r. „Bury” pod fałszywym nazwiskiem Jerzego Górala zgłosił się do armii Berlinga. Jak wyjaśniał w toku śledztwa w 1949 r.:

Przed wyjazdem do Polski odwiedziłem żonę w Nowej Wilejce i następnego dnia po odwiedzeniu cmentarza na Kolonji Górnej tych co padli w walkach o Belmont około 60 i po krótkiej rozmowie z proboszczem plebanii udałem się w podróż […].

Transportem wojskowym dotarł do Białegostoku i został skierowany początkowo do jednostki zapasowej LWP w Dojlidach. 27 grudnia 1944 r. został mianowany dowódcą plutonu w samodzielnym batalionie ochrony lasów państwowych. Od lutego 1945 r. jego pluton stacjonował w Hajnówce. Zadaniem tej jednostki było zwalczanie kłusownictwa i ochrona lasów przed nielegalnym wyrębem i kradzieżą drzewa. Romuald Rajs miał wszelkie szanse, aby spokojnie i bezpiecznie przetrwać na głębokim zapleczu najtrudniejszy okres instalowania się władz komunistycznych i związanego z tym terroru komunistycznego. Nie pogodził się jednak z sytuacją panującą w Polsce. Wybrał dalszą walkę o niepodległość naszego kraju. W maju 1945 r. zbiegł „do lasu” wraz z dowodzonym przez siebie plutonem i dołączył do odtworzonej na Białostocczyźnie 5 Brygady Wileńskiej AK podlegającej wówczas Komendzie Białostockiego Okręgu AK-AKO. Pełnił w tym oddziale funkcję dowódcy 2 szwadronu.

We wrześniu 1945 r., po rozformowaniu 5 Brygady Wileńskiej w związku z zarządzoną przez Delegaturę Sił Zbrojnych operacją „rozładowywania lasów”, przeszedł do Narodowego Zjednoczenia Wojskowego (dalej: NZW). Otrzymał stopień kapitana i funkcję szefa Pogotowia Akcji Specjalnej Białostockiego Okręgu NZW. W 1946 r. dowodził największym zgrupowaniem partyzanckim NZW na Białostocczyźnie, działającym pod nazwą 3 Wileńskiej Brygady NZW (dalej: 3 Brygada NZW).
Aresztowany w wyniku donosu podkomendnego 13 listopada 1948 r., został skazany na karę śmierci przez WSR w Białymstoku i zamordowany 30 grudnia 1949 r.

Dnia 15 września 1995 r. Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego na sesji wyjazdowej w Olsztynie unieważnił wyrok wydany 47 lat wcześniej. Miejsce pogrzebania przez komunistów zwłok kpt. „Burego” pozostaje nieznane.

(Całość na stronie PODZIEMIE ZBROJNE)

Wersja do druku

Lubomir - 02.03.17 20:19
Kuwejt a sprawa polska. Z komunikatów prasowych można wyczytać, że doceniono wojskowe wykształcenie i doświadczenie bojowe Polaków i polskich maszyn. Cztery samoloty wielozadaniowe F-16 i 132 żołnierzy Polskiego Kontyngentu Wojskowego, znalazło pracę w Kuwejcie. Prasa podaje, że tamtejsi polscy wojskowi uczcili tegoroczny Dzień Żołnierzy Niezłomnych. Można było przypuszczać, że najdalej czczono Żołnierzy Niezłomnych na Litwie, Żmudzi albo na Białorusi, a tu nawet do Kuwejtu dotarło polskie święto. I to wszystko z powodu znikającego i pojawiającego się tzw państwa islamskiego. Dobrze chociaż, że naszych granic strzegą sojusznicze czołgi, bo przecież naszych zachodnich sąsiadów nazywają co niektórzy Germanistanem, a brzmi to niemal tak zatrważająco, jak Państwo Islamskie.

Jan Orawicz - 01.03.17 23:53
Panie Marku mieszka Pan w Polsce? Wielu Polaków wyjechało z biedy na
obce landy, także z wyższym wykształceniem i znajomością jezyków obcych,
głownie j.angielskiego. A pan- chyba złośliwie wszystkich umieścił na
zmywakach. Oczywiście i ci z wyższym wykształceniem znależli się w pierwszej
fazie na zmywakach!Z tego prostego powodu,że jak ktoś np. poleciał do Francji,znając j,niemiecki,czy angielski to musiał szukać prostej roboty. To jest
sprawa oczywista! Nie pisze się o tych,co to żyją na emigracji i pracuja na
intratnych posadach.Wszyscy siedzą na zmywakach i już!!! To takie złośliwe,
a zaraem prostackie ględzenie. Polska emigracja jest od lat znana.Bo nasz
kraj zawsze jest napadany i rabowany przez oboczniaków silniejsztych od
Polski.Po sowieckiej okupacji, jeszcze długo będziemy się podnosić na proste
nogi. Dla mnie przeciętny człowiek także jest godny ludzkiego szacunku.
Znam wielu ludzi z byłego mojego polskiego środowiska,w którym miałem
kolegów i koleżanki po podstawówkach,którzy pochodzili z biednych rodzin.To były zarazem zmarnowane telenty w różnych dziedzinach. nauki i sztuki.
Z tych środowisk wyłaniały się talenty pisarskie,malarskie z nauk ścisłych itp. To jest obszerny temat.Znam te sprawy,ponieważ kiedyś prowadziłerm
biblotekę i obiekt kultury..Organizowałem konkursy malarskie,prowadziłem
scenę itp. A ta praca dawała mi okazję do rozmów z osobomi,które przybywały
do biblioteki i tzw, Świetlicy.Prowadziłem tzw.Małą scenę,Koło plastyczne itp.
W takiej pracy wyłaniały się różne uzdolnienia u ludzi,którzy pochodzili z
różnych środowisk rodzinnych.Ten okres mej pracy był dla mnie zarazem
duża szkołą o ludzuiach. Z tego prostego powodu jestem daleki od
prostackiego pojmowania ludzi i ich losów.

Lubomir - 01.03.17 22:41
Panie Marku, chociaż nawet sam obecny Papież mówi o wojnie światowej w kawałkach, to jednak nie można popadać we frustrację. Uważam, że obecny Rząd zaczął od bardzo ważnej rzeczy, zaczął głosić potrzebę budowania patriotyzmu gospodarczego. Oczywiście, że samym mówieniem nie stworzy się armii dobrze zorganizowanych i innowacyjnych pracowników, ale od czegoś trzeba zacząć. Liberałowie zniszczyli etos pracy, nawet na Śląsku, co zawsze wydawało się niemożliwe. Bohaterami nowych czasów stali się: malwersant, partyjny baron, gangster, lump, złodziej i kloszard. To dramat!. Na razie to utraciliśmy nawet zdolność zatrudniania ludzi u siebie. W większości 'dopuszczającym' jest zagraniczny pośrednik. Wydaje się, że obecnie mamy klimat, jaki towarzyszył budowniczym Drugiej Rzeczypospolitej Polskiej. Tyle, że wówczas naszym najważniejszym partnerem finansowym, ekonomicznym, technologicznym i wojskowym była Francja. Francja była mocno zaangażowana w budowę zrównoważonej Europy, w której mocną przeciwwagą dla Niemiec i Rosji była Polska. Teraz po Brexicie, nie da się wykluczyć Franexitu. I tutaj otwiera niebezpieczna przestrzeń, którą mogą chcieć zagospodarować Niemcy. A Niemcy jak to Niemcy, lubią wciągać do współpracy Rosję.

Marek - 01.03.17 17:29
Panie Lubomirze sądzi pan, że Niemcy są lepsi od Żydów w dojeniu Polaków ?
Wątpię w to. Niemców też dobrze doją. Dostali nawet w prezencie okręt podwodny. Oczywiście dla bezpieczeństwa i demokracji.
Jesteśmy technologicznie zacofanym krajem i nasz problem od zawsze to zdobywanie technologi i nadmiar prostych ludzi nadających się tylko do prymitywnej pracy w rolnictwie bądź w milicji lub wojsku. Zmywakowa emigracja i operatorzy wózków widłowych jak wracają do Polski z zarobioną kasą to nie myślą o budowie zakładów pracy tylko szpanują autami póki kasa się nie skończy.
Czy dzisiaj jest możliwe powtórzenie wyczynu Jaroszewicza i Gierka ?

Lubomir - 01.03.17 10:38
Re: Marek Panie Marku, z pewnością ma Pan wiele racji. nie możemy się wciąż dawać nabierać na ober-pobożność różnej maści antypolskich dywersantów, którzy poza judzeniem i nastawianiem jednych Polaków na drugich, nie robią niczego pozytywnego. Taką obcą duchowo i intelektualnie Polsce, Polakom i polskości była np 'ober-pobożna' Hannah G-W z Gminy Warszawskiej. Ilu takich 'nad-ludzi' topi w długach Wrocław i m.in. Gdańsk, po to tylko, żeby 'wybawcami' tych miast mogli stawać się właściciele długów, niemal w stu procentach niemieckie banki?. Nie można dać uśpić się historią. Niemcy od lat testują nasze prawo, pod kątem możliwości zajmowania polskiej własności. Ostatnio to prawo zaczyna być przerabiane pod kątem przydatności dla niemieckich spadkobierców i windykatorów. Uważam, że jest to dla Polski groźba większa, niż incydenty na Wzgórzach Golan i na Krymie.

Marek - 01.03.17 8:44
Edvard Benes czeski prezydent, po Sorbonie zdawał sobie sprawę z potęgi zydobolszewizmu i starał się z nimi układać jednocześnie prowadząc swoją politykę. Coś jak nasz prosty Gomułka. Dokładnie za rok będziemy mieć siedemdziesiątą rocznicę jak Czechom szkolony w hotelu LUX w Moskwie prymityw Gottwald zorganizował majdan. Po czterech latach 11 Zydów co rządziło Czechami powieszono razem z generalnym sekretarzem KC KPCz Rudolfem Salzmannem.
Przytoczyłem kilka faktów z historii Czech, żebyśmy lepiej poznali sytuację jaka w tym czasie panowała we Wschodniej Europie. Dzisiejsza sytuacja jest lustrzanym odbiciem lat powojennych. Wykształconych tubylców się kompromituje a do władzy dochodzą Żydzi i szkoleni za granicą prostacy. Obca agentura tworzy fasadową demokrację skupiając tubylczych złodziei w kilka wzajemnie zwalczających się partii. Jak po wojnie patrioci i mądrzy ludzie są niszczeni tym razem przez "patriotów".

Lubomir - 01.03.17 8:22
Panie Janie, nie warto się stresować!. Świat pędzi do przodu!. Nie zamykajmy się w historycznym skansenie!. Sytuacja czasami przypomina mi obrazy z komedii 'Flip i Flap', kiedy to jeden z bohaterów filmu pilnował wciąż okopów, ponieważ nie wiedział, że już zakończyła się Pierwsza Wojna Światowa. Oczywiście, że powinno się mówić: Żołnierze Niezłomni. Dobrze, że chociaż nie jest upowszechniana rosyjska wersja językowa słowa wyklęci. Pozdrawiam.

Jacek Kwiecień - 01.03.17 7:48
Tym wpisem chcę nawiązać do mojego przedmówcy, czemu w nazwie ,,Żołnierze Wyklęci'' a nie ,,Żołnierze Niezłomni'' chociaż czasem obydwie nazwy pojawiają się razem. Wszyscy którzy pamiętają czas zaraz po ,,wyzwoleniu'' wiedzą że nie tylko naród ale i władze kościoła były zmuszone przez ówczesnych oswobodzicieli do respektowania nakazów jakie wydawali. Niepodporządkowanie się groziło śmiercią a w najlepszym przypadku zsyłką lub długoletnim więzieniem. W kraju było więcej ,,wyzwolicieli'' i ich sługusów niż bohaterów zdecydowanych na śmierć. Kościół został zmuszony do ,,Wyklęcia'' tych ,,Niezłomnych'' ale nie o to chodzi, ważne że dziś możemy czcić pamięć o ,,Żołnierzach Wyklętych, Niezłomnych.''
================================================
Stanowisko Episkopatu Polski z 1950[edytuj]
Osobny artykuł: Porozumienie Państwo-Kościół 1950.
14 kwietnia 1950 roku Episkopat Polski podpisał porozumienie z władzami komunistycznymi. Punkt 8 porozumienia głosił, że Kościół katolicki, potępiając zgodnie ze swymi założeniami każdą zbrodnię, zwalczać będzie również zbrodniczą działalność band podziemia oraz będzie piętnował i karał konsekwencjami kanonicznymi duchownych, winnych udziału w jakiejkolwiek akcji podziemnej i antypaństwowej[20][21].

Nazwa[edytuj]
Uczestnicy ruchu partyzanckiego określani są jako „żołnierze wyklęci”, „żołnierze drugiej konspiracji” czy jako „żołnierze niezłomni”. Propaganda PRL określała żołnierzy podziemia niepodległościowego jako bandy reakcyjnego podziemia. Określenie „żołnierze wyklęci” powstało w 1993 – użyto go pierwszy raz w tytule wystawy Żołnierze Wyklęci – antykomunistyczne podziemie zbrojne po 1944 r., organizowanej przez Ligę Republikańską na Uniwersytecie Warszawskim[22]. Jego autorem był Leszek Żebrowski[23]. Stanowi ono bezpośrednie odwołanie do listu otrzymanego przez wdowę po jednym z żołnierzy podziemia, w którym, zawiadamiając o wykonaniu wyroku śmierci na jej mężu, dowódca jednostki wojskowej pisze o nim: wieczna hańba i nienawiść naszych żołnierzy i oficerów towarzyszy mu i poza grób. Każdy, kto czuje w sobie polską krew, przeklina go – niech więc wyrzeknie się go własna jego żona i dziecko[24]. Termin „żołnierze wyklęci” upowszechnił Jerzy Ślaski, publikując książkę o takim tytule[25].

Jan Orawicz - 28.02.17 21:13
To nie są żołnierze wykleci.Ten historyk,który to określenie na nich
wymyslił to chyba nie może za siebie! A także ci,co powtarzają - zupełnie
bezmyślnie to określenie. To są żołnierze NIEZŁOMNI,a nie wyklęci! Co,
naród ich wyklął i nasz Kościół Boży?! Pan historyk nie zna etymologii
terminu "wyklety" i tak sobie bezmyślnie palnął! Może dla tego,by się
w taki sposób wyróżnić wśród historyków. Dostojnicy państwowi na
czele z Prezydentem i Pania Premier wyrażnie nie posługują się tym
terminem,który nie jest adekwatny do tych naszych Ukochanych Obrońców
Ojczyzny,którzy rzucili za Polskę swój żołnierski los na Biało-Czerwony Stos!

Wszystkich komentarzy: (9)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

27 Marca 1977 roku
Na lotnisku na hiszp. wyspie Teneryfa doszło do zderzenia dwóch Boeingów, w wyniku którego zginęło 583 osoby


27 Marca 1927 roku
Miała miejsce pierwsza transmisja radiowa hejnału z wieży kościoła Mariackiego w Krakowie


Zobacz więcej