Sobota 14 Grudnia 2019r. - 348 dz. roku,  Imieniny: Alfreda, Izydora, Zoriny

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 20.03.10 - 11:37     Czytano: [2327]

Dział: Godne uwagi

W obronie upokarzanych



Do środowisk "patriotycznych" w Polsce i do wszystkich moich Rodaków, którym los drugiego człowieka nie jest obojętny - w obronie upokarzanych i prześladowanych przez grupę A. Borys w Białorusi.

Ja nie mam wątpliwości, że (co zresztą uczyniłam dla spokoju sumienia) odwoływanie się do prezydenta, premiera, marszałka, ministra Sikorskiego to jedynie akt desperacji mojej, a rzeczeni ni pół minuty powodom, które mnie do owego aktu doprowadziły nie poświęcą. Ja nie mam złudzeń. Ale mam swoje obywatelskie prawa, mam swoje poczucie odpowiedzialności za mój kraj i zwykły ludzki odruch. Jestem nie tylko odbiorcą rzeczywistości, jestem również jej (z racji choćby zawodu, o wychowaniu by nie zapomnieć) współtwórcą. Ja nie mam wątpliwości, że mogę za to powtórnie oberwać po przysłowiowym grzbiecie. Ja już wiem jak to działa, już doświadczyłam metod jakimi usuwa się niewygodnych, bo uczciwych, przez organy państwa polskiego. No jestem uczniem autorytetu ( jeśli nie dla wszystkich światopoglądowego, to dla świata jednak osobowościowego) uczniem Jana Pawła II, jestem spadkobiercą Jego testamentu, nie straszne mi wasze metody.

I póki sił staje, woli nie braknie. W jednej z rozmów dowodzono mi, że środowisko patriotyczne w Polsce rozbite jest, a liderzy mają swoje ambicyjki. A ja twierdzę, że nie ma w Polsce żadnego środowiska patriotycznego, a są natomiast jacyś liderzy, którym jakieś racje przyświecają.
Załóżmy jednak, że składane przysięgi, że z pobudek patriotycznych wy tam wszyscy gdzie kształtuje się model, droga, ustawodawstwo, wykonawstwo, załóżmy że to takie wyższe były pobudki, a nie jedynie ambicyjki i sposób na życie to ja pytam Panie Prezydencie Kaczyński, panie Premierze Tusk, Panie Marszałku Komorowski, Panie Ministrze Sikorski wg jakiej szkoły, jakiego słownika uczyliście się tego pojęcia -patriotyzm, kto wam je interpretował, ze tak dalece różne od słownikowych, encyklopedycznych. Nie oczekuję odpowiedzi. Odpowiedzi udzielacie każdego dnia.

To również pewnie ze środowisk patriotycznych wywodzą się aktorzy dzisiejszej sceny politycznej.

To może po kolei, gdzieś się pan podział panie pośle Stefaniuk, przedstawicielu środowiska patriotycznego (bo skoroś pan w sejmie to chyba z takich pobudek) pan, który do Iwieńca przyjeżdżałeś, pan który tak wzruszałeś się na uroczystości i tak poetycko odnosiłeś do moich na niej słów. Przyjemnie było, suto było (za pieniądze jakie miejscowej ludności mogłyby służyć na tak potrzebną pomoc) te dary puszczy nalibockiej na stole, te cholerne naleśniczki, cuda kulinarne, przygotowywane dla pana, dla korpusu przez nigdy nie opłaconych za swą pracę niewolników Domu Polskiego, niewolników wiz, kart, przepustek do wejścia w jego progi. Ileś pan czasu poświęcił tym ludziom, którzy tam przyszli, czyś zapytał o te prześladowania za Polskość. Nie musiałeś pytać, boś widział, że i w Minsku, że i w Iwieńcu nikt nikomu odprawiać sobie świąt po polsku nie bronił, co więcej pomnik Janowi Pawłowi pozwolił postawić. Po coś pan tam był, dla kogo. Gdzie sumienie pana, gdzie ono, że prawdy poznać nie próbujesz pomóc ujawnić. Chcę wierzyć, że jej nie znasz. Że tego wstrętnego procederu nie próbujesz pomóc zatrzymać. Gdzieś się pan dziś podział, pajacujesz w jakiejś komisji co to niby aferę jakąście sami przygotowali- towarzystwo wzajemnej adoracji, by społeczeństwu nie dać odetchnąć od waszych prób autokreacji, kto tu większy patriota. Gdzie pan jesteś. Mam nadzieję, że chociaż czkawkę pan masz. A oni tam ciągle czekają, czekają i cierpią prześladowania, czekają i cierpi język polski, którego nauczanie obrończyni tegoż skutecznie swoimi sztuczkami uniemożliwia pobierać. No gdzieś pan dzisiaj, gdzie, a może jaki ten pański patriotyzm co to o mandat nakazywał się ubiegać.

Gdzieś pan jest panie senatorze Gogacz. Też bywałeś, też podejmowany, goszczony. Gdzie to pańskie sumienie, ten również patriotyzm. Nie przyszło do głowy, że za to co na stole, można by kilka paczek więcej, by tych dantejskich sen ( co to panu prawie łzy z oczu wycisnęły) oszczędzić nam którzyśmy z Polski, oszczędzić upokorzenia tym biednym, manipulowanym ludziom. A i pan nie musiałeś pytać o prześladowania za Polskość bo i pan widziałeś i uczestniczyłeś w uroczystościach ( żeby nie było wątpliwości, na które żadnej zgody zresztą nie potrzeba było) takich od A - Z po polsku. I jedynie kultura polityczna wymagała by na te z udziałem przedstawicieli polskiego parlamentu władze miejscowe zaprosić. Ot dla zasady. Gdzieś pan się dziś schował, że nie próbujesz, że nie wzruszasz się niedolą tak wielu by kilku mogło się paść i pastwić nad resztą. Bo. wygodnie, bo. ??? bo co ???

Gdzieś się pan schował panie Kozłowski ? Też tam byłeś i widziałam, że nie do końca wierzysz w te opowiastki i w ten teatr, na poczekaniu zaimprowizowany dla potrzeb uwiarygodnienia wyimaginowanych prześladowań w Iwieńcu. I dziwiło, widziałam, a i zniesmaczyło zachowanie człowieka, którego do porządku przywołać raczyłeś odsyłając do pełnienia obowiązków jakie na niego protokół dyplomatyczny nakładał. I tylko tyle? I na tym koniec. A jeśli tak źle to nie wystarczyło skonfrontować z opiniami nauczycielek, które tam obie siedziały . A jeśli tak źle to dziś gdy międzynarodowa wrzawa o "Polskość" w Iwieńcu nie starcza odwagi by prawdę zechcieć poznać, by zakończyć ten skandal. A przecież są sprawozdania, żyją obie nauczycielki, jedna nawet tu w Polsce dopomina się by oddać sprawiedliwość, dopomina się o tę drugą, która tam została, a która za to, że dziś uczy dalej, (bo to nieuznawane przez was ZPB bo władza białoruska udostępniły sale dla tego celu ) dziś poddawana jest presji grupy spod znaku Andżeliki Borys, grupy która z ręki je p. Sobol (makaron, olej, herbatkę i ma zapowiedziane, Andżelika albo won, Andżelika albo pożegnajcie się z wyjazdami do Polski). Nie interesuje pana prawda ? Dlaczego niewygodna?

Gdzieś pan jest panie Wojciechowski, coś to w obliczu skandalu jaki towarzyszył przyjazdowi zespołu z prof. Leszczyńskim, przegadał ze mną długie godziny na temat nieprawości, nieprawidłowości, skandalicznego zachowania dyplomacji polskiej. Pan Prezes Zarządu Klubu Publicystów Polonijnych, pan też nie ma odwagi zająć się, uczciwie powiedzieć głośno to wszystko co pan wiesz.

A i panie profesorze Leszczyński, którego postawą zachwycona byłam gdyś Pan (nie wiem jak) uratował honor i stanął w obronie kultury politycznej gdy na uroczystości w Domu Polskim padło nie będę witał białoruskich władz, bo ja tu dla polskiej sprawy. Czy i Pan nie może swoim autorytetem wesprzeć prawdy by ta światło dzienne ujrzała.

Gdzie jesteście wszyscy inni, panie gen. Staniecki, panie attache Myszczyński, panie były konsulu Masłowski, panie Misiak. wszak wy wiecie, że trudne to stosunki z tym białoruskim przywódcą, ale wiecie też to czego opinii polskiego społeczeństwa powiedzieć się nie chce, że trudniejsze tym bardziej, gdyż Polska awanturnictwo uskutecznia.

Gdzie jesteście pani Olejnik, panie Sekielski, panie Morozowski, Rymanowski, Lis, gdzie inni polscy znakomici specjaliści od aferek, skandali, przecieków. Nie ma zamówienia, nie wolno wam zająć się sprawą? Będą karać za przecieki. (? )dziś czytam i pusty śmiech mnie ogarnia, choć od długiego czasu nie do śmiechu mi. Przecieki, sensacje, ta pomoc wam w autokreacji, żeście tacy spryciarze, tacy profesjonaliści, że wytropicie wszystko, gdy tymczasem gotowe dostajecie by podać, rozdmuchać, podgrzać, pospekulować, by społeczeństwo miało co robić. Nie ma odważnych, nie ma tematu, a może jednak wolności nie ma? A może etos kuleje.
A może tylko właśnie to. I może mam rację,( choć satysfakcja to żadna) że nie wolność, a swawola została nam podarowana przez społeczne zrywy. I jak się to ma co w poznańskich z 8.03. (wczorajszych)wypadkach musiała uskutecznić policja z tym co w białoruskich warunkach musi uskuteczniać białoruska milicja. Komentarze rzeczników nie różnią się w ogóle, wymagała tego sytuacja. Różnicy w metodzie żadnej, w obronie racji użycia siły żadnej, w ocenie przez społeczeństwa też żadnej (będą ci co metody użycia siły pochwalą, będą ci którzy się oburzą). I tylko różnica w odniesieniu patriotycznych środowisk polskich co to swego pod nosem nie widzą, cudze za szczelnie zakrytą granicą dostrzegają. A propos panie Jarosławie Kaczyński czyżby za lat dziesięć ekspansja nasza do Egiptu, tam też będziemy wdrażać polską demokrację?
Nie ma środowisk patriotycznych, są liderzy, którym ambicyjki resztki godności ludzkiej rozmiękczyły.

A gdzie wy jesteście ? - środowiska prawnicze, twórcze, gdzie intelektualiści , naukowcy, humaniści polscy , kręgów kościelnych pytać nie będę bo mają tam też swoje do ugrania. Czy naprawdę nie można skonsolidować sił i dopominać by odsłonięto kulisy działań grupy p. Borys. Gdzie się wszyscy podziali w obliczu międzynarodowego skandalu, w obliczu kłamstw i oszczerstw pod adresem prawych i bezbronnych, w podwójną pułapkę wepchniętych ludzi. Czyż zwykły ludzki odruch serca to już zbyt wiele, czyż zwykła ludzka przyzwoitość nie istnieje, czyż doprawdy zniewoleni jesteśmy, czy jedynie sobie na to pozwalamy swoją obojętnością, swoim w ten sposób przyzwoleniem na to by bezprawiu sankcjonować drogę.

Ja nie mam złudzeń, politykami moje apele nie wstrząsną, (odpowiem jedynie tym samym w wyborach, mówił dziad do obrazu. zatem oddam swój nieważny głos) nie mam złudzeń, (humanistką jestem coś o romantykach wiem), ja nie mam też złudzeń, że nie patriotyczne to środowiska, że towarzystwo wzajemnej adoracji jedynie. I nawet nie chce się pytać dlaczego. Zadam retoryczne, co wy z tego macie pseudo patrioci bo nie Judasze, chyba.

Do wszystkich innych apeluję ludzie obudźcie się, pomóżcie przerwać to draństwo. Tam po drugiej stronie Buga naprawdę cierpią Bogu ducha winni ludzie.

Bożena Gaworska-Aleksandrowicz


.....................................................................................................................


APEL w sprawie Białorusi
(28.02.2010r.)

W obliczu szumu medialnego i tendencyjnego, nakierowanego na zafałszowanie prawdziwego obrazu i powodu wydarzeń jakie mają miejsce w Iwieńcu na Białorusi, jako osoba w ub. r. szkolnym pracująca w Domu Polskim w Iwieńcu piszę ten apel.

Kto ma oczy niech patrzy, kto ma uszy niech słucha, kto ma sumienie niech go albo zaboli, albo niech pomoże odsunąć wilki w ludzkiej skórze od wpływu na losy świata i ludzi, a chociaż doprowadzić do tego, by się opamiętały i zaprzestały wzniecać ogniska wojenno-zaczepne.

Przede wszystkim chcę przeprosić moich ukochanych białoruskich Przyjaciół, chcę Was drodzy moi Iwieńczanie, których znam z widzenia, którzyście mnie staropolskim „szczęść Boże pani Bożena” pozdrawiali, którzyście obdarowywali uśmiechem, dzielili się tym czego wam przecie nie zbywa chlebem i płodami ziemi własnoręcznie przetworzonymi i każdym jadłem, a zielem, i Was chcę przeprosić moje kochane dziewczyny z Kresowianki, któreście mi tyle serca, miłości bliźniego ofiarowały, i Was najdroższe moje Przyjaciółki, które w niełaskę popadłyście za to, żeście gościły mnie w progach Waszych domów i pozwalały grzać się dobrem Waszych serc do rodziny poniekąd, a zresztą po prostu przyjmując , i Ciebie moja droga koleżanko po fachu, z którą tyle godzin spędziłam na rozmowach o dobru, złu, bezsilności i Was Szanowni Państwo przedstawiciele władz miejskich Iwieńca, władz rejonowych Wołożyna, z którymi dane mi było spotykać się w sprawach służbowych i od których wiele życzliwości jako obcokrajowiec doświadczyłam, chcę Was wszystkich przeprosić za milczenie, za brak zdecydowanej reakcji, za tchórzostwo, za brak konsekwencji i niezdecydowanie.

Dziś wiem bowiem, że gdybym reagowała jak powinnam, gdybym wcześniej zaczęła monitować i dobijać się z głosem prawdy o tym co zastałam w Domu Polskim w Iwieńcu, a do Belzebuba choćby, może i Dom ten nie ucierpiałby w swoim przeznaczeniu, i dziś nie służył awanturniczej hucpie, a służył Wam, którzyście tak bardzo język ukochali i tę kulturę przodków, (a przecież i Wy pracownicy urzędów o tym, żeście Polacy i Wam to drogie dowody dawaliście) by jej tu kosztować i napić się do syta miast czekać na zaproszenie z łaski lub nie, miast omijać go z daleka.

Przepraszam.

No jeśli przeprosiny to i wyznanie grzechów, popełnione wyznałam wyżej, do tych o które mnie posądzano nie przyznaję się, a i Wy wiecie wszyscy, że oszczerstwa to jedynie i próba dyskredytacji mnie w Waszych oczach, dobrze to odczytaliście i daliście mi i ciągle dajecie wiele tego dowodów. Za co z serca dziękuję.

No jeśli przeprosiny, grzechy, to i zadośćuczynienie. Cóż powiedzieć, tyle miesięcy dylematu moralnego, duchowego cierpienia, że wiem, że widzę nieprawość i oszustwo, manipulacje i zabawę Wami, a nie wiem co z tym zrobić, a nie wiem czy dobrze widzę, rozumuję, obiektywnie oceniam sytuację tym bardziej, że wpływowi znawcy tematu na miejscu tłumaczyli iż nie znam mentalności, środowiska, uwarunkowań historycznych (no z tym się od razu zgodzić nie zgodziłam ale przyjęłam do wiadomości). A może po pierwszych próbach monitów i prób interwencji u osób, które wydawały się mi właściwymi uznałam, że walka to pewnie z wiatrakami, muru głową nie przebiję, oparcia nie znalazłam, a Was uświadamiać ani mi wolno było, ani chciałam by oszczędzić Wam podwójnego upokorzenia. A żyć z tym było trudno, wiedzieć i milczeć i przyglądać się i pisać jedynie sprawozdania, które jak to sprawozdania gdzieś na półki trafiały. A i zresztą gdzie mogły trafić jak ideologia i poprawność polityczna tego i tak nie chciały znać. I dobrze to wiedzieli ludzie, którzy mogli tyle co ja.

Znalazłam pocieszenie w słowach siostry Helenki, do dziś mi w uszach dźwięczą: -„Bożena ktoś w ciebie błotem, a ty w niego Zdrowaś Mario” i pomagało. Gdy trwało zło obok mnie, pomagało. I nie byłam obojętna, byłam bezradna i osaczona próbą dyskredytowania, w sposób perfidny, tak w oczach Waszych jak i w szerszym środowisku decydentów związkowych , dyplomatów i każdego kto się pod rękę nawinął. I nie mogłam brać Was na świadków, bo nie miałam prawa wtrącać się w Wasze społeczności życie, w sprawy związkowe, nic nie mogłam, a ci którzy mogli zadziałać słuchać nie chcieli, albo słyszeli tylko to co chcieli. Mogłam patrzeć i milczeć jeśli chciałam z Wami być. A chciałam, bardzo chciałam, a czym dla mnie była możliwość służenia Wam z tym co potrafię ciekawego zorganizować, czym się podzielić, wiedzą ci, którzy mnie do Was oddelegowali. To im opowiadałam w e-meilach, osobiście, telefonicznie o łzach moich radości, o spełnieniu, o tym, że warto dla takich chwil żyć, być i wiedzą z moich opowieści, że w życiu droższej nagrody nie otrzymałam jak tą u Was – łzy wzruszenia Wasze. I wiedzą moi w kraju przyjaciele, że moje serce i dusza zostały tam w Iwieńcu. Wiedzą i rozumieją bo mnie znają. Robiłam swoje, a że mam oczy patrzyłam, obserwowałam i milczałam bo jeszcze do tego to moje credo życiowe, że miłość cierpliwa, że nie szuka swego, że przebacza, ta Boża przez Pawła podana a przeze mnie ukochana nauka czyniła iż kłóciło się we mnie wszystko gdy przypominała się inna nauka: „jeślibyście ślepi byli winy byście nie mieli, ale wy mówicie, że widzicie więc grzech wasz trwa.” No w chwili obecnej w chwili gdy ci, którzy winni są podziałów na tych co lepsi, gorsi, gdy ci sami swoją wytężoną i usilnie prowadzoną polityką nakierowaną na to by konfliktować, by fortyfikować się, szukać wrogów w każdym i za wszelką cenę ich sobie wytwarzać im mówię, bunkry wam budować a nie domy polskie oddawać byście je na szczelnie zamknięte dla tych co nie z wami fortece politycznej zadymy zamieniali, a ja sama dziś tym właśnie, że doprowadzili do tego o co im chodziło, do kolejnej próby zafałszowania, do kolejnej próby dezorganizacji trudnych i bez tego relacji z Minskiem dziś tym otrzymałam wsparcie w tym, że nie grzechem prawdę mówić, i nie o braku przebaczenia mowa, ludziom przebaczam więc, zło zostaje złem i należy je nazywać po imieniu, grzechem milczeć.

Pora więc przerwać milczenie, no może nie całkowite, napisałam kilka wierszy Wam dedykowanych, (kościół.pl) są publikowane, miałam nadzieję, że ci co wiedzą i śledzą, tu po polskiej stronnie, moje poetyckie potyczki domyślą się jakie treści ukryte w ostatnich , że się zreflektują, napomną przynajmniej kogo trzeba, iż jeśli nie zmieni sposobu zarządzania działalnością domu polskiego w Iwieńcu to finał będzie…, ot oto nastąpił. A mi żal jedynie pozostał, że zbyt mało konstruktywnie, że nie włożyłam więcej wysiłku w to by zapobiec czemuś co w powietrzu wisiało i prosiło się, prosiło… na własne dyrektora tego domu polskiego życzenie noż zacznijcie Białorusy reagować bo pomysłów zaczyna brakować.

Szanowni Państwo próbowano mnie dyskredytować, próbowano wiele, i teraz pewnie dostanę za swoje, pewnie dowiem się …ech niech plują, niech oczerniają, niech szkalują, to potrafią najlepiej, kgbowskie metody przyswoili sobie perfekcyjnie ci obrońcy demokracji i praw człowieka , ale ja mam dowody, mam dokumenty, mam zdjęcia, mam dziesiątki godzin filmów, mam też już etykietkę przypiętą w artykule Hańba na kresy24, ale mam też czyste sumienie i mam ogromną wolę walki z nieprawością, kłamstwem, hipokryzją. I tylko nie mam póki co wystarczającego wsparcia. Ale wierzę, że znajdą się za Państwa pośrednictwem ludzie odważni, a i że ci, którzy już się zadeklarowali zrobią to co obiecują , odważniejsi ode mnie, którzy zechcą zapoznać się z tym materiałem, który już gotowy czeka by go ktoś przeanalizował. Ja nie chcę przesądzać, problem jest złożony, no ja widziałam co widziałam, doświadczyłam czego doświadczyłam, i ja już nie spocznę w dążeniu do tego by światu to pokazać.

A teraz tylko jedną z wielu sytuację przybliżam Państwu to fragment publikacji jaką przygotowuję podaję więc bez skrótów no wycięte z całości. . A ja już wiedziałam dlaczego niewygodna jestem, ja czy ktokolwiek jeśli z Polski. Ano bo wiele było do ukrycia. A choćby pełne pudła humanitarki, z szaliczkami, skarpetkami, ubrankami, zabawkami, kapciuszkami dla dzieci . OJ było tam tego. I gniło to w bibliotece, zwalone bezładnie w wielkie pudła. Mam zdjęcia, a i informowałam gdzie trzeba w Polsce. Nie doczekały te dary serc rodaków zza Buga na właścicieli, o przykładach biedy piszę w jednym z komentarzy w Myśli Polskiej pod nickiem Iwieńczanka i tu przepraszam za drobną nieścisłość, ale Iwieńczanką jestem już i pozostanę – z wyboru. Leżały, jak mi powiedziano, wtedy był rok 2008 już drugi rok. I nie doczekały nigdy, wywiezione je niedawno (w okresie gdy zaczęła się ostatnia burza wokół polskiego domu) traktorem, gdzie nie wiem nie byłam, mówią ludzie na śmietnik. Są świadkowie. I może nie moja broszka, ale chyba teraz już moja. Bo znów słyszę o powstaniu Komitetu pomocy i zbiórce pieniędzy, eeee na śmietnik to ja sama umiem i niekoniecznie pieniądze. Może w Polsce dzieciom przydałyby się bo tam widać nie potrzeba. Przepraszam Was Iwieńczanie kochani, ja wiem, że trzeba, sama organizowałam pomoc i finansową z mojej macierzystej tyskiej szkoły piątki, (i mogę przedstawić list dziękczynny jaki szkoła otrzymała) a i wyjazd osobom do parafii w Tychach gdzie ksiądz Michał kwestować pozwolił, a siostry pod dach przyjęły, a i woziłam do Kamienia paczki dzieciom z biednych polskich rodzin, a i buty z nóg zdjęłam (nówka)by dziewczynka w 25 stopniowym mrozie nie marzła w tenisówkach, a i dałam paniom z kościoła by wśród biednych rozprowadzili paczki świąteczne. A i za własne kupowałam drobiazgi na Mikołaja uczniom, słodycze za udział w uroczystościach, a i materiały na dekoracje… A i z Polski woziłam… dla tych moich białoruskich dzieci. A i książki na nagrody z Polski woziłam… I może nie wie o tym p. Teresa i nie wiedzą autorzy szkalującego mnie artykułu, ale prawda taka, że nikt nie wiedział, bo się nie chwaliłam, bo i po co. No nikt postronny, wiedzą Ci którzy otrzymali i nigdy ode mnie nikt się nie dowie kto oni, bo nie po to by upokarzać bo tylko po to, że chciałam i potrafiłam to zorganizować. O tym natomiast jak wyglądało rozdawnictwo paczek i dlaczego tak, też piszę w jednym z komentarzy w Myśli Polskiej. Do dziś się trzęsę na wspomnienie, do dziś słyszę epitety jakimi dyrektor obdarowywała za plecami tą „swołocz żebraczą” i wyć się chce.
To najmniejszego kalibru fakty. Reszta jest naprawdę, jak to u nas bywało modne mówić, PORAŻAJĄCA.

Z wyrazami szacunku i nadzieją, że ktoś mi pomoże w tej drodze
Bożena Gaworska-Aleksandrowicz (Iwieńczanka)
www.wiadomosci24.pl

Wersja do druku

Dr.koper - 28.03.10 14:23
Trzeba popierac WSZYSTKICH POLAKOW.
Nie zastanawiajmy sie czy ta czy inna grupa jest lepsza czy gorsza.
To okaze sie pozniej.
Polak Polakowi bratem .A wiec popierajmy Polakow wszedzie gdzie sa a od polskich wladz zadajmy prawdziwych inicjatyw a nie glupich oswiadczen.
Np.Litwa , przez wiele lat popierania wszystkiego co litewskie w Polsce nie uzxskalismy nic na Litwie. nazwiska ,szkolnictwo ,oddanie Polakom ziemi i dobr odebranych w czasach komunizmu.
Co robia wladze polskie a no nic.Pozostawily Polakow ,prawdziwych Polakow ,ktorzy tam mieszkaja od wiekow ,samym sobie
WSTYD !!!

MariaN - 21.03.10 10:43
Sytuacja na Białorusi jest tak skomplikowana, jeśli chodzi o Polonię, bo cenzurowane są przekazy. Gmatwa się celowo. I jedna i druga strona a może i trzecia robi wszystko aby zaciemnić obraz. W Polsce właściwie nie wiadomo kto kim jest na Białorusi.
Wystarczyłoby zrobić w uproszczeniu choć wstępną selekcję i podać, kto z kim trzyma w Polsce i już będziemy wiedzieli kto kim jest i kogo należy popierać.

Wszystkich komentarzy: (2)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

14 Grudnia 1658 roku
Polska kawaleria pod wodzą Czarnieckiego przeprawiła się przez cieśninę morską w Danii.


14 Grudnia 1901 roku
Urodził się Feliks Stamm, polski trener bokserski (zm. 1976)


Zobacz więcej