Środa 28 Czerwca 2017r. - 179 dz. roku,  Imieniny: Florentyny, Leona

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 24.02.17 - 19:27     Czytano: [608]

Nasz polski lesie (Jan Orawicz)





Nasz polski lesie
Z zielonymi cieniami,
Tuliłeś do siebie chłopców
Z koronnymi orłami!

Na ich ryngrafach
Królowa Polski w koronie,
Co świetliście okrywa
Jej najświętsze skronie.

W żywicznej pamięci
Rosochatych drzew,
Zastygły ich modlitwy -
Zastygła ich krew,

Buciory ich wrogów
Spłaszczyły ich groby,
By nie było miejsca-
Choć na skrawek żałoby!

Żeby pamięć po nich
Wnet zatarły mchy,
Oby nie spływały
Tutaj z oczu łzy!

Żeby tutaj krzyże
Czasem nie stawały
I o pomstę do nieba
Za zbrodnie wołały!

Tu Królowa Polski
W tych zielonych cieniach,
Skąpane we łzach
Kieruje spojrzenia.


Jan Orawicz



Jeszcze gdzieś w echu

Jeszcze gdzieś w echu
Sygnałówka gra,
Stają do szeregu
Chłopcy z AK!

Zasłuchany bór
W to poranne granie,
Przerwał zapatrzenie
W poranka świtanie,

Zbudzona polanka
Na świerków rubieży,
Przytuliła do siebie
Przebudzonych żołnierzy,

Poranna modlitwa
Na stłumione głosy,
Na mundurach mrugają
Krople rannej rosy.

A na skrzydłach echa
Świsty kul fruwają!
Postrzępioną modlitwę,
Chłopcy odnawiają!


Jan Orawicz

Wersja do druku

Jan Orawicz - 14.03.17 22:55
Droga Pani Poetko Bożeno, serdecznie Pani dziękuję za miłą ocenę
moich wierszy. Pisałem je w osłabieniu chorobą,gdyż w moim wieku
takie różne chorobowe przypadłości już mnie odwiedzają. Staram się
na koniec żywota opisywać przeżyty okrutny czas II wś,który udało
mi się ledwiusieńko przeżyć z rodziną pod biczem zbrodniczego
hitleryzmu.Tego doświadczali Polacy żyjąc na Pomorzu,którą to część
polskiej ziemi Niemcy traktowali jako własne terytorium. Wiele polskich rodzin
z mej okolicy atakowała grużlica z niedożywienia,braku ciepłej odzieży
itp. W mojej rodzinie wszyscy byliśmy zagrużliczeni razem z rodzicami.
Zaraz po wojnie uratował nas z grużlicy Duński Czerwony Krzyż - już
dysponujacy zbawienną penicyliną.Na płucach pozostały ślady po tej
śmiertelnej chorobie. Wiele polskich dzieci nie dożyło końca wojny.
Ostatnio doszły mnie wieści,że tamten wielki kombinat chemiczny,
w którym w młodości kilka lat pracowałem - już od sporego czasu jest
zakluczony. A wytwarzano w nim różne produkty chemiczne z tworzyw
sztucznych , barwniki itp. Moja Kochana Puszcza Bydgoska nadal żyje!
Ona wywarła na mnie tak swoje zielone pietno,że w USA żyję sobie
prawie w leśnym miateczku,gdzie jest rozległy park leśny z jeziorkami.
Przed moim domem rośnie sobie pasmo dorodnych sosen, gdzie swoje
życie maja wiewórki i ptaki. W okresie zimy mają zawsze w swoich
karmnikach jadło z czubkiem. Wiewiórki są najbardziej gościnne. Jak im
się skończy pokarm w karmniku to wpadają na patio pod oszklone drzwi,
dając tym znać,że potrzebna dosypka jadła. Z ptaszków najpiękniejsze są
czerwone kardynały. Karmniki są zainstalowane na patio na specjalnych rurkach,które do pokarmu opuszczam w dół,a po napełnieniu wznoaszę
karmnik do góry.Ten mój wynalazek wyeliminował wdrapyweanie się do karmników po drabinie. Serdecznie Panią pozdrawiam z życzeniem
dalszego pieknego poezjowania. Szczęść Pani Boże w pięknej
twórczości poetyckiej.

Bożena Zylla - 14.03.17 19:09
Drogi Panie Janie ,
kolejne przepiękne patriotyczne wiersze spod Pan pióra.
Podziwiam Pana talent w tym kierunku i wiedzę o tamtych przeraźliwych
czasach w dziejach Polski.
Gratuluję i pozdrawiam gorąco.

Jan Orawicz - 02.03.17 16:37
Szanowna Pani Janino bardzo Pani dziękuję za odwiedziny moich wierszy.
Nie przypominam sobie nazwiska Bart z tej leśnej wioski. Może Pani mieszka
w Solcu Kujawskim? Wiem,że Łażyn już dawno pokrył las. Leśniczówki zostały
rozebrane.Najpżniej leśniczówka,w której urzedował leśniczy Wrembel
Z jego synem prof. Henrykiem utrzymywałem kontakty Za pomoca listów
i telefonów. Pan Hernryk napisał pracę o tej leśnej wiosce,w której
wspomniał o mnie, jako o piszacym Łażyniaku.Mam, kseroodbitkę tej pracy.
Ale nie zdążył jej wydać,bo odszedł na wieczny spoczynwk. Mieszkał w
Bydgoszczy. A ja nadal wspomnieniami odwiedzam i mój Kochany Łążyn.
Zapewne jeszcze napiszę kilka wierszy o tej wiosce i innych miejscach,gdzie
przelatywało moje dzieciństwo. Serdecznie Panią pozdrawiam!

Janina Bart - 27.02.17 21:00
Panie poeto Janie tej leśnej wioski już dano nie ma.Zarósł ją zupełnie las.
Czasami spod mchu wystaje cegiełka,kopczyki gliny itp.Zniknął cmentarzyk
na skraju lasu,blisko polnej przelotowej drogi w kierunku Łęgnowa nad Wisłą.
Zstały też rozebrane leśniczówki obok Łażyna z tą,w której był leśniczy Wrembel. Zostało tylko leśne bagno od zachodniej strony. Czekam na wiersze
Pana o tym uroczym skrawku ziemi.

Jan Orawicz - 25.02.17 17:52
Panie Lubomirze to prawda,że las może stanowić bunkier. W czasie wojny
były takie partyzanckie bunkry. W tamtym czasie, jako chłopiec mieszkałem z
rodzicami w zachodniej cześci Puszczy Bydgoskiej w leśnej wiosce Łażyn.
W pobliżu Niemcy, na polskich przedwojennych planach wybudoweali
potężną fabrykę materiałów wybuchowych i amunicji. Kiedy AK zauważyła tę
fabrykę rozpoczęto robotę dywersyjną. Wtedy akowcom udało się wnet
zniszczyć obiekt doświadczalny, w zakresie uzyskania silniejszego trotylu.
Ale obiekt został wysadzony w powuietrze przez AK i to w czasie obecności
na nim sławnego niemieckiego chemika wybuchowca.W tej chwili nie pamietam
nazwiska tego uczonego chemika.W obsłudze reaktorów także pracował
Polak i Rosjanin.Obaj zginęli, razem z obecnymi uczonymi niemieckimi
chemikami.Ten zrujnowany obiekt, zapewne jeszcze do tej pory nie usunięnty i ogrodzony- jako obiekt niebezpieczny. Zarazem stanowiący świadetwo
tamtego czasu. A zatem i w Puszczy Bydgoskiej partyzanci z AK mieli na swej
uwadze ważne obiekty niemieckiego okupanta. To jest tylko jeden z ważnych
przykładówi dywerysyjnej działalności AK na Pomorzu. Nocami partyzanci
podchodzili pod okna domów prosząc o żywność. Z tym nie była łatwa sprawa,
ponieważ w tej leśnej wiosce mieszkali też Niemcy posiadający broń.A takich
wiosek w tej puszczy było kilka. Partyzanckie bunkry były doskonale maskowane. Często puszczę przeczesywały oddziały niemieckiego wojska.
Ale wiem,że nigdy Niemcom nie udało się zlokalizowanie bunkrów AK.Stąd
mój sentyment Polaka do tamtych naszych leśnych chłopców.Tutaj dodam,że
po specjalnej szkole chemicznej, pracowałem na obiekcie produkcji trotylu,
w odległosci około 80 metrów od tamtego zburzonego obiektu. Pozdrawiam

Lubomir - 25.02.17 11:39
Hm...Ostatnio i Polski Las, żywiciel i schron, atakowany jest przez pełniących role Polaków. Najchętniej widać przekazaliby to narodowe dobro swoim niemieckim przyjaciołom, by zaprowadzili w nich swoje okupacyjne prawo. Za wycięcie drzewa przez Polaka, byłaby pewnie bezapelacyjnie kara śmierci, podobnie jak za zbieranie jagód. Ordnung muss sein!. Ponoć 17-cie czynnych elektrowni atomowych w krajach niemieckich, nie stanowi takiego zagrożenia dla środowiska naturalnego Europy, jak drzewa z polskich lasów, spalane w polskich kominkach. Ależ musi się tłumaczyć ze swoich decyzji polski minister Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, gdy chce zrobić coś na rzecz zwyczajnych obywateli Polski. Pozdrowienia dla Pana Poety.

Wszystkich komentarzy: (6)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

28 Czerwca 1794 roku
W Warszawie doszło do samosądów. Powieszono targowiczan na szubienicach przy ratuszu.


28 Czerwca 1960 roku
Urodził się Marek Jurek, polski polityk - były marszałek Sejmu.


Zobacz więcej