Sobota 14 Grudnia 2019r. - 348 dz. roku,  Imieniny: Alfreda, Izydora, Zoriny

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 29.06.12 - 22:10     Czytano: [1863]

Dział: Głos Polonii

Smak trudu


Niekwestionowaną zapłatą za trud pisania wierszy jest ich publiczna prezentacja. Nikt już dzisiaj nie wierzy w pisanie wyłącznie dla siebie. Doskonale wiemy, że nie tylko koty lubią kiedy się je głaska. I dobrze, bo jeśli mamy się czym pochwalić, dlaczego nie podzielić się tą radością, której coraz w nas mniej. Żyć tylko dla siebie, to wciąż za mało.

Potrzebne są wieczory autorskie, wiosny i jesienie poetyckie, każde spotkanie to nowe odkrycie i przygoda, która nie zdarza się znowu tak często. Wymiana poglądów, wsłuchanie się w życie drugiego człowieka zawsze przynosi wymierne rezultaty. Konkurować nie oznacza zazdrościć, wszyscy mamy podobne szanse. Ambicja nie jest żadnym grzechem i często prowadzi do sukcesu. Chcemy lepiej pisać, rozwijać się na każdym polu, a już wiemy, że sam początek jest już połową dzieła. Ziemię zamieszkuje przeszło siedem miliardów ludzi, a wśród nich tylko garstka piszących i tyle samo znawców literatury. To dobrze, bo dzięki utrzymanej równowadze wszystko się kręci. W każdej dziedzinie potrzebna jest równowaga, tylko wtedy nic nie zagraża istnieniu wszechświata i nam w nim umieszczonych.

Nie trudno zauważyć, że nie tylko bumerang powraca. Powtarza się historia, niejednokrotnie wraca moda. To, co było kiedyś dobre czy złe, musi nas ponownie odwiedzić Koło znane od stuleci nie potrafiło zmienić kształtu, choć uległo wielokrotnie modernizacji. Podobnie jest z pisaniem, naciąga się regułki w różne strony, ale wiersz ma zawsze podobne brzmienie. Może być łatwiejszy w pisaniu, nie podlegać ścisłej dyscyplinie warsztatowej, ale nadal pozostanie wierszem, choć nie zawsze poezją. Wprawdzie są tylko trzy rodzaje literackie, ale jest wiele gatunków, w których możemy się odnaleźć, a często i spełnić. Ówczesna technika proponuje mnóstwo rozwiązań, by ułatwić nam życie. Niekoniecznie musimy wybierać to, co najłatwiejsze. Skomplikowane, trudne rozwiązania mogą nam dać więcej satysfakcji niż pospolity skrócony list często zwany białym wierszem. Nie wszystko, co nowe musi być piękne, często podróże w przeszłość potrafią dogłębnie zadziwić. Musimy pamiętać, że niemożliwe jest tylko to, czego nie próbujemy. Zatem żaden wiek nie jest zbyt wygórowany i nie istnieje granica zdobywania wiedzy.

Zacznijmy się szanować, bo jest nas tutaj zbyt mało, by polować na siebie. Nie zabijajmy słowa słowem, zostawmy porównania na lepsze czasy.

Każdy człowiek z dnia na dzień się zmienia (niekoniecznie na lepsze), ale są i takie przypadki. Ambicji w nas nie brakuje, wspinamy się coraz wyżej i wyżej, choć nie wszyscy czują taką potrzebę.

Zrzeszenie Literatów mimo rozmaitych wojen przetrwało i ma się całkiem dobrze. Powstały jakieś nowe grupy, ale serce poezji najmocniej bije w starym kole. Każdy ma prawo wyboru i idzie tam gdzie czuje się najlepiej. To właśnie dzięki rozłamom powstają nowe partie, a nawet kraje. Niektóre ssaki lubią żyć samotnie, ale sympatyzują z innymi i obserwują ich poczynania.

Jeśli jest w nas odrobina pisarskiego talentu i troszkę motywacji możemy liczyć na jakiś mały sukces. Wszystko wymaga trudu i poświęceń, procent ludzi wykształconych ciągle się podnosi, wymagania rosną. Ciężko nadążyć za postępem, dlatego ciągle musimy się dokształcać. Nastała doba komputerów, dzięki informatyce mamy możliwość dzielenia się naszym losem z całym światem. Mamy dostęp do czytania najlepszych artykułów, ich komentowania, wyrażania własnych opinii. Zawsze istnieje jakieś ryzyko zamieszczenia naszych tekstów na Internecie. Wciąż istnieje obawa przed komentarzami znawców, ale jeśli uruchomimy w sobie samokrytykę, ryzyko maleje. Do wszystkiego trzeba dorosnąć, a w tym pomagają uwagi i opinie. Dobrze jest, kiedy uwaga przeradza się w motywację.

Piszący nie lekceważą żadnego zagadnienia, dlatego Alina Szymczyk zorganizowała cykl spotkań (szkoleń, warsztatów). Jakkolwiek je nazwać są potrzebne, by wzmacniać rangę pisania.

Zauważyłem, iż same spotkania mają dla grupy wielkie znaczenie. Przez dyskusję ludzie zbliżają się do siebie, od każdego można się czegoś nauczyć. Niekiedy zaskakują nas proste rzeczy, a tylko z takich składa się życie. Mamy własne filozofie, dlaczego nie chcemy się nimi podzielić. Miałem przyjemność prowadzenia kilku takich spotkań i jestem mile zaskoczony zainteresowaniem i żywym uczestnictwem w dyskusji. Spotkania miały luźny charakter i choć przeważały tematy literackie nie zabrakło w nich prozy życia.

Szkoda tylko, że nie wszyscy poeci mogli (czy chcieli) w nich uczestniczyć. Nikt z nas nie jest aż tak napełniony wiedzą, by lekceważyć jakąkolwiek edukację. By pisać o historii musimy najpierw ją dostatecznie poznać i tak jest z każdą dziedziną. Jeśli już piszemy, to musimy wiedzieć co i do kogo. Jest w literaturze wiele tajników, które (jeśli znamy) ułatwią nasze pisanie. O tym też przekonali się uczestnicy owych spotkań. Już dzisiaj widzę postępy. Niektórzy próbują swoich sił nawet w sonecie, co wcale nie jest rzeczą prostą. Powstaje niezła proza, tylko czekać jak ukażą się nowe fraszki, elegie czy ballady. Święci garnków nie lepią. Najlepiej mówić wtedy, gdy ma się coś do powiedzenia. Słyszy się tu i ówdzie, że w Chicago nie ma asów poezji, ale kto wie! Na pewno nie są nimi ci, którzy się za nich uważają i posuwają się zbyt daleko; robiąc o sobie własne wywiady. Im mniej, tym mądrzej – drodzy koledzy.

Musimy pamiętać, że tylko wyspa ma rację bytu i jest trwała, otaczający ją atol powstały z rafy koralowej jest zbyt kruchy, a więc prowizoryczny.

Jesteśmy amatorami i posiadamy pewne strefy ochronne, ale od braku wiedzy nic nas nie chroni. Idziemy w dobrym kierunku, co nie oznacza, że będziemy pozbawieni krytyki, ale to nas jedynie wzmocni. Istnieje szansa przyszłości, iż wyłoni się z grupy kilku niezłych poetów, nie bójmy się zmian, szukajmy wciąż nowych form, bądźmy gotowi na wyzwania. Nikt nie rodzi się wielki, szlify zdobywa się przez całe życie. Każdy dzień przynosi coś nowego, co można wdrożyć w życie, od minionej godziny możemy się wiele nauczyć. W każdym człowieku jest jakaś mądrość, którą niekoniecznie sam odkryje. Filozofia należy do najpiękniejszych nauk, choć trudno ją momentami zrozumieć. Wiedza to jeszcze nie mądrość, ale mimo wszystko warto się z nią zaprzyjaźnić.

Władysław Panasiuk
Chicago

Wersja do druku

Krzysztof P. - 09.07.12 12:23
Tę niewiarygodną historię opisałem ze strachu, że świat mógłby się o niej nigdy nie dowiedzieć – rozmowa z Krzysztofem Pasierbiewiczem, autorem powieści „Magia namiętności”......


......Portal ARCANA: Porusza też Pan bolesny temat Polonii amerykańskiej. My sobie ich wyobrażamy jako gorliwych patriotów marzących o szklanych domach nad Wisłą, a tymczasem...

K. P.: Tak, Ameryka była dla bohatera książki wielkim szokiem. Bowiem przekonał się naocznie, że nasze narodowe przekleństwo nazywane „polskim piekłem” wisi również nad Polakami w Stanach. Krzysztof na własnej skórze odczuł zapiekły konflikt pomiędzy starą i nową Polonią. Starzy Polonusi nie potrafią wybaczyć tym nowym, że przyjeżdżając do USA z dobrym wykształceniem i niezłą znajomością angielskiego, dorabiają się niewspółmiernie szybciej niż niegdyś oni. To wzbudza ich zawiść, gdyż – tyrając całymi latami w koszmarnych warunkach – dorobili się mniej. Amerykę znaną przeciętnemu Polakowi z filmów i kolorowych folderów Krzysztof zobaczył od kuchni, od tej gorszej, acz prawdziwszej strony. Losy bohatera książki pokazują jak przerysowane było wyobrażenie o „cudownej” Ameryce Polaków zniewolonych komuną.

Portal ARCANA: Nakreślił Pan dość ponury obraz rodaków zza oceanu... Ale z drugiej strony wuj, do którego przyjeżdża Krzysztof prosił o „ptaka”, o drzeworyt Orła Białego. Więc coś polskiego tliło się jednak w sercach Polonusów?

K. P.: Ależ oczywiście, że się tliło. Bo w tych ludziach polski patriotyzm jest zakorzeniony w genach. Niestety często przegrywa z zawiścią dnia codziennego.

cd. na http://www.portal.arcana.pl/Te-niewiarygodna-historie-opisalem-ze-strachu-ze-swiat-moglby-sie-o-niej-nigdy-nie-dowiedziec-rozmowa-z-krzysztofem-pasierbiewiczem-autorem-powiesci-magia-namietnosci,1455.html#post

Jan Orawicz - 03.07.12 18:51
Serdecznie witam i pochwalam tego rodzaju zainicjowane warsztaty natury literackiej.W moim młodym wieku należałem bite 5 lat do Klubu Młodych Pisarzy. W tym klubie mieliśmy głównie spotkania dyskusyjne z udziałem autentycznych krytyków literackich - najczęściej znanych poetów,a zarazem profesorów filologii polskiej itp. Wtedy te nasze spotkania najczęściej 2 dniowe nazywaliśmy spotkaniami literackimi,a dzisiaj nazywa się tego rodzaju spotkania warsztatami. Na te spotkania każdy członek klubu musiał zabrać ze sobą świeżuteńkie 3 wiersze, prozaicy 1 opowiadanie. Tego rodzaju spotkania organizowaliśmy w różnych miejscowościach,w których domy kultury organizowali dla nas spotkania z lokalnym społeczeństwem.Oczywiście w spotkaniach takich brali udział tylko ci młodzi pisarze,którzy mieli już pewien dorobek pisarski.W czasie tych spotkań każdy czytał płody swego pióra,które oceniał obecny krytyk literacki.Oprócz tego w ocenie odczytywanych utworów każdy obecny miał prawo,a nawet obowiązek uczestniczyć w ocenie utworów.To po prostu była wspaniała szkoła poezji i prozy.Kto rymoklecił i uważał się za poetę to tutaj wnet zauważył,że stawianie rymowanej prozy w słupek to sprawa dość odległa od poezji. Tutaj wielu z nas dowiedziało się,że p o e z j a ma także i tę wartość,że tworzy neologizmy językowe i metafory.A więc zarazem wzbogaca po prostu nasz język powszechny.Ta wiedza zarazem wyrażnie stawiała przed nami właściwe pojmowanie materii poetyckiej.W czasie analiz naszych utworów nie było wzajemnego głaskania się. Po prostu składniki niepoetyckie były z wierszy wybierane niczym chwasty. Najwięcej kłopotów sprawiali nowi przybysze do klubu,którzy komuś tam ułożyli rymowankę na urodziny itp. za co ich z radości nazwano poetami.Ai wtedy upierali się - bywało nawet ostro,że właśnie poetami są i basta! Gorzej było z takimi,co to narymowali sporo rymówek na 1maja lub 22 lipca, które trafiły do wiadomej prasy. No,ale na szczęście było w naszym klubie sporo takich odważnych,którzy po prostu rzekli im w oczy,że jeżeli uważają się za poetów to niech sobie składają te wiersze na własne tomiki i do tej prasy,z którą utrzymują kontakty. Bywało i tak,że krytyków należących do partii nie zapraszaliśmy na swoje spotkania,a który się sam wprosił to był po prostu wypraszany! Na koniec powiem,że różniste ludzkie uzdolnienia, daje swoim ludzkim stworzeniom tylko Pan Bóg. Kto ma Dar Boży, to ten dar wykiełkuje i wyrośnie - prędzej czy póżniej,ale sam jego właściciel też musi zadbać o wartości rozwojowe tego daru.
Serdecznie pozdrawiam i życzę powodzenia !!!

wladyslaw - 30.06.12 20:15
Filozofia jest jedną z wielu ważnych nauk, jednak nikogo nie zwalnia od człowieczeństwa. Nie wystarczy narodzić się człowiekiem, ale najtrudniejszym jest nim pozostać. Uważam, iż takt jest pierwszą regułą filozofii. W sejmie jest kilku filozofów, którym właśnie brakuje tego cennego nabytku. Pozdrawiam
Wladysław Panasiuk

Lubomir - 30.06.12 11:27
Hm, filozof filozofowi nierówny. Filozofem był ksiądz profesor Krąpiec. Filozofem jest także Palikot. Obaj wymienieni związani byli z Katolickim Uniwersytetem w unijnym Lublinie. A przecież różnica między nimi jak między Panem Bogiem a diabłem.

Wszystkich komentarzy: (4)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

14 Grudnia 1658 roku
Polska kawaleria pod wodzą Czarnieckiego przeprawiła się przez cieśninę morską w Danii.


14 Grudnia 1913 roku
Kreta formalnie znalazła się w granicach Grecji.


Zobacz więcej