Poniedziałek 16 Września 2019r. - 259 dz. roku,  Imieniny: Kamili, Korneliusza

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 23.03.12 - 21:55     Czytano: [2078]

Dział: Głos Polonii

List otwarty Edwarda Duszy

w sprawie haniebnych oświadczeń
o neutralnej postawie Kongresu Polonii Amerykańskiej



Wypunktowane oświadczenie p. F. Spuli, dotyczące reakcji przedstawicieli Polonii na oświadczenie KPA o neutralnej postawie, jaką zajmuje w sprawie zbrodni smoleńskiej i dyskryminacji Telewizji Trwam można przyjąć z politowaniem i pogardą. Wypracowanie to nie odbiega w kompozycji od tych, do których nawykliśmy w komunistycznej Polsce. Zwykła, prymitywna agitka, próba zdyskredytowania oponentów i krytyków obecnego zarządu KPA, oskarżanie o akcje konspiracyjne (posługiwanie się podstawionymi osobami, jakieś sekretne fundusze, próby podziału Polonii etc.). Ot, stara metoda silniejszego (bo przy żłobie) mająca przypisać osobom nie popierającym polityki obecnego prezesa rolę roli warchołów, "dzielących" zjednoczoną (a jakże!) Polonię.

Jakże to jest naiwne, infantylne i po prostu pozbawione już nie tylko jakiejkolwiek wizji, ale zwykłego obiektywizmu i szacunku dla faktów. Wszystkim wiadomo, że o dalekosiężnym programie współpracy KPA z rzeszami polonijnymi trudno dzisiaj mówić, bo tak naprawdę niczego takiego nie ma. Ot, Spula koronuje fikcję, pieje z zachwytu nad nowymi szatami króla z baśni Andersena. Emigranci ostatnich dziesięcioleci od dawna już wiedza, że król jest nagi i uważają KPA za zmurszałą, prawie że mistyczną, naiwną, bezradną, choć może nie pozbawioną kiedyś pewnych akcentów szlachetności. KPA, o czym Spula jeszcze nie wie, albo dyplomatycznie wiedzieć nie chce, jest akurat tą organizacja, która często dzieliła Polonię, a to dlatego, że jej kolejni przywódcy lekceważyli nowe fale emigracyjne, a przede wszystkim pilnowali skrupulatnie swoich posadek. Na przykład, funkcja prezesa stała się stałą, dożywotnią synekurą, zaś o jakimkolwiek demokratyzmie w ZNP, a później w KPA trudno na serio mówić.

Jednym z zawstydzających, i co tu dużo mówić, haniebnych posunięć KPA były pasja i ślepa determinacja, wykazane przez ojca prawie wszystkich Polonusów, prezesa Alojzego Mazewskiego. Zwalczał on działanie młodych emigrantów, skupionych w organizacji POMOST. A jak wiemy, Ruch Społeczno-Polityczny Pomost odniósł ogromny sukces choćby poprzez swoje akcje antykomunistyczne, kwestionowanie ważności układów jałtańskich i pomoc opozycji w kraju. W tej sprawie Mazewski przybył nawet do małego, uniwersyteckiego miasteczka Stevens Point, aby zapobiec groźnej, mogącej ujść za precedens, sytuacji. Oddział KPA Wydział Środkowego Wisconsin popierał akcje niepodległościowe Pomostu, a szereg członków tegoż Wydziału sympatyzowało czy wręcz identyfikowało się z Pomostem. Przypomnę tutaj choćby postać znanego działacza emigracji żołnierskiej, dr. Kazimierza Serwasa, który, będąc filarem miejscowego Wydziału KPA (piastował przez wiele lat funkcję skarbnika), był jednocześnie ofiarnym członkiem Pomostu. KPA Środkowego Wisconsin realizował często wytyczne Ruchu Społeczno Politycznego Pomost nie przejmując się stanowiskiem Mazewskiego w tej sprawie.

Przywódcy KPA rekrutują się z rzeszy członków ZNP, który zapisał się chwalebnie w dziejach Polonii, ale który również był powodem podziału generacji polonijnych. Delikatnie mówiąc, ZNP był przedsiębiorstwem ubezpieczeniowym, a panowały w nim stosunki prawie że feudalne, prezesi sprawowali władzę absolutną i nikt nie potrafił podnieść jakikolwiek, najmniejszy nawet, głos sprzeciwu. "Tu rodzony" Polonus był w oczach przywódców ZNP lepszym obywatelem USA i członkiem ZNP niż ten napływowy, naturalizowany czy nie daj Boże, posiadacz zielonej karty. I te stare standardy widać nawet w obecnych wypowiedziach F. Spuli, który za bardzo rozgarniętym politykiem nie jest: wystarczy przypomnieć kilka punktów jego oświadczenia: oto pan Spula, już upatrując w swoich przeciwnikach wrogów Polonii, stawia pytanie, które nie przeszło by przez gardło żadnemu latynoskiemu liderowi: Spula jest bowiem zatroskany, czy jego krytycy są legalnymi obywatelami tego kraju. A przecież to akurat Kongres, mający na celu dobro polskiej grupy etnicznej, winien zabiegać o to, aby ci nielegalni uzyskali statut stałych mieszkańców, a później obywateli USA. Czy dla świętego spokoju pan F. Spula skompletuje listy nielegalnych Polaków i prześle je urzędowi Homeland Security? Z jakiej racji prezes KPA troszczy się o przynależność organizacyjną swoich krytyków, kiedy nie interesowały go ubeckie powiązania ludzi w jego własnej organizacji, jak na przykład Wojciecha Wierzewskiego. Czy przyjrzał się dobrze współpracownikom własnej prasy i usiłował dokonać jakiejkolwiek lustracji? Dlaczego, skoro tak ostrożnie lustruje opozycję, nie zajmie się na przykład własnymi współpracownikami w KPA? Dlaczego nie stara się wprowadzić do zarządu KPA ludzi, którzy z racji swego wykształcenia i pozycji w społeczeństwie mogliby być dla organizacji bardzo przydatni?

Spula wprowadza nas swoimi pytaniami w świat schizofreniczny. Nie można dzielić czegoś, co nie istnieje naprawdę, nie można podżegać przeciwko czemuś, co jest praktycznie fikcją. Skandalem jest oświadczenie Spuli, oświadczenie pełne naiwnej, choć butnej prostoty, sugerujące jego wyraźne ciągoty do dyktaturki. Wmawia się nam, że protest Polaków przed biurem KPA to próba podzielenia Polonii.

Oto moje krótkie uwagi, skierowane do lidera KPA:

Panie Prezesie, trochę logiki, socjologii, a nie egomaniackiej tyrady. Uchodzi Pan za osobę publiczną, stąd musi Pan pogodzić się z tym, że podlega Pan krytyce, i ma obok sojuszników także oponentów. Każdy ma prawo postawić Panu pytanie. Pytania te wymagają Pańskiej odpowiedzi.

Jeżeli ktoś zarzuci Panu czy Pańskiej organizacji głupotę i marazm, to nie znaczy, że to samo zarzuca Polonii. ZNP jest częścią, wcale znowu nie taką dużą, nawet w stosunku do liczby Polaków w samym tylko Chicago. Nie ma mandatu na przemawianie w imieniu całej, wielomilionowej rzeczy polonijnej, bo jest przecież wyłącznie jej niewielka częścią .Owszem, reprezentuje Pan może (chociaż ostatnie zajścia temu mocno zaprzeczają) członków KPA, ale nie całą Polonię. Mnie Pan, na przykład, nie reprezentuje i nigdy nie dałbym Panu takiego mandatu.

Ludzie, których posądza Pan o działanie na szkodę KPA i ZNP wcale nie muszą być - i na pewno nie są - wrogami Polonii amerykańskiej, a kto wie, czy nie są warci więcej niż Pan i skupiona wokół Pana grupa, gdzie przecież trafiają się byli członkowie PZPR, informatorzy UB, ideologowie marksistowscy, czy ludzie ciągający swoich przeciwników po sadach.. W Chicago, owszem, wielu Polaków zna Pańskie nazwisko, ale nie zawsze posiadają oni bliższe informacje, kto Pan zacz. Duża cześć nowo przybyłych emigrantów w ogóle nie wie, kim Pan jest i już na pewno nie rozumie, dlaczego akurat Pan, i z racji jakich osiągnięć, piastuje swoje stanowiska. Słyszeliśmy i to, że przypisywano Panu przywództwo w innej niż KPA instytucji ubezpieczeniowej, a mianowicie Zjednoczeniu Polsko-Rzymskokatolickim. Poza ciągle kurczącymi się grupami członków KPA i ZNP jest Pan po prostu osoba nieznaną. Nie potrafił Pan porwać za sobą tłumów, jak dokonał tego w swoim czasie Karol Rozmarek, a nawet, choć w dużo mniejszym stopniu, Alojzy Mazewski (a ten ostatni głównie dzięki postawie i anonimowej pracy wiceprezesa KPA, Kazimierza Łukomskiego). A mógł Pan, bo odziedziczył Pan urząd w dość ciekawych i dla obu narodów: amerykańskiego i polskiego - niebezpiecznych czasach.

A wie Pan, co powinien Pan zrobić, zamiast dolewać oliwy do ognia: kiedy to ludzie, Polacy, panie Spula, Polacy! - demonstrowali przed budynkiem ZNP, powinien Pan opuścić swoje biuro, wyjść do nich jak rodak do rodaka i zaprosić ich do środka siedziby związkowej, podjąć zwykły, ludzki dialog, uczynić zwykły, ludzki krok, choćby ze względu na złą pogodę, jaka w dniu tej demonstracji panowała. Ale pan zrobił to samo, co kiedyś komuniści w chicagowskim konsulacie. Zamknął Pan drzwi swojego gabinetu i milczał.

Nie przypuszczam, że Pan stchórzył. Przypuszczam, że Pan po prostu wiedział, że nie ma Pan tym ludziom nic do powiedzenia. No i, w jakim języku rozmawiałby Pan ze swoimi rodakami? Czy może, jak św. Paweł z Chrystusem, po łacinie, a nie aramejsku? Do demonstrujących Polaków prezesowi Kongresu Polonii Amerykańskiej nie wypadało przemawiać po angielsku. Byłaby to kompromitacja. A z rodzinną mową, która ponoć jest nie tylko arką przymierza, ale i najpiękniejsza w świecie - szkopuł. Obawiam się, że nie potrafi Pan samodzielnie sformułować żadnej ważniejszej wypowiedzi po polsku na piśmie, nie potrafi Pan także swoich myśli po polsku wyartykułować polskiemu rozmówcy. No, bo wszyscy wiemy, jaka jest Pańska polszczyzna. Czy wynagrodzenie, które w ZNP Pan pobiera nie stało się dla Pana zachętą do dobrego poznania języka ludzi, których przynależność do ZNP gwarantuje Pańską pensje?

Wśród Pańskich oponentów znajduje się wielu ludzi doskonale znanych społeczności polonijnej. Dlaczego wobec tych ludzi stawia Pan tak ryzykowne pytanie, z góry ich potępiające. Powtórzę je: "Jaki mają interes (oponenci p. Spuli - p..m.) w podżeganiu do konfliktów w naszej społeczności?" No I, o kogo tu w końcu chodzi? O Andrzeja Burghardta, Stanisława Śliwowskiego, Natalię Kamińską, Edmunda Lewandowskiego, Mariusza Szajnerta, prof. Zdzisława Wesołowskiego, Jerzego Bogdziewicza, Maurycego Leszkiewicza, Michaela Mietka Dutkowskiego, Anię Karwan, Genowefę Jurek, Zdzisława Jurka, czy wreszcie członków Klubu Gazety Polskiej Chicago 2 i Patriotycznej Polonii w USA?

O jakim konkretnym interesie polonijnym Pan mówi? Równie ja mógłbym Pana zapytać: po co nam jakiś niedouczony przywódca w ważnej, niby czołowej organizacji, któremu najprostsze polskie teksty i przemówienia trzeba tłumaczyć tam i z powrotem z polskiego na angielski? Podobnie jest zresztą w innych organizacjach polonijnych, które albo polonijnymi być przestały, albo wyzbyły się języka polskiego w ramach organizacyjnych i są tylko polonijnymi ze względu na zgromadzony kapitał.
Co Pan, Panie Spula, robi w ZNP i KPA? Czy już na tyle zapomniał Pan o swoim polskim pochodzeniu, że nie zauważył Pan, że w katastrofie smoleńskiej zginął również członek Pańskiej organizacji? Dlaczego nie zdobył się Pan na zwykłe w takim wypadku złożenie kondolencji rodzinie? Czy tak bardzo chciał być Pan postrzegany jak "poprawny politycznie"?

Nawet nie zna Pan dobrze historii kraju, którego obywatelstwo Pan posiada. Zaleca Pan oponentom obecnej administracji polskiej (czy polskiej?) jedyne wyjście: czekanie, aż zakończy się jej kadencja, aż do następnych wyborów. A tak akurat być nie musi, a często nie bywa. Ileż to już razy gniew ludu zmiótł z urzędów demokratycznie wybranych liderów (oczywiście, poza tymi z KPA, bo tam akurat pozycje są żelazne!). Byliśmy świadkami upadków niejednego demokratycznie wybranego przywódcy, Richarda Nixona na przykład, a o perypetiach jurnego Billa Clintona czy obecnego gubernatora Wisconsin Scotta Walkera nie wspominając Zasłanianie się potrzebą "dobrych relacji" z partiami będącymi przy władzy i ich przywódcami dla osiągnięcia "dobrych celów" dowodzi całkowitego braku jakiejkolwiek wiedzy czy nawet intuicji politycznej. Osoba, która pomagała Panu sformułować ten punkt, działała wyraźnie na Pańska szkodę, bardziej niż wszyscy Pańscy oponenci razem wzięci - bo takie stwierdzenie dowodzi jedynie kretynizmu i braku podstawowej wiedzy historycznej. Rząd USA nie ze wszystkimi reżimami dyskutuje i nikt na przykład w Stanach Zjednoczonych nie pochwala prób utrzymania dobrych stosunków z przywódcami, tłamszącymi demokrację.

A wie Pan, Prezesie Kongresu Polonii Amerykańskiej, ile to w Polsce zamordowano ludzi z powodów politycznych? Ilu zginęło za głoszenie prawdy? Za to, że nie chcieli być, jak Pan, neutralni? Za to, że wykazywali niepoprawną politycznie chęć wyjaśnienia przyczyn katastrofy w Smoleńsku, czy wskazywali na niecne praktyki i przekręty finansowe polskiej administracji. Przypomnę tutaj nazwisko młodego, odważnego, szlachetnego chłopaka, dziennikarza, ur. w roku 1968, Jarosława Ziętarę. Nie ma go. Kiedy zginął, miał tylko 24 lata. Nie stanął za nim Kościół, papież, Polonia, Kongres Polonii Amerykańskiej. A lista pomordowanych jest długa... Pan, jako prezes KPA, powinien uczyć się tej listy nazwisk na pamięć. Zamiast udzielać surowych reprymend na przykład rządowi litewskiemu, trzeba może było zwrócić baczniejszą uwagę na poczynania grupy Tuska i potrafić się do niej ustosunkować. No, bo przecież tylko ślepy i głuchy politycznie matoł nie dostrzega, że ta administracja, wyłoniona w demokratycznych wyborach (czy rzeczywiście uczciwych i demokratycznych, bez dezinformacji i akcji sabotażowej?) przybiera coraz bardziej cechy dyktatorskiego, krwawego, oszukańczego reżimu, coraz częściej powracając do tych metod przemocy, które do perfekcji opracował reżim komunistyczny.

Bardzo chciałbym wiedzieć, Panie Prezesie, co Pan powie swoim członkom w chwili, kiedy Polakom w kraju uda się osiągnąć swoje cele, kiedy na przykład najbliższa przyszłość rozprawi się z działalnością poszczególnych partii i zostaną one zdyskredytowane? Albo: co Pan zrobi w chwili, kiedy uda się udowodnić, że tragedia smoleńska była wynikiem zaplanowanej na zimno zbrodni, drugim Katyniem?

Czy powie Pan wtedy: staraliśmy się być bezstronni i poprawni politycznie....
Ale kto Panu w to uwierzy? Polacy znają powiedzenie o korytach, przy których tak bardzo chcą trwać liderzy wszystkich nacji i maści.

A wie Pan, co się mówi w Chicago o prezesie KPA? Otóż w kuluarach organizacji polityczno-społecznych i kołach do nich zbliżonych mówi się i to, o zgrozo, bez ogródek, że wszystkie ostatnie Pańskie oświadczenia, zwłaszcza te o neutralnej postawie w sprawie zbrodni smoleńskiej i dyskryminacji i nękaniu niezależnych mediów związane są z donacjami, jakie polski minister spraw zagranicznych ma przekazać polonijnym organizacjom. Że i Kongres coś chce tu załapać z żywej gotówki, bo przecież jego sytuacja finansowa nie jest najlepsza. A tak, jak Polska da, to będzie można podnieść pensje co ważniejszym i bardziej neutralnym urzędnikom Kongresu. Że wszystko, o zgrozo, sprowadza się tylko do prób załapania mamony

.Nie wiem, czy to prawda. No, bo wie Pan, czego to ludzie nie mówią, zwłaszcza ci, na urzędach, spece od reprezentacji, którzy pragną przede wszystkim i dla siebie coś uszczknąć.

Tak bardzo bym chciał, aby chociaż w tym wypadku był Pan inny. Pragnę tego choćby ze względu na dobro wychodźstwa polskiego w świecie.

Edward Dusza
pisarz emigracyjny,
b. członek KPA Środkowego Wisconsin
i RSP Pomost,
członek zarządu Towarzystwa Krzewienia Nadziei

Wersja do druku

Jan Orawicz - 31.07.12 0:02
Towarzyszu"księgowy" kto tu towarzysza popędził na tę rubrykę z taką wiedzą z czarną kitą? Człowieku, kiedy ty wreszcie wyrośniesz z obłudy???!!! Tylka bacz na to, oby ci nie zabrakło czasu na takie wyrośnięcie...

Babcia Konstancja - 04.07.12 18:32
Panie @repatriant! Jak Pan śmiesz takie rzeczy przypisywać p. Edwardowi Moskalowi. E. Moskal to patriota Polski z krwi i kości. Nawet w samej Polsce takich nie ma.

Komuna i żydokomuna robiła i robi wszystko żeby zdyskredytować tak wielce zasłużonych dla Polski i Polonii Polaków. Rozbijała i rozbija środowiska polonijne w USA i Kanadzie. O tym polonusi muszą pamiętać.

Pan Edward Moskal na trwałe zapisał sie w naszej pamięci jako nieugięty i prawy Polak i patriota. Taki już pozostanie w naszej pamięci oraz w historii USA i Polski.

Wszelkie negatywne domysły są tutaj nieuprawnione.

Polonia w USA powinna ufundować Edwardowi Moskalowi symboliczny pomnik, aby całe rzesze Polonusów mogły Go zapamiętać po wsze czasy.

Musimy chronić jego dobre imię wielkiego Polaka i Amerykanina. To nasz, Polaków obowiązek.

Tak nam dopomóż Bóg.

Babcia Konstancja

Repatriant z USA - 20.06.12 9:41
Czy śp. Edward Moskal, uważany za wzór patrioty Polaka nie został czasami zwerbowany przez agentów żydokomunistycznych z Polski?

Nic nie sugeruje, proszę mi wybaczyć, ale w Polsce było juz tylu uważanych za patriotów a okazało sie że to agenci bezpieki , nawet jak okazało się były prezydent Wałęsa spodlił się i współpracował z bezpieką jako TW "Bolek".

To, że słuzby żydopolskiego rządu stale infiltruja środowiska polonijne w świecie nie ulega najmniejszej wątpliwości.

Kwestia jest tylko ilu działaczy organizacji polonijnych zgodziło się na współprace z bezpieką i zostali zwerbowani.

Tego chyba do konca nie wiedzą nawet polskie słuzby w Warszawie.

Oczywiscie CIA, MOSAD, GRU i inne słuzby też posiadaja bogate budżety i mamią nimi naszych polonusów. Od przybytku głowa nie boli. Agentura to bardzo dobre narzędzie do rozpracowywania duzych środowisk i organizacji.

Pojedyńczy działacze polonijni niczego nie wskórają sami. Muszą przyjąć do świadomości z kim maja do czynienia i w jak waznych państwach żyją i działają.

Żadne państwo nie odrzuca okazji zainstalowania agentów gdzie ma takie mozliwosci i środki, tym bardzie w USA.

Agenci byli są i będą w KPA, czy to sie komus podoba czy nie.

Agamemnon - 28.04.12 15:28
Zróbmy tak Panie ~księgowy. Media polskojęzyczne pozostaną tak jak były, natomiast mass mediom katolickim pozwólmy funkcjonować na multipleksie. Skoro twierdzi Pan, że jest O.K.
Telewizja Trwam posiada wymagany kapitał.

Widzi Pan teraz Wasz przekręt?

Bolesława Sulika miał postawić PiS przed Trybunałem Stanu - dlaczego tak się nie stało?
Czy stanie przed nim Komorowski , Tusk i Dworak? zobaczymy, będzie to sprawdzian następnej ekipy.

ksiegowy - 28.04.12 3:27
"Wiesław" coś pisze o likwidacji TvTrwam ??? Ktos Waszeci potężnych głupot nagadał. Otóż telewizji Trwam nikt nic nie zabiera !! Jak była na satelicie Astra i innych - tak pozostaje. Jak była w kablówkach tak i jest. Fundacyja nie dostała jedynie miejsca na cyfrowej platformie naziemnej ( tzw. multipleks) , a nie dostała bo nie ma wiarygodności finansowej. Najpierw się ukrywa dochody i nie składa sprawozdań finansowych a potem jęk, że nie dopuszczają do biznesu. Trzeba się zdecydować - albo cnota albo przyjemnośc! Tłumy manifestują choc nie wiedza o co., jak widać wiedzy z wiarą nie po drodze, bo ciekawośc to pierwszy stopień do piekła.

wladyslaw - 30.03.12 21:37
Zgadzam się z Panią Konstancją w zupełności i dziękuję za szczegółowy komentarz. Chciałbym jednak zaznaczyć, iż dokładanie każdej cegiełki ma olbrzymie znaczenie jeśli nie w kwestii finansowej, to na pewno moralnej. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że żadna gazeta nie jest w stanie utrzymać się z czytelników. Ogromny wpływ, to sama reklama, a dotacje rządowe są olbrzymią kropką nad i. Kupujemy (nie wiedzieć czemu) te szmatławce i choćby tym sposobem popieramy Urbana czy innego wydawcę. Nie każdy wstępujący do jakiejkolwiek partii czerpie z niej korzyści, ten przywilej dotyczy " wierzchołka góry", ale każdy członek, to głos poparcia i liczba, która nie jest bez znaczenia. Można by ten temat rozwijać w nieskończoność, ale nie istnieje taka potrzeba. Wszyscy wiemy o ci chodzi.
Z przyjemnością czytam komentarze Pani Konstancji i jestem godny podziwu. Dobrego pióra nie trzeba reklamować, to się czuje.

Pozdrawiam serdecznie. Władysław Panasiuk

Babcia Konstancja - 30.03.12 10:01
@Władysław Panasiuk.

Z tym niekupowaniem prasy tj. antypolskich szmatławców niewiele można zdziałać. Jest to zapewne forma oddziaływania Polaków na te żydowskie media polskojęzyczne ale nieskuteczna do końca.
Jako uzurpatorzy władzy w Polsce oni przećwiczyli już różne warianty funkcjonowania swoich mediów. Jedną z metod jest wspieranie tych mediów przez konstytucyjne władze RP. W jaki sposób?

Prosto i łatwo. Ko śledzi prasę ten wie , że GW czyli GW-ardyjska bojówka prasowa żydowskiego koncernu prasowego "ZMORA-POLAKÓW" skurczyła się z poziomu ok 450 tys. egzemplarzy do ok. stu kilkudziesieciu tys. egz. Polacy wyrażnie dali odpór temu antypolskiemu szmatławcowi propagandowemu polskich Żydów. Na pomoc GW i innym szmatławcom ruszyły władze RP robiąc zamówienia reklamowe, publikując rządowe potrzeby w zakresie propagandy rządowej. "Gówno Wielkie" takie datki rządowe traktuje jak ożywczy tlen.
Dochodzą do tego zamówienia rzadowe zlecane w trybie bezprzetargowym na kwoty mniejsze niz wymagają to przepisy o zamówieniach publicznych.
W taki oto sposób sprawujący nad Polska i Polakami władzę finansują ten żydowski "łorgan" antypolskiej propagandy. Są jeszcze inne formy wspierania jak choćby tzw. "lokowanie produktu" jako forma reklamy, którą skwapliwie rządzący wykorzystują do przekazywania dotacji.

Ten system przemocy i ogłupiania Polaków trudno zwalczać. Zaangażowane w to są potężne kapitały. Dochody ze sprzedaży gazet stanowia tylko cześć zysków. Bywa że samo wydawanie gazety jest niedochodowe i przynosi straty. Największe zyski czerpią oni z reklam, również gazetowych i zamówień.
Na co Polacy nie maja już wpływu.
Oni mają juz stałych klientów w postaci polskiego żydowstwa i lewactwa.
Pamiętam z pracy jednego z działaczy komunistycznych, że pierwszym działaniem w pracy było wypicie kawy i lektura dwóch szmatławców tj. "NIE" Mośka Urbana i "Gazety Wypierdnej" "cadyka" Aarona Shechtera.
Ci stali czytelnicy bądą trwać na pozycjach wspierania polskojęzycznych mediów żydowskich.

Polacy nie maja dużego wyboru. Muszą znależć się w Polsce patriotyczne siły rodzimego kapitału podjecia się działań tworzenia czystopolskich mediów nie obarczonych żydofilskim nawisem propagandowym.

Ostatnie wybory w Polsce dały mandat społeczny ekipie, która poczuła wiatr w żaglach i zaczęla rozprawę z Polakami na wszystkich frontach polskiej egzystencji. Nie ma dziedziny zycia, w której ta oszukańcza ekipa władzy drenuje kieszenie Polaków i obniża poziom ich zycia. Sama zaś w sprytny sposób buduje z Polski żerowisko do wypasania się kolesiów i watah bezpieczniackich. Do tego dochodzą działania tego rządu , które w perspektywie czasowej już kilku lat w drastyczny sposób zaczną działać na szkodę Polski i Polaków.
Teraz planują zabrać chorym i kalekim starcom zasiłki pielęgnacyjne bo wyliczyli na swoich żydowskich kalkulatorach, że tutaj też można uszczknąć niemałe kwoty.
Trwa realizacja kolejnego etapu wariantu rozbiorowego Polski.
http://vod.gazetapolska.pl/1421-stanislaw-michalkiewicz-rozmowy-kulturalne-dagmary-sieminskiej

z Bogiem Babcia Konstancja

wladyslaw panasiuk - 29.03.12 4:08
Czy nie uważacie Państwo, że prezesi są częściowo naszymi tworami. Zapisujemy się niemal do każdej organizacji (partii) nie znając do końca powodów tej decyzji. Popieramy nieudolne zarządy, a często też wybieramy jegomościów. Rosną nam prezesi jak grzyby po deszczu i mówią niekiedy niestworzone i przedziwne rzeczy.
Doskonała znajomość historii i dwóch języków powinna być pierwszym i nieodzownym warunkiem kandydata na to stanowisko. Nie jestem polonistą, ale kiedy słucham tych panów zaraz mi się śni nauczycielka języka polskiego. To są nasi reprezentanci, czy nie zasługujemy na młodych, wykształconych prezesów? Zapewniam, że są tacy. Narzekamy, ale wciąż popieramy. Gdybyśmy nie kupowali "gazety wyborczej", "nie" dawno by nie istniały. Reprezentanci robią to, na co im pozwalamy. Każda osoba publiczna musi dobierać i ważyć słowa, ale do tego potrzebny jest ich zasób. Trudno z kilku przedziwnych słów stworzyć alfabet. Środowisko pisarzy w naszym stanie wcale nie jest małe, dlaczego zatem jedynie Edward Dusza zauważył ten niechlubny proceder. Wiem! inni oczekują na medale, a taki wpis może przekreślić mizerną karierę. Wszystkich bez wyjątku pozdrawiam serdecznie.
Władysław Panasiuk

Robert - 27.03.12 13:29
Z całą pewnością pieniądze idą w parze z polityką dajacych - niema nic za darmo. Tymbardziej, że realizuje sie polityke zdalnie sterowana, o co zabiegał MSZ Cimoszewicz - upychając na placówki dyplomatyczne i w srodowiska emigracyjne agentów SB UB i w tym szkolonych też przez KGB. Są też przytółki dla, nietykalnych a teczki niedostepne.

Jedyną alternatywą jest - tworzenie organizacji polonijnych niezaleznych, z transparentnym zarzadem i członkami - prawdziwymi Polkami. W dzisiejszym rozgardiaszu, ta opcja może doprowadzić do wzrostu - a do zaniku tych co za pieniadze penetruja nasze życie emigracyjne. Organizacje niezależne z tego co sie orietuję - osiągają zupełnie dobre wyniki w tym i finansowe. Za pieniądze - to jest uprawianie prostytucji.

Babcia Konstancja - 26.03.12 15:30
Szanowny Panie Edwardzie!

W pełni podzielam Pańskie spostrzeżenia i uwagi. Ci, którzy dzierżą władzę w Polsce bardzo dobrze znają sie na socjotechnice i socjologii.
Ich metody sprawowania władzy dotyczą nie tylko tubylców zamieszkujacych w naszym nieszczęśliwym kraju, ale również szerokiej masy Polonii zamieszkującej na różnych kontynentach w tym Polonii amerykańskiej.

Jak oddziaływać na Polonię amerykańską . Ano wymyslono na świecie pieniądz.
Podobno fenicjanie to zrobili pierwsi.
Badając stosunki społeczne stwierdzono, ze pieniądz odgrywa niebagatelną rolę w stosunkach między ludźmi.
Istnieje w obiegu takie brzydkie powiedzenie.
"Dla pieniędzy ksiądz się modli, dla pieniedzy lud się podli, dla pieniędzy się ożenię, dla pieniedzy serce zmienię."

Osobiście nie wyznaję tych rzekomych prawd w tym powiedzeniu ale socjologia i socjolodzy przyznają mu pewne priorytety.

Jedną z metod socjotechnicznych oddziaływania na organizacje polonijne jest finansowe dotowanie ich przez senat Rzeczpospolitej Polskiej.

Dotujący czyli aktualnie sprawujący w Polsce władzę nie są obojętni na głosy płynące ze srodowisk polonijnych szczególnie tych zorganizowanych.
Te organizacje , które zaczęły same skwapliwie przyjmować pomoc rządu RP w postaci niemałych kwot pieniężnych same stały sie zakładnikami mamony.
Nie mogą juz swobodnnie wyrażać swojej opinii na temat sytuacji politycznej, społecznej i gospodarczej ponieważ słyszą to uszy decydentów w Polsce rozdzielających środki finansowe dla organizacji polonijnych.

Niesforne organizacje i działacze polonijni podlegają juz ocenie władców Polski i mogą zostać pozbawieni dotacji jeżeli w ocenie zostaną uznani za "niezsubordynowanych". Część działączy polonijnych boi sie takich ocen i woli milczeć ze słowami krytyki i poparcia działąń antyrządowych w kraju.

Działacze polonijni uznają, że nie można kąsać ręki z której sie jada.
Stąd ich statystowanie i brak jasnego stanowiska w kwestiach przez Pana podnoszonych.

Jeszcze raz okazuje się, ze "jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze". Nie są to małe kwoty, zarządzanie nimi daje zawsze mozliwości uszczknięcia mniejszych lub większych kąsków dla siebie.

Drugi problem to jednak problem polskich Żydów, agentów SB i tzw. "czerwonej chołoty" w Kongresie Polonii Amerykańskiej.
Ten problem muszą Polonusi z USA i Kanady szybko sami rozwiązać w ich dobrze pojętym interesie. Inaczej KPA zostanie raz na zawsze opanowana przez służby specjalne RP.
Już sam Stalin mówił, że "nie ważne kto głosuje, ważne kto głosy liczy".
Po wojnie 1945 r. mieliśmy duzo przypadków fałszowania wyborów w Polsce.

Środowisko Polonii amerykańskiej musi ponownie zintegrować się i porozumieć. Są siły wśród KPA (m.in. polscy Żydzi), którzy za wszelka cenę bedą rozbijąć integrację i jednoczenie się polonusów na obczyźnie.
Polonusi muszą odrzucić wszelkie formy zazdrości i nienawiści.
W jedności siła, Rodacy!

pozostaję w duszy z p. Edwardem Duszą

pozdrawiam Babcia Konstancja

Wiesław - 24.03.12 17:30
O tych nikczemnych sprawach w KPA pisał już dawno znany Polonii szczególnie na wschodnim wybrzeżu USA były członek pierwszej Solidarności z Poznania Grzegorz Michalski http://poloniawashingtondc.blogspot.com/2009/02/frank-spula-prezes-kongresu-polonii.html
Jak wiemy Polonia w USA jest ostatnio zbulwersowana postawą i oświadczeniem ,,dowództwa" KPA w Chicago w związku z katastrofą smoleńską oraz zamknięciu tv TRWAM. KPA milczy i do dziś nie stanął po stronie prawdy-- hańba!
Bardzo polecam także artykuły Grzegorza dotyczące sytuacji w Polsce z cyklu ,,Polska w okowach mafii". Wyszedł już dziewiąty odcinek. Wyszukiwarka google -- ,,Polska w okowach mafii". Wiesław B.

Jan Orawicz - 24.03.12 14:43
Drogi poeto Edwardzie ciesze się z tego Pańskiego, jakże celnego głosu w sedno przykrych spraw jakie przez wiele lat narosły w Kongresie Polonii Amerykańskiej. Ja tnen twór pojmuję głównie tak,że jest to po prostu jeden z duźego kalibru spadków,które Polonia USA odziedziczyła po czerwonym zaborcy Polski. Ta organizacja,jak wszystkie inne twory naszej polskiej diaspory, jest nafaszerowana jak nic znoskami UB,SB i aktywistami PZPR. Gdzieś 7 lat temu cały ten czerwony aktyw KPA przeważył w głosowaniu nad sprawą przeprowadzenia lustracji w tym polonijnym tworze,w którym czerwoni stworzyli sobie po prostu bazę ze swych krasnych znosków. Te itp. sprawy poruszał wtedy na swych łamach "Kurier Codzienny" Pana A. Ocytko. Wówczas i ja w tej gazecie wyraziłem swoje krytyczne spojrzenie na ten polonijny przykry spadek po komunie. Jestem zdania,że pierwszy pan Spula , jako Głowa tego s p a d k u powinien przedstawić swoje zaświadczenie z IPN. Jeżeli się tego towarzystwa wzajemnej czerwonej adoracji nie usunie z KPA, to tak będzie jak jest, czyli nie po polsku!!!
Łączę pozdrowienia

Robert D Bastien - 23.03.12 22:55
Szanowny Panie Edwardzie. Chociaż jestem daleko, podzielam Panską opinię i prawdę o KPA, dotyczy to wielu organizacji - Życzę Wytrwałości. Robert D Bastien.

Wszystkich komentarzy: (13)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

16 Września 1991 roku
Zmarł Mieczysław Czechowicz, polski aktor (ur. 1930)


16 Września 1825 roku
Zmarł Franciszek Karpiński, poeta, przedstawiciel sentymentalizmu.


Zobacz więcej