Niedziela 23 Lutego 2020r. - 54 dz. roku,  Imieniny: Damiana, Romana, Romany

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 08.10.16 - 12:41     Czytano: [843]

Wiara i wiedza

Szanowni Państwo!


Większość z nas pragnie, żeby inni podzielali nasze poglądy, bo jak nie, to..! Zanim zabierzemy się do bitki, spróbujmy przeanalizować skąd biorą się takie a nie inne przekonania. Wielu uważa, że prawda leży po środku, a jak nie, to tym gorzej dla prawdy. Niezależnie od wszystkiego prawda leży tam gdzie leży, a nie zależy od siły argumentu, albo argumentu siły. Żadna relatywność nie ma tu prawa wstępu. Film „Smoleńsk” na nowo rozbudził emocje i oskarżenia, kto się nimi kieruje, a kto uznaje tylko chłodną kalkulację. Spróbujmy więc odpowiedzieć sobie na 5 pytań związanych z tym tematem:

Pytania Wg Sekty Pancernej Brzozy Wg dociekliwych
1)Czy brzoza może roztrzaskać skrzydło samolotu i odwrócić maszynę o 180°? Może. Uzasadnienie: tak twierdzi rosyjska komisja.
Wiara Absurd z fizycznego punktu widzenia. Wiedza
2)Skąd po dziesięciu minutach po katastrofie wiadomo było, że to wina pilota? 99% wypadków „badanych” przez rosyjską komisję, to wina pilota.
Wiara A gdyby to była zaplanowana zbrodnia, czy nie tak właśnie należałoby ją przedstawić? Wiedza
3)Dlaczego samolot rozpadł się na tak drobne kawałki? Pewnie był zbudowany z kruchego materiału.Wiara Tylko eksplozja jest w stanie rozerwać stalową maszynę na tak drobne kawałki.Wiedza
4)Dlaczego świadkowie masowo popełniali samobójstwa? Może nie mogli znieść dociekliwości śledczych?
Wiara Śledczy ich o nic nie pytali, może więc ich wiedza komuś zagrażała? Konkluzja
5)Dlaczego nikt się nie zainteresował limuzynami, które miał przywieść i nie przywiózł rosyjski samolot transportowy? A czy to ważne?
Wiara Wiedziano, że limuzyny nie będą potrzebne. Konkluzja

Czytelnik sam może sobie odpowiedzieć, czy należy do dociekliwych, czy do (łatwo) wiernych.

Małgorzata Todd
www.mtodd.pl
Lub http://sklep.mtodd.pl

…………………………

POWIEŚĆ W ODCINKACH





MARGARET TODD


LEKCJA
POKERA



Odcinek 176



As, przekraczając próg więzienia miał nadzieję, że nie zajdą żadne nieprzewidziane okoliczności. Lepiej byłoby oczywiście odczekać, żeby sprawy przycichły. Sprawy, o których wiedział tylko on, teść przyszłego prezydenta, miał nadzieję. Ale zwłoka niosła ryzyko, że Dymitr zacznie jednak sypać. Należy go najpierw upewnić w przeświadczeniu o parasolu ochronnym nad jego głową, po czym spokojnie uciszyć.
Cela była mała i nikt jej z aresztantem nie dzielił. Nikt też nie będzie zaglądał przez judasz, aż do momentu alarmu. Wtedy gość zostanie wypuszczony równie dyskretnie jak został wpuszczony, a ciało więźnia znalezione za godzinę, lub dwie.
Dymitr przyjął go dość obojętnie. Jego nalana twarz nie wyrażała żadnych uczuć. Zapewnienia o tym, że zostanie wyciągnięty przyjmował bez entuzjazmu, ale zdawał się słuchać z uwagą.
– No to napijmy się – zaproponował dotychczasowy szef Dymka, wyciągając piersiówkę. – Mamy tylko jeden kieliszek – nalał do metalowego „naparstka” wódki i podał go więźniowi.
– Pan pierwszy – więzień zdawał się zachowywać dobre maniery.
– W zasadzie nie powinienem. Jestem samochodem – wyglądało jakby As się wahał.
– Znajdzie się coś większego – Dymek sięgnął po metalowy kubek, do którego gość wlał sporą porcję.
– Na zdrowie! – podniósł kieliszek tak jednak niefortunnie, że cała jego zawartość znalazła się na podłodze.
Dymek nie powinien tego zauważyć, wychylając w tym czasie swój trunek. Ale drań zauważył i zamiast coś powiedzieć po prostu wstał i przemocą wlał zawartość swojego kubka do gardła zaskoczonego tym Asa.

CDN

Już teraz można zamówić całość wpłacając jedynie 20 zł na konto Nr: 50 1020 5558 1111 1115 9930 0019. Adres posiadacza konta to: Wydawnictwo TWINS; ul. Dymińska 6a/146; 01-519 Warszawa i podając adres internetowy, na który e-booka należy przesłać.

Okładkę zaprojektował Zdzisław Żmudziński Copyright © by
Margaret Todd, 2013 All rights reserved. Wydawnictwo „Twins”
ul. Dymińska 6a/146 01-519 Warszawa



.....................................................................................................
.....................................................................................................


Małgorzata Todd zaprasza na łamy kolejnego wydania KABARETU INTERNETOWEGO, gdzie możecie Państwo przeczytać i obejrzeć całość. A jest to wielka uczta dla ducha i kompendium wiedzy z wielu dziedzin życia, nie tylko POLITYKI: Apele, Petycje, Audiobooki, Ciekawe filmy na You Tube, Gościnne występy, Kącik Muzyczny, Zaułek Sztuki, Ogłoszenia ITD…

9 października 2016 r. | Nr 41/2016 (277)

Wersja do druku

Robert - 12.10.16 16:01
Ola, generalnie, w wypadkach przy lądowaniu (zwykle paliwa jest niewiele) co najmniej połowa samolotów nie staje w płomieniach - jeżeli jest to akcja spodziewana przez pilotów. Zrzucają paliwo przed lądowaniem a w momencie zetknięcia się z ziemią pełna blokada zasilania silników i przepływu resztek paliwa. Tak się powinno dziać przy sprawnym systemie paliwowym i prawidłowym działaniu pilotów. Oczywiście po wybranym miejscu do takiego lądowania - czynnik ludzki i zimna krew, nie zawsze synchronizuje 2 pilotów, co kończy się tragicznie, ale i też spora część jednak wychodzi z tej opresji o własnych siłach. Czego nie można powiedzieć w przypadku Smoleńska.

Zrzutki paliwa, polscy piloci nie dokonali - bo nie było takiej sytuacji jak awaryjne lądowanie, wiec takich przygotowań nie czyniono.
Drugim czynnikiem było to, że w razie niepowodzenia, mieli na uwadze " "odejście na drugi krąg" i szukania innego bezpiecznego lotniska. Więc mieli zapas paliwa na taką okoliczność. Co też było prawidłową decyzją, samolot był sprawny - do tego momentu.
Z chwilą uruchomienia procedury "odchodzimy na drugi krąg" - samolot odmówił posłuszeństwa, zostało odcięte zasilanie elektryczne, computer pokładowy odnotował kilkadziesiąt awarii, samolot był pozbawiony kontroli, i totalnie nie sprawny. Odcięcie zasilania elektrycznego, doprowadziło do blokady systemu paliwowego. Ostatni "ryk rozpaczy" silników wskazuje na nie prawidłowe odcięcie dopływu paliwa, przy zwiększonych szybkościach turbin w "odchodzeniu na drugi krąg". Jak i jeden z silników na ogonie zaczął być nie sprawny. Taki układ silników mówi nam o systemie napędowym typu "pchacz", ten system silników jest sterowany i korygowany przez komputery pokładowe, aby utrzymać odpowiedni rozkład geometrii sił, na całą konstrukcje samolotu. Aby obrócić ten samolot w jego osi o 90 stopni niestety ale trzeba mu bardzo w tym pomóc, aby się zwalił na ziemię, sam tego nie dokona, nawet i piloci nie są w stanie. Wystarczy pomanipulować przy powierzchniach nośnych skrzydeł, ale to nie wszystko, wystarczy zdefektować jeden z silników na ogonie, a środkowy jako elektrownia zasilająca też przestał działać to drugi na ogonie sprawny obróci samolot nawet o więcej niż 90 stopni stopni, efekt zamierzony osiągnięty. W jakiej pozycji i jakim kątem samolot uderzył w ziemie? na pewno pierwszym elementem była "orka" statecznika i sterowników ogona, który odpadł od kadłuba, a potem reszta która została po rozpadaniu się w powietrzu. Z filmów i fotografii, wynika że były pożary pewnych elementów, a głównie pożar krzaków i suchej trawy, obok części wraka. Po obróceniu w chili uderzenie w ziemię, istnieje możliwość że w tej pozycji zbiornik główny nie został wyrwany z mocowania z konstrukcji podwoziowej, i nie było wycieku paliwa w całości. Co powinna stwierdzić Komisja Millera - która nie brała udziału, w badaniach tego arcy ciekawego przypadku "badaczy", ramie w ramię z rosyjskimi kolegami metr pod ziemią. Do ustaleń dokładnych, potrzebny jest wrak z dokumentacją, terenową jego rozpadu.

Ola - 12.10.16 9:32
W katastrofie w Smoleńsku nie doszło do zapalenia paliwa. Czym to było spowodowane ?
Czy konstruktorzy zastosowali jakiś system zapobiegający czy to był przypadek ?

Lubomir - 11.10.16 20:42
Można odnieść wrażenie, że strona rosyjska wystraszyła się, że Prezydent Polski chce osadzić kolejnego Gosiewskiego na urzędzie Wojewody Smoleńskiego, jak w czasach Pierwszej Rzeczypospolitej. Polacy lecieli w celach pokojowym, jednak strona rosyjska i prorosyjscy 'folksdojcze' byli nastawieni bardzo wojowniczo. Medialny klimat tamtych dni przypominał czasy kryzysu kubańskiego. W powietrzu wyczuwano 'burzę'. Wygląda na to, że po 'wielkim wybuchu' nastąpił powrót do widzenia spraw we właściwych proporcjach. Znów pierwsze miejsce w antypolskich zbrodniach zaczynają zajmować Niemcy. Częściej mówi się o niemieckich kolaborantach na Ukrainie, Litwie, Łotwie i w Estonii. Niemcy tracą autorytet w Europie, może przyjdzie moda na Polskę?. Mądrość powinna iść przed siłą, także przed siłą finansową niemieckich banksterów i lichwiarzy.

Robert - 10.10.16 14:17
Ola, przyczyn zamachu polskiego samolotu, należy szukać nie w czasie ostatnich kilkunastu sekund, ale powiedzmy w ciągu 2 lat - cofnąć czas, i brać pod rozwagę inny przypadek, rozbicia się samolotu z polską generalicją. Normalnie, komisje "wypadków" lotniczych, zawsze rozważają wariant zamachu, sabotażu lub innych celowych działań, takie podejście nie jest żadnym błędem, a świadczy o wnikliwym badaniu przyczyn. Komisje w smoleńskim przypadku, doprowadziły raporty do kompletnego absurdu, braku wiedzy podstawowej, ze strony fachowców PAN i wyższych uczelni też - zakazana pomoc, a może obawa przed "seryjnym". Wszystko sprowadzało się do jednego wielkiego kłamstwa i mataczenia. A najlepiej, ze to PIS jest winien, bo co? powołali niezależną komisje parlamentarną.
Ola, podziwiam Twoje spostrzeżenia - ale cała sztuka latania, jest opisana w przedmiocie aerodynamika statków powietrznych. Wymagania dla startu i lądowania różnią się, względem budowy zewnętrznej czy to jest górnopłat czy dolnopłat, a wiec przemieszczanie się środka mas i ciężkości. Jeżeli kiwa się na starcie, oznacza że nie był wyważony, lub wadliwie funkcjonujące flopy, lub sabotaż, albo wada urządzeń sterujących, lub zakłócony ciąg silników. Zwykle pod skrzydłami, lub na ogonie blisko siebie. Jeżeli jest crach na starcie, to pożar jest pewny. Normalnie samoloty pasażerskie, są budowane na zasadzie samoczynnego utrzymania w poziomie "wańka wstańka". Zdolność manewrowa dla pilotów jest ograniczona do bezpieczeństwa lotu, żadnych fikołków i beczek piloci nie mogą dokonywać. Takie rygory zaostrzają się w czasie startu i lądowania, gdzie szybkość startu i lądowania, narzuca możliwość tylko bezpiecznej procedury, normalnie zaczyna się to z chwila wypuszczenia lub chowania podwozia i flop. Szybkość startu i lądowania, jest na progu szybkości zdolności utrzymania samolotu w powietrzu w locie poziomym do pasa, z możliwością korekcji precyzyjnego bezpiecznego lądowania. Przy tej szybkości, pilot nie ma możliwości obrócić samolot o 90 stopni, siła nośna skrzydeł skierowana do góry spada do zera, samolot rozbija się o ziemię. W przypadku smoleńskim, nie należy kierować się pojedynczymi powodami, to wiele wariantów i były one w zastosowaniu jednocześnie, łącznie z pułapką bez wyjścia.

Ola - 09.10.16 22:55
Zastanawiałam się jak jest możliwe odwrócenie dużego samolotu i zderzenie z ziemią kołami do góry.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_lotu_Northwest_Airlines_255

"Chcąc uniknąć zbliżającej się burzy i właśnie rozpoczynających się opadów deszczu, dwusilnikowy samolot McDonnell Douglas MD-82 pilotowany przez doświadczoną załogę rozpędził się do szybkości 315 km/h i oderwał się od pasa. Na wysokości zaledwie 15 metrów nad ziemią świadkowie zauważyli jak samolot kołysze się naprzemiennie na oba skrzydła. Piloci próbowali zapanować nad maszyną jednak samolot uderzył lewym skrzydłem w latarnię na końcu pasa startowego, co spowodowało odłamanie pięciometrowego fragmentu skrzydła i zapłon paliwa w skrzydłowym zbiorniku, a następnie przechylił się o 90 stopni w prawo i prawym skrzydłem ściął dach wypożyczalni samochodów, a potem, odwrócony na grzbiet wpadł na skrzyżowanie dróg poza lotniskiem taranując kilka samochodów, ostatecznie uderzając w wiadukt drogowy. Niemal natychmiast wrak maszyny stanął w płomieniach"

Samolot lecący na pełnym ciągu tuż nad ziemią w razie jakiegoś problemu jest nie możliwy w sterowaniu przez pilotów. Przyczyn katastrofy w Smoleńsku należy szukać na kilkadziesiąt sekund przed katastrofą.

Lubomir - 08.10.16 23:29
Chwilami można odnieść wrażenie, że w obronie 'kłamstwa smoleńskiego' przerzucono do Guberni Kaliningradzkiej Iskandery. 'Kłamstwo katyńskie' upadło dopiero po dojściu do władzy prezydenta Jelcyna. Zatem na szybki upadek 'kłamstwa smoleńskiego' nie za bardzo można liczyć, ponieważ nie widać w Rosji możliwości szybkiej zmiany w ekipie rządzącej. Dyplomacja niemiecka zabiega, by rakiety niegdyś kierowane w stronę miast niemieckich, teraz były nacelowane na Polskę. Napuszczanie Moskwy na Warszawę - stało się ulubionym zajęciem Niemców. W tym czasie Niemcy mogą przepompować do siebie, niemal całe płynne zasoby naturalne Rosji.

Ola - 08.10.16 22:48
https://pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_lotu_PLL_LOT_149

"Zbliżając się do lotniska samolot przeleciał nad radiolatarnią na wysokości 50–60 metrów (zamiast wymaganych 225 metrów) i pilot kontynuował podejście do lądowania pomimo, że otrzymał informację iż widzialność na lotnisku spadła do 400 metrów. 700 metrów za radiolatarnią, na wysokości dziesięciu metrów prawe skrzydło samolotu uderzyło w drzewo, część skrzydła odłamała się i samolot pochylił się w prawo pod kątem czterdziestu stopni. Samolot uderzył w ziemię taranując po drodze dwie linie średniego napięcia (30kV) i przewody trakcji kolejowej. Na pokładzie samolotu nikt nie zginął.
Za przyczynę wypadku uznano przeprowadzenie podejścia do lądowania poniżej obowiązujących minimów. Winni wypadkowi byli pilot (który przeprowadził manewr lądowania) i drugi pilot który nie zwrócił mu uwagi na złamanie zasad bezpieczeństwa lotu"

Podobny wypadek i też błąd pilotów. Nie wiemy dlaczego piloci popełnili szereg błędów. Czy była to wina złego wyszkolenia czy ktoś celowo sfałszował wskazania przyrządów.

Wszystkich komentarzy: (7)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

23 Lutego 1823 roku
Urodził się Juliusz Ligoń, polski działacz społeczny, publicysta, poeta z Górnego Śląska (zm. 1889)


23 Lutego 1998 roku
Ratyfikacja konkordatu pomiędzy Stolicą Apostolską i Polską


Zobacz więcej