Wtorek 7 Lutego 2012r. - 38 dz. roku, Imieniny: Ryszarda, Teodora, Wilhelminy
| Strona główna | | Mapa serwisu
dodano: 13.01.07 - 16:13
Czytano: [1298]
Dział: W kręgu wydarzeń
Szkodnik ekonomiczny (1)
No i odszedł Balcerowicz, a świat, jakby, tego nie zauważył. Giełdy nie upadły, gospodarka polska się nie rozsypała. Polska trwa. Okazuje się, że można żyć bez Balcerowicza.
Jego miejsce w narodowym banku Polskim zajął Sławomir Skrzypek, inż. budownictwa. Jasne jest, że nie ma żadnego przygotowania do kierowania tak ważną, dla państwa, konstytucyjną instytucją, ale przecież pani Gronkiewicz-Waltz, a także Balcerowicz też nie mieli. Widać więc, że nie jest to najważniejsze. A co jest?
Dzisiaj, dla polskiej gospodarki, najbardziej istotne jest to, by nowy prezes nie prowadził takiej polityki kreowania pieniądza jak Balcerowicz i aby odszedł od kanonów ekonomicznych, które wmówiono Polakom i które również rząd Kaczyńskiego uznał za właściwe.
W swym „testamencie” wezwał swego następcę do naprawy finansów publicznych, (co sugeruje, że stan finansów publicznych jest zły, czyli, że sam źle pracował) i obniżenia podatków.
Może najpierw kilka zdań, dotyczących tego fundamentalnego, dla opozycji, zagadnienia, jakim jest obniżenie podatków.
Jak twierdzi profesor Jerzy Żyżyński, „podatek jest ceną za istnienie i funkcjonowanie państwa”. To oczywiste, choć nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. Patrząc na to z punktu widzenia gospodarki rynkowej, można powiedzieć, że jeśli cena jest niska, to i produkt jest byle jaki. Oznacza to, że jeśli będziemy płacić niskie podatki, to państwo, albo nie będzie wykonywało swych, niektórych ważnych funkcji, albo będą one wykonywane marnej jakości. Przykładem jest tu służba zdrowia, która źle funkcjonuje, bo jest niedoinwestowana, czyli my wszyscy zbyt mało na nią płacimy.
Stąd wniosek, że państwo, które dobrze funkcjonuje- dobrze wywiązuje się ze swych zadań, a aby móc dobrze funkcjonować, musi mieć podatki na odpowiednio wysokim poziomie.
Jak przypomina prof. Żyżyński, Jeffrey Sachs, partner Balcerowicza, zauważył, że znakomicie prosperują państwa skandynawskie w porównaniu do państw anglosaskich. W tych pierwszych, przy wyższych podatkach, mają większy budżet i stąd lepszą gospodarkę i szybszy rozwój, niż w tych drugich,, wyznających doktrynę polskich liberałów, czyli niskich podatków i mniejszych wydatków socjalnych.
Wynika stąd, że wysokie finanse publiczne mają duży wpływ na rozwój gospodarczy.
W Polsce, cały problem polega na „konieczności”, według niektórych, obniżenia podatków dla najbogatszych. Wyznawcom tej teorii chodzi o to, by zasilili oni, swymi pieniędzmi, sektor bankowy, z którego, można później, czerpać środki na inwestycje. Można by też te pieniądze wprowadzić na giełdę w przekonaniu, że mocniejsza giełda przyczynia się do rozwoju gospodarczego, bo firmy mogą, poprzez nią, finansować swoje inwestycje. Jednak w naszym kraju, zdecydowanie najwięcej firm jest finansowanych z bardzo drogich kredytów bankowych i środków własnych, (których mają bardzo mało), czyli tych, które uzyskują ze sprzedaży swych produktów i usług. A pieniądze najbogatszych, są najczęściej wyprowadzane z kraju i inwestowane poza granicami. Do inwestycji w kraju, mogą ich skłonić tylko proporcjonalne ulgi podatkowe
Biorąc pod uwagę powyższe, wyznawanie teorii, iż obniżenie podatków wpływa negatywnie na rozwój gospodarczy ma się nijak do naprawy finansów publicznych. Profesor Żyżyński nazywa to „psuciem państwa”.
Czyżby, więc, Balcerowicz zalecał swojemu następcy dalsze psucie Polski?
Następne wyraźne zalecenie dla prezesa Skrzypka, to naprawa finansów. Tę naprawę Balcerowicz rozumiał jako zdecydowaną walkę z deficytem budżetowym państwa.
Zdaniem prof. Żyżyńskiego, „umiarkowany deficyt jest normalną rzeczą w każdej gospodarce”. W normalnie kierowanych i rozwijających się państwach, także prawie każde gospodarstwo domowe rozwija się, korzystając z kredytu. Istota tego zagadnienia ekonomicznego tkwi nie w samym deficycie, lecz w wydawaniu tych pieniędzy. Jeśli pożyczone pieniądze wydawane są na potrzeby własnego gospodarstwa, czy na rozwój kraju, to taki kredyt jest, oczywiście, wręcz pożądanym. Trzeba tu jeszcze tylko założyć, że pieniądze pożyczane są od własnego społeczeństwa, lub narodowego, polskiego banku.
Jeżeli państwo pożycza pieniądze od swych obywateli, to oznacza, że ten, zaoszczędzony przez nas pieniądz „przekształca się w wydatki konsumpcyjne budżetu państwa i jest ukierunkowany na tych, od których państwo pożyczyło”. Tym samym, więc, gospodarka państwowa powinna zaoferować zwiększoną podaż wszelakich dóbr. Jeżeli nie jest w stanie, oznacza to, że pożyczone pieniądze, państwo źle spożytkowało i deficyt się zwiększa.
Konieczne, wręcz niezbędne, jest zachowanie równowagi między wzrostem popytu, a możliwością podaży na rynek rozmaitych dóbr konsumpcyjnych.
Generalnie, naprawa finansów Polski polegać powinna na zwiększeniu finansów państwa, a nie na jego zmniejszeniu. System podatkowy powinien być tak skonstruowany, aby odciążyć biednych, a obciążyć bogatych. Zaś deficyt budżetowy winien być finansowany obligacjami państwowymi, które, oczywiście, państwo musi zwrócić swym obywatelom wraz z kapitałem.
Jest jeszcze jeden problem, a mianowicie inflacja, której sprzyja wysoki deficyt.
Tak jak Balcerowicz wykreował przekonanie, że tylko niskie podatki mogą ruszyć gospodarkę, tak samo fałszywie wpajano Polakom, że to finansowanie deficytu zabiera oszczędności z sektora finansowego, przez co ogranicza się wzrost inwestycji. Zdaniem ekonomistów, rzeczywiście myślących o dobru państwa, nie jest to prawda, bo „już dawno udowodniono, że to nie inwestycje zależą od oszczędności, ile raczej oszczędności są wynikiem inwestycji”.
Jeżeli państwo prywatyzuje swój majątek i sprzedaje go własnym obywatelom, to przecież też ściąga oszczędności z sektora bankowego, a poprzez wydatki budżetowe, przekształca je w konsumpcję. I tak, prywatyzacja konsumowała oszczędności i ograniczała, wypierała wręcz inwestycje, co jest oczywiście szkodliwe dla państwa, a praktykowane do dzisiaj. Jest jeszcze gorzej, gdy majątek narodowy jest przekazywany w obce ręce, bo oznacza to, że do gospodarki wpływają pieniądze z zewnątrz, a jednocześnie ściągane oszczędności krajowe, czyli ludność dysponuje mniejszą gotówką, co ogranicza popyt. A więc, zamiast finansować rozwój gospodarczy, pokrywane są inne wydatki z budżetu.
Majątek narodowy był i jest, niestety, przejadany przez państwo.
Mimo tego, politycy domagają się nadal prywatyzacji tego, co jeszcze zostało!
Andrzej Ruraż-Lipiński
Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

Jan Kobylański kontra minister Sikorski
Policja przydzielona do nas przygotowała się jakoś specjalnie włącznie z tym, że przed salą sądową było kilku antyterrorystów z psem policyjnym, jak na procesie gangsterów...
04.02.12 - 12:46 |
Czytaj więcej


07 Lutego 2002 roku
UOP zatrzymał prezesa PKN Orlen Andrzeja Modrzejewskiego, co wywołało w późniejszym czasie tzw. aferę Orlenu
07 Lutego 1987 roku
Zmarł Czesław Wołłejko, polski aktor (ur. 1916)