Wtorek 17 Września 2019r. - 260 dz. roku,  Imieniny: Franciszka, Narcyza

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 31.08.10 - 11:42     Czytano: [4752]

Nie świętuję

W pięć miesięcy po tragedii smoleńskiej, w Polsce, nadal nie ma jasności co wydarzyło się nad katyńską ziemią. Nad ziemią, a nie na ziemi! I nie ma już co szukać winnego – sprawa jest jasna. Wszystkie ośrodki władzy, w tym, oczywiście, ta czwarta, czyli pierwsza (media, a w szczególności, telewizja) orzekły już dawno – pod Smoleńskiem wydarzyła się katastrofa.
Mimo, że te życzliwe nam, służby rosyjskie nie zakończyły jeszcze dochodzenia – choć twierdzą, że nie mają juz nic do dodania i oddania – i wzywają, na przesłuchania, rodziny ofiar, Polakom już wszystko wiadomo. Nasz, niezwykle dociekliwy minister spraw wewnętrznych, stojący na czele komisji śledczej, - która, nie wiadomo co i kogo ma śledzić bo, przecież, już wszystko wyśledzili nasi bracia Rosjanie, (którym J. Kaczyński, w kampanii wyborczej, bardzo dziękował za ich postawę) i to, co wyśledzili, już nam przekazali, - zapewnia, że całą prawdę poznamy dopiero, gdy nasi specjaliści odczytają, z zapisów czarnych skrzynek, to, czego nie mogli odczytać specjaliści rosyjscy. Tylko, że czarne skrzynki (czyli czerwone) ciągle, wraz z innymi, niesłychanie ważnymi dowodami, (jak np. to, co pozostało z samego samolotu), znajdują się w rękach naszych „przyjaciół”, do których mamy pełne zaufanie, oczywiście. Gwarancją jest, niesłychanie zasmucona twarz cara Putina i Tuska, niestety, premiera polskiego rządu, w medialnym uścisku prawdy.
Wszyscy już wiedzą, - w Rosji, Polsce i świecie - że możliwe są tylko dwa warianty wydarzeń i jedno założenie: błąd popełnił pilot (bo ktoś, czytaj prezydent RP, wywierał, na niego presję), bądź też nastąpiła awaria samolotu no i oczywiście, nie był to żaden zamach terrorystyczny. Rzecz prosta, nie bierze się, pod uwagę faktu, iż np. pilot był samobójcą, lub też zamachowcem – kamikadze.
Za tę wyraźną niechęć do wyjaśnienia tajemnicy tej tragedii, oczywistą odpowiedzialność ponoszą władze naszego kraju, wybierane według demokratycznych wymagań i w większości wywodzące się z „Solidarności”.
Tam, w błocie smoleńskim, poniżona została Polska – niemiłosiernie pokaleczona, rozdrapana, rozkradziona i pośpiesznie zapakowana w worek do śmieci.
Polacy, co z naszą polską godnością narodową?

Niestety, w większości z nas utrwaliło się powiedzenie, że polityka jest brudna, że ją nic nie może zmienić, czyli zmienić się już nic nie uda, więc mam to wszystko w nosie. Niech się dzieje, co chce.
Każdy człowiek – i ten, który uprawia politykę i ten, który twierdzi, że ona w ogóle go nie interesuje, a nawet, manifestacyjnie się od niej odcina – ma swoje poglądy na politykę i jej uprawiaczy. Jest to podobnie, jak ze światopoglądem. W każdym, z nas, jest on ukształtowany i nawet, nie zdając sobie, z tego, sprawy, postępujemy, w życiu, zgodnie z jego nakazami. Jest kształtowany w nas, a może był, w rodzinie, Kościele, a później, już w dorosłym życiu, weryfikowany jest w pracy i środowisku, w którym funkcjonujemy.
Dzisiaj, zdaniem zdecydowanej, otumanionej większości, wolność, wywalczona(?) po „okrągłym stole”, rozumiana jest jako odejście od krępujących zasad etycznych i moralnych, wyniesionych z dzieciństwa, wpajanych przez Kościół. Zasady te krępują naszą wolność, wręcz ją ograniczają, więc trzeba je zniszczyć. Liberalna władza już wprowadziła nieład w nasze sumienia i poglądy, a poprawność polityczna, przy pomocy usłużnych mediów,(oczywiście apolitycznych), jako cel w życiu, wskazała hedonizm, a jako obowiązują powszechnie nową religię – demokrację, której, wręcz, fanatycznym wyznawcą jest, między innymi, tzw. prawicowiec, J. Kaczyński i był, jego brat, Lech. To ci właśnie, starsi i mądrzejsi, obracają kłamstwa w prawdę, zło w miejsce dobra – byleby tylko nie ucierpiała demokracja. Jest ważniejsza niż człowiek – jego cierpienia ich nie interesują. Oni wszyscy są, jak najcięższa choroba, ta najbardziej podstępna, bo, w pierwszej fazie bezbolesna, a w konsekwencji, nieleczona, jest śmiertelna – jak rak. A może nawet jeszcze gorsza, bo wyniszczająca nie tylko ciało, ale, przede wszystkim dusze.
Warto więc przywołać na pamięć ojca świętego Leona XIII, który powiedział, iż „demokracja i socjalizm są złem największym”. Dla niektórych może, a w szczególności, dla wszystkich poprawnych politycznie, postępowców, papież nie jest autorytetem – więc przypominam słowa Karola Marksa: „Aby w danym kraju zapanował socjalizm, wystarczy wprowadzić, w nim, demokrację”. O cóż więc chodzi tym wszystkim demokratom, którzy poświęcają człowieka dla utopijnej idei, wydawałoby się, już skompromitowanej? Oczywiście. Tylko i wyłącznie o umocnienie socjalizmu, bo demokracja i socjalizm są ze sobą, nierozerwalnie związane!

Właśnie mija, już 30-ta, rocznica powstania „Solidarności” – tej, której matkowała św. pamięci Anna Walentynowicz. Tej prawdziwej, zrodzonej z buntu Polaków i zniszczonej przez takie kreatury, jak Wałęsa i inni. Tej, która uniosła ducha Narodu, odrodziła Jego godność i przekonanie we własną siłę i nadzieję na lepsze jutro. Żyła krótko – do 13 grudnia 1981 r., a potem, w zapaści, do czerwca 1989r. Ten czas był potrzebny na zmanipulowanie Polaków, na stworzenie zupełnie innej, nowej „Solidarności”, która dzisiaj, tak hucznie obchodzi swe urodziny, tej magdalenkowej, tej postępowej, - aby przekonać nas o nowym jutrze, do którego kluczem była tzw. transformacja ustrojowa. Słowo odmieniane we wszystkich przypadkach, nieustannie powtarzane, (choć zupełnie nierozumiane),stało się gwarancją dobra Polski. Tylko potrzebne było jedno – wygranie wyborów.
Wyjaśnijmy.
Transformacja, to „wywoływanie przekształceń ilościowych i jakościowych, lub obu łącznie, w zakresie funkcji lub elementów systemu, pojawiających się na jego wejściu (…), które są pożądane przez otoczenie tego systemu. Procesy transformacji warunkują rozwój systemu i jego doskonalenie (…) oraz większą jego adaptacyjność i elastyczność działania w otoczeniu”. Tak mówi encyklopedia.
Czyli, mówiąc normalnym językiem, mieliśmy taką oto sytuację: dotychczas, na co dzień żyliśmy w „systemie” komunistycznym, a teraz, „na wejściu,”(czyli w 1989r.) dokonujemy transformacji, tzn., jakościowo go przekształcamy. Jak go przekształcamy? –w drodze procesów warunkujących jego rozwój i doskonalenie. Tak to wynika z definicji. Ale przecież, cały czas mówimy o tym samym systemie – systemie komunistycznym. Tylko go doskonalimy, czyli dalej rozwijamy.
Mówiąc wprost: komuna dogadała się z transformatorami – chcecie władzy, proszę bardzo, ale gospodarkę i finanse zostawiacie nam – oto treść umowy, która została, przy okrągłym stole, sformalizowana. A Naród się cieszył, że wreszcie ma władzę we własnym państwie i że komuna przegrała, bo z dnia, na dzień przestała istnieć. Już nie ma komunistów. Są tylko socjaliści, a to przecież, co innego. Nawet sam prawicowy kandydat na prezydenta, J. Kaczyński, stwierdził, że nie ma już postkomunistów!
Interes był załatwiony, pod warunkiem, że, w tzw. demokratycznych wyborach, Polacy zagłosują tak, jak im każą. Było pewne, że tak się stanie, bo w demokracji panuje prymitywny populizm, demagogia i schlebianie masom. Wygrywa ten, kto więcej obieca.
I tak to jest do dzisiaj.

Ta rewolucja (czyli transformacja) i Służba Bezpieczeństwa wyniosła do władzy takiego chama i nieuka, cwaniaczka, lumpa i złodzieja (ukradł miliony wzięte od Francuzów dla związku), który, jak twierdzi do dzisiaj, ten komunizm obalił „sam, z żoną i dziećmi”. Demokracja zwyciężyła. Ubóstwiany Wałęsa, (nawet przez inteligencję) został prezydentem Polski tylko po to, by zniszczyć swoja agenturalną przeszłość – dowody swojej zdrady. I to jest dopiero mega przekręt i przykład zatrucia umysłów Polaków. Od tej pory przynosił Polsce wstyd i kolekcjonował tytuły naukowe niezliczonych, poprawnych politycznie, uczelni świata. Nie ma się czemu dziwić, że w tym pustym łbie zrodziło się przekonanie o swej wielkości i nieomylności. Powiedział sobie: nie chcem, ale muszem. Lud tak chciał- nie miał wyjścia.

Tak się zaczął upadek Polski i triumf polskiej demokracji. Tej, którą ofiarnie, nieustannie, bronili Bliźniacy i wszelkiej maści, lewica. I twa. Mit wolności, którą przyniosła demokracja, nieustannie trwa.
Rozbita prawica, którą skompromitował Buzek i doszczętnie zniszczyli Kaczyńscy, nadal pielęgnuje mit nowej, bohaterskiej „Solidarności” – jeszcze dzisiaj, w każdych rozmowach o łączeniu się niezliczonych ilości organizacji prawicowych w Polsce, funkcjonuje mit kombatancki: tylko ci, którzy, razem z Wałęsą, spali na styropianie, lub byli namaszczeni jego brudnym paluchem, mogą kierować prawicowym ruchem. Innej prawicy być nie może.

Nie potrafię się cieszyć z tej rocznicy, bo każą mi radować się z ekipy, która niszczy moją Ojczyznę, a ze zdradliwego pajaca, zrobiła „Mędrca”. Nie potrafię, bo świętują wrogowie Polski.

Trzeba, koniecznie, otwarcie nazwać tych wszystkich niszczycieli naszego ducha, którzy zabijają, w nas, wyższe wartości, w imię dążenia do posiadania dóbr materialnych, kosztem utraty własnej, ludzkiej osobowości i narodowej tożsamości.
Trzeba koniecznie podjąć walkę z tymi, którzy świadomie zarażają nas chorobą nieprawdy i z tymi, którym oni służą.
Trzeba koniecznie wyjaśnić, nazwać po imieniu, tragedię smoleńską.

Trzeba, wreszcie, rzetelnie ocenić stan państwa, do władzy desygnować patriotów, dla których tylko Polska jest najważniejsza i pamiętać słowa Mahatmy Gandhiego:
„Najefektywniej wspomagamy nikczemny system, podporządkowując się jego rozkazom i dekretom. Taki system, w żadnym razie nie zasługuje na takie posłuszeństwo, które oznacza współudział w nim. Uczciwy człowiek powinien przeciwstawić się niegodziwemu systemowi całą duszą.”
W Polsce, system jest nikczemnym!!!
Jeśli mu się sprzeciwimy, odzyskamy godność.
Ale, czy mamy jeszcze duszę? Polską duszę?

Andrzej Ruraż-Lipiński

Wersja do druku

PH - 23.02.12 1:11
Proszę Pana, to KWORUM(?)-forum nie zasługuje na Pański patriotyzm, emocje, czas i wiedzę.
Gdzie Pan się produkuje?

Wszystkich komentarzy: (1)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

17 Września 1787 roku
Przyjęto Konstytucję Stanów Zjednoczonych.


17 Września 1944 roku
48. d. Powst. Warszaw.: Walki na Czerniakowie coraz uciążliwsze. Przeprawa przez Wisłę ok. 1200 "berlingowców". Wspólny atak na Idźkowskiego 5/7


Zobacz więcej