Poniedziałek 19 Sierpnia 2019r. - 231 dz. roku,  Imieniny: Emilii, Julinana

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 29.03.13 - 21:41     Czytano: [2062]

Chluba polskiej oświaty (1)


Liceum Krzemienieckie na Wołyniu w latach 1805 - 1832

Od 1795 roku całe Kresy, w tym również Krzemieniec, znalazły się pod zaborem rosyjskim.

Po zamordowaniu cara Pawła I w 1801 roku, na tron rosyjski wstąpił względnie liberalnie nastawiony Aleksander I. Względem Polaków zawsze prowadził dwuznaczną politykę. Z jednej strony potępiał rozbiory Polski i dążył do jej odbudowania, jednak z drugiej strony chciał ją na wieki połączyć z Rosją – poprzez unię personalną; carowie rosyjscy mieli być jednocześnie królami polskimi. Najważniejszym i dla narodu polskiego najkorzystniejszym owocem polityki jednania sobie Polaków prowadzonej przez młodego cara była reforma szkolnictwa polskiego w zaborze rosyjskim. Powołana w tym celu specjalna komisja utworzyła 18 maja 1803 roku wileński okręg naukowy, do którego należały wszystkie ziemie zaboru rosyjskiego, a więc również i Wołyń, gdzie miało powstać gimnazjum gubernialne podległe polskiemu Uniwersytetowi Wileńskiemu.

Kuratorem okręgu mianował Aleksander I Polaka, swojego ministra spraw zagranicznych i doradcę, księcia Adama Czartoryskiego (1770-1861). Książę, będąc szczerym patriotą polskim a zarazem człowiekiem o dużej kulturze osobistej, zreformował polski uniwersytet wileński i przyczynił się do tego, że na całym obszarze wileńskiego okręgu naukowego zakwitło szkolnictwo polskie prowadzone w duchu Komisji Edukacji Narodowej, która, jako pierwsze w Europie ministerstwo edukacji, działała bardzo owocnie w przedrozbiorowej Polsce. Na wizytatora okręgu szkolnego wołyńsko-podolsko-kijowskiego (a więc dla ziem polsko-ukraińskich) powołał ks. Czartoryski znanego działacza gospodarczego i oświatowego oraz historyka i współzałożyciela w 1800 roku Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Warszawie Tadeusza Czackiego (1765-1813), rodem z Porycka na Wołyniu. Pierwszą jego pracą, po otrzymaniu nominacji, było zapoznanie się ze stanem oświaty polskiej w tych trzech guberniach. Zbierane wówczas dane o stanie oświaty na tym terenie były więcej niż przygnębiające. Na Wołyniu jeden uczeń przypadał na 21 szlachciców, 67 mieszczan i 4817 włościan. Jeszcze gorzej było na Podolu, gdzie 1 uczeń przypadał na 33 szlachciców, 52 mieszczan i 12 000 włościan, a na Kijowszczyźnie było wręcz tragicznie: 1 uczeń na 100 szlachciców, 115 mieszczan i 18 000 włościan. Istniejące zaś szkoły stały na niskim poziomie naukowym nie wspominając już o warunkach higienicznych. Tak wyglądał stan oświaty polskiej na ziemiach ukrainnych po 10 latach okupacji rosyjskiej.

Dla Czackiego jasnym się stało, że tylko radykalna pomoc może po latach ten stan naprawić. Przystąpił więc natychmiast do pracy. Przeprowadzona przez ks. Czartoryskiego reorganizacja szkolnictwa opierała się na wzorach opracowanych przez Komisję Edukacji Narodowej. I tak uniwersytet (wileński) był nie tylko szkołą najwyższą, ale zarazem władzą zwierzchnią nad średnimi i niższymi szkołami. Jednak Czacki postanawia założyć placówkę uczelnianą, która by przejęła od Uniwersytetu Wileńskiego władzę zwierzchnią nad szkołami guberni polsko-ukraińskich. Nie była to sprawa łatwa. Uniwersytet Wileński nie chciał rezygnować ze swoich przywilejów i z obu rektorami, Hieronimem Strojnowskim i Janem Śniadeckim, musiał toczyć Czacki nieustanne boje, zakończone, na szczęście, polubownie w grudniu 1804 roku, chociaż problem współpracy między Gimnazjum/Liceum a Uniwersytetem Wileńskim był nigdy nie dokończoną sprawą. Poza tym jeszcze jedna wielka groźba zawisła nad organizowaną pryncypialną uczelnią gubernii polsko-ukraińskich - Gimnazjum Wołyńskim.

W lipcu 1805 roku do Kijowa przyjechał rosyjski minister oświaty, aby wybadać możliwość zorganizowania uniwersytetu rosyjskiego w tym mieście. Powstanie takiego uniwersytetu zahamowałoby rozwój szkolnictwa polskiego w guberniach polsko-ukraińskich, toteż Czacki natychmiast udał się do Kijowa gdzie przekonywał ministra o „niużyteczności tego nowego ustanowienia” m.in. dlatego, że założony na terenach, na których dominował język polski wywołałby sprzeciw powszechny ze względu na obcy język wykładowy. Jednocześnie pozyskał cara Aleksandra I do zatwierdzenia statutu gimnazjum krzemienieckiego (19 lipca 1805).

Obok Tadeusza Czackiego wielką rolę w zorganizowaniu Gimnazjum Wołyńskiego odegrał ksiądz Hugo Kołłątaj (1750-1812), były reformator Akademii Krakowskiej, urodzony w Dederkałach Wielkich w powiecie krzemienieckim. Kołłątaj był głównym autorem koncepcji pedagogicznej i organizacyjnej Gimnazjum Wołyńskiego, które miało ewoluować stopniowo ku wyższej uczelni i stać się ośrodkiem polskiego życia naukowo-kulturalnego ziem polsko-ukraińskich. To Kołłątaj – pod patronatem Czackiego - wybrał Krzemieniec na siedzibę uczelni, pozyskał profesorów, układał projekty nauk, doglądał przebudowy gmachów pojezuickich i pobazyliańskich, które zostały przeznaczone na szkolne pomieszczenia. Przebudową gmachów kierował Jakub Kubicki, jeden z najwybitniejszych architektów polskich tego okresu.

Tymczasem Czacki zajął się zbieraniem funduszów na ten cel. Posypały się darowizny od Czartoryskich, Steckich, Sapiehów, Jabłonowskich, Chodkiewiczów, Sanguszków i wielu, wielu innych Polaków z ziem polsko-ukraińskich. Sam z własnych funduszy na założenie gimnazjum przekazał 3000 dukatów. Potrzeba jednak było sum znacznie większych i wówczas Czacki wpadł na pomysł kapitalny, który zapewnił Liceum stały dopływ gotówki. Mianowicie istniał w owych czasach podatek pocztowy, a uzyskiwane z niego fundusze były znacznie wyższe niż wynosiły wydatki na pocztę. Gdy zaproponowano zmniejszenie podatku, Czacki podał wniosek przeznaczenia nadwyżki na cele szkolne. Wniosek przyjęto i Liceum od tej pory miało regularny i spory zastrzyk środków materialnych. Niemniej np. w 1816 roku aż 70% wydatków Liceum pokrywała szlachta i duchowieństwo wołyńskie z dobrowolnych ofiar; dochód Liceum w tymże roku zamknął się sumą 245.594 złp, co było wielką sumą jak na tamte czasy.

Dlaczego Krzemieniec a nie inne miasto jak np. Łuck, Żytomierz, Kamieniec Podolski czy Winnica został wybrany na siedzibę Liceum? Bez wątpienia za Krzemieńcem przemawiały przede wszystkim okazałe gmachy pojezuickie i pobazyliańskie, centralne położenie miasta w granicach guberni wołyńskiej, duży odsetek Polaków mieszkających tutaj, ale także i tradycja. Krzemieniec był bowiem już w przeszłości dwukrotnie znacznym ośrodkiem oświaty polskiej. W 1638 roku założono w Krzemieńcu pierwszą polską szkołę i drukarnię, następnie w 1720 roku założone tu zostało kolegium jezuickie, które istniało do kasaty zakonu w 1773 roku, a następnie zostało szkołą akademicką Komisji Edukacji Narodowej (do 1795 r.). Nowe Liceum nie tylko że nawiązywało do tej tradycji oświatowej Krzemieńca, ale także miało ją kontynuować i – jak historia okazała – znacznie wzbogacić.

Dnia 1 października 1805 roku Gimnazjum Wołyńskie – bo taka była oficjalna nazwa uczelni w tym czasie – otworzyło swoje podwoje. Był to dzień bardzo uroczysty. Grzmot stu wystrzałów armatnich i bicie dzwonów we wszystkich kościołach w mieście obwieszczał rozpoczęcie uroczystości. Wzięli w nich udział biskupi katoliccy i uniccy, gubernator ks. Wołkoński, marszałkowie szlachty gubernialni i powiatowi, przedstawiciel Uniwersytetu Wileńskieg, dr. Jan Lenart, przedstawiciel warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, hr. Al. Chodkiewicz, liczni nauczyciele, opaci, prałaci i duchowieństwo obu obrządków. Mszę św. celebrował katolicki biskup łucko-żytomierski Kacper Cieciszowski, a kazanie o potrzebie łączenia religii z nauką wygłosił ks. biskup Jan Kanty Podhorodeński. Tadeusz Czacki wygłosił swą słynną „Mowę przy otwarciu Gimnazjum Wołyńskiego1805 – O pożytkach z wychowania publicznego i domowego”, a Euzebiusz Słowacki, ojciec Juliusza, „O potrzebie wykładu nauk w języku narodowym”.

Hasłem Tadeusza Czackiego było: „Niech dla nas wszystkich Krzemieniec będzie świątynią cnoty, a przybytkiem nauk”. – I tak właśnie się stało.

Już w pierwszym roku Gimnazjum Wołyńskie miało 280 uczniów, a w późniejszych czasach liczba ta wzrosła do około 700, co jak na temte czasy było bardzo dużo. Szkołę Czackiego zapełniali synowie najkulturalniejszych domów polskich, które z szerokiego terenu trzech guberni polsko-ukraińskich ciążyły ku tej uczelni (J. Poniatowski).

Gimnazjum Wołyńskie, wyrosłe z oświeceniowego rozumienia roli nauki jako narzędzia postępu społeczno-gospodarczego kraju i z doświadczeń Komisji Edukacji Narodowej (wniesionych przez Hugo Kołłątaja), kładło nacisk na wychowanie moralne i obywatelskie, zgodne z rozumieniem zadań patriotycznych w kręgu warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk: rozwijanie cywilizacji i kultury, zwłaszcza języka ojczystego, przy poniechaniu wszelkich akcji politycznych (Z. Lewinówna). Twórcy gimnazjum dość jasno zdawali sobie sprawę z procesów zachodzących w społeczeństwie polskim, a także z sytuacji w innych krajach. Spora część szlachty polskiej biedniała, tradycyjne drogi kariery oficerskiej lub duchownej były już zamknięte wobec braku własnej armii i coraz mniejszej liczby klasztorów katolickich, zamykanych przez zaborców. Program szkoły budowano więc tak, by dać młodym ludziom punkt wyjścia do specjalizacji w różnych kierunkach (A. Żukowska-Maziarska) .

Nauka w Gimnazjum prowadzona była w języku polskim i była rozłożona na cztery jednoroczne klasy i cztery dwuletnie kursy z metodą nauczania zbliżoną do uniwersyteckiej i trwała w zasadzie 10 lat. Rozpoczynała się na poziomie elementarnym, a kończyła na poziomie znacznie przewyższającym poziom ówczesnych szkół średnich. Program pierwszych czterech klas obejmował naukę głównie języków klasycznych i nowożytnych, ze specjalną troską o dobrą naukę języka polskiego. Pierwsze dwa lata kursu obejmowały historię, geografię, logikę i matematykę. Następny kurs dwuletni zajmował się prawem i fizyką; na kursie trzecim uczono chemię, nauki przyrodnicze i literaturę, kurs czwarty obejmował matematykę wyższą i astronomię. Nadobowiązkowymi przedmiotami były język grecki, mechanika, budownictwo praktyczne i bibliografia.

Jak już wspomniałem, szczególny nacisk w gimnazjum/liceum był kładziony na dobrą naukę języka polskiego i literatury polskiej. Literaturę polską wykładali tu m.in.: Euzebiusz Słowacki, Alojzy Osiński, Alojzy Feliński i Józef Korzeniowski. Wszyscy reprezentowali kierunek klasycystyczny, który jest widoczny również w pracach literackich ich uczniów przedstawianych na zebraniach ich stowarzyszeń: Towarzystwa Młodzianów Gimnazjum Wołyńskiego (1809-14), Klubu Piśmienniczego (1815-16) – upamiętnionego w poemacie heriokomicznym „Klub Piśmienniczy” Tymona Zaborowskiego i Towarzystwa Uczniów Liceum Wołyńskiego Ćwiczących się w Porządnym Czytaniu i Pisaniu (1818-23).

Specjalną opieką władze Liceum otaczały przyszłych nauczycieli, którzy mieli być kadrą oświatowców na całym terenie guberni polsko-ukraińskich i utrzymywać łączność z Liceum. Wybierano najlepszych uczniów ze szkół elementarnych i umieszczano ich w konwikcie dla kandydatów na nauczycieli szkół elementarnych. Przyszli szermierze oświaty przechodzili najpierw cztery klasy gimnazjalne, zamiast języków obcych uczyli się rolnictwa, ogrodnictwa i muzyki. W następnych czterech latach kandydaci uczyli się matematyki, chemii, mechaniki, historii, weterynarii, prawa i budownictwa praktycznego. Razem więc kandydaci na nauczycieli uczyli się na koszt uczelni osiem lat, za co mieli odsłużyć 10 lat na stanowisku nauczycielskim. Nagrodą za takie 10-letnie zmagania się z ciemnotą i zacofaniem było prawo do osobistego szlachectwa, natomiast po 20 latach uzyskiwano szlachectwo dziedziczne. Wyćwiczone w dyscyplinie naukowej kadry nauczycieli rozpoczęły zbawienne dzieło odbudowy porozbiorowej ruiny duchowej guberni wołyńskiej, podolskiej i kijowskiej.

Bez przerwy starano się o podnoszenie poziomu nauczania w Liceum i o jego prestiż, o utrzymywanie kontaktu z życiem naukowym i intelektualnym Zachodu, dbano o przyszłych profesorów, których starano się kształcić za granicą a wybierano spośród własnych najzdolniejszych uczniów. Np. Michał Wiszniowski, upatrzony na profesora logiki, kształcił się w Edynburgu (Szkocja), kandydat na profesora agronomii Michał Fryczyński spędził trzy lata w słynnej szkole rolniczej pod Berlinem, a Franciszek Miechowicz, który miał wykładać mechanikę i "architekturę cywilną" przez trzy lata kształcił się w szkole politechnicznej w Paryżu.

W lipcu 1807 roku Tadeusz Czacki zakłada przy Gimnazjum w Krzemieńcu szkołę mierniczych, a w 1811 roku zorganizował przy Gimnazjum pierwsze w Polsce szkoły: Szkołę Geometrów Praktycznych i Szkołę Mechaników. W 1812 roku w konwiktach gimnazjum było 105 wychowanków. Wszystko to było osobistym dziełem Czackiego. Dwa lata później już on nie żył, ale pozostawiony owoc jego żywota był doprawdy imponujący. Oprócz „małego uniwersytetu” (tak nazywał Hugo Kołłątaj Gimnazjum Wołyńskie) w Krzemieńcu na ziemiach polsko-ukraińskich działały jeszcze następujące polskie szkoły średnie: w Łucku, Żytomierzu, Włodzimierzu (Wołyńskim), Lubarze, Międzyrzeczu Koreckim, Klewaniu, Winnicy, Barze, Kamieńcu Podolskim, Szarogrodzie, Niemirowie, Międzyborzu, Berszadzie, Humaniu, Berdyczowie, Machnówce i Kaniowie, a poza tym 232 szkoły ludowe (podstawowe).

Samo Gimnazjum, którego pierwszym dyrektorem był do 1811 roku prof. Józef Czech, przedstawiało się imponująco. W tymże roku w jego murach naukę pobierało już około 700 uczniów, ciało pedagogiczne liczyło 30 „profesorów” i 10 pracowników pomocniczych (w 1830 roku 40 „profesorów” i 14 pracowników pomocniczych). Większość uczniów stanowili synowie szlachty wołyńskiej, podolskiej i guberni kijowskiej, ale stojąca na wysokim poziomie uczelnia przyciągała również młodzież z innych rejonów przedrozbiorowej Polski. Pewien odsetek uczniów stanowili dzieci polskich mieszczan i nie brakło młodzieży żydowskiej i chłopskiej – tak polskiej jak i ukraińskiej, choć tych ostatnich było jeszcze niewielu. Liceum Krzemienieckie było pierwszą w Polsce szkołą, w której wprowadzono wychowanie fizyczne do programu nauczania oraz w której spotykamy nauczycieli tego przedmiotu oraz lekarza szkolnego. Liceum Krzemienieckie stało się bastionem nauki, myśli i kultury polskiej na ziemiach polsko-ukraińskich zaboru rosyjskiego oraz było „jedną z najlepszych i najbardziej nowoczesnych pod względem pedagogicznym szkół średnich w Europie” (L. Słowiński).

Czacki kładł duży nacisk na dobór nauczycieli. Do Krzemieńca przybyło m.in. 8 wykładowców z Krakowa i 4 z Wilna; o krok od przyjazdu z Warszawy był sam Samuel Bogumił Linde. Wykładowcami były tak wybitne jednostki i pedagodzy jak np. znane w historii literatury polskiej postacie: Alojzy Feliński (autor hymnu „Boże coś Polskę”), Alojzy Osiński (autor „Słownika mitologicznego” t. 1-3 1806-12, w latach 1833-39 rektor katolickiej akademii duchownej w Wilnie) i Józef Korzeniowski (autor świetnego podręcznika „Kurs poezji” 1829) oraz Euzebiusz Słowacki (ojciec Juliusza, 1811-14 roku profesor Uniwersytetu Wileńskiego i 1812-14 redaktor „Kuriera Litewskiego”); wszechstronnie wielki, historyk Joachim Lelewel, później, 1822-24, profesor Uniwersytetu Wileńskiego; prawnik Aleksander Mickiewicz (brat Adama), od 1835 profesor uniwersytetu w Kijowie i od 1839 w Charkowie; fizyk i chemik, uprzednio profesor Akademii Krakowskiej Franciszek Scheidt; matematyk Józef Czech; dobry hellenista Michał Jurkowski, współautor słownika polsko-łacińskiego 1822-25; germanista Malawski, autor dobrego podręcznika do nauki języka niemieckiego; historycy Mirowski i J. Uldyński, autor podręcznika „Jeografia starożytna stosowana do dzisiejszej” (1819), z którego geografia zaczyna się wyodrębniać w Polsce jako samodzielna nauka; postępowy ekonomista Michał Choński, który przetłumaczył i wydał w Krzemieńcu pracę L.H. Jacoba „Zasady ekonomii narodów, czyli umiejętności narodowego gospodarstwa” (t. 1-2 Krzemieniec-Warszawa 1820, wychował w Krzemieńcu znanych ekonomistów polskich: Piotra Falkenhagena i Zalewskiego); wykładowca bibliografii i gramatyki porównawczej Paweł Jarkowski; wykładowca higieny Karol Kaczkowski, potem profesor Uniwersytetu Warszawskiego (1829-31) i naczelny lekarz Wojska Polskiego w Powstaniu Listopadowym (1831); botanik Willebald Besser, autor pracy „Rzut oka na geografię fizyczną Wołynia i Podola” (1828), a później profesor Uniwersytetu Kijowskiego; wybitny malarz, portrecista króla Stanisława Augusta Poniatowskiego i polskiej arystokracji, profesor rysunku Józef Pitschmann; muzyk i nauczyciel śpiewu Giovanni Lenzi, uprzednio szef orkiestry teatru cesarskiego w Petersburgu, nauczyciel paru muzyków polskich, m.in. kompozytora Kazimierza Lubomirskiego.

Profesorowie krzemienieccy zobowiązani byli do stałego uzupełniania swego wykształcenia; w tym celu sprowadzano dla nich książki i czasopisma; opracowywali także "seksterna", czyli skrypty, z których później korzystali uczniowie. Z "seksternów" powstawały podręczniki, między innymi geometrii, autorstwa Józefa Czecha i „Początki algebry” Grzegorza Hreczyny.

Poza tym ciało profesorskie, tak jak Tadeusz Czacki, samo świeciło przykładem i to pod każdym względem. Np. Jan Lenart cały swój majątek przeznaczył na stypendia dla studentów Liceum Krzemienieckiego, któremu także zapisał swój księgozbiór.

Tak nauczyciele jak i uczniowie mieli do dyspozycji wspaniałe zbiory i pomoce naukowe. Najciekawiej przedstawiały się zbiory przyrodnicze, prywatne zbiory mineralogii króla Stanisława Augusta Poniatowskiego (7703 okazy) i Hugo Kołłątaja, liczące 15 538 okazów, gabinet fizyczny, laboratorium chemiczne, gabinet zoologiczny, zbiory numizmatyczne liczące 18 682 okazy, modele maszyn, jak również galerię obrazów, w której były nawet dzieła Rafaela, Rubensa czy Guida Reni, a którą ofiarował gimnazjum wołyńskiemu Józef Drzewiecki, dawny legionista polski we Włoszech. Chlubą Liceum była wielka biblioteka licząca około 35 000 tomów, w skład której wchodził m.in. księgozbiór króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, zbiory S.K. Potockiego, emira Wacława Rzewuskiego, książąt Jabłonowskich i Józefa Drzewieckiego. W murach licealnych była również księgarnia – filia jednej z najlepszych księgarń warszawskich: Gluecksberga, która stała się jakby literackim klubem; wcześniej dostawą książek do Krzemieńca zajmowało się Warszawskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk.

Chlubą Liceum był również założony ogród botaniczny o 8350 gatunków i odmian roślin w ogrodzie i 12 053 gatunków roślin w cieplarniach (797 gatunków drzew sąsiadowało z sekcją 3500 roślin miejscowych i 2000 egzotycznych, poza tym jako materiał studyjny służyło 6000 roślin zasuszonych), znany w całej Europie jako ośrodek dostarczający nasion rzadkich roślin. Jego twórcą i kierownikiem był botanik florysta i lekarz pochodzenia austriackiego Willbald Besser (1784-1842), który studia ukończył w Krakowie, a do Krzemieńca sprowadził go Czacki. Flora polska zawdzięcza mu wyróżnienie i opis wielu nowych gatunków. Besserowi pomagał Dionizy Mikler, który założył wiele parków polskich arystokratów.

Księgozbiór króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, który znajdował się na Zamku Królewskim w Warszawie (stąd biblioteka znana była i jest również jako Biblioteka Królewska) został w 1805 roku kupiony przez Czackiego od spadkobierców króla za 15 000 złp w złocie. Liczył 15 680 tomów, które skatalogował wybitny ex-jezuita polski Jan Chrzciciel Albertrandy i w 1808 roku została przekazana przez Czackiego Gimnazjum Wołyńskiemu. Jednocześnie Czacki zabiega o to, by ta cenna kolekcja nadal pozostała częścią polskiego dziedzictwa narodowego i nie podzieliła losu Biblioteki Załuskich, skonfiskowanej w Warszawie przez carycę Katarzynę II, która uczyniła z niej jądro petersburskiej biblioteki publicznej - obecnie Biblioteka im. Sałtykowa-Szczedrina (D. Beauvios). Razem z książkami przywieziono do Krzemieńca piękne białe szafy, w których były przechowywane książki na Zamku Warszawskim. Dla Liceum Krzemienieckiego dobudowano 28 identycznie wyglądających szaf, tak że sala biblioteczna w Liceum była niemal kopią Biblioteki Królewskiej na Zamku Królewskim w Warszawie. Księgozbiór licealny wzbogacił się o liczne i często duże i cenne księgozbiory jak np. dar księżnej Sapieżyny, która ofiarowała 2246 tomów ze zbiorów Jabłonowskiego, jej ojca; szlachta wołyńska i podolska dała 3826 tomów ze swoich prywatnych bibliotek. Był to największy poza Wilnem (Biblioteka Uniwersytecka) polski księgozbiór na Kresach. Kierownikiem biblioteki krzemienieckiej przez cały czas był Paweł Jarkowski. Opracowana przez niego w 1825 roku „Wiadomość o bibliotece Liceum Krzemienieckiego i onej porządku” (wyd. „Rocznik Wołyński” 1935) pokazuje dzieje i rozwój biblioteki.

Wyjątkowa ideowość i postępowa myśl pedagogiczna realizowana przede wszystkim przez samego Tadeusza Czackiego, ale również i nauczycieli szybko przeniknęła całą uczelnię. Gimnazjum Wołyńskie, a później Liceum Krzemienieckie było jedynym zakładem naukowym na Kresach, które naprawdę przywiązywało wagę do życia zbiorowego. Jak pisze Daniel Beauvois, Czackiemu bardzo zależało na uwolnieniu uczelni krzemienieckiej od pedagogicznej rutyny, toteż cały czas zachęcał i wspierał uczniów do samoorganizowania się, do tworzenia np. kółek literackich. Tę praktykę kontynuowali kolejni kuratorzy Liceum. Już w roku szkolnym 1809/10 powstało Towarzystwo Młodzianów Gimnazjum Wołyńskiego (jego członkami byli m.in. Antoni Malczewski i Karol Sienkiewicz), w latach 1814-16 działało Towarzystwo Piśmiennicze (J. Korzeniowski) i w 1818-23 Towarzystwo Uczniów Liceum Wołyńskiego Ćwiczących się w Porządnym Czytaniu i Pisaniu (T. Zaborowski i F. Skomorowski). Ich pozytywną działalność w rozwój literatury i życia kulturalnego w Liceum Krzemienieckim doceniła m.in. Maria Danilewiczowa w pracy „Towarzystwo Uczniów...” („Rocznik Wołyński”, t. III, Równe 1933). Czacki rozpoczął w polskim szkolnictwie również organizowanie wielkich, zbiorowych imprez publicznych, mających wpajać uczniom szacunek do państwa, władz, szkoły i historii, a jednocześnie ściągać na nie rodziców uczniów, co pomagało wizerunkowi uczelni, która budziła coraz większe zainteresowanie w społeczeństwie polskim, a nawet zdrowy snobizm. Szczególnie mocny nacisk kładł Czacki i jego następcy na poczucie wspólnoty młodzieży szkolnej. Czacki kładł duży nacisk także na naukę historii Polski, a wtórował mu Kołłątaj mówiąc, że „Historia to najpewniejszy fundament wszystkich nauk moralnych”. Wychowankowie Liceum Krzemienieckiego mieli być dobrymi patriotami polskimi i obywatelami.

Najbiedniejsi uczniowie mogli ubiegać się o stypendium. By uniknąć drażliwych sytuacji, proponowano, by nazywać ich „kadetami cywilnymi”, rezygnując z określeń w rodzaju: „uczeń ubogi”. Czacki swoją ideowością zdołał również pobudzić do ofiarności zamożniejszych uczniów, którzy utrzymywali zawsze kilkudziesięciu ubogich kolegów, np. 20 w 1812 roku. Poziom moralny uczniów był tak wysoki, że Czacki nie obawiał się stworzyć Sąd Uczniowski. Składał się on z prezesa i trzech członków wyższych kursów i sprawował swe funkcje w czasie roku szkolnego. Prezesem był prefekt, nauczyciel lub dyrektor. Osobno wybierano cenzorów, którzy próbowali nakłaniać do zgody powaśnione strony. W sprawach bardziej zawiłych zasięgano opinii profesora prawa. Zatwierdzenie wyroku zależne było od dyrektora względnie grona profesorskiego. Wymiar kary miał być środkiem wychowawczym. Kierowano się przy tym zasadą utrzymania poczucia honoru, które istotnie było głęboko wszczepione w dusze uczniów. Poprzez idee warszawskiej Szkoły Rycerskiej i stowarzyszenia polskiej młodzieży wileńskiej poczucie honoru stało się chlebem powszednim na gruncie krzemienieckim.

Wszystko to sprawiało, że między uczniami a szkołą wytworzyły się silne więzy, gąównie jednak przez pewne formy samorządu i charakterystycznej atmosfery wspólnoty. Utrzymywała się ona nawet wśród byłych wychowanków, czego dowodem są czasopisma przez nich wydawane w... Warszawie – „Ćwiczenia Naukowe” (1818) i „Pamiętnik Naukowy” (1819; rozległością tematyki rywalizował z „Pamiętnikiem Warszawskim”!) oraz ich udział w stowarzyszeniach uczniowskich, a po opuszczeniu kraju po Powstaniu Listopadowym 1830-31 udział w organizowanych w Paryżu „Biesiadach krzemienieckich”.

Po śmierci Tadeusza Czackiego w 1813 roku opiekunem Gimnazjum Wołyńskiego został marszałek szlachty wołyńskiej Józef Drzewiecki a wizytatorem hrabia Filip Plater. Dzięki ich zabiegom, jak również ks. Czartoryskiego (zainteresował on tą sprawą cara Aleksandra I, który przybył do Warszawy w 1818 roku na sejm Królestwa Polskiego), Gimnazjum Wołyńskie przez dodanie wykładów prawniczych zostaje podniesione w 1818 roku do rangi liceum.

Dyrektorem Liceum zostaje wołyniak rodem z Łucka na Wołyniu Alojzy Feliński (1771-1820), autor hymnu „Boże coś Polskę”. Przyczyniło się to do bujnego rozkwitu życia umysłowego i literackiego tak w samym Liceum jak i w Krzemieńcu. Rzutki Feliński stwarza Koło Literackie, które rozbudza wśród uczniów aspiracje literackie. Tzw. krzemieniecka grupa literatów wydawała w latach 1818-19 w Warszawie miesięcznik „Ćwiczenia Naukowe”, a od 1819 roku „Pamiętnik Naukowy”. To właśnie w tym okresie Krzemieniec zdobył sobie miano „Aten Wołyńskich”. I nie był to pusty frazes, gdyż życie towarzysko-literackie przeniosło się także do salonów wielu znamienitych mieszczan krzemienieckich. Znany salon towarzysko-literacki prowadziła m.in. Salomea Słowacka, matka Juliusza. W dworku Słowackich mieści się dzisiaj Muzeum Juliusza Słowackiego.

Zresztą kogo w tym czasie w Krzemieńcu nie było? Oprócz kilkudziesięciu znanych Polaków przybywali tu z własnej inicjatywy lub ściągani jako nauczyciele do Gimnazjum/Liceum liczni cudzoziemcy, jak np. wspomniani już botanik Willibald Besser, publicysta warszawski („Gezette de Varsovie”, „Gazeta Francuska Polityczna i Literacka”) pochodzenia francuskiego Emil Murray, malarze Józef Pitschmann i Jan Seydlitz, muzyk Giovanni Lenzi; Francuzi: Russel naucza fechtunku, a Audibert jazdy konnej, Anglicy: G. Forster, potem W. Rose uczą w Liceum angielskiego. Natan i Krystian Glucksbergowie zakładają w Krzemieńcu drukarnię i księgarnię (1811 i następnie od 1818; od 1818 Natan używał tytułu księgarza i typografa Liceum Krzemienieckiego; drukował głównie na użytek Liceum), a Ignacy Klimowski znany wkrótce zakład... lutniczy. Weteran baletu warszawskiego F. Szlancowski urządza wytworne bale w Krzemieńcu.

Tymczasem nad ziemiami polskimi i szkolnictwem polskim zaboru rosyjskiego, szczególnie na Kresach, zaczęły wzbierać się ciemne chmury. W 1812 roku przedwcześnie umiera Hugo Kołłątaj, a w 1813 roku, również przedwcześnie – zaledwie w 48 roku życia, Tadeusz Czacki, indywidualności dla Gimnazjum Wołyńskiego takiej miary, że nikt ich nie mógł zastąpić... i nie zastąpił. Także po pokonaniu Napoleona w 1812 roku car Aleksander, chwiejny w swych poglądach, porzucił myśl odbudowania Polski w ramach unii z Rosją, i Kresy, czyli ziemie litewsko-białorusko-ukraińskie postanowił związać bardziej z Rosją przez ich powolną, ale stanowczą rusyfikację.

Pierwszym krokiem ku temu było oderwanie od polskiego Okręgu Naukowego w Wilnie guberni kijowskiej, którą włączono do charkowskiego okręgu naukowego, czyli poddano jej szkolnictwo rosyjskiemu uniwersytetowi w Charkowie. W 1820 roku książę Adam Czartoryski przestał być kuratorem okręgu wileńskiego, a następna decyzja carska zamknęła w tym samym roku wszystkie szkoły jezuickie w Rosji (które były polskie) na czele z Akademią w Połocku na Białorusi, w której murach naukę pobierało 700 uczniów, a biblioteka liczyła 35 000 tomów, w tym 15 000 w języku polskim (zbiory te zabrano do Petersburga). W 1830 roku, na kilka miesięcy przed wybuchem Powstania Listopadowego, zniesiono naukę języka polskiego w szkołach guberni kijowskiej.

29 listopada 1830 roku wybuchło, rozpoczęte w Warszawie, powstanie narodowe przeciw Rosji – przeciw okupacji przez nią ziem polskich. Joachim Lelewel, były wykładowca Gimnazjum Wołyńskiego, a obecnie minister rządu powstańczego, odczytał podczas obrad sejmowych w Warszawie 24 stycznia 1831 roku dokument przedstawicieli ziem ruskich, zgłaszający przystąpienie ich do powstania. Mówił on: „Litwa, Wołyń, Podole i Ukraina... i dziś obracają swoje oko na Polskę... a dowodem ich uczuć jest ten akt przez mieszkańców zza Buga i Niemna, u nas przebywających, ułożony...”.

W powstaniu wzięło udział wielu uczniów Liceum Krzemienieckiego. W kwietniu 1831 roku w Liceum było zaledwie 293 uczniów obok 40 wykładowców i 14 osób personelu pomocniczego. Upadek Powstania Listopadowego (1830-31) przyniósł ze sobą doszczętne zniszczenie szkolnictwa polskiego na Kresach byłej Rzeczpospolitej. 29 sierpnia 1832 roku władze carskie zamknęły Liceum w Krzemieńcu.

Zofia Lewinówna tak podsumowała pierwszy okres w dziejach Liceum Krzemienieckiego: „Mimo pewnych błędów i anachronizmów w koncepcji i jej realizacji (podnoszonych w polemikach toczących się po zamknięciu L.K.), mimo konfliktów z władzami państwowymi i Uniwersytetem Wileńskim, niechętnym krzemienieckiej „konkurencji”, mimo przedwczesnej śmierci Czackiego, który był duszą szkoły – gimnazjum podniesione w 1819 do rangi liceum (z prawem nadawania niższych stopni naukowych), odegrało trudną do przecenienia rolę w rozwoju kulturalnym Wołynia, Podola i Ukrainy, przekształcając przeciętne miasteczko kresowe w „Ateny wołyńskie”...”.

Jak pisze Daniel Beauvois władze carskie postanowiły zniszczyć wszystko co polskie w Krzemieńcu, co przypominało by polskie „Ateny wołyńskie”. Po zamknięciu Liceum Krzemienieckiego władze jego budynki przekazany w 1840 roku Cerkwi prawosławnej (było tu najpierw seminarium duchowne, a potem rosyjska szkoła żeńska, sam budynek zrusyfikowano architektonicznie, niszcząc wnętrze kościoła – zacierając jego katolicki charakter i przeszłość), a z jego zbiorów, gabinetów i biblioteki utworzono zasoby naukowe powstałego w 1833/34 roku uniwersytetu rosyjskiego w Kijowie. Do Kijowa wywędrowała biblioteka Liceum licząca 24 379 tytułów w 34 378 tomach, 264 przyrządy z gabinetu fizycznego, 14 195 okazów z kolekcji mineralogicznej, 540 preparatów z gabinetu chemicznego wraz z 660 instrumentami, 18 000 wypchanych zwierząt, ptaków, ryb, owadów, muszle z gabinetu zoologicznego, 1000 przyborów, modeli i rysunków z instytutu agronomicznego, 259 obrazów i rysunków z gabinetu rycin. W 1836 roku przeniesiono nawet cały ogród botaniczny z Krzemieńca do Kijowa; wykopane drzewa i krzaki przewieziono tam na wielu setkach furmanek chłopskich!; wykopane rośliny rosną do dzisiaj w jarze pod wzgórzem uniwersyteckim. Do Kijowa skierowano również niektórych profesorów Liceum Krzymienieckiego.

Uniwersytet Kijowski, powstały „na gruzach” Liceum Krzemienieckiego i Uniwersytetu Wileńskiego, miał stać się narzędziem rusyfikacji Polaków z ziem polsko-ukraińskich. Tymczasem, wbrew woli jego założycieli, stał się bardzo polski i takim pozostał aż do wybuchu Powstania Styczniowego 1863 roku. „W mury Uniwersytetu Kijowskiego zakradł się duch Wszechnicy Wileńskiej i Krzemienieckiego Liceum...” - napisze w swoich wspomnieniach Wacław Lasocki, sam student Uniwersytetu w latach 1854-59. Nie ma się temu co dziwić, jeśli weźmie się pod uwagę to, że większość wykładowców Uniwersytetu Kijowskiego stanowili byli wykładowcy Liceum Krzemienieckiego i Uniwersytetu Wileńskiego, gdyż nie było w całej Rosji wystarczającej ilości rosyjskiej, a tym bardziej ukraińskiej kadry naukowej do obsadzenia katedr. Poza tym Rosjan na ówczesnej polskiej Ukrainie mieszkało niewielu, a Rusinów-Ukraińców, którzy w 99% stanowili warstwę chłopską, nie stać było na studia. Stąd w latach 1834-1863 większość studentów stanowili rzymskokatolicy, czyli Polacy. Np. w 1834 roku na ogólną liczbę 62 studentów było 34 katolików, w 1839 roku na 267 studentów – 211 katolików, w 1848 roku na 643 studentów – 399 katolików, a w 1855 roku na 779 studentów – 413 katolików.

Polskość Uniwersytetu Kijowskiego w pierwszych 30 latach jego istnienia jak i fakt uczestniczenia wielu polskich studentów w tzw. „spisku Gortona” wpłynęły na decyzję rządu carskiego zamknięcia Uniwersytetu w 1839 roku. Po roku otwarty ponownie, oddany został pod zarząd wielkiego wroga polskości na Ukrainie, jenerał-gubernatora kijowskiego Dymitra Bibikowa (1837-52), który z grona profesorskiego nakazał usunięcie wszystkich Polaków, byłych profesorów krzemienieckich. Z kolei w 1845 roku Bibikow nakazał zamknięcie dla studentów i wykładowców działu polskiego Biblioteki Uniwersyteckiej, który stał się ogniskiem postępowej i niezależnej myśli, a równocześnie był rzucającym się w oczy dowodem polskich korzeni Uniwersytetu Kijowskiego i na polskość Kresów ukrainnych., jak również rosyjskiego bezprawia na tych terenach.

Chociaż Liceum Krzemienieckie uległo likwidacji, pamięć o nim nie zaginęła. W okresie odwilży, która nastąpiła w Rosji po przegranej wojnie krymskiej w 1855 roku, grupa dawnych krzemieńczan postanowiła wydać księgę pamiątkową Liceum Krzemienieckiego. Redakcję objął Antoni Kamieński i Karol Kaczkowski. Na apel odpowiedziało wielu, napłynął obfity materiał, który jednak nie ujrzał światła dziennego z powodu wybuchu w 1863 roku Powstania Styczniowego i straszliwych represji po jego zdławieniu przez carat.

Natomiast krzemieńczanie, którzy walczyli w szeregach Wojska Polskiego podczas Powstania Listopadowego i po jego upadku znaleźli się na emigracji, kultywowali pamięć Liceum Krzemienieckiego na organizowanych w Paryżu tzw. Biesiadach Krzemienieckich. Odbyły się one w latach 1847, 1852, 1857, 1858 i 1859; o czterech ostatnich ukazały się nawet specjalne publikacje pamiątkowe. Do grona najbardziej znanych krzemieńczan na emigracji należeli: Juliusz Słowacki, Karol Sienkiewicz, Tomasz Olizarowski, Joachim Lelewel, Stefan Witwicki, Ksawery Godebski, Henryk Choński, Stanisław Worcell, Michał Czajkowski, Ludwik Jastrzębski, Hipolit Błotnicki, Narcyz Olizar, a pośrednio również ks. Adam Czartoryski, gen. Józef Wysocki, płk Karol Różycki i płk Mikołaj Kamieński oraz bracia Jełowieccy, Budzyńscy, Platerowie.

Wychowankami Liceum Krzemienieckiego było wielu znanych później Polaków, jak np.: Antoni Andrzejowski (1785-1868), zasłużony botanik i literat, autor m.in. „Flory Ukrainy” (1869) i „Ramot starego Detiuka na Wołyniu” (t. 1-4 1861-62), które są bogatym źródłem zwłaszcza do życia dworów kresowych i Krzemieńca; Feliks Bernatowicz (1786-1836), powieściopisarz, etnograf i archeolog, redaktor „Dziennika Powszechnego” w Warszawie, autor szeregu poczytnych kiedyś powieści jak np. „Nierozsądne śluby” (1820) i „Pojata, córka Lizdejki” (1826); Ksawery Godebski (1801-1869), pisarz i działacz polityczny, 1820-22 redagował „Wandę” w Warszawie, uczestnik Powstania Listopadowego 1830-31, na emigracji m.in. współpracownik „Trybuny Ludów” Adama Mickiewicza, nauczyciel w polskiej szkole w Batignnolles (Paryż), następnie pracownik Ossolineum we Lwowie; Maurycy Gosławski (1802-1834), poeta, uczestnik Powstania Listopadowego 1830-31, autor popularnych wierszy, m.in. „Dumki” (Gdyby orłem być!...); Eustachy Iwanowski (1813-1903), historyk, autor m.in. „Wspomnień narodowych” (1861), „Wspomnień lat minionych” (t. 1-2 1876) i „Listków wichrem do Krakowa z Ukrainy przyniesionych” (1900); Antoni Kamieński (1795-1862), pisarz, autor m.in. pracy „Historia Szkoły Krzemienieckiej”; Ksawery Jan Kaniewski (1809-1867), malarz, od 1846 profesor i od 1859 dyrektor Szkoły Sztuk Pięknych w Warszawie, współzałożyciel istniejącej po dziś dzień Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie; Bonawentura Klembowski (1795-1888), dobry malarz (gł. portrecista), rysownik, profesor Liceum Krzemienieckiego, Uniwersytetu Kijowskiego (1833-39) i Uniwersytetu Charkowskiego (1839-44), zmarł w Krzemieńcu; Józef Korzeniowski (1797-1863), dramaturg, powieściopisarz i pedagog, autor m.in. znanego dramatu „Karpaccy górale” (tu m.in. popularna pieść po dziś dzień „Czerwony płaszcz”), 1823-32 wykładowca Liceum Krzemienieckiego, 1833-38 Uniwersytetu Kijowskiego, później zasłużony działacz oświatowy w Warszawie, m.in. jako współorganizator Szkoły Głównej; Franciszek Kowalski (1799-1862), poeta, uczestnik Powstania Listopadowego 1830-31, autor popularnych piosenek żołnierskich, m.in. znanej po dziś dzień „Ułan na widecie” oraz przekładów – trawersacji utworów Moliera – „Dzieła Moliera” (t. 1-6 1846-50); Kazimierz Lubomirski (1813-1871), kompozytor, 1852-58 wiceprezes Towarzystwa Wsparcia Artystów Muzycznych w Warszawie i właściciel salonu muzycznego, gdzie co tydzień organizował koncerty, skomponował m.in. 36 pieśni na głos i fortepian, które cieszyły się dużym uznaniem , a pieśń „O gwiazdeczko coś błyszczała” op. 22 jest znana po dziś dzień; Antoni Malczewski (1793-1826), poeta, autor powieści poetyckiej „Maria”, uznanej za jeden z najpiękniejszych utworów romantyzmu polskiego, pierwszy polski alpinista, zdobywca Mont Blanc; Gustaw Olizar (1798-1865), poeta, pamiętnikarz, działacz niepodległościowy, autor ciekawych „Pamiętników 1798-1865” (1892), w 1825 roku zetknął się na Krymie z Adamem Mickiewiczem, który poświęcił mu sonet „Ajudah”; Narcyz Olizar (1794-1862), w okresie Powstania Listopadowego 1830-31 prezes Rady Cywilno-Wojskowej guberni wołyńskiej i senator-kasztelan, działacz emigracyjny we Francji, pamiętnikarz, publicysta; Tomasz August Olizarowski (1811-1879), poeta (dramaty historyczne, poematy, powieści, sonety), uczestnik Powstania Listopadowego 1830-31, następnie działacz polityczny w Paryżu; Jan Kazimierz Ordyniec (1797-1863), redaktor, działacz emigracyjny w Paryżu, tłumacz, krytyk literacki, 1826-29 redaktor „Dziennika Warszawskiego”, kustosz Biblioteki Polskiej w Paryżu; Tomasz Padura (1801-1871), poeta polski i ukraiński, członek polskiego Narodowego Towarzystwa Patriotycznego; Karol Sienkiewicz (1793-1860), historyk, publicysta i poeta, kustosz Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Lwowie i kierownik Biblioteki Polskiej w Paryżu (1838-53), współzałożyciel Towarzystwa Historyczno-Literackiego w Paryżu i 1834-39 redaktor paryskiej „Kroniki Emigracji Polskiej”; Teodozy Sierociński (1789-1857), polonista gramatyk, autor popularnych podręczników gramatyki i stylistyki polskiej, pedagog, wykładowca w gimnazjum gubernialnym w Warszawie i Instytucie Maryjskim w Puławach; Tytus Szczeniowski (1808-1880), pisarz, filozof, współpracownik „Atheneum” Józefa I. Kraszewskiego, uczestnik Powstania Listopadowego 1830-31; Michał Wiszniewski (1794-1865), historyk literatury, filozof, psycholog, wydawca źródeł, profesor filozofii Liceum Krzemienieckiego i od 1831 Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, autor pierwszej syntezy rozwoju literatury polskiej „Historia literatury polskiej” (t. 1-10 1840-57); Stefan Witwicki (1801-1847), poeta, publicysta, przyjaźnił się z F. Chopinem i A. Mickiewiczem, do jego „Piosnek sielskich” (1830) muzykę komponowali Chopin i Stanisław Moniuszko; Stanisław Worcell (1799-1857), działacz rewolucyjno-demokratyczny, myśliciel i pisarz polityczno-społeczny, 1835 jeden z współtwórców, a następnie główny ideolog Gromady Grudziąż, współpracował z Joachimem Lelewelem, Giuseppe Mazzinim i Aleksandrem Hercenem; Walerian Wróblewski (1809-1877), historyk, krytyk literacki, współpracował z „Atheneum”, „Czasem” i „Biblioteką Warszawską”, autor m.in. „Słowa dziejów polskich” (t. 1-3 1858-60); Tymon Zaborowski (1799-1828), poeta, w 1818 roku w Warszawie współredaktor czasopisma krzemieńczan „Ćwiczenia Naukowe”, autor poematu historycznego „Bolesław Chrobry, czyli zdobycie Kijowa” (1818), stanowiącego zapowiedź romantycznego eposu narodowego w literaturze polskiej.

Jednak najważniejszym - najwybitniejszym uczniem Liceum Krzemienieckiego (wówczas jeszcze Gimnazjum Wołyńskiego) był pochodzący z Krzemieńca Juliusz Słowacki (1809-1849), jeden z najwybitniejszych poetów polskich doby romantyzmu. Obok Adama Mickiewicza, Zygmunta Krasińskiego i Cypriana Norwida jest nazywany wieszczem narodowym. Stworzył wiele znakomitych liryków („Król Duch” 1845-49), poematów („Anhelli” 1838, „W Szwajcarii” 1839, „Genezis z ducha. Modlitwa 1844”, „Beniowski” 1841) i dramatów („Mindowe” 1829, „Maria Stuart” 1830, „Kordian” 1834, „Balladyna” 1834 wyd. 1839, „Horsztyński” 1835, „Mazepa” 1839 wyd. 1840, „Lilla Weneda” 1840, „Sen srebrny Salomei” 1843, „Ksiądz Marek” 1843, „Fantazy” 1845-46) o trwałych wartościach artystycznych; od 1851 roku po współczesność dramaty Słowackiego wystawiają z wielkim powodzeniem teatry polskie. Utwory te, zgodnie z duchem epoki i ówczesną tragiczną sytuacją narodu polskiego, podejmowały istotne problemy związane z walką narodowowyzwoleńczą, z przeszłością narodu i przyczynami niewoli. Jego twórczość wyróżniała się wspaniałym bogactwem wyobraźni, poetyckich przenośni i języka. W kulturze literackiej narodu polskiego stał się twórcą „języka transfiguracji społecznych”, „posunął społeczeństwo w przyszłość i język uczuć przyszłych mu przyniósł”. W wierszu „Pośród niesnasków Pan Bóg uderza..." z 1848 roku, który wielokrotnie przywoływał sam „polski” papież Jan Paweł II (1978-2005), proroczo przepowiedział wybór Słowianina-Polaka na papieża. Juliusz Słowacki uczył się w Gimnazjum Wołyńskiem tylko jeden rok – w roku szkolnym 1817-18. Krzemieniec występuje w twórczości Słowackiego: obrazy miasteczka królowej Bony, opisy jego nadikwańskich okolic, niezapomniana atmosfera krzemieniecka odmalowane zostały mistrzowskim piórem w „Godzinie myśli”, „Beniowskim”, „Złotej Czaszce” i licznych wierszach drobniejszych (Z. Jagodziński).

Marian Kałuski

Wersja do druku

Lubomir - 30.03.13 9:33
Dzisiaj za sprawą liberalno-faszystowskich 'reformatorów' likwidowane są kolejne bastiony polskiej oświaty, m.in. na Kresach Polski Południowej, na Śląsku, m.in. w Bytomiu. Dzisiaj antypolscy sabotażyści chcą wykreować Śląsk na kolejny Wołyń. W Berlinie intensywnie szkoleni są antypolscy separatyści a la Bandera.

Wszystkich komentarzy: (1)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

19 Sierpnia 1989 roku
Ryszard Kaczorowski został prezydentem Polski na uchodźstwie


19 Sierpnia 1506 roku
Zmarł Aleksander Jagiellończyk, syn Kazimierza Jagiellończyka, król Polski (ur. 1461)


Zobacz więcej