Niedziela 25 Czerwca 2017r. - 176 dz. roku,  Imieniny: Łucji, Witolda, Wilhelma

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 22.08.10 - 11:29     Czytano: [2532]

SIERPIEŃ 1980 – SIERPIEŃ 2010

Trzydzieści lat temu, pomimo uśmierzenia buntu Grudnia ‘70, stoczniowcy nadal podtrzymywali żądanie budowy pomnika dla poległych kolegów. Z początku władze PRL obiecywały zgodę na umieszczenie przy Bramie nr 2 tablicy, ale po kilku miesiącach „konsultacji” tajna policja przystąpiła do represjonowania osób głośno domagających się upamiętnienia ofiar. SB wraz z dyrekcją organizowały akcje usuwania kwiatów i zniczy spod murów stoczni przez „aktyw społeczny”, a wszystkie osoby składające hołd poległym zostały poddane inwigilacji. TW „Bolek” skrupulatnie donosił, którzy z kolegów tkwią w oporze.

Represje okazały się skuteczne. Władze PRL zapewniły sobie spokój na 10 lat. Dopiero 18 sierpnia 1980 r. Tadeusz Szczudłowski, działacz ROPCiO, który właśnie wyszedł z więzienia za zorganizowanie manifestacji w rocznicę 3 Maja, namówił stoczniowych cieśli, by zmontowali wielki drewniany krzyż i ustawił go na placu przed Stocznią. Miałem zaszczyt mu w tym pomagać, ponieważ Tadeusz słusznie obawiał się, że w trakcie trudnej operacji kopania dołu i zabetonowywania podstawy krzyża może dojść do „spontanicznych protestów” ze strony tych mieszkańców Gdańska, a może i funkcjonariuszy z Warszawy, którzy uważają, że miejsce krzyża jest w kościele, a nie na terenie miejskim.

Zaraz potem pojawił się w Sali BHP projekt (zresztą już wcześniej przygotowywany) pomnika Poległych Stoczniowców. Żądanie wybudowania pomnika złożonego z wielkich krzyży stało się niezbywalnym warunkiem zakończenia strajku.

I, oczywiście, rozpoczęły się nowe „konsultacje”. Najwybitniejsze autorytety artystyczne i architektoniczne zaangażowały się w argumentowanie, że lepsza będzie tablica, bo pomnik może szpecić sylwetkę miasta. Pytano, dlaczego właściwie krzyż ma być znakiem pamięci dla ludzi niewierzących. W końcu uznano, że jeśli już musi być pomnik, to niewysoki, ponieważ grunt jest niestabilny i krzyże mogą się przewrócić… A w ogóle, to powinien to być pomnik pojednania narodowego, bo przecież ginęli nie tylko stoczniowcy, ale i milicjanci.

Członkowie Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Poległych Stoczniowców oraz przewodniczący NSZZ „Solidarność” Lech Wałęsa i Kościół zgodzili się na pomnik Pojednania z tablicą na cokole: „Ofiarom Grudnia – Społeczeństwo”. Ale wtedy pojawiła się na scenie strażniczka pamięci narodowej – Anna Walentynowicz i powiedziała: „W tej sprawie Wałęsa nie ma nic do gadania” (Ten i następne cytaty za książką Sławomira Cenckiewicza „Anna Solidarność – życie i działalność Anny Walentynowicz na tle epoki”).

Ks. Henryk Jankowski przekazywał SB, że Wałęsa uznał interwencję Walentynowicz w sprawie pomnika za „nieodpowiedzialne awanturnictwo” i że „jak będzie miał sprzyjające okoliczności”, to „skorzysta z okazji, aby rozprawić się z tą babą” . Dalej w tym meldunku czytamy: „Ks. H [enryk] Jankowski w sposób ostry zwrócił jej uwagę na nieodpowiedzialne poczynania i powodowanie konfliktów w ramach »Solidarności«. Zalecił jej, aby zaniechała inspiracji i działań zmierzających do zmiany ustalonego już napisu na pomniku ofiar grudniowych w Gdańsku. Tego samego dnia […] Lech Wałęsa zwołał zebranie przedstawicieli Zakładowych Komitetów Solidarności zapraszając też B [ogdana] Borusewicza […] postawił sprawę działalności Walentynowicz w kwestii zmiany napisu, żądając od zebranych, aby opowiedzieli się za jego stanowiskiem lub Walentynowicz. Wszyscy opowiedzieli się za L [echem] Wałęsą” .

A jednak miliony ludzi z całego świata składają hołd narodowi polskiemu pod złożonym z trzech gigantycznych krzyży pomnikiem Poległych Stoczniowców. Nic to, że Walentynowicz na jego poświęcenie nie została zaproszona.

Dzisiaj grupa kobiet i mężczyzn czyni dzieło podobne do tego, którego dokonała Anna Solidarność. Modlą się pod krzyżem upamiętniającym również Jej śmierć i domagają się pomnika. I tak jak 30 lat temu wszyscy – władze, Kościół, komitet harcerski i Wałęsa – chcą, by zaniechali inspiracji i działań powodujących konflikty. Premier III RP, dla którego „polskość to nienormalność”, znieważanie krzyża oraz bicie i upokarzanie jego obrońców nazywa „happeningiem” i „osobliwym Hyde Parkiem”, który „jeśli nawet dla niektórych nieprzyjemny, nie jest dla miasta jakoś szczególnie groźny”.

Zniknął już Gierek, Babiuch i Kania. Nie ma już PZPR i SB. Ale gdy na Zamku Jaruzelski ściska się z Komorowskim w towarzystwie Tuska, Wałęsy, Kwaśniewskiego i Millera, to znaczy, że przed Polakami nadal stoi to samo zadanie, którego niegdyś tak pięknie dokonała Anna Solidarność.

Krzysztof Wyszkowski

Wersja do druku

Włodzimierz Kowalik - 02.09.10 16:03
Do władzy doszedł "garb wschodu" i "kacapstwo" (nieważne czy czerwone czy jakieś przemalowane), pod-grupa socjalna nie mająca wiele wspólnego z cywilizacją europejską.
Nie dziwcie się teraz że Zachód zalicza współczesną Polskę do wschodniej Europy.

TERESA - 29.08.10 19:58
tylko,że teraz nie ma takich Polaków... są młodzi,pozyteczni idioci,ktorzy szkodza Polsce, sobie i nam.... Wybór komorowskiego na prezydenta to samobójstwo dla Polski dzieki POlactwu...

Kinga - 29.08.10 18:45
Brawo dla autora.Czytam zawsze Jego komentarz w "Gazecie Polskiej"

Grzegorz - 26.08.10 9:03
Brawo dla autora za trafną analogię, pozdrawiam.

Lubomir - 25.08.10 19:30
Solidarność antypolskich kanalii?. To polityczne kurewstwo jest niegodne stąpać po salach Zamku Królewskiego. To kanalie dorównujące podłością i nikczemnością Szczęsnemu Potockiemu, Branickiemu i Ponińskiemu.

temi - 24.08.10 8:35
Hydra się odrodziła. Sprzedano Polskę przy okrągłym stole, a w Madalence transakcę opito.

Wszystkich komentarzy: (6)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

25 Czerwca 1941 roku
II wojna światowa: Finlandia wypowiedziała wojnę ZSRR


25 Czerwca 1950 roku
Wojska północnokoreańskie wkroczyły na terytorium Korei Południowej i rozpoczęły wojnę.


Zobacz więcej