Czwartek 30 Marca 2017r. - 89 dz. roku,  Imieniny: Amelii, Dobromira

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 31.12.16 - 19:05     Czytano: [403]

Opozycja burząca


Od pewnego czasu obserwujemy w Polsce hucpy urządzane przez tzw. opozycję. Ci osobnicy sprawiają wrażenie całkowicie obcych. I tu nie chodzi jedynie o nazwiska, które czasami faktycznie brzmią, jak gdyby pochodziły spod Tel Awiwu, Berlina, Zaporoża albo Sowietska. Tutaj można dostrzec całkowicie obce zachowania. Obce polskiej religijności, kulturze i naturalnym odruchom, ale przede wszystkim obce polskiej racji stanu. Są to tacy ludzie, że kiedy ktoś przy nich wspomni o KL Warschau i niemieckim komendancie Paulu Geiblu, od razu zaczynają rzucać tekstami o "polskich obozach". Kiedy ktoś zaczyna mówić przy nich o dwustu tysiącach ofiar KL Warschau, oni zaczynają mówić o konfliktach pomiędzy Polakami. Tacy przebierańcy oszukali polskich wyborców - podając się za kogoś zupełnie innego. Przestali być wybrańcami narodu - stając się swoistym nowotworem złośliwym. Swoim zachowaniem zasługują na delegalizację. Proponują Polakom zabór i terror, łamanie polskiego prawa i ciągłą grabież obywateli. Rzekomo i to mieści się w ramach politycznej wolności a ponoć nawet i w ramach demokracji. W Rosji takie kontrowersyjne osoby otrzymują status pełniących funkcje zagranicznych agentów. Jednak w Polsce niechętnie sięga się do "modelu kremlowskiego". Po Europie hula anarchia. Przez dziesiątki lat stanem permanentnego chaosu cieszyła się Rumunia. W końcu panaceum na porządek miał być wybór na prezydencki urząd Niemca Klausa Johannisa. Niemiec został faktycznie prezydentem państwa rumuńskiego. Jednak i tym razem nie zakończył się stan chaosu. Ostatnio zaczęto mówić, że wreszcie będzie dobrze w Rumunii, gdy premierem zostanie muzułmanka o tureckich korzeniach Sevil Shhaideh. Gwarantem jej solidności ma być jej mąż - syryjski biznesmen. Czy zachowanie brzmiącego z rumuńska Petru nie prowokuje rumuńskiego galimatiasu w Polsce?. Wystarczy porozmawiać z Rumunami, by dowiedzieć się co sądzą o dobrobycie z czasów niemieckiej prezydencji...To najwyraźniej powielenie "modelu berlińskiego". To maniakalne niszczenie własnej ojczyzny, również przy wykorzystaniu "nachodźców".


KOD-dziarski festiwal chamstwa

Można pytać, co stało się z polską kulturą?. Ubek i esbek - deklarują się być jej jedynymi obrońcami. Tyle, że są to bardzo wątpliwi obrońcy i krzewiciele. Czym innym jest wyjść z siebie i żałować za chwilowe niepanowanie nad emocjami, a czym innym jest spektakularne telewizyjno-kinowo-wiecowe "bluzganie". Dzisiaj mamy do czynienia ze swoistą szkołą przeklinania, przez ziejących nienawiścią dzikusów. Im większa lichocina, tym odczuwa większą potrzebę odegrania roli zdziczałego twardziela. Dyplomowany inteligent koniecznie chce odgrywać rolę lumpa, folwarcznego karbowego albo nieokrzesanego parobka. Taki festiwal chamstwa mogliśmy oglądać przed gmachem najważniejszego gremium Polaków, przed gmachem Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej. Czy kulturowym analfabetom potrzebne są kursy dobrego wychowania?. A może kształcenie bez wychowywania - daje naprawdę niewiele?.


Już niejeden raz gubiło nas gadulstwo

Gadulstwo nie pozwala myśleć nad pracą. Praca zresztą, przynajmniej w Polsce - stała się jakimś mało istotnym dodatkiem do rzeczywistości. Przejmujący się pracą - najczęściej zyskuje pogardliwą etykietę: robola lub pracoholika. W naszych czasach wypada obgadać temat, a potem najlepiej zagadać go...na śmierć. Do dobrego tonu należy też wspomnienie o kiepskiej innowacyjności naszych rodaków. Dawno już przestały obowiązywać w autobusach napisy: "Zabrania się rozmawiać z kierowcą w czasie jazdy autobusu". Na efekty nowych przyzwyczajeń nie trzeba długo czekać. Przybywa rozgadanych kierowców osobówek a nawet TIR-ów, którzy wjechawszy na innych użytkowników drogi - zaskakują, co to właściwie się stało. Niestety, równocześnie z przebudzeniem - następuje prawna kwalifikacja lekkomyślności. Dzisiaj posłowie tzw opozycji a raczej osobnicy z grupy sabotującej Sejm RP - przypominają takich rozgadanych kierowców. Gadają i ględzą, ględzą i gadają - zapomniawszy całkowicie, że to przecież oni powinni czuć się odpowiedzialnymi kierującymi. Widać granie ignoranta nie przynosi ujmy niektórym marionetkom. Może marzą o włączeniu Polski do "światowej wojny w kawałkach"?. Inicjatorów tych intryg, też wciąż nie udaje się zdemaskować.


Prawo i Polacy

Polska potrzebuje bardzo wielu zmian. Polska potrzebuje zmiany represyjnego prawa, często wydumanego dla Polaków przez trzech cesarzy i dwóch okupantów - na prawo wolnego narodu i wolnego państwa. Polacy nigdy nie marzyli o "ubogaceniu" polskiego prawa przez restrykcyjne prawo nowych kolonizatorów z Brukseli, a faktycznie przez "nadzorców" z Berlina. Wolna Rzeczypospolita Polska słynęła z dobrych praw i wybitnych prawników. Prawa represyjne i restrykcyjne oznaczają najczęściej zabór, okupację lub kolonializm, jakkolwiek bez fizycznej obecności tyrana. Nie może być tak np, że wolny obywatel w wolnym państwie, bez zgody urzędniczej machiny - nie może nawet wyciąć zasianego przez wiatr niechcianego drzewa. Nawet przyrzekając posadzenie dwóch nowych drzew - w innym miejscu. Nie może być tak, że windykatorzy opłacani przez niemieckie banki, urządzają polowania po całym świecie - na dalekich krewnych nieznanego sobie dłużnika. Obywatel powinien być prawnie chroniony a nie nękany i prześladowany.


Ograjmy cwaniaków, oszustów i złodziei!

Cwaniacy, oszuści i złodzieje od Herr Thuzka usiłowali przekształcić Polaków w naród na wymarciu. Wypędzeni po likwidacji przemysłu młodzi i dynamiczni Polacy, to faktycznie był ogromny upływ polskiej krwi. Nagle zaczęło przybywać Polaków w wieku po rozrodczym. Czas pokazać antypolakom, że nie wszystko jest przegrane. Że ich sabotaż nie powiódł się a w Polsce chce inwestować cała antyniemiecka Europa. Miliony młodych Polaków i młodych Polek ciągle trwają w Ojczyźnie a ci co nigdy nie myśleli o szukaniu chleba w świecie, są dopiero w trzecim wieku. A ziemskie życie to przecież jeszcze czwarty wiek, piąty i szósty wiek. To cenny czas na realizację zaległego życia sportowego, towarzysko-turystycznego a także to czas na zdrową żywność. To wszystko może być antidotum na farmakochemiczne trutki, serwowane przez czerwono-różowych socjotechników od Sorosa i Merkel. Według ich szacunków, Polaków najwyraźniej nie powinno już być - za kilka dekad. Odnowa Europy i Polski musi być także odnową biologiczną. Polskę już niejeden raz usiłowano biologicznie zniszczyć. Wśród oprawców zawsze obecny był wątek niemiecki.


Renegaci planowali rozmontować Polskę?

W czasie przemian lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku, wielu antypolskim sabotażystom marzyła się najwyraźniej Polska jako Druga Jugosławia. Warcholili w nieskończoność. Jednak Pomorze czy Śląsk, to nie to samo co Serbia i Chorwacja. Wielkopolska to nie to samo co Bośnia i Hercegowina a Małopolska to nie to samo co Macedonia. Świadomość Polaków jest całkowicie odmienna. Jest nastawiona na jednoczenie a nie na rozbijanie. Nawet wytresowani przez Berlin agenci, nie byli w stanie tego zmienić. Zrozumiała jest wściekłość mocodawców, ale antypolskie szkodnictwo jedynie wyzwala w Polakach - coraz głębsze pokłady patriotyzmu.


Prezydent Adamowicz wśród liderów

W Watykanie miała miejsce tajemnicza konferencja na temat osiedlania uchodźców w Europie. Dziwnym trafem z Polski wyruszył na to spotkanie lider zarzutów prokuratorskich w Polsce - odwieczny prezydent Gdańska, Adamowicz. Towarzyszyła mu w tej kontrowersyjnej podróży liderka zarzutów prokuratorskich w Polsce, odwieczna prezydent Warszawy, Hanna Gronkiewicz - Waltz. Czy Ojciec Święty zna grzechy lokalnych "naganiaczy"?. Jakiś euro-fantasta wymyślił liczbę 140 mln uchodźców. Rzekomo tyle ludzi powinny przyjąć państwa europejskie. Są to pewnie wszyscy mieszkańcy Syrii, Libanu, Palestyny i Iraku, którzy nie schronili się jeszcze w obozach dla uchodźców - rozsianych na afrykańskim wybrzeżu Morza Śródziemnego. To polityka z Kosmosu!. To chęć uwikłania Europy - w pozaeuropejskie problemy. A przecież Europa już tonie pod ciężarem wielorakich kryzysów. Dobrze, że problem odkrywają Mężowie Opatrznościowi na naszym kontynencie - Viktor Orban i Jarosław Kaczyński. Traktat Rzymski zredagowany niegdyś przez euro-masonerię, przewidywał powolne obumieranie mieszkańców państw europejskich. Teraz jest realna szansa na biologiczną i intelektualną odnowę europejskiego kontynentu. Jest szansa na rekonstrukcję europejskiej tożsamości. To nie jest ani tożsamość leninowska, ani marksistowska, ani islamska, ale chrześcijańska.


Czy jest to już wybijanie się na niepodległość?

Wolne Państwo Bawarskie i Wolne Państwo Saksońskie maszerują coraz częściej samodzielną drogą. Totalitaryzm i autokratyzm Merkel coraz bardziej odpycha i zniechęca do Berlina, zarówno Monachium, jak i Drezno. Państwa europejskie, amerykańskie i azjatyckie - też coraz częściej dostrzegają niezależne podmioty polityczne na obszarze niemieckojęzycznym. Zresztą niemiecki, podobnie jak angielski dawno przestał kojarzyć się z jedną, konkretną nacją. Stał się bezpaństwowym językiem komunikacji. Dla globalnej turystyki - ginące dotychczas w niemieckim molochu turystyczne perły: Alpy Bawarskie i Połabie, byłyby znakomicie rozpoznawalne. Wszak te kraje to prawdziwe natchnienie dla malarzy, fotografików, poetów i kompozytorów. W języku Włochów, twórców europejskiego Odrodzenia niemieckie Muenchen to Mónaco di Baviera a niemiecki Dresden to Dresda. Dresda to zarazem Firenze dell" Elba, to Florencja nad Łabą. To piękne wzgórza Szwajcarii Saksońskiej otoczone rzeką. To także renesansowe budownictwo. Dresda to Galeria Obrazów Starych Mistrzów, jedna z największych kolekcji malarstwa europejskiego na świecie, na czele z Madonną Sykstyńską Raffaela. Polskie Drezno, to serbołużyckie Drjeżdżany. To stolica ocalałych z germańskiego potopu słowiańskich Serbołużyczan. To miasto bardzo broniło się przed hitleryzmem, marksizmem i bardzo broni się przed islamizacją a la Merkel. Czyż nie pięknie, nie malowniczo i nie poetycko prezentuje się stolica Saksonii?. Słynne drezdeńskie jarmarki bożonarodzeniowe, przypominają lata europejskiej świetności tego miasta. Być może zanarchizowany moloch Merkel, stoi w przededniu referendum. Referendum stawiającym pytanie o polityczną przyszłość państw niemieckich, a to co miało zdarzyć się w Szkocji, czy Katalonii - wybuchnie całą siła w Bawarii i Saksonii.


W hołdzie jednemu z nas

W tych dniach zmarł znany na całym świecie artysta, Leonard Cohen. Poeta, prozaik i pieśniarz. Całe życie błądził, upadał i szukał nowej drogi. Czy można dobitniej powiedzieć o sztuce tworzenia, jak powiedział śp. Mistrz w wierszu "Spośród tysięcy"?.
"Spośród tysięcy ludzi,
którzy są brani
albo chcieliby być brani
za poetów,
może jeden lub dwóch
to prawdziwi poeci,
reszta tylko udaje,
ale kręcą się po uświęconych rewirach
i próbują wyglądać na prawdziwych.
Nie trzeba dodawać,
że ja sam zaliczam się do udawaczy
i jest to moja historia".


Czy kiedyś wróci jeszcze polska hojność?

Dzisiaj jesteśmy pełni podziwu dla Rodaków, którzy przed laty w geście wdzięczności ufundowali wybitnym swoim ziomkom siedziby. Tak dzieje się w przypadku ofiarowania Marii Konopnickiej Dworku w Żarnowcu. Tak dzieje się w przypadku ofiarowania Henrykowi Sienkiewiczowi Dworku w Oblęgorku i tak dzieje się w przypadku ofiarowania Marszałkowi Piłsudskiemu Dworku w Sulejówku. To było serce za serce. To była miłość za miłość. To była wielka lekcja patriotyzmu. To był dar na rzecz obrońców polskiej tożsamości. Dzisiaj obce tuby propagandowe próbują wbijać kliny pomiędzy autorytety publiczne w Polsce a polskie społeczeństwo, nie zostawiając suchej nitki na polskich twórcach i władcach. Robią to niby w trosce o historyczną prawdę. Efektem jest powszechna apatia i niewiara w jakąkolwiek bezinteresowność Rodaków. Szczególnie tych z "najwyższych półek". Chyba tylko śp Wojciech Kilar nie padł ofiarą skandali obyczajowych - wywleczonych, bądź sfabrykowanych m.in. przez niemiecki "Onet".


Nowocześni inaczej

Niby to tak wielce politycznie, na złość Gierkowi i pomysłowi Drugiej Polski, jego następcy nie dokończyli w Sosnowcu siedziby Wydziału Farmacji - ówczesnej Śląskiej Akademii Medycznej, a w Zabrzu - wieżowca Śląskiej Kardiologii. Kikuty niezwykle potrzebnych kiedyś budynków, na dziesiątki lat stały się fragmentami lokalnych krajobrazów. Schlesierów, dotowanych przez niemieckich sponsorów - denerwował boom Polski i rozradowane sukcesami twarze Polaków. Denerwowało ich także duchowe jednoczenie się geograficznego Wschodniego i Zachodniego Śląska. Oni chcieli utrwalać granice mentalne - wprowadzone przez zaborców i okupantów Polski. Gdzie mogli, tam sabotowali marsz Polaków po sukcesy. Teraz mamy w Polsce istny las inwestycyjnych kikutów. M.in. po Stoczni Gdańskiej. Oto zdradzieckie oblicze liberalizmu!. Liberalizmu, w którym do głosu może dojść także niemiecki kolaborant. Oto efekty działań cynicznych i podstępnych "reformatorów". Nic-nie-robienie, szkodnictwo, opluwanie i likwidacja - stało się zajęciem rozgadanych zdrajców. Dzisiaj ci zdrajcy nawet z Brukseli próbują przekonywać do swoich zdradzieckich idei. Ci renegaci, często z bezrobotnych, obrażonych na cały świat - stali się biorcami środków płatniczych z niemieckich fundacji rządowych. Często znaleźli zatrudnienie w niemieckich instytucjach, instalujących się w Polsce. Z dnia na dzień stali się rzecznikami niemczyzny. Nagle wszystko co polskie - zaczęło ich denerwować. Zaczęli po goebbelsowsku szydzić, że z Polski to mogą być jedynie dobre kiszone ogórki i czysta wódka. To kasta kapitulantów i konfidentów. To kasta intelektualnych i manualnych kastratów. Dobrze, że Polska zaczęła otrząsać się z tego tałatajstwa. Tylko czy organizm Polski będzie na tyle silny, że znów zacznie dynamicznie się rozwijać?. Międzywojnie pokazało, że jesteśmy stworzeni do robienia cudów gospodarczych i to bez chóru klakierów, deklarujących jakąś abstrakcyjną solidarność.


Kalifat Frankistan?

Dechrystianizacja Francji nastąpiła stosunkowo wcześnie. Nastąpiła podczas rzezi Dantona we wrześniu 1792 roku. Wówczas to naturalne dla Francji chrześcijaństwo zostało bestialsko wykarczowane. Francja została bez własnego Boga, własnej religii i własnej tożsamości. Religię Francuzów odesłano do archiwum krainy mitów, legend i bajek. Nadchodziły złote czasy dla innowierców i niewierzących. Nie istniał jakikolwiek miejscowy opór np przed islamizacją terenu. Nikogo nie dziwiły, ani nikomu nie przeszkadzały nowe inwestycje religijne, typu: nowe meczety. Przebudowa kościołów na islamskie domy modlitwy nie dziwiła nikogo. Dzisiejsze chrześcijaństwo francuskie to sztucznie stymulowany rytuał , bardziej świecki folklor, niż religijny obrzęd. Francja potrzebuje nowej ewangelizacji. Tylko skąd mają przybywać chrześcijańscy misjonarze?. Europa cierpi na kryzys powołań. Żródła chrześcijańskiej wiary: Bliski i Środkowy Wschód, też wydają się wysychać. Ba, dopada je hekatomba!. Po Belgistanie i Germanistanie widać urodził się Frankistan. To bardzo smutna informacja - dla mającej ochotę na młodość i dynamiczne życie Europy. Cesarstwo w niejednym kraju okazało się jednym mostem za daleko. Królestwo było wymiarem o ludzkich proporcjach. Cesarstwo francuskie również było fatalnym przegięciem i początkiem końca wielkości Francji. Potem były już tylko niemieckie propozycje na współudział Francji we wspólnej wielkości, kreowanej przez Berlin.


Włochów wciąż stać na wielkość

Mimo wielorakich kryzysów, głównie wywołanych chaotycznym napływem uchodźców, Włochy klasyfikowane są jako czwarta potęga gospodarcza Europy i ósma potęga gospodarcza świata. Bardzo ciekawą inwestycję podjęła włoska firma budowlana Salini Impregilo. Chodzi o zapory wodne w Etiopii. Najnowsza tama niemalże podwoi produkcję elektryczną - w szanowanej przez Włochów Abisynii. Było nie było - dawnej Włoskiej Afryce Zachodniej. Tama znajduje się na rzece Omo, 450 km na południowy-zachód od stolicy państwa, od Addis Abeby. Projekt Gibe III wart jest 1,5 mld euro. Gibe III to zwieńczenie największego zintegrowanego kompleksu z poprzednimi elektrowniami wodnymi Gibe I i Gibe II. Obiekty zbudowane przez Salini Impregilo doprowadzą kraj do zdolności produkcyjnej 40 tys. MW. Do budowy tamy było potrzebne 6,2 mln 3 betonu. Jest to objętość równa 2,5 razy piramidy w Gizie w Egipcie. Zbiornik stworzony przez zapory zawiera 15 miliardów metrów sześciennych wody, co stanowi połowę objętości jeziora Tana, największego w Etiopii. Dzięki dziesięciu turbinom Francisa, moc zainstalowana jest równa pracy dwóch elektrowni jądrowych. Budowniczowie zapory Świnna-Poręba powinni chyba trochę poduczyć się od fachowców z Salini Impregilo. Oby polską specjalnością nie stały się maratony budowlane, tak jak trwająca już ponad 30 lat budowa zapory w Świnnej-Porębie. Po epoce sabotażystów, burzycieli i likwidatorów polskiej gospodarki, najwyższy czas na sprawnych budowniczych!. Bo inaczej zaczniemy być klasyfikowani - gdzieś za Etiopią.


Made in Peoples Republic of China

Rakotwórcze obuwie plastikowe z Chin i chińskie zabawki plastikowe, to niektóre z wizytówek taniego importu z Państwa Środka. W końcu do czegoś służą - importowane m.in. z Polski plastikowe opakowania. O sączeniu treści satanistycznych do dziecięcych umysłów, można na razie nic nie wspominać. Jednak to, że takie treści są przemycane przez różne tęczowe potworki - wiadomo nie od dzisiaj. Umysły europejskich dzieci izolowane są od tradycji religijnych, narodowych i państwowych. Wyszydzana jest własna ludowość. Które np z polskich dzieci odróżni strój wielkopolski od dolnośląskiego czy kaszubskiego?. Nie ma takich!. Folklor litewski, żmudzki czy białoruski, to już całkiem inny wymiar, odległy o lata świetlne. Jednak lotem błyskawicy dzieci rozpoznają plastikowe maszkary o imionach importowanych z chińskiego Kosmosu. Czy głupota i małpowanie - będą religią najmłodszych mieszkańców europejskiego kontynentu?. Zwiastuny Jedwabnego Szlaku już dotarły do Europy. Oby Polska zadbała o swój historyczny trakt handlowy. Takim traktem bez wątpienia był trakt handlowy Polska - Włochy. Przez stulecia był nim Bursztynowy Szlak. To z pomocą przeżywającej wieloraki kryzys Italii - królewski Elbląg, może stać się Genuą Północy. W przeszłości, dzięki szczeremu zaangażowaniu się wybitnych Toskańczyków i m.in. Wenecjan, udało stworzyć się w Polsce Rzym Północy i Padwę Północy. Dyskryminowani i szachowani przez duet Berlin-Paryż Włosi, wciąż posiadają wielki potencjał intelektualny i technologiczny. Partnerstwo Polska-Włochy, to szansa na cywilizacyjne odrodzenie kontynentu europejskiego. To szansa na połączenie życiowej zaradności, geniuszu i piękna.


Chociaż nie Thomas Alva Edison, ale też wynalazca

W szpitalu we włoskiej Pawii zmarł wynalazca czekoladowego jajka - niespodzianki Wiliam Salice {83 lata}, prawa ręka włoskiego króla czekolady Michele Ferrero. Wiliam Salice nie tylko zasłynął z "Ovetto Kinder Sorpresa", przyczynił się również do powstania produktów takich jak: "Ferrero Rocher", "Pocket Coffee". Czekoladowe jajko-niespodzianka weszło na rynek w 1974 roku i okazało się wielkim sukcesem. Stało się obiektem marzeń każdego dziecka w cywilizowanej części świata. Z powodu niemieckiego słowa "kinder" niekiedy bardziej było kojarzone z Austrią lub Niemcami, niż z Italią. Niemiecki jest jednak jednym z języków Italii. Tym językiem lokalnie posługują się Włosi z Trydentu-Górnej Adygi. Trentino-Alto Adige przypomina wielką historię Półwyspu Apenińskiego, przypomina czasy Impero Romano, czasy rzymskiej prowincji Germanii.


Co dalej z Sanremo?

Na dzień dzisiejszy upadła międzynarodowa, ogólnoeuropejska ranga Festiwalu w Sanremo. Ubolewają nad tym nie tylko Włosi. Wspaniały i uniwersalny język włoski jest spychany do rangi języka peryferyjnego. Podobnie rzecz ma się z włoską muzyką i włoską piosenką. Czy nie interesująco brzmi po włosku "Sono vagabondo" Hiszpana Julio Iglesiasa albo "Bionda bella bionda" - Polki Teresy Werner?. To tematy na odnowione Sanremo!. Jednak komu zależy na odnowieniu muzycznej wielkości cywilizacji rzymsko-italskiej?. A przecież jest to na wskroś nasza cywilizacja. To cywilizacja, z której do dzisiaj jest dumna Brytania, Galia i m.in. Iberia oraz Dacia. "Polonia" to też marka kojarzona ze wspaniałą cywilizacją łacińską, cywilizacją Lacjum. Kolejne Sanremo, Sanremo 2017 odbędzie się od 7-ego do 11-tego lutego. Prowadzący Festiwal Carlo Conti ogłosił już listę tegorocznych uczestników. Będą wśród nich: Al Bano, Michele Bravi, Fabrizio Moro, Giusy Ferreri, Lodovica Comello, Sergio Silvestre, Clementino, Alessio Bernabei i m.in.Marco Mazzini. Czy dożyjemy jeszcze czasów, że obcokrajowcy zaśpiewają w Sanremo?. Czy zmieni się coś w formule Festiwalu?. To chyba zależy też częściowo od nie-Włochów. Może kiedyś liguryjskie Sanremo stanie się partnerem naszego festiwalowego Sopotu a stolica Ligurii Genua - stanie się partnerskim miastem naszego Gdańska?. Muzyka to przecież znakomity antydepresant, na współczesne rozregulowanie naszego świata. Muzyka to także wspaniały most, łączący narody.


Prezent pod choinkę

Do ciebie też doszło to wezwanie na rozprawę? - ni stąd ni zowąd spytała Wanda. Nie mam pojęcia o czym mówisz - odparowałem siostrze. Chodzi o spadek po Grażynie Machniewicz. Nasza kuzynka Grażyna umarła i zostawiła do spłacenia kredyt we frankach szwajcarskich - dalej wyjaśniała moja siostra. Ale przecież ona miała kochającego męża i córkę z tym mężem - skomentowałem sensacyjną informację siostry. Męża to miała - wyjaśniała Wanda, ale poszedł w tango z jakąś młódką - kontynuowała moja rozmówczyni. A córka? - nie dawałem spokoju siostrze. Córka po aktorsku udaje, że z matką nie miała niczego wspólnego. Mieszka z rodziną w super-willi i nie obchodzi jej los uciążliwego spadku po matce. Zatem bankowi windykatorzy szukają jeleni? - podjąłem temat. Najwyraźniej tak! - oświadczyła Wanda. W świetle prawa-bezprawia dług zmarłej Grażyny będziemy musieli przyjąć albo odrzucić my, albo będą musiały przyjąć, albo za opłatą odrzucić - nasze dzieci i wnuki. Sprawa zatem w naszym przypadku rozciąga się na Europę?. No tak! - dodała Wanda. Nasze dzieci będą musiały przyjechać na własny koszt - na rozprawę sądową, albo przynajmniej umówić się u notariusza. Złe prawo, ale prawo!. Kretynizm! - skwitowałem najnowsze przepisy, chroniące czerpiących korzyści z aktualnego dłużnika i obciążające Bogu ducha winnych. Czy te idiotyzmy zostały sformułowane w Berlinie czy we Frankfurcie nad Menem? - usiłowałem dociec. Przecież ten BPH to taki sam niemiecki bank jak Deutsche Bank - dorzuciłem podenerwowany. To wszystko ma moc polskiego prawa - usiłowała uświadomić mnie siostra. W końcu pogodziłem się z irracjonalnymi faktami. Jednak przed udaniem się do Sądu lub Biura Notarialnego zamierzałem złożyć wizytę przynajmniej córce Grażyny. W końcu może to najwyższy czas żeby poznać rodzinę?. Tylko czy do swojej wypasionej super-posiadłości wpuści ubogiego krewnego?. Ostatnie jej zdjęcie na Facebooku - z psem ludojadem, jak gdyby ostrzegało przed próbą osobistego komunikowania się z panią domu. Siostro, wygląda, że padliśmy ofiarami zmowy super-inteligentów - próbowałem wyciągnąć logiczny wniosek z całej tej sprawy. To bohaterowie o kamiennych sercach. To ludzkie skamieliny. To zespół aktorski w składzie: kredytobiorca -była dyrektorka banku, magister ekonomii - jej mąż i tłumacz przysięgły języka uznawanego za język dyplomatów. Cóż za prezent pod choinkę?

Lubomir

Wersja do druku

Lubomir - 01.01.17 12:13
Re: Jan Orawicz Panie Janie, miło mi czytać tak zachęcające słowa - od osoby znakomicie władającej piórem. Praktycznie wszystko co piszę, wysyłam do'Kworum'. Życzę Panu jak najwięcej powodów do radości, w nowym Roku Pańskim 2017.

Jan Orawicz - 01.01.17 4:34
Szanowny Panie Lubomirze, jestem aż zaskoczony tym wspaniałym Pana
artykułem. No brak mi słów!!! Niechże mi się Pan przyzna,gdzie jeszcze
mogę trafić na takie Pana opracowania?! Szczerze gratuluję wiedzy i
talentu w jej opracowaniach natury publicystycznej!
Pozdrawiam z pochylonym czołem!

Wszystkich komentarzy: (2)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

30 Marca 1981 roku
W Waszyngtonie miał miejsce zamach na Ronalda Reagana


30 Marca 1943 roku
Zmarł Jan Bytnar, ps. Rudy, polski działacz konspiracyjny, harcmistrz, podporucznik AK (ur. 1921)


Zobacz więcej