Piątek 13 Grudnia 2019r. - 347 dz. roku,  Imieniny: Dalidy, Juliusza, Łucji

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 06.11.13 - 9:56     Czytano: [2277]

Walka o pokój


„Światem rządzą zupełnie inni ludzie niż to sobie wyobrażają ci, którzy nie należą do kręgu wtajemniczonych” (Benjamin Disraeli)


Walka o pokój, czyli
„okrutne wymuszenie niesprawiedliwości” (św. Augustyn”)


Błędne jest powszechne mniemanie, że liderem wszelkiego „postępu”, w tym, jedynie słusznego dzisiaj ustroju państwowego, w imię którego można bezkarnie mordować inne narody posługując się np. międzynarodową organizacją obronną (!) – NATO, są Stany Zjednoczone.
Postęp ten, rozpoczął w Anglii Henryk VIII, który wsławił się nie tylko sześcioma żonami, czy założeniem nowej wiary heretyckiej -anglikańskiej, (której uczynił się głową), ale także prześladowaniami Kościoła Katolickiego, który najpierw opodatkował (potrzebne były pieniądze na liczne wojny), a później, po prostu, rabował kościoły i mordował chrześcijan. Szczególną aktywnością wyróżniał się Tomasz Cromwell (członek światowego plemienia handlarzy, o których Chrystus powiedział: „wy z ojca diabła jesteście”)), późniejszy konwertyta (wicekról ds. duchowych). Jego żołdacy, ze szczególną pasją obdzierali ołtarze ze złota i srebra, i okładki ksiąg liturgicznych ozdobionych drogimi kamieniami szlachetnymi. Według historyków, w 1536r., wymordowano ok. 500 chrześcijan, (w tym jednego kardynała), skonfiskowano 376 klasztorów.
Te osiągnięcia, oczywiście, są niczym w porównaniu z tzw. Rewolucją Francuską, (która położyła podwaliny pod obowiązkowy ustrój państwowy – demokrację), wywołaną przez to samo plemię i czczoną do dzisiaj we Francji jako święto narodowe (!) Stała się też ona pierwowzorem dla, jeszcze bardziej zbrodniczej, tzw. Rewolucji Socjalistycznej w Rosji, również przez nich wywołaną.
Ale wróćmy do czasów Reformacji. Był rok 1694. Tak jak poprzedni królowie Anglii, król Wilhelm poszukuje pieniędzy na wojowanie. W tym właśnie roku, zgłosili się, do niego, piraci – korsarze z ofertą. Ich przywódca, Wilhelm Patterson, zaproponował królowi pożyczkę 1,2 mln funtów w złocie na 8%, pod warunkiem, że król wyrazi zgodę na wyemitowanie tejże sumy w papierach (banknotach) i pożyczanie jej także na 8%. Król się zgodził. Tym samym, Patterson i jego ludzie, zarobili, nic nie robiąc, 200 tys. funtów.
Przestępcy (biznesmeni, albo, jak kto woli, lichwiarze) zachęceni sukcesem, dalej pożyczali królowi pieniądze, które sami produkowali, lecz swój biznes rozszerzyli – produkowali pieniądze dla króla i równocześnie, już bez jego aprobaty, założyli własny kartel pod nazwą Bank Anglii (Bank of England). Od tej pory pożyczkobiorcy brali pieniądze już nie od Pattersona i jego kamratów, a z banku. Niebawem, król pożyczył od nich, za 16 mln. w złocie, 16 mln. papierowych funtów, które oni dalej pożyczali. Na procent, oczywiście. Rozzuchwaleni, już bez pytania króla, wyemitowali dziesięciokrotnie większą sumę i oprocentowaną, natychmiast pożyczyli.
Tak oto wyglądał fundament dramatu całej, dzisiejszej, cywilizacji zachodniej.
Tym sposobem, Bank of England, „stał się właścicielem kasy państwowej, a król zamienił się w posłuszną, im, marionetkę”.
Ten mechanizm jest, do dzisiaj, przyczyną nieszczęść wielu państw narodowych, których przykładem jest Grecja. Oznacza to, że państwo przestało być właścicielem swojego pieniądza (z drachmy już dawno zrezygnowali), a stali się nimi przywódcy plemienia handlarzy, którzy żyli (i do dzisiaj żyją) wśród narodów innych państw, na których żerują. Tak powstały Bank Angielski nadal pożyczał pieniądze na zupełnie nowych, własnych warunkach. Emitent –pożyczkodawca pieniądza, w ten sposób, może, z jednej strony, wpływać na całą gospodarkę państwa, wyznaczać mu warunki, zgodne z własnym interesem, a także, dyktując warunki spłaty, może przejąć wszystko, co najcenniejsze w danym państwie.
To właśnie Bank Angielski, jego filie i inne organizacje powstałe na jego bazie, uprawiały ten nędzny proceder przez całe wieki, udoskonalając go z biegiem czasu.
I tak było, aż do XIX wieku. To, przez Bank Anglii, mason Nathan Rothschild finansował wojny napoleońskie.
Później już było tylko gorzej. W pierwszej połowie wieku cały proceder na tyle udoskonalono, że można było zaprzestać drukowania papierowych banknotów. I to było, dla nich, zbyt kosztowne. Wymyślono niby-pieniądz: czeki. Ten wynalazek jest już nam znany. Było to (i jest) takie pozwolenie – pożyczka, określające wartość, do której można było dokonać zakupu. A w księgowych zapisach banku były tylko liczby określające wartość tej pożyczki!
Czyli, do tej pory bank pożyczał pieniądze, a od tej pory już niczego nie pożycza, tylko wypisuje świstek papieru (czek) i jeszcze, od tego, zdziera odsetki. Pożycza, praktycznie, nieistniejące pieniądze i jeszcze, za to, każe sobie płacić! Ale to nie wszystko. Bankier również produkuje dla siebie odsetki od odsetek, czyli tworzy, nowy kapitał własny. To znaczy - wypisuje papierki (czeki), lub daje np. kartę kredytową, bądź bankomatową, a otrzymuje, jako spłatę, żywe (zarobione) pieniądze.
To jest interes!

I to był właśnie początek „drukowania nieistniejących pieniędzy, zapędzania obywateli i całych państw w niebotyczne, niemożliwe do spłacenia długi. Obecne miliardy i biliony (…) istnieją już tylko w komputerach, są wytworem spekulacji, abstrakcją martwych liczb”.
I tak to właśnie, w swej maksymalnie udoskonalonej formie, funkcjonuje od dawna.

Podobno dzisiaj, w Polsce średnia płaca wynosi ca 3 tys. zł. Jesteśmy już w pełni Europejczykami, więc należne nam pieniądze nie dostajemy na rękę, (jeśli w ogóle dostajemy) tylko są do wzięcia w banku. Mamy przecież kartę, więc nie ma problemu.
Idziemy do pierwszego z brzegu bankomatu i możemy tyle wziąć pieniędzy, ile, w danej chwili, potrzebujemy (granicą jest zapis w papierach księgowych). No właśnie - ale skąd bank ma pieniądze dla mnie, skoro ja mu tych pieniędzy nie wpłaciłem? A może wpłacił je mój pracodawca? Nic bardziej mylnego. Z pewnością bankier nie daje nam swoich pieniędzy. Nikt przecież się, nad tym, nie zastanawia. A szkoda.
Zdecydowana większość z nas nie zdaje sobie nawet sprawy, że wypłacane, przez maszynę (do określonej, niewielkiej kwoty), pieniądze, to te zdeponowane właśnie przez nas, które wpłacamy do banku np. za sprzedaż mieszkania (do czego zostaliśmy zmuszeni, aby spłacać otrzymany kredyt). Zupełnie inna metoda obowiązuje przy kredytach. Tu sprawa jest znacznie prostsza – pieniądze, które dostajemy na określony cel, to pieniądze zupełnie wirtualne. Ot, po prostu – bankier siada i wpisuje kwotę pożyczki na nasze konto. Potem już tylko czeka na spłatę raty – czyli wpływ żywych pieniędzy, za wykonaną pracę - i zaciera ręce, gdy nie mamy czym płacić.
I to był właśnie początek „drukowania nieistniejących pieniędzy, zapędzania obywateli i całych państw w niebotyczne, niemożliwe do spłacenia długi. Obecne miliardy i biliony (…) istnieją już tylko w komputerach, są wytworem spekulacji, abstrakcją martwych liczb”.

Cofnijmy się jednak znowu do XV w.
Po powstaniu heretyckiej wiary anglikańskiej rozpoczęła się kolonizacja Ameryki. Coraz bardziej liczni tzw. Pielgrzymi – czyli purytanie, bardzo zdecydowanie zwalczający katolicyzm i separatyści, odcinający się od nich – emigrowali do Nowego Świata. Pierwsze kolonie powstały w Plymouth oraz Jamestown. Kolonie się szybko rozwijały (ze znaczącym udziałem Polaków) i rosły w siłę.
W między czasie, stały się one punktem zainteresowania masonerii angielskiej, zadziwionej sukcesami swoich kolonii w Ameryce.
Już od 1717 r., wpływowa, masońska Wielka Loża Anglii rozpoczęła długi proces odrywania Ameryki od macierzy drogą buntów i destabilizacji, co, w konsekwencji doprowadziło do bratobójczej – secesyjnej, domowej wojny.
Tzw. Nowa Anglia, czyli 13 kolonii brytyjskich, o których Benjamin Franklin pisał: „Nie sposób znaleźć szczęśliwszej i lepiej prosperującej na całej kuli ziemskiej” istniała już w 1750r. Nowa Anglia miała własne pieniądze (tzw. świadectwa kolonialne), co pozwoliło kontrolować ich siłę nabywczą i nie myśleć o pożyczkach bankowych, z czego, oczywiście, Bank Angielski był bardzo niezadowolony. I tak, w 1764r., drogą przekupstwa i intryg, (w czym to „diabelskie plemię” przodowało w świecie od zawsze, aż do dziś) spowodował wprowadzenie prawa nakazującego koloniom używania tylko pieniędzy ze złota i srebra, pożyczanych od banków, oczywiście, na procent.
Prawo to stało się powodem buntu kolonii przeciwko Anglii i w 1776r. powstała Deklaracja Niepodległości, a 11 lat później, Konstytucja Stanów Zjednoczonych, która upoważniła Kongres do emisji pieniądza i regulacji jego wartości.
Spotkało się to z ostrym sprzeciwem bankierów, a prez. Washington (mason, zresztą), uległ naciskom i w 1791r powstał pierwszy Amerykański Bank Federalny, (prywatny), mający licencję na emisję pieniędzy zaledwie na 20 lat. Pod naciskiem w/w plemienia i groźbą wojny domowej, Kongres, powołując się na zapis konstytucyjny, wznowił umowę z amerykańskim bankiem, ale bez przyznania tego prawa innym podmiotom.
Gdy w 1860r. Lincoln, w zamian za prezydenturę, zgodził się na zniesienie niewolnictwa Murzynów, 11 stanów przeciwnych temu postanowiło odłączyć się od Stanów Zjednoczonych, a bankierzy (zacierając swe brudne łapy), gotowi byli udzielić pożyczki na prowadzenie wojny, oprocentowanej aż na 36%. W tej sytuacji prezydent zwrócił się do Kongresu o udzielenie zgody na wydrukowanie „legalnych i niezadłużonych papierów wartościowych (dolarów) na opłacanie żołnierzy i wygranie wojny”. W przeciągu dwóch lat wyprodukowano 450 mln. bezdłużnych dolarów. Wojnę wygrał i powiedział:
„Rząd posiadający władzę tworzenia i emisji waluty i kredytu, jako pieniędzy (…) nie powinien i nie może pożyczać kapitały na procent, jako środka finansowania prac rządu i przedsięwzięć publicznych”.
Ci plemienni bankierzy byli wstrząśnięci – taki rząd, ten rząd musi być zniszczony, stwierdzili – i podjęli stosowne działania.
Wódz naczelny całej tej bandy „synów diabła”, Nathan Rothschild, polecił:
„Dajcie lekcję tym bezczelnym Amerykanom”
I tak, swoimi perfekcyjnymi przekupnymi działaniami, doprowadzili do anulowania, przez Kongres, prawa do produkcji dolarów, a Lincoln, w 1865r., ( w pięć dni po zakończeniu wojny), został zamordowany przez żydowskiego złotnika, masona, W. Botha.

Warto pamiętać, co powiedział, pod koniec XIX w., sam dyrektor Banku Anglii: Jeśli nadal chcecie być niewolnikami banków i płacić za własne niewolnictwo, pozwólcie, aby bankierzy nadal produkowali pieniądze i kontrolowali kredyty”.

Niezwykle znaczącym dla Ameryki i świata był rok 1913. To data przyjęcia, przez Kongres, (za sprawą masońskiego prez. W. Wilsona) uchwały uchylającej uprawnienia Kongresu do emisji pieniądza.
Przeszedł on do historii jako data utraty suwerenności finansowej i co za tym idzie, także gospodarczej i ekonomicznej USA. Odtąd, w Ameryce, faktycznie rządzą ci, którzy „rozdają nominacje prezydenckie, rządzą mediami, nadają kierunki polityki socjalnej w kraju i polityki międzynarodowej”. Nie tylko, z resztą, w Ameryce.
Najważniejszym dniem tego roku, był dzień przed Wigilią Bożego Narodzenia - 23 grudnia. To data powstania Rezerwy Federalnej (FED), która, w rzeczywistości jest prywatnym konsorcjum, posiadającym wszystkie cechy banku centralnego. Jej twórcą był Paul Warburg, doświadczony finansista, imigrant z Niemiec, a współ-założycielami było sześć bankierskich klanów plemienia handlarzy z Nowego Jorku, na czele z Morganem, Rockefellerami i Schiwtami. FED oficjalnie rozpoczął swą pracę 14 list. 1914r.

Najpierw postanowili utrwalić zaufanie do amerykańskiego dolara (którego sami produkowali), a potem zniszczenie gospodarek krajów rozwijających i konkurentów w wojnie o walutę. To na tych fundamentach, ich zdaniem, powstanie światowy rząd, jedna, światowa waluta i taki sam system podatkowy (który tych „panów” musi utrzymywać).
Rozzuchwaleni i gotowi na wszystko, aby zdobyć monopol na produkcję waluty w danym kraju, Londyn, przy współpracy bankierów nowojorskich, opracował prosty plan, dający im, w przyszłości, możliwość emisji światowej waluty.
To oni przygotowali I Wojnę Światową, „po której stali się niepodzielnymi władcami naszej planety i nas – ich niewolnikami” i każdą inną.

Niektórzy prezydenci zdawali sobie sprawę z konsekwencji wynikających z uprawnień Rezerwy Federalnej.
I tak, do 1929 r. FED zalewał Amerykę pieniędzmi, a gospodarka rozwijała się w szybkim tempie.
Prezydent Warren Harding odmówił (o zgrozo) finansowania Ligi Narodów (późniejsza ONZ) i wprowadził wysokie cła importowe, chroniące amerykańską gospodarkę. Dług federalny został zmniejszony o 38%, a od lat napływające złoto z Wielkiej Brytanii pozwalało na stabilizację finansową i uniezależniało rząd od pożyczek. Prezydent, w ocenie przywódców plemienia handlarzy, stał się bardzo groźny. I tak, w czasie podróży pociągiem, nagle poczuł się źle i zmarł.
Jego następca, Calvin Coolidge, kontynuował pronarodową politykę Hardinga i rozpoczął obniżanie podatku dochodowego.
Plemienni decydenci Rezerwy Federalnej wpadli w panikę i podjęli destrukcyjne działania:
1. Zdecydowanie zwiększyli podaż (produkcję) pieniądza aż o 62%. Zachwyceni Amerykanie nabrali pewności siebie i zaczęli inwestować we własne interesy, czyli brać pożyczki z banków. Pieniądze, które banki udzielały bardzo chętnie, były w rzeczywistości, pustymi pieniędzmi, nie mającymi żadnego pokrycia w złocie i produkcji towarów.
2. Nagle i niespodziewanie, od sierpnia 1929r., dopływ pieniędzy został zahamowany. Niespodziewanie dla wszystkich - z wyjątkiem najwyższych dostojników klanów plemienia handlarzy i ich mafiosów. Oni, cały swój majątek, wycofany wcześniej z giełdy, przechowywali w we własnych sejfach, lub ulokowali go w obligacjach państwowych, bądź w złocie. I spokojnie czekali.
3. Już w kilka miesięcy później, w październiku, banki zażądały natychmiastowych spłat swoich pożyczek. W ciągu jednej doby!!!
Skutek był przewidywalny – gwałtownie wzrosła wyprzedaż akcji na giełdzie (po każdej cenie), aby spłacić tych nienażartych rekinów pieniądza. I ustrzec się przed utratą całego swojego majątku.

Przecież my to skądś znamy! To nasz polski reformator, nie koniecznie Polak, p. Balcerowicz, ten schemat powtórzył w Naszym Nieszczęśliwym Kraju (za Michalkiewiczem). Dokładnie, pod nadzorem swojego plemienia, go skopiował. Była to oczywista zbrodnia i spisek przeciwko Polakom!

Wydarzenia w USA przeszły do historii jako kryzys gospodarczy (?!) Znany, uczciwy ekonomista, (jeszcze tacy bywają), laureat Nobla, Milton Fredman powiedział:
„Rezerwa Federalna, bez wątpienia, spowodowała Wielką Depresję, przez ograniczenie o 1/3 ilości pieniędzy w obiegu w latach 1929 – 1939”. I wszystko jasne.

Idźmy dalej. Bóg stworzył narody, a narody stworzyły państwa, a państwa powołały rządy, aby, w imieniu narodu działać dla dobra tych, którzy go powołali. Dobrze funkcjonujące państwo szczyci się wolnością swojego narodu, którego ostateczną formą jest własność. Tyle wolności ile własności! Istnieje naturalny związek pomiędzy majątkiem człowieka (własnością), a złotem (lub srebrem). „Swobodna wymiana złota na papierowe kwity (obligacje, pieniądze) stała się fundamentem ludzkiej wolności gospodarczej”) i tylko na niej, ta zagwarantowana wolność, mogła istnieć.
W przypadku niezadowolenia z kierowania państwem wolny naród mógł, w każdej chwili, zamienić swe papiery wartościowe na złoto i czekać na poprawę, lub zaufać nowemu rządowi. Krótko mówiąc, wolny obywatel danego państwa, dysponując swoją własnością miał pewność stabilności i komfort wpływania na decyzje kierowania własnym państwem. Tylko w sytuacjach zupełnie wyjątkowych – zagrożenie bytu całego narodu i jego jestestwa- naród jest skłonny do tymczasowego zrezygnowania ze swojego naturalnego prawa własności i zrezygnowaniu z wymiany swych papierowych pieniędzy na kruszec. Trzeba tylko stworzyć przekonanie o zaistnieniu takiego zagrożenia, co uśpi czujność narodu i zniszczy jego więzy solidarności, a naród pójdzie na ustępstwa w pełnym zaufaniu dla rządzących. Trzeba wywołać kryzys.
Ale to, co zrobiono w Ameryce, początkach XX w., przechodzi wszelkie wyobrażenia.

Ostateczny, śmiertelny cios zadał Amerykanom Franklin Delano Roosevelt, prezydent, oczywiście z wiadomego plemienia. Równie niespodziewanie, mocą dekretu, wprowadził zakaz posiadania złota w sztabach i monetach (!!!), co praktycznie, pozbawiło społeczeństwo wszelkich oszczędności i zmuszało je do przejścia na pieniądze papierowe, o wartości takiej, jakie chcieli plemienni decydenci z FED (czyli po 20,66 za uncję złota). Mało tego. Za niepodporządkowanie się tej decyzji groziła kara więzienia i 10 tys. ówczesnych dolarów. Wybudowano skarbiec ( olbrzymi bunkier) w Ford Knox, a zastraszeni ludzie oddawali złoto.
Jak świat światem – taka grabież, w mocy prawa, jest nieznana.
Gdy wszystko zagrabiono, uncja złota kosztowała już 35 dolarów! Tym sposobem, ci plemienni grabieżcy, uprzedzeni przez swych współplemieńców o planowanym krachu 1929r., ustrzegło się kryzysu i przez 6 lat, skupowali to złoto zarabiając 30%, a następnie wyekspediowali je do Londynu (na rok przed podwyżką cen). Gdy rząd potrzebował pieniędzy na rozkręcenie gospodarki, złoto z Londynu sprowadzili do USA i sprzedali rządowi po 35 dolarów za uncję!

Walkę z poczynaniami Rezerwy Federalnej podjął prez. J.F. Kennedy (jedyny prezydent-katolik). W 1963r. podpisał specjalne rozporządzenie (znane pod nazwą „Dyrektywa 11110”) dotyczące przywrócenia Kongresowi USA prawa do emisji dolarów. Dolar miał być oparty na srebrze. „Na każdą posiadaną uncję srebra miał być wystawiony rachunek, a wydrukowanie nowych dolarów miało mieć pokrycie w srebrze. (…) Nie w złocie, ponieważ rynek obrotu srebrem jest trudniej kontrolować, niż rynek złota”. Wprowadził już nawet do obiegu dwu i pięciodolarówki. Banknotów o większych nominałach, już wydrukowanych, nie zdążono. Kennedy został zastrzelony listopadzie tego roku.

Dzisiaj jesteśmy świadkami podobnej operacji finansowej pod tą samą nazwą – kryzys finansowy, który Polska, jako jedyna w świecie, zdaniem premiera, niestety, Tuska, już pokonała..
Zastosowano te same mechanizmy, choć cel jest różny.
„Kryzys” lat 1929 – 35, kosztem milionów ludzi, miał na celu, odbudowę Niemiec po Pierwszej Wojnie Światowej i doprowadzenie ich do militarnej potęgi wojennej, (FED przekazał na ten cel ponad 30 mld USD), w wyniku której zginęło ok. 60 mln. ludzi. Cel był jeden – panowanie nad światem. Ten cel osiągnięto.

Już na naszych oczach, cele obecnego kryzysu, wyznaczone przez Światowy Rząd (plemienna, niejawna władza nad gojami, czyli nie ludźmi) realizuje się dzisiaj bez jednego wystrzału. Faraonowie pieniądza doszli do wniosku, że można je osiągnąć przy znacznie mniejszych kosztach. Teraz, dla nich, najważniejszy jest pokój o który walczą medialnie i jak zwykle podstępnie, tzn. dyplomatycznie, przy czym Kościół jest ich wyraźnym, zdecydowanym sprzymierzeńcem. Watykan, razem z masonami, uznaje za jedyny i najważniejszy cel każdego człowieka - dążenie do pokoju. Tak więc naszym celem nie jest już życie wieczne, jako ostateczna nagroda za realizowane nauk Chrystusowych, w tym, oczywiście, za walkę ze złem. Złem, które jest w każdym z nas, a także złem, który niszczy całe narody i katolicką wiarę w Chrystusa.
Celem każdego człowieka nie jest już Zbawienie. Celem jest pokój, czyli przestrzeganie prawa ustanowionego przez „naszych starszych braci w wierze” (tę nieprawdę, do dzisiaj, wmawiają nam w postępowym Kościele), dający im pełnie władzy nad światem.
Zdefiniowanie zła może nieść, za sobą, groźbę walki z nim, a to zagrozi ich zamordystycznym celom. Pokój, ten terrorystyczny wynalazek, przy wsparciu Kościoła, a zadekretowany przez Światową Radę Kościołów ( w 1948r.) i jego kolejne zjazdy, (przy aktywnym udziale Watykanu), zapewnia władzę na zawsze.
Temu celowi ma służyć globalizacja, czyli budowanie światowego, socjalistycznego kołchozu, w którym ma obowiązywać:
- kontrola ekonomiczna, na drodze sterowania pieniędzmi przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Bank Światowy,
- kontrola handlu zagranicznego (przepływu towarów) oraz ceł,
- kontrola urodzin,
- kontrola gospodarek przez prymat banków centralnych ( w tym przejściowym okresie) nad narodowymi,
- niszczenie suwerenności narodowych, tradycji i kultur.,
- wiara w jednego, wspólnego boga
I już obowiązuje.

Trzeba tu wspomnieć jeszcze masońskiego papieża Jana XXIII i jego encyklikę „Pacem in terris” (Pokój na ziemi), z zachwytem przyjętą przez sowietów oraz stosowny fragment książki Józefa Mackiewicza:
„Pokój, o który woła Ojciec Święty jest pokojem fikcyjnym. Jest to pokój, którego brakuje tam, gdzie nie ma prawdziwej wolności cywilnej i religijnej.” Tę walkę o pokój nazywał też „monetą absolutną”!
W tej krucjacie o światowy pokój nie mogło zabraknąć Jana Pawła II, który przyszłość Kościoła i świata widział w realizacji republikańskich haseł masońskiej Rewolucji Francuskiej: wolności, równości i braterstwie. To ludobójstwo, wywołane przez znane plemię handlarzy, skierowane przede wszystkim przeciwko Kościołowi, było wskazówką dla ich kontynuatorów ( w tym, modernistycznego Kościoła) i gwarancją na trwały pokój!

I jeszcze słowa św. Pawła z I Listu do Tesaloniczan: „Kiedy, bowiem, będą mówić – pokój i bezpieczeństwo – tak niespodziewanie przyjdzie na nich zagłada, jak bóle na brzemienną, i nie ujdą.”
Kto o tym, dzisiaj wie? Nikt nie wie i nie może wiedzieć!

Nie jest prawdą, co głoszą wrogowie Kościoła, że wszystkie wojny na świecie były wojnami o podłożu religijnym.
Bez większego ryzyka można zaryzykować twierdzenie, że na przestrzeni ostatnich kilkuset lat wszystkie wojny – te militarne i pokojowe - to wojny o pieniądz, czyli panowanie światowych rodów plemiennych nad zglobalizowanym światem (jedna władza niejawna, jeden rząd i jeden pieniądz).
I nie jest prawdą, że to pieniądz rządzi światem. Światem rządzą ci, którzy są dystrybutorem pieniądza.

Dopóki ludzie nie zrozumieją, że „Wszystkie formy kontroli nad ludzką świadomością, jakie są w dyspozycji struktur bankowych, powinny zostać zniszczone, w przeciwnym razie, ta kontrola zniszczy nas.”(T. Jefferson w 1815r., piąty prez. USA) - nie ma, dla nas, nadziei.
Dopóki nie zrozumieją, że każdego dnia pozbawiają nas kawałka naszej własności – nie ma dla nas nadziei.
Dopóki nie zrozumieją, że utrata kawałka własności, to utrata niepodległości – nie ma dla nas nadziei.

Tylko „Naród, który się oburza, ma prawo do nadziei, ale biada temu, który gnije w milczeniu”. (Norwid)

Dlaczego milczymy? NA CO CZEKAMY???

Andrzej Ruraż-Lipiński
6 listopada 2013

(tekst zawiera fragmenty
publikacji H. Pająka)


Wersja do druku

Agamemnon - 06.11.13 22:34
Pokój oparty na wyzysku nie stanowi definicji pokoju w rozumieniu
Kościoła katolickiego. Wszystkie zatem zarzuty pod adresem Kościoła katolickiego i Jego pasterzy zawarte w powyższym artykule nie mają prawnych podstaw.

Wszystkich komentarzy: (1)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

13 Grudnia 1981 roku
Ronald Reagan wprowadza sankcje gospodarcze wobec PRL.


13 Grudnia 1981 roku
Junta wojskowa (WRON) pod przewodnictwem Wojciecha Jaruzelskiego wprowadziła stan wojenny w Polsce. Zginęło bezpośrednio około 100 osób. SW trwał do 22.07.1983 r.


Zobacz więcej