Wtorek 22 Sierpnia 2017r. - 234 dz. roku,  Imieniny: Cezarego, Marii

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 31.07.09 - 12:10     Czytano: [3846]

Dział: Głos Polonii

Satyra w Sądzie

W teatrze bywam w miarę często, ale w sądzie byłem po raz pierwszy w życiu. Na szczęście. Sąd zawsze kojarzył mi się ze „świątynią prawa”, porządku, powagą, miejscem gdzie wszystko jest ustalone i uregulowane prawem, gdzie nie ma miejsca na improwizację, gdzie prawda jest święta a kłamstwo i krętactwo wykluczone. Widać miałem błędne pojęcie, bo to, co zobaczyłem i usłyszałem zakrawało na satyrę. Nie w wykonaniu Wysokiego Sądu, aktorzy, którzy tę satyrę usiłują uprawiać to dziennikarze pozwani przez Jana Kobylańskiego, niekwestionowanego przywódcę Polonii w Ameryce Łacińskiej, twórcy i prezesa jednej z największych i prężnie pracujących organizacji polonijnych Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich Ameryki Łacińskiej (USOPAŁ). Dodać należy niekwestionowany przez polskich emigrantów, to polscy dziennikarze usiłują wmówić polskiemu społeczeństwu czarny obraz człowieka, który jest uhonorowany wieloma odznaczeniami polskimi i zagranicznymi, był szanowany przez rządy polskie za czasów Wałęsy i Kwaśniewskiego, a teraz nagle został wyklęty. Odebrano mu konsulat honorowy, a media odsądziły od czci i wiary.

Zastanowić się należy czy na pewno dziennikarze są polscy. Jeżeli bowiem Jan Kobylański buduje pomniki polskiemu papieżowi i we wszystkich swoich działaniach wspiera każdą inicjatywę dla obrony i promocji Polski w świecie, a dziennikarze za to go poniewierają to czy naprawdę można mówić o nich „polscy”?. Czy naprawdę można mówić o nich dziennikarze?. Bowiem dziennikarz to zawód obligujący do rzetelnego i zgodnego z prawda przekazywania informacji, tymczasem teksty napisane przez pozwanych do sądu są stekiem kłamstw. Takie pisanie nie ma nic wspólnego z etyką dziennikarską. Powinni być pozbawieni wykonywania zawodu, tymczasem zachowują się przed sądem tak jak piszą w gazetach, butnie i bez szacunku dla prawa, sądu i publiczności słuchającej ich kłamliwych wywodów. Wychodząc z sądu ktoś z publiczności powiedział: „czuło się ducha lat 50-tych w Polsce”.

Dlaczego tak uważam? Dlaczego mam prawo tak uważać? Otóż jestem na emigracji w Ameryce Łacińskiej od 24 lat, znam dokładnie działalność organizacji polonijnych, znam działalność USOPAŁ i jej Prezesa Jana Kobylańskiego. On to osobiście zapalił nas w Meksyku do stworzenia organizacji polonijnej. Przez kilkanaście lat działalności możemy poszczycić się wieloma akcjami. Wspomnę współ organizację trzech wizyt Lecha Wałęsy, wiele wizyt polskich ambasadorów. Duża akcja związana z wizyta w Monterrey Premiera Belki z kilkoma ministrami ówczesnego rządu. Żaden zespół muzyczny, folklorystyczny, żaden artysta czy sportowiec, ba, żaden student przyjeżdżający na semestralną wymianę, nie pozostawali bez pomocy naszego związku. Co roku przywożę do Polski 15 do 30 studentów z mego uniwersytetu na kursy letnie. Oni potem są najlepszymi ambasadorami Polski w świecie. Jeden z moich byłych studentów otworzył przewód doktorski w Polsce, a dwu wykonuje badania do swoich doktoratów. Kilka doktoratów już zostało w Polsce zakończonych. Nagroda? Nikt z nas nie pracuje dla nagród, ale też nie pochwalamy stwierdzeń typu... „ale ja tu nie przyjechałem do Polaków” – taka była odpowiedź Lecha Wałęsy na moje słowa powitania Pana Prezydenta, w imieniu miejscowej Polonii. Nie oczekujemy pochwał ze strony obecnego rządu, jako że jesteśmy na „czarnej liście” MSZ jako ci, którzy są po stronie Jana Kobylańskiego. Działamy dla dobra Polski, jednej ojczyzny wszystkich Polaków, tych w kraju i tych poza jej granicami.

Ale wróćmy do procesu. Wszyscy pozwani śpiewają jak w zgodnym chórze: „Czy zgadza się Pan (i) z zarzutami?” -„Nie”. „Czy będzie Pan (i) odpowiadał na pytania sądu” -„Nie” ??? „Co ma Pan (I) na swoje wyjaśnienie”? No i tutaj zaczyna sie satyra. Wszyscy pozwani odpowiadają, że to, co napisali lub powiedzieli oparte było na wiarygodnych źródłach. Jakie są to, więc te „wiarygodne źródła”? Po pierwsze, publikacja Mikołaja Lizuta z 2004 roku będąca perfidnym paszkwilem i stekiem kłamstw. Przykład, opisując ranczo Jana Kobylańskiego Lizut pisze, cytuję:...”Na równo przystrzyżonych trawnikach stoją pomniki Prezesa”... Niby niewinne kłamstwo, ale kto za życia stawia sobie pomniki. Byłem wielokrotnie na „Estancji” Don Juana i jakoś jego pomnika nie mogę się tam dopatrzeć. Tak, ale jak to kłamstwo może zweryfikować polski czytelnik? Inni powołują się na „materiał źródłowy”, jakim jest audycja telewizyjna z udziałem Ryszarda Schepfa i Jarosława Gugały, w której zmieszali z błotem Jana Kobylańskiego. A była to zemsta za czasy, w których obydwaj panowie pełnili funkcje dyplomatyczne w Ameryce Łacińskiej. Zapomina się jednak, że Schnepf został przez MSZ odwołany z funkcji za przekręty finansowe i machlojki nielicujące godnością ambasadora, czego nie pochwalał Jan Kobylański, a tamtejsza Polonia uznała takich przedstawicieli Polski za „persona non grata”.

Pani Agnieszka Kubik stwierdza przed sądem, że teksty „Sowiecki szpieg” i „Kobylański zawsze szkodził Polsce” nie są napisane przez nią, ale jest to... „wybór dokonany przeze mnie z wywiadu Jarosława Gugały i Ryszarda Schnepfa z Moniką Olejnik... „Rozmówcy to osoby godne zaufania, mające doświadczenie i wiedzę o Janie Kobylańskim”... W ten sposób można w Polsce zniszczyć każdego. Ktoś napisze lub powie kłamstwo, ktoś inny opiera się na tym kłamstwie jako na „materiale źródłowym” nie uznając za stosowne sprawdzania wiarygodności informacji. SATYRA.

Na koniec, sędzia proponuje termin następnej rozprawy na sierpień. Na to nie zgadza się jedna z pań obrońców, …„niemożliwe, w sierpniu ja jestem z dzieckiem na wakacjach”!? Czy naprawdę strona pozwana może dyktować sądowi terminy rozpraw?

Czy prawo równe dla wszystkich?

Porównajmy dwie sprawy sądowe, dwa przypadki bardzo podobne. Oto w „Gazecie Wyborczej” z dnia 1-go lipca 2009 ukazał się tekst „Dziennikarz skazany za artykuł”. Czytamy:...Robert Rewiński był ścigany za pomówienie (art. 212 kodeksu karnego) z oskarżenia prywatnego”.. zupełnie jak w procesie Kobylańskiego. Dalej; „Rewiński przeprowadził się w tym czasie do Warszawy. Sąd wysłał za nim list gończy z decyzją o tymczasowym aresztowaniu na dwa miesiące”. Dalej informacja, że siedział w areszcie i wyszedł po wpłaceniu 15 tys. zł kaucji. Oskarżeni w procesie Kobylańskiego nie stawiają się w sądzie:... „z uwagi na ważne obowiązki służbowe”, ...„święto Gazety,” „zaświadczenie lekarskie” lub po prostu bez żadnego wyjaśnienia. Główni pozwani Mikołaj Lizut i Adam Michnik nie pokazali twarzy ani na pierwszej ani na drugiej rozprawie, a są na miejscu w Warszawie i nikt za nimi listów gończych nie wysyła. Rewinski tak przez sąd pierwszej jak i drugiej instancji... „został skazany za to, że w tekście podął nieprawdę”.. „a wobec dziennikarza oczekuje się wyższych zasad i środków ostrożności.”...
Jak to? Od jednych dziennikarzy oczekuje się przestrzegania „wyższych zasad” etyki dziennikarskiej, a inni pisząc wierutne kłamstwa, wprost poniżając człowieka, nie poczuwają się do winy. A więc państwo prawa równego dla wszystkich czy atrapa prawa z którego wybrańcy mogą sobie robić satyrę.

Dziś widać wyraźnie, że proces toczący się przed sądem Warszawa – Mokotów, obliczony jest na zmęczenie materii. Porównajmy. Przewinienie dotyczące Rewińskiego, dokonane było w 2004 roku, dziś w 2009 jest już wyrok sądów dwu instancji. W przypadku Kobylańskiego pierwszy ohydny paszkwil ukazał się latem 2004 roku, a sprawa weszła na wokandę sądu dopiero wiosną 2009 roku. Ktoś liczy na to, że styrany obozami koncentracyjnymi i życiem Jan Kobylański odejdzie z tego świata i będzie po problemie. Komuś zależy na poróżnieniu Polaków tych mieszkających w Polsce i na emigracji, komuś zależy na rozbiciu jedności Polonii. Od tego zresztą się zaczęło. Gazeta Wyborcza wysłała swojego szpicla Lizuta do Urugwaju, który pod zmienionym nazwiskiem dostał się do USOPAŁ jako student, aby „zbierać materiały do swojej pracy dyplomowej”. A wszystko było po zorganizowaniu przez Jana Kobylańskiego „kongresu jedności” Kongresu Obu Ameryk, na którym porozumiały się największe organizacje kontynentu amerykańskiego, Kongresu Polonii Amerykańskiej, Kongresu Polonii Kanadyjskiej KPK i USOPAŁ. Kogoś kłuje w oczy jedność Polonii i Polaków. Kogo i dlaczego?

Zygmunt Haduch
Prof. Tytularny Uniwersytetu
Prezes Związku Polaków i Przyjaciół Polski w Meksyku

Wersja do druku

CHMURA KONTRA TUSK - 15.08.09 17:09
JEST PRAWO DLA POLAKOW I PRAWO DLA UBEKOW Z UKRAINY.MICHNIK JEST Z UKRAINY I PREZENTUJE UKLAD AGORY -UKRAINSKI.WIECEJ AFERY W DEBICY

tomahawk - 01.08.09 22:57
Cyt:
"A wszystko było po zorganizowaniu przez Jana Kobylańskiego „kongresu jedności” Kongresu Obu Ameryk, na którym porozumiały się największe organizacje kontynentu amerykańskiego, Kongresu Polonii Amerykańskiej, Kongresu Polonii Kanadyjskiej KPK i USOPAŁ. Kogoś kłuje w oczy jedność Polonii i Polaków. Kogo i dlaczego?"

--A teraz tenze Kongres Jednosci Polonii winien wzorem niejakiego WJC zabierac glos na kazdy temat, tak w sprawach krajowych jak i swiatowych. Winno byc glosno, ostro -lagodnie( w zaleznosci od sytuacji), dobitnie i bez strachu a w co drugim zdaniu winno byc podkreslane;
---miliony Polakow zamordowanych przez hitlerowcow(a nie nazistow) i sowietow, a pozniej przez katow Bermana
---miliony Polakow rannych i wywiezionych albo do lagrow albo hitlerowskich obozow koncentracyjnych
---miliony Polakow oszukanych przez KOR i czesc wodzowstwa Solidarnosci
---miliony Polakow ciagle oszukiwanych przez "polska" prase, czesc duchowienstwa i tzw. obecny polski rzad.

I jezeli to sie stanie na bazie 3X na tydzien i na sieci, w dodatku w conajmiej dodatkowych dwoch jezykach(angielski i hiszpanski), to w ciagu pol roku niektorzy z "polskich" decydentow zaczna myslec PC- ale odwrotnie.!!! howgh

faxe - 31.07.09 20:03
Polska nie jest krajem praworzadnym.Poczawszy od legislacji, poprzez przestrzeganie i stosowanie prawa, dalej gleboko tkwi w realiach PRL-u. Michnikowszczyzna i GW niestety ksztaltuje poglady duzego odsetka Polakow. Mnie i mojej rodziny zniszczonej kompletnie przez tzw. wymiar sprawiedliwosci, nic nie jest w stanie zaskoczyc. Czlonek mojej rodziny zostal skazany na dozywocie za morderstwo, ktore sie nie wydarzylo. Dowody - najpierw udowodniono, iz szczatki NN, naleza do X domniemanej ofiary poprzez DNA opinia JEDNOZDANIOWA szczatki sa "blisko spokrewnione" z DNA domniemanej matki! Nastepnie udowodniono, iz skazany "bywal tego lata" w okolicy gdzie znaleziono szczatki. Rowniez u mieszkanca tej okolicy "widziano duza ilosc pieniedzy w wewnetrznej kieszeni marnarki a portfelu" jak sie nachylil i pola marynaki odchylila sie. Bylo to 15.08. Pieniadze te mialy byc zaplata skazanego za pomoc tegoz osobnika w ukryciu zwlok. Sad dowiedzial sie o tej zaplacie z podsluchanej rozmowy tel. ktora miala miejsce 12.09 tego samego roku i z tresci wynikalo, ze skazany zaplaci "za cos" temu osobnikowi w najblizszym czasie! Jak ta zaplata, ktora nie doszla do skutku przynajmniej do 12 wrzesnia mogla byc widziana jako "duza ilosc pieniedzy" 27 dni wczesniej i podrozowala w przeszlosc sad nie wyjasnil.Ofiara NN zostala zastrzelona strzalem w potylice. Jedyne DNA ewntualnego sprawcy znalezione na zwlokach nalezalo do kobiety. Skazani 3 byli plci meskiej! pominiete milczeniem. na dodatek odkryto przy okazji badan antropologicznych, iz NN mial zarosnieta rane postrzalowa w zuchwie. X domniemana ofiara nigdy nie byl postrzelony, co wynika z akt sprawy. Sad udowodnil - zeznania patologa! ze do ofiary w CHWILI SMIERCI oddano dwa strzaly! znaleziono swiadka, ktory slyszal te strzaly "od kwietnia do czerwca" doslownie nota bene tylko ten jeden swiadek slyszal, chociaz w tej okolicy "od kwietnia do czerwca" przebywalo conajmniej okolo tysiaca ludzi. Nie moge opisac wszystkich dowodow przeprowadzonych przez sad zpowodu ograniczenia ilosci znakow w komentarzu. Koniec tej bajki- Sad apelacyjny podtrzymal wyrok, sad najwyzszy nie i oddal doponownego rozpatrzenia. Ponownie rozpatrzono jak w I wersji, ponowna kasacja do sadu najwyzszego - oparta na tych samych zarzutach uznanych przez ten sad poprzednio ZOSTALA odrzucona JAKO OCZYWISCIE ( SIC) BEZZASADNA!
Pozdrawiam i zycze powodzenia w walce

Włodzimierz Kowalik - 31.07.09 17:39
To nie jest satyra tylko, bezwzględna walka bezpardonowej agendy środowiska GW co jest zbliżone do interesu międzynarodowego syjonizmu..(sprawdźcie, kto jest autentycznym właścicielem GW).
To nie są dziennikarze tylko, płatni najemnicy wykonujący polecenia. Często jest to zbieżne z ich osobistym (i grupowym, etnicznym-ksenofobicznym) interesem i punktyem widzenia.
Powoływanie się na etykę zawodową lub - szeroko - etykę ogólnoludzką jest walką z wiatrakami ponieważ, ma się do czynienia z operatorami i płatnymi najemnikami.
Według wielu autorów anglojęzycznych analizujących radykalizację postaw grup interesów (ich zachowanie, metody działania) w niedalekiej przyszłości dojdzie do konfliktu o charakterze militarnym gdzie rzeczywistym powodem będzie walka o prawdę czyli jakaś uwspółcześniona forma wojen domowych czy religijnych.
Warto sprawdzić kto poinstruował Michnika i jego środowisko jaką przyjąć strategię (personalia reprezentujących ich prawników). Taktyki sądowe tego typu są bardzo częste w rozprawach sądowych w anglo-amerykańskim kręgu kultury jurysdykcyjnej. Pryncypium jest następujące: prawda niema znaczenia, liczy się wygrana w sądzie a, jeśli nieda się wygrać, przeciągać w nieskończoność.
Uzasadniać chyba nie muszę jakie "reguły gry" przyjeli i, o co grają, pozwani.

Wszystkich komentarzy: (4)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

22 Sierpnia 1864 roku
Powstanie Czerwonego Krzyża. 19 europejskich państw podpisało Konwencję.


22 Sierpnia 2012 roku
Zginął tragicznie w wypadku samochodowym gorący orędownik Jezusa Chrystusa Króla Polski ks. Tadeusz Kiersztyn


Zobacz więcej