Niedziela 18 Sierpnia 2019r. - 230 dz. roku,  Imieniny: Bogusława, Bronisława

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 13.03.12 - 12:23     Czytano: [1752]

Dział: Godne uwagi

Niepewne jutro


Plany człowieka często wybiegają poza naszą wyobraźnie, są dość śmiałe i zbyt pewne. Pewność w dzisiejszych czasach należy do słów bardzo abstrakcyjnych, by nie powiedzieć pysznych.

Planować trzeba, bez żadnych planów nie można kłaść się do snu czy rano się budzić. Ale człowiek zbyt pewien siebie, swoimi planami wychodzi poza obręb możliwości. Nikt nie może mieć pewności, co do jutra. Nawet zapiski historyczne stoją pod znakiem zapytania, wszak piszą je na zmianę różni ludzie, najczęściej związani z rządzącymi. Naród ma wielki wpływ na historię, ale nie na jej pisanie. Kiedy umierają świadkowie - zostają poszlaki, którymi można w dowolny sposób manipulować. Odchodzą świadkowie Katynia i innych zbrodni, zabierając tajemnicę do grobu. Pozostają gdzieś w archiwach zapiski, które można pożyczać, podrabiać, czy zamieniać na podobne. Ostatnio rzeczywistość pokazała, że to jest całkiem możliwe i nawet nie zbyt trudne. Raz wydaje się na ludzi wyroki, później za nie przeprasza i tym sposobem nie wiemy, kto kim był i kim jest. Zmieniają się rządy, zmienia się IPN, a wraz z nimi dokumenty i nasza barwna historia. Skłócony naród wytyka palcami podejrzanych i oskarża zaocznie. Kto jest podejrzanym!– wszyscy. Tracimy więc energię na niewiadome, a tymczasem umyka nam stracony dzień za dniem. Stoimy w miejscu, ba! często się cofamy. Od jakiegoś czasu nie jesteśmy narodem jednolitym, choć w potrzebie potrafimy się szybko jednoczyć. Ostatnia tragedia kolejowa, a wcześniej inne katastrofy i kataklizmy pokazały, że mamy wciąż sumienie i wielkie serca. Dlaczego nie może tak pozostać, co tak na prawdę nas różni! Świat podzielił nas na frakcje, polonia również: kto pisze w oznaczonym literą „L” Dzienniku Związkowym, nie może tego czynić w Kurierze, któremu nadano literkę „P”. Nie można zabierać głosu w dwóch różnych radiostacjach (chyba, że nadają na tej samej fali). Skoro ceny kaszanki i zupy ogórkowej mogą być zbieżne w każdej audycji, dlaczego poglądy bywają różne. Trudno zrozumieć te podziały, czy znowu chcemy mówić jednym głosem?. Kiedy rządził PIS, nie pasował im śp.Lepper, który był sprytny i wiedział zbyt wiele, mówił głośno o tym, co trzeba było przemilczeć (np. więzienia ), których istnienia wyparł się premier i prezydent. Prawica zrzekła się władzy tylko dlatego, że śp.Lepper i Giertych przeciwstawiali się Unii, z którą podpisano traktat. Trzeba pamiętać o wszystkim: o dobrych stronach, ale nie zapominać również o złych. Polskę sprzedawali wszyscy, bez wyjątku, choć jedni mniej, drudzy więcej. Wszystkie sukcesy przejściowych rządów, były i są sukcesami na papierku. Ludziom się żyje coraz gorzej i to jest wyznacznikiem „wszystkich zasług rządzących”. Od kiedy pamiętam, wszystkie rządy doskonale dbały o siebie i na ten cel nie szczędziły grosza.

Powracając do podziału: redaktor jakiegokolwiek medium powinien być bezstronny, a co mamy? Stronniczość, dyżurni radiowi nadają audycji bieg, to prawdziwi eksperci od wszystkiego. Niech się tylko ktoś wychyli i powie marne słowo na jakiegoś prezesa, natychmiast jest z prawicy wyklęty, ba! wyłączony. Odciąć czyjś głos, to jakby zatrzasnąć drzwi przed nosem, czy tak powinien się zachowywać katolicki redaktor? Jak mówi jeden z prezesów: ”w pewnym synsie” musimy mieć własne racje. W wielkim procencie jesteśmy narodem katolickim, przynajmniej tak mówią dane. Założenia naszej religii są piękne, ale czy my je przestrzegamy? W wielu przypadkach jesteśmy zaślepieni, bezkrytyczni, nieomylni w poglądach – słowem zachowujemy się jak fanatycy, a może już nimi jesteśmy. Nadgorliwość, to poważne nadużycie, a już na pewno bliskie dewocji. Nadużywamy wielu poważnych słów, choć bez tego można być najlepszym Polakiem i patriotą. Prawdziwych Polaków i patriotów nie brakuje, oni są najcichsi, dla nich rozgłos nie istnieje. Każde pożywienie smakuje, kiedy weźmiemy pod uwagę umiar. Ważne, by się najeść, jednocześnie zachowując apetyt. Chciałbym zaznaczyć, iż nie jestem zwolennikiem żadnej partii, niemal wszystko, co dzieje się w Polsce od moich narodzin uważam za błędne. Były jakieś plusowe przebłyski, dlatego użyłem słowa „niemal” Polityką należy się interesować, gdyż stała się częścią każdego z nas, ale przy tym zwrócić uwagę na mądrych Czechów, Węgrów, a nawet Anglików. Ich rządzący w wielu przypadkach opowiadali się za interesami swoich narodów, kiedy nasi byli na to obojętni. Tak było za PIS u i tak jest teraz, podpisywaliśmy wszystko, by się przypodobać wielkim, nawet zapalaliśmy w oknach obce świece i ożywiliśmy masonerię. Błędy robią ludzie, więc dlaczego o nich nie mówić! Nie potrafimy być bezstronni. Nie wolno nikomu przypisywać zasług, których nigdy nie było. Powinniśmy się trzymać krajów podobnych do nas, a nie służyć obcym za wszelką cenę. Przez trzydzieści parę lat nie potrafimy ukarać sprawców stanu wojennego, ba nawet niektórzy uważają ich za autorytety i słuchają ich beznadziejnych rad. Bez rozliczenia przeszłości nie można marzyć o dobrej przyszłości. Historykom nie wystarczy życia, jeśli będą przywozili raz w roku po dwie teczki zmarłych ubeków. Wielu z nich żyje, w dodatku mają się dobrze. Należy bronić telewizji Trwam, ale też zwrócić uwagę na inne, równie ważne sprawy. Konsul zignorował protesty, a my nadal zapraszamy go na imprezy i robimy wszystko, by nas raczył zauważyć. Lubimy się pokazywać za wszelka cenę, dlatego nas ignorują, choć czasami z grymasu wyjrzą przez okno. Rozbijają nas media, nasłani nieznani sprawcy, a do reszty rozbijamy się sami. Mamy tysiące pomysłów na uzdrowienie Polski, ale jakoś nie wracamy, by Ją uzdrawiać, przecież wizy nie potrzeba lecąc w tamtym kierunku. Dziwimy się naszym rodakom w kraju, że niewiele robią, by zmienić zło, a co my robimy? Zła i tutaj nie brakuje, chwalimy jakiś zmyślony dobrobyt, milczymy, gdy wybuchają wojny. Lubimy jedynie mówić i posądzać innych z byle powodu, a kiedy ktoś napisze o nas prawdę, wyciągamy z siebie resztki pozostałej elokwencji, by zaznaczyć swoje istnienie. Spójrzmy ile kontrowersji wywołała zmarła noblistka, a przecież wszystko było i jest nad wyraz jasne. To, że zostawiła po sobie mieszkanie i milion zielonych, nie zmywa jej niechlubnej przeszłości. Nie wszystko można kupić za pieniądze, gdyby tak było, każdy bogaty człowiek byłby aniołem. Tylko nieliczni poświęcili swój cenny czas, by rozjaśnić umysły wielbicielom stalinizmu, byłym członkom tej samej partii. Jesteśmy zbyt podzieleni, nie trafiają do nas żadne argumenty. Chcemy być sprawiedliwi, ale nie potrafimy, nasi idole zadbali o to przekonując do jedynej słuszności. Gdzie byli kilka lat temu i dlaczego dopuścili PO do rządu?

Rządzi nami Unia, (której naród pragnął)i choćby zmieniło się jeszcze sto rządów, wytyczne będą te same. Nie stać nas na modernizację wałów ochronnych, polepszenie taboru kolejowego, zwiększenia emerytur, ale stać nas na wyrzucenie kapitału, który w żadnym przypadku nie trafi do rąk Greków. Szarmancką Polskę stać na wiele, zawsze tak było, bo my kochamy służyć. Rozwiązano szkoły zawodowe, technika, zastanawiam się, kto w przyszłości upiecze chleb, poprowadzi lokomotywę, oszkli okno. Wprowadzamy prywatne uczelnie, by mnożyły bezrobotnych. Nie wszystko, co prywatne musi być dobre, w tym przypadku jest mierne. Mamy wspaniałych przywódców, którzy miast zapewnić pracę we własnym kraju, załatwiają nam służbę u bogatego baora. Wykształceni młodzi ludzie zamiatają chodniki za granicą, a „profesorowie” po zawodówce wykładają na uniwersytetach całego świata. Lubimy się cieszyć z bogactw obcego, a sami przymieramy głodem. Jesteśmy narodem kontrowersyjnym, ale wcale nie głupim, jedyną naszą wadą jest to, że nie umiemy się upominać o swoje, choć bijemy się za innych na całym świecie. Uwielbiamy sojuszników, których nawet nie stać na głupią wizę. Jeśli rząd (przez okres czterech lat) nie może załatwić obiecanej wizy, to co w ogóle może! Mało tego, łudzimy się, że pomogą nam w rozwiązaniu zagadkowej katastrofy. Każdy wielki ma swoje własne problemy i nigdy nie stanie przeciwko podobnemu. Te dwie planety nie mogą się zderzyć, gdyż groziłoby to wielką globalną katastrofą. Może być jeszcze pięć zimnych wojen, ale do gorącej nigdy nie dojdzie, kto twierdzi, że jest inaczej, nie powinien zajmować się polityką. Takie są realia świata, a my musimy radzić sobie sami, musimy wypić piwo, które przez wiele lat sami warzymy. Za każde gospodarstwo odpowiada jego właściciel. To naród rządzi każdym krajem. Rząd wykonuje to, na co mu naród pozwala. Kiedy kilka tygodni temu podrożało w Polsce paliwo, na protest w Warszawie wyjechało kilkanaście taksówek, a stolica liczy ponad dwa miliony ludzi. Czy to nie można nazwać przyzwoleniem? Przykłady można by mnożyć w każdym niemal przypadku. Czy petycji o umieszczeniu TV Trwam na cyfrowym systemie multipleksu nie mogła podpisać połowa mieszkańców kraju, wszak prawie wszyscy (około 40 mln.) jesteśmy katolikami. Każdy z nas dobrze wie, że milczenie jest przyzwoleniem, a nikt mi nie udowodni, że mamy problemy z mówieniem. Kłóćmy się dalej, a nasza niepewność jutra przybliży się do nas w mgnieniu oka. Nie widzę mędrca w żadnej partii, który potrafiłby wyprowadzić nasz kraj na prostą. Partie, to nic innego jak przemieszczanie się tych samych „członków” na różnych stanowiskach. Żaden z nich dotychczas nie potrafił udowodnić, że jest w stanie skutecznie rządzić. Wielka biurokracja nie potrafi wprowadzić żadnej sensownej ustawy, wszak każda służy własnemu środowisku. Tak wiele ustaw nie pasuje do zwykłego człowieka. By stać się samodzielnym nie koniecznie trzeba być uczonym, ale uczciwym i słuchającym głosu narodu. Są ludzie bezpartyjni, potrafiący sprostać tym zadaniom. Ale czy my potrafimy podporządkować się prawemu przywódcy po tylu latach bałaganu? Jak odzyskać sprzedaną Polskę i prawdziwą wiarę w Boga i ludzi. Jak uciszyć spory i zjednać skłócony naród ?– oto pytania, jak na razie pozostające bez odpowiedzi.

Władysław Panasiuk

Wersja do druku

Lubomir - 14.04.12 21:45
Idea kontynentalnej unii to zasłona dymna tworzona na rzecz Niemców - przez Niemców i germanofilów. Podczas gdy komisarz Neelie Kroes podejmowała decyzje o likwidacji polskich stoczni, w ogóle nie przeszkadzało jej, że stocznie niemieckie w Wismar i Warnemuende zostały po raz kolejny wsparte przez niemiecki budżet {190 mln euro}. Na Polskę nałożono szlaban. Zabroniono finansowego wspierania polskiego przemysłu stoczniowego, przez polski budżet. Polski przemysł stoczniowy otrzymał ostatecznie wyrok śmierci z rąk Frau komisarz. Cóż za cynizm płynie od eurokratów, ubolewających nad ogromnym bezrobociem w Polsce?. Czyż nie oni nakręcili ten dramat?.

kos - 28.03.12 14:01
Czym się różni zdrajca na rzecz Rosji, Niemiec, od zdrajcy na rzecz Watykanu? Chętnie też Polskę oddaje w niewole KK.
Jesteśmy pawiem i papugą świata.

Lubomir - 18.03.12 10:45
Lenistwo umysłowe jakie dopada Polaków owocuje tym, że szpicla rosyjskiego, zastępuje szpicel niemiecki. a kiedy Polakom przejada się szpicel niemiecki - do głosu z powrotem dochodzi rosyjski szpicel. I tak obraca się ta pseudo polityczna karuzela wariatka. Można tylko dziwić się, że ziejącym nienawiścią do Polski psychopatom i pederastom powodzi się w Polsce nadzwyczaj dobrze, przynajmniej finansowo. Ma się to nijak do dramatycznej sytuacji finansów niemal wszystkich Polaków. Czyżby większość nic naprawdę nie mogła zrobić?. Czy miniaturowa banda zdrajców może ąż tak wiele?. Z pewnością nie, ale miniaturową bandę należy odizolowć od niemieckiego lub rosyjskiego parasola ochronnego...

Jan Orawicz - 13.03.12 21:26
Drogi Władysławie zgadzam się z Tobą o mały figiel - z góry w dół,ponieważ to samo mi, jako Polakowi cholernie doskwiera! Mam jednak takie własne - z doświadczenia widzenie. Otóż nie mierzę wszystkich jedną miarą. Ja widzę ludzi bardzo inteligentnych,którym nawet zazdroszcze tego wysokiego ilorazu inteligencji,co to się w ich głowach ulokował. Oprócz tego ci Polacy mają doświadczenie z praktycznego boju o wolną Polskę. A to bardzo ważna umiejetnośc... A więc dla mnie ci ludzie to są tacy ludzie,którzy potrafią odróżnić wszelakie ZLO od wszelakiego DOBRA. Oprócz tego, to pierwsze ich głeboko boli,a tamto drukie głęboko cieszy. A zatem popieram tylko i wyłacznie taki zbiór Obywateli RP, którzy chcą Nią rządzić, razem z Narodem i dla Narodu.
A jako katolik - czego wcale nie kryję chciałbym,by wszyscy,co trafiają do sterów RP wierzyli autentycznie w Boga, a nie tylko okazjonalnie, jak to np. zrobił nadal obecny premier III RP. Wtedy myślę że nie byłoby przy państwowej nawie takich,co to ulegają czasowym, różnym modnym trendom i pędom, które,co pokazuje historia cxzęsto zapędzają ludzi w przysłowiowy kozi róg. Taki widzę obecny obraz Polski i okrzykiwanej Unii Europejskiej,która wszem wobec pokazała,że jest "nowoczesnym tworem",dla której słowo Bóg
nie stanowi powodu do szacunku.A o czym to świadczy? Nie muszę odpowiadać,ponieważ wiem,że większość z tych Pąństwa,co zechcą przeczytać ten mój skromny komentarz, zapewne znają odpowieedż na to pytanie. Tutaj przyznać muszę,że w tym zbiorze Polaków,który przyjął nazwę PiS widzę osoby ,którym można powierzyć stery Ojczyste. Bywa, że myślę o takich sprawach,iż nasz wiek,który leci do przodu z nami powinien - gdzieś po swej połówce biegu stworzyć faktycznie nowoczesne pojęcie kierowania państwami, oparte na DEKALOGU i NAUCE. A zatem państwem powinna rządzić nauka opartą na BOSKICH PRZYKAZANIACH. A zatem ludzie powinni powiierzyc stery władzy osobom wybitnym,którzy spośród siębie powinni wyłaniać prezydentów , premierów i ministrów,a nie za pomocą tzw. powszechnych wyborów, bardzo często fałszowanych przez osobników chorych na władze... Oczywiście mam tu na uwadze osoby wybitne z różnych dziedzin wiedzy, w tym z naukowej organizacji pracy i kierowania,którą wspaniale rozwijał filozof Tadeusz Kotarbiński. z lwowsko-warszawskiej szkoły.
Serdecznie pozdrawiam

Wszystkich komentarzy: (4)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

18 Sierpnia 1901 roku
Urodził się Stanisław Mikołajczyk, polityk, działacz ruchu ludowego (zm. 1966).


18 Sierpnia 1946 roku
Oddział J. Kurasia ps. "Ogień" uwolnił kilkudziesięciu żołnierzy podziemia niepodległościowego z więzienia w Krakowie


Zobacz więcej