Poniedziałek 20 Maja 2019r. - 140 dz. roku,  Imieniny: Bazylego, Krystyny

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 15.02.13 - 10:35     Czytano: [2556]

Kresowianie w Polsce


Polacy z Kresów w dzisiejszej Polsce

Według badań, jakich wyniki w kwietniu 2012 roku ogłosiło Centrum Badania Opinii Społecznej, co siódmy Polak deklaruje, że on sam, bądź jego rodzic, dziadek lub pradziadek urodził się na dawnych Kresach, zatem w przybliżeniu żyje dziś nad Wisłą od 4,3 mln do 4,6 mln takich osób.

Lwów protestował przeciwko przyłączeniu miasta do Austrii w 1772 roku

5 sierpnia 1772 Rosja, Austria i Prusy dokonały I rozbioru Polski. Austria miała zająć całą południową Polskę (Małopolskę Zachodnią – Krakowskie i Małopolskę Wschodnią – Lwowskie), włącznie ze Lwowem. W drugiej połowie września Lwów obsadziły wojska austriackie. 29 września przybył do Lwowa austriacki namiestnik zajętych ziem, które Wiedeń nazwał Galicją, hrabia Antoni Pergen. Burmistrz miasta Marcin Solski, który jak się okazało miał być ostatnim polskim burmistrzem Lwowa, a wraz z nim rada miejska, odmówił manifestacyjnie złożenia przysięgi na wierność cesarzowi tłumacząc, że poprzednio przysięgał królowi polskiemu, jak również odmówiła udziału w instalacji okupanta w mieście, a gdy fizycznie do uczestnictwa tego została zmuszona – zaprotestowała przeciw temu gwałtowi uroczystym pismem, skierowanym do kanclerza koronnego (polskiego) w Warszawie, Andrzeja Stanisława Młodziejowskiego: Królewskie miasto Lwów, które zawsze niezachwianą zachowało wobec królów polskich, a także i wobec szczęśliwie nad teraz panującego, króla Stanisława Augusta, wierność, otrzymawszy onegdaj rozporządzenie gen. Hadika, aby wziąć udział przy instalacji cesarskiego ministra, wszelkimi sposobami starało się od tego uwolnić – niestety bezskutecznie. Tak więc dnia jutrzejszego to miasto od wszystkich opuszczone, nie bez ciężkiego umysłów przygnębienia, w nakazanym akcie obecnością swoją będzie musiało uczestniczyć. Jednakże czyn ten, samą tylko podyktowany przemocą, stałości miasta tego w zachowaniu nieskazitelnej wiary Najjaśniejszemu Królowi Polskiemu, Panu swemu miłościwemu, w niczym na przyszłość zachwiać nie potrafi. - Sami zaborcy nie mieli wątpliwości, że odbierając dla siebie przyrzeczenie władz Lwowa wierności „wymuszają i wydzierają” je od Polaków, co stwierdziła cesarzowa Maria Teresa w liście do syna Józefa (II): nur erzwungen und diesen armen Leuten abgenoethigt sein wird. Dopiero gdy Sejm polski 29 XII 1773 ratyfikował – także pod przymusem chwili – traktat rozbiorowy, Lwów złożył przysięgę nowym panom – dynastii Habsburgów.

Antoni Osuchowski i Warszawa w walce o polski Lwów

Urodzony w Paryżu w 1849 i zmarły w Warszawie w 1928 roku Antoni Osuchowski był znanym adwokatem warszawskim. Był także publicystą, mecenasem nauki i oświaty. Był współzałożycielem i prezesem (1905-07) Zarządu Głównego Polskiej Macierzy Szkolnej w Warszawie. Uratował także Bibliotekę Publiczną w Warszawie, organizując dla niej pomoc materialną (1913-15 prezes Towarzystwa Biblioteki Publicznej w Warszawie). Kiedy podczas I wojny światowej, w Szwajcarii w 1915 powstał Komitet Generalny Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce, którego prezesami honorowymi byli Henryk Sienkiewicz i Ignacy Paderewski, Osuchowski został prezesem jego Komisji Wykonawczej, czyli „właściwą sprężyną Komitetu” (Marian Seyda). Troszcząc się o polskich emigrantów Osuchowski założył Towarzystwo Opieki Kulturalnej nad Polakami Zagranicą im. A. Mickiewicza. Jednak chyba przede wszystkim Osuchowski był zasłużonym obrońcą polskości na Śląsku Cieszyńskim, Warmii i Mazurach. Organizował pomoc materialną dla Macierzy Szkolnej Księstwa Cieszyńskiego, pism polskich na Śląsku, Warmii i Mazurach (m.in. „Mazura” i „Gazety Olsztyńskiej”). Po plebiscytach na Śląsku oraz Warmii i Mazurach w 1920-21 roku był inicjatorem akcji pomocy polskim działaczom plebiscytowym, którym groziły różne represje ze strony niemieckiej.

Osuchowski nie wyobrażał sobie Polski także bez arcypolskiego Lwowa. Toteż, kiedy 1 listopada 1918 roku nacjonaliści ukraińscy z pomocą Austriaków dokonali zbrojnego zamachu na Lwów, Osuchowski natychmiast utworzył Warszawski Komitet Obrony Lwowa, którego został przewodniczącym. Był autorem jego odezwy do warszawiaków, wzywającej ich do wszechstronnej pomocy dla zagrożonego miasta – do zorganizowania zbrojnej odsieczy Lwowa. Realizacji tego hasła podjął się płk Stanisław Skrzyński, który za zgodą Naczelnego Wodza odrodzonego Wojska Polskiego Józefa Piłsudskiego zorganizował I Warszawski Batalion Ochotniczego Oddziału Odsieczy Lwowa, złożony z 27 oficerów i 303 ochotników, na którego czele stanął kpt. Antoni Olkowski. Biuro werbunkowe Warszawskiego Komitetu Obrony Lwowa wyekwipowało ten oddział (batalion) oraz ufundowało mu sztandar. Batalion ten stał się zawiązkiem 19 Pułku Piechoty Odsieczy Lwowa Wojska Polskiego. 23 grudnia I Warszawski Batalion Ochotniczego Oddziału Odsieczy Lwowa włączył się do walk z Ukraińcami i bijąc wroga przez Gródek Jagielloński, Lubień Wielki i Zimną Wodę w dniu 28 grudnia dotarł do granic Lwowa, witany owacyjnie przez ludność. Swoim działaniem zrobił wyłom w pierścieniu wojsk ukraińskich otaczających miasto. Kiedy ten oddział walczył o polski Lwów, w Warszawie tworzono II Batalion Ochotniczego Oddziału Odsieczy Lwowa pod dowództwem kpt. Ludwika Szymana, który kilka tygodni później przyłączył się do walk o miasto. Jednocześnie Warszawski Komitet Obrony Lwowa organizował na dużą skalę pomoc żywnościową dla walczącego Lwowa.
Warszawa – ludność stolicy Polski miała duży udział w obronie polskiego Lwowa na przełonie 1918-19 roku.
Kto dzisiaj o tym wie?
NIKT! (wyjątki potwierdzają regułę).

Księża polscy pracujący we Lwowie w okresie sowieckim 1945-91

Nie wszyscy Polacy zostali wypędzeni ze Lwowa przez okupanta sowieckiego w latach 1944-46. We Lwowie pozostało 10-15 tysięcy Polaków (część Polaków postanowiła ukrywać swe polskie pochodzenie, aby móc pozostać we Lwowie). Jest prawdą, że większość z nich nie chciało za nic opuścić swego rodzinnego miasta z grobami swoich najbliższych i w którym spędzili najlepsze lata swego życia i z których większość wierzyła, że Lwów wcześniej czy później powróci do Polski. Wysiedlanie Polaków ze Lwowa było przymusowe. Stalin zgodził się na pozostawienie opornych Polaków, bo 10 000 Polaków nie zagrażało sowieckiemu panowaniu we Lwowie, a poza tym pozostali Polacy mieli być solą w oku dla nacjonalistów ukraińskich, tak aby martwili oni ich bardziej niż sama okupacja sowiecka miasta. Że Stalin zastosował tu zasadę „dziel i rządź” (szczucia jednych przeciw drugim) potwierdza to, że na całej Ukrainie w okresie sowieckim tylko we Lwowie istniały 3 polskie szkoły (potem 2) oraz pozostawiono tym Polakom hojnie 4 kościoły: bazylikę metropolitalną, kościoły: św. Antoniego, Matki Boskiej Śnieżnej (do 1949), św. Marii Magdaleny (do 1962) i 6 kapłanów w nich pracujących.

W okresie sowieckim 1945-91 pracowali we Lwowie następujący polscy księża katoliccy: w okresie stalinowskim: Karol Jastrzębski (1882-1966), proboszcz katedry; Andrzej Kosztyła (1865-1946); Hieronim Kwiatkowski (ur. 1913), 1945-46 wikariusz i 1946-49 proboszcz kościoła św. Antoniego, Jan Piwiński (1872-1949), proboszcz kościoła Matki Boskiej Śnieżnej, Stanisław Płoszyński (1914-49), wikary w katedrze; Zygmunt Truszkowski (1876-1949), proboszcz kościoła Marii Magdaleny.

W późniejszych latach zastąpili ich: Ignacy Chwirut (1887-1973), od 1949 proboszcz kościoła św. Antoniego; Zygmunt Hałuniewicz (1889-1974), 1955-62 proboszcz kościoła Marii Magdaleny i 1962-74 duszpasterz w katedrze; Ludwik Kamilewski (ur. 1946), duszpasterz w katedrze, Władysław Rafał Kiernicki (ur. 1912), od 1948 duszpasterz, następnie do 1991 proboszcz katedry; Kazimierz Mączyński (ur. 1928), proboszcz kościoła św. Antoniego.

Polscy księża katoliccy zmarli we Lwowie w okresie okupacji sowieckiej 1945-91

Po ponownym zajęciu przez Związek Sowiecki Lwowa i Małopolski Wschodniej w 1944 roku i wypędzeniu z tego terenu do sowieckiej Polski w nowych granicach w latach 1944-46 większości Polaków, a tym także i polskich księży katolickich, we Lwowie i Małopolsce Wschodniej pozostało w 1946 roku zaledwie ok. 43 księży polskich (22 w ukraińskiej części archidiecezji lwowskiej i 21 w ukraińskiej części diecezji przemyskiej), z których 6 przebywało we Lwowie. W późniejszych latach powróciła tu grupka księży zwolniona z łagrów po śmierci Stalina i równie mała grupka księży polskich, wychowanków seminarium duchownego w Rydze (wówczas sowiecka Łotwa). W latach 1946-91 w sowieckim Lwowie pracowało w różnym okresie czasu 11 polskich księży: Ignacy Chwirut, Zygmunt Hałuniewicz, Karol Jastrzębski, Ludwik Kamilewski, Władysław Rafał Kiernicki, Andrzej Kosztyła, Hieronim Kwiatkowski, Kazimierz Mączyński, Jan Piwiński, Stanisław Płoszyński, Zygmunt Truszkowski.

A oto lista księży polskich, którzy zmarli we Lwowie w latach sowieckiej okupacji miasta 1946-91: Antoni Kosztyła zm. 25 VI 1946, Stanisław Płoszyński zm. 25 III 1949, Jan Piwiński zm. 30 IV 1949, Zygmunt Truszkowski 26 X 1949, Kazimierz Holicki zm. 16 XII 1953, Karol Jastrzębski zm. 10 I 1966, Ludwik Seweryn zm. 12 II 1970, Ignacy Chwirut zm. 10 III 1973, Zygmunt Hałuniewicz zm. 30 III 1974, Serafin Kaszuba zm. 20 IX 1977.

Polskie korporacje akademickie we Lwowie

Do 1939 roku polskie korporacje akademickie były stowarzyszeniami ideowo-wychowawczymi. Od ogółu europejskich korporacji różniły się nawiązaniem do tradycji wileńskich Filomatów i Filaretów oraz polskiej tradycji niepodległościowej. Za zadanie miały przysposabiać swych członków do pracy dla dobra narodu i państwa. W programach wychowawczych zwracano uwagę na wyrabianie karności społecznej, wyrabianie odpowiedzialności za swe słowa i czyny i wyrabianie parlamentarne. W korporacjach panował duch koleżeństwa, łączności braterskiej i równości. Hasłem było: „Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.

Najstarsze polskie korporacje studentów powstały poza ziemiami polskimi, na uczelniach, na których studiowali w większej ilości Polacy, gdyż zaborcy nie dopuszczali do powstawania polskich organizacji patriotycznych na ziemiach polskich. Najstarsza polska korporacja studnecka pod nazwą „Konwent Polonia” powstała w 1828 roku w Dorpacie (Tartu, ob. Estonia) – na tamtejszym rosyjskim uniwersytecie niemieckojęzycznym (1921-39 działała w Wilnie), który po likwidacji przez władze carskie polskich uniwersytetów w Warszawie i Wilnie w 1831 roku, stał się głównym miejscem studiów Polaków z zaboru rosyjskiego, ze względu na wysoki poziom kształcenia i na przychylne Polakom stanowisko władz uczelni. Później na tym uniwersytecie powstały jeszcze dwie inne polskie korporacje: w 1884 roku „Lutycya” i w 1907 roku „Venedya” (1921-39 połączone pod nazwą „Lutyko-Venedya” działały we Lwowie przy Akademii Medycyny Weterynaryjnej). Drugą uczelnią rosyjską poza Polską, na której działały polskie korporacje była Politechnika w Rydze (ob. Łotwa). W 1873 roku powstała korporacja „Weledja” (należał do niej późniejszy prezydent Polski Ignacy Mościcki), a w 1879 korporacja „Arkonia” (obie przeniosły się do Warszawy po odzyskaniu przez Polskę niepodległości).

We Lwowie do 1939 roku działały następujące polskie korporacje studenckie (związkowe), które miały od 20 do 50 członków: od 1921 r. „Lutyko-Venedya” – Akademia Medycyny Weterynaryjnej, od 1923 r. „Leopolia” – korporacja ogólnoakademicka, od 1924 r. „Znicz” - korporacja ogólnoakademicka, od 1924 „Gasconia” - korporacja ogólnoakademicka, od 1924 r. „Scythia” – Politechnika Lwowska, od 1924 r. „Aquitania” - korporacja ogólnoakademicka, od 1926 r. „Aragonia” - korporacja ogólnoakademicka, od 1926 r. „Zagończyk” - korporacja ogólnoakademicka, od 1926 r. „Roxolana” - korporacja ogólnoakademicka z przewagą studentów Politechniki Lwowskiej, od 1927 r. „Obotritia” – studentów Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Jana Kazimierza, w 1927 r. „Cresovia Leopoliensis” – prawników Uniwersytetu Jana Kazimierza, od 1929 r. „Tytania” – studentów Wydziału Chemicznego Politechniki Lwowskiej, od 1932 r. „Śląsk” - korporacja ogólnoakademicka i regionalna skupiająca synów ziemi śląskiej, od 1931 r. „Slavia” - korporacja ogólnoakademicka.

Obrotna i zasłużona mieszczka lwowska – Zofia Hanlowa

Zofia Nacz pochodziła z Biecza lub Przeworska; jej ojciec był burmistrzem Biecza. Ciągnął ją wielki świat. Tym wielkim światem w tym rejonie był Kraków albo trochę dalej leżący Lwów. Wybrała Lwów, do którego przybyła w młodym wieku. Ok. 1560 roku wyszła za mąż za mieszczanina lwowskiego Wojciecha Duszę. Małżeństwo to było nieudane, nawet z punktu widzenia Kościoła, gdyż w 1559 roku uzyskała rozwód kościelny. Jakiś czas potem wyszła za mąż za Stanisława Hanla, który pochodził ze starej, znanej we Lwowie rodziny kupieckiej, posiadającej w swym rodzie rajców i innych dygnitarzy miejskich. Wspólnie rozpoczęli prowadzić działalność na polu gospodarczym. Niestety, Stanisław Hanl zmarł w 1570; Zofia Hanlowa upamiętniła go nagrobkiem w katedrze katolickiej. Mimo że była teraz samotna i bezdzietna, z niezwykłą energią prowadziła dalej działalność gospodarczą, którą znacznie rozszerzyła. Miała wyjątkową żyłkę do prowadzenia interesów. Na dużą skalę handlowała winem, prowadziła cegielnię, posiadała własny majątek ziemski oraz trudniła się pożyczaniem pieniędzy (pożyczali od niej nie tylko patrycjusze lwowscy, ale także magnaci polscy, m.in. Łascy i Daniłowicze), lokowała pieniądze w nieruchomościach (kilkadziesiąt domów) i hipotekowała swą gotówkę. Miała swoją kamienicę w Rynku lwowskim, którą znacznie rozbudowała. Nie zbijała tego majątku dla siebie. Zapisała się w dziejach Lwowa jako ofiarodawca dużych funduszy na cele dobroczynne i jako fundatorka oraz dobrodziejka polskich jezuitów we Lwowie. Ufundowała dla nich w 1594 roku pierwotny kościół i oni zostali jej głównymi spadkobiercami. Ufundowała także istniejący do dziś w mieście kościół św. Zofii oraz, także w 1594 roku, lecznicę, na co przeznaczyła obszerny ogród i dwa domki, którą prowadził chirurg lwowski Stefan Denarowicz. Postać Hanlowej należy do wybitnych, wręcz unikatowych postaci mieszczaństwa polskiego tamtych czasów. Udowodniła, że niewiasta może dorównać mężczyźnie w przedsiębiorczości, że potrafi nawet samodzielnie zbudować fortunę. Była pierwszą kobietą w Polsce, która przełamała dyskryminację, jaka w dziedzinie społeczno-obyczajowej ciążyła nad kobietą miejską tamtych czasów. Zdobyła sobie uznanie całego społeczeństwa lwowskiego. Po raz pierwszy w dziejach miasta w odniesieniu do kobiety, dokumenty miejskie mówiąc o niej używały określenia: „matrona najpobożniejsza, najwybrańsza”.

Lwowianka pierwszą Miss Polski

W 1930 roku spośród 5000 (!) kandydatek wybrano po raz pierwszy Miss Polski – Miss Polonia. Została nią rodowita lwowianka Zofia Batycka (1907 – 1989), aktorka teatralny i filmowa. W 1931 roku Batycka została wybrana wicemiss Miss Europy 1931, a także Miss Paramount 1931.

W PRL słowo „Lwów” było dla reżymu trefne

W londyńskim „Tygodniu Polskim” z dnia 15 stycznia 1977 roku ukazał się ciekawy list do redakcji pana M. Skupa, w którym czytamy: „Swego czasu w tygodniku krajowym „Stolica” ukazał się artykuł niejakiego p. R. Rogowskiego pt. „Plac Saski”, szczegółowo i bardzo ciekawie opisujący historię tego placu i między innymi Grób Nieznanego Żołnierza, w którym umieszczono „prochy nieznanych żołnierzy z różnych pobojowisk”. Napisałem wtedy list do redaktora „Stolicy”, w którym podałem, że nie są to prochy żołnierzy, lecz zwłoki nieznanego żołnierza pobrane z Cmentarza Obrońców Lwowa. Po paru miesiącach przeczytałem swój list w „Stolicy” w rubryce „Poczta warszawska”, w którym słowa „pobrane z Cmentarza Obrońców Lwowa” poprawiono na „pobrane z jednego cmentarzy”. Nie chciałbym, aby czytelnicy „Stolicy”, również na obczyźnie myśleli, że to ja tak napisałem, ale na mój powtórny list protestujący nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Zapewne dla redakcji „Stolicy” słowo „Lwów” jest zbyt „trefne””.

Awantura antypolska w soborze grekokatolickim w Stanisławowie

Do połowy XIX w. w Galicji Wschodniej/Małopolsce Wschodniej nie było wrogości między Polakami rzymskokatolikami i Rusinami grekokatolikami; z tym że wówczas i do XX w. dużo grekokatolików było Polakami. Np. profesor Uniwersytetu Lwowskiego Euzebiusz Czerkawski (1822-1896) był synem Tymoteusza, proboszcza grekokatolickiego w Tuczapach, jednak czuł się Polakiem i działał w duchu narodowo polskim, np. w latach 1868-72 usilnie zabiegał o polonizację do tej pory niemieckiego Uniwersytetu Lwowskiego; także synem grekokatolickiego proboszcza w Waniowicach Jana był Marcjan Łapczyński (1815 – 1873), bernardyn i znany polski działacz spiskowy, działacz Stowarzyszenia Ludu Polskiego, więziony przez Austraiaków. Maciej Masłowski w biografii wielkiego i arcypolskiego malarza Juliusza Kossaka („Juliusz Kossak” Warszawa 1984) pisze, że Antonina Kossakowa w Wiśniczu 15 grudnia 1824 urodziła Juliusza. „Wróciła potem pośpiesznie do domu, aby czym prędzej ochrzcić syna w sąsiedniej unickiej cerkwi. Malec bowiem pochodził z rodziny, która Rusinów uważała za odmianę Polaków i nie robiła różnicy między wyznaniem rzymskim a greckim...”.

Austriacy swą polityką „dziel i rządź” oraz nacjonalizm, który wybuchł w Europie w 2. poł. XIX w. nie tylko doprowadziły do zerwania polsko-ruskiego braterstwa, ale zasiały wprost zwierzęcą nienawiść pewnej grupy Rusinów-Ukraińców do Polaków. I to nawet wśród grekokatolików rusińskich do Polaków tego samego wyznania. Pomimo nauki Pana Jezusa abyśmy się WSZYSCY miłowali, wielu, bardzo wielu duchownych grekokatolickich zaczęło siać nienawiść nie tylko do Polaków, ale także do grekokatolików polskich, którzy razem z Rusinami modlili się w tych samych cerkwiach. Polskojęzyczni grekokatolicy, będący w mniejszości, byli zmuszani, szczególnie w parafiach wiejskich, przez grekokatolickiego proboszcza i sąsiadów, do zerwania z polskością, albo oficjalnie przechodzić na obrządek łaciński, z czego skorzystało wiele tysięcy osób.

Ostatnim propolskim grekokatolickim arcybiskupem lwowskim był Julian Kuiłowski (1826 – 1900). Chociaż był Rusinem, był blisko związany z Polakami podczas studiów na Uniwersytecie Lwowskim (większość studentów niemieckiego wówczas uniwersytetu stanowili Polacy), podczas Wiosny Ludów 1848 roku, był żołnierzem w Polskim Legionie na Węgrzech w 1849 roku, otrzymał święcenia kapłańskie w obrządku łacińskim, podczas pobytu w Paryżu spotkał się z księciem Adamem Czartoryskim i Adamem Mickiewiczem. Od 1891 roku został grekokatolickim biskupem stanisławowskim, w 1899 roku arcybiskupem lwowskim. Z tego powodu, że był życzliwie ustosunkowany do Polaków spotykały go liczne przykrości. Kiedy 8 VI 1893 roku wracał z Rzymu do Lwowa przez Wiedeń, przechodząc z jednego pociągu do drugiego (Wiedeń – Lwów), został publicznie znieważony w stolicy Austrii przez nacjonalistyczną młodzież ukraińską. Gdy w październiku 1896 roku, na obchodzie 300-lecia unii brzeskiej, Kuiłowicz w stanisławowskiej katedrze przemówił także po polsku z ambony do swoich polskich grekokatolików (katedra nie była żadną świętością ukraińską, gdyż przed zajęciem tych ziem przez Austrię w 1772 roku był to polski kościół jezuicki, który Austriacy zabrali Polakom i sprezentowali grekokatolikom w ramach polityki siania nienawiści między Polakami i Rusinami), wybuchła straszna awantura publiczna, którą wszczęli nacjonaliści ukraińscy.

Następcą Kuiłowicza tak na stolicy biskupiej stanisławowskiej jak i lwowskiej został Andrej Szeptycki, za rządów którego (1900 – 1944) nacjonalizm ukraiński i polakożerstwo zatriumfowały we wszystkich cerkwiach grekokatolickich, o czym można by było napisać wielotomową pracę. Starczy tu wspomnieć, że np. podczas wojny polsko-ukraińskiej w Małopolsce Wschodniej 1918-19 grekokatolicy zamordowali 5 polskich księży katolickich. Jednym z nich był ks. Walerian Raba (1892 – 1918), wikariusz parafii rzymskokatolickiej w Skałacie (woj. tarnopolskei, ob. Ukraina). Do mordu na duchownym przyznał się na łożu śmierci namówiony do tego przez swojego grekokatolickiego spowiednika staroskałacki wójt, Ukrainiec – Sielski (Maksymec). Podczas II wojny światowej grekokatolicy ukraińscy zamordowali kilkudziesięciu księży polskich, a kilkadziesiąt innych odniosło rany.

Ulica „Bohaterów dywizji SS Galiczyna” w Tarnopolu

Miasto Tarnopol w Galicji Wschodniej/Małopolsce Wschodniej założył w 1540 roku hetman polski Jan Tarnowski. Do 1945 roku była to jedna z wielu twierdz polskości na Podolu; Ukraińcy stanowili w mieście zaledwie 15% ludności. Z miasta pochodzi wielu znanych Polaków („Wielka Encyklopedia PWN” podaje biogramy kilkunastu z nich). W latach 1919-39 było to miasto wojewódzkie Polski. Po 1945 roku Tarnopol został miastem obwodowym Republiki Ukraińskiej, od 1991 roku Ukrainy. Najcenniejszym zabytkiem miasta jest piękny barokowy kościół polskich Dominikanów, wzniesiony ok. 1770 przez polskiego architekta A. Moszyńskiego. Po powstaniu państwa ukraińskiego w 1991 roku, nowe władze nie oddały go jego prawowitym właścicielom czyli miejscowym katolikom polskim (musieli się oni zadowolić kaplicą cmentarną), ale przekazały go Cerkwi grekokatolickiej (unickiej) i został cerkwią katedralną. A teraz nacjonaliści ukraińscy w radzie miejskiej nadali jednej z ulic Tarnopola nazwę „Bohaterów dywizji SS Galiczyna”, upamiętniając w ten sposób 60-lecie utworzenia (1943) tej hitlerowskiej dywizji, sformowanej z ochotników ukraińskich. Dywizja ta brała udział m.in. w wymordowaniu 1500 Polaków w Podkamieniu i Hucie Pieniackiej w 1944 roku („Nasz Dziennik” 22-23.11.2003).

Takich mamy „przyjaciół” z dzisiejszych Ukraińców.

Muzeum Starożytności w Wilnie

Hrabiowie Tyszkiewicze odegrali dużą rolę w życiu Rzeczypospolitej – Polski i narodu polskiego. Pochodząc z ziem litewsko-białoruskich Rzeczypospolitej związani byli głównie z tymi ziemiami. Ale nie tylko, np. biskup wileński Jerzy Tyszkiewicz (zm. 1656) brał udział w 1628 roku w obradach synodu piotrkowskiego, jako poseł króla Władysława IV posłował do papieża Urbana VIII czy przewodniczył delegacji katolików na colloquium charitativum w Toruniu w 1645 roku; Tadeusz Tyszkiewicz (zm. 1852) był generałem, kasztelanem i senatorem Królestwa Polskiego, obrońcą warszawskiej Pragi w 1794; Wincenty Tyszkiewicz (zm. 1870) po Powstaniu Listopadowym 1830-31 osiadł w Tarnowskiem, a po 1848 osiadł w Poznańskiem; Michał Tyszkiewicz (zm. 1974) był sekretarzem poselstwa polskiego w Teheranie, jak również mężem bardzo popularnej w okresie międzywojennym piosenkarki polskiej – legendarnej Hanki Ordonówny (zm. 1950).

Hrabia Eustachy Tyszkiewicz (zm. 1873) był badaczem pradziejów ziem Rzeczpospolitej – ziem Wielkiego Księstwa Litewskiego, autorem prac w języku polskim. W 1855 roku był założycielem i dożywotnim prezesem Komisji Archeologicznej w Wilnie. Zgromadziwszy bardzo dużą ilość wykopalisk i pamiątek przeszłości wielkolitewskiej-polskiej w 1856-58 założył w Wilnie przy Bibliotece Publicznej Muzeum Starożytności, dokumentujące historię Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Pochodzący także z ziem białoruskich Rzeczypospolitej i także badacz ziemi rodzinnej i innych ziem polskich (Małopolska Wschodnia) Adam Honory Kirkor (zm. w 1886 w Krakowie) podał w swoich pismach, że dział archeologiczny Muzeum Starożytności w Wilnie składał się z 2920 eksponatów oraz 128 portretów i sztychów. On sam przekazał Muzeum 526 przedmiotów. Gabinet ptaków, głównie krajowych (dar Rajnolda Tyzenhausa), składał się z 1093 egzemplarzy. Biblioteka Muzeum liczyła 11 428 tomów; sam Eustachy Tyszkiewicz złożył w darze przeszło 3000 tomów cennych książek. Było to drugie najstarsze polskie muzeum i pierwsze na polskich ziemiach litewsko-białoruskich. Po Powstaniu Styczniowym 1863-64 Muzeum zostało zamknięte w 1863 roku. Rząd carski na wniosek generał-gubernatora wileńskiego Michaiła Murawiewa powołał „Komisję w celu wybrania odpowiedniego uporządkowania i udostępnienia przedmiotów znajdujących się w wileńskim Muzeum Starożytności”, ponieważ „muzeum mające być zbiorem starożytności kraju litewsko-ruskiego w większości swej stanowiło kolekcję odnoszącą się do obcej temu krajowi narodowości polskiej” (!). Tej polskości zbiorów nie można było zmienić, dlatego w 1865 roku Muzeum zostało zlikwidowane na polecenie Murawiewa i zagrabione przez rosyjskie instytucje naukowe. Po przyłączeniu Wilna do Polski w 1919 roku Muzeum zostało ponownie zorganizowane przy polskim Uniwersytecie Stefana Batorego. Nowe zbiory (13 600 eksponatów), stworzone przez Polaków i za polskie pieniądze oraz często będące związane z Polską i Polakami, w 1941 roku zagrabiła Litewska Akademia Nauk. W 1992 roku zbiory te przejęło Litewskie Muzeum Narodowe w Wilnie, w którym jest tyle skradzionych nam poloników, że właściwie powinno się ono nazywać Polskie Muzeum Narodowe w Wilnie.

Kult wileńskiej MB Ostrobramskiej w dzisiejszej Polsce

Chociaż Wilno zostało oderwane od Polski w 1945 roku, kult cudownego obrazu Matki Boskiej Ostrobramskiej jest ciągle żywy. W całej Polsce jest wiele kościołów pod Jej wezwaniem, a w wielu setkach innych kościołów są albo osobne Jej ołtarze, albo chociażby Jej obraz.

Oto jeden z przykładów.
W kościele Najświętszego Serca Jezusowego w Łodzi (Rekitnia) odbyło się w dniu 30 czerwca 1985 roku, przy bardzo licznym udziale wiernych, poświęcenie obrazu Matki Bożej Ostrobramskiej (kopia wykonana przez malarkę łódzką Barbarę Osińską). Uroczystej, koncelebrowanej mszy św. w intencji poległych i żyjących żołnierzy Armii Krajowej Ziemi Wileńskiej przewodniczył proboszcz parafii, ks. Jan Sobczak. Kościół ten stał się wileńskim sanktuarium dla łodzian pochodzących z Wilna.

Wilno i Lwów a literatura islandzka

Islandczycy zamieszkujący Islandię – wyspę położoną w północnej części Oceanu Atlantyckiego są małym narodem. Jest ich raptem 300 tysięcy. Ale mają bogatą historię i ciekawą literaturę. Znana jest ona na świecie, w tym także w Polsce, głównie z „Eddy starszej” i „Eddy młodszej”, które są skandynawsko-islandzkimi legendami o bogach i bohaterach, z sag, czyli opowieści wielkich rodów islandzkich i z twórczości Halldóra Kiljana Laxnessa, laureata literackiej nagrody Nobla w 1955 roku. Od 1807 do 2000 roku wydano w Polsce ogółem 38 tłumaczeń literatury islandzkiej.

Polskie Wilno i polski Lwów mają swój udział w przyswajaniu Polakom literatury islandzkiej. Wilno dzierży nawet palmę pierwszeństwa w tej dziedzinie. Otóż w Wilnie w 1807 roku w drukarni Józefa Zawadzkiego ukazała się praca-tłumaczenie Joachima Lelewela pt. „Edda to jest Księga religii dawnych Skandynawii mieszkańców”. Jej drugie wydanie ukazało się w Wilnie w 1828 roku.

Dopiero po 93 latach ukazała się w języku polskim kolejna pozycja z literatury islandzkiej. Była to powieść Jon Svenssona „Noni i Manni” o jego młodzieńczych latach (Kraków 1921). W tym czasie zainteresował się twórczością wybitnego pisarza i poety islandzkiego Gunnara Gunnarssona nasz wspaniały poeta – pochodzący ze Lwowa Leopold Staff (1878-1957). Przetłumaczył na polski i wydał trzy powieści Gunnarssona: „Ludzie z Borg” (1930), „Sagę islandzką” (1930) i „Czarne ptaki” (1932).

Zbrodniarze litewscy w Polsce

Londyński „Dziennik Polski” z 8 czerwca 1977 doniósł, że: „Sąd Okręgowy w Olsztynie skazał na 25 lat więzienia Litwina Wiktora Galwanauskasa, któremu udowodniono zamordowanie w czasie wojny w Wilnie 300 Polaków. Galwanauskas mieszkał w Olsztynie pod fałszywym nazwiskiem”.

Galwanauskas nie był jedynym Litwinem sądzonym w powojennej Polsce za zbrodnie popełnione na Polakach podczas wojny. Bowiem takich Galwanauskasów-zbrodniarzy znalazła się w powojennej Polsce całkiem spora grupa. Były to osoby, które, jak tysiące innych Litwinów, pod koniec wojny lub zaraz po jej zakończeniu uciekały przed bolszewikami lub szubienicą za popełnione zbrodnie do Niemiec przez ziemie polskie i ugrzęźli z tych czy innych powodów w Polsce, albo Litwini z przedwojennej Wileńszczyzny, którzy, podczas wypędzania przez okupanta sowieckiego ludności polskiej z Wilna i Wileńszczyzny w 1945-46, podali się Polaków, aby w Polsce przeczekać do wybuchu III wojną światowej (o czym wówczas wszyscy mówili i na co czekali), albo potem z Polski, w miarę możności, uciec lub wyjechać na Zachód. Znali język polski i pod często fałszywymi nazwiskami mieszkali więc w Polsce. Sam znałem jednego takiego Litwina o nazwisku Simkus. Prawie jawnie okazywał swą wrogość do Polaków.

Nacjonalizm litewski w służbie szatana

Patriotyzm nie jest grzechem. Wolno nam kochać swoją ojczyznę i dbać o jej dobro. Natomiast sprzecznym z nauką Pana Jezusa i Kościoła jest nacjonalizm, stawiający swoją narodowość i swoją ojczyznę ponad inne. Jest on sprzeczny z przykazaniem miłości bliźniego.

Niestety, nacjonalizm odegrał ujemną rolę w życiu wielu narodów i historii świata. Tylko i wyłącznie nacjonalizm pchnął Hitlera do rozpętania II wojny światowej. Przez zwierzęcy nacjonalizm było i jest wiele innych mniejszych konfliktów lokalnych i nienawiści między narodami.

Litwini, jako ostatni naród w Europie, przyjęli chrześcijaństwo za pośrednictwem Polaków po zawartej unii Polski i Litwy w 1385 r. Do końca XIX w. Polacy i Litwini byli braćmi; jeszcze podczas Powstania Styczniowego 1863-64 chłopi litewscy bardziej masowo walczyli o wolną Polskę niż chłopi polscy. Jednak pod koniec XIX w. wielu Litwinów uległo rozpowszechnionemu wówczas w Europie nacjonalizmowi – zresztą nie bez pomocy naszych wrogów: Rosjan i Niemców. Przywódcy nacjonalistów litewskich postawili na rozbicie unii polsko-litewskiej – na ponowne stworzenie osobnego państwa litewskiego i to państwa o zdecydowanie antypolskiej postawie. Nastąpiło to w 1918 r. Niepodległe państwo litewskie zlikwidował Stalin w latach 1940/1944. Odzyskali je Litwini dopiero w 1990 r.

Jednak odrodzone państwo litewskie w 1990 r. ponownie jest rządzone przez nacjonalistów i to niezależnie od przynależności partyjnej, ludzi jeśli nie wrogo to na pewno niechętnie ustosunkowanych do Polski i Polaków, chociaż Polska dąży do jak najlepszych stosunków z Litwą. Litwini prześladują Polaków w Wilnie i na Wileńszczyźnie, dążąc do pełnego zlitwinizowania tego do 1945 roku arcypolskiego miasta i tej równie polskiej (nawet po dziś dzień) krainy. Co więcej, z niechęci do Polaków wielu Litwinów przestaje być katolikami. Według katolickiej strony internetowej „Catholic Hierarchy” tylko w latach 1999-2002, a więc w okresie zaledwie trzech lat, ilość katolików w samej tylko archidiecezji wileńskiej spadła z 600 000 do 470 000 ludzi. Jednocześnie odradza się zorganizowany ruch pogański – starych wierzeń litewskich. Litwinów drażni to, że chrzest przyjęli od Polaków i że papieżem był Polak, a na dokładkę tak długo.

Grodno – Koszalin

Organizatorami polskiego życia katolickiego w Koszalinie, zaraz po jego wyzwoleniu w 1945 roku i przyłączeniu do Polski, byli franciszkanin, o. Nikodem Szałankiewicz przybyły z Krakowa i Marcin Sidorowicz, wypędzony tu z rodzinnego Grodna, przyłączonego do Związku Sowieckiego; w Grodnie był przez wiele lat organistą w tamtejszym kościele oo. Franciszkanów, z którym związane było przez kilka lat życie św. Maksymiliana Kolbe. Obaj przyczynili się do przejęcia i otwarcie kościoła parafialnego św. Józefa Oblubieńca w Koszalinie (który od 1857 był jedynym kościołem katolickim w mieście), do którego włączono następnie poewangelicji kościół mariacki - obecnie katedra Niepokalanego Poczęcia NMP.

Bitwa pod Krupczycami na Polesiu

Krupczyce to wieś koło Kobrynia (ob. Białoruś). Kiedyś była to jedna z polskich wysp na Polesiu. Był tu do 1842 roku klasztor karmelitów trzewiczkowych, ufundowany przez skarbnika łomżyńskiego Andrzeja Leopolda Ossowieskiego, na pamiątkę zwycięstwa polskiego pod Wiedniem; później wspomógł w rozwoju tej fundacji kasztelan brzeski (od 1721 r.) Piotr Nestorowicz. Klasztor został skasowany przez Rosjan w ramach represji po Powstaniu Listopadowym 1830-31. Katolicki kościół parafialny władze carskie zamknęły w 1865 roku w ramach represji po Powstaniu Styczniowym 1863-64. Kościół został zamieniony na cerkiew prawosławną, do której gnano Polaków-katolików, aby z nich uczynić prawosławnych rabów i Ruskich. Potem z murów rozebranego klasztoru wzniesiono nową cerkiew, a kościół popadł w ruinę.

W Krupczycach, podczas insurekcji kościuszkowskiej, doszło 17 września 1794 roku do bitwy pomiędzy polską dywizją gen. Karola Sierakowskiego (5000 ludzi, w tym kawaleria – 1600 koni i 28 dział) a podążającym z Wołynia w kierunku Królestwa Polskiego korpusem rosyjskim feldmarszałka Aleksandra Suworowa (13 000 ludzi i 49 dział). Kiedy stojący w Brześciu nad Bugiem gen. Sierakowski dowiedział się o marszu Suworowa, wyruszył 15 września z obozu pod Terespolem, podszedł pod Krupczyce, gdzie zajął dobrą pozycję obronną: front osłaniało 5 baterii i rzeka Trościanica, oba skrzydła opierały się o lasy, a z tyłu za groblą usypano baterię. Lewym skrzydłem polskim dowodził gen. mjr Izydor Krasiński, a prawym gen. mjr Dionizy Poniatowski; rezerwą dowodził pułkownik Koenig. 17 września korpus rosyjski nadciągnął pod Krupczyce i Suworow stwierdziwszy od razu błotnistość przedpola, skierował piechotę rosyjską do ataku z marszu tylko na lewe skrzydło polskie, która utknęła w błotach Trościanicy. Kolejne ataki Rosjan załamywały się w ogniu polskiej artylerii. Jednak lewe skrzydło wojska polskiego nie potrafiło przeszkodzić znacznie liczniejszym Rosjanom w zbudowaniu prowizorycznej grobli (miejscowy Żyd wskazał Rosjanom dogodne miejsce do przeprawy kawalerii). Jednocześnie by odwrócić polską uwagę Suworow rzucił do natarcia jegrów perejasławskich, którzy przypuścili szturm na stojącą w centrum gwardię konną koronną. W międzyczasie jazda Suworowa dokonała ruchu okrążającego, obchodząc polskie pozycje i o godzinie 3 po południu znalazła się na tyłach wojska polskiego. Zagrożony okrążeniem gen. Sierakowski zarządził dobrze przeprowadzony odwrót do Terespola, do którego żołnierze polscy dotarli 18 września. W ten sposób gen. Sierakowski uratował dywizję przed zniszczeniem pod Krupczycami. W bitwie tej zginęło 192 Polaków, a 67 zostało rannych, a straty rosyjskie doszły podobno do 300 zabitych i rannych, gdyż Suworow chciał za wszelką cenę zniszczyć dywizję polską (w armii rosyjskiej żołnierze byli zawsze uważani za mięso armatnie).

Iuventus Christiana rodem z Białorusi

Iuventus Christiana to było stowarzyszenie polskiej katolickiej młodzieży akademickiej. Powstało ono w Warszawie 3 XII 1921 z inicjatywy ks. Edwarda Szwejnica (1887 – 1934) , który urodził się w Mińsku Litewskim, dzisiejszej stolicy Białorusi i był niezrównanym wychowawcą i przywódcą młodej inteligencji katolickiej w międzywojennej Polsce. A chociaż Iuventus Christiana powstała w stolicy Polski, to w chwili jej założenia składała się z członków organizacji szkolnej formowanej w 1918 roku przez ks. Szwejnica w Mińsku, którzy po odpadnięciu miasta od Polski w 1920 zostali z niego wypędzeni. Ks. Szwejnic działał w Warszawie i na tamtejszych wyższych uczelniach (Uniwersytet, Politechnika, Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego, Główna Szkoła Handlowa, Akademia Sztuk Pięknych, Szkoła Nauk Politycznych, Wolna Wszechnica Polska, Akademia Stomatologiczna, Instytut Robót Ręcznych) powstało do 1939 roku 15 kół Iuventus Christiana. Poza Warszawą koła Iuventus Christiana działały na uniwersytetach w Poznaniu (2 koła), Wilnie i Lwowie. Od 1928 stowarzyszenie wydawało w Warszawie miesięcznik „Iuventus Christiana”. Z powodu represjonowania przez komunistów stowarzyszenia, Iuventus Christiana przestała istnieć w 1949 roku. Wśród członków Iuventus Christiana były m.in. tak później znane osoby jak: pisarz Jan Dobraczyński, Maciej Święcicki, Aleksander Żyliński, Franciszka Guttner.

Równe na Wołyniu w dziejach lotnictwa polskiego

Chociaż od 1945 roku Kresy nie należą do Polski i w czasach Związku Sowieckiego były w zasadzie odcięte od Polski pod każdym względem, to jednak i wówczas zapisywały się takim czy innym wydarzeniem w dziejach narodu polskiego. Do takich wydarzeń należy m.in. trwałe zapisane się Równego na Wołyniu (przed wojną woj. wołyńskie) w dziejach polskiego lotnictwa.

Otóż 19 kwietnia 1977 roku polska pilotka samolotowa i szybowcowa Adela Dankowska, która w 1975 roku za swe dotychczasowe rekordy świata w szybownictwie została nagrodzona Medalem Lilienthala – najwyższym międzynarodowym odznaczeniem szybowcowym ustanowionym w 1938 roku i przyznawanym corocznie przez Międzynarodową Federację Lotniczą (FAI), ustanowiła nowy fantastyczny rekord świata w przelocie otwartym. Po wyczepieniu się od samolotu holującego nad Słubicami, wylądowała po ponad 8-godzinnym locie w mieście Równe na Wołyniu, przelatując 837 km. Wynik ten był o ok. 90 km lepszy od dotychczasowego rekordu świata kobiet w przelocie otwartym, należącym od połowy 1939 roku do sowieckiej pilotki Olgi Klepikowej (749 km). Rekordowy przelot Dankowska wykonała na szybowcu polskiej konstrukcji „Jantar-1”.

Cebulaste cerkwie w Polsce

Podczas zaboru rosyjskiego władze carskie dążyły do zrusyfikowania nie tylko Polaków, ale i oblicza Polski, a szczególnie jej stolicy – Warszawy. M.in. w latach 1894-1912 na placu Saskim – a więc w samym sercu Warszawy – wzniesiono ogromny sobór (70 m. wysokości), którego złocone kopuły dominowały w panoramie miasta. Natomiast w panoramie warszawskiej Pragi przez kilka dekad dominowała cerkiew (obecnie prawosławna katedra), wzniesiona w latach 1868-69. Sobór na placu Saskim miał, według aktu erekcyjnego podpisanego przez cara, świadczyć po wsze czasy o rosyjskim panowaniu w Warszawie. I tylko dlatego został on rozebrany po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Nie tylko Rosjanie, ale także Polska Cerkiew Prawosławna uważa rozebranie tego soboru za akt barbarzyński i nietolerancji. Widać stąd, że przesłanie aktu erekcyjnego uważają za moralne i tolerancyjne!

Z kolei Stalin przekonywał Roosevelta i Churchilla do zgody na przyłączenie do Związku Sowieckiego polskich Ziem Wschodnich argumentując, że dokąd sięgają cerkwie rosyjskie tam jest Rosja. Ten argument przejęli od Stalina nacjonaliści ukraińscy i białoruscy i Polska Cerkiew Prawosławna.
Potwierdzają to nowobudowane cerkwie w Polsce. Są okazałe i nawiązują do rosyjskiej architektury cerkiewnej. Np. w Białymstoku zbudowano w ostatnich latach aż kilka takich agresywnie rosyjskich w swej architekturze cerkwi. Czy nie w tym celu, aby miastu nadać charakter miasta prawosławnego czyli niepolskiego? I czy nie o to właśnie chodzi nacjonalistom białoruskim i rosyjskim? Warto by było sprawdzić kto finansował budowę aż kilku i tak okazałych cerkwi. Że mamy do czynienia z agresywnością prawosławną w katolickiej Polsce potwierdza i to, że Polska Cerkiew Prawosławna starała się przed kilku laty, aby podatnicy polscy wznieśli przy międzynarodowym lotnisku Okęcie w Warszawie prawosławną katedrę polową. I właśnie w tym miejscu tak, aby licznie przybywający do Polski cudzoziemcy odnosili wrażenie, że Polska to kraj także prawosławny.

Marian Kałuski

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

20 Maja 1506 roku
W Valladolid zmarł Krzysztof Kolumb, słynny żeglarz, odkrywca Ameryki w październiku 1492 roku.


20 Maja 1943 roku
Szare Szeregi przeprowadziły pod Celestynowem udaną akcję odbicia więźniów transportowanych do Auschwitz.


Zobacz więcej