Środa 21 Sierpnia 2019r. - 233 dz. roku,  Imieniny: Franciszka, Kazimiery

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 22.01.12 - 18:17     Czytano: [1825]

Dział: Godne uwagi

Pięć rosyjskich historycznych kłamstw


Dyskusja o likwidacji pomnika polsko-sowieckiego "braterstwa broni" (tzw. czterech śpiących) pokazuje, że przegrywamy walkę o prawdę historyczną. Przyjmujemy sowiecką wersję historii.

Tymczasem Rosja Sowiecka była pierwszym i najważniejszym sojusznikiem Hitlera. Wspólne działania tych państw doprowadziły do wybuchu II wojny światowej. W 1939 r. oba totalitarne państwa napadły na Polskę. Dopóki Rosjanie nie będą w stanie mówić o faktach historycznych, żadne pojednanie polsko-rosyjskie nie będzie możliwe.


Gdy w latach 60. zaczynał się proces francusko-niemieckiego zbliżenia, historia była jednym z ważnych obszarów na którym rodziło się to pojednanie. Aby zaczął się faktyczny proces polsko – rosyjskiego pojednania, współczesna Rosja musiałaby przestać interpretować w wygodny dla siebie sposób wydarzenia z przeszłości i zaakceptować historyczne fakty. Musi też przyznać się do zbrodni sowieckich na Polakach, jakie miały miejsce w przeszłości. Jeśli tego nie zrobi, polsko - rosyjskie pojednanie nie wyjdzie poza ramy obłudnych uścisków polityków.

Kłamstwo I: Stalin ratował pokój

Nie jest prawdą, że ZSRR przed wybuchem wojny bronił pokoju w Europie. Od początku był, obok Niemiec, państwem, które nie godziło się z ustanowionym w Europie w 1919 r. porządkiem wersalskim. To w naturalny sposób zbliżało oba państwa do siebie. Już w 1922 r. w Rapallo doszło do nawiązania sowiecko–niemieckiej współpracy. To wówczas oba państwa zrezygnowały ze wzajemnych roszczeń wobec siebie, nawiązały dwustronne stosunki i zainicjowały współpracę na różnych płaszczyznach, wśród których najważniejszą była wojskowa. Dzięki niej Sowieci mogli rozbudować swój przemysł zbrojeniowy, zaś Niemcy w sposób dyskretny mogli testować na sowieckich poligonach swoją nową broń, która później posłużyła im do zaatakowania Europy. Nadzieje Stalina na skuteczne obalenie porządku wersalskiego w Europie odżyły, gdy w Republice Weimarskiej do władzy doszedł Adolf Hitler i jego narodowosocjalistyczna partia. Sympatie były obustronne. Nie bez przyczyny Hitler w korespondencji do Stalina tytułował goparteigennosen (towarzyszem partyjnym).Rosnące w siłę hitlerowskie Niemcy otwarcie zmierzały do rewizji porządku wersalskiego w Europie. Z kolei Stalin odrzucając porządek wersalski, myślał, w jaki sposób przywrócić sowieckiej Rosji jej dawną carską mocarstwowość. To czyniło realnym sowiecko–niemieckie porozumienie. Sygnałem do nowej politycznej ofensywy był dla Stalina zawarty w końcu września 1938 r. układ monachijski, w ramach którego kraje zachodnie usiłowały szukać możliwości zaspokojenia rosnących aspiracji hitlerowskich Niemiec. Układ ten wykluczał jednak sowiecką Rosję z udziału w budowaniu nowego europejskiego porządku. Na Kremlu narastała chęć wzięcia rewanżu na mocarstwach zachodnich za wykluczenie Sowietów. Od tej pory sowieckie plany coraz bardziej brały pod uwagę wojnę, jako środek do podziału politycznych wpływów w Europie. Działo się tak mimo oficjalnych deklaracji o zachowaniu w Europie pokoju. Stalin na jednej z narad w październiku 1938 r. podkreślał: „To, że teraz krzyczymy o pokoju, to tylko woal!” Gdy 15 marca 1939 r. niemiecki Wehrmacht wkroczył do Pragi, państwa zachodnie zwróciły swoją uwagę na Związek Sowiecki, jako na potencjalnego partnera w ratowaniu pokoju w Europie. Zaproponowały Sowietom zwołanie konferencji w sprawie wspólnego działania w razie zagrożenia agresją III Rzeszy. Zaledwie kilka tygodni później „do przetargu” o względy Rosji przystąpiły Niemcy. 17 kwietnia 1939 r. dyplomacja niemiecka wyszła z oficjalną propozycją podjęcia dwustronnych rozmów. To była sytuacja o jakiej od dawna marzył Stalin. Kluczową decyzję w tej sprawie podjęto na Kremlu 21 kwietnia 1939 r. Podczas narady sowieckiego Politbiura Wiaczesław Mołotow zaproponował „podpalenie Europy wspólnie z Hitlerem” , co zaaprobował Stalin.

Kłamstwo II: pakt Ribbentrop – Mołotow odwlekał wojnę

23 sierpnia 1939 r. ministrowie spraw zagranicznych III Rzeszy - Joachim von Ribbentrop i Związku Sowieckiego -Wiaczesław Mołotow podpisali w Moskwie dwustronną umowę, formalnie nazwaną paktem o nieagresji. Podpisanie paktu poprzedziły zainicjowane już w kwietniu 1939 r. przez stronę sowiecką tajne negocjacje pomiędzy stronami. Sowietom zależało, aby wiedza o tych negocjacjach nie przedostała się do opinii publicznej w Europie. Deklarując zachodnim mocarstwom swoją troskę o pokój w Europie, w tym samym czasie dokonywali wspólnie z Niemcami jej podziału. To był jeden z tych momentów w historii, w którym skumulowała się cała perfidia zaborczej polityki Sowietów. Ale istotą sowiecko – niemieckiego paktu był jego tajny protokół dodatkowy. Zapisane w nim postanowienia były terytorialnym rozbiorem Europy pomiędzy Związkiem Sowieckim i III Rzeszą, w którym obaj sygnatariusze rozporządzali niepodległością środkowoeuropejskich państw. W ten sposób kraje bałtyckie (Estonia i Łotwa) i Finlandia miały stać się strefą wpływów sowieckich i przyszłym terytorium Związku Sowieckiego, a północna granica Litwy (z Łotwą) stanowić miała granicę pomiędzy strefami interesów Niemiec i ZSRR. Zapisy tajnego protokołu mówiły że na obszarach należących do Polski strefy interesów Niemiec i ZSRR będą przebiegały wzdłuż linii rzek Narwi, Wisły i Sanu. Strona sowiecka nie zapomniała również o zapisaniu w protokole, że Besarabia znajdzie się w jej strefie wpływów. W ten sposób Związek Sowiecki przystał na wspólną z hitlerowskimi Niemcami napaść na Europę. Pakt nie tylko dokonywał rozbioru Europy, ale stwarzał podstawy do ścisłej współpracy gospodarczej pomiędzy Sowietami a III Rzeszą. Już w kilka dniu po jego podpisaniu obie strony zawarły umowę handlową przedłużoną w 1940 r. na kolejny rok. W ramach umów handlowych ZSRR dostarczał III Rzeszy surowców w zamian za niemiecką technologię militarną oraz cywilną. Bez tej współpracy III Rzesza nie mogłaby prowadzić swojej ekspansji terytorialnej w latach 1939-1941. Dzięki niej Hitler mógł skutecznie obejść brytyjską blokadę gospodarczą, która zaczęła się w momencie wypowiedzenia przez Wielką Brytanię wojny Niemcom. To właśnie Sowieci byli do 1941r. strategicznym partnerem gospodarczym III Rzeszy i najważniejszym eksporterem surowców dla niemieckiego przemysłu wojennego. To właśnie pakt Ribbentrop – Mołotow był zarzewiem II wojny światowej, otwierał drzwi niemieckiej i sowieckiej agresji na Polskę, po której wojna światowa była już nie unikniona. Dlatego Związek Sowiecki w równym stopniu co hitlerowskie Niemcy jest odpowiedzialny za wybuch II wojny światowej.
Wkroczenie Sowietów na wschodnie tereny Rzeczypospolitej 17 września 1939 r. nie było pokojową interwencją, mającą chronić obywateli polskich przed niemieckim okupantem. Była to agresja wynikająca z podpisanego paktu Ribbentrop – Mołotow. Gdy 1 września 1939 r. niemieckie armie zaatakowały Polskę, Stalin świadomie czekał na odpowiedni moment, aby wejść na scenę rozpoczętej wojny. Chodziło mu przede wszystkim o stworzenie politycznych pozorów zaplanowanej z Niemcami agresji na Polskę.

Kłamstwo III: Sowieci przybyli walczyć z Niemcami

Chociaż w połowie września 1939 r. było już jasne, że Niemcy wygrały wojnę z Polską, to trwały zacięte walki. Wkroczenie półmilionowej armii sowieckiej do Polski 17 września 1939 r. było skalkulowanym przez Stalina momentem. Sytuacja militarna pozwalała Polsce stawiać zaciekły opór Niemcom, ale wojna na dwa fronty nie miała sensu. Znaczna część zwykłych polskich obywateli mimo strachu, chciała wierzyć, że wkraczający Sowieci przybyli walczyć z Niemcami. Nawet część żołnierzy polskiej armii uległa takiemu chwilowemu złudzeniu. Propaganda sowiecka argumentowała, że interwencja jest niezbędna, gdyż państwo polskie przestało istnieć. A Armia Czerwona wkraczała z pokojową misją dlatego, że Polska nie była już zdolna chronić własnych obywateli. W szczególności - jak głosiła sowiecka propaganda - ochrona ta należała się zamieszkującym wschodnią Polskę Ukraińcom i Białorusinom. W ten sposób agresja została przedstawiona jako ochrona Ukraińców, Białorusinów i samych Polaków. Tymczasem rzeczywistość była zgoła odmienna. Armii Czerwona była najeźdźcą. Rozbrajała polskie oddziały, mordowała władze cywilne. Tam, gdzie dochodziło do spotkania żołnierzy sowieckich i niemieckich, wyrażano wielką radość z powodu wspólnie pokonanego przeciwnika, jak np. 22 września 1939 r. w Brześciu. Stalin deklarował wówczas, że przymierze z Niemcami zostało w tych dniach „przypieczętowane krwią”. Kampania w Polsce przyniosła jeszcze jeden wspólny krok najeźdźców, zasadniczy dla późniejszych losów polskiego społeczeństwa. 28 września 1939 r., gdy polska stolica wpadła w ręce niemieckie, obie strony postanowiły jeszcze raz omówić wzajemne stosunki. Podpisano traktat o granicach i przyjaźni, który obok korekty strefy wpływów zobowiązał obie strony do wspólnego tłumienia polskiego oporu. Stało się to początkiem sowiecko–niemieckiej eksterminacji narodu polskiego. Nowy traktat dał też wolną rękę Sowietom, w poszerzaniu zasięgu własnego państwa. W ten sposób dokonali oni przesunięcia granic swoich republik ukraińskiej i białoruskiej na zachód, zmuszając swoich nowych obywateli do udziału w aneksji ich ojczyzny. 22 października 1939 r. mieszkańcy zachodniej Ukrainy i zachodniej Białorusi zostali zmuszeni do udziału w fasadowych wyborach do dwóch zgromadzeń, których efektem był wniosek, by wschodnie ziemie Polski zostały włączone do Związku Sowieckiego. W ten sposób Rada Najwyższa Związku Sowieckiego włączyła Zachodnią Ukrainę do Republiki Ukraińskiej, zaś Zachodnią Białoruś do Republiki Białoruskiej. Nie był to koniec sowieckich przekształceń terytorialnych. W połowie listopada 1939 r. Rada Najwyższa BSRR w Mińsku włączyła w skład republiki województwa białostockie i nowogródzkie, zaś Rada Najwyższa w Kijowie analogicznie włączyła do swoje republiki Wołyń i Małopolskę Wschodnią. Agresja zbrojna i posunięcia polityczne Sowietów na ziemiach polskich w ciągu pierwszych dwóch miesięcy były brutalnym złamaniem wszystkich obowiązujących aktów prawa międzynarodowego. Łamały podpisany w 1929 r. przez Związek Sowiecki, Polskę, Rumunię, Estonię i Łotwę pakt o nieagresji zwany Protokółem Litwinowa, łamały zawarty w 1932 r. pomiędzy Polską a Sowietami pakt o nieagresji, łamały podpisaną w 1933 r. przez Sowietów międzynarodową „Konwencję o określeniu napaści” i przede wszystkim łamały Pakt Ligi Narodów, będący wówczas podstawową prawa międzynarodowego.

Kłamstwo IV: W sowieckiej strefie Sowieci nas chronili

Nie jest prawdą jakoby Polscy obywatele na zajętych przez Sowietów terenach wschodniej Polski mogli przetrwać, dzięki temu, że władza sowiecka ochroniła ich przed hitlerowskimi Niemcami. Skutki dwuletniej sowieckiej okupacji terenów wschodniej Polski przewyższały represje w analogicznym okresie na terenach Polski zajętych przez III Rzeszę. I nie chodzi wyłącznie o statystyki, ale o rzecz najważniejszą dla każdego narodu – jego elity. W drugiej połowie września 1939 r. w sowieckiej niewoli znalazło się ponad 125 tys. polskich jeńców wojennych, w tym 8 tys. oficerów i 6 tys. policjantów. Do liczby polskich jeńców wojennych należy dodać około 1 000 000 osób cywilnych deportowanych przez władze sowieckie z terenów wschodniej i centralnej Polski, które poddane zostały eksterminacji w sowieckich obozach koncentracyjnych GUŁAG na całym obszarze Związku Sowieckiego. Wybitny amerykański historyk Norman Naimark w swojej najnowszej książce „Stalin’s Genocides” , nie waha się porównać sytuacji Polaków w latach 1939-1941r.pod panowaniem sowieckim do sytuacji Żydów w okresie holocaustu. Sowiecka eksterminacja elit zaczęła się od polskich jeńców wojennych, którzy znaleźli się w dyspozycji Zarządu Jeńców Wojennych NKWD. To rozwiązanie samo w sobie było sprzeczne z prawem międzynarodowym. O sposobie ich eksterminacji zadecydowała uchwała Biura Politycznego WKP(b) z 2 października 1939 r. „O jeńcach wojennych”, która wprowadzała różne kategorie jeńców wojennych, dzieląc ich wedle kryteriów klasowo - politycznych. Tymi kategoriami były: stopień wojskowy, zawód, pozycja społeczna oraz stosunek do komunizmu, a do ZSRS w szczególności. W oparciu o takie kryteria wyodrębniono polskich oficerów, którzy zostali umieszczeni w obozach: w Starobielsku, Kozielsku i Ostaszkowie. Przetrzymywani w obozach oficerowie stanowili elitę wojska polskiego i polskiej inteligencji. Ich tragiczny los przypieczętowała ostatecznie decyzja sowieckiego Biura Politycznego KC WKP(b) z 5 marca 1940 r. o rozstrzelaniu. W efekcie śmierć poniosło blisko 22 tys. polskich obywateli. Władze sowieckie obawiały się, że ta właśnie grupa społeczna i zawodowa w przyszłości może przejąć ciężar narodowowyzwoleńczej walki Polaków, zakładając zarazem, że walka ta będzie wymierzona w ZSRS. Wagę sowieckiej decyzji o wymordowaniu polskich oficerów można jedynie porównać do niemieckiej konferencji w Wannesee, w trakcie której zadecydowano o planowym ludobójstwie Żydów. W ciągu 21 miesięcy okupacji terenów wschodniej Polski Sowieci usunęli tysiące lekarzy, prawników, naukowców, polityków i innych przedstawicieli polskiej inteligencji, wywożąc ich w głąb Rosji. W ten sposób dokonali swoistej dekapitacji polskiego społeczeństwa, czego nie byli w stanie dokonać Niemcy na zajętym przez siebie polskim terytorium.

Kłamstwo V: Sowieckie wyzwolenie

Nie jest prawdą, że Armia Czerwona pokonując III Rzeszę przyniosła wolność państwo i narodom Europy Środkowo – Wschodniej. Sowieci uwalniając je spod panowania systemu hitlerowskiego narzucili własny system, który przetrwał prawie pięćdziesiąt lat. W połowie 1944 r. Armia Czerwona przeszła do ofensywnych działań na środkowym odcinku frontu. W ich efekcie w lipcu 1944r. przekroczyła linię Bugu, by następnie w krótkim czasie dotrzeć do linii Wisły. Jednak właśnie wtedy, na blisko pół roku, Sowieci zahamowali swoją ofensywę. Dzisiaj już nie budzi żadnych wątpliwości, że chodziło o przyspieszenie upadku Powstania Warszawskiego. Armia Czerwona nie tylko nie pomogła walczącej z Niemcami Warszawie, ale przez trzy miesiące po upadku powstania, spokojnie przyglądała się, jak Niemcy metodycznie i planowo niszczą to, co pozostało z miasta i dokonują represji na jej mieszkańcach. W ten sposób Stalin dokonał zemsty na Warszawie za nie zapomnianą klęskę sowieckiej armii w bitwie warszawskiej w 1920 r., nazwanej przez Polaków „Cudem nad Wisłą” . W lipcu 1944 r. Polska stała się prawdziwym probierzem sowieckiego wyzwolenia. Dla Stalina podporządkowanie ziem polskich, stanowiło ważny czynnik w przejęciu kontroli nad Europą. To tutaj przetestowano całą sowiecką technologię uzależniania państw, począwszy od instalowania marionetkowego rządu komunistycznego, jego legalizowania za pomocą sfałszowanych przy pomocy sowieckich doradców wyborów oraz podejmowania przez ten rząd dogodnych tylko dla siebie decyzji. Wystarczy wspomnieć, że Stalin nakazał PKWN-owi podpisanie „Porozumienia między PKWN a rządem ZSRR o polsko-radzieckiej granicy”, na mocy którego marionetkowy rząd w Lublinie zrzekł się Kresów Wschodnich na rzecz Związku Sowieckiego. Także w powojennej Polsce NKWD przetestowało metody zwalczania podziemia zbrojnego. Wystarczy wspomnieć jedynie, ze do walki z polskim antykomunistycznym podziemiem NKWD zaangażowało największe siły. One w latach 1944-1946 zorganizowały na terytorium polskiego państwa aparat represji, który kontynuował politykę z lat 1939-1941. W jej ramach NKWD dokonało aresztowań oraz deportacji polskiej ludności w głąb Związku Sowieckiego. Tylko z obszaru pojałtańskiej Polski w ramach „utrwalania władzy ludowej” wywieziono do Związku Sowieckiego ok. 40 tysięcy osób, w tym 17 tysięcy żołnierzy podziemia, a ogólną liczba wszystkich represjonowanych należy szacować na co najmniej 45 tysięcy osób. „Sowieckie wyzwolenie” oznaczało również depolonizację Kresów Wschodnich, która rozpoczęła się już w lipcu 1944 r. po opanowaniu przez Armię Czerwoną Wilna i Lwowa. Szacunkowe oceny mówią, że na terenach tych aresztowano, internowano i deportowano od 40 do 50 tysięcy osób. Do tego trzeba doliczyć olbrzymią ilość przestępstw popełnianych na ludności cywilnej przez jednostki Armii Czerwonej, stacjonujące przez ponad pół roku na ternach znajdujących się na Wschód od Wisły. Rozboje, gwałty, uprowadzenia, kradzieże były w tamtym czasie stałym elementem stacjonowania sowieckiej armii. „Wyzwolona” Polska była traktowana przez Związek Sowiecki jako kraj podbity również w aspekcie gospodarczym. Widać to było w szczególności w pierwszej połowie 1945 r., gdy tereny świeżo wyzwolonej przez Armię Czerwoną Polski stały się obszarem największej, obok terenów przyszłej NRD, systematycznej akcji rabunkowej w historii XX wieku. Sowieckie trofiejne komanda demontowały i wywoziły całe fabryki, elektrownie, młyny, urządzenia, tory kolejowe, stacje telefoniczne, rzeźnie, surowce, półfabrykaty i zabierały bydło, z całej „wyzwolonej” Polski. Największy rozmiar sowiecki rabunek przybrał na Śląsku. Grabież ta była zaplanowana i przeprowadzana systematycznie na osobiste polecenie Stalina.

To pięć najważniejszych kłamstw w rosyjskiej wersji historii II wojny światowej. Tych kłamstw jest jednak znacznie więcej. Dopóki Rosja będzie je oficjalnie głosić, na prawdziwe pojednanie nie ma co liczyć.

Leszek Pietrzak

Wersja do druku

Jan Orawicz - 05.02.12 2:17
W tamtym czasie mieszkałem w pobliżu linii kolejowej Śląsk - Porty i 8 km od poniemieckiej fabryki materiałów wybuchowych i amunicji pod Bydgoszczą o nazwie Dag-Fabrik Bromberg i jako chłopiec ,liczący wtedy 12 lat ,widziałem
sowieckie transporty załadowane zrabowanymi maszynami i różnymi cennymi urządzeniami właśnie z tej fabryki,którą Niemcy pozostawili, jak to ludzie mówili, jeszcze pod parą. Przypatrywałem się tym złodziejskim transportom dzięki Ojcu,który - co tu ukrywac, jako Polak przeżywał te kradzieże. Budowę tej ogromnej fabryki,którą Niemcy rozpoczęli już jesienią 1939r ,wszyscy mieszkający w jej pobliżu- Polacy dobrze wiedzieli,co budują Niemcy,ponieważ właśnie tam, w ramach założen polskich tzw. Centralnego Ośrodka Przemysłowego, miała powstać polska fabryka materiałów wybuchowych i amunicji. Te polskie plany przejęli Niemcy,na których zbudowali tę fabrykę. Oczywiście, zbudowali ten kombinat rękoma niewolników polskich,angielskich,holenderskich i rosyjskich.Olbrzymim nakładem sił i środków udało się odbudowanie tego kolosa,ale jego produkcja w 95 % była odbierana dla armii naszego krasnego okupanta.A więc, tak po prawdzie, trwała dalsza sowiecka kradzież. Drogą szeptania wiadomo było,że ZSRR nie płacił tej fabryce za wywożone stąd materiały wybuchowe. Znam te sprawy,ponieważ pracowałem w tym kombinacie kilka lat. Pozdrawiam

Lubomir - 27.01.12 18:00
Gdyby Polacy sami dbali o swój język, wiarę, kulturę i pracę, to zagrożenia zewnętrzne spadłyby do poziomu minimalnego. Niestety Polacy pod Niebiosa potrafią wynosić osiągnięcia Niemiec i gadać żargonem sowieckich sołdatów. To nas dyskredytuje.

Agamemnon - 26.01.12 15:16
Prezydent analfabeta Bronisław Komorowski rozpoczął swój urząd od podwyżki dla siebie i swojej świty. Niejaki Donald Tusk agent zainstalowany nam przez Merkel na fotel premiera przy wykorzystaniu polskojęzycznych mass mediów w grudniu 2011 roku pobrał z deficytowej kasy państwa 600 mln
zł (słownie: sześćset milionów złotych) na nagrody dla siebie i swoich współpracowników.
Nie piszę tu o innych malwersacjach znanych PT Czytelnikom.

nike - 24.01.12 13:13
No właśnie, jest to prawda, historyczna prawda. Tylko że ta prawda jest dla nas Polaków oczywista. Natomiast jakoś innym ta prawda nie pasuje np. niektórym członkom UE. Za zbrodnie wojenne w Norymberdze skazano tylko hitlerowskich zbrodniarzy( nie wszystkich). Konunistyczni zbrodniarze za to byli oskarżycielami. Mimo dalszej zbrodniczej działalności po wojnie nikt nie próbuje ich oskarżyć. Teraz nawet nie ukrywają że walczą nie pokuj tylko o władze w Europie. A lewackie rządy są im bardzo pomocne. Może J.Kaczyński miał racje co do kanclerz A. Merkel, której ścisła współpraca z byłym KGB w rządach Rosji nie przeszkadza. Tu historia zamyka koło mamy nowy pakt Ribentrop-Mołotow. Kto na tym układzie najwięcej straci?????

Jan Orawicz - 22.01.12 21:38
Szanowny Panie Leszku dzięki za przypomnienie tych prawd! Są to prawdy oczywiste dla oczywistych Polaków i nawet tych w miare rozgarniętych.Reszta to ci,którzy otworzą oczy dopiero wtedy, jak będą spadać w przysłowiowe końskie doły, wpychani energią zdrajćów itp. elementu,któremu w kraiobrazie powszechnej biedy nawet Krzyż wadzi. A więc będą spadać nawet bez Krzyża,a takie spadanie w doły jest bardzo bolesne. Patrzę dzisiaj na Naród węgierski z podziwem,bo w stosunku do Polski -liczebnie kilkakrotnie mniejszy,a jaka liczba tego narodu występuje w obronie swego przezydenta i swej wolności? M i l o n y! A u nas co?! Jak wyjdzie na ulicę 1O OOO, to wielachne osiągnięcie!!! A gdzie- choćby
1 milion?!!!!!! A więc "końskodołowcy" śpią!! Tego im wielu Polaków nie wybaczy,a przede wszystkim Pan Bóg! W obronie Ojczyzny, przed Jej zatratą mają świety obowiązek stanąć wszyscy!!! A pamiętaj każdy Polaku,że jak ci odbierze wróg twój chleb powszedni i Krzyż,to co po tobie zostanie? A zobacz ilu już Polaków ,głównie dzieci polskich codziennie wołą :Mamusiu daj mi jeśc!!daj mi chlebka!! A proszę zobaczyć jak wielkie pencje mają rządzacy tym krajem, od prezydenta,premiera w dal! Kiedy J.Pilsudski w krwawych bojach wywalczył wolnośc dla Polski i jako Naczelnik Państwa osiadł na krześle w Belwederze,to z miejsca zrzekł się swych poborów żyjąc ze swą rodziną skromnie, ze skromnych honorariów otrzymywanych za swoje materiały wysyłane do prasy i wywiady. To był p r a w d z i w y Polak i Syn Narodu Polskiego !!! Proszę pokazać mi dzisiaj takiego Syna Polski! Pozdrawiam

Wszystkich komentarzy: (5)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

21 Sierpnia 1972 roku
Produkcję samochodu Syrena przeniesiono z Warszawy do (FSM) w Bielsku-Białej.


21 Sierpnia 1999 roku
Zmarł Jerzy Harasymowicz, poeta polski, zostawił po sobie 56 tomów wierszy (ur. 1933)


Zobacz więcej