Poniedziałek 18 Grudnia 2017r. - 352 dz. roku,  Imieniny: Bogusława, Laury

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 20.12.16 - 18:04     Czytano: [634]

Dział: Godne uwagi

Maleńka Miłość


O zmroku na niebieskim płótnie- anioł maluje gwiazdę Betlejemską, jej jasnością przenika atmosfera cała, to światło żywota i choć gwiazda mała wielką nowinę głosi całemu światu o narodzinach Małej Dzieciny. Niech brat powtarza bratu, zwaśniony zwaśnionemu i wróg wrogowi, że dzisiaj koniec waśni. Malutka Miłość rodzi się w żłobie, przerwijcie wojny mocarze, podajmy sobie dłonie, to dla tej Miłości Maleńkiej, to dla pamięci o Niej.
***
Świeć gwiazdo Betlejemska tam - gdzie życie człowieka
niewiele jest warte, gdzie wyrok kata nad głowami ciąży.
Ześlij blask na ziemię i wskaż kierunek do szopy,
gdzie Jezus się rodzi. Może śladami Boga kat wreszcie podąży;
bezbronnych zostawi w pokoju, krwi wsiąknąć pozwoli
w głąb piachu i łzom wyschnąć co bolą,
uwolni ziemię od strachu.

Czy moje wołanie przeniknie jako ten gwiezdny blask choćby do jednego miejsca, gdzie wojen gwiżdżą kule, by uszanować narodziny Boga, od którego powoli odchodzimy w swoich słowach, czynach, myślach i pysze. Odchodzimy od Tego, który nas umiłował już od narodzenia, wracamy do pogaństwa choćby obchodząc jakieś święto duchów, zawieszając na drzwiach i w ogrodach wiedźmy, i im podobne dziwactwa. Później w tych samych domach i ogrodach widnieją szopki, choinki, i zapalone kolorowe światełka. Dwom panom na raz służyć się nie da. Jednemu zapalamy świeczkę, drugiemu zaś ogarek Jak widać w dzisiejszej dobie równie trudno o gospodę jak kiedyś, choć stajenki bardziej przestrzenne, niekiedy nawet z kominkami. Przywykamy do dobrobytu szybciej jak nasze myśli, przywiązujemy się do rzeczy martwych, którymi coraz trudniej się podzielić, zaoferować pomoc gorzej usytuowanemu, by nie powiedzieć biedakom. Powoli zmienia się tu i ówdzie nazewnictwo związane ze świętami, pamiętajmy, że kropla drąży skały, nie dajmy odebrać sobie tej ostatniej kromki chleba, nie dajmy się zwariować tym nowum. Cofnijmy się w lata, kiedy święta miały szczególny urok, kiedy z utęsknieniem czekaliśmy na tę pierwszą historyczną gwiazdę. Gwiazda, która prowadziła mędrców do Betlejem, zaprowadzi nas na Ojczyzny łono, do miejsc naszych narodzin, do wsi i miast, nad morze, i w góry, tam gdzie zostały nasze serca, myśli, i ta wieczna tęsknota. To już moja sześćdziesiąta trzecia choinka, zebrał się niezły gaik drzewek, w którym można by nawet zabłądzić, ale ja nie zabłądziłem… Jeszcze odnajduję swój dom pośród tych świerków. Trafiam bezbłędnie w progi, gdzie z najbliższymi łamię biały opłatek w ten niemający sobie równego wieczór. Nie wstydzę się tej łzy szczęścia, która zadomowiła się gdzieś w kąciku oka i lubi się pojawić właśnie w tę najcichszą noc. Trudno dzisiaj policzyć ile świąt spędziłem poza domem – dużo!, ale doskonale pamiętam właśnie te domowe, najpierw spędzone z rodzicami i rodzeństwem, a potem w gronie własnej rodziny.

Niebo pełne gwiazd, zaspy śniegu za oknem, a na stole jak puch obrus biały drzemie.
W taki wieczór serce bije radośnie i uśmiech trzyma się twarzy, pokój zalewa ziemię,
kolęda w niebiosa płynie i dziecię w żłóbku zapłacze nad światem. Cicha noc, święta noc…a zatem…

Święta Bożego Narodzenia w moim życiu były zawsze pierwszoplanowe może dlatego, że to święta rodzinne w gronie najbliższych, to święta, na które starałem się dotrzeć do domu z najdalszych krańców Polski. Miło było choć jeden raz w roku usiąść przy wspólnym stole, podzielić się opłatkiem, a przy okazji swoimi maleńkimi sukcesami lub w najgorszym razie upadkami, które również się zdarzały. Któż z nas lubi pożegnania, ale powroty na pewno cieszą nas wszystkich, o ile jest gdzie i do kogo powracać, jeśli ktoś nas jeszcze oczekuje.
Choinka połowy ubiegłego stulecia – stary rodzinny dom, wśród oszronionych perłowym śniegiem drzew drzemie w ciszy, tylko z dala dochodzi śpiew dzwonków z pędzących sań. Tylko mróz zagra pod butem przechodnia, tylko serce uderzy najmocniej. Tu i ówdzie zaszczeka pies, z drzewa spadnie poduszka nadmiernego szronu, by przy blasku księżyca zabłysnąć perłowo, a gwiazdy na niebie rozsiane Bożą ręką przypominają o Jego istnieniu. W oknach wykrochmalone firanki i bielutki obrus na stole gwarantują, że wieczór to niezwykły, że noc to jedyna w roku, święta noc. Na choince płoną woskowe, kolorowe świeczki, leśny zapach i woń siana przenika skromny i niewielki dom. Najzwyklejsze zastawy nie przypominają pałacu, ale tradycja iście dworska zostaje w pełni zachowana – dwanaście dań – nie przyniesionych z restauracji, ale wykonanych matczynymi spracowanymi dłońmi. Kolacja przy choinkowych świecach i te pomieszane zapachy; lasu, łąki, i tylu potraw sprawiły, że tamten obraz wigilijny przetrwał w pamięci do dzisiaj.
Takich wigilii w rodzinnym gronie było jedynie kilka, później rozjechaliśmy się po kraju, bezpowrotnie odeszła mama, potem siostra, tata - było coraz więcej pustych krzeseł dla tych, co mieli powracać, ale nie powracali…
Coraz bogatsze ale i smutniejsze były wigilie. Nikt nie zasiadał na wolnych krzesłach, jedynie puste talerze przypominały o tym, że kiedyś było nas więcej, że odeszli na zawsze ci, za którymi ciągle tęsknimy, których nadal kochamy.
Opłatek w ręku ojca biały jak śniegu pierwsze płaty, tajemniczy jak wyspy brzeg nieznany, dobry niczym kęs chleba przez matkę pieczony, niezapomniany jak młodości pierwsze kroki. Biały opłatek z rodzinnych stron. Skromnych życzeń prawdziwe słowa płynęły z bieli; szczere jak złota edenu brama, proste zwyczajne jak ludzka mowa, ale inaczej wypowiadane, bo głos rodziców brzmiał w ich wymowie. Dziś kiedy ważę słowo po słowie, wiele mądrości i serca tyle znajduję w zdaniu, że uwierzyć trudno. Widzę odpowiedź w każdym pytaniu, skromne życzenia, wszak skromni byli rodzice moi.
***
Wigilia lat siedemdziesiątych zmieniła położenie ze wschodu na południe, zmieniła dom i rodzinę. Święta w domu teściów inne bo nowe, nieco odmienne tradycje krakowskie, troszkę inni ludzie, ale do tego zdążyłem już przywyknąć zmieniając kilkakrotnie miejsce zamieszkania. Taka już tkwi we mnie cygańska natura, a Cygan podąża za wiatrem, który często wieje mu w oczy.
Najważniejsze, że gwiazda wciąż taka sama, podobny mróz gra pod butami przechodnia, śpiew dzwonków podobny dobiega do ucha i mleczna droga rozsiana po niebie istnienie Stwórcy nam przypomina, i wciąż ta sama rodzi się Dziecina. Choinki oblicze w nową erę wchodzi już nie istnieją kolorowe świeczki, nie pachnie lasem czyżby dom zbyt duży, czy to przyszło z czasem. Powoli zapełniały się puste krzesła najpierw jeden, później drugi syn przyszedł na świat, było nas coraz więcej, święta stawały się weselsze i cieplejsze, rytmiczniej uderzało serce. Wraz z Dzieciną rodziła się wielka nadzieja, rodziły się nowe spojrzenia na rzeczywistość, nowe plany, z których wkrótce powstał nasz nowy dom, ale i tych świąt nie było zbyt wiele. Wszystko, co piękne trwać długo nie może. Widzę dzisiaj jak choinkę ubierają maleńkie rączki, jak płonie ognik w oczach dziecka, jaka niezrównana radość przenika rozpaloną ciepłem buzię. Ile ze wspomnianych choinek było właśnie takich, tych najpiękniejszych, wspólnie spędzonych z całą rodziną, a przecież każdego roku Bóg się rodzi i gwiazda świeci jasno.

Świeć gwiazdo głodnym dzieciom, które się narodzą,
gdzie woda marzeniem i chleb z mąki czarnej.
Gdzie syte hieny winem ciało chłodzą,
a wzrok ich krótki dojrzeć nie pozwoli
przez ciemne soczewki i drogie lornety,
co komu potrzeba, i co kogo boli,
nie widzą nikogo – niestety.

Bóg się rodzi, moc truchleje - Herod z mieczem goni dzieci, lecz Bóg daje nam nadzieję, że ustaną wszelkie boje już w następne narodziny i ta gwiazda, co nam świeci poprowadzi do pokoju. Mędrcom też potrzebne znaki.

Nie ma dziś miejsca dla Ciebie, lecz ludzi dobrej woli jest więcej i mocno wierzę w to, że ten świat wróci do równowagi. Tak każe rozsądek, tak każe wiara i Ta Miłość Maleńka.

Prowadź jasna gwiazdo zabitych do raju,
by czystą prawdę o jaką walczyli,
i sprawiedliwość, i miłość wielką
chociaż raz jeden tam zobaczyli.
Żeby każdemu Bóg spojrzał w oczy
i sprawiedliwą karę wymierzył,
za to, że umarł – choć nigdy nie żył.

Prowadź nas gwiazdo w nowe tysiąclecie, błądzącym bądź drogowskazem, niech w każdym sercu narodzi się Dziecię. Władcom wskaż drogę pokoju, mędrcom dodaj rozwagi, prawdy odsłaniaj oblicze, świeć jasno nad moim krajem - miłości zapalaj znicze na całym okrągłym globie. Świeć gwiazdo jasno i mnie i tobie…

Władysław Panasiuk

Wersja do druku

W panasiuk - 23.12.16 16:44
Panie Lubomirze ja również życzę panu zdrowych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia i szczęśliwego Nowego Roku

Lubomir - 23.12.16 11:33
Radosnych Świąt Bożego Narodzenia i szczęśliwego Nowego, 2017 Roku - dla Redaktora Zbigniewa Skowrońskiego, całego Zespołu Redakcyjnego, wszystkich Twórców, Komentatorów i Czytelników 'Kworum'. Oby ten wspaniały czas był dla nas czasem pojednania z Bogiem i ludźmi.

Lubomir - 23.12.16 11:27
Czas Bożego Narodzenie to czas pojednania, pokoju i oczekiwania na lepsze czasy. To wszystko zawarł Pan w swojej 'Maleńkiej Miłości'. Wszystkiego najlepszego Panie Władysławie - na to tegoroczne Boże Narodzenie i dużo twórczego zapału i pomyślności w 2017 roku.

Wszystkich komentarzy: (3)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

18 Grudnia 1865 roku
Została uchwalona 13 poprawka do konstytucji Stanów Zjednoczonych, która znosiła niewolnictwo.


18 Grudnia 1936 roku
Urodził się Henryk Jankowski, polski ksiądz katolicki związany blisko z ruchem Solidarności i opozycją antykomunistyczną (zm. w 2010r.)


Zobacz więcej