Niedziela 26 Maja 2019r. - 146 dz. roku,  Imieniny: Eweliny, Jana, Pawła

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 20.07.12 - 18:34     Czytano: [2608]

Polska przedmurzem


Polska przedmurzem chrześcijańskiej Europy

Polska od XIII do końca XVII wieku musiała się zmagać z pogańskim lub muzułmańskim Wschodem: Mongołami, Tatarami i Turkami, którzy najeżdżali nasz kraj, głównie ziemie ukrainne Rzeczypospolitej. Byliśmy przedmurzem Zachodu i chrześcijaństwa. Pierwszy na Zachodzie nazwał Polskę „przedmurzem chrześcijaństwa” jeden z najwybitniejszych pisarzy politycznych i społecznych odrodzenia, historyk i dyplomata florencki (Włochy) Niccolo Machiavelli w dziele „Discorsi” wydanym w 1516 roku.

Lwowskie korzenie wczesnej telewizji

Julian Ochorowicz (1850 Radzymin – 1917 Warszawa) – polski wynalazca, filozof, psycholog, poeta i publicysta, od 1881 docent polskiego Uniwersytetu Lwowskiego, był jednym z najbardziej znanych wynalazców polskich końca XIX wieku. M.in. opracował jeden z najwcześniejszych projektów telewizji, który opublikował w 1878 roku we lwowskim czasopiśmie „Kosmos”. Praca ta, chociaż oczywiście nie wykraczająca poza sformułowania teoretyczne, jest bardzo interesująca. Ochorowicz prawidłowo ujął w niej podstawowe problemy, które należy rozwiązać technicznie dla realizacji tego pomysłu. Są to: zamiana promieni świetlnych na prądy elektryczne, przesyłanie tych prądów bez zmiany ich układu, wreszcie powtórna ich zamiana na układ promieni świetlnych. Wynalazca widział możliwość wykorzystania w tym celu fotokomórki selenowej, proponował też podział nadawanego obrazu na dużą ilość małych elementów, z których każdy wysyłałby prąd silniejszy lub słabszy, zależnie od swej jasności”. – Dzisiaj telewizja jest rzeczywistością i jej aparat jest w domach setek milionów ludzi na całym świecie. Warto więc pamiętać, że i polski Lwów miał swój jakiś tam udział w jej powstaniu.

Najpopularniejszy na świecie pisarz Polski pochodzi ze Lwowa

Pochodzący ze Lwowa pisarz polski Stanisław Lem (1921-2006), który był przedstawicielem nurtu fantastyki naukowej (SF), jest najczęściej tłumaczonym polskim pisarzem na świecie, a w pewnym okresie był najbardziej poczytnym nieanglojęzycznym pisarzem fantastyki naukowej. Jego książki zostały przetłumaczone na 41 języków i osiągnęły łączny nakład ponad 30 mln egzemplarzy. Wpływ Lema na światową literaturę SF krytycy przyrównują do wpływu H.G. Wellsa czy Olafa Stapletona.

Polska książka we Lwowie

We Lwowie pierwsza polska drukarnia została założona w 1578 r. i do 1794 r. czynne były w mieście 22 drukarnie polskie. W XVIII w. największą drukarnią polską była działająca od 1762 r. drukarnia J. Filipowicza. Jednak bardzo dużym ośrodkiem wydawniczym książki polskiej był Lwów dopiero od XIX w. do 1939 r. Działały tu wielkie polskie wydawnictwa: Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wydawnictwo Towarzystwa Nauczycieli Szkół Wyższych (1884), dbające o poziom książki szkolnej, duże zakłady A. Altenberga, B. Połonieckiego, W. Gubrynowicza, Pillerów i in. W latach 1794-1830 Lwów był czwartym – po Warszawie, Wilnie i Krakowie – polskim ośrodkiem wydawnictw książkowych, a po 1830 r. zajmował do 1939 r. zawsze trzecie miejsce – po Warszawie i Krakowie. Np. w 1910 r. we Lwowie zostało wydanych 385 książek polskich, co stanowiło 10,7% wszystkich książek wydanych w języku polskim na ziemiach historycznej Polski w tym roku.

Początki ochrony przyrody w Polsce mają korzenie kresowe

Ochrona przyrody to działalność mająca na celu zachowanie, restytuowanie, a także zapewnienie trwałości użytkowania elementów i zasobów przyrody. Na ziemiach polskich początki ochrony przyrody są związane z Kresami. Pierwszym polskim zwierzyńcem z prawdziwego zdarzenia był prywatny zwierzyniec S.K. Pietruskiego otwarty w 1833 r. w Podhorodcach koło Stryja – na południe od Lwowa.

W 1868 r. Sejm Krajowy we Lwowie powziął uchwałę o ochronie kozicy i świstaka w Tatrach, w 1886 powstał pierwszy polski rezerwat przyrody – „Pamiątka Pieniacka” w prywatnych lasach koło Złoczowa na Podolu galicyjskim (był to starodrzew bukowy), a w 1921 r. pierwszy polski Park Narodowy – Białowieski. Później park przyrody utworzono w paśmie górskim Czarnohora w Karpatach Wschodnich oraz wiele rezerwatów na Kresach, m.in. wokół jeziora Świteź w Nowogródczyźnie i koło Łucka na Wołyniu (roślinność stepowa) oraz dzikiej azalii pontyjskiej koło Korca na Wołyniu.

Podziemne wyższe uczelnie na Kresach

Mimo prześladowań, deportacji do obozów koncentracyjnych (np. profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie) i sowieckich łagrów oraz wymordowaniu przez Niemców i Ukraińców kilkudziesięciu polskich profesorów we Lwowie w 1941 r., życie naukowe w okupowanej przez Niemców Polsce nie zamarło i rozwijało się. Tajne nauczanie prowadziły uniwersytety: w Warszawie, Krakowie, Lwowie, Wilnie i Uniwersytet Poznański, który działał w Warszawie oraz Politechnika Warszawska, Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego i Wolna Wszechnica Polska w Warszawie, a także Akademia Górnicza i Akademia Sztuk Pięknych w Krakowie. Podziemne uniwersytety we Lwowie i w Wilnie dały krajowi dość spore kadry do odbudowy zniszczonego kraju i odrodzenia się polskiej nauki.

Wielkie zwycięstwo nad Moskwą pod Kłuszynem

W czasie kolejnej wojny Polski z Moskwą (Rosją), które prowokował imperializm moskiewski, pod koniec czerwca 1610 roku car Wasyl Szujski wysłał w kierunku obleganego przez Polaków Smoleńska silną armię. 4 lipca 1610 roku wojsko polskie odniosło jedno ze swych największych zwycięstw w swej 1000-letniej historii. Pod Kłuszynem koło Smoleńska 6700 żołnierzy polskich (5,5 tys. husarii, 1000 jazdy kozacko-petyhorskiej, 200 piechoty i 4 armaty) pod dowództwem hetmana Stanisława Żółkiewskiego rozbiło w puch 35-tysięczną armię moskiewską (w tym 5 tys. zaciężnych żołnierzy cudzoziemskich, głównie Szwedów, dowodzonych przez Jakuba de la Gardie) pod ogólnym dowództwem Dymitra Szujskiego. Armia moskiewska stanęła dwoma obozami według narodowości. Hetman Żółkiewski najpierw zaatakował obóz moskiewski. Atak husarii z łatwością rozbił wojska moskiewskie, z których jednak większość zdołała schronić się w otoczonym palisadami obozie. Wtedy wojska polskie zaatakowały obóz cudzoziemców. Po 3-godzinnej zażartej walce cudzoziemscy najemnicy ulegli Polakom, ale tak jak Rosjanie ci przy życiu w większości schronili się w obozie. Po otoczeniu obozu przez Polaków wojska cudzoziemskie skapitulowały – Szwedzi, po złożeniu przysięgi, że nie będą brać udziału w dalszych walkach, odeszli do Szwecji, pozostali przyłączyli się do wojsk polskich. Wzmocnione w ten sposób siły polskie ze wzmożoną siłą zaatakowały obóz moskiewski. Moskale rozpoczęli odwrót, który rychło przerodził się w paniczną ucieczkę. Zginęło kilka tysięcy Rosjan (a mogło zginąć więcej gdyby Polacy dłużej prowadzili pościg) i zaledwie 400 Polaków. W ręce Polaków wpadł cały obóz z wyjątkowo bogatymi łupami oraz kilkadziesiąt chorągwi i 11 armat.
Wielkie zwycięstwo pod Kłuszynem pozwoliło hetmanowi zająć Moskwę w imieniu królewicza polskiego Władysława Wazy, który został wybrany nowym carem. Gdyby utrzymał się on na tronie carskim, historia Europy wyglądała by zupełnie inaczej.
W pięknej barokowej polskiej farze katolickiej w Żółkwi (na pn. od Lwowa, ob. Ukraina) do 1945 roku wisiał wielki obraz Szymona Boguszowicza „Bitwa pod Kłuszynem” z 1620 roku, który po odebraniu Polakom kościoła i jego zamknięciu przez Sowietów został przekazany Lwowskiej Galerii Obrazów i jest dzisiaj pokazywany w jej filii w zamku w Olesku koło Złoczowa, a Ukraińcy uważają go dzisiaj za własność narodu... ukraińskiego, że ponoć należy on do ukraińskiej historii sztuki.

Polskie badania geologiczne na Wołyniu

Polscy uczeni zajmowali się geologią Wołynia już pod koniec XIX w. Np. w 1880 roku Gotfryd Ossowski wydał „Mapę geologiczną Wołynia”. Jednak intensywne badania geologiczne tej historycznie polskiej krainy prowadzono w międzywojennej Polsce. I tak np. znany geolog polski Stanisław Małkowski (1889-1962), w latach 1934-39 profesor polskiego Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie, a po włączeniu Wilna do Związku Sowieckiego w 1945 roku organizator Muzeum Ziemi w Warszawie i pierwszy jego dyrektor, w latach 20. prowadził bardzo intensywne badania geologiczne na Wołyniu, szczególnie skał krystalicznych, przeprowadził dokumentację kamieniołomu bazaltu w Janowej Dolinie, kamieniołomów „Śląskich” w Klesowie, badania złóż użytecznych kaolinu (oraz dokumentację dla kopalni kaolinu i szlamowni w Dermance nad Słuczą i złóż miedzi rodzimej w okolicach Wielkiego Mdzyka. Małkowski był autorem wielu prac związanych z geologią Wołynia, m.in.: „Bazalty wołyńskie”, „O koalinach wołyńskich”, „Skały krystaliczne Wołynia”, „O odkryciu miedzi rodzimej w Mydzku na Wołyniu” (1929), „Z geologii Wołynia” (1931). Po wojnie Małkowski opracował zebrane przed wojną na Wołyniu i znajdujące się dzisiaj w Muzeum Ziemi w Warszawie cenne materiały petrograficzne.
Z innych polskich geologów pracujących na Wołyniu to W. Krach opublikował m.in. prace: „Przyczynek do znajomości miocenu Wołynia” (1933) i „Materiały do znajomości miocenu Wołynia” (1936), Ludwik Sawicki wydał pracę „Z zagadnień prehistorii dyluwialnej” (Równe 1934), a Edward Ruehle „Wykorzystanie materiału geologicznego w płn.-zach. części woj. wołyńskiego” (Równe 1935).

Jednak najbardziej doniosłe prace geologiczne na Wołyniu prowadził Jan Samsonowicz (1888-1959), profesor paleontologii na uniwersytetach we Lwowie (1935-39) i Warszawie (od 1939). Podczas prac badawczych prowadzonych w pd.-zach. części Wołynia (na terenie pow. włodzimierskiego) w latach 1931-32 w zasadzie odkrył wielkie pokłady węgla kamiennego (zasoby 1,75 mld ton); opublikował pracę na ten temat „O przypuszczalnym występowaniu karbonu w zachodniej części Wołynia” (1932) i po niemiecku Ueber das wahrscheinliche Vorkommen von Karbon in westlichen Teil Wolhyniens (Bull. Inter. Acad. Pol. A, 1932). W Polsce Ludowej zgodnie z propagandą sowiecką twierdzono, że stworzył on jedynie teoretyczne podstawy do odkrywcia węgla na Wołyniu. Po włączeniu Wołynia do Związku Sowieckiego w 1945 roku Sowieci uruchomili na swoich zasobach pierwszą kopalnię węgla; w 1965 roku czynnych było tam 18 kopalń, w których wydobywano do 10 mln ton węgla; stanowiły one tzw. Lwowsko-Wołyńskie Zagłębie Węglowe albo Nadburzańskie Zagłębie Węglowe. Wcześniej Moskwa wymusiła na rządzie PRL zmianę granicy polsko-sowieckiej w 1951 roku w rejonie Krystynopola (dziś Czerwonogród na Ukrainie) – oderwano od Polski 480 km kw polskiej ziemi, tak, aby całe zasoby węgla znalazły się w granicach Związku Sowieckiego, Polsce przekazując za nią nieużytki i zniszczone wioski w Bieszczadach. Podczas pracy we Lwowie w latach 1935-1939, Jan Samsonowicz prowadził nadal badania geologiczne Wołynia, finansowane przez Uniwersytet Lwowski oraz przez Wołyńskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk w Łucku. W 1939 roku wydał w Łucku pracę „Gotland, ordowik i skały wylewne na wschodnim Wołyniu”.

Polskie czasopisma pedagogiczne i oświatowe wydawane na Kresach do 1939 roku

Do 1939 roku na Ziemiach Wschodnich ukazywały się następujące polskie czasopisma pedagogiczne i oświatowe: Brześć nad Bugiem: „Dziennik Urzędowy Kuratorium Okręgu Szkolnego Poleskiego” (1923-1939), „Głos Polesia – Ogniwo Brzeskie” (1932-1937), „Okólnik Zarządu Okręgowego Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych w Brześciu nad Bugiem” (1929-1931); Chyrów: „Z Chyrowa” (1893-1912), „Kwartalnik Chyrowski” (1912-1921), „Przegląd Chyrowski” (1922-1939); Dublany: „Rocznik Szkoły Dublańskiej” (1879-1888), „Rocznik Krajowej Wyższej Szkoły Rolniczej w Dublanach” (1888-1902), „Rocznik Akademii Rolniczej w Dublanach” (1903-1917); Dubno: „Miesięcznik Pedagogiczno-Literacki Nauczycieli Szkół Powszechnych Powiatu Dubieńskiego” (1927-1930); Grodno: „Ogniwo Młodych Nauczycieli” (1933); Kołomyja: „Notatki Wychowawcze” (1928-1933); Krzemieniec: „Wzór i Porządek Nauk...” (1805-1825), „Życie Liceum Krzemienieckiego” (1932-1939); Lwów: „Czasopismo Pedagogiczne” (1912-20), „Hasła Nauczycielskie” (1904), „Miesięcznik Katechetyczny i Wychowawczy” (1911-1939), „Minerwa Polska” (1927-1929), „Muzeum” (1885-1939), „Przegląd Humanistyczny” (1924-1933), „Przegląd Nauczycielski” (1932-1939), „Przewodnik Oświatowy” (1909-1919), „Rodzina i Szkoła” (1896-1913), „Szkoła” (1914), „Szkoła i Technika” (1939), „Szkoła i Wiedza” (1926-28), „Wolna Szkoła” (1911-1912); Łuck: „Biuletyn Inspektoratu Szkolnego w Łucku” (1925), „Dziennik Urzędowy Kuratorium Okręgu Szkolnego Wołyńskiego” (1924-1939), „Kresowe Ogniska” (1931-1932); Nieśwież: „Jutrzenka” (1924-1928), „Szkoła Powszechna” (1924-1927); Przemyślany: „Sprawy Szkolne Powiatu Przemyślańskiego” (1930); Równe: „Głos Nauczycielstwa Wołyńskiego” (1934-1939); Sambor „Ruch” (1906); Słonim: „Związkowe Zarzewie” (1933-1939); Stanisławów: „Głos Nauczycielski – Gazeta Nauczycielska” (1883-1893), „Jednodniówka Pedagogiczna” (1887), „Przegląd Nauczycielski” (1929-32); Stołpce-Nieśwież: „Echo Szkolne” (1926); Stryj „Kwartalnik Nauczycielski” (1935-1939); Tarnopol „Echo Nauczycielskie” (1931-1939); Trembowla: „Z Trembowelskich Doświadczeń Wychowawczych” (1930-1931); Troki: „Ogniwo” (1929-1933); Wilno „Echo Licealne” (benedyktynki, 1928-1930), „Sprawy Nauczycielskie” (1930-1939); Wołkowysk: „Praca. Czasopismo Zarządu Oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego w Wołkowysku” (1932-1933).

Kresowiana w warszawskiej „Gazecie Polskiej” w sierpniu 1939 roku

„Gazeta Polska” była dość popularnym (30 tys. nakładu) dziennikiem informacyjno-politycznym związanym z obozem piłsudczyków wydawanym w Warszawie w latach 1929-1939. Jej założycielem i pierwszym redaktorem naczelnym był Adam Koc (1929-31), którego zastąpili Bogusław Miedziński (1931-38) i Mieczysław Starzyński (1938-39). „Gazeta Polska” należała do grona najpoważniejszych i najlepiej redagowanych gazet o zasięgu ogólnokrajowym. Do jej czołowych współpracowników należeli m.in.: Juliusz Kaden-Bandrowski, Tadeusz Hiż, Witold Ipohorski-Lenkiewicz, Ignacy Matuszewski (gł. publicysta polityczny), Irena Obarska, Marek Radzewicz, Kazimierz Smogorzewski, Zdzisław Stahl, Jan A. Szczepański, Stanisław Wasylewski, Kazimierz Wierzyński, Konrad Wrzos. – Jak prawie we wszystkim innym także i w historii „Gazety Polskiej” nie obeszło się bez elementów kresowych. Otóż Kazimierz Smogorzewski i Zdzisław Stahl byli lwowiakami, Stanisław Wasylewski pochodził ze Stanisławowa, a Kazimierz Wierzyński z Drohobycza; ze Lwowem i Małopolską Wschodnią był blisko związany Juliusz Kaden-Bandrowski, a ze Lwowem, Małopolską Wschodnią i Wołyniem wszyscy redaktorzy naczelni dziennika: Adam Koc, Bogusław Miedziński i Mieczysław Starzyński.

Nie była obca w „Gazecie Polskiej” także tematyka kresowa, gdyż Ziemie Wschodnie i Małopolska Wschodnia stanowiły integralną część życia Polski i narodu polskiego. Oto ciekawsze kresowiana z ostatniego miesiąca pokoju w Polsce i Europie w dzienniku – z miesiąca sierpnia 1939 roku:

2 sierpnia: Aresztowanie członków O.U.N. w Małopolsce Wschodniej
P.A.T. komunikuje: Jak się dowiadujemy w ostatnich dniach w kilku miejscowościach województw południowo-wschodnich władze sądowo-prokuratorskie w związku z uzyskanymi materiałami dowodowymi, stwierdzającymi współdziałanie niektórych osób z czynnikami pozostającymi poza granicami Państwa zarządziły aresztowanie pewnej liczby działaczy wywrotowych należących do Ukraińskiej Organizacji Nacjonalistów. Sprawy wszystkich zatrzymanych przekazano na drogę normalnego postępowania sądowego.
Zakończenie wycieczki literatów polskich po Litwie

Kowno, 1.8. – Wycieczka literatów polskich zwiedziła w niedzielę i poniedziałek Żmudź. W drodze do Kretyngi i Połągi zwiedziła stolicę Żmudzi Rosienie oraz słynny kościół w Krożach. W Kołtynianach literaci polscy złożyli wiązankę kwiatów na grobie litewskiego poety Dionizego Poszki. W Połądze po zwiedzeniu miasta i budującego się portu na rzece Świętej odbył się wieczór poetów żmudzkich.

8 sierpnia: Pierwsza zbiórka winogron w Zaleszczykach.
Na targu w Zaleszczykach pojawiły się pierwsze winogrona krajowe z tegorocznego zbioru. Dojrzewanie winogron nastąpiło 10 dni wcześniej niż normalnie. W związku z tym tegoroczny obchód winobrania, stanowiący najoryginalniejszą w Polsce uroczystość dożynkową, postanowiono zorganizować wcześniej. Termin i program wkrótce zostaną ustalone.

Odkrycie podziemnych korytarzy w Wiśniowcu.
W miasteczku Wiśniowiec pod Krzemieńcem na jednej z ulic zapadła się jezdnia i utworzył się głęboki lej. W czasie badania stwierdzono, że pod powierzchnią ciągną się długie korytarze, które są obecnie przedmiotem badań. Zaznaczyć należy, że Wiśniowiec, gniazdo potężnej ongiś rodziny książąt Wiśniowieckich, założony został z końcem XIV wieku i posiada szereg zabytków historycznych w tej liczbie wspaniały pałac.
9 sierpnia: Nowy chrześniak P. Prezydenta Rzplitej

W Zawistowie powiatu włodzimierskiego (na Wołyniu) urodził się siódmy syn robotnika Piotra Piłata. Ponieważ P. Prezydent R.P. zgodził się być ojcem chrzestnym noworodka, obrzęd chrztu odbył się w Porycku, gdzie w imieniu P. Prezydenta dziecko trzymał do chrztu starosta Malec. Chłopiec otrzymał imię Zygmunt przy czym starosta wręczył rodzicom dla dziecka książeczkę P.K.O.

Pomnik Marii Konopnickiej we Lwowie
Specjalna komisja dokonała lustracji miejsca na którym rozpoczęto budowę szkoły pod pomnik Marii Konopnickiej. Będzie to jeden z najoryginalniejszych w Polsce pomników, pod budowę jego bowiem wysuszono staw u wejścia do basenu Kilińskiego. Pomnik otoczony będzie ze wszystkich stron wodą tworzącą w tym miejscu basem. Przypomnieć należy, że zwłoki Marii Konopnickiej spoczywają na lwowskim cmentarzu łyczakowskim.
15 sierpnia: Wre praca na terenie Targów Wschodnich

Na terenie Targów Wschodnich w pełnym tempie wre praca przygotowawcza. Kilkuset robotników pod przewodem inżynierów przeprowadza gruntowny remont pawilonów, przygotowując je do nowoczesnych wymogów wystawowych. Chluba terenu, trawniki i kląby, przywdziewają nową bogatą szatę jesienną, by okazałe wystąpić na XIX Międzynarodowych Targach Wschodnich we Lwowie w dniach od 2 do 12 września.
Uroczystości ku czci Juliusza Słowackiego w Krzemieńcu

W dn. 3 września z wieży kościoła Licealnego o godz. 5-mej rano rozlegną się tony przepięknego hejnału, obwieszczającego początek „Dni Słowackiego” w Krzemieńcu. Dni 3, 4 i 5 września są jak wiadomo ostatnim i kulminacyjnym punktem uroczystości tegorocznych, które w 90-tą rocznicę zgonu i 130-tą urodzin poety organizuje Krzemieniec.

28 sierpnia: Apel duchowieństwa grecko-katolickiego
Grupa (życzliwie ustosunkowanych do Polski i Polaków i w związku z groźbą wybuchu wojny polsko-niemieckiej) duchownych grecko-katolickich, cywilnych i wojskowych z ks. Ilkowem na czele zwróciła się do metropolity ks. Szeptyckiego z prośbą o wydanie listu pasterskiego, takiego jaki był wydany w lipcu 1914 roku. W ówczesnym liście ks. metropolita (Szeptycki) wezwał ludność ruską do zachowania wierności (Austrii) oraz by nie pomagała wrogom i zdrajcom.
(Abp Szeptycki zignorował ten apel!)

30 sierpnia: Wielka manifestacja O.Z.N. w Pińsku
W ogrodzie miejskim, leżącym nad terenami Jarmarku Poleskiego w Pińsku, odbył się wielki wiec manifestacyjny, zorganizowany przez (prorządowy) Obóz Zjednoczenia Narodowego. Obok przedstawicieli władz i związków społecznych wzięło udział ok. 5000 ludności wiejskiej z najbliższych okolic. Uczestnicy wiecu wysłali depesze hołdownicze do P. Prezydenta Rzplitej, Naczelnego Wodza i szefa O.Z.N.

Polskie dzieje Grodna

Grodno (białorus. Hrodna) - pięknie położone nad środkowym wyniosłym brzegiem Niemna tuż przy granicy z Polską (woj. podlaskie), to od 1945 roku duże miasto białoruskie, duży ośrodek kultury i nauki białoruskiej. Miasto ma jednak również i bogatą polską przeszłość i teraźniejszość oraz bardzo dużą mniejszość polską. Powiem więcej: Grodno w dziejach Rzeczypospolitej odegrało dużą rolę. Stanowiło jednocześnie niejako bramę wjazdową z Polski na Litwę i Białoruś. Tędy jechało się przez wieki i po dziś dzień drogą czy od XIX w. również koleją z Warszawy do Wilna.

Ziemie, które dzisiaj nazywamy Grodzieńszczyzną zamieszkiwało wschodniosłowiańskie plemię Drehowiczan (z którego wyłonił się dzisiejszy naród białoruski). W X w. ziemie Drehowiczan przyłączone zostały do Rusi Kijowskiej, której władca Włodzimierz w 988 roku przyjął chrzest w obrządku wschodnim (prawosławnym). Stąd prawosławie stało się religią wszystkich plemion wschodniosłowiańskich.
Grodno zostało założone na prawym brzegu Niemna (czyli ruskiej stronie) na pograniczu ziem wschodniosłowiańskich Drehowiczów i Jaćwingów (plemię bałtyckie) przez książąt ruskich pod koniec XI w. Osada, leżąca na szlaku bursztynowym prowadzącym na wschód, niebawem została stolicą ksiąstewka. Pierwsza o niej wzmianka pochodzi z Kroniki Hipacego z 1128 roku.

Ok.. 1235 roku władcą Litwy został książę Mendog. Ruś była wówczas rozbita na wiele księstewek, a poza tym w 1240 roku najechali ją Tatarzy, niszcząc m.in. Grodno; zginął wówczas książę Jerzy Hlebowicz. Wykorzystał to Mendog, rozpoczynając ok. 1250 roku litewską ekspansję terytorialną na Ruś, która w następnym wieku doprowadziła do opanowania przez małą Litwę całej Białorusi i prawie całej Ukrainy. Tak powstało Wielkie Księstwo Litewskie, które w 90% składało się z ruskich ziem. W 1385 roku doszło do unii polsko-litewskiej i dotychczasowy władca Litwy Jagiełło został królem Polski. Od tej pory rosło znaczenie Grodna, jako miasta leżącego przy granicy z Polską i przy drodze z Korony (Polski) na złączone z nią politycznie Wielkie Księstwo Litewskie.

W XIV wieku miał miejsce pierwszy polski kontakt z Grodnem. Otóż w 1358 roku przybył do Grodna książę mazowiecki Ziemowit III i zawarł tu z Kiejstutem układ wytyczający granice między Mazowszem a Litwą.

To prawda, że we wczesnym średniowieczu Grodzieńszczyzna była ruską (białoruską) ziemią. Stanowiła ona jednak pas pograniczny pomiędzy Polakami od południowego-zachodu, Jaćwingami do XIII w. od zachodu i Litwinami od północy. Był to również teren słabo zaludniony, a od XIII w. zależny do Litwy, co pociągnęło za sobą jakąś tam kolonizację litewską. Wszak Grodno w latach 1392-1430 było stolicą włości księcia litewskiego Witolda, stąd jego dwór i przyboczna drużyna na pewno składały się głównie z Litwinów. Z kolei po unii Polski z Litwą w sposób zupełnie naturalny w Grodnie i na Grodzieńszczyźnie zaczęli osiedlać się Polacy – kupcy, rzemieślnicy, administratorzy, rycerze zaciężni oraz duchowni katoliccy. Wielu mieszkańców Grodna – Rusini i Litwini oraz nieliczni osadnicy niemieccy - ulegali polonizacji, głównie przez mieszane małżeństwa lub duży kontakt z Polakami i kulturą polską. Ale zapewne również i przez wspomniany wyżej fakt mieszkania w pasie przygranicznym, na którym zawsze łatwiej dochodzi do asymilacji na korzyść uprzywilejowanej grupy etnicznej. W taki to sposób, a więc nie drogą podboju, administracyjnie przeprowadzanej kolonizacji i asymilacji, Grodno stało się głównie polskie i takim było do końca XVIII w.

O pokojowym osadnictwie polskim w bezludnych puszczach Grodzieńszczyzny mówi legenda o Janie i Cecylii, założycielach osady szlacheckiej Samostrzelce albo Samostrzelniki, która pierwotnie nazywała się Bohatyrowiczami. Legenda, która posłużyła wielkiej powieściopisarce polskiej Elizie Orzeszkowej (1846-1910), córce ziemi grodzieńskiej (urodziła się w majątku Miłkowszczyzna), do napisania pięknej i nieśmiertelnej dla Polaków powieści „Nad Niemnem” (1887) – epopei o pracy rolnika, pieśni na cześć ojczystej ziemi, gloryfikującej przyrodę nadniemeńską i ludzi, co z nią współżyją i współtworzą jej swojskie i polskie od stuleci oblicze. Bowiem legenda jest związana z dwoma głazami leżącymi na skraju Samostrzelec/Bohaterowicz, które pokryte są jakimiś tajemniczymi znakami i zatartymi zgłoskami, tworzącymi imiona: „Jan i Cecylja 1549 memento mori”. A więc napisy pochodzą z XVI wieku, czyli z okresu (XV-XVI w.), w którym Polacy z sąsiedniego Mazowsza kolonizowali bezludne puszcze Prus Książęcych/Mazur i właśnie Grodzieńszczyzny.

Wielowiekowa legenda mówi:
„Sto lat, albo może jeszcze i mniej po tym , jak litewski naród przyjął świętą chrześcijańską wiarę, w te pola przyszła para ludzi. Niewiadomego byli nazwiska, niewiadomej kondycji i to tylko można poznać z mówienia ich i z ubioru, że przyszli z Polszczy. Zwali się Jan i Cecylja i szukali puszczy... Cały tutejszy kraj zalegała podtenczas nieprzebyta puszcza. Jan i Cecylja wzdłuż puszcz przeszedłszy, poznali różne jeziora i łąki, ale nigdzie im nie podobało się tak jak tutaj nad brzegiem Niemna, i na tym właśnie miejscu, gdzie teraz ten pomnik stoi. Może już tak im było przeznaczono, ażeby teraz ten tutaj kawał ziemi zaludnić i ubogi, ale długowieczny ród ufundować.

Wieść o tej parze, która własną pracą stworzyła piękne gospodarstwo w przetrzebionej puszczy i osadziła liczne swe potomstwo, doszła do króla Zygmunta Augusta, udającego się z Krakowa do Wilna przez Grodna. Król zboczył z gościńca i przybył nad Niemen i podziwiał piękne zagospodarowaną wieś, otoczoną głuchymi dookoła lasami. A gdy stanęli przed nim Jan i Cecylia, już jako staruszkowie posiwiali, król Zygmunt oznajmił im swoją wolę: Ty, starcze, według własnego żądania bezimiennym pozostaniesz i jakeś się urodził tak w grobie legniesz pospolitym. Ale żeś był bohaterem mężnym, który tę oto ziemię dzikiej puszczy i srogim zwierzętom odebrał, zawojowawszy ją nie mieczem i krwią, ale pracą i potem; żeś piersi jej dla mnogiego ludu otworzył, przez to ojczyźnie bogactwa pomnażając – przeto dzieciom twoim, wnukom i prawnukom aż do najdalszych pokoleń i wygaśnięcia rodu twego, nadaję nazwisko od bohaterstwa twego wywiedzione. Nobilituję was i nakazuję, abyście nosili nazwisko Bohaterowiczów”.

Tak w streszczeniu brzmi owo niezwykłe podanie, tak wygląda symboliczny klejnot, podjęty ręką Elizy Orzeszkowej u brzegów Niemna i wrzucony do skarbca polskiej literatury (Tadeusz Łopalewski).

Jan i Cecylia byli więc prarodzicami rodu Bohaterowiczów, zamieszkującego Samostrzelce i później także Grodno aż do 1939 roku, a może i po dziś dzień. Ten ród dzielił polską historię tej ziemi. Jakże tragiczną dla polskiej jej ludności od XIX wieku i po 1991 rok, z krótką jedynie przerwą, przypadającą na lata 1919-39, kiedy Grodzieńszczyna należała do odrodzonego państwa polskiego. Symbolem tej tragedii są losy urodzonego w Grodnie 24 lutego 1870 Bronisława Bohaterowicza, od listopada 1918 do marca 1919 organizatora i dowódcy oddziału polskiej Samoobrony Grodna, w 1926 roku pełniącego obowiązki dowódcy Okręgu Korpusu Nr 1 Warszawa, generała brygady Wojska Polskiego, który, pomimo jego prawie 70 lat, został aresztowany przez NKWD w 1939 roku i zamordowany w Katyniu w kwietniu 1940 roku, tylko dlatego, że był Polakiem, polskim generałem i obrońcą polskości Grodna i odwiecznej siedziby rodu Bohaterowiczów.

Grodno do końca XVIII wieku miało charakter polski i po unii lubelskiej 1569 roku odegrało znaczną rolę w dziejach Rzeczypospolitej, pełniąc nawet jak gdyby rolę trzeciej stolicy Polski, z tego powodu, że tu w wiekach XVII-XVIII zbierały się sejmy. Wieki XVI i XVIII stanowiły w dziejach miasta okres świetności. Nie tylko że rozbudowano zamek i wzniesiono rezydencje magnackie, piękne kościoły, ale w ogóle całe miasto się rozbudowało. Polacy w Grodnie wiedli żywot i prowadzili niczym nieskrępowaną działalność jako wolni ludzie i Polacy.

Czarne chmury zbierały się jednak nad Polską i nad Grodnem. Rosja, Prusy i Austria postanowiły zniszczyć państwo polskie. W latach 1772-95 dokonały one trzech kolejnych rozbiorów Polski, które ostatecznie wymazały Polskę z politycznej mapy Europy.
Grodno przypadło Rosji. Należało najpierw do utworzonej w 1796 roku guberni słonimskiej, by w 1801 roku zostać samo miastem gubernialnym – stolicą guberni grodzieńskiej, która przetrwała do 1915 roku. W 1857 roku w guberni grodzieńskiej mieszkało 299 615 Polaków i było 127 parafii katolickich.

Marsz Napoleona na Moskwę w 1812 roku z udziałem wojska polskiego obudził w Polakach z Grodna i w ogóle ziem byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego nadzieję na odrodzenie się historycznej Polski. W lipcu 1812 roku przystąpiono tu do organizowania propolskiej konfederacji. Wielu grodnian wstąpiło do polskiego wojska. Ludność miasta uniemożliwiła ustępującym wojskom rosyjskim niszczenie lub konfiskatę żywności. Niestety, klęska Napoleona w Rosji utrwalił w Grodnie rosyjskie panowanie aż do 1915 roku.

Polski ruch patriotyczny w Grodnie i na Grodzieńszczyźnie był zawsze silny, chociaż zazwyczaj ukrywany i tajny, ze względu na opresyjną politykę władz rosyjskich. Grodnianie brali udział w Powstaniach Listopadowym (1830-31) i Powstaniu Styczniowym (1863-64), szczególnie tym ostatnim.

Po upadku Powstania Styczniowego władze carskie przystąpiły do polityki brutalnie rusyfikacyjnej – całkowitego zniszczenia polskości na Kresach, a tym samym również i w Grodnie i na Grodzieńszczyźnie. Do realizacji tego przedsięwzięcia car Aleksander II mianował na stanowisko generał-gubernatora Litwy (któremu podlegała także gubernia grodzieńska) Michała Nikołajewicza Murawjowa (1863-65), który po przybyciu do Wilna powiedział: „Każdy Polak jest buntownikiem, jeżeli nie jawnie w czynach, to w myśli, w pragnieniu, w głębi duszy, że każdy musi być ukarany – winny czy niewinny – każdy jest podejrzany, niechaj siedzi w więzieniu, im dłużej tym lepiej, bo zawsze może się coś pokazać”. Poza tym uważał, że Litwa i Białoruś to prastare ziemie rosyjskie, które należy odpolszczyć.

Wprowadził w 1865 roku zakaz mówienia po polsku w miejscach publicznych – w urzędach i szkołach. Uczniowie, którzy w szkole byli złapani na mówieniu między sobą po polsku były wyrzucani ze szkoły z „wilczym biletem”. Zlikwidowano wszystkie pisma polskie i teatry, m.in. w Grodnie w 1864 roku. Polskim włościanom pod karą grzywny pieniężnej zabroniono posiadać książki polskie. Władze carskie przystąpiły do wprowadzania języka rosyjskiego nawet w kościołach katolickich! Odważnie tej próbie przeciwstawił się dziekan grodzieński ks. Aleksander Dziewałtowski-Gintowt, późniejszy arcybiskup metropolita mohylewski (1883-89). Polaków dyskryminowano i prześladowano na każdym kroku i we wszystkich dziedzinach życia. Szczególnie niszczono Kościół katolicki i polskich właścicieli ziemskich, widząc w kościołach i dworkach, zresztą zupełnie słusznie, twierdze polskości. Pomimo tego w 1914 roku w gubernii grodzieńskiej ciągle 6886, czyli 54% ogółu majątków ziemskich było w polskich rękach. Grodno stanowiło dla polskiego ziemiaństwa centrum gospodarczo-towarzyskie, a po 1905 roku także i kulturalno-polityczne. Niekiedy nawet za drobny czyn uznany za objaw polskości spotykała kapłana katolickiego deportacja na Sybir. Dziekan grodzieński ks. Józef Majewski za zorganizowanie procesji do sanktuarium maryjnego w Różanymstoku został skazany na zesłanie do Kurhanu. W 1866 roku wojenny naczelnik gubernii grodzieńskiej wydał zarządzenie, że żadnemu księdzu nie wolno odprawiać nabożeństwa poza swoją parafią. Zakazano budowy nowych kościołów i naprawiania świątyń. Murawjow w dwuletnim okresie sprawowania swych rządów (1863-65) podpisał 20 wyroków śmierci na księży katolickich, które wykonano, a do lipca 1864 roku skazał na zsyłkę na Sybir 92 księży, zamknął 50 kościołów, zabrał 30 klasztorów, z których 6 oddano Cerkwi prawosławnej i pobudował aż 60 nowych cerkwi prawosławnych, za pieniądze katolików.

Katolicy Grodna nie mogli śpiewać pieśni „Boże coś Polskę” i „Serdeczna Matko”. W tak bardzo do tej pory katolickim Grodnie ustanowiono w 1900 roku biskupstwo prawosławne, zamykano parafie katolickie, które zamieniano na cerkwie i budowano nowe cerkwie w stylu wybitnie rosyjskim, aby nadać Grodnu i Grodzieńszczyźnie charakter ziemi rosyjskiej. W Grodnie zabrano katolikom najstarszy kościół w tym mieście – farę Witoldową, którą po przebudowaniu na styl rosyjski zamieniono na cerkiew. W 1880 roku było w Grodnie już 11 cerkwi i tylko 4 kościoły katolickie, chociaż prawosławnych (6600 w dekanacie grodzieńskim) nie było więcej niż katolików. W 1878 roku 3 katolickie parafie grodzieńskie miały 10 726 wiernych (Polaków), a w całym katolickim dekanacie grodzieńskim 13 parafii miało 37 191 wiernych (Polaków).

W 1904 roku wybuchła wojna rosyjsko-japońska, która przynosiła Rosjanom same klęski. Obnażyła ona słabość i nieudolność imperium carskiego. W całej Rosji wzbierała fala rewolucyjna, która w 1905 roku wybuchła krwawym buntem. W celu spacyfikowania rewolucyjnych nastrojów władze carskie musiały iść na różnego rodzaju ustępstwa polityczno-społeczno-kulturalne tak wobec Rosjan jak i zniewolonych przez carat narodów. W porozumieniu z Petersburgiem generał-gubernator wileński, kowieński i grodzieński Piotr Światopełk Mirski postanowił cofnąć obowiązujące od 40 lat wobec Polaków brutalne, skrajnie antypolskie restrykcje murawjowowskie, żądając jednak od Polaków mieszkających na ziemiach byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego aktu lojalności. Tak odrodziło się m.in. polskie życie narodowe w Grodnie. Polacy mogli otwarcie czuć się Polakami, a co ważniejsze mówić swobodnie i wszędzie po polsku, mieć swoje szkoły, gazety, różnego typu organizacje i pielęgnować polską kulturę. Mieszkająca w Grodnie wielka powieściopisarka polska Eliza Orzeszkowa w liście do swej dawnej uczennicy Jadwigi Łukowskiej pisała 3 lipca 1905 roku: „Mowa polska już stała się wszędzie głośną i śmiałą i z pozwolenia przyjmowania katolicyzmu mnóstwo ludzi, przeważnie po wsiach, korzysta”.

Tę przemianę w Grodnie, tę zamianę dotychczas oficjalnie rosyjsko-żydowskiego miasta na żywe skupisko polskości, zapoczątkował przyjazd do miasta we wrześniu 1905 roku znanej aktorki polskiej Wandy Siemaszkowej z Warszawy, która wystąpiła na polskim wieczorze deklamacyjnym w domu Elizy Orzeszkowej. Natomiast w grudniu 1905 roku odbyły się w Grodnie po raz pierwszy od ponad 40 lat występy polskiego zespołu teatralnego, zorganizowanego w Warszawie przez Siemaszkową, który to zespół dawał przedstawienia dla Polaków w miastach Białorusi i Litwy. Wkrótce potem powstało w Grodnie polskie Towarzystwo Miłośników Sztuki Dramatycznej i Muzycznej „Muza”, które wystawiało wówczas strawne dla cenzury carskiej sztuki, głównie Michała Bałuckiego i Gabrieli Zapolskiej. Powstał także chór polski „Lutnia Grodzieńska” i chór chłopięcy przy kościele OO. Franciszkanów oraz liczne polskie stowarzyszenia i kluby, tworzące sekcje oświaty, polityki, zabaw, sportu, biblioteki polskie itd.

Odbywały się jawnie rozmaite polskie imprezy i obchody rocznic narodowych, połączone z oficjalnym śpiewaniem zakazanych dotąd pieśni, jak np. „Boże coś Polskę”, która na całej Litwie i Białorusi rozbrzmiała zapewne po raz pierwszy po Powstaniu Styczniowym 1863-64 w farze grodzieńskiej 30 listopada 1905 roku. Również w listopadzie 1905 roku mieszkańcy Grodna obchodzili półwiecze zgonu Adama Mickiewicza, organizując w farze uroczyste nabożeństwo żałobne. A na pierwszej od czasów Powstania Styczniowego procesji Bożego Ciała w Grodnie w czerwcu 1906 roku niesiono nawet sztandary z wyhaftowanym Orłem i Pogonią („Kurier Polski” Wilno 14.6.1906).

W 1914 roku wybuchła I wojna światowa i 15 sierpnia 1915 roku Grodno zajęły wojska niemieckie, które okupowały miasto do 28 kwietnia 1919 roku, kiedy to miasto znalazło się w granicach odrodzonej w listopadzie 1918 roku Polski. I polskim było do września 1939 roku. Polacy odzyskali znowu wszystkie prawa narodowe.

W okresie międzywojennym w latach 1918-1939 Grodno liczyło 58 000 mieszkańców i było stolicą powiatu w województwie białostockim. Według powszechnego spisu ludności z 1931 roku, w Grodnie mieszkało 49 669 osób, z których 23 458 deklarowało język polski jako ojczysty, 1261 białoruski, 3730 rosyjski i 20 931 żydowski i hebrajski. Do 1939 roku ludność miasta wzrosła do 58 000 i większość tego wzrostu dotyczyła polskiej grupy językowej; w Grodnie mieszkało wówczas ok. 30 000 Polaków, którzy stanowili ok. 52% ogółu ludności miasta. Natomiast w powiecie grodzieńskim mieszkało w 1931 roku 213 105 osób, z których 101 089 podało język polski jako język ojczysty, 63 731 białoruski, 6246 rosyjski i 35 354 żydowski i hebrajski.

W przedwojennym Grodnie było 5 gimnazjów, w tym 2 państwowe, 4 państwowe seminaria nauczycielskie, 6 przedszkoli, 17 szkół podstawowych i 8 szkół zawodowych. Działały: polski Teatr Miejski im. E. Orzeszkowej, Biblioteka Publiczna licząca ponad 15 000 głównie polskich książek, którą kierował Tadeusz Jankowski, zamordowany przez sowieckie NKWD w Katyniu w 1940 roku, polskie z ducha Muzeum Grodzieńskie na Zamku, założone przez Józefa Jodkowskiego oraz ukazywało się tu w różnym okresie aż 60 tytułów polskich czasopism, w tym 26 dzienników. Z dzienników wydawanych przed samą wojną ukazywały się: założony i redagowany przez Tadeusza Kurulskiego „Dziennik Kresowy” (1923-39); „Dziennik Popularny” (1939); mutacja „Głosu Grodzieńskiego” - „Głos Druskiennik” (1938-39); „Głos Grodzieński” (1938-39); „Głos Nadniemeński” (1938-39); mutacja wileńskiego „Słowa” - „Kurier Grodzieński” (1935-39); „Nowy Grodzieński Kurier Codzienny 5 Groszy” (1935-39); mutacja warszawskich „Ostatnich Wiadomości” - „Ostatnie Wiadomości Grodzieńskie” (1931-39). Było wiele polskich instytucji kulturalnych.

1 września 1939 roku Niemcy hitlerowskie napadły na Polskę od zachodu, a 17 września cios w plecy walczącej Polsce od wschodu zadał w porozumieniu z Niemcami Związek Sowiecki. W dniach od 20 do 22 września trwała obrona Grodna przed bolszewikami. W zemście po zdobyciu miasta władze radzieckie wymordowały ok. 300 obrońców.

Podczas pierwszej okupacji sowieckiej Grodna, trwającej od 22 września 1939 do 23 czerwca 1941 roku polska ludność miasta została poddana brutalnemu i skrajnie antypolskiemu terrorowi stalinowskiemu. Mordowano i prześladowano ludzi tylko dlatego, że byli Polakami. Np. zaraz po wejściu do Grodna we wrześniu 1939 roku aresztowano i następnie zamordowano byłego senatora RP z okręgu grodzieńskiego Konstantego Terlikowskiego (1895-1939) oraz senatora Kazimierza Bisping-Gallena (1887-1941), tylko dlatego, że byli Polakiem i senatorami. Tysiące ludzi deportowano w głąb Związku Sowieckiego, gdzie wielu z nich zmarło z głodu, zimna i przemęczenia. Ks. Albin Horba we wspomnieniach pisze, że z jego podgrodzieńskiej parafii Świsłocz wywieziono tylko podczas pierwszej masowej wywózki, dokonanej w lutym 1940 roku, około 1000 osób. Wielu oficerów Wojska Polskiego pochodzących z Grodna jako jeńców wojennych zamordowano w 1940 roku w Katyniu, Ostaszkowie i Starobielsku. Z rozpoznanych zwłok wiemy, że w Katyniu zginęli m.in.: gen. Bronisław Bohaterewicz, Teofil Brzozowski, Ludwik Gajewski, Zdzisław Gorzczyński, Stefan Herzog, Zygmunt M. Horbowy, Tadeusz Jankowski – kierownik Biblioteki Publicznej w Grodnie, Henryk Kryciński, ppłk Stanisław Kuciel – dowódca 3 Dyonu Żandarmerii w Grodnie, Edmund Kunda, Franciszek Płatek, Jerzy Szonert, Mikołaj Wyskoczył; a w Starobielsku m.in.: płk Włodzimierz Arwaniti – dowódca 29 p.a.l. w Grodnie, Keon Fell, Andrzej Jarosz, Tadeusz Radziszewski, Stanisław Rutkowski („Lista katyńska” Londyn 1977).

Od czerwca 1941 do 1944 roku Grodno było pod okupacją niemiecką. Grodna i Grodzieńszczyzny nie włączono do białoruskiego okręgu Komisariatu Rzeszy Wschód (Ostland) – Generalbezirk Weissrussland. Z Białostocczyzny i Grodzieńszczyzny utworzono osobny Okręg Białystok, który w późniejszym terminie miał być zgermanizowany i włączony w granice Niemiec.

Być może okupacja niemiecka nie była aż tak brutalna i krwawa jak sowiecka, ale i ona była istnym piekłem dla mieszkańców Grodna i Grodzieńszczyzny. W okresie tym zginęła prawie połowa mieszkańców Grodna. Większość ofiar stanowili teraz Żydzi, jednak ofiarami hitleryzmu było również kilka tysięcy Polaków. Największą z nich grupę stanowiły osoby zesłane na przymusowe, wręcz niewolnicze roboty do Niemiec. Ale i terror niemiecki pozbawił życia kilkuset Polaków. Z książki Mariana Walczaka o martyrologii nauczycielstwa polskiego w latach 1939-1945 (Wrocław 1987) dowiadujemy się, że hitlerowcy rozstrzelali w latach 1942-43 samych tylko 20 polskich nauczycieli z Grodna: Mariana Białasa, Mieczysława Błahurzewskiego, Borkowskiego, Franciszka Dańko, Macieja Fila, Jana Kochanowskiego, Krajewską, Lucjana Krajewskiego, Juliana Linka, Jadwigę Mikuciównę, Józefa Mroczkowskiego, Mrozowskiego, Niedźwiecką i Zofię Niedźwiecką, Władysława Pragę, Jana Stokowskiego, Bronisława Szuszkiewicza, Macieja Tila, Bolesława Wanatowskiego i Józefa Wiewiórskiego.

Niemcy postawili sobie za cel wyniszczenie także polskiego duchowieństwa. W Grodnie rozstrzelano kapłanów: proboszcza i dziekana grodzieńskiego ks. dra Albina Jaroszewicza, Witolda Kuźmickiego, Justyna Skokowskiego, Kazimierza Szypiłłę, Michała Klimczaka – franciszkanina, Józefa Płońskiego i Bronisława Rutkowskiego (dwaj ostatni z diecezji łomżyńskiej).

Po ponownym przyłączeniu Grodna do Związku Radzieckiego w 1944 roku – Republiki Białoruskiej, z Grodzieńszczyzny, tj. z Grodna i powiatu grodzieńskiego wysiedlono w latach 1945-47 do komunistycznej Polski (PRL) aż 50 958 Polaków, a z powiatu wołkowyskiego 21 353 Polaków (Jan Czerniakiewicz „Repatriacja ludności polskiej z ZSRR 1944-1948” PWN, Warszawa 1987). Podczas kolejnego wysiedlania ludności polskiej z ZSRR w latach 1958-59 wysiedlono z Grodna i powiatu dalszych ok. 30-35 tys. Polaków (wśród wysiedleńców był m.in. Czesław Niemen – Czesław Niemen-Wydrzycki – wielki i popularny piosenkarz rodem ze Starych Wasyliszek k. Grodna), a z powiatu Wołkowysk 10-15 tys. Polaków.

W sumie z tzw. Zachodniej Białorusi do tzw. Polski Ludowej w latach 1945-47 – wysiedlono 274 163 Polaków i ponownie w latach 1957-59 – 100 600 Polaków, czyli łącznie ok. 375 000 Polaków, z tego ok. 112-122 tys. Polaków z Grodna i Grodzieńszczyzny.

A chociaż w hymnie Związku Radzieckiego były słowa: „Chwała ci ojczyzno, tyś ziemia swobody, ludów przyjaźni ostojo i straż”, setki tysięcy Polaków na Grodzieńszczyźnie i białoruskiej Wileńszczyźnie (539 000 Polaków wg spisu sowieckiego z 1959 roku i 417 000 w 1989 roku), w tym 57 700 Polaków w Grodnie w 1989 roku (Polacy stanowili 21,4% ludności miasta) nie miało prawa mieć żadnych polskich organizacji, klubów, szkół, prasy, zespołów folklorystycznych, chórów itd. Sowieci wprowadzili ponownie w życie zarządzenie jeszcze z czasów carskiej Rosji, że po polsku zabrania się mówić: „Goworit po polski wospreszczaetsja”.

Ksawerego, MB Anielskiej i Podwyższenia Krzyża św., z tym że w otwartym dla wiernych kościele św. Franciszka Ksawerego w latach 1960-88 nie wolno było odprawiać mszy św. Piękny gotyki kościół z czasów Witolda Wniebowzięcia NMP został w 1961 roku zburzony, a w 1950 roku zabrano nazaretankom ich klasztor, który zamieniono na szpital dla umysłowo chorych. Pozostał jednak w Grodnie cenny polonik – pomnik Elizy Orzeszkowej (z 1929 r.). Natomiast w domku z tablicą pamiątkową, co prawda z muzeum i biblioteką, utworzono jak gdyby sanktuarium narodowe białoruskie - siedzibę Związku Pisarzy Białorusi.

Prześladowano jednak i Białorusinów. W mieście osiedliło się kilkadziesiąt tysięcy Rosjan. Jedyny dziennik w Grodnie – „Prawda Grodzieńska” ukazywał się w języku rosyjskim, a założony w 1978 roku uniwersytet był de facto uniwersytetem rosyjskim. W ogóle miasto na każdym kroku robiło wrażenie miasta rosyjskiego.

Dopiero ostatnie lata Związku Sowieckiego, tj. tzw. perestrojka Gorbaczowa przyniosły większą wolność dla Polaków w Republice Białoruskiej/Rosji. 10 sierpnia 1988 roku w Grodnie utworzono Stowarzyszenie Kulturalno-Oświatowe im. Adama Mickiewicza na Białorusi, stawiające sobie za cel m.in. popularyzację kultury polskiej i przyczynianie się do jej rozwoju, pomoc w nauczaniu języka polskiego i opiekę nad zabytkami polskimi na Białorusi. W 1991 roku było na Białorusi już w 135 ośrodków, w których można było pobierać naukę języka polskiego. 5-6 września 1988 roku przybył do Grodna z wizytą duszpasterską prymas Polski, ks. kard. Józef Glemp, który odwiedził czynne wówczas trzy kościoły katolickie, wszędzie witany przez tysiące polskich katolików nie tylko z Grodna, ale i całej Grodzieńszczyzny. W 1989 roku otwarto na Uniwersytecie w Grodnie Wydział Filologii Polskiej. W czerwcu 1990 roku powstał w Grodnie Związek Polaków na Białorusi, który w 1992 roku założył kwartalnik „Magazyn Polski”. Również w 1990 roku powstało w Grodnie katolickie seminarium duchowne. Natomiast 13 kwietnia 1991 roku „polski” papież Jan Paweł II utworzył katolicką diecezję grodzieńską, której pierwszym ordynariuszem został dotychczasowy proboszcz polskiego kościoła św. Ducha w Wilnie (Litwa), ks. Aleksander Kaszkiewicz. W 2004 roku diecezja, obejmująca obwód grodzieński, miała 169 parafii, w których pracowało 107 księży diecezjalnych i 62 zakonnych, było 67 zakonników i 177 sióstr zakonnych. Wielu księży, zakonników i sióstr zakonnych przybyło z Polski. Na terenie diecezji mieszkało w 1999 roku 294 090 Polaków; katolików jest prawdopodobnie więcej.

Jednak dopiero upadek Związki Sowieckiego w 1991 roku i powstanie niepodległego państwa białoruskiego otworzyło Polakom w Grodnie, Grodzieńszczyćnie i całej Białorusi szerokie możliwości prowadzenia polskiej działalności narodowej. Grodno stało się stolicą Polaków na Białorusi.

Dzisiaj w Grodnie istnieją: piękny i duży Dom Polski, a z organizacji społecznych i kombatanckich: Związek Polaków na Białorusi, Zarząd Główny (prezes Andżelika Borys), Związek Polaków na Białorusi, Oddział Miejski w Grodnie, Związek Polaków na Białorusi, Oddział Obwodowy im. A. Mickiewicza w Grodnie, Stowarzyszenie Kombatantów Polskich, Stowarzyszenie Polaków Ofiar Represji Politycznych na Białorusi, Stowarzyszenie Żołnierzy Armii Krajowej na Białorusi, Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej, Stowarzyszenie Żołnierzy Armii Krajowej przy ZPB, Koło Kobiet przy Polskiej Macierzy Szkolnej.

Do organizacji młodzieżowych należą: Towarzystwo Młodzieży Polskiej przy Związku Polaków na Białorusi, Klub Młodej Polonii "Grodzieńskie Słowiki", Związek Harcerstwa Polskiego na Białorusi, 1 Grodzieńska Drużyna Harcerska "Victoria" im.St. Batorego, 3 Grodzieńska Drużyna Harcerska "Wszechświat", 7 Grodzieńska Drużyna Harcerska "Zielony płomień", 8 Grodzieńska Drużyna Harcerska "Wolne Ptaki" i I Grodzieńska Gromada Zuchowa "Zielone Płomyki".

Licznie reprezentowane są instytucje kulturalno-oświatowe: Teatr Polski przy ZPB w Grodnie, Zjednoczenie Społeczne - Polska Macierz Szkolna, Komitet Pamięci Adama Mickiewicza na Białorusi, Komitet Pamięci Elizy Orzeszkowej na Białorusi, Biblioteka Polska przy Polskiej Macierzy Szkolnej na Białorusi, Biblioteka Polska w Grodnie, Chór "Echo Grodna" przy ZPB w Grodnie, Chór "Głos znad Niemna" przy ZPB w Grodnie, Dziecięcy Zespół "Dzwoneczki" przy ZPB w Grodnie, Klub Polskich Tradycji Narodowych - Polski Zespół Dziecięcy "Grodzieńskie Słowiki", Młodzieżowy Zespół Pieśni i Tańca "Chabry" przy Szkole Polskiej przy ZPB w Grodnie, Polski Narodowy Zespół Pieśni i Tańca "Lechici", Zespół "TRIO", Zespół Dziecięcy "Grodzieńskie Słowiki" przy ZPB w Grodnie.

Szkolnictwo polskie reprezentują: Polska Szkoła Społeczna przy Związku Polaków na Białorusi, Liceum Społeczne Polskiej Macierzy Szkolnej na Białorusi, Średnia Szkoła Nr 36 w Grodnie, Mokotowski Uniwersytet Trzeciego Wieku - Filia w Grodnie (rektor doc. Barbara Fustoczenko).

Polskimi organizacjami zawodowymi są: Polskie Towarzystwo Lekarskie na Białorusi, Polskie Towarzystwo Lekarskie na Białorusi, Oddział Obwodowy w Grodnie, Towarzystwo Polskich Plastyków na Białorusi, Stowarzyszenie Pielęgniarek i Położnych na Białorusi.

Instytucją gospodarczą jest Izba Przemysłowo-Handlowa Związku Polaków na Białorusi.
Sportowymi klubami są: Klub Sportowy "Batory" i Klub Żeglarski przy Polskiej Szkole w Grodnie. Polskimi z charakteru są następujące instytucje katolickie: Wyższe Seminarium Duchowne, Instytut Katechetyczny i Caritas.

Dzisiaj katolicy polscy w Grodnie mają aż 8 kościołów parafialnych: Św. Franciszka Ksawerego - Bazylika Katedralna, Znalezienia Krzyża Świętego - pobernardyński, Kościół Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie -Kościół Rektoralny pobrygidzki Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu, Matki Bożej Anielskiej - OO. Franciszkanów, Matki Bożej Miłosierdzia - Grodno-Augustówek, Miłosierdzia Bożego - Grodno-Wiszniowiec, Najświętszego Odkupiciela - Grodno – Dziewiatówka, Niepokalanego Poczęcia NMP - Grodno-Dzielnica Południowa.

Z pism polskich wychodzą: tygodnik "Głos znad Niemna" - oficjalny organ Związku Polaków na Białorusi oraz czasopismo "Magazyn Polski" i miesięcznik "Słowo Ojczyste" - pismo Zjednoczenia Społecznego. Telewizja Białoruska TV Grodno nadaje programy po polsku (redaktor Irena Walus).

W Grodnie jest również Konsulat Generalny RP, który czuwa nad sprawami Polaków w Grodnie i na Grodzieńszczyźnie oraz bardzo dużo pomaga w różny sposób tamtejszej społeczności polskiej.

Jak widzimy jest to dorobek doprawdy imponujący. Zważywszy na to, że Polacy w Grodnie zaczynali swą pracę dla polskości 15 lat temu od zera.

Niestety, ostatnio stosunki polsko-białoruskie uległy nie tylko ochłodzeniu, ale wręcz weszły w stadium kryzysowe. Należy jednak wierzyć, że na pewno w niedługim czasie ulegną one poprawie i Polacy tak w Grodnie, jak i na Białorusi, będą mogli nadal prowadzić nieskrępowaną działalność polską, z korzyścią nie tylko dla nich samych, ale także dla swych dwóch ojczyzn – Białorusi i Polski i że będą nadal pomostem łączącym w harmonijnej zgodzie narody polski i białoruski.

Marian Kałuski

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

26 Maja 1910 roku
Urodził się Laurance Rockefeller, amerykański finansista i filantrop (zm. 2004)


26 Maja 1868 roku
Urodził się Otton Steinborn, polski lekarz, polityk, pierwszy prezydent Torunia w roku 1920 (zm. 1936)


Zobacz więcej