Wtorek 25 Września 2018r. - 268 dz. roku,  Imieniny: Aureli, Kamila, Kleofasa

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 13.01.07 - 21:58     Czytano: [3963]

Kaci od Pobłockiego

Gdański oddział Instytutu Pamięci Narodowej umorzył śledztwo w sprawie funkcjonariuszy odpowiedzialnych za zdławienie buntu internowanych w Kwidzynie w sierpniu 1982 r.

Ogólnopolskie Stowarzyszenie Internowanych i Represjonowanych z siedzibą w Siedlcach w piśmie do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry z 18 grudnia 2006 r. ostro zaprotestowało przeciwko umorzeniu przez Instytut Pamięci Narodowej w Gdańsku śledztwa (decyzja, sygn. Akt: S41/06/Zk) przeciwko sprawcom masakrowania internowanych w ośrodku w Kwidzynie.
Do zajść doszło 14 sierpnia 1982 r. Pobito 79 osób, w tym 40 ciężko, a 13 - bardzo ciężko. W rezultacie akcji sił porządkowych jedna osoba zmarła, a wiele zostało inwalidami.

Widzenie z rodzinami - zabronione
Pod koniec lipca 1982 r. w kwidzyńskim zakładzie karnym przebywało ponad 80 internowanych przywiezionych z więzień w Suwałkach, Gębarzewie, Włodawie i Iławie. 2 i 3 sierpnia przewieziono tu dodatkowo 31 osób z Łowicza, 16 z Mielęcina i 19 z Lublina. W sumie 14 sierpnia, gdy doszło do pacyfikacji, w Kwidzynie przebywało 148 osób: działaczy "Solidarności" i opozycji m.in. z Lublina, Łodzi, Zamościa, Kalisza, Jeleniej Góry...

Do protestu doszło po tym, jak władze więzienne ograniczyły uwięzionym widzenia z rodzinami w następstwie ucieczki jednego z internowanych. Konrad W. Tatarowski, opozycjonista więziony w Kwidzynie, tak opisał ówczesne wydarzenia. Raport dostępny w Internecie na stronie http://internowani.g.pl/kwidzyn/kwidzynopis.html, powstał we wrześniu 1982 r. i miał zostać doręczony Prymasowi Polski kard. Józefowi Glempowi (dokładną dokumentację zajść zawiera późniejszy materiał przygotowany przez Episkopat Polski).
W niedzielę, 8 sierpnia - pisze Tatarowski - przed drugą bramą więzienia doszło do zbiorowego protestu internowanych. Każdy trzymał w ręku metalową miskę i łyżkę. W regularnych odstępach rytmicznie uderzano w miski, po czym rozlegał się skandowany okrzyk: "wpuścić rodziny!" i śpiewano którąś z bogatego repertuaru ogólnie znanych tutaj pieśni. Po upływie godziny doszło do powtórnej rozmowy z komendantem ośrodka dla internowanych. Zgodził się on na cofnięcie wcześniejszej decyzji i respektowanie ustaleń z dni poprzednich. W tym samym dniu internowanych odwiedził i odprawił Mszę świętą ks. biskup Hemperek z Lublina.

Motopompy, ścieżki zdrowia, peerelowskie gestapo
Sytuacja w Kwidzynie uspokoiła się do 14 sierpnia. W tym czasie zmienia się komendant ośrodka, który w tym dniu ponownie odmawia rodzinom widzeń. O godz. 11.00 fiaskiem kończą się mediacje. Rozpoczynają się protesty. Grupa internowanych wdrapuje się na dach budynku przylegającego do siatki za drugą bramą więzienia, stanowiącą granicę, do której wolno się poruszać, skanduje: wpuścić rodziny! Schodzą na drugą stronę obozu. Po nich następni, gromadzą się w spokoju naprzeciw budynku administracyjnego w którym zwykle odbywają się widzenia z bliskimi.
Nadjeżdżają oddziały szturmowe z pobliskiego więzienia w Sztumie oraz ZOMO. Niedługo potem rozpoczyna się atak, bici są internowani, bite są ich rodziny i dzieci. Bez wyjątku.
Po 13.30, rozpoczyna się "rozprawa" w celach: Do każdej z nich po kolei wchodzi kilkunastu agresywnych i brutalnych funkcjonariuszy. (...) Dowodzi nimi osobnik w stopniu kapitana i w mundurze służby więziennej. Nieduży, tępy, krzykliwy. Pełniący obowiązki wychowawcy w ośrodku dla internowanych, porucznik M., w niektórych celach wskazuje osoby, które wcześniej "podpadły" władzom więzienia. Zostają one - wraz z tymi, których zapamiętali inni funkcjonariusze - poddane szczególnie wymyślnym torturom, najczęściej na urządzonej na korytarzach I i II pawilonu "ścieżce zdrowia". (...)
Najwięksi pechowcy znaleźli się na "ścieżce zdrowia". Tam ci z "atandy", którzy lubili bić - bili do woli. (...) Szczupłego i wątłego licealistę, 19-letniego Radka Sarnickiego z Zamościa, wielokrotnie podrzucano do góry, a kiedy padał [na betonową podłogę - przyp. aut.], kopano go i bito. Dokumentacja Episkopatu stwierdzała, że w wyniku tortur chłopak był cały granatowy z pręgami na całym ciele, zaś funkcjonariusze, w tym jeden w randze kapitana, straszyli go śmiercią. Tatarowski opisuje, że wielokrotnie ciężko pobici zostali działacze KPN-u, bracia Andrzej [doznał urazu kręgosłupa - przyp. aut.] i Zygmunt [wstrząśnienie mózgu - przyp. aut.] Goławscy.(...)
W II pawilonie na podłodze rozlali pastę do podłogi - ci, którzy przewrócili się, przebiegając pod szpalerem tłukących pałkami funkcjonariuszy, kopani i bici przyjmowali większą ilość razów. Wielokrotnie został pobity Roman Jarmuszkiewicz ze Zduńskiej Woli, który wcześniej brał udział w rozmowach z nowym komendantem Ośrodka (...). W trakcie przebywania szpaleru bijących funkcjonariuszy atakowi serca uległ Andrzej Tomaszewicz z Sieradza, potem odwieziony do szpitala. (...)
To tylko niektóre przypadki tortur, które kończyły się m.in. wstrząsami mózgu, uszkodzeniem wnętrzności, połamanymi żebrami i obojczykami, odbiciami nerek, odklejonymi spojówkami oczu, śpiączką, urazami kręgosłupa, odszczepianiem się kości...

Interweniował Międzynarodowy Czerwony Krzyż
Około 22.00 następuje kolejna część pacyfikacji. Internowani zostają zgromadzeni w świetlicy lub jadalni. Funkcjonariusze, którym towarzyszą milicyjne psy, każą rozebrać im się do naga, a następnie siedzieć na podłodze. Potrwa to do około północy. W tym czasie przetrząsane są ubrania i przeszukiwane cele.
Po zajściach kwidzyński ośrodek wizytują m.in. przedstawiciele Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Do ich lekarza zgłasza się ponad 70 osób z wyraźnymi śladami pobicia, ci najciężej poszkodowani znaleźli się w szpitalu.
Na koniec, za wspomnianym raportem, nazwiska funkcjonariuszy uczestniczących w wypadkach kwidzyńskich (jest to stan na 1982 r., więc mógł ulec rozszerzeniu): por. Edmund Młotkowski - ZK Kwidzyn, kpt. Juliusz Pobłocki - komendant ZK Kwidzyn, kpt. Świątkowski - szef ochrony ZK Kwidzyn, kpt. Jaboński - ZK Kwidzyn, plut. Kegel (według internowanych najbardziej gorliwy) - ZK Kwidzyn, sierż. Popławski (pseud. "Bardota") - ZK Kwidzyn, sierż. Mozłowski - ZK Kwidzyn, sierż. Lipski - ZK Kwidzyn, plut. Makowski - ZK Kwidzyn, st. kap Karaś - ZK Kwidzyn, sierż. Chinz - oddelegowany z Elbląga, kpt. Roman Podolski - szef oddziału szturmowego ze Sztumu, por. Maciej Podolak - ZK Sztum, por. Piotrowski - ZK Iława.

Andrzej Echolette

-------------

Janusz Olewiński, prezes Stowarzyszenia Internowanych i Repre-sjonowanych z siedzibą w Siedlcach, dla "Naszej Polski":

- Ogólnopolskie Stowarzyszenie Internowanych i Represjonowanych z siedzibą w Siedlcach wystąpiło do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry z protestem przeciwko decyzji prokuratora gdańskiego IPN umarzającej śledztwo w sprawie pacyfikacji internowanych w Kwidzynie. Wydarzenia te zapisały się jako jedne z najbardziej brutalnych w stanie wojennym. Przypomnijmy tylko, że 79 osób zostało pobitych...

- Po wydarzeniach w ośrodku dla internowanych w Kwidzynie komuniści wykazywali, że to kaci są ofiarami, a ofiary kryminalistami. Prokuratura w Elblągu wytoczyła postępowanie karne wobec najbardziej pobitych pod zarzutem czynnej napaści na funkcjonariuszy, a sąd dokonał w 1983 r. parodii procesu, co dokumentuje książka "Solidarność olsztyńska w stanie wojennym" wydana przez Stowarzyszenie "Pro Patria" i Warmińskie Wydawnictwo Diecezjalne. Podczas rozprawy m.in. prostowano od ręki zeznania funkcjonariuszy, zaś przebieg procesu kontrolowany był podsłuchem podłączonym do gabinetu prezesa sądu, gdzie zainstalowało się SB. W dokumentach Izby Karnej Sądu Najwyższego w Warszawie (sygn. akt II KRN 138/91 z dnia 24.10.1991 r.) znajduje się m.in. zapis, który wyraźnie stwierdza, że w sposób skrupulatnie zaplanowany, dobrze przygotowany i dobrze wykonany, aparat przemocy chciał dać lekcję pokory i pokazać, że godność ludzka zależy od funkcjonariuszy oraz to, że funkcjonariusze popełnili przestępstwo przeciwko internowanym w Kwidzynie, a także przeciwko wymiarowi sprawiedliwości, przeciwko procedurom demokratycznym i zasadom, w których winno funkcjonować prawo. Całkowita odpowiedzialność za terroryzm oraz znęcanie się nad internowanymi spada bezpośrednio na komendanta obozu kapitana Juliusza Pobłockiego i jego kompanów, co również potwierdza Sąd Wojewódzki (Okręgowy) w Elblągu w wyroku w mojej sprawie. Prokuratura Krajowa (pismo PR II Dsn 333/2000 z dnia 5.01.2001 r.) potwierdziła zaś, iż w Kwidzynie w wyniku pobicia internowani doznali ciężkich uszkodzeń ciała, co jest przestępstwem, za które ponosi się odpowiedzialność karną tak w świetle ówczesnego, jak i obecnego kodeksu karnego. Podobnie rzecz ujmuje ustawa z dnia 18.12.1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Chcę podkreślić, że akcja pacyfikacyjna była działaniem represyjno-dyskryminacyjnym z racji przynależności do prześladowanej przez reżim komunistyczny opcji politycznej, podczas której przez wiele godzin znęcano się nad uwięzionym i bezbronnymi działaczami "Solidarności" w sposób zagrażający ich życiu, z wywołaniem trwałych skutków w ich stanie zdrowia. Były to działania wypełniające, w myśl art. 6c Trybunału Norymberskiego zdefiniowanego w Konwencji ONZ z 9 grudnia 1948 r. znamiona ludobójstwa poprzez m.in. spowodowanie poważnego uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia psychicznego, rozmyślne stworzenie warunków życia obliczonych na spowodowanie ich całkowitego lub częściowego zniszczenia fizycznego.

- Czy zamierzacie się Państwo odwołać od decyzji gdańskiego IPN? Jakie kroki zamierzacie Państwo podjąć, gdyby śledztwo nie zostało wznowione?

- Nasza organizacja otrzymała tylko informację o umorzeniu dochodzenia. Z odwołania skorzystał już pobity wówczas Władysław Kałudziński z Olsztyna. Czekamy na dalsze działania.

- Postulujecie Państwo powołanie przez ministra specjalnej komisji, która zajęłaby się ujawnieniem wszelkich okoliczności zajść w Kwidzynie.

- Oczekujemy, że minister zajmie się tą sprawą podobnie jak sprawą zamordowanego ks. Popiełuszki. Tam również usiłowano tuszować zbrodnię. Z docierających do nas informacji wiemy, że śledztwo kwidzyńskie celowo jest przeciągane od ponad 5 lat. W sierpniu 2002 r. podczas spotkania byłych internowanych Kwidzynie niedawno odwołany dyrektor oddziału gdańskiego Instytutu p. Edmund Krasowski otrzymał kasetę wideo z nagranymi relacjami pobitych. Informacje były więc w posiadaniu IPN. Na tym spotkaniu sami przedstawiciele IPN z Gdańska przedstawili nowych fakty dotyczące w Kwidzyna.

- Jak w tym kontekście należy ocenić decyzję IPN?

- Decyzja prokuratora stwierdzająca, iż katowanie internowanych z trwałym okaleczeniem oraz fałszowanie dokumentów nie jest czynem zabronionym, jest szyderstwem z wymiaru sprawiedliwości oraz drwiną z katowanego człowieka, z jego godności oraz poszanowania zdrowia i życia. Jest zarazem próbą zatuszowania prawdy o tamtych wydarzeniach.

- Dziękuję za rozmowę.

Nasza Polska

Wersja do druku

Konrad - 10.05.09 19:17
IPN umorzył, to zwykłe świństwo

Wszystkich komentarzy: (1)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

25 Września 1902 roku
Urodziła się Hanka Ordonówna. Autorka tekstów piosenek, polska przedwojenna gwiazda filmowa (zm. 1950).


25 Września 1967 roku
Zmarł gen. Stanisław Sosabowski, polski dowódca wojskowy (ur. 1892)


Zobacz więcej