Poniedziałek 17 Grudnia 2018r. - 350 dz. roku,  Imieniny: Jolanty, Łukasza

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 06.01.07 - 22:45     Czytano: [1879]

Dział: Interwencje

Staż na czas nieokreślony

W Polsce przyjęło się, że za staż nic początkującemu w zawodzie pracownikowi się nie płaci. Mimo że wykonuje on często więcej zadań, niż pozostali zatrudnieni w firmie. Jeśli po kilku miesiącach młodzik upomni się o jakąkolwiek zapłatę - zawsze można wziąć nowego praktykanta. Cały proceder jest niezgodny z prawem.

Jak kręcą pracodawcy widać po tym, że do rzadkości należy określanie w ofercie ile staż potrwa. To zobowiązywałoby dyrektora do zaproponowania czegoś po wskazanym okresie, a po co wiązać sobie ręce. Lepiej przecież mieć darmowych pracowników.

Praktyki bez wyników
- Bardzo chciałam pójść na praktyki do Polskiej Agencji Prasowej, dlatego sama się zgłosiłam i zaakceptowałam obowiązujące tam zasady, w tym najważniejszą: za praktyki się nie płaci. Przez prawie dwa miesiące chodziłam na konferencje prasowe, posiedzenia sejmowe i pisałam notatki agencyjne. Zależało mi na wzbogaceniu mojego CV o praktyki w prestiżowej instytucji - opowiada mi Joanna Dudziak z Bydgoszczy, dziś pracująca już w dziale marketingu uznanej na rynku perfumerii. - Mój kolega Krzysztof, pasjonat dziennikarstwa, był bardziej uparty i kilka miesięcy pracował dla PAP za darmo jako praktykant. W końcu udało mu się zahaczyć, ale tylko na umowę-zlecenie.
Grzegorz Kierner z Biura Karier Politechniki Łódzkiej potwierdza, że dziś oprócz dyplomu wyższej uczelni najważniejsza jest udokumentowana praktyka.
- Doświadczenie trzeba gdzieś zdobywać. Im więcej ktoś podpatrzy na praktykach, tym większą ma szansę na znalezienie od razu po studiach dobrej pracy. Jeżeli studenci nie mogą znaleźć staży płatnych, idą na bezpłatne, żeby później pokazać coś w CV - mówi.
Pojawiają się nawet staże opłacane przez studentów w zamian za dodatkowe szkolenia, w których uczestniczą i zdobywane uprawnienia.
- Mieliśmy ofertę firmy budowlanej, która proponowała finansowaną przez studentów praktykę, w czasie której studenci mogli uzyskać certyfikat audytora energetycznego. W tym okresie świadczyli pracę wymaganą do uzyskania uprawnień - podkreśla Kierner.
Mechanizm bezpłatnych staży pozwala firmom na znaczne oszczędności, rzecz jasna kosztem zatrudnionych. Gdy przejrzy się ogłoszenia o pracę z gazet lub portali internetowych, można przekonać się jak wiele przedsiębiorstw poszukuje młodych, a więc najbardziej dynamicznych, ale zdecydowanych na angaż za darmo absolwentów. Wymagania i zakres obowiązków najczęściej nie odbiegają od tych, jakie stawia się pozostałym pracownikom. Niekiedy wręcz od młodych wymaga się więcej, bo przecież "ma im zależeć", "mają się wykazać". Na przykład Grupa Wydawnicza Infor S.A. szuka obecnie stażysty. W ofercie podaje, że idealny kandydat(ka) będzie odpowiedzialny za aktualizację danych w bazie. Powinien posiadać wykształcenie wyższe, chęć do pracy i uczenia się nowych rozwiązań oraz znajomość obsługi komputera". Co w zamian?
"Oferujemy zdobycie nowych doświadczeń w dużym wydawnictwie i zaliczenie stażu".
- Rozumiem, że staż jest bezpłatny? - pytam.
- Tak - odpowiada krótko Tomasz Trąbiński z Infor S.A.

Staż urojony, praca realna
Tymczasem Roman Giedrojć, zastępca Głównego Inspektora Pracy, w rozmowie z Tygodnikiem zaznacza, że są tylko dwie, zgodne z prawem formy stażu.
- Istnieją praktyki studenckie, kiedy uczelnia zazwyczaj podpisuje umowę z określoną instytucją, która zapewnia studentom możliwość zdobywania wiedzy. Druga forma to staż absolwencki uregulowany w ustawie z 20 kwietnia 2004 o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy. Młody bezrobotny otrzymuje wówczas stypendium z Funduszu Pracy. Natomiast bezpłatne angażowanie absolwentów w innej formie jest niezgodne z prawem - podkreśla Roman Giedrojć. - Każda praca musi kończyć się wynagrodzeniem, choćby nawet nazywała się formalnie stażem. Pracodawca może sprawdzać młodego pracownika w okresie do trzech miesięcy. Może nawet taką umowę wypowiedzieć, jeśli ktoś się nie sprawdza. Ale nie wolno zgadzać się na sytuację, z którą mamy bardzo często do czynienia, kiedy to pod pozorem stażu sprawdza się kogoś 7, 12, 20 dni albo dłużej i nic w tym okresie nie płaci. To jest nie do przyjęcia.
Po rozmowie z Romanem Giedrojciem ponownie kontaktuję się z wydawnictwem Infor.
- Czy państwo zdajecie sobie sprawę, że oferowanie bezpłatnych staży absolwentom jest niezgodne z prawem? - pytam.
- A w naszym ogłoszeniu nie ma przypadkiem mowy o studentach IV i V roku? - odpowiada pytaniem Tomasz Trąbiński.
- Nie, napisane jest o osobach z wyższym wykształceniem.
- W takim razie doszło do pomyłki w ogłoszeniu. Zaraz to poprawimy. Bardzo dziękuję panu za sygnał - odpowiada z refleksem, choć nieprzekonująco.

3,5 zł za godzinę
Ale przepisy prawa łamią nawet specjalizujące się w rekrutacji i selekcji kadr agencje rynku pracy. Jedna z nich - Creyf's Select - szuka stażysty, któremu płacić nie zamierza. Do obowiązków "energicznego w działaniu i kreatywnie rozwiązującego problemy" absolwenta należeć będzie m.in. "docieranie do najlepszych kandydatów metodą poszukiwań bezpośrednich, prace administracyjne oraz wspieranie konsultantów". Co może zyskać?
"Bezpłatny staż z możliwością zatrudnienia oraz poznanie specyfiki pracy w firmie doradztwa personalnego".
Zastępca Głównego Inspektora Pracy wskazuje też na plagę zatrudniania pracowników na umowy-zlecenia i o dzieło, kiedy to można oferować wynagrodzenie niższe od płacy minimalnej.
- Dowolność zasad zawierania umów cywilnoprawnych jest w Polsce porażająca - ocenia Roman Giedrojć. - Firmy uciekają się do tych form, by obniżyć koszty pracy. Przy nich nie obowiązują przepisy w zakresie czasu pracy, urlopów, płacy minimalnej. Ten stan ma zmienić ustawa przygotowywana przez prezydenta.
O tym jak "doskonałe" warunki proponuje się pracownikom w ramach umów-zleceń przekonałem się odpowiadając na ofertę dla kierowcy-dostawcy z własnym samochodem w firmie Pizza Dominium. Zapytałem o zarobki i sposób rozliczania benzyny.
- Wynagrodzenie wynosi 3 zł za godzinę netto podczas okresu szkoleń, później 3,50 zł plus za wyjazd w zależności od rejonu od 3 do 6 zł, dodatkowo napiwki. Jest to praca na umowę-zlecenie na początek, później możliwość podpisania umowy o pracę - odpowiedziała mi w mailu Mariola Wielgat z Pizza Dominium. - Paliwo we własnym zakresie - zaznaczyła.
Umowa skonstruowana po mistrzowsku: gdy mało wyjazdów - to i nędzna stawka za godzinę. Z kolei jak dużo klientów to trzeba bulić więcej na benzynę. Bylebyś dostawco za bardzo się nie wzbogacił.
Można tylko liczyć, że prezydent przedłoży szybko nową ustawę o PIP, która choć w pewnym stopniu ograniczy wolnoamerykankę na rynku zatrudnienia.

Krzysztof Świątek
Tyg. Solidarność

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

17 Grudnia 1954 roku
Zmarła Zofia Nałkowska, powieściopisarka("Granica", "Medaliony") (ur. 1884)


17 Grudnia 1981 roku
ZOMO rozbiły manifestacje w Gdańsku i w Krakowie. W Gdańsku zginęła jedna osoba, a dwie inne zostały ranne.


Zobacz więcej