Poniedziałek 9 Grudnia 2019r. - 343 dz. roku,  Imieniny: Anety, Leokadii, Wiesława

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 09.04.13 - 12:20     Czytano: [2007]

Po Smoleńsku... do kłębka


Fundamenty III RP były przegniłe już w chwili powstania. Niestety, z biegiem lat ta zgnilizna nie tylko nie została usunięta, lecz wręcz przeciwnie – rozrosła się i pokryła kolejne elementy konstrukcji. Kumulacją tego zjawiska są wydarzenia, których centralnym punktem jest 10 IV 2010 r. Dlatego ci, którzy podejmują się wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej, podejmują się jednocześnie obnażenia natury całego systemu, w którym przyszło nam żyć.

Przesada? Przeanalizujmy w takim razie pobieżnie, jakich sfer funkcjonowania państwa dotyczy to śledztwo.

Po pierwsze, kulis prowadzenia w Polsce polityki. Nigdy dość przypominania chociażby treści tej notatki, którą Marek Handzlik, prezydencki minister, wysłał do KPRM:
„Głównym celem spotkania Ambasadora Grinina było wysondowanie zaangażowania Prezydenta RP w zbliżające się wydarzenia rocznicowe (…) Nie był zainteresowany rozmową na inne tematy, niż wyznaczone przez siebie (…) Aby uniknąć możliwości „rozgrywania” udziału najwyższych władz państwowych RP w zbliżających się uroczystościach rocznicowych (…) należałoby zawczasu ustalić rangę przedstawicieli i konkretny plan obchodów.”

Oczywiście, gdy tylko Rosjanie wyszli z inicjatywą zorganizowania obchodów zbrodni katyńskiej ponad głową prezydenta, rząd natychmiast przystał na ich propozycję. Z której strony by nie patrzeć, wychodzi na jedno: Było to knucie szefa polskiego rządu z kremlowskim ambasadorem, mające na celu zdezawuowanie głowy polskiego państwa. Nie lubię porównań do tzw. „zachodu”, zaproponuję więc inne: proszę wyobrazić sobie taką sytuację w II RP.

Ale o charakterze obecnej władzy najwięcej mówią kroki podejmowane przez nią w związku z katastrofą. Jest to władza, która mając wszelkie instrumenty do zabezpieczenia lotu, nie zadbała nawet o dostarczenie pilotom aktualnych kart podejścia czy map pogody. Władza, która za rozpowszechnianie kłamstw z sejmowej trybuny nagradza stanowiskiem marszałka sejmu. Władza, która „nie rozumie” determinacji rodzin w dokonywaniu ekshumacji ciał ofiar. Władza, która winą za ten zamianę tychże ciał obarczyła w końcu same rodziny, chociaż to prokurator Parulski – to on rzucał te oszczerstwa, również z sejmowej trybuny - nie interweniował, chociaż był obecny przy sekcji zwłok prezydenta, podczas której nie pofatygowano się nawet o sporządzenie fotograficznej dokumentacji. Wreszcie mamy do czynienia z władzą, która odsunęła od sprawy prokuratora Marka Pasionka (oskarżając go przy tym o zdradę) po tym, gdy ten starał się podjąć współpracę z CIA oraz FBI w celu zdobycia informacji, które Amerykanie zobowiązali się nam dostarczyć. Można by tak wyliczać bez końca, a kolejne kłamstwa, matactwa i zaniechania ze strony tego rządu dalej będą wychodziły na światło dzienne w miarę dalszych postępów w śledztwie.

Jednak kłamstwo tej skali nie mogłyby tak długo funkcjonować w powszechnej świadomości, gdyby nie potężna machina propagandowa, dla niepoznaki zwana czwartą władzą – świat mediów III RP. Ją też można obnażyć – demaskując kłamstwa, które z żelaznym uporem forsuje. To ona odpowiedzialny jest za lansowanie kolejnych mitów nt. katastrofy: od wielokrotnych prób podejścia do lądowania, poprzez obecność gen. Błasika w kokpicie, aż po: „Jak nie wyląduję, to mnie zabije”. A wszystko to w cieniu nieśmiertelnej „pancernej brzozy”. Te same media od lat napędzają tzw. „przemysł pogardy”, roztaczając ochronę nad autorami takich słów, jak: „dożynanie watah” czy „jaki prezydent, taki zamach”, w końcu to one podniosły festiwal nienawiści na Krakowskim Przedmieściu do rangi młodzieżowych bachanaliów. A tragicznym finałem tych zabiegów było morderstwo Marka Rosiaka.

Gdy już jesteśmy przy temacie mediów – jedna rzecz łączy je bardzo silnie ze sferami władzy w Polsce – jest to stopień inwigilacji przez Służbę Bezpieczeństwa. To samo zjawisko jest obecne również w naszej dyplomacji. Jej trzon stanowią m. in. byli TW oraz absolwenci sowieckiej MGIMO. Do dzisiaj nie wiemy na przykład, jaka była rola Tomasza Turowskiego, byłego PRL-owskiego szpiega, w przygotowywaniu wizyty prezydenta.

A czy opinii publicznej znane są międzynarodowe konsekwencje katastrofy? Te same media, które potrafią ekscytować się fragmentem tekstu w byle szmatławcu (ale zachodnim), stronią od tego tematu. A przecież takie wydarzenie musi mieć daleko idące reperkusje. Małe przypomnienie: Lech Kaczyński realizował „jagiellońską” wizję polityki zagranicznej. Jego celem było objęcie przez Polskę pozycji lidera wśród państw tzw. nowej Unii oraz umacnianie relacji z państwami GUAM (Gruzja, Ukraina, Azerbejdżan, Mołdawia) w celu zneutralizowania wpływów Rosji. Tym samym, był przedstawiany jako osoba odpowiedzialna za złe relacje Polski z naszym wschodnim sąsiadem.

Wizja dzisiejszego rządu jest skrajnie różna. Jeśli chodzi o relacje z Rosją, już przed katastrofą wysyłane były sygnały o chęci „pojednania” (jak rezygnacja z projektu przekopania Mierzei Wiślanej), jednak ówczesny prezydent z pełną determinacją torpedował te próby zbliżenia.

Po katastrofie smoleńskiej miało miejsce od dawna oczekiwane ocieplenie relacji, któremu, jak wiadomo, na przeszkodzie stał dotychczas Lech Kaczyński. Wbrew części opinii, ocieplenia tego nie można traktować wyłącznie jako kurtuazyjnej deklaracji ze strony rządów obu państw. Wręcz przeciwnie, podjęte zostały zdecydowane działania mające na celu potwierdzenie jej w praktyce. Przykładowo, Bronisław Komorowski wsparł pakiet START, czyli jeden z etapów wycofywania się USA z planów budowy w Polsce tzw. tarczy antyrakietowej. Rosjanie odpowiedzieli na ten gest umieszczeniem rakiet „Iskander” w Obwodzie Kaliningradzkim. Dzięki temu z kolei otwarte zostały drzwi do realizacji polityki „ocieplenia” również w sferze historycznej, gdzie na wyróżnienie zasługuje deklaracja ministra Sikorskiego, który przytomnie skojarzył los polskich oficerów w Katyniu z losem krasnoarmiejców w polskich obozach jenieckich po wojnie 1919 – 1921. Osobnym laurem wypada również udekorować pomysłodawców pomnika Armii Czerwonej w Ossowie.

W ramach tego samego festiwalu przyjaźni 29 X 2010 r. podpisano w Warszawie umowę, na mocy której Polska zrzekła się roszczeń o zapłatę zaległych opłat przesyłowych za gaz. Ta sama umowa wprowadzała również zmiany w akcjonariacie spółki EuRoPol Gaz –do dziś o konsekwencjach tych ustaleń „nie nie wie” ani premier Tusk, ani rzesza jego zwolenników. Tym sposobem zahaczyliśmy w tym tekście o gospodarkę...

Czy nie warto by wyjaśnić, dlaczego polski rząd podejmował na arenie międzynarodowej takie, a nie inne kroki? A czy przypadkiem zarówno katastrofa smoleńska, jak i wydarzenia mające miejsce później, nie mogą być w tym wyjaśnieniu pomocne?

W tym miejscu muszę pozwolić sobie na dygresję. Jarosław Gowin w trakcie niedawnego spotkania ze studentami na UW, nazwał Lecha Kaczyńskiego „wielkim wizjonerem” w kontekście jego polityki zagranicznej. Za kogo w takim razie „pobożny minister Gowin” (©Stanisław Michalkiewicz) uważa Radosława Sikorskiego? I w jakim stopniu utożsamia się z tymi, którzy, ku uciesze tłumów, nazywali owego wizjonera, np..„dyplomatołkiem”?

I jeszcze ostatnia kwestia – stan naszej demokracji. Jak napisałem na początku, wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej jest kluczem do zmiany, która musi zajść w Polsce. Jedną z nich jest uświadomienie sobie przez Polaków, że polityka międzynarodowa nie polega na zabieganiu o przychylne komentarze w zagranicznych gazetach, a jest areną starć realnych interesów oraz miejscem wydarzeń o dalekosiężnych skutkach. Ci sami Polacy regularnie dają sobie wmówić, że stać ich na publiczną służbę zdrowia, edukację, opiekę socjalną czy ubezpieczenia społeczne, a jednocześnie w najbliższych wyborach wysłaliby na emeryturę każdego polityka, który podjąłby decyzję o zakupieniu przez rząd nowych samolotów...

W gruncie rzeczy to, co tu napisałem, można streścić w jednym zdaniu: Czas, by do ludzi wreszcie coś dotarło. Bo to Polacy tolerowali i dalej tolerują istniejący stan rzeczy. Wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej może być tym akceleratorem, który napędzi zmianę. Niech to będzie nasz hołd dla tych 96 osób. Niech poczucie zwykłej, ludzkiej powinności, jaką jest wyjaśnienie kulis ich śmierci, zaprowadzi nas do odnowy zarówno polskiego państwa, jak i społeczeństwa.

Maciej Kosicki
Radio Wnet

Wersja do druku

Jan Orawicz - 18.04.13 4:03
Drogi Panie Robercie serdecznie dziękuję Panu za wysoką ocenę płodów mego pióra. Zresztą nie pierwszy raz uczynił mi Pan to. No cóż, dla każdego piszącego
jest to cenna sprawa,która podtrzymuje ducha! Ja także cenie sobie wysoko
Pańskie pisanie, również przewleczone biało-czerwoną nicią umiłowania Ojczyzny. Cieszy mnie szczególnie Pańska ocena moich wierszy i fraszek. Czasami piszę też wiersze satyryczne,felietony i artykuły.Ale na więcej brakuje
mi czasu.Chciałbym np.w formie opowiadań opisać mój młodszy okres życia.To byłaby dobra lektura dla współczesnej młodzieży,której brakuje wiedzy o czasie
przeszłym. A ten brak powoduje błądzenia na swoich drogach życia.
Na koniec chce się z Panem podzielić moimi trzeba niezwykłymi przeżyciami
z początku marca br. Otóż zawsze rano na ścianie mej sypialni pokazały się
3 razy przepiękne szturmówki biało-czerwone. Było to dla mnie ogromne przeżycie. Po spotkaniu z 3 szturmówką pomyślałem sobie,że jest to podzięka
zapewne Królowej Polski,której Oblicze, najczęściej gościło na sztandarach AK.
Jako katolik nie czynie w sposób kłamliwy z siebie takiego Szcześciarza. Mocno bałby się przez takie kłamstwo obrazić Naszą Ukochaną Królową Polski.Bedąc
pod wielkim wrażeniem tych cudownych 3 zdarzeń powiadomiłem o tym także
Pana Skowrońskiego. Wciąż żywo przezywam te cudne chwile i proszę Kochaną
Królową o dalsze takie spotkania z przepięknym szturmówkami.
Serdecznie Pana pozdrawiam

Robert - 17.04.13 15:59
Szanowny Panie Janku Orawicz. Poruszył Pan problem nowego już pokolenia, które wychowało sie w okresie nie tylko globalnego ale o wiele bardziej podłego prania mózgów w polskim wydaniu. Jaki to ma wpływ to jest łatwe do zauważenia - w dużej mierze są to osobnicy, którzy nie zostali "obywatelami świata", nie zostali europejczykami a juz nie są Polakami - napewno nie takimi jak byli ich dziadkowie czy rodzice.

Na dzień dzisiejszy, trzeba natychmiast podjąć to trudne zadanie, przywrócenia POLSKOŚCI POLAKOM. Do tegp potrzeba konkretnych zdecydowanych prawdziwych nauczycieli-pedagogów /których niewiele pozostało/ i sprowadzenie całego systemu informacyjnego medialnego na własciwe tory prawdy, które są w rękach wrogów Polski.

Panie Janku, Pańskiej poezji nigdy nie komentuję a czytam wszystkie. Wnikliwość, siła zwartego tematu i czytelnośc jest taka, że ja nie mam śmiałości poprawiać Orawicza. Pojawia się wzruszenie, dzisiaj podobno to wstyd, ale na osłode są doskonałe fraszki. Natomiast od wielu lat, kręci się tysiące filmów, ani do płaczu ani do śmichu niby sensacyjne a po 10-15 minutach zasypiam, fabuły ze śmietnika ludzkiej wyobrażni degeneratów.
Dobrze, że mamy Orawicza i można poczytać coś LUDZKIEGO, i napewno czyta też dużo czytelników. Dochodzą do tego doswiadczenia i przeżycia osbistych tragedii i wzlotów, tej wiedzy nie można sie nauczyć, jak i nie można się nauczyć pięknej sztuki poezji. Ten talent to jest dar, pomiędzy sercem i głową. Posiada Pan potężną broń - "co na sercu, to na końcu języka". Jezeli choć jednej osobie, przywróci Pan POLSKOŚĆ - to misja spełniona. Znając Pana, broni Pan nigdy nie złoży. Dużo Zdrowia - Robert.

warszawiacy - 16.04.13 20:59
Patriotyzmu powinnismy sie uczyc od urodzenia,w domu,przedszkolu i szkole.W kazdej chwili trzeba myslec o dobru Ojczyzny ,Jej obronie i wolnosci.Domagamy sie miejsca dla tv Trwam i dla Radia Maryja ,ktorych chcemy sluchac i ogladac.,gdyz jest to nasze prawo zagwarantowane Konstytucja RP.Rzadzacy udaja,ze nie slysza i nie widza problemu i praw dla Narodu Polskiego,tylko dla siebie.Obietnice,manipulacje i oszustwa wciskane do naszej swiadomosci przez panstwowa ,rzekomo publiczna Tv i polskie/?/radio czynia nam stala krzywde i niszcza nas.O B U D Z S I E N A R O D Z I E. CITO!

Jan Orawicz - 10.04.13 1:02
Jak obudzić Naród,by sobie nie pozwolił na tak potworne niszczenie kraju?
Wnikając w to sedno sprawy na własną rękę wiem,że wielu Polaków jest
tak zastraszonych jak w PRL. Boją się uczestniczyć w publicznych różnych manifestacjach na rzecz zmian. Stronią od wymiany zdań z innymi,by nie
stracić pracy,a może i głowy. Ten ważny aspekt sprawy musimy zawsze mieć na uwadze, kiedy spoglądamy na polityczny bezruch. Nawet kilku moich znajomych
przestało czytać płody mego pióra, po prostu z obawy przed przykrymi następstwami. I tak się dzieje w całym kraju. Pozdrawiam

Lubomir - 09.04.13 20:24
Żeby móc bezkarnie burzyć, rozkradać i likwidować dorobek Mościckiego i Gierka, trzeba było rzucić nośne hasła o czymś lepszym i dostępnym dla wszystkich. Hasła o czymś lepszym od Centralnego Okręgu Przemysłowego i lepszym od Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego. Lepszym od Portu Gdyńskiego i Portu Północnego. Lepszym od Huty Stalowa Wola i Huty Katowice. Lepszym od Zakładów Star-Starachowice i lepszym od Fabryki Samochodów Osobowych na Żeraniu. Kolejno rujnowano wszystko. Rzecz jasna robiono to przy hałaśliwym akompaniamencie propagandy, o rzekomym naprawianiu wszystkiego. Dzisiaj polskie warsztaty pracy zostały zastąpione warsztatami niemieckimi. Rzekomo do przetargu na roboty w Polsce przystępowali wszyscy a tylko przypadkowo wygrali je Niemcy. Polacy mają gigantyczne wątpliwości co do wiarygodności komisji organizującej przetargi...Czy aby nie byli to niemieccy agenci i lobbyści...Dzisiaj słowo III RP użyte po raz pierwszy przez króla polskiego reportażu Melchiora Wańkowicza, zostało całkowicie wykoślawione i wynaturzone przez różne antypolskie mniejszości. W przeszłości dziadkowie i rodzice sabotażystów mieli ograniczony dostęp do władzy. Dzisiaj wykorzystali do perfekcji epokę ustrojowego rozchwiania i wahania. Szkodnictwo stało się ich pasją i drugą natura.

Wszystkich komentarzy: (5)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

09 Grudnia 1636 roku
Zmarł Fabian Birkowski, polski pisarz i kaznodzieja, dominikanin. Mówca pełen życia, silnie poruszający słuchaczy (ur. 1566)


09 Grudnia 2007 roku
W wieku 84 lat zmarł Ryszard Reiff, żołnierz AK, więzień sowieckich łagrów, były prezes PAX, senator III RP, przew. Zw. Sybiraków


Zobacz więcej