Niedziela 8 Grudnia 2019r. - 342 dz. roku,  Imieniny: Delfiny, Marii, Wirginiusza

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 14.01.13 - 10:40     Czytano: [1618]

Ameryka i Polska, degeneracja elit...


Jeśli Amerykanie nie przystąpią do uzdrowienia swojej ekonomii i ograniczenia zadłużenia, wkrótce poznają tę samą prawdę, którą poznali już Rosjanie. Supermocarstwo to nie jest kraj z największą ilością głowic broni nuklearnej i najpotężniejszą armią. Supermocarstwo to kraj z najsilniejszą ekonomią, która może pokryć koszty mniej lub bardziej przemyślanych przedsięwzięć jego liderów.

Ameryka nie jest już od dawna krajem kapitalistycznym, w którym ekonomią rządzi wolny rynek popytu i podaży. Łatwo to było zaobserwować szczególnie podczas kryzysowego planu ratunkowego TARP („too big to fail”), interwencyjnego wspomagania wybranych przez rząd banków i biznesów i obciążenia jego kosztami przyszłych pokoleń.
Demokracja, jak wiemy, jest najgorszą formą systemu rządzenia, oczywiście z wyjątkiem wszystkich innych znanych systemów rządzenia... W dzisiejszej polityce nie ma mężów stanu, tak jak wśród świecznikowych dziennikarzy nie ma mężów pióra. Całą tę pożądliwą bandę pożeraczy sukcesu sponsorują grube portfele interesownych oligarchów i ich lobbystów.

Dziennikarze śledczy występują najczęściej już tylko w dobrych filmach, w życiu pozostają zwykle tylko stenografami i najchętniej idą w rozrywkę czy sport, chociaż i tu mogą niechcący wkroczyć na pole minowe korupcyjnych układów.

Czy to w USA, czy w Polsce politycy zmagają się z problemem pozyskania jak największej liczby wyborców w sposób, który pozbawi zwycięstwa ich konkurentów z innej partii, walczących o tych samych wyborców. Uwodzenie, zaczarowywanie i próba utrzymania poparcia wyborcy podporządkowane jest zasadom współzawodnictwa wypracowanym jeszcze w demokracji starożytnej Grecji. Celem jest tu ustawiczne podkreślanie własnych zdolności do przeprowadzenia korzystnych dla wyborcy zmian (bądź zachowania status quo), a wszystko to w trosce o dobro wyborcy.

W obydwu krajach rządzące partie, w zasadzie gardzą tradycjami i przywiązaniem do historii swoich wyborców i posiłkując się ofensywą podporządkowanych mainstreamowych mediów oraz systemem edukacji, próbują wychować nowego człowieka przez projektowanie jego potrzeb, zainteresowań, wartości i dążeń.

Tak w USA zmagania między Demokratami, a Republikanami i podobnie w Polsce, między PO, a PiS-em, przypominają rodzinę, w której każdy z rodziców jest zdecydowany wygrać bezwzględnie swój argument, nie myśląc wiele o przyszłości rodziny, którą razem przecież tworzą...

Współpraca sił politycznych kraju, jest fundamentalną cechą demokracji. Oznacza to, że każda orientacja obywateli państwa, ma miejsce przy stole i publicznej przestrzeni, gdzie może zabierać głos, który następnie będzie oceniony przez wyborców.

Współpraca, czy to w biznesie, czy to w polityce zaczyna się od zaufania i wspólnego dążenia (może innymi drogami) do jednego celu, jeśli tego brak, nie ma współpracy.
Posłowie, czy kongresmeni szybko orientują się, że aby utrzymać się na następną kadencję potrzebują nie tylko wyborców, ale i bogatych sponsorów. Pracowici lobbyści potrafią dobrze odwdzięczyć się posłom, jeśli ci będą sprzyjali interesom zainteresowanych oligarchów. W USA funkcjonuje wiele takich grup interesu jak Big Pharma, Wall Street, Big Oil, związki zawodowe, przemysł filmowy, przemysł zbrojeniowy, bankierzy, czy Big Agriculture.
Jednak jeśli chcemy porównać sytuację i zasady działające w polityce i w biznesie, to zauważymy, że to porównanie nie jest uprawnione. W danym okręgu wyborczym, w którym walczy o zwolenników polityk, walczą też o swojego klienta np. producenci programów komputerowych. Jednak zadowolony klient może używać programów konkurujących ze sobą firm (np. Apple i Microsoft) i dalej posiadać o nich dobre zdanie. Biznes więc zaspokaja ludzkie potrzeby, które są w zasadzie podobne.

Natomiast poglądy polityczne ludzi reprezentują ich różne wyznawane opinie i wartości (Bóg, aborcja, podatki, moralność ect.). Inne więc zasady rządzą w polityce. Zwycięzca zabiera wszystko, a przegrany odchodzi ze sceny zmagań z niesmakiem, a z nim odchodzą jego zwolennicy też niechętnie nastawieni do zwycięzcy i jego wyborców. To zwycięzca otrzymuje do dyspozycji wpływ na cały aparat administracyjny w terenie do podziału między swoimi najwartościowszymi zwolennikami. Dla przegranych zaczyna się kilkuletni post...

Biznesem kierują proste zasady wypracowania zysku, jak i misja jak najlepszego zaspokojenia potrzeb klienta, w polityce jednak działają nieco inne mechanizmy. Politycy w celu uzyskania lepszych wyników, nie mogą pozbyć się zjadających budżet ludzi starszych, niepełnosprawnych, chorych, czy biednych i gorzej wykształconych. Społeczeństwo zorganizowane w państwo ma zobowiązania konstytucyjne i moralne wobec tych ludzi. Co innego biznes, tu jeśli ktoś zawala, jest niewydolny, lub kradnie, w ramach lepszej organizacji pracy zostanie zwolniony.

Już z pierwszego spojrzenia pojawia się konkluzja, że trzeba by wprowadzić limit jednej (czy dwóch) kadencji, z jednej strony aby politycy tak łatwo nie popadali w korupcję, a z drugiej aby rozszerzyć obywatelski eksperyment udziału w rządzeniu.

Ktoś powiedział, że kiedy upadł berliński mur, całe czerwone plugastwo przelało się na zachód. Oczywiście lewica od dziesięcioleci pracuje nad rewolucją w Ameryce infiltrując jej szkoły i kulturę, w celu złamania podstawowych tradycyjnych zasad moralnych, nadając zmianą „postępowy” kierunek, który ma doprowadzić do jej zniszczenia.

Czy możemy spodziewać się polepszenia sytuacji na tym odcinku? Problemem wydaje się zwyrodnienie elit w obydwu krajach. W Polsce, rząd niejako chce uciec od Polski i wylądować gdzieś jako prowincja unii europejskiej zarządzanej przez Niemcy. W USA rząd, chce zadłużając nadmiernie państwo i następnie doprowadzając kraj do kryzysu, gruntownie go przebudować tak, aby lepiej służył w planach globalizacji świata...

Jacek K. Matysiak

Wersja do druku

Lubomir - 17.01.13 12:08
Antypolska elita w Polsce jest mocno proniemiecka. Ci antypolacy nie jeżdżą nawet na narty w polskie czy słowackie Tatry, ale pchają się do Trydentu-Górnej Adygi, do Trentino-Suedtirol, ponieważ tu mogą czytać niemieckie napisy i delektować się językiem swoich ojców i dziadków. Polacy przekonani są, że wybrani przez nich przedstawiciele Polski spędzają czas pomiędzy Włochami i w atmosferze włoskiej kultury. Ta elita nie jest zainteresowana nowym włoskim renesansem w Europie. Proponowaną już przez JPII Odnową-Rinnovamento. Tym antypolakom imponuje niemieckie superpaństwo z niemieckimi supermenami. Oni chcą być jedynie zdyscyplinowanymi trybikami w niemieckiej maszynie. Ich bezkrytyczny kult niemczyzny, to wręcz akt bałwochwalstwa.

Jan Orawicz - 14.01.13 21:11
Żyją także w USA jak szanowny autor tego artykułu w całości podzielam jego treść. O tych przykrych zjawiskach też kiedyś pisałem. Jakie są destrukcyjne wpływy lewackich trendów i zapędów w USA, można najtrafniej zauważyć w dni świąteczne we wszystkich kościołach,gdzie narasta pustka... Za to w dni świąteczne w supersamach rośnie ciasnota.Bywa tak,że nawet brakuje miejsc do pojazdów na parkingach tych - powiedzmy "świeckich świątyń"... Są duchowni,którym to zjawisko nie przeszkadza. A obok tych duchownych są tacy,co to ubolewają nad tym zjawiskiem,ale cicho,przy szklankach kawy,by się nie narazić na przykrości zakrakania ze strony tych pierwszych. Gratuluję i pozdrawiam Szanownego Autora

Wszystkich komentarzy: (2)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

08 Grudnia 1919 roku
Rada Ambasadorów państw Ententy ustaliła w Paryżu wschodnią granicę Polski.


08 Grudnia 1987 roku
Reagan i Gorbaczow podpisali w Waszyngtonie porozumienie o całkowitym wycofaniu rakiet średniego zasięgu.


Zobacz więcej