Środa 13 Listopada 2019r. - 317 dz. roku,  Imieniny: Krystyna, Stanisławy

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 25.06.13 - 10:58     Czytano: [1157]

O marszałku Borusewiczu i początku Sierpnia


Na stronach internetowych byłych działaczy Wolnych Związków Zawodowych http://wzzw.wordpress.com ukazał się fragment nie wydanej jeszcze książki Lecha Zborowskiego poświęcony roli Bogdana Borusewicza w przygotowaniach do strajku w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 r. Nie są to klasyczne wspomnienia byłego działacza Wolnych Związków Zawodowych. Autor przede wszystkim szczegółowo relacjonuje jak doszło do pamiętnego protestu, ze szczególnym uwzględnieniem roli obecnego marszałka Senatu ale też przytacza i komentuje wypowiedzi Borusewicza z ostatnich ponad dwudziestu lat na temat strajku. I bardzo dobrze, komu by się chciało śledzić to, co Borusewicz mówi o tym co robił ponad 30 lat temu. Tym bardziej, że wersje przedstawiane przez marszałka zmieniały się. Ale nie to jest najważniejsze. Największe znaczenie ma to, że ktoś się myli, albo czołowy polityk Platformy Obywatelskiej, albo Lech Zborowski, osoba anonimowa dla prawie wszystkich mieszkańców Polski.

Oczywiście, do każdego źródła należy podejść krytycznie, czego pewnie nie wiedzą przepisywacze książek Jacka Kuronia i Adama Michnika. Nie jestem w stanie przeanalizować krytycznie każdego zdania tychże wspomnień, najzwyczajniej nigdy nie zajmowałem się tym tematem. Można np. zarzucić Zborowskiemu, że na opublikowanie wspomnień zdecydował się tak późno. Pewna pasja, którą czasem widać „na kartach” nieistniejącej jeszcze książki może wskazywać, że miał najzwyczajniej dość kłamstw na temat Sierpnia i dlatego przerwał milczenie.

Gdy Sławomir Cenckiewicz składał rezygnację ze stanowiska szefa biura Edukacji Publicznej oddziału IPN w Gdańsku, na stronach internetowych jednego z tygodników można było przeczytać: „Według nieoficjalnych informacji, na które powołuje się wtorkowa Rzeczpospolita, na dymisję Cenckiewicza naciskali politycy związani z rządzącą koalicją. Mieli oni grozić, że gdyby Cenckiewicz pozostał szefem BEP w Gdańsku, budżet IPN zostanie obcięty o 30 mln zł”. W tle sprawy pojawia się też Borusewicz, który był bardzo oburzony, że nie powiedziano mu, że w szkole, w której miał opowiadać swoje „legendy solidarności”, niedługo później mieli spotkać się z uczniami Gwiazda, Walentynowicz, Wyszkowski i ów Cenckiewicz. „Doszło do skandalu dlatego, że ja zostałem zaproszony przez IPN do mojej szkoły, gdzie miałem spotkanie z młodzieżą i nie poinformowano mnie, że kilka dni później w tej samej szkole odbędzie się spotkanie z Gwiazdą, Walentynowicz, Cenckiewiczem, Wyszkowskim i to uważam za karygodne - powiedział dziennikarzom marszałek Borusewicz”. Podkreśliłbym w tej wypowiedzi słowo karygodne. Co go tak ubodło, skoro „marszałek poinformował ponadto, że w poniedziałek rozmawiał z wicedyrektorem gdańskiego IPN i powiedział mu, że sytuacja, do której dopuścił Cenckiewicz jest niedopuszczalna”.

Może chodziło o to, że pan marszałek chciał opowiedzieć dzieciom swoją wersję wydarzeń z sierpnia 1980 r. i obawiał się, że późnej przyjdzie Cenckiewicz z działaczami Wolnych Związków Zawodowych, których III RP skazała na zapomnienie i wykażą, że opowieści Borusewicza to bajki? Nie wiem, ale taki wniosek nasuwa się po przeczytaniu wspomnień Lecha Zborowskiego. Zauważmy też, że Cenckiewicz zajmował się właśnie m. in. Solidarnością i miał, jako pracownik IPN, dostęp do akt wytworzonych przez Służbę Bezpieczeństwa. Miał więc szansę poznać Sierpień też od strony bezpieki.

Nigdy nikt mnie nigdzie nie zapraszał, żebym coś powspominał, ale gdyby tak było to ostatnią rzeczą, która by mnie interesowała, to kogo później szkoła czy ktoś tam będzie gościła czy gościł. Najlepiej mówić prawdę, wtedy nie trzeba się obawiać, że coś się pomiesza i nagle, gdy ktoś porówna wypowiedzi to powstaje kilka wersji na jeden temat albo ktoś wytknie kłamstwo. A nawet gdyby mi zarzucił kłamstwo to, jakby to powiedzieć delikatnie? Ja mówię prawdę a reszta mnie gówno obchodzi.

Zachęcam do lektury. Po tylu latach zajmowania się historią, czasem chce mi się już tym rzygać. Ale wspomnienia Lecha Zborowskiego przeczytałem jednym tchem i z dużą uwagą. A nie często mi się to zdarza.

PS. Ledwie skończyłem pisać artykuł, a już na stronie Byłych działaczy Wolnych Związków Zawodowych zostały zamieszczone następne fragmenty nie wydanej jeszcze książki Lecha Zborowskiego poświęcone Lechowi Wałęsie i Jerzemu Borowczakowi. Czytajmy!

MICHAŁ PLUTA

 



Wersja do druku

Jan - 04.07.13 18:22
Taka jest goła, a zarazem bardzo smutna prawda Panowie. Mieliśmy i mamy PRL w nieco zlagodyonej formie. Pozdrawiam

york - 27.06.13 20:25
Panie Lubomirze szkoda czasu na zajmowanie się takimi „bohaterami”, jak Borusewicz czy Wałęsa, bo swoją postawą po 1989 roku wystarczająco już dowiedli, że odegrali Epokową Rolę w nowożytnej historii, bo podobnie, jak Mojżesz przeprowadził bezpiecznie przez Morze Czerwone „Narób Wybrany” z niewoli egipskiej do Ziemi Obiecanej.
Tak i Borusewicz i Wałęsa przeprowadził bezpiecznie przez wzburzone wody „Jesieni Ludów” wszystkich swoich kumpli z MO, PZPR, SB, WSI i tym podobnych z czasów mrocznego komunizmu do „kapitalizmu III Rzeczpospolitej”.

Lubomir - 25.06.13 13:35
Martyrologia solidarnych próżniaków?. Polacy dawno powinni porozganiać na cztery wiatry solidarnych pasożytów, nieudaczników i bufonów. Polska potrzebuje ludzi twórczych i dynamicznych a nie rozpróżniaczonych hamulcowych, podających się za męczenników. Z próżniakami nie zbudujemy ani nowoczesnego państwa, ani nowoczesnego rynku pracy. Próżniacy wykazali się już w przemyśle stoczniowym. Może sposobem na przepędzenie próżniactwa byłoby odegranie jakiejś piosenki Jacka Kaczmarskiego, Przemysława Gintrowskiego albo Muńka Staszczyka. Najlepiej tej o lucyferze.

Wszystkich komentarzy: (3)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

13 Listopada 1891 roku
Zmarł Paweł Stalmach, śląski działacz polityczny, pastor, dziennikarz i społecznik działający na Śląsku Cieszyńskim (ur. 1824)


13 Listopada 1924 roku
Władysław Reymont został laureatem literackiej Nagrody Nobla za powieść Chłopi.


Zobacz więcej