Poniedziałek 20 Maja 2019r. - 140 dz. roku,  Imieniny: Bazylego, Krystyny

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 09.12.12 - 10:44     Czytano: [1465]

Prawda o „Akcji Wisła”


czyli kto jest winien tej zbrodni?


Platforma Obywatelska czyli Platforma Antypolska wniosła do Sejmu w tym tygodniu projekt uchwały potępiającej Akcję „Wisła” – zmuszającej Polaków do kolejnego bicia się w piersi w tej sprawie. Motorem tego projektu jest Ukrainiec zasiadający w Sejmie z ramienia PO Miron Sycz, którego ojciec Ołeksander Sycz był bandytą Ukraińskiej Powstańczej Armii, skazanym w 1947 przez polski sąd na karę śmierci za działalność w UPA, złagodzoną w tym samym roku na karę 15 lat pozbawienia wolności (Wikipedia.pl). Jabłko niedaleko pada od jabłoni: jaki ojciec taki syn, który chociaż je polski chleb, kocha nas naj psy dziada. Dlaczego więc nie przeniesie się na swoją ... Ukrainę?!
.....

Kiedy historyk żydowski Henryk Graetz wydał pierwszą syntetyczną historię Żydów (t. 1-11 1853-1875, wyd. polskie t. 1-9 1936) recenzenci tej pracy słusznie zarzucili mu, że dzieje Żydów w diasporze nie można traktować w oderwaniu od środowiska etnicznego i kulturalnego, w jakim żyli. Takie przedstawianie historii jest niepełne, a przez to dalekie od prawdy.

Niestety, w ślady Graetza poszło i nadal idzie wielu historyków żydowskich, gdyż właśnie w ten sposób jest najłatwiej fałszować historię Żydów: wybielać się i oskarżać innych. Ostatnim na to przykładem jest książka innego historykaod red. NW: J.T.Gross jest socjologiem, a nie historykiem) żydowskiego (którego wydawany w Melbourne “The Age” tendencyjne prezentował jako Polaka, aby czytelnicy tej gazety uwierzyli w wypisywane przez siebie antypolskie półprawdy) Jana Grossa Sąsiedzi (Warszawa 2000), w której pisze, że aż 1600 Żydów w Jedwabnem zamordowali 10 lipca 1941 ich polscy sąsiedzi z własnej inicjatywy i bez najmniejszej ingerencji i pomocy ze strony Niemców. Sprawa jest w tej chwili gruntownie badana, a dotychczasowe jej wyniki nie potwierdzają twierdzeń Grossa, który znany jest ze swej antypolskiej postawy.

Nie kochają nas także nacjonaliści ukraińscy (bo wśród Ukraińców mieliśmy wielu dobrych sąsiadów, a dzisiaj przyjaciół). Sumienie nacjonalistów ukraińskich obciąża m.in. straszna zbrodnia ludobójstwa (tzw. ethnic cleansing) - bestialskie wymordowanie ok. 100 000 (a może i więcej) Polaków na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej oraz zmuszenie do opuszczenia tych terenów pod groźbą utraty życia ok. 300 000 innych Polaków, co akceptują dzisiaj także historycy ukraińscy (zob.: Henryk Piecuch Akcje specjalne Warszawa 1996, str. 393).

Nacjonaliści ukraińscy starali się najpierw zaprzeczać dokonania tej zbrodni, potem ją wyciszać z pomocą polskich ukrainofilów, a wreszcie zasłonić ją rzekomo polską zbrodnią popełnioną na Ukraińcach, a nazywaną akcja “Wisła”.

W tym roku mija kolejna rocznica akcji “Wisła”, która była wielką tragedią dla Ukraińców i Łemków mieszkających wspólnie z Polakami do 1947 r. w górskich obszarach dzisiejszego województwa podkarpackiego (rzeszowskiego).

W wyniku zaborczej polityki Józefa Stalina w Jałcie w lutym 1945 oderwano od Polski Małopolskę Wschodnią i Wołyń. Nową wschodnią granicę Polski wytyczono według projektu linii demarkacyjnej (oddzielającej wojska polskie od bolszewickich podczas wojny polsko-sowieckiej w 1920), zasugerowanej 11 VII 1920 w depeszy brytyjskiego ministra spraw zagranicznych lorda G.N. Curzona do sowieckiego ministra spraw zagranicznych G.W. Cziczerina. Stalin uznał tę linię demarkacyjną za podstawę “prawną” do zaboru ziem polskich. Podczas II wojny światowej nacjonaliści ukraińscy (Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów - OUN) stanęli po stronie hitlerowskich Niemiec, łudząc się nadzieją, że z ich pomocą zniszczą raz na zawsze Polskę i Polaków oraz zbudują państwo ukraińskie, ciągnące się od Krakowa po Don i Kaukaz. Ramieniem zbrojnym nacjonalistów ukraińskich była Ukraińska Powstańcza Armia (UPA). Oczywiście, oderwanie od Polski przez Stalina całej Ziemi Lwowskiej, wraz z tak bardzo polskim Lwowem (w latach 1945-46 wyrzucono stąd do nowej Polski ok. 1 mln Polaków), nie zadowoliło nacjonalistów ukraińskich. Chcieli oni mieć Ukrainę aż pod Kraków. Przerzucili więc na polską stronę (Bieszczady, Ziemia Przemyska i Ziemia Chełmska), którą nazwali Zakierzonią (od lorda Curzona), oddziały partyzanckie, które miały świadczyć o rzekomej ukraińskości tej ziemi i sprzeciwie jej mieszkańców do przynależenia do Polski. Warto zwrócić uwagę na fakt, że prawie wszyscy przywódcy nacjonalistów ukraińskich i dowódcy sotni, włącznie z krajowym prowidnikiem OUN w Polsce Jarosławem Staruchem i dowódcą UPA w Polsce Mirosławem Onyszkiewiczem nie pochodzili z ziem, które pozostały we współczesnej Polsce.

Bieszczady, Ziemia Przemyska i Ziemia Chełmska były także terenami etnicznie mieszanymi: polsko-ukraińsko-łemkowskimi. Bandy UPA zwalczały nie tylko komunistyczną władzę na tych terenach, ale także, czy przede wszystkim, drogą terroru i ludobójstwa chciały oczyścić również i te tereny z elementu polskiego; od 1945 do marca 1947spalono wiele wsi, mordując 599 Polaków. Jednocześnie poległo lub zostało zamordowanych 2194 żołnierzy polskich. Po dwóch latach krwawych walk rząd warszawski (kacyki Kremla) postanowił “rozwiązać problem bandytyzmu (terroryzmu) ukraińskiego w Polsce” w ramach operacji o charakterze militarnym i represyjnym pod nazwą akcja “Wisła”. Od 28 kwietnia do lipca 1947 jednostki Ludowego (czytaj: sowieckiego) Wojska Polskiego w sile 20 000 żołnierzy likwidowały bandy UPA i struktury Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN); zorganizowano 357 akcji bojowych, zabito lub ujęto ok. 1500 upowców i do obozu odosobnienia w Jaworznie na Górnym Śląsku zesłano prawie 2800 osób podejrzanych o działalność w OUN. Na karę śmierci skazano 173 zbrodniarzy UPA. Po zlikwidowaniu band, w miesiącu lipcu 1947 wysiedlono z Bieszczad, Ziemi Przemyskiej i Ziemi Chełmskiej ok. 140 000 Ukraińców i Łemków (z których tylko niewielu uważało się za Ukraińców i popierało terroryzm ukraiński) na Ziemie Zachodnie i Północne.

Walkę z bandytyzmem/terroryzmem akceptuje cały tzw. cywilizowany świat. Walka z bandami UPA nie była więc żadną zbrodnią. Stąd np. wszystkie państwa potępiają rozgrywający się na naszych oczach terror albański w Macedonii, tj. zbrojną próbę oderwania się Albańczyków macedońskich od Macedonii, a po 11 września 2001 r. terror fanatyków muzułmańskich. Złamaniem praw człowieka było natomiast zastosowanie zbiorowej odpowiedzialności wobec polskich Ukraińców i Łemków poprzez przeprowadzenie deportacji 140 000 osób. I niezależnie od tego, że większość deportowanej ludności przez tę deportację w zasadzie wygrała los na loterii. Zostali bowiem przesiedleni na tereny mające bardziej nowoczesną infrastrukturę i znacznie lepszą ziemię orną oraz zabudowania gospodarcze. Najlepszym na to dowodem jest to, że dzisiaj, kiedy Ukraińcy i Łemkowie mogą wracać na swe rodzinne tereny, bardzo niewielu to uczyniło.

Jak już wspomniałem, nacjonaliści ukraińscy starając się wybielić swoje zbrodnie ludobójstwa popełnione na Polakach oskarżają cały naród polski za zbrodnie popełnione na Ukraińcach podczas akcji “Wisła” przez rząd warszawski, domagając się głośno jej potępienia przez Sejm RP. Jednocześnie ani im w głowie przepraszanie Polaków za ich zbrodnie ludobójstwa popełnione na Polakach, w tym na często bogu ducha winnych i bezbronnych starcach, kobietach i dzieciach. Ubzdurali sobie, że deportacja 140 000 ludzi (która przyniosła deportowanym lepsze życie!) jest większą zbrodnią od bestialskiego zamordowania 100 000 ludzi (a może i dużo więcej).

Czy naród polski naprawdę ponosi winę za deportację Ukraińców i Łemków z płd.-wsch. Polski na Ziemie Zachodnie i Północne? Na pewno nie! Bowiem nie była to zbrodnia popełniona przez naród polski ani nawet przez rząd polski. Polska w latach 1944-89 nie była wolnym i suwerennym państwem polskim, a tylko kolonią sowiecką, rządzoną w dużym stopniu przez element niepolski i przez zdrajców polskich, którzy niewiele mieli wspólnego z narodem polskim.

Wyraźnie wskazuje na to definicja kolonii, zamieszczona w Wielkiej Encyklopedii Powszechnej PWN (t. 5 Warszawa 1965): “W czasach nowożytnych posiadłość jakiegoś państwa..., rządzona przez to państwo i eksploatowana przez nie ekonomicznie...; mieszkańcy kolonii najczęściej nie biorą udziału w zarządzaniu swoim krajem; aparat administracyjny jest podporządkowany przedstawicielowi metropolii; istnieją także kolonie z ograniczonym samorządem lokalnym”.

I właśnie taką kolonią, tj. z ograniczonym samorządem lokalnym była Polska Ludowa. Rządziła nami Moskwa przez swego ambasadora (któremu we wszystkim przysługiwało ostatnie słowo) i byliśmy eksploatowani ekonomicznie. Co więcej, w ograniczonym samorządzie lokalnym także dominowali nie-Polacy. Szczególnie Polska Ludowa z okresu 1944-56 była nie od rzeczy nazywana “Judeo-Polonią”. Udział żydowskich komunistów, jako agentów Kremla i wrogów prawdziwej Polski i narodu polskiego, był przeogromny. Starczy wspomnieć, że drugą i trzecią osobą w PRL do 1956 byli Żydzi: Jakub Berman i Hilary Minc. Dzisiaj Żydzi domagają się od Polaków zwrotu ich mienia, które zostało upaństwowione w 1945. Zapominają jednak o tym, że ministrem, który im ten majątek odebrał był Żyd - Hilary Minc, który trząsł ówczesną PRL-owską gospodarką, przyczyniając się do jej upadku, przez co muszą cierpieć współcześni Polacy. Jednak o tym dziś głośno nie wolno mówić. Bo to rzekomo antysemityzm.

Ukraińcy i Łemkowie aż za dobrze wiedzą, kto winien był akcji “Wisła” i ich deportacji w 1947 roku. Nie był to żaden naród polski, a tylko Kreml i jego głównie niepolscy, a także i polscy (przez urodzenie, ale nie przez czyny) agenci w Warszawie oraz sami polscy Ukraińcy. Niepolscy agenci Kremla to głównie Żydzi oraz obywatele sowieccy na wyższych stanowiskach wojskowych w tzw. Ludowym Wojsku Polskim (LWP): Rosjanie i Ukraińcy. Z rządem warszawskim współpracowały w tej akcji rządy Czechosłowacji i Związku Sowieckiego (np. oba państwa na ten czas uszczelniły granice), a rząd Związku Sowieckiego miał z tą akcją szereg innych powiązań; Henryk Piecuch w swoich Akcjach specjalnych (Warszawa 1996) pisze: “Bardzo trudno jest precyzyjnie ustalić ile (antyukraińskich) łajdactw popełniono... (w PRL) na zlecenie NKWD”. Skąd o tych antyukraińskich łajdactwach wiemy? Z książki historyka ukraińskiego mieszkającego w Polsce Eugeniusza Misiły pt. Akcja “Wisła” (Warszawa 1993). Dodam tu jeszcze, że Misiło nie grzeszy miłością do Polaków, jest pracownikiem naukowym Archiwum Ukraińskiego w Warszawie, a druk jego książki finansowała m.in. żydowska Fundacja im. Stefana Batorego pana Georga Sorosa, bardzo krytycznie odbierana przez wielu Polaków.

Otóż w książce Eugeniusza Misiła jest na końcu podany Indeks osób. Znając względnie dobrze sprawy polsko-żydowskie i historię PRL-u obliczyłem, że w akcji “Wisła” i w deportacji Ukraińców i Łemków w 1947 brało znaczący udział m.in. na pewno aż 39 Żydów (a chyba 43), zajmujących zazwyczaj wysokie stanowiska w administracji i wojsku, trudna do dokładnego ustalenia liczba rosyjskich generałów i wyższych oficerów wojskowych w Ludowym Wojsku Polskim oraz szereg Ukraińców, także zajmujących wysokie stanowiska w LWP oraz byli terroryści z UPA, którzy przeszli na służbę władców PRL.

Zacznijmy od Ukraińców. Np. Ostap Steca (1900-1978), który pochodził z Bieszczad (Komańczy), w latach 1918-19 walczył z Polakami o Galicję Wschodnią w szeregach Ukraińskiej Galicyjskiej Armii. Po klęsce Ukraińców udał się do Związku Sowieckiego i tam został zawodowym oficerem Armii Czerwonej. W 1944 został oddelegowany przez Kreml do Ludowego Wojska Polskiego i w stopniu generała brygady pełnił do 1948 funkcję szefa Sztabu Generalnego LWP. To właśnie gen. Steca był współautorem większości dokumentów opracowanych przez Sztab Generalny LWP w związku a akcją “Wisła”. To właśnie on, współrodak Ukraińców bieszczadzkich!, wysunął koncepcję deportacji Ukraińców i Łemków na Ziemie Zachodnie, uzasadniając ją tym, że “w przyszłości nie można liczyć na lojalność tej ludności względem państwa”. I dzisiaj Ukraińcy, w tym i Misiło, domagają się, aby naród polski przepraszał za grzechy ich rodaka! Innym Ukraińcem za którego grzechy mają Polacy przepraszać jest Jarosław Hamiwka, syn grekokatolickiego księdza, absolwent ukraińskiego gimnazjum w Przemyślu i od 1945 czołowy działacz Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów w Polsce Ludowej. Podczas akcji “Wisła”, zapewne ratując swoją skórę, dopuścił się zdrady; zgłosił się dobrowolnie do oddziałów Grupy Operacyjnej “Wisła” i ujawnił strukturę OUN i UPA, pseudonimy kadry dowódczej, szyfry, lokalizację kilkudziesięciu bunkrów upowskich, przyczyniając się w znacznej mierze do dezorganizacji struktur, a następnie do rozbicia podziemia ukraińskiego, do śmierci i aresztowania wielu upowców; występował także jako świadek oskarżenia w ich procesach. Innym Ukraińcem na usługach PRL-u był “Jara”, którego informacje pozwoliły na wybicie 26-osobowej sotni “Łastiwki” oraz aresztowanie 30 innych Ukraińców, z których część poszła na współpracę z katami ich rodaków. Czy za zdradę (względnie “zdradę”) i antyukraińskie zbrodnie Steca, Hamiwki i “Jary” oraz kilku innych upowców w służbie PRL-u, ma również przepraszać nacjonalistów ukraińskich naród polski?

Stalin przyłączył do Związku Sowieckiego Małopolskę Wschodnią i Wołyń i przystąpił do wyjątkowo brutalnej walki z nacjonalizmem i narodem ukraińskim na tych terenach. Stąd los pozostałych w Polsce Ukraińców, a przede wszystkim działalność tamtejszych nacjonalistów i ich kontakty z nacjonalistami po stronie sowieckiej, na pewno interesował władców Kremla. I interesował, o czym dzisiaj wiemy bardzo dobrze, chociaż archiwa sowieckie są ciągle niedostępne dla historyków. Że za akcję “Wisła” i deportację polskich Ukraińców i Łemków na Ziemie Zachodnie jest w dużym stopniu odpowiedzialny rząd sowiecki i jego namiestnik-ambasador w Warszawie nie ulega najmniejszej wątpliwości. Wyjątkowo duży był udział wyższych oficerów sowieckich “w rogatywkach” (czyli w LWP), którzy opracowywali akcję “Wisła” i wchodzili w skład wojsk Grupy Operacyjnej “Wisła”. I tak np. szefem sztabu LWP był gen. Aleksander Romeyko; dowódcą 6 DP, która przeprowadzała akcję “Wisła”, był płk Wiktor Sienicki, który po akcji zajmował się deportacją Łemków; szef sztabu Okręgu Wojskowego V (Kraków), płk Michał Chiliński w liście z dn. 6 marca 1947 do Państwowej Komisji Bezpieczeństwa sugerował wysiedlenie Łemków z powiatu Nowy Sącz; dowódcą 3 DP, która brała udział w akcji “Wisła”, był gen. Mieczasław Melenas; dowódcą Okręgu Wojskowego VII (Lublin) był płk Nikodem Kunderewicz; płk Dymitr Wozniesieński, zastępca szefa Głównego Zarządu Informacji WP (kontrwywiad wojskowy), którego ręce były także zbroczone w krwi ukraińskiej. Wszyscy oni, jak również i wielu innych, powrócili do Związku Sowieckiego. Czy także za ich zbrodnie popełnione na Łemkach i Ukraińcach mają przepraszać Polacy?

Jednak najwięcej zawinili wobec Łemków i Ukraińców w 1947 roku Żydzi, którzy właściwie rządzili Polską w imieniu Kremla w latach 1944-56. Akcja “Wisła” i deportacja Łemków i Ukraińców w 1947 obciąża, wg książki Misiła, m.in.: Jakuba Bermana - drugą, po Bierucie, osobę w PRL, Jerzego Albrechta, Kofmana, Józefa Kratko, Hilarego Minca, Oksa, Eugeniusza Szyra, Romana Zambrowskiego - członków Biura Politycznego KC PPR lub dopuszczane do jego posiedzeń osoby (o przesiedleniu Ukraińców zadecydowali na posiedzeniu 29 marca 1947 m.in. Berman, Minc i Zambrowski); Mieczysława Mietkowskiego - wiceministra bezpieczeństwa publicznego; gen. Konrada Świetlika - dowódcę Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i jego zastępcę płk Juliusza Hibnera, który zajmował się deportacją; płk Józefa Czaplickiego (zmiana nazwiska nie uczyniła z niego Polaka!), który, podziemie ukraińskie zwalczał jako dyrektor Departamentu III MBP; płk Henryka Holdera - naczelnego prokuratora LWP, który w instrukcji z 27 maja 1947 pisał: “Wyroki śmierci wydane (na upowców) przez Sąd Wojskowej Grupy (Operacyjny) “Wisła” niezwłocznie po ogłoszeniu wyroku wykonywać...”, a nadzorował tym mordom zastępca szefa Wojskowego Sądu Okręgowego w Krakowie mjr Marian Malinowski (do 1946 Samuel Haber); płk Stefana Kuhl - szefa Informacji Wojskowej (kontrwywiad) i płk Anatola Fejgina - jego zastępcy, który był za niszczeniem osiedli ukraińskich. Nawet w akcji “Wisła” nie brakło Żydów: Jan Frey-Bielecki był dowódcą 8 DP w Sanoku, a za jej akcje został pochwalony przez Państwową Komisję Bezpieczeństwa; całość spraw kwatermistrzowskich akcji “Wisła” sprawował płk Robert Satanowski. Antyukraińską akcją w Ludowym Wojsku Polskim kierował m.in. szef Głównego Zarządu Polityczno-Wychowawczego LWP gen. Janusz Zarzycki (Neugebauer). W kontaktach w sprawie akcji “Wisła” z Moskwą i Pragą byli Żydzi Marian Naszkowski i Juliusz Burgin. Obóz w Jaworznie, gdzie więziono Ukraińców, był pod bezpośrednim nadzorem naczelnika Wydziału Więziennictwa i Obozów WUBP w Krakowie Jakuba Hammerschmidta (w 1946 zmienił nazwisko na Halicki), a jego komendantem był m.in Żyd Salomon Morel. Przesłuchiwano niektórych upowców pod nadzorem dyrektora Departamentu Śledczego MBP, znanego z wyjątkowego sadyzmu ppłk Józefa Różańskiego (Goldberga). Rozmieszczaniem Łemków i Ukraińców w woj. olsztyńskim (56 000) zajmował się płk Henryk Toruńczyk. Na upowców pluli Wanda Jakubowska i Jerzy Borejsza w filmie Żołnierz zwycięstwa (1950), a w prasie Wiktor Borowski.

Henryk Piecuch do tej listy Żydów prześladujących Ukraińców i Łemków w PRL okresu stalinowskiego dodaje zbrodniarzy: Romana Romkowskiego (Natan Gruenspan-Kikiel) - wiceministra MBP, Julię Brystygier - dyrektorka Departamentu III w MBP, który kontrolował życie narodu i sadystę Adama Humera (który obecnie siedzi we więzieniu za zbrodnie popełnione na narodzie polskim; czy za zbrodnie tego Żyda popełnione na Polakach i Ukraińcach ma dzisiaj przepraszać naród polski?! ).

Wszyscy ci Żydzi byli wrogami wolnej i suwerennej Polski oraz Polaków, których tępili jak tylko mogli. Szereg z nich nie było nawet polskimi, a tylko rosyjskimi Żydami. Berman w rozmowie z Teresą Torańską (Oni Londyn 1985) określił siebie nie jako Polaka, czy polskiego Żyda, a tylko jako Żyda. Kratko i Morel (a może i inni) później wyemigrowali do Izraela; Morel jest ścigany przez polski sąd za popełnione zbrodnie (Izrael nie chce go wydać!). A dzisiaj “Gazeta Wyborcza” redagowana przez Żyda Adama Michnika nawołuje Polaków, aby przepraszali Żydów i Ukraińców za grzechy popełnione w dużym stopniu przez samych Żydów, Ukraińców i Rosjan/Związek Sowiecki. Jednak Adam Michnik jakoś nie potrafi czy nie chce wyperswadować swojemu bratu Stefanowi, który w okresie stalinowskim (do 1956) mordował patriotów polskich, a dzisiaj mieszka w Szwecji, aby przeprosił Polaków za swe zbrodnie popełnione na narodzie polskim!

Bogu ducha winni Polacy nie chcą się bić w piersi i przepraszać za grzechy Niemców w Jedwabnem, czy za grzechy sowieckich okupantów Polski z lat 1944-89, ich żydowskich pachołków i samych Ukraińców, którzy dopuścili się zbrodni na Łemkach i Ukraińcach w 1947 roku.
Czy można mieć do nas za to pretensje? Na pewno nie!

Możemy i powinniśmy przepraszać za nasze własne grzechy. Jednak nie powinniśmy wszyscy bić się w piersi za grzechy nielicznych Polaków popełnione w stosunku do Żydów (np. prez. Aleksander Kwaśniewski nigdy nie udowodni że ja czy moi rodzice wyrządzili krzywdę Żydom, a wręcz obraził tysięczne rzesze Polaków, którzy podczas wojny, narażając własne życie i życie swoich rodzin, ratowali Żydów), a przede wszystkim za zbrodnie nie-Polaków, którzy rządzili Polską w imieniu Kremla w latach 1944-89.

Kiedy Gross rozpętał antypolską aferę “Jedwabne” premier Jerzy Buzek podkreślił, że mord w Jedwabnem “nie został popełniony ani w imieniu narodu, ani w imieniu państwa polskiego”. Natomiast prymas Polski ks. kard. Józef Glemp powiedział, że w jego opinii prez. Aleksander Kwaśniewski nie powinien przepraszać Żydów w imieniu narodu polskiego.

Podobnie było z akcją “Wisła”, która nie została dokonana ani w imieniu narodu polskiego, ani w imieniu państwa polskiego. Stąd naród polski nie musi za nią przepraszać. Rzuca się ona cieniem jedynie na zwyrodniałe jednostki, które brały w niej udział. Możemy przepraszać jedynie za żołnierzy i tych cywili-Polaków, których zmuszono do brania udziału w akcji “Wisła”. I przepraszamy. A za grzechy Żydów, Rosjan, a nawet samych Ukraińców, które były popełnione podczas tej akcji, niech oni sami i w swoim imieniu przepraszają Ukraińców i Łemków.

Marian Kałuski

Wersja do druku

Lubomir - 09.12.12 12:58
Dowalić Polsce, Polakom i polskości...Taki cel ma najwyraźniej niemiecka agentura w Polsce. Niemieckie marionetki chronione przez tą agenturę, angażują do walki z Polską pogrobowców ukraińskich faszystów a niekiedy i pogrobowców litewskich kolaborantów Hitlera. Każdy naturalny wróg Polski jest sojusznikiem niemieckich agentów w Polsce. Celem jest strukturalne zniszczenie Polski. Eksterminacja polskiej gospodarki praktycznie już została przeprowadzona. Teraz rozpoczęto nękanie Polaków oraz moralne i biologiczne niszczenie polskiej tkanki narodowej. Neohitlerowcy w swoim 'repertuarze' mają rozbicie Polski na prowincje-kraiki, nadzorowane przez Berlin. Czy głośne zdemaskowanie 'Hitlera w spódnicy' zatrzyma ten trend?. Na razie niemiecka 'Brunatna Pajęczyna' lekko zaczyna rwać się na kawałki. Jednak wciąż jeszcze nie widać ucieczki 'Brunatnego Pająka'.

Kresowiak - 09.12.12 12:34
Szanowny Panie Marianie Kałuski, o tej prawdzie kresów wschodnich to w PRLu się szeptało, tylko w gronie najblizszych lub środowiskach rodzinnych. Czasami były to informacje z radia WE, za co mozna było ciezko pokutować. Dzisiaj niby jest wolność, ale podreczniki szkolne o tym milczą lub podają wg poprawności panujacych "nieziemskie informacje" mijające sie z prawdą lub wrecz do głosu dochodzą wrogie nam antypolskie teorie a raczej fikcje. Szczęście Pańskie, polega na tym, że jako historyk żyje Pan w wolnej Australii i jest niezależnym - co przekłada się na to, że wynikiem Pańskiej pracy jest prawda, którą Pan konsultuje z własną wiedzą i sumieniem.
W jednej z Panskiej wypowiedzi, okreslił Pan sam, że "za tą swoja wolność i niezależność niejednokrotnie zapłaciłem wysoką cenę" - a ja na to odpowiem tak: "i dzieki temu, trafia do nas produkt prawdy wysokiej jakości". Z podziękowniem i prośbą o kontynuację - ocalały syn kresowiaka Polaka.

Wszystkich komentarzy: (2)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

20 Maja 1944 roku
Patrol AK odnalazł nad Bugiem niewypał niemieckiej rakiety V-2, która w częściach została przekazana do Londynu.


20 Maja 2016 roku
W wieku 62 lat zmarł Andrzej Urbański dziennikarz, publicysta były poseł do Sejmu i prezes zarządu TVP, w latach 2005-06 szef Kancelarii i doradca Prez. Lecha Kaczyńskiego


Zobacz więcej