Poniedziałek 11 Listopada 2019r. Imieniny: Bartłomieja, Gertrudy

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 20.05.13 - 20:21     Czytano: [1163]

Rajski ład


„Jest na końcu mapy taka wieś, gdzie przy polnej drodze domy dwa,
gdzie ze studni wodę trzeba nieść, a jedynym światłem, światło dnia.
(…) nie ma złodziei, bo brak pieniędzy, żadnych idei więc nie ma księży.
Nie ma wyborów, bo rządów nie ma, żadnych rygorów, znikły więzienia.
Jest tylko człowiek piękny i czysty z wieńcem na głowie z laurowych liści…”
opowiada piosenka Andrzeja Sikorowskiego. Mądre to piosenki, bo i mądry człowiek je napisał.
Dobrze, że są takie słowa z idealnego niemal świata. Ludzie mają olbrzymią wyobraźnię, która pomaga w tworzeniu niekoniecznie istniejącego piękna. Pewnie nigdy takiego ładu na świecie nie było, pomijając raj, który trwał zbyt krótko, jak wszystko co dobre. Człowiek od samego początku kombinował i nie przestrzegał żadnych nakazów. Widocznie rajski ład i spokój przeszkadzały w beztroskiej codzienności. Nawet zwierzęta w raju były łagodne, nie istniała jakakolwiek przemoc. Czy można w ogóle bez niej egzystować? Ludzie żyli długo i szczęśliwie (niemal jak za Gierka), właśnie tak jak we wspomnianej piosence: nie było złodziei, pieniędzy, więzień, ani też rządów. Nikt nie mówił o wyborach, pluralizmie czy demokracji. Wszystko to wymysły późniejszych plemion szukających lekkiego życia kosztem drugich. Nawet dzisiaj trudno uczciwie zapracować na siebie, stąd te wszelkie kombinacje. I tu należy zadać sobie pytanie: czy człowiek potrafi żyć w określonym ładzie?

To właśnie czas rwie na strzępy cały ludzki los i stwarza rozmaite bariery stające pomiędzy ludźmi. Coraz mniej nas łączy, a więcej dzieli, ale raj nadal istnieje i już nie obowiązują w nim żadne rygory. W amerykańskim kryzysie od kilku lat bierzemy udział wszyscy. W tym podłym czasie znacząco wzbogaciło się 7% obywateli, a tylko bagatela 93% zubożało. Okazuje się, że ówczesny raj obejmuje swoim zasięgiem zaledwie garstkę ludzi. Sztucznie stworzone bezrobocie jest idealnym narzędziem na zatrudnianie taniej siły roboczej, a tym samym zwiększenia zysku.
Jest na końcu świata taka wieś i wiele miast gdzie ludziom brakuje chleba i wody, słowem niezbędnych środków do życia. Jedni dławią się przepychem i nie potrafią zużyć, a nawet zliczyć zasobów, drugim zaś brakuje wszystkiego.
Rosną pałace, mnożą się biznesmeni i politycy, a nieco dalej rozrasta się niewolnictwo i nędza, której nigdy nie starano się zwalczyć. Rozrastają się slumsy, ale też tworzą się nowe enklawy. W cieniu szarych garnków błyszczą wspaniałe złote tace, dzwonią srebrne monety i zajeżdżają bogate powozy. Tak jest od początku świata i tak już pozostanie, bo znikąd nie przychodzi sprawiedliwość. Korupcja za korupcją, przekręt za przekrętem i to wszystko za przyzwoleniem władz. Bezkarność pozwala na niebywałe sztuczki, a te ustanawiają rankingi najbogatszych ludzi świata. Wciąż czekam na listę najbiedniejszych, a może jest to niemożliwe ze względu na ich liczebność, a więc i oszczędność papieru. Z puszczy amazońskiej nie zostało już wiele, codziennie ścina się drzewa tekowe, mahoniowe i heba-nowe, bo po starych zanikły dawno ślady. Jeśli tempo wyrębu lasów nie ulegnie zmianie pod koniec XXI w. nie zostanie ani jedno drzewo z tropikalnych dżungli Amazonii (największych na świecie, równych obszarowi Australii) Zginą zwierzęta i rośliny, z których produkuje się kauczuk, pokost, barwniki, ale również wiele lekarstw, bez których człowiek podzieli los wycinanych drzew. Tym oto sposobem spłaca się dług, który zasilił kasy najbogatszych.
Coraz częściej oszustwo nosi miano prawdy i już nie istnieje instytucja, której można by zaufać.
Na początku świata był raj, a kiedy Bóg zamknął jego bramy przed zarozumiałym i zachłannym człowiekiem, ten utworzył raje podatkowe, do których kartą wstępu jest spora sumka pieniędzy. Nie jest ich zbyt dużo, bo tylko 38, ale wystarczy dla wszystkich posiadaczy wielu zer po przecinku. Tam tylko „człowiek piękny i czysty” zamieszkać może i żyć jak przysłowiowy hrabia. A powiedziałem, że nie ma sprawiedliwości!

Jaskółka kreśli nad jeziorem freski, pływają jachty po tej samej wodzie, która ma jeszcze kolor niebieski, a człowiek tymczasem chleba wypatruje. Skrajność za skrajnością, za bogactwem bieda, a gdzie raj obiecany?
Marek Hłasko opowiadał o fragmencie epoki, która właśnie miała być rajem na ziemi i zastanawiał się kto wejdzie „następny do raju”. Przeszliśmy w swoim życiu rozmaite edeny i ziemie obiecane, żadna jednak droga do nich nie wiodła, a jeśli nawet, to wkrótce okazała się ulicą ślepą. Ciągle ktoś inny przeprowadza nas przez ruchliwe skrzyżowania, a kiedy już otworzymy oczy ślad po pojazdach ginie i zostajemy sami.
Wiedli nas do raju Rosjanie, ale podróż trwała zbyt długo i znudziły nas nieciekawe widoki.
Po zburzeniu sąsiedniego muru otwarły się wrota zachodniego raju, ale i tutaj musimy usługiwać upadłym aniołom. Gdzie zatem dobrobyt głoszony przez zakazane dawniej radia.
Rozpierzchła nam się młodzież po świecie, nie w poszukiwaniu dobrobytu, ale chleba i gdzie ten raj? Gdzie ta zielona szmaragdowa wyspa, która sama ma olbrzymie kłopoty i jej mieszkańcy podobni do nas również szukają chleba poza Dublinem. Jest tam pięknie, ale też i biednie. Kozy nie są zwiastunem dobrobytu wszak żywią się źdźbłami traw rosnących na kamieniach, a torfu i u nas nie brakuje. Zimne mleko mamy w lodówkach, więc wyspa z naszego jadłospisu całkowicie odpada. Japonia też ma kłopoty z jądrowymi elektrowniami, które wycofuje z rynku, a my będziemy je budować, jakby nieszczęść własnych było mało. Kraj po kraju idzie pod młotek i znowu Niemcy zapanują nad narodami i tu nam szukać raju.
Wszędzie widzimy piękno i szukamy szczęścia daleko, a pozbywamy się własnego. Nasz kraj jest równie piękny jak inne i tak samo bogaty, tylko podział dobrami jest niesprawiedliwy jak wszędzie. U nas też te 7 % ludzi żyje luksusowo, a reszta? Reszta jak wszędzie jest marginesem, to ci, którzy nie umieją sobie poradzić z nowym systemem. Ci pierwsi radzili sobie doskonale z tamtym i z tym. Podobni kameleonom zmieniają barwy skóry i szybciutko dostosowują się do każdego klimatu i otoczenia. Jednak do tego procederu potrzebna jest spora sumka, która jest niezbędnym biletem do raju. Upadłe anioły, to one tworzą nowy ład na ziemi i gromadzą wokół siebie niewolników. Mają własne kaprysy, własny świat niezrozumiały dla innych. Rozkapryszone bogacze i snoby.
Często nazywane gwiazdami, ale tak naprawdę kim są, za kogo się uważają. „Bogowie nowej ery” kupują wyspy, przed hotelami każą rozkładać czerwone dywany, palić świece, sypać kwiaty. Pewnie coś im pozostało z ery Breżniewa, ale nawet on nie był aż tak wybredny i rozkapryszony.
Bóg niektórym „artystom” odebrał rozumy, a finansowy powinien odebrać im pieniądze, na które nie zasługują.
Jest na końcu świata taka wieś gdzie sterczą wille na stromym zboczu, w garażach furki powyżej setki, od których trudno oderwać oczy. A w głębi lądu z tektury domy i wychudzone dzieci, nie trudno zgadnąć gdzie raj na ziemi, a gdzie już słońce nie świeci.

Władysław Panasiuk

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

11 Listopada 1949 roku
Plenum KC PZPR, na którym usunięto z partii Gomułkę, Kliszkę, Spychalskiego.


11 Listopada roku
NARODOWE ŚWIĘTO NIEPODLEGŁOŚCI


Zobacz więcej