Środa 11 Grudnia 2019r. - 345 dz. roku,  Imieniny: Biny, Damazego, Waldemara

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 07.02.11 - 22:37     Czytano: [2695]

Dział: Godne uwagi

Polska Tożsamość

My Polacy, jako przedstawiciele Narodu o długiej i jakże bogatej historii, nie możemy przyjąć na siebie roli, na przykład, obsługujących możnych tego świata. Idealnych sprzątaczy europejskich ulic czy operatorów koparek lub komputerów.

Do określonych ról społecznych, obowiązków, do pewnych dziedzin zawodowych, czy służby na rzecz innych, po prostu się dorasta. Jest się powołanym, a z powołaniem się nie igra. Powołanie to nie konkurs piękności. Liberalny świat tymczasem, wzywa nas do nieustannej maskarady.

Ta, narzucana nam moda na zmiany, to nic innego, jak choroba, która polega na tym, jak stać się kimś innym, zmienić skórę, na zawołanie wyzbyć się życiowej roli i przyjąć diametralnie odmienną.
Jaką? Ano taką, która jest efektem zachcianki albo presji otoczenia a najlepiej takiej "trendy" rodem z "nowoczesnej Europy".

Ileż to mamy zachęt ze strony liberalnego systemu myślenia, że ,,wszystko jest możliwe’’, ,,dlaczego nie’’, ,,każdy ma prawo’’?. Mężczyzna może być kobietą, kobieta mężczyzną, matka niemowlęcia robotnicą, czy siłą biurową, stoczniowiec fryzjerem psów, mafiozo ,,mężem stanu’’ etc.

Wyjątkowo drastycznie przedstawia się ten problem w przypadku kobiet, które wynajmują swoje ciało do tego, by urodzić cudze dziecko, czy par homoseksualnych udających ,,rodziców’’. Jeszcze jeden przykład, tak często spotykany w naszym codziennym życiu, to praca przysłowiowej matki zastępczej i problem, w przypadku pracy matek, po urodzeniu dziecka. Opieka nad dzieckiem w domu po urodzeniu go – owe najgłębiej uwarunkowane naturą powołanie kobiety – jest dziś powszechnie uznawane za krzywdzące ją obciążenie, za rodzaj życiowej katastrofy.

Małe dziecko czuje się bezpiecznie, kiedy mocno trzyma za rękę rodzica. Kiedy ciekawe świata zadaje pytania – to również bezgranicznie wierzy w dawane mu odpowiedzi. To właśnie rodzic jest dla dziecka oparciem i mądrością. A fundamentem relacji między nimi jest miłość. Rodzice reagują na pytania dziecka w miarę rozwoju jego osobowości, nie silą się na jakieś ,,naukowe’’ odpowiedzi, których nie pojmie rozum ich pociechy; dziecko przyjmuje je, bo wie, że miłość najbliższych nie może zawieść.

Wydaje mi się, że zdecydowana większość polskich kobiet sama wie, kim chcą być i co mają robić, a ich konkretna sytuacja życiowa, talenty i możliwości w danym momencie są podstawowymi wytycznymi wyboru drogi życiowej.

Niczego nie muszą udowadniać – ani że są lepsze, ani słabsze od mężczyzn. Owszem, pewne feministyczne trendy szkodzą kobietom przez kreowanie mody na uwolnienie od przymusu rodzenia. To błędna ideologia. Bo to nie przymus, a przywilej.

Kobieta jest stworzona do bycia matką. Nawet jeśli nigdy nie urodzi, i tak w myślach, pragnieniach, a także w czynach będzie komuś matkować. I to jest normalne, gdyż zgodne z jej naturą. Wszelkie zabiegi próbujące ,,wyzwolić’’ kobietę od – jak zwą to niektóre postępowe feministki – stereotypu matki-Polki, muszą spalić na panewce.

Po pierwsze, to brak szacunku dla matek. Po wtóre, jest pewien trend do ,,wyswobadzania’’ ze wszystkiego – odpowiedzialności, miłości hojności. Szkoda tylko, że pewna część młodych daje się łapać na ten lep pseudowolności.

W najbardziej ,,postępowych’’ krajach Europy przyszłe matki zawczasu podreperowują swój budżet, by równocześnie z przyjściem dziecka na świat wynająć dla niego opiekunkę , a samej szybciutko pomknąć do pracy, by opłacić tę nianię i ,,doskonalić się’’ w nowej roli: pracodawczyni niani. ,,Siedzenie w domu z dzieckiem’’ jest coraz częściej i u nas postrzegane jako degradacja społeczna.

Nieodzownie nasuwa się tu pytanie; dlaczego urlopy macierzyńskie są tak krótkie a ewentualne możliwości wychowywania dziecka przez matkę najczęściej skutkowały by utratą przez nią pracy?

Odpowiedź jest bardzo prosta. Kształtowanie osobowości dziecka w dużej zbiorowości, od samego początku plasuje go, jako jeden z elementów społeczności, która jest sterowana a przede wszystkim posłuszna, co w późniejszym okresie życia przekłada się na łatwość manipulacji za pomocą ,,wątpliwych autorytetów’’ lansowanych przez polskojęzyczne media lub inne formy wpływu.

Czasami zdarza się mieć tyle szczęścia w rodzinie, że w rolę matki wciela się babcia, ale kształtowanie się więzi rodzinnych i emocjonalnych u małego dziecka najlepiej i najskuteczniej kształtują jego rodzice. Dziecko pozbawione tych elementarnych wartości ciepła rodzinnego, atmosfery i obyczajowości domu jako autorytet oczywiście uznaje tzw. matkę zastępczą. Jeżeli później młody człowiek edukowany przez liberalne szkoły, który nie wyniósł z rodzinnego domu wpojonych wartości dobra, szacunku, miłości i tradycji to często w połączeniu z wpływem środowiska i mediów wyrasta na kreaturę systemu, który chce nas za wszelką cenę wyzwolić z zacofanych obyczajów i wartości najlepiej w myśl hasła głoszonego ongiś przez ,,autorytet’’ z ekranu- ,,róbta co chceta’’ .

Pozostając przy roli i pozycji zawodowej kobiet, chcę wspomnieć o feminizacji zawodu nauczycielskiego, uznawanego dość powszechnie za ,,wygodny’’ dla kobiety, która wbrew utartej opinii, nie zawsze jest dobrodziejstwem dla uczniów (panie obarczone rodziną nigdy nie są w stanie zaangażować się w pełni w wychowanie obcych dzieci), to jeden ze skutków mitu, że każda praca jest lepsza niż ,,siedzenie w domu’’.

Oczywiście, nie mówimy tu o sytuacji przymusowej, niestety, najczęstszej w Polsce, gdy matka musi iść do pracy z powodu niskich zarobków męża, który nie jest w stanie utrzymać rodziny, albo wręcz sama utrzymuje rodzinę.

Tak rozpowszechnione dziś hasło, wzywające do zmieniania swojej tożsamości, jak rękawiczek, ,,przebranżawiania się’’ pod czyjeś dyktando, czy pod wpływem nagłych impulsów, bardzo często oznacza wysadzenie z siodła, zapadnięcie się w życiową dziurę. Nie zostaliśmy bowiem stworzeni do tego, by być tacy jak wszyscy, czyli w istocie amorficzni i bez właściwości. Nie jesteśmy stworzeni do zajmowania się ,,wszystkim’’, ale i nikomu z nas nie służy zajmowanie się czymkolwiek.

Do naszego polskiego języka na siłę i w głupi sposób przenosi się obcojęzyczne zwroty, które nijak tu nie pasują i za wszelką cenę kreuje się tego typu działania na platformach jedynie poprawnych politycznie stacjach RTV przez radiowo telewizyjnych lanserów na krótkiej smyczy swoich europejskich pracodawców.

Często zastanawia mnie, czy te serwowanie nam na siłę różnych sposobów na zmiany, które nie zawsze są potrzebne, czasami wręcz szkodliwe, ale na pewno przez kreatorów zmian przedstawiane, jako najwłaściwsze nie przekładają się na nasze życie? W sposób, który ma nas przede wszystkim zniewolić i ogłupić w stopniu maksymalnym.

Niech przykładem będzie tu ,,dziurawienie ciała’’. Coraz częściej zdarza się widzieć młode, i nie tylko młode, osoby (panów i panie- w świecie dziwactw od dość dawna już panuje ,,równouprawnienie’’) z kolczykiem w języku, pępku, na łuku brwiowym, nosie itd. Jak ocenić powyższe zjawisko? Czy da się wytyczyć obiektywne granice estetyczne?

Pierwszą reakcją człowieka zdrowo myślącego, który patrzy na tego typu ,,ornament’’, jest zadanie pytania: po co to? Pewnie tego nigdy do końca nie zrozumiem.

Ktoś kto decyduje się na tak szczególną (bolesną) ozdobę, z pewnością ma swoje racje. Ma do tego prawo. Posiada własne poczucie estetyki, pomysł na jak najlepszą (wedle subiektywnych kryteriów) prezentację siebie, swojego wnętrza. O gustach się nie dyskutuje.

Dlaczego jednak ludzie sięgają po tak szczególny sposób ,,zdobienia’’ swojego ciała?. Piercing fascynuje, jest sposobem na poprawienie samopoczucia, przyciąganie uwagi innych.

Większość ,,kolczykujących się’’ z pewnością uznaje to za sposób autokreacji, poczucia dopełnienia , bycia autentycznym , wyrażenia filozofii i stylu życia a pewnie i bywa , że w ten sposób szuka się akceptacji u innych.

Posługuję się tym przykładem, bo kiedy czytałem artykuł o tym, co leży u podłoża tego ,,modnego’’ zjawiska, poraziła mnie przyczyna , którą w tymże artykule uzasadnia światowej sławy psychiatra. Carl Liebermann, komentując zjawisko piercingu, powiedział: ,,Ludzie pragną zaspokoić potrzebę bycia kimś innym, specjalnym, oryginalnym, ale przekłuwanie różnych części ciała na pewno im w tym nie pomoże. Nie dający się opanować ból emocjonalny zamieniają na ból fizyczny. To tylko odsunięcie problemu, który po pewnym czasie powróci ze zdwojoną siłą’’.

Zdecydowana większość chorób cywilizacyjnych, jak alkoholizm, narkomania, pedofilia itp., ma swoje korzenie m.in. w nieumiejętności radzenia sobie z emocjami. Szybkie tempo życia i coraz większa jego płycizna dopełniają reszty. Wielu ludzi na co dzień uśmiechniętych często skrywa w sobie ból samotności, ich zewnętrzna osobowość odbierana przez innych jest zupełnie inna od tej rzeczywistej. Wcześniej czy później stany emocjonalne eksplodują, zmiatając z powierzchni dotychczasowy świat, a w najlepszym przypadku mocno go zmieniając.

Stawiam zatem pytanie: czy widok ,,zakolczykowanego’’ dziecka nie powinien być pierwszym znakiem dla rodziców, wychowawców, że dzieje się z nim coś niedobrego ? Że iskrzy gdzieś na linii emocji? Że nie radzi sobie ono ze swoim wnętrzem?

Owszem, może to być, choć nie musi, znak fałszywy. Zawsze jednak lepiej jest zapobiegać, niż potem leczyć.

Bardzo często narzekamy na sposób zachowania części dzisiejszej młodzieży.

Od elementarnego braku kultury w kontaktach międzyludzkich, po obfite wulgaryzmy w miejscach publicznych. Jest jednak druga strona medalu. Powstaje pytanie, gdzie ta młodzież ma szukać wzorców osobowych? Czyż nie przejmuje ona, w dużej mierze, zmaterializowanego sposobu myślenia i postępowania od dorosłych? Moim zdaniem, to właśnie brak kultury u dorosłych, nieraz ich prostacka pewność siebie, w zetknięciu z praktyką życia codziennego sprawiają, że część młodzieży chłonie właśnie takie, a nie inne wzorce. Brak idealizmu, pewnej dozy romantyzmu i postrzeganie świata poprzez aspekt materialny powoduje, iż od najmłodszych lat rozpoczyna się w młodym pokoleniu ,,wyścig szczurów’’ . To rodzice planują – niemal od dnia narodzin dziecka – superprzedszkole, najlepszą szkołę itd.

Poprzestając na wspomnianym wcześniej aspekcie materialnym, odrzucając realność sfery duchowej, zaczyna młodym ludziom brakować refleksji nad rzeczywistością świata, ulegają materialnemu zauroczeniu. Ponadto coraz bardziej powszechny świat wirtualny, obrazy medialne, które są łatwe w odbiorze , rozleniwiają umysł i uwalniają od krytycyzmu, spłycają myślenie.

Oczywiście nie ma w tym nic złego, że rodzice chcą inwestować w swoje dzieci, czy też kiedy same dzieci inwestują w siebie. Chciałem tylko zwrócić uwagę na pewien aspekt. Okazuje się bowiem, że wielu młodych w wyniku tego ,,wyścigu’’ gubi Polskę, gubi zaangażowanie, nie interesuje ich historia ojczystego kraju, którą i tak liberalna oświata przekazuje w ograniczonej formie. Pojęcie patriotyzmu odchodzi do lamusa. Swoje sympatie młodzi częstokroć lokują po stronie nie tych, którzy mają rację, ale tych, którzy są silniejsi i ,,ustawieni’’. Spryt stał się cenniejszy od rozumu.

Odczuwa się dziś mocno brak autorytetów zachęcających do budowy Ojczyzny, brak sprecyzowanego celu Polaka w XXI wieku. To zadanie dla pokolenia dorosłych, by ten stan rzeczy zmieniać i ukazywać oraz wpajać młodym ideały naszej polskości.

Aby temu sprostać, musi być w prawdziwych Polakach silny po temu charakter. Ludzie mierni, słabi, mali, zadaniom takim nie podołają, a obcego elementu wichrzycielskiego różnego pochodzenia jest u nas mnóstwo. Praktycznie elity rządzące mają we władaniu prawie wszystkie media i są mistrzami w ogłupianiu tych, co nie potrafią rzeczy rozróżniać i myśleć analitycznie. Musimy mieć charakter i stanowiącą jego podstawę, należytą wartość moralną, ale przede wszystkim musimy mieć rozum. Musimy!

Dariusz Gieroń

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

11 Grudnia 1843 roku
Urodził się Robert Koch, niemiecki bakteriolog i lekarz, odkrywca laseczki wąglika, prątka gruźlicy (zm. 1910)


11 Grudnia 1942 roku
W Łodzi na rozkaz Heinricha Himmlera Niemcy uruchomili obóz śmierci dla polskich dzieci. Do dziś nie ustalono liczbę ofiar


Zobacz więcej