Piątek 13 Grudnia 2019r. - 347 dz. roku,  Imieniny: Dalidy, Juliusza, Łucji

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 27.10.12 - 22:38     Czytano: [1785]

„Oszołomy” miały rację


U każdego niezaślepionego i w miarę dobrze poinformowanego obserwatora od samego początku katastrofa smoleńska budziła mroczne przeczucia i wywoływała jak najgorsze przypuszczenia. Od pierwszych godzin widać było, że dzieje się coś niezwykłego, ponurego i groźnego. Mimo strasznego, obezwładniającego szoku docierały do nas zadziwiające sygnały.

Od samego początku zdumiewał fakt, że wszyscy pasażerowie Tu-154M zginęli na miejscu w jednej sekundzie, że tak mało było informacji o akcji ratunkowej itd. Zarówno po rosyjskiej, jak i po polskiej stronie rządzący i ludzie odpowiedzialni za bezpieczeństwo nie zachowywali się tak jak w krajach cywilizowanych. Zbyt pospiesznie i skwapliwie rozpowszechniano wersję o czterokrotnych próbach podejścia do lądowania i winie pilotów, co robiło wrażenie celowej, przykrywającej niewygodne fakty akcji. Dzisiaj wiemy, że Radosław Sikorski rozsyłał SMS-y, które czyniły tę interpretację obowiązującą.

Jak zdezorientowano społeczeństwo

Uderzający był lęk przed wypowiedzeniem słowa „zamach”, nawet po to, żeby wykluczyć taką możliwość. Premier zniknął na parę godzin, a ówczesny marszałek sejmu, który z zadziwiającą szybkością przejął obowiązki prezydenta, wygłosił orędzie do narodu, które nawet życzliwie do niego nastawionych zaskoczyło pogodnym tonem.

Zaraz też na miejscu katastrofy wystartowano z pospieszną kampanią „pojednania”, jakby z obawy przed reakcjami społecznymi. Zaczęło się od uścisku Putina i Tuska, potem mieliśmy całą serię żenujących wydarzeń. Jeszcze nie było wiadomo, co było przyczyną tragedii, a już uznano ją za wypadek i przesądzono o winie. Jeszcze nie wiedzieliśmy, jak Rosjanie będą prowadzić śledztwo, doświadczenie historyczne powinno skłaniać do jak najdalej idącej ostrożności, a już krew ofiar miała przypieczętować nową przyjaźń. Trudno o większą ohydę – z elementami groteski. Przy okazji ujawniła się całkowita dyspozycyjność niektórych „autorytetów”, takich jak Andrzej Wajda czy Daniel Olbrychski.

Pospiesznie zapewniano nas: „państwo zdało egzamin”. Pojawiły się groteskowe postacie, jak „akredytowany” płk Edmund Klich, i mroczne, jak prokuratur Krzysztof Parulski.

Jak bardzo zdezorientowane było społeczeństwo, wskazuje fakt, że w swojej większości dobrze przyjęło ono działania polskich władz. Według badania przeprowadzonego w maju 2010 r. przez rządowy ośrodek badania opinii publicznej CBOS, aż 83 proc. ankietowanych uznało, że władze zachowały się odpowiednio do sytuacji, a tylko 10 proc. stwierdziło, że niewłaściwie. 94 proc. uznało, że „władze uczyniły wszystko, by godnie pożegnać ofiary katastrofy i uczcić ich pamięć”, 90 proc. – że zapewniły sprawne funkcjonowanie państwa. Według badania OBOP, przeprowadzonego także w maju 2010 r., 70 proc. badanych uważało, że państwo i społeczeństwo zdały egzamin. Jak podkreśla Tomasz Żukowski analizujący wyniki tych badań, Polacy uznawali, że dotyczyło to przede wszystkim organizacji uroczystości żałobnych, gdyż jednocześnie wielu Polaków wyrażało wątpliwości co do możliwości wyjaśnienia katastrofy i negatywnie oceniało przygotowanie wizyty prezydenta Kaczyńskiego w Smoleńsku (zob. Tomasz Żukowski, „Polacy wobec tragedii smoleńskiej. Przegląd wybranych badań demoskopijnych”, [w:] Piotr Gliński, Jacek Wasilewski [red.], „Katastrofa smoleńska. Reakcje społeczne, polityczne i medialne”, Warszawa 2011, s. 93–117).

Motywy strony rosyjskiej

Dzisiaj już wiemy, jak rzeczywiście odbyła się identyfikacja ofiar, sekcje, jak traktowano ciała i jak odbył się pochówek. Wszystko, co się zdarzyło potem, potwierdzało tylko te najgorsze przypuszczenia. Zobaczyliśmy, jak wygląda wieża, jak zabezpieczono miejsce katastrofy. Dziennikarka Anita Gargas ujawniła niszczenie wraku tupolewa. Raport MAK wysłał w świat wersję o naciskach i pijanym generale w kokpicie. O tym, że ten kokpit tajemniczo zaginął, milczano dyskretnie. Komisja Millera odrzuciła niektóre sugestie rosyjskie, trwając jednak przy głównej hipotezie. Wszystkiemu towarzyszyła niezwykła kampania dezinformacyjna, która była zbyt nasilona, by mogła być tylko tanim szukaniem sensacji. Niedawno wyszło na jaw, że zamieniono ciała Anny Walentynowicz i Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej. Przy okazji do świadomości szerszych kręgów społeczeństwa dotarło, jak w Rosji traktowano ciała zabitych. Niejako w odpowiedzi opublikowano w Rosji drastyczne zdjęcia ofiar.

Ostatni incydent rzuca światło na motywy strony rosyjskiej. Jak wiemy, brak motywu był argumentem, który bardzo często wysuwano przeciw hipotezie, że mogło dojść do zamachu. Po co było zabijać niepopularnego prezydenta, który i tak przegrałby wybory? Wystarczyłoby poczekać jeszcze parę miesięcy. Taka argumentacja opiera się na naiwnym, bo zbyt racjonalistycznym wyobrażeniu o polityce, zwłaszcza wschodniej. Pomija chęć poniżenia, upokorzenia, ukazania bezsilności Polski jej sojusznikom, zwłaszcza tym na Wschodzie, przestraszenie buntowników i niepokornych wasali. Dla nas nie powinno to być nic nowego – przecież i carska Rosja, i Związek Sowiecki nieraz działały w ten sposób. Za prezydentury Lecha Kaczyńskiego Polska wyrastała na rywala Rosji w tym regionie Europy, a w Tbilisi rzucił on bezpośrednie wyzwanie Putinowi. Smoleńsk cofnął nas do rangi krajów strefy pośredniej. Od kwietnia 2010 r. sytuacja w całym regionie zmieniła się radykalnie.

Trudno nie zauważyć, że Rosjanie od samego początku mogli liczyć na skwapliwą współpracę władz polskich. Premier Tusk, jego ministrowie (a także popierająca rząd elita i część społeczeństwa) byli głęboko zainteresowani obciążeniem winą pilotów i prezydenta Kaczyńskiego. Strategia „blame the victim” pozwalała im zachować twarz i wpływy. W wyniku tragedii smoleńskiej Putinowi udało się uzyskać zniewalający wpływ na Donalda Tuska. Nie wiemy, jak daleko posunął się premier i jego współpracownicy w grze przeciw prezydentowi, jak bardzo dali się wciągnąć w pułapkę. Ich strach i słabość, wyjątkowa uległość pozwalają jednak przypuszczać, że haki, jakie ma na nich Putin, muszą być mocne. Po drodze zostawili oni ludzkie uczucia – współczucie dla rodzin, szacunek dla zmarłych, poczucie odpowiedzialności wobec historii. Ich zachowanie w sprawie można by tłumaczyć tylko nieudolnością, strachem, bezsilnością wobec Rosji. Jak jednak wyjaśnić bezczelne kłamstwa, które przecież nie były konieczne? Uderzające jest także to, że ludzie najbardziej obciążeni albo pozostali na swoich stanowiskach, jak Tomasz Arabski, albo awansowali, jak Ewa Kopacz. Nawet Bogdan Klich znalazł cichą przystań w senacie. Jak się wydaje, wzajemna więź splata tych ludzi w jedną „brudną wspólnotę”.

Podziału nie przezwycięży milczenie i zastraszanie

Tylko naród upokorzony i upodlony mógł pogodzić się takim traktowaniem przez Rosjan i przez współpracujący z nimi rząd. Okazało się, że mimo 20 lat wolności, mimo przynależności do UE i NATO, wielu Polaków upodlić jest bardzo łatwo, że ich „zachodniość”, suwerenność i pewność siebie, jaka charakteryzuje ludzi prawdziwie wolnych, jest tylko pozorem. To tacy Polacy zagłosowali w wyborach prezydenckich na Bronisława Komorowskiego, a w wyborach parlamentarnych ponownie oddali władzę Platformie. Oczywiście nie brakowało przy tym rozmaitych racjonalizacji i usprawiedliwień, a także ludzi zdezorientowanych lub po prostu bezmyślnych. Okazało się jednak – jak często w naszej historii – że są też inni Polacy, i że jest ich wyjątkowo dużo. Nie tylko tłumnie pożegnali prezydenta i inne ofiary, ku wielkiemu zaskoczeniu i władz, i opinii na świecie, ale też nie byli gotowi przyjąć pokornie wszystkiego, co im wtłaczano do głów. Zaczęli się organizować. Powstały liczne stowarzyszenia, w tym sieć klubów „Gazety Polskiej”. Ludzie modlili się pod Krzyżem Pamięci przed Pałacem Prezydenckim. Ewa Stankiewicz i jej Solidarni 2010 rozbili namiot na Krakowskim Przedmieściu. Wciąż co miesiąc na marszach pamięci gromadzą się tłumy.

Jednocześnie toczyło się niezależne śledztwo. Było to w dużej mierze śledztwo obywatelskie, prowadzone przez dziennikarzy, którzy szybko zostali wypchnięci do drugiego obiegu. Najważniejszą rolę odegrał zespół parlamentarny i osobiście Antoni Macierewicz. Eksperci pracujący dla tego zespołu przedstawiają coraz lepiej udokumentowane uzasadnienia swoich hipotez. W śledztwie oficjalnym obalono tezę o naciskach, teraz rozpada się w pył mit „pancernej brzozy”. W rezultacie prac ekspertów zespołu tak rzekomo szalona hipoteza zamachu staje się najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem przyczyn katastrofy, najlepiej pasującym do znanych faktów. Potwierdziła to także poniedziałkowa konferencja naukowców. W każdym razie bezsprzecznie udało się pokazać, że oficjalne raporty są nierzetelne, że nie opierają się na wnikliwych badaniach, jakie należało przeprowadzić, a władze polskie winne są tak ogromnych zaniedbań i zaniechań, że trudno uznać je za przypadek. Dzisiaj także niektórzy przedstawiciele rodzin smoleńskich, początkowo ufający władzom, wiedzą, że nie są one zainteresowane rzetelnym wyjaśnieniem przyczyn katastrofy. Wiadomo też, że nie chodzi o niedbalstwo, lecz celowe działania, a co do Rosjan – nikt już chyba nie ma złudzeń.

Niewątpliwie apogeum upokarzania Polaków stanowi opublikowanie zdjęć zmasakrowanych ciał, szczególnie zdjęcie nagiego, okaleczonego ciała prezydenta Lecha Kaczyńskiego na blaszanym stole w prosektorium. Sam fakt zrobienia takiego zdjęcia, którego nie można usprawiedliwić wymogami śledztwa, świadczy o tym, że rząd polski nie dopełnił podstawowych obowiązków zadbania o godność zmarłego prezydenta RP. Przy okazji publikacji zdjęć pojawiły się głosy z obozu rządowego, że jej celem jest „skłócenie Polaków” przez Rosjan. W ustach ministra Sikorskiego, jednego z architektów „pojednania” polsko-rosyjskiego, dobrego kolegi ministra Siergieja Ławrowa, brzmi to jak kpina.

Ostry podział w kwestii smoleńskiej osłabia Polskę. Ale takiego podziału nie można przezwyciężyć przez milczenie, zapomnienie i zastraszanie tych, którzy chcą dociec prawdy, na co chyba liczyli rządzący. Nie przezwycięży się go przez spotkanie w pół drogi – między prawdą a kłamstwem, między strachem a godnością, między manipulacją a rzetelną informacją. Podział może zostać przezwyciężony tylko wtedy, gdy zdezorientowani, zobojętniali, zastraszeni i upodleni podniosą głowę, ci zaś, którzy odpowiadają za katastrofę oraz matactwa i zaniedbania w śledztwie, poniosą karę.

Zdzisław Krasnodębski

Wersja do druku

citizen - 15.11.12 11:27
Zaiste powiadam wam, że piękny to wódz narodu, którego słowa trzeba tłumaczyć na język którym mówi Naród.
Całkiem przypadkiem trzeba tłumaczyć z wolskiego na polski .

Robert - 12.11.12 3:35
citizen. Jeżeli nie rozumiesz słów wypwiedzianych przez J. Kaczyńskiego, to masz inteligencję jednak ograniczoną. Podobnie, jężeli jesteś pOlakiem a podajesz się jako citizen - to bądz sobie citizenie kim chcesz, ale od Polski i jej Wartosci - WARA.

Jan Orawicz - 12.11.12 0:52
Witam Szanownego Pana Agamemnona i znów mogę sobie odczytać smaczny kęs Pańskiej wiedzy i Pańskiego doświadczenia z życia - widać niebanalnego...
Zawsze Pańskie oceny dotyczące moich wierszy bardzo sobie cenię,ponieważ wysoko uznaję Pańską twórczość poetycką. Zresztą wiem,że nie tylko ja. A więc ocena wiersza, ze strony autentycznego poety ma dla mnie szczególne znaczenie,które dodaję ducha w pilnowaniu weny,by nie zawiodła ...
Summa summarum w ŚWIĘTO NIEPODLEGŁOŚCI sprawił mi Pan niepowtarzalny bukiecik !! Cieszę się też i tym,że niekiedy nasze różnice zdań na tematy polityczne wcale nas nie dzielą,a raczej - co widać łączą. Tak powinno być między nami Polakami... Za wszystko Serdeczne dzięki! Pozdrawiam

Na koniec przytoczę wierszyk o ateiście
którego nauczył mnie mój dawny
kolega - właśnie ateista:

Przeżywszy życie bezbożne
Jak trzeba,
Poszedł ateista po śmierci
Do nieba ...!
Spotkała go tam święta
Kunegunda
I rzekłą: I jak Pan
Teraz wyglunda ?!!
A on jej na to:
O! Santa !!
Ładnie to kpić
Z repatrianta???!!!

Agamemnon - 11.11.12 20:43
Słowa są różne a ich intencje zazwyczaj interpretowane zgodnie z zapotrzebowaniem politycznymi ludzi trzymających władzę o podejrzanej reputacji. Natomiast dzielą czyny. Ateistów od prawych ludzi dzielą ich zbrodnie z ludobójstwem włącznie. Przypomnę, (warto przypominać) że ateiści w samym tylko XX wieku wymordowali ponad 200 milionów ludzi. Tak naprawdę liczbę ateistycznych zbrodni zna tylko Bóg.

Ateiści nie uznają metanauki czyli filozofii nauki. Ze zdobyczy naukowych filozofia ateistyczna odrzuca to co nie odpowiada ich doktrynie. Literatura ateistyczna ("naukowa" jak twierdzą) to zespół stwierdzeń. Tak , Janie z Janowa ateizm to ciemnogród. [Pojęcie ukute przez komunistów i stosowane dla celów poniżania teistów przy jednoczesnym stosowaniu wobec nich cenzury jak też eliminacji fizycznej. Przykładem (jeden z milionów) może być tu zbrodnia ateuszów w Winnicy. Dla urozmaicenia humaniści ateistyczni po przewlekali swoje ofiary ostrym drutem, tworząc z nich różaniec].
Takie czyny dzielą ludzi , na ludzi zbrodni i na ofiary.

Dziwne, że J. Kaczyński jest atakowany za swoje słowa, a które rzekomo mają dzielić, gdy tymczasem odzwierciedlają stan faktyczny. To Donald Tusk proces legislacyjny ukierunkował na łamanie praw człowieka. Tussistowskie zbrodnie są tuszowane przez ośrodki władzy (sekcje zwłok wykonywane za późno), doczekają się wcześniej czy później wyjaśnień. Tak naprawdę to rządy Donalda Tuska są nielegalne - nie wykazał społeczeństwu polskiemu (suwerenowi) ile osób na niego głosowało - brak jest w tym zakresie materiałów dowodowych.


Panu Janowi Orawiczowi gratuluję znakomitego wiersza napisanego na okoliczność Święta Niepodległości.

citizen - 11.11.12 11:28
Robert napisał o mnie czy o nas **Inteligencja ograniczona do bezsensownego podziału na MY i WY,**.oraz same inwektywy zamiast argumentów.
Wszak Jarosław K. powiedział:
**My stoimy tam gdzie wtedy a wy tam gdzie stało zomo**
To zdanie nie dzieliło ?
Dłuższy tekst zapewne przekroczy wasze granice percepcji, smutne to niestety, lecz lektura poprzednich wpisów jest dowodem że prawdziwe.

Robert - 10.11.12 15:59
Hermenegilda z Cedyni, czyli następny szmaciarz i czerwony ateista. Sądząc po znaczeniach pojęciowych, jest częstym gosciem tutaj, niema nic do powiedzenia - tylko z mozgowia zrobił sobie powielacz, ciagle będąc przekonanym że ma doczynienia z "ciemnym narodem", Inteligencja ograniczona do bezsensownego podziału na MY i WY, zamiast rozpatrywać sprawy polskie które mają słuzyć nie ateistom szubrawcom ale NAM i dla NAS. Typowy prostak i degenerat, pocieszające jest to, że jako jednoska upośledzona nie jest w stanie być fizycznie tłumem o pOstępowych pOglądach - żaden to tłum a raczej tłumok, żadna to postęp a zacofanie prymitywnej jednostki do granic głębokiej nienawiści zwierzęcej. Co świadczy o przeciwności wzgledem SŁOWIAŃSTWA I POLSKOŚCI.

Jan Orawicz - 09.11.12 20:21
Proszę zauważyć,że znów pojawił się ubecki bełkot i to nad głową mojego tekstu!!! A no cieszy ich bla ,bla,bla bla itd. No cóż, zawsze za bełkot płaciła dobrze swoim bełkotkom PRL -ka. A że jest ona nadal ,bo tylko w powtórzonym wydaniu to gołym okiem widać!!

Hermenegilda z Cedyni - 09.11.12 11:53
Poprzedni wpis sugeruje, że to my inaczej myślący nie mamy racji ,gdyż tkwimy w błędzie.
Wobec tego pewność Jerzego O. co do ilości i rozmieszczenia ładunków wybuchowych na pokładzie Tu154M-101 oraz rozrzucenie szczątków wskazuje jednoznacznie na kto jest sprawcą nieszczęścia.
Wniosek jest jeden, że winien jest On i jego akolici skoro wiedzą o czym mówią i piszą oraz są tego na 100procent pewni.
Stara rzymska maksyma - Cui bono - winien jest ten kto odniósł korzyść.
Na paliwie smoleńskim i regularnych wykopkach Bogu ducha winnych nieboszczyków extrema prawicowa może jeszcze funkcjonować długo.
Przed nami kolejne ekshumacje i beatyfikacje, potem ekshumacje ekshumacji, ciałka z jednej świątyni opaczności do drugiej bazyliki w lichym leniu lub jako okruszek węgielny inszej bazyliki i tak w koło macieju do końca świata.
Dokładać do kociołka aby smoła kipiała i kropidłem mieszać w imię katolickich wartości i w poczuciu patriotyzmu...
Eeeh , zaiste ciekawe te wasze wartości, warte po 65 zeta za książeczkę, kasa misiu !!, kasa!!
Fajny sposób na życie, zerowanie na niewiedzy i naiwności ludzkiej.

Jan Orawicz - 07.11.12 19:40
Panie Robercie, szkoda czasu na przekonywanie takich załganych osobników do honorowania Prawdy. Oni za to łganie mieli wtedy i teraz mają wysokie pobory.
Zateizowali im mózgi w tym celu,by nie bali się Boga. Mają też cieniuteńkie szkółki,po których trudno im odróżnić ziarno od plew. I taki będzie wciąż,bezmyślnie wypisywał dyrdymały jakie jemu przełożeni każą. Znam wielu takich cienkich Bolków z mojej ławy szkolnej,których spotykałem w UB i SB itp.
Przecie, nawet przeciętnie myślący Człowiek, od pierwszych chwil po katastrofie naszego tupolewa pod Smoleńskiem kapował,ze ten nieszczęsny samolot runął w kawałkach w lasek,bo go rozerwały bomby żainstalowane na pokładzie. Z tej to - jak drut prostej przyczyny, do tej pory Rosjanie nie oddali czarnych skrzynek i wraku wybuchami poćwiartowanego samolotu. A samolot- przypominam jest własnością Polski, razem z czarnymi skrzynkami!! Takie przywłaszczenie sobie, nie swoich materiałów jest po prostu bezkarnym złodziejstwem,kwalifikowanym także w prawie międzynarodowym. Ale wyrażnie nasz wschodni sąsiad woli to bezprawie,jak ujawnienie prawdy o zniszczeniu samolotu z tak duża i ważną grupą Polaków. A czarne skrzynki i i złom po samolocie, to pierwsi i najważniejsi świadkowie przyczyn nieszczęścia... Jakie były przyczyny zniszczenia samolotu wiedzą uczeni specjaliści polscy i USA,którzy na szczątkach samolotu odkryli cząstki trotylu. Dla mnie znawcy materiałów wybuchowych jest to rzecz oczywista,gdyż wiem,że każdy materiał wybuchowy pozostawia po sobie rozrzucone drobniuteńkie cząstki.którymi fala uderzeeniowa częstuję przedmioty ,które ją otaczają. Żywotność tych cząstek jest długa. Ale zależy to od rodzaju materiału wybuchowego. Na nieszczęsnym tupolewie zastosowano bomby wypełnione trotylem- skrót TNT,a także ladunki z dynamitem. Pozdrawiam

Robert - 07.11.12 13:31
żwirek, zainteresowani o tym już wiedzą, tylko to nie pracuje w rosji i niema pokrycia w relacji rozmów - brak reakcji załogi na "terrain ahead"więc czy to naprawde działało? jak i manipulacji czarnych skrzynek, które też są tam gdzie trzeba. Tak wiec nie pomyliłem sie - zapomniałeś o niezbitych faktach panujacego samobójcy, o ciałach ofiar, wraku, i o materaiałach wybuchowych,...Tak więc nie pomyliłem się - stwierdzenie w zakonczeniu jest szokujące - ''otrzymali wyrok na jaki zasłuzyli" - pozostawiam bez komentarza.

żwirek - 07.11.12 12:00
CFIT tu jest najprzystępniej objaśnione choć z wiki !
Kontrolowany lot ku ziemi (ang. Controlled flight into terrain, CFIT, skrótu polskiego nie stosuje się) – pojęcie opisujące rodzaj wypadku, w którym pilot nieumyślnie sprowadza do poziomu ziemi (wody) sprawną pod względem technicznym maszynę[1]. Termin został ukuty przez inżynierów Boeing Company w późnych latach 70. XX wieku[2]. W trakcie kontrolowanego lotu ku ziemi piloci nie są świadomi grożącego im i pilotowanemu statkowi powietrznemu niebezpieczeństwa. Kiedy posiądą tę wiedzę, jest już zazwyczaj za późno na uratowanie się.

Głównym czynnikiem powodującym CFIT jest czynnik ludzki – zmęczenie, utrata świadomości, dezorientacja pilota, zwłaszcza w sytuacji pojawienia się znacznego ograniczenia widoczności i znaczących różnic w ukształtowaniu rzeźby terenu. CFIT często występuje przy podchodzeniu do lądowania, tuż przy lotnisku. Inną jego przyczyną może być niezauważalna dla pilotów awaria maszyny lub błędna kalibracja urządzeń pokładowych.

Ograniczenie ryzyka wystąpienia CFIT jest możliwe dzięki szkoleniu i treningom, a także ścisłemu przestrzeganiu procedur. Ponadto istnieje możliwość wyposażenia statku powietrznego w systemy ostrzegania o zbliżaniu się do ziemi, działające w oparciu o radiowysokościomierze i GPS.
---których trzeba słuchać jak wrzeszczą "PULL UP!!!! PULL UP !!!
---
Rozumiesz ten akapit : Ograniczenie ryzyka wystąpienia CFIT jest możliwe dzięki SZKOLENIOM I TRENINGOM, a także ŚCISŁEMU przestrzeganiu procedur.
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
KTO ZLIKWIDOWAŁ SZKOLENIA PILOTÓW TU154 NA TRENAŻERACH ?
Nieboszczyk A.Szczygło.
KTO NIE PODJĄŁ DECYZJI CO ROBIMY...
Drugi , choć pierwszy nieboszczyk Lechu.
Wyrok dostali sprawiedliwy a co winna reszta ?

Robert - 05.11.12 9:29
żwirek, witamy witamy ale my sie chyba znamy na takich kawałach też. Żwireczku, obracasz się w pył - jak szukasz głupich to zmień stronę z tym twoim SIFEM .

żwirek - 05.11.12 3:04
Faktycznie tragedia Smoleńska pokazała kto rządził podczas feralnego lotu.
Słowa "nie ma decyzji prezydenta .." wiele wyjaśniają , jak do tego dodać słowa pilota na branżowym forum "przyczyna okaże się banalnie gorzka, nazywa się CFIT"., to działania komisji są deserem.
Słowa te padły w kilka dni po tragedii, wystarczyło uważnie czytać a nie gardłować po próżnicy.
Po wypadku w Mirosławcu nie wyciągnięto wniosków praktycznych i efekty przyszły szybciej niż statystyka na to wskazuje.
Cala reszta to zbijanie kapitału politycznego przez tych, którzy w tej sprawie powinni milczeć a krzykiem usiłują zagłuszyć sumienie i jeszcze wyrwać kasę od naiwnych.
A gdy staną przed obliczem Pana będzie płacz i zgrzytanie zębów.

Jan Orawicz - 29.10.12 19:50
Tragedia pod Smoleńskiem polskiego samolotu z jego wysokiej rangi pasażerami i jej sposób maskowania, pokazał bez osłonek, kto tak na prawdę rządzi Polską! To przeraża normalnych Polaków do szpiku kości. Po okupacji obcych, okupacja w łapach ćwierć-Polaków i rodzimych zaprzańców... Czy ten biedny Naród zdoła się wydostać i z tego potrzasku??!! Pozdrawiam

Wszystkich komentarzy: (14)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

13 Grudnia 1689 roku
Zmarł Zbigniew Morsztyn, polski poeta ariański, opisywał wojny - zwłaszcza ich ciemne strony (ur. ok. 1625)


13 Grudnia 1981 roku
Junta wojskowa (WRON) pod przewodnictwem Wojciecha Jaruzelskiego wprowadziła stan wojenny w Polsce. Zginęło bezpośrednio około 100 osób. SW trwał do 22.07.1983 r.


Zobacz więcej