Wtorek 22 Sierpnia 2017r. - 234 dz. roku,  Imieniny: Cezarego, Marii

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 27.02.17 - 15:56     Czytano: [447]

Dział: Głos Polonii

PRAWO DŻUNGLI


Życiem społeczeństw i całych narodów od wieków rządziły określone prawa. Zawarte w pisanych ale i niepisanych przekazach, zależne od kultury i tradycji, wpajane od wczesnego dzieciństwa, przekazywane z pokolenia na pokolenie kolejnym masom ludzkim, wskazywały kierunek. To one kierowały naszym życiem, wyznaczały nam cele, były źródłem kary bądź nagrody. Dzięki nim można było najpierw kształtować, a z czasem modyfikować swoje zachowanie, swoje opinie i oceny.

Bez wątpienia najważniejszą wskazówką dla człowieka była zawsze i pozostanie religia. Dla muzułmanów jest nią islam, dla żydów-judaizm, dla buddystów-buddyzm. To ze swoich religii czerpią oni wzorce zachowań, sposoby widzenia świata i stosunek do innych ludzi. Dla ogromniej liczby 2,2 miliarda wiernych na świecie, prawa te wywodzą się z kultury i tradycji chrześcijańskiej, a dla Polaków głównie z katolicyzmu. To nasza religia zawsze wskazywała nam drogę, mówiła co jest ważne, co ważniejsze, a co jest wartością najwyższą. To w naszych, polskich domach, jedną z pierwszych poznawanych książeczek była „Książeczka do Nabożeństwa”, którą wielu z nas, zachowało od dzieciństwa po dziś dzień, przywożąc ją nawet ze sobą na emigrację.

Biała, mieszcząca się w dłoni, ze srebrnym, lub złotym paseczkiem na okładce, zawierała to co najważniejsze - przykazania jak żyć. Słowa, które zapadały nam w dziecięcej pamięci i które choć czasami zapomniane, powracają do nas zawsze gdy trzeba. Powracają zawsze gdy ich najbardziej potrzebujemy. W prostej postaci Dziesięciu Przykazań Bożych, pomagają wyprostować pokrętne myśli, a gniew zamienić na współczucie czy zrozumienie.

W dzisiejszym świecie narastającej agresji, w świecie, w którym zapanowało prawo dżungli, gdzie kto silniejszy i bardziej agresywny w słowach i czynach ten wygrywa, można i trzeba postawić sobie pytanie - czy świat ten nie zjeżdża po równi pochyłej? A przede wszystkim, czy przypadkiem nie jest to skutek odejścia od religii? W czasach, kiedy kościoły zamienia się w dyskoteki, kiedy religia chrześcijańska jest zwalczana, i kiedy ośmiesza się nie tylko święte symbole religijne, ale i najwyższe autorytety, a nawet postaci świętych, czy nie przyszła pora, aby każdego dnia, w każdy dostępny sposób zacząć przeciwstawiać się temu?

Próby zniszczenia naszej religii i przekazywanych w niej najistotniejszych humanitarnych wartości podejmowane są codziennie. Ich wyrazem jest lewacka ideologia, którą próbuje się zaszczepić jako „nowoczesną”, przeciwstawiając „katolickiemu ciemnogrodowi”, wyśmiewając Krzyż, i wyznawców Chrystusa. Jednym z ostatnich przykładów jest bluźniercze przedstawienie wykonywane na deskach Teatru Powszechnego w Warszawie, reżyserowane przez Oliviera Fulijca, Chorwata, z udziałem polskich, młodych aktorów i finansowane przez władze miasta Warszawy. Obrażane są w nim nie tylko nasze uczucia religijne i patriotyczne, poprzez ścinanie wielkiego, drewnianego krzyża piłą mechaniczną, wykonywanie ruchów frykcyjnych z okrzykiem „Polska”, czy bluźniercze traktowanie przez jedną z aktorek posągu obrazującego postać Jana Pawła II, który na końcu przedstawienia jest wieszany, ale też przez jawne nawoływanie do zabójstwa Jarosława Kaczyńskiego.

Jednak nie tylko władze miasta, dyrekcja teatru, reżyser i aktorzy wykazują się w tym dziwnym przedstawieniu brakiem elementarnych norm społecznych. Podobnie brak ich wykazuje publiczność, która reaguje śmiechem, a nawet brawami na stojąco. Dlatego prawdziwe wydaje się twierdzenie znanego publicysty Piotra Zaremby, że „spektakl ten zrobiony jest przez złych ludzi dla złych ludzi”.

Oczywiście zarówno Gazeta Wyborcza/ red.Dorota Żuberek/, a także niektórzy posłowie z partii Nowoczesna /Krzysztof Mieszkowski/, oceniają omawiane przedstawienie pozytywnie twierdząc, że ..."jest to działanie aktorów i aktorek dla dobra wspólnego, jest szczególnym dowodem na potęgę polskiej sztuki scenicznej, jest spektaklem wybitnym". Inni, z prawej strony sceny politycznej oceniają to wątpliwe dzieło skrajnie odmiennie, jako "manifestację zła i wojnę z religią, spektakl, który wywołuje nie tyle wstręt, co smutek" / Piotr Zaremba/.

Wiele osób przekonanych jest co do tego, iż celem reżysera, aktorów i instytucji wspierających, było zadanie bólu Polakom - katolikom. O czym jednak świadczy owacja na stojąco ze strony widowni?

Pozostawiam Czytelników z tym pytaniem, choć można przypuszczać, że tym wiwatującym ludziom nigdy nie były znane przykazania Boże, albo zupełnie o nich zapomnieli. Biedni ludzie.

Monika Wiench

ps. a o czym świadczy zagłuszanie przez KOD uroczystości upamiętniających Żołnierzy Niezłomnych pod Pomnikiem Armii Krajowej w Warszawie?

Wersja do druku

Ewa Działa-Szczepańczyk - 27.02.17 21:10
Ci wiwatujący na stojąco to określona kategoria ludzi zamieszkujących obszar geograficzny o nazwie Polska. W żadnym wypadku nie można nazwać ich Polakami, jedynie ewentualnie obywatelami polskimi. Polakiem jest się z wyboru. Polak utożsamia się z polskością , czuje się cząstką wspólnoty narodowej i wszystko co w nią godzi, go boli. A te osobniki wiwatujące na cześć wystawianej "sztuki" to albo element obcy etnicznie (no trudno od niego wymagać by się utożsamiał z polskością), albo element głupawy z definicji dający się wciągnąć w prowokację. Ot i wszystko co można o nich powiedzieć - ale ubolewać nie ma nad kim. - To i tak osobniki stracone dla polskiej sprawy raz na zawsze. Ale czy to duża strata ? Wątpliwe. Wykastrowane intelektualnie osobniki niech się trzymają swojego stada byle nie udawali, że są Polakami, bo nam wstyd przynoszą.

Serdecznie pozdrawiam - Ewa Działa-Szczepańczyk

Lubomir - 27.02.17 17:27
Zmodyfikowana pokoleniowo bolszewia, co rusz daje znać o sobie. Zlaicyzowana Europa patrzy na wierną Bogu Polskę, jak na religijną republikę, jak na państwo rządzone przez religijnych radykałów. Europa czuje się dobrze ze światopoglądowym nihilizmem. Wydaje się odpowiadać jej niszczenie i karczowanie własnej tożsamości religijnej. Tożsamości chrześcijańskiej. Ksiądz w Europie zachodniej postrzegany jest jako natrętny konserwatysta. Mało kto kojarzy zdziczenie obyczajowe Europy - z brakiem świętych kapłanów. Nic dziwnego, że wyznawcy islamu traktują Europę jak swój teren misyjny. Życie zawsze stara się zapełnić wytworzoną próżnię.

Wszystkich komentarzy: (2)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

22 Sierpnia 1915 roku
Urodził się Edward Szczepanik, polski polityk, premier rządu polskiego na uchodźstwie w latach 1986-1990 (zm. 2005)


22 Sierpnia 1642 roku
Rozpoczęła się angielska wojna domowa pomiędzy zwolennikami króla i parlamentu.


Zobacz więcej