Niedziela 22 Września 2019r. - 265 dz. roku,  Imieniny: Maury, Milany, Tomasza

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 22.04.11 - 22:35     Czytano: [2187]

Dział: Godne uwagi

Zmartwychwstanie

„Światem rządzą czyny, nie dobre intencje, toteż jeden czynny grzesznik wart jest dziesięciu świętych bezczynnych i męczenników” Ale to są tylko słowa. Chrystus przyszedł na świat tylko ze względu na grzeszników. Dobrych ludzi nie potrzeba nawracać, ich czyny są świadectwem i wzorem dla nas wszystkich.

W przededniu największego katolickiego święta musimy zadać sobie wiele pytań, wysłuchać tych, których nigdy nie dopuszczono do głosu. Cierpienie Jezusa się kończy, a człowieka dopiero zaczyna. Tak mało współczucia okazujemy drugiej istocie, jakby świat należał tylko do nas.

Co prawda dopełniliśmy przedświątecznego obowiązku. Odbyliśmy Rekolekcje, żałowaliśmy za grzechy, ale czy jesteśmy lepsi? Czyż nie witały rozradowane tłumy wjeżdżającego do Jerozolimy Jezusa? Już po chwili ci sami ludzie nie potrafili stanąć w obronie niewinnego. Często też (wzorem Piotra) wypieramy się własnych korzeni, rodowodu, bez którego nie można istnieć.

Tak niedawno cały świat głosił o wielkim nieszczęściu jakie nawiedziło Haiti. Współczuliśmy tym nieszczęśnikom i na tym się skończyło. Taka tragedia nigdy się nie kończy, pozostawiła bowiem po sobie zabitych, wielu kalekich i tak dużo nieszczęścia. Pamięć o zmarłych może przetrwać tylko wśród najbliższych, to oni pogrążyli się w smutku i żałobie do końca swoich dni.

Żadna organizacja nie podniesie ich na duchu, i choć pomoże nieco materialnie, nie zwróci zmarłych. Pomoc doraźna załatwia wiele, ale jest niewystarczająca. Życie człowieka nie ma ceny, szkoda tylko, że nie wszyscy o tym wiedzą.

Nieszczęście, tragedia, smutek i żal. Nie jeden człowiek zrobił na tym nieszczęściu majątek, zresztą jak na każdym, ale o tym mało się mówi. Handel sierotami i inne historie towarzyszą każdemu nieszczęściu.

Na pewno Czerwony Krzyż i jemu podobne organizacje nie uleczą ludzkiego bólu, lecz dobrze, że takie istnieją. Jedynie one starają się nie tylko zrozumieć człowieka, ale również jemu pomóc. Trzęsienie ziemi na Haiti będzie odczuwalne przez tamtejszy naród przez długie lata, choć myśmy już dawno o tym zapomnieli. Krótka pamięć towarzyszy człowiekowi od starożytności i nikt się nie stara tego procederu zmienić. Gdyby człowiek nie był samolubny, innym też lepiej by się żyło.

Podobna tragedia dotknęła wyspy japońskie rozrzucone na wodach Pacyfiku i Morzu Japońskim. Przeszło cztery tysiące wysp wschodzącego słońca przybliżyło się raczej do jego zachodu. Mało kto zdaje sobie sprawę z tak wielkiego żywiołu i może dlatego mniej rozumie ludzi mim dotkniętych. Kilka tygodni po tej katastrofie już prawie nikt nie wspomina o cierpieniach tych ludzi. Media podają zdawkowe informacje i kolejnych, nieco mniejszych wstrząsach wtórnych. Nieco mniejszych dla Japonii, dla nas byłyby katastrofalne. Kraj tak wysoko rozwinięty i uprzemysłowiony nie może sobie poradzić ze skutkami tego kataklizmu, a co dopiero biedne Haiti.

Na domiar złego awaria elektrowni robi wielkie spustoszenie. Nikt przy podjęciu decyzji o budowie gigantów jądrowych nie zastanowił się nad skutkami ubocznymi, kierowano się jedynie sprzedażą taniej energii. Co tanie staje się drogie. Świat powoli zaczyna myśleć o zaniechaniu dalszych planów budowy śmiercionośnych elektrowni, ale Polska jakby na złość jest zainteresowana taką inwestycją. Wszystko jak zwykle robimy na opak.

Tysiące ofiar kataklizmów, utrata życiowego dorobku wielu rodzin, oto bilans nieszczęść ludzkich, których staramy się nie dostrzegać. Wspomniałem jedynie o kilku ostatnich klęskach żywiołowych zesłanych Ręką Bożą. Wiele więcej nieszczęść powoduje człowiek.

Bóg wydaje słuszne wyroki, człowiek wciąż omylne.

Kiedy wybuchały nieuzasadnione do dzisiaj wojny gardłowaliśmy nieustannie: jedni za, inni przeciw. Ale tych ostatnich było mało, by nie powiedzieć wcale. Agresja budzi agresję. Kiedy ginęli tysiącami ludzie niewinni milczeliśmy jak ich groby. Milczał i milczy cały świat, co dzisiaj znaczy człowiek…Giną ludzie od bomb wyprodukowanych kosztem podatnika. Wszyscy przyczyniamy się do zabijania. Nikt nie śmie protestować, przerwać tej Golgoty. Giną ludzie niemal na wszystkich kontynentach, większość w imię demokracji, której tak naprawdę już nigdzie nie ma. Ci co najwięcej o niej mówią są napastnikami. Kolonizacja trwa od początku istnienia świata, choć różnie się ją nazywa.

Nasłuchamy się nieludzkiej propagandy o jakichś terrorystach, zagrożeniach wyssanych z palca i potakujemy. Spora część społeczeństwa używa głowy tylko i wyłącznie do potakiwania. W dobie komputerów myślenie nie jest w modzie. Tak mało dajemy, a tak wiele mówimy o hojności.

Otrzymujemy codziennie prezenty od Boga, ale boimy się ich otwierać. Przeraża nas myśl co zawierają; może przesłania nie na nasze siły? Zapominamy o dobrych manierach otwierania prezentów w obecności darczyńcy. Rozmawiamy z Bogiem, ale nie potrafimy spojrzeć Mu prosto w oczy. Bóg coraz częściej nam odpowiada, ale my nie chcemy zrozumieć Jego słów. Tak rzadko stajemy w obronie pokrzywdzonych, a jeszcze rzadziej spoglądamy na biedę. Odwracamy się od stojącego na ulicy żebraka, nie rzadko dodając złośliwy komentarz.

Żałujemy za grzechy, przyrzekamy poprawę, bijemy się w piersi, ale już jutro o wszystkim zapominamy. Tak tylko potrafi postępować człowiek. Człowiek to piękna istota, dopóki jest człowiekiem.

Kiedy zaczęła nas łączyć smoleńska tragedia zapomnieliśmy o sporach, ale nie trwało to zbyt długo. Za kilka dni przeszkadzał nam krzyż, krzyż, na którym dokonało się Zmartwychwstanie. Przestaliśmy bluźnić w małych kategoriach, uciekamy się do bluźnierstwa najwyższych rozmiarów.

Dzielimy się zawsze, ale łączymy zbyt rzadko.

Krzyżujemy Jezusa przy każdej okazji, a za chwilę wzorem Piłata umywamy ręce. Wystarczyło dwa tysiące lat, by do perfekcji opanować osądzanie często podparte perfidnymi argumentami. Uczymy się powoli, ale dość starannie. Trudno dzisiaj odróżnić prawdę od kłamstwa. Nasze media daleko nie odbiegają od norm światowych, może nawet są porównywalne z byłą Wolną Europą, która przez lata wciskała zachodni kit do wschodnich okien. Niektórzy do dzisiaj wierzą w ich wiarygodność. Zabraniano jej słuchać, by wzmocnić apetyty. Wszystko zakazane lepiej smakuje. Żyjemy w próżni dbając tylko o własne interesy i o siebie.

Tak mało czasu pozostaje nam na Zmartwychwstanie.

Nawet były prezydent Wałęsa nie potrafi uszanować zmarłych (w katastrofie smoleńskiej) i czasu, który mu również upływa. Nosi w klapie marynarki wizerunek Matki Jezusa, choć Judasz nie nosił. Jedynym usprawiedliwieniem może być to, że wówczas nie było marynarek.

Wstyd mi za takiego prezydenta i za jego niczym niewytłumaczalne wypowiedzi.

On również żałuje za grzechy, a ma za co.

Więcej w nas tradycji niż wiary, więcej zła niż miłości. Jeśli żyjemy tylko dla siebie, tracimy niepotrzebnie czas.

Dewotyzm nie jest żadną wiarą, a tak wiele robimy tylko dla poklasku. Dzisiaj niemal wszystko robi się na pokaz. By się podobać Bogu, nie koniecznie musimy ludziom.

Jeśli nie wierzysz w Zmartwychwstanie nadaremna twoja wiara i przyrzekanie poprawy. Nawet kat okazuje skruchę, choć wie, że już jutro będzie ścinał głowy. Każdy w coś wierzy, jednak najlepiej wierzyć w Boga.

Wierzyć - tak normalnie, po ludzku, zwyczajnie. Modlić się czynami i cierpliwie czekać, aż Bóg wysłucha. O dobrych rzeczach nikt nie zapomina, one się odkładają i procentują. Obiecujemy, przekładamy wszystko na jutro, lecz nie ma pewności, że jutro będzie

Bądźmy czujni bo tylko raz można zmartwychwstać.

Władysław Panasiuk

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

22 Września 1959 roku
Otwarto połączenie telefoniczne między Europą a USA.


22 Września 1857 roku
Zmarł Józef Dwernicki, polski generał, dowódca kawalerii w powstaniu listopadowym (ur. 1779)


Zobacz więcej