Niedziela 22 Września 2019r. - 265 dz. roku,  Imieniny: Maury, Milany, Tomasza

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 14.06.11 - 21:47     Czytano: [2740]

Dział: Godne uwagi

Rak powstaje w ludzkim umyśle...

Każdy ma w sobie komórki rakowe. Nasz organizm produkuje ich dziennie około 20 tysięcy. To jednak znikoma ilość w stosunku do innych – pozytywnych, jakie powstają w naszym ciele. Znikoma i nie groźna… pod warunkiem, że nasz organizm funkcjonuje prawidłowo a my żyjemy w zgodzie z naszym ciałem, otoczeniem – środowiskiem i umysłem…

Kilka lat temu pochłonięta chęcią pisania spotkałam na swojej drodze niezwykłego człowieka. Krzysztof, bo o nim mowa zamieścił w jednej z londyńskich gazet polonijnych a raczej polskich gazet reklamowych (określenie Polonia podobno zarezerwowane jest dla Polonii mieszkającej w Stanach Zjednoczonych) ogłoszenie, że poszukuje „autora ...do napisania ...książki”. Zadzwoniłam natychmiast! Co prawda nie byłam autorem książek, ale czułam w sobie ogromny potencjał, siłę, chęć i wiarę w powodzenie tego zdarzenia. Pragnęłam przecież pisać, pisać … i uczyć się pisać coraz lepiej. Pracę otrzymałam, zdobyłam szereg doświadczeń, wiedzę… a nade wszystko serdecznego znajomego na lata…

Odtąd przez ponad rok spotykałam się z Krzysztofem dwa razy w tygodniu – efektem tych często wielogodzinnych „nasiadówek” miała być książka, a raczej „coś” w rodzaju spisu, zbioru historii służącej jako wykładnia powstającej fundacji „Umieraj zdrowo” im. jego zmarłej żony. Słuchałam jego opowieści a głównie tego, co dotyczyło jego wiedzy i doświadczeń związanych z chorobami nowotworowymi. Od historii życia i choroby jego żony Anny, wiedzy na temat chorób nowotworowych, sposobów ich leczenia metodami przeróżnymi, informacji na temat źródeł ich powstawania, predyspozycji osób, które mają szansę ich doświadczyć, literatury, historii ich synów, wreszcie jego samego po historie innych ludzi, którzy zderzyli się z chorobami nowotworowymi (piszę zderzyły się, ponieważ doświadczenie tej choroby bywa tak okrutne i bolesne, że można je tylko porównać do zderzenia na drodze, z którego nie każdy uchodzi z życiem). W przypadku raka rzecz może się okazać całkiem niebywała, zaskakująca i co najważniejsze … prosta, ponieważ „rak rodzi się w naszym umyśle…” i możemy pokonać go sami – usunąć przyczynę powstania choroby.

Pierwszy raz z takim sposobem mówienia o raku spotkałam się, kiedy jeszcze byłam na studiach i wynajmowałam mieszkanie u pewnego prawnika. Jego córka, która była doktorem medycyny i na stałe mieszkała w Monachium zachorowała na raka jajnika (rak jajnika podobno jest bardzo trudno wykryć, a kiedy już to się stanie, najczęściej spotykamy się z zaawansowanym stadium choroby). Tak też było. Pani Małgorzata w grudniu przyjechała do Polski, w tym czasie wykonała rutynowe badania u swojego lekarza ginekologa. Wyniki były pozytywne – nic jej nie dolegało. Kiedy przyjechała ponownie na Wielkanoc – okazało się, że ma zaawansowaną chorobę. Zmarła po 11 miesiącach od postawienia diagnozy. Krótko po jej śmierci zawitał do mnie jej ojciec i uciął sobie ze mną pogawędkę na temat swojej jedynej ukochanej córki i … raka. Pamiętam doskonale, że bardzo akcentował i przestrzegał, przed tzw. „pielęgnowaniem stresu w swoim umyśle” – powracaniu do zdarzeń, konfliktów z dzieciństwa, wczesnej młodości, które mogły być w jakiś sposób przykre, tragiczne i wywarły na nas duże znaczenie wpędzając nas w pułapkę stresu (nie należy rozdrapywać starych ran, tylko pozwolić im się zabliźnić). Ponadto mówił także o przeforsowaniu fizycznym, przemęczeniu, które również mogą stanowić źródło powstania tej strasznej choroby (z jego opowieści również wynikało, że córka żyła w „odwiecznym” konflikcie z matką – pielęgnowanym i wzmacnianym awanturami, powrotami do dawno minionych spraw przez lata. Umarła ze świadomością odmowy pożegnania z matką).

Po raz kolejny z takim podejściem do chorób nowotworowych spotkałam się podczas rozmów z Krzysztofem. Zainteresowało mnie takie ujęcie tematu a jeszcze bardziej potwierdzające tą tezę amerykańskie badania i bibliografia rosyjskich pisarzy oraz amerykańskich badaczy pracujących dla specjalistycznych amerykańskich klinik, podająca liczne z życia wyjęte przykłady osób, które doświadczyły choroby i z pomocą swojej świadomości pokonały ją. To Amerykanie tak mocno wskazują na to, że choroba może nastąpić w wyniku stresu, w wyniku złego funkcjonowania naszych ośrodków decyzyjnych: serca i mózgu, w wyniku nadopiekuńczości, która powoduje, że skupiając zbyt dużą uwagę na innych i koncentrując się na ich problemach (często wymyślanych przez osobę nadopiekuńczą) zaniedbujemy siebie i nie dostrzegamy własnych „alarmów – sygnałów” swojego ciała, że dzieje się z nim „coś” niepokojącego. Według nich istotne znaczenie ma przebieg naszego życia od 6 do 18 miesięcy przed narodzeniem choroby oraz nasze „powracanie” do przykrych sytuacji z przeszłości. Tutaj ważne jest nasze ogólne nastawienie i postrzeganie świata zewnętrznego oraz nasze relacje z samym sobą i otoczeniem. Ważne jest aby żyć w zgodzie z sobą i innym, zgodzie – czyli postępować tak, by nie czynić niczego wbrew sobie. Jeśli nam się to nie udaje a w dodatku sprzyjają temu inne „rakowe” okoliczności, to wtedy ponosimy ryzyko piętna choroby. Jeśli już zachorujemy i nadal nie chcemy skupić się nad swoimi potrzebami, zasłaniając się potrzebami innych – nie mamy szans na wyleczenie. Rak wymaga abyśmy stali się egoistami, abyśmy przewartościowali swoje dotychczasowe życie i skupili się na chorobie oraz powrocie do zdrowia a w konsekwencji zmienili swoje życie. W jednej z pozycji mówiącej o tym jak pokonać chorobę nowotworową autorzy przywołują przykład kobiety – żony nieustannie dbającej o dom, dzieci i męża i jednocześnie zaniedbującej siebie na rzecz innych oraz piętrzących się „domowych obowiązków”. Kiedy zachorowała i posiadła tą umiejętność uświadomienia sobie drogi wyjścia z choroby stała się „egoistką” skupioną także na swoich potrzebach, czego dotychczas sobie zazwyczaj odmawiała. Jej rodzina nie mogła zaakceptować nowej sytuacji (mąż i dzieci zostali zaangażowani w wykonywanie „domowych obowiązków”) - wtedy niepocieszony małżonek stwierdził, że już niczego nie pragnie, lecz tylko tego, by jego „żona wróciła”. W odpowiedzi na swoją prośbę usłyszał: „Kiedy ona wróci – ja umrę”!

Rosjanie natomiast wskazują na prowadzenie prostego, harmonijnego trybu życia – zgodnego z naturą (mam na myśli tutaj kontakt z naturą – jedzenie zgodne z porami roku, spożywanie produktów, których trawienie nie przekracza określonej ilości godzin, wystawienie się na deszcz, słońce i wiatr oraz bieganie boso po trawie a nawet śniegu – to także jedna z ich terapii niekonwencjonalnych leczenia nowotworu, poprzez działanie szokiem), prawidłowe odżywianie – dieta bogata w owoce, warzywa, wodę, posiłki z produktów gotowanych, olej lniany i co najważniejsze oczyszczanie organizmu a w szczególności jelita grubego i wątroby. To są miejsca gromadzenia się kamieni kałowych i wątrobowych (ok. 2000 w wątrobie jednego człowieka) a także różnorodnych złogów gromadzonych przez lata. Rosjanie wskazują także na stosowanie regularnych „głodówek”, które podobno są zbawienne dla funkcjonowania naszych ciał zarówno fizycznie jak i psychicznie i przede wszystkim działają leczniczo, ponieważ w wyniku głodzenia – organizm „zjada” najpierw wszelkie zanieczyszczenia.

Wracając jednak do naszego umysłu warto uświadomić sobie, że egzystowanie w dzisiejszym świecie – pogoni za pseudowartościami – pieniędzmi, karierą, posiadaniem, wywyższaniem się stanowią podstawę do „zgotowania sobie losu piętna choroby” przez samych siebie. My sami powodujemy i aranżujemy sytuacje stresowe wyznaczając sobie zadania, których z założenia nie jesteśmy w stanie wypełnić (kolejny etat, zbyt wysoki kredyt, liczne zobowiązanie, na które brakuje godzin w ciągu doby) a wszystko po to by być lepszym, by nie wypaść poza nawias trendu, grupy … i w konsekwencji wyniszczając siebie – by być chorym. Szansę na wyleczenie, jak mówi Krzysztof mają tylko Ci, którzy uświadomią sobie wszelkie towarzyszące im „sprzeczności” – czyli kiedy nasze „chcenie” nie jest równoznaczne z tym, że możemy, jesteśmy w pełni sił to wykonać oraz Ci, którzy zdecydują się w pełnej gotowości zmienić swój styl życia – zmienić, czyli „zwolnić”, skupić się na sobie – stać się w pewnym sensie „egoistami”, pomyślą o sobie, uświadomią sobie, to, co dla nich najważniejsze – niematerialne i będą kierowali się ku tym wartościom – oczywiście absolutnie nie rezygnując, nie odrzucając metod leczenia chorób nowotworowych z zakresu medycyny konwencjonalnej i …niekonwencjonalnej, której bogactwo jest znane i szanowane. Jeśli nie usuniemy przyczyny, która tkwi w naszych głowach – umysłach na nic nawet najkosztowniejsze, najlepsze terapie, ponieważ choroba wróci w jeszcze szybszym tempie i w bardziej agresywnej postaci. Rak rodzi się w naszych umysłach – tam powstaje myśl, która prowadzi do działania, często ponad nasze siły fizyczne, powodując, że sami siebie zamykamy w „pułapkach”, z których uwolnić się nie jest ani prosto, ani łatwo. „Pomyśl zanim skoczysz” – pomyślmy czy będzie to warte w przyszłości a jeśli nie, to czy będziemy potrafili sobie z tym poradzić? Skoro teraz możemy temu zapobiec, cóż może być cenniejsze niż dana nam szansa?

Małgorzata Bugaj-Martynowska

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

22 Września 1980 roku
Irak zaatakował Iran.


22 Września 1997 roku
Sąd umorzył sprawę płk. Ryszarda Kuklińskiego.


Zobacz więcej