Niedziela 25 Października 2020r. - 299 dz. roku,  Imieniny: Ingi, Maurycego

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 27.09.14 - 17:06     Czytano: [1314]

Metafora


Szanowni Państwo!

Widząc groźnego przestępcę na ulicy, wracam do domu i zamykam się w nim z moimi dziećmi – deklaruje pani Premier. Podkreśla przy okazji, że jest kobietą, gdyby ktoś miał w tym względzie jeszcze jakieś wątpliwości. Jako kobieciątko, nie jest w stanie przewidzieć, że ten przestępca nie musi wcale wchodzić do środka, ale może po prostu podpalić jej dom. Pewnie wówczas zatelefonowałaby do Brukseli. Nie wygląda na to, żeby miała jakieś inne pomysły w zanadrzu.

Z czym mamy tu do czynienia? Czy rzeczywiście z rozsypką, do której dochodzi gdy generalny mafiozo znienacka opuszcza swój gang wstępując do gangu-matki? A może jest to zwyczajna farsa pisana z myślą o lemingach? Marionetki w rangach ministrów żadnej władzy przecież nie sprawują. Jeśli jest jeszcze jakieś zarządzenie masą upadłościową, zwaną z przyzwyczajenia Państwem Polskim, to raczej w stolicach ościennych, nie w Warszawie.

Póki co, czekają nas jednak wybory lokalne i już widać ożywienie w zwartych szeregach PO. Jeden z prezydentów miasta, w obawie przed utratą stanowiska wziął przykład z samego Putina, który, jak może Państwo pamiętacie, gdy tylko zanurzył się w morzu, to zaraz znalazł starożytną grecką wazę. PO-wski prezydent, chociaż też do morza ma niedaleko, to wolał jednak zabawić się w dzielnego policjanta-amatora i ująć napastnika, który okradł staruszkę. Pieniędzy co prawda nie odzyskano, no ale ktoś jakieś koszty ponieść musiał. I jak tu nie podziwiać tego dzielnego prezydenta!?


Pozdrawiam do następnej soboty

Małgorzata Todd
www.mtodd.pl
Lub http://sklep.mtodd.pl







39/2014 (170)



Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.

Propozycja nie do odrzucenia

Występują: Wańka i Fritz.


Fritz – Moje szczere gratulacje.

Wańka – Z jakiej okazji?

Fritz – Przejęcia poczytnego tytułu prasowego.

Wańka – I kto to mówi! Przecież cała prasa leży w waszych rękach. A poza tym po co nam tygodnik, który ludzie przestaną kupować?

Fritz – No, to po co cały ten cyrk?

Wańka – Wy, Niemcy wszystko rozpatrujecie pod kontem doraźnych interesów.

Fritz – Przesadzasz, jak zwykle. Ale powiedz jak to zrobiliście, bo palę się z ciekawości.

Wańka – Wielowiekowa tradycja, a poza tym nic specjalnie oryginalnego. Pooglądaj sobie filmy o porwaniach, wymuszeniach, to będziesz wiedział jak to działa.

Fritz – Porwaliście dziennikarzowi dziecko?

Wańka – Nie musieliśmy. Odwiedził go nieznany sprawca, właściwie nawet przyszły nieznany sprawca i złożył propozycję nie do odrzucenia.

Fritz – Przecież ci dwaj, to ludzie zahartowani w bojach.

Wańka – W tym wypadku decyzja była prosta. Albo skompromitują swojego człowieka, albo my skompromitujemy ich.

Fritz – Jak?

Wańka – Dokładnie na tej samej zasadzie. Znajdziemy takiego, który udowodni im zdradę. Proste jak drut.

Fritz – I tak po nitce do kłębka?

Wańka – Problem tylko w tym, że tan kłębek coraz grubszy.

Fritz – Rzeczywiście. Zaczyna już przypominać kulę śnieżną.

KURTYNA



…………………….





MARGARET TODD


LEKCJA
POKERA



Odcinek 70


– Słyszałeś o zawaleniu się stropu w ruderze w Konstancinie?
– Coś mi się obiło o uszy. To ma jakiś związek z prowadzoną przez nas sprawą?
– Na to wygląda – powiedziała Dominika, rozkładając dokumenty na biurku Marcina. –
To ta rudera w pobliżu pałacu Buchniarzów.
– Sąsiedztwo chyba nie wystarczy, żeby powiązać zawalenie się stropu w opuszczonym
domu z morderstwem w kawalerce odległej o dwadzieścia kilometrów.
– Po pierwsze, brak dowodów, że Artur Urbaniuk zginął we własnym łóżku, po drugie
strop w ruderze zawalił się sam z siebie, nic nie wskazuje na to, żeby mu w tym ktoś pomagał
– zaczęła Dominika.
– Rozumiem, że najpierw próbujesz wykazać brak związku, zanim przejdziesz do sedna
sprawy – wtrącił Marcin.
– Daruj sobie te złośliwości i posłuchaj. Ten pustostan, jak nazywa go raport miejscowej
policji, był meliną bezdomnych. W czerwcu ubiegłego roku został zabity jeden z jego mieszkańców
i podejrzenie padło między innymi na Sebastiana Buchniarza, syna posła.
– Wymigał się, z tego co wiem.
– Tak, ale teraz przeszukano ponownie ruderę i znaleziono żelazną kasetkę, taką jakich
używają handlarze na targowiskach.
– I co w niej?
– W niej i na niej odciski palców tego zamordowanego kloszarda.
– W niej, powiadasz?
– Prócz odcisków palców dwie komórki, pewnie ukradzione. Wszystko wskazuje na to, że
w jednej z nich znajdują się jakieś zdjęcia. Technicy pracują nad ich odtworzeniem.
– Mało prawdopodobne, żeby zrobił zdjęcie zabójcy, schował komórkę do kasety, ukrył
ją, a później pozwolił się zabić.
– Tak. To raczej mało prawdopodobne – zgodziła się Dominika. – Chyba że...
– Że co?
– Że zrobił jakieś kompromitujące fotki.
– To mógłby być motyw – przyznał Marcin.
– Pójść z tym do Boruty?
– Nie zawracaj mu głowy każdym głupstwem. Sami musimy najpierw zebrać dowody.
My przecież prowadzimy śledztwo.
– Normalnie masz rację.
– A nienormalnie?
– Widzisz, prokurator podejrzewa, że u nas jest jakaś wtyka.
– Czyja?
– Ba, o to właśnie chodzi, że nie wiadomo ani czyja, ani kto nią jest – Dominika włożyła
rozłożone dokumenty do teczki i usiadła przy swoim biurku. – Długo twój brat zostanie w
Polsce? – zapytała jakby od niechcenia.
– Wpadł ci w oko?
– Nie odpowiadaj pytaniem na pytanie.
– Nie wiem. Zawsze miał większe niż ja powodzenie u dziewczyn.
– Pod warunkiem, że was rozróżniały.
– Masz coś konkretnego do niego?
– Ja nie, ale może prokurator.
– Nie mów mi, że interesuje się nim prokurator. Chyba aż tak źle z nim nie jest? – zażartował
Marcin.
– W komputerze Boruty dzieją się jakieś dziwne rzeczy – odparła Dominika całkiem poważnie,
lekceważąc żartobliwy ton kolegi. – Może Rafał mógłby rzucić okiem?
– Powiem mu. A nasz informatyk nie poradzi sobie z tym?
– No, właśnie nie. O jasny gwint! – powiedziała Dominika, wpatrując się w ekran komputera.
– Za dużo czytasz starych kryminałów.
– Skąd wiesz? – śledziła nadal z uwagą jakieś zdjęcia.
– Inaczej nie znałabyś takich wymyślnych i niewinnych zarazem przekleństw.
– Podejdź tu. Widzisz? – wskazała na otwartą witrynę internetową. – Ta dziewczyna stoi
tuż obok posła Marka Ździebło.
– Poznaję. To w tym nocnym klubie, w którym byliśmy z Rafałem.
– A tu są moje zdjęcia – otworzyła inny plik.
– Podobne w ujęciu i...
– Prawie identyczne.
– Myślisz, że ktoś ci je ukradł?
– Nie. Myślę, że te na stronie Sary są spreparowane. Nie było jej tam wtedy.
– Może robiłaś zdjęcia chwilę wcześniej albo później.
– Niemożliwe. Układ osób jest identyczny, a to przecież nie był plan zdjęciowy do jakiegoś
filmu, tylko samo życie. Widziałeś kiedyś tę dziewczynę?
– Nigdy. Za ładna, żebym jej nie zapamiętał – powiedział z przekonaniem Marcin. – Coś
więcej o niej wiemy?
– Prowadzi blog, który cieszy się coraz większym powodzeniem. Pisuje na różne tematy,
między innymi o blondynkach.
– Sama jest blondynką.
– Właśnie i jest zdania, że być blondynką to jednak nie to samo, co być idiotką. Pisze tak:
„Dowcip o czarnoskórym jest przejawem rasizmu i niepoprawności politycznej, ale dowcipy
o blondynkach już rasistowskie nie są, a przy tym są jak najbardziej poprawne politycznie”.
– Ta Sara coraz bardziej mi się podoba.
CDN

Już teraz można zamówić całość wpłacając jedynie 20 zł na konto Nr: 50 1020 5558 1111 1115 9930 0019. Adres posiadacza konta to: Wydawnictwo TWINS; ul. Dymińska 6a/146; 01-519 Warszawa i podając adres internetowy, na który e-booka należy przesłać.

Okładkę zaprojektował Zdzisław Żmudziński Copyright © by
Margaret Todd, 2013 All rights reserved. Wydawnictwo „Twins”
ul. Dymińska 6a/146 01-519 Warszawa


..............................................................................................

Apel – każdy z Państwa może ten apel podpisać. Prócz imienia i nazwiska można też podać tytuł, funkcję oraz przynależność do jakiejś organizacji.

APEL

Polacy, wyborcy!

Platforma Obywatelska i Donald Tusk, podejmą niedługo – wspomagani przez życzliwe im media (TVP, TVN, Polsat, „Gazeta Wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Fakt”, „Dziennik Gazeta Prawna”, „Polska”, „Polityka”, „Newsweek”, „Wprost”, „Polskie Radio”, „TOK FM”, itd.) – wielką akcję straszenia wyborców i ostrzegania przed nieszczęściami, jakie spadną na Polskę, jeśli w wyborach samorządowych i parlamentarnych zwycięży PiS. Media te będą się prześcigać w podawaniu dosadnych przykładów owych nieszczęść. Będą wspierane zręcznie przez media zagraniczne, zwłaszcza niemieckie, wykonujące tajne dyrektywy strategów brukselskich.

Polacy, wyborcy!
Nie dajcie się zastraszyć, nie dajcie się okłamać, nie dajcie się ponownie oszukać Tuskowi i jego Platformie – rzekomo obywatelskiej!

1. Jan Wawrzyńczyk – profesor Uniwersytetu Warszawskiego.
2. Małgorzata Todd – pisarka.
3. Jarosław Piastowski – lekarz.
4. Zbigniew Lisiecki – informatyk.
5. Rafał Wysmyk – ekonomista.
6. Jerzy Burski – artysta grafik.


.............................................................................................


Komentarz do poprzedniego felietonu (Ad. Bezpieczny wróg 38/2014 (169)

Szanowna Pani Małgorzato
Jak uczy doświadczenie historyczne, nasz byt narodowy był zawsze silnie powiązany z położeniem geograficznym. By trwać i przetrwać jako naród musimy stworzyć bardzo dobrze funkcjonujące państwo, żeby nie powiedzieć, mocarstwo (o tym wiedzieli twórcy II RP). To właściwie kluczowy warunek dobrego prosperowania naszego narodu (tworzenie słabego państwa zawsze kończy się dla nas źle, wręcz tragicznie – obecnie mamy niestety z takim państwem do czynienia). To oczywista oczywistość. Jednak stworzenie mocnego państwa okazało się po 1989 roku niemożliwe, bowiem pronarodowe elity były i są bardzo słabe, społeczeństwo zaś, mocno jest spauperyzowane i zsowietyzowane (to co celnie określił Sikorski – cechuje je „murzyńskość”, do której tworzenia walnie się również ów minister przyczynił). Zdaje się, że w tych okolicznościach możemy liczyć jedynie na to że, nasi „umiłowani” wielcy sąsiedzi wezmą się za łby. I wtedy pojawi się dla nas kolejna szansa budowania silnego państwa (ostatnią taką szansę – rozpad ZSSR w latach 90-tych zupełnie zmarnowaliśmy). Nasi „umiłowani” wielcy sąsiedzi niestety nie biorą się za łby, wręcz przeciwnie – wzajemnie się kokietują, a ich łby prowadzą bardzo konsekwentną własną politykę narodową.
Na skuteczność taktyki obliczonej na przetrwanie polegającej na oczekiwaniu na pomoc innych państw, raczej nie liczmy – już to przerabialiśmy.

Z poważaniem – Ewa Działa-Szczepańczyk

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

25 Października 1918 roku
Wojciech Korfanty wystąpił w Reichstagu z żądaniem przyłączenia do Polski, wszystkich ziem polskich zaboru pruskiego.


25 Października 1952 roku
Uruchomienie w Warszawie polskiej stacji telewizyjnej.


Zobacz więcej