Sobota 29 Kwietnia 2017r. - 119 dz. roku,  Imieniny: Hugona, Piotra, Roberty

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 19.11.06 - 11:26     Czytano: [24191]

True fact złodziej story

Dedykuję sejmowej komisji śledczej ds. prywatyzacji polskich banków.

Nareszcie sejm uchwalił powołanie komisji śledczej ds. szwindli związanych z prywatyzacją i funkcjonowaniem polskich banków. Na Platformę Obywatelską i komuszy pomiot padł blady strach. Komisja zbada, jak to się stało, że aż 70 proc. polskich banków przeszło w ręce zagranicy i jej, a nie nam, przynosi dochody. Zbadane też zostaną różne inne szubrawstwa ludzi Okrągłego Stołu, a wśród nich dwa największe - obok afery FOZZ - przekręty, które naraziły Narodowy Bank Polski na stratę ponad 800 mln dolarów: Balcerowicz jest współwinny utracie 700 mln dolarów, Gronkiewicz-Waltz podarowała amerykańskiemu gangsterowi żydowskiego pochodzenia Srulowi Bogatinowi 100 mln dolarów, a pierwszy po 1989 roku prezes NBP Grzegorz Wójtowicz, "pożyczył" dwom żydowskim oszustom 420 mln dolarów. Balcerowicz jest teraz prezesem Narodowego Banku Polskiego, Hanna Gronkiewicz-Waltz - przewodniczącą sejmowej komisji finansów oraz kandydatem Platformy Obywatelskiej na urząd prezydenta Warszawy, Grzegorz Wójtowicz - członkiem Rady Nadzorczej NBP oraz członkiem Komisji Nadzoru Bankowego. Słowem: właściwi ludzie na "im właściwych miejscach". Ich historię opowiem w konwencji "true fact złodziej story" - nowego, wynalezionego przeze mnie, a specyficznie polskiego gatunku publicystyki politycznej.

Incipiam [1]. Dwa dni po wyborze Wałęsy na prezydenta na biurku pewnego bardzo wysokiego funkcjonariusza Narodowego Banku Polskiego dzwoni telefon. Jest to numer tajny, znany tylko kilkunastu najwybitniejszym i najbardziej wpływowym osobistościom PRL-bis. Jest ich trzynastu, coś w rodzaju okrągłostołowego trustu mózgów. Oto ich nazwiska w porządku alfabetycznym:

1. Berman Jakub, wielokrotny członek Biura Politycznego KC PZPR, wieloletni szef służb bezpieczeństwa PRL, zbrodniarz komunistyczny;
2. Bristigerowa Luna, generał NKWD i dyrektor IV-go departamentu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego zarządzającego kulturą;
3. Fejgin Anatol, dyrektor X-go departamentu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, organizator pogromu Żydów w Kielcach w roku 1946, zbrodniarz komunistyczny;
4. Geremek Bronisław, właściwie Szmul Lewartow, syn rabina z Nalewek, były sekretarz POP PZPR na Uniwersytecie Warszawskim, następnie przy Polskiej Akademii Nauk, czołowa postać Okrągłego Stołu;
5. Jaruzelski Wojciech, prezydent kontraktowy, były I sekretarz KC PZPR, nazwany przez Ronalda Reagana sowieckim generałem w polskim mundurze;
6. Kuroń Jacek, członek-aktywista PZPR, twórca "czerwonego harcerstwa", agent peerelowskich służb bezpieczeństwa, czołowa postać Okrągłego Stołu;
7. Kwaśniewski Aleksander, przyszły prezydent PRL-bis, który okłamał wyborców, że jest magistrem;
8. Mazowiecki Tadeusz, premier, twórca "grubej kreski", sprawca ohydnej napaści prasowej na ordynariusza kieleckiego bpa Kaczmarka, skazanego przez sąd wojskowy PRL na karę 10 lat więzienia za zdradę PRL;
9. Michnik Adam, recte Aaron Schechter, syn wysokiego funkcjonariusza Komunistycznej Partii Polski, agenta wywiadu ZSRR, skazanego przed wojną przez polski sąd na karę 10 lat więzienia za zdradę i wymienionego z Sowietami na jednego z naszych; szef komisji buszującej po archiwach służb bezpieczeństwa PRL, czołowa postać Okrągłego Stołu;
10. Rakowski Mieczysław, ostatni sekretarz KC PZPR;
11. Strzembosz Adam, prezes Sądu Najwyższego PRL-bis;
12. Urban Jerzy, recte Josek Urbach, minister dezinformacji w rządzie Jaruzelskiego w stanie wojennym, redaktor i wydawca brukowego "Nie", w którym nazwał Polskę "pierdolonym państewkiem" i "pieprzoną Polską", ale proces o zniewagę Polski w sądzie PRL-bis wygrał, ponieważ sąd nie dopuścił dowodu z numeru "Nie", w którym Josek wyznał, że celem jego publicystyki jest "skurwienie Polaków"
13. Wałęsa Lech, prezydent elekt.

Tajny numer Narodowego Banku Polskiego zna też najwyższy Sanhedryn w Nowym Jorku, premier Izraela Ariel Sharon oraz szef Mossadu Ben Gurion. Tak wyglądała scena tuż przed wielkim skokiem "Bolka" na skarbiec NBP. Gdyby ktoś zapytał, co w tym towarzystwie robi samotny goj o nazwisku Lech Wałęsa, odpowiedziałbym, że była to realizacja starej, bermanowskiej zasady: "stać za plecami Polaków, lecz wszystkim kierować". Zaraz pokażemy, jak to wyglądało w praktyce...
Siedzący przy biurku zrywa się, podnosi słuchawkę i usłyszawszy znajomy głos, którego oczekiwał, woła kordialnie: "Cześć, grabula, Bolek". Na groźny pomruk z drugiej strony naprawia błąd: "Moje uszanowanko, panie prezy..." - nie kończy, poprawiając się raz jeszcze: "Słucham, panie przewodniczący". Jego rozmówca rzuca kilka poleceń, na co nasz wyprężony służbiście funkcjonariusz odpowiada: "A więc to już? Tak jest, sprawa załatwiona. Kiedy? Dziś o 18.00? Tak, rozumiem, ciężarówka, będę osobiście".

Teraz następuje scena jak z gangsterskiego filmu. Punktualnie o godzinie 18.00 na wewnętrzny dziedziniec centrali Narodowego Banku Polskiego w Warszawie wjeżdża duża ciężarówka. W szoferce dwa, biednie ubrane i wyglądające na łapserdaków indywidua, ale strażnicy są spokojni, ponieważ tablice rejestracyjne i typ wozu są podobne do tych, jakich używa armia PRL-bis, a zresztą do ciężarówki podchodzi dobrze wszystkim znany wyższy funkcjonariusz banku. Na dany przezeń znak obsługa szybko wynosi worki z banknotami, które błyskawicznie znikają we wnętrzu wozu. Wreszcie koniec, załadowano bilion złotych, widzowie zaś przypatrują się temu obojętnie, nie zdając sobie sprawy, że są świadkami rabunku tysiąclecia, upozorowanego na "pożyczkę bankową".

Również kierowcy, którzy właśnie "pożyczyli" sobie bilion złotych, tj. 100 mln dolarów, zachowują się spokojnie. Wiedzą, że niebawem kilkakrotnie powtórzą operację. Ciężarówka wyjeżdża za bramę i wkrótce znika za zakrętem. Po przejechaniu kilku kilometrów stają przy ustronnym skwerku, oglądają się dookoła, włażą do wnętrza ciężarówki, rozpruwają nożem kilka worków, posypują sobie głowy banknotami i śmieją się radośnie. Jeden zostaje na straży cennego ładunku, drugi ładuje do podręcznej torby kilkanaście milionów i idzie na zakupy. Nabywa: 2 koszule non-iron, 2 garnitury, 2 krawaty, 2 pary butów i skarpetki, ręcznik, mydło oraz kilo kiełbasy i pół basa. Po krótkiej wyżerce i ablucjach pod hydrantem zamieniają się w wytwornych dżentelmenów, czyli robią to wszystko, co na ich miejscu zrobiłby pan Nikodem Dyzma. Wkrótce usłyszy o nich cała Polska.

Następnego dnia, przeistoczeni w finansistów, zakładają firmę Art B i ruszają na podbój Polski. Równocześnie zaciągają dalsze "kredyty", tak, że wkrótce ich suma dojdzie do 4,2 biliona złotych, czyli 420 mln dolarów. Pożyczek udziela im niezmiennie Narodowy Bank Polski, po pierwsze dlatego, że poręczycielem jest "Bolek", który właśnie sprawuje wysoki urząd, a po wtóre dlatego, że żaden bank komercyjny nie dał się nabrać. Istny "boleksztyk", zważywszy, że nie mieli żadnego zabezpieczenia i że Narodowy Bank Polski jest bankiem centralnym.

W tym miejscu muszę wyjaśnić, co to znaczy, że NBP jest naszym bankiem centralnym? To taki bank, który kontroluje obieg pieniądza w państwie, emituje go oraz ustala kursy walut, ale nie wolno mu udzielać pożyczek ani firmom, ani osobom prywatnym. Znaczy to, że Narodowemu Bankowi Polskiemu nie wolno było pożyczyć pieniędzy kierowcom tajemniczej ciężarówki i że ci, którzy to zrobili, powinni za to pójść do więzienia.
Ponadto Narodowy Bank Polski był (i jest) takim wyjątkowym i jedynym bankiem centralnym na świecie, któremu nie wolno pożyczać pieniędzy swemu własnemu rządowi. Okrągłostołowym twórcom konstytucji, która tego zakazuje, chodziło o to, aby NBP nie mógł pożyczać pieniędzy polskiemu rządowi na niski procent, ale aby nasz rząd był zmuszony zaciągać pożyczki na lichwiarski procent w bankach powiedzmy eskimoskich. Wicie, rozumicie? To taka prosta metoda eksportowania naszego dochodu narodowego za granicę, wynaleziona już w Starym Testamencie. Do takiego właśnie eksportu złota do Izraela król Salomon namówił królową Sabę. Jeśli do tego dodać, że Salomon wykorzystał królową Sabę także i w inny sposób, to trzeba przyznać, że był wybitnym ekonomistą tamtych czasów. Łebski chłopak.

Interesy Bagsika i Gąsiorowskiego, bo to oni byli łapserdakami z ciężarówki, obracały się wokół wyłudzania pieniędzy od kogo się da oraz wokół korzystnej wymiany złotówek, którymi ich obdarował Narodowy Bank Polski, na dewizy i dzieła sztuki. Spieszyli się bardzo, bo wkrótce zamierzali wyemigrować z naszymi pieniędzmi do Izraela i poprosić tam o azyl polityczny.

Kim byli? Do dnia wizyty w banku nikomu nieznani dwaj lumpenproletariusze, trudniący się grą na weselach. Byli tak biedni, że na wesela jeździli autobusami albo chodzili piechotą - nawet auta nie mieli. Jak doszło do kontaktu naszych weselnych grajków, operujących w rejonie Bielska, z przebywającym na drugim końcu Polski "Bolkiem" - nie wiadomo. W każdym razie nie byle kto mógł nakazać kierownictwu Narodowego Banku Polskiego pożyczenie 420 mln dolarów osobom posiadającym jako cały majątek stary klarnet i zepsuty saksofon, a już z pewnością nie zrobiła tego Główna Babcia Klozetowa Belwederu. Wspólne zdjęcia "Bolka", Bagsika i Gąsiorowskiego mówią zresztą wszystko.

Rozpoczęli od mocnego uderzenia. Dla kamuflażu zakupili od ręki całą niesprzedaną produkcję Ursusa i zawarli z nim kontrakt na wyłączną sprzedaż polskich traktorów na całym świecie. To ich z miejsca ustawiło. Rozpoczęli też szeroko reklamowaną działalność charytatywną, co było tym łatwiejsze, że rozdawali pieniądze darowane im przez NBP. Dawali na różne szlachetne cele, nawet do 10 mln złotych dziennie! Byli więc bardziej hojni i konkretni od pana Zagłoby, bo ten tylko ofiarowywał królowi szwedzkiemu Niderlandy. Zachwycone społeczeństwo Bielska wybrało Bagsika na radnego miejskiego, okrągłostołowa prasa ogłosiła go zbawcą naszej gospodarki, a tygodnik "Wprost" przyznał mu nagrodę im. Kisielewskiego za wybitne osiągnięcia ekonomiczne.

Wynaleziona przez Bagsika i Gąsiorowskiego metoda robienia banków na szaro była bardzo pomysłowa. Polegała ona na wielokrotnym w ciągu jednego dnia przewożeniu ogromnych kwot z banku do banku i na pobieraniu od każdego banku procentu za jeden dzień trwania lokaty. Ponieważ procent od 1 biliona złotych (tj. 1 tysiąca miliardów złotych) wynosił wtedy 525 mln złotych dziennie(!), czyli równowartość domku jednorodzinnego, a Bagsik z Gąsiorowskim potrafili powtórzyć operację przewozu pieniędzy pomiędzy bankami dwa, trzy, a nawet i cztery razy dziennie, uzyskiwali ogromne nadwyżki ponad procent legalny, sięgające dwu miliardów zł.

Było to dziecinnie proste w dużych miastach, gdzie jest kilka różnych banków, a przede wszystkim dzięki "prezentowi" od Narodowego Banku Polskiego, który w końcu doszedł do gigantycznej kwoty 4.200.000.000.000 zł. W operacji pomagała przychylna obsługa banków, która dziwnym trafem zawsze znajdowała na drodze przenoszenia worków z pieniędzmi do skarbca po kilka "zagubionych" paczek z banknotami. W ten sposób Art B rosło w siłę, a Bagsikowi i Gąsiorowskiemu żyło się coraz dostatniej. Gdyby proceder ten trwał dłużej, polski system bankowy mógłby stanąć na skraju upadłości.

Ale nic nie trwa wiecznie. Niezwykłe powodzenie naszych grajków wzbudziło zazdrość konkurencji, wszczęto śledztwo i ziemia zaczęła się im palić pod nogami. Zaczęli gorączkowo likwidować interesy. Pewnego dnia na pewnym lotnisku wylądował duży samolot transportowy i "nasi" oraz "z naszej łaski" milionerzy załadowali go najcenniejszymi dziełami sztuki, jakie mieli pod ręką, kilkoma tonami banknotów studolarowych i wyfrunęli bezpiecznie do Izraela. Tam poprosili o azyl polityczny, motywując to antysemityzmem polskich władz, które od nich, rdzennych Żydów - o zgrozo - zażądały zwrotu pieniędzy.

Mając taki dowód polskiego antysemityzmu, rząd Izraela podzielił ich słuszne poglądy, bo po pierwsze - jak to już ustalił premier Ariel Sharon - Polacy wysysają antysemityzm z mlekiem matki, a po wtóre, Żydowi nie wolno zaszkodzić interesom innego Żyda, ponieważ zabrania tego ich święta księga - Talmud. Bagsik więc z Gąsiorowskim azyl polityczny otrzymali, pod Jerozolimą zasadzili drzewka w Gaju Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, a od Knessetu dostali najwyższe odznaczenie izraelskie, order "Kantuj Goja". Za wywiezione z Polski pieniądze kupili sobie mały, ale bardzo zgrabny koncern naftowy, stając się w ten sposób pełnoprawnymi obywatelami atomowego, praworządnego i bardzo pokój miłującego państwa Izrael. Wyfryzowany przez twórców Art B "Bolek" został w Polsce z ręką głęboko zanurzoną w nocniku.

Jestem głęboko przekonany, że tak się to wszystko odbyło. "Bolek" operację Art B zorganizował i uruchomił, uzyskując dla oszustów 420 mln dolarów pożyczek. Otrzymywał za to odpowiedni "odpał", ale nie przypuszczał, że zagrają na nim jak na fujarze i zostanie wystawiony do wiatru. Teraz musiał jakoś sprawę zaklajstrować.

Tymczasem w kraju wybuchnął skandal. Wszczęto śledztwo i rozesłano za grajkami międzynarodowy list gończy, słowem zrobiono wszystko, aby opinii publicznej wmówić, że postępuje się z całą surowością prawa. Prowadzący śledztwo prokurator zadawał ówczesnemu prezesowi Narodowego Banku Polskiego bardzo podchwytliwe pytania w rodzaju: "Ile księżyców ma Saturn?", "Jaka jest powierzchnia Pustyni Błędowskiej?", "W którym roku umarł Aleksander Wielki?" - ani razu natomiast nie zapytał prezesa Wójtowicza, dlaczego wbrew prawu udzielił osobom prywatnym tak wielkich pożyczek i dlaczego - skoro wiedział, że ich całym majątkiem był stary klarnet i zepsuty saksofon - nie zapytał ich, jakie proponują zabezpieczenie. Prokurator zapomniał też zapytać Wójtowicza, kto nakłonił go do udzielenia 22-latkom 420 milionów dolarów pożyczki.

Śledztwo nadzorował minister sprawiedliwości Wiesław Chrzanowski, gorliwy wyznawca Talmudu i rodak Bagsika i Gąsiorowskiego, z plemienia etnicznych koczowników, prawnik stary i doświadczony. Dużego doświadczenia nabył pracując jako tajny agent peerelowskich służb bezpieczeństwa, o czym doniósł Piotr Bączek w znakomitym eseju: "Jak walczono z lustracją", zamieszczonym w pierwszym numerze "Niezależnej Gazety Polskiej" z dnia 3 marca 2006 r. Publicysta informuje, że minister Macierewicz umieścił Chrzanowskiego wraz z "Bolkiem" na specjalnej liście agentów z nazwiskami "o szczególnym znaczeniu dla bezpieczeństwa państwa", przekazanej najważniejszym osobistościom PRL-bis [2].

Ale "Bolek" i Chrzanowski okazali się silniejsi i wszystkie swoje "lustracje" wygrali, a nawet zostali przez PRL-bis uznani za osoby "pokrzywdzone" przez SB. O ich "sile" może świadczyć fakt, że "Niezależna Gazeta Polska" po ukazaniu się pierwszego numeru została zmuszona do zawieszenie swojej działalności.

W rezultacie tak prowadzonego śledztwa nie wykryto w Narodowym Banku Polskim osoby odpowiedzialnej za bezprawne udzielenie dwom oszustom pożyczki w wysokości 420 mln dolarów. Jedynym pozytywnym rezultatem była zmiana na stanowisku prezesa NBP, na którym Grzegorza Wójtowicza zastąpiła Hanna Gronkiewicz-Waltz. Tę zmianę koła dobrze poinformowane skomentowały: "zamienił stryjek siekierkę na kijek".

Kim była Hanna Gronkiewicz-Waltz? Chociaż pochodziła z plemienia Judy, głosiła się gorliwą katoliczką, aktywistką Ruchu Odnowy w Duchu Świętym, gorąco popieraną przez bpa Dembowskiego, współtwórcę Okrągłego Stołu i zażartego przeciwnika lustracji. Twierdziła, że przed każdą decyzją radzi się Ducha Świętego. Jej katolicyzm mocno przygasł, kiedy na pewnym przedwyborczym wiecu zapytana, do jakiej parafii należy, nie umiała na to odpowiedzieć, a Duch Święty niczego jej nie podszepnął. Kiedy przed laty agentka "Najjaśniejszej Rzeczypospolitej" [3] dotarła do własnoręcznie przez Gronkiewicz-Waltz napisanego życiorysu będącego załącznikiem do podania o przyjęcie na Wydział Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, w rubryce "nazwisko rodowe matki" znalazła puste miejsce.

Życiorys Hanny Gronkiewicz-Waltz zawiera zastanawiający epizod. W okresie pierwszej "Solidarności" była tak agresywnie i bezpardonowo atakującą rząd Jaruzelskiego działaczką studencką, że po wprowadzeniu stanu wojennego wszyscy byli pewni, że natychmiast zostanie aresztowana. Ona jednak została przez rząd Jaruzelskiego hojnie nagrodzona zsyłką do Paryża i wysokim stypendium w dewizach na ukończenie studiów na Sorbonie. Należałoby skrupulatnie zlustrować jej teczkę, o ile komisja Michnika gdzieś jej nie "zagubiła". Byłaby to niepowetowana strata dla historii.

Powołana po Wójtowiczu na stanowisko prezesa Narodowego Banku Polskiego zaraz pokazała co potrafi. Wkrótce po jej nominacji amerykański gangster żydowskiego pochodzenia Srul Bogatin, założył w Lublinie bank z kapitałem zakładowym 1.000 ówczesnych złotych tj. 10 groszy. Zaraz po założeniu bank "zachwiał" się i wystąpił o pożyczkę do Hanny Gronkiewicz-Waltz. Ta zgodnie z nakazami Talmudu natychmiast podparła chwiejącego się gangstera "pożyczką" 100 mln dolarów, wypełniając plemienny obowiązek, choć Bogatin dawał mniejsze zabezpieczenie niż Bagsik i Gąsiorowski (stary klarnet i zepsuty saksofon były więcej warte niż 10 groszy).

Czy Gronkiewicz-Waltz dając gangsterowi "pożyczkę" 100 mln dolarów wiedziała, że Stany Zjednoczone występują właśnie do Polski z żądaniem o ekstradycję Bogatina, celem rozliczenia go za oszustwa popełnione na terenie USA - ustali komisja śledcza, w każdym razie wniosek taki wpłynął i Polska Bogatina wydała do USA, gdzie zainkasował wyrok 15 lat więzienia za oszustwa. Nasze 100 mln dolarów zniknęły podobnie jak te pożyczone Bagsikowi, bo Gronkiewicz-Waltz "zapomniała" upomnieć się o nie w amerykańskim sądzie.Czy jej - prawie natychmiastowy po tym zdarzeniu - awans na prezesa Europejskiego Banku Współpracy i Rozwoju (EBOR) był nagrodą starozakonnych za jej samarytański uczynek, trudno dociec, w każdym razie awansu tego nie usprawiedliwiały ani kwalifikacje zawodowe, ani tym bardziej moralne, nawiedzanej Duchem Świętym finansistki. Platforma Obywatelska proponuje nam teraz takiego kandydata na urząd prezydenta Warszawy. Piskorski przy niej to anioł!

Przenieśmy się teraz do Izraela, gdzie Bagsik i Gąsiorowski konsumują nasze 420 mln dolarów. Bagsik zastanawia się jeszcze co robić, a w przerwach jeździ na narty w szwajcarskie Alpy, Gąsiorowski zaś już uruchomił nowy geszeft. Polegał on na elektronicznym nabijaniu w butelkę żydowskich posiadaczy kart kredytowych. Zapomniał biedak, że w Talmudzie, oprócz religijnego obowiązku kantowania gojów, szczególnie miłego ich Bogu, znajduje się też zasada: "oko za oko i ząb za ząb", a Żydzi są bezlitośni dla tych, którzy ich oszukują. Skazany za oszukiwanie Żydów na 30 lat ciężkiego więzienia Gąsiorowski pisze teraz rozpaczliwe listy do różnych organizacji praw człowieka uskarżając się, że w więzieniu, w którym go osadzono, żyją ogromne karaluchy.

Inaczej potoczyły się losy Bagsika. Przed kilkoma laty Żydzi oskarżyli Szwajcarów o przechowywanie skradzionego im złota. Przy najbliższym pobycie w Szwajcarii Bagsik został aresztowany przez Interpol i - ku ogromnej konsternacji "Bolka", polskiego wymiaru niesprawiedliwości i okrągłostołowych establish-mętów - wydany Polsce. Ta nolens volens musiała go przyjąć i zrobić proces.

Ale Bagsik to spryciarz nad spryciarze. Na wszelki wypadek pozostawił w Izraelu nagrane zeznanie kto, jak i kiedy dopomógł mu pożyczyć w Narodowym Banku Polskim 420 mln dolarów. PRL-bis nie mogła sobie pozwolić na ujawnienie tej prawdy. Na procesie Bagsik niczego o "Bolku" nie powiedział i za to został skazany tylko na 9 lat więzienia, przy czym sąd nie nakazał mu zwrócenia ukradzionych Narodowemu Bankowi Polskiemu pieniędzy, których kwota urosła w międzyczasie dzięki odsetkom do ponad 800 mln dolarów. Teraz złodziej jest już na wolności razem z naszymi milionami.

Tu znów winien jestem Czytelnikowi krótkie wyjaśnienie. Od czasów Hammurabiego, tj. od prawie 5000 lat, kodeksy wszystkich państw cywilizowanych zawierają przepis, że kiedy złodziej zostaje skazany za kradzież, sąd przysądza zarazem okradzionemu zwrot tego, co mu złodziej ukradł. Przepis taki istnieje także w polskim prawie karnym, które w artykule 52 kodeksu postępowania karnego zobowiązuje sąd, kiedy okradzionym jest państwo, do przysądzenia mu z urzędu zwrotu złodziejskiego łupu. Ale w procesie przeciw Bagsikowi o kradzież 420 mln dolarów i sędziowie, i prokuratorzy wszystkich instancji, z Sądem Najwyższym włącznie, postąpili wbrew prawu, robiąc złodziejowi prezent z naszych pieniędzy. Obowiązku upomnienia się o zwrot 800 mln dolarów nie dopełnił także obecny prezes Narodowego Banku Polskiego, eks-towarzysz Leszek Balcerowicz, popełniając w ten sposób przestępstwo z art. 231 § 1 kodeksu karnego (niedopełnienie obowiązku służbowego połączone z wielką stratą państwa), za co powinien zostać skazany na karę dożywotniego więzienia. Ścigani też powinni być sędziowie i prokuratorzy, którzy sądzili Bagsika.

Kim jest Leszek Balcerowicz, obecny prezes Narodowego Banku Polskiego? Był aktywistą ZMP [4], później PZPR, w końcu lektorem KC PZPR i nauczał partyjniaków z KC o wyższości ustroju komunistycznego nad kapitalistycznym. Po transformacji przepoczwarzył się gładko w wielbiciela gospodarki rynkowej i kapitalizmu z szybkością charakterystyczną dla pozbawionych skrupułów karierowiczów. Teraz głosi tezy wręcz przeciwne. Pewnie dlatego międzynarodowe koła finansowe dostrzegły w nim narzędzie przydatne dla ich celów, bardzo mocno go popierając.
Kiedy Bagsika postawiono przed sądem, on, prezes NBP, nie zrobił nic, aby odzyskać pieniądze ukradzione jego bankowi, nie podjął także próby odzyskania pieniędzy, ukradzionych Narodowemu Bankowi Polskiemu przez gangstera Bogatina. Z całą bezczelnością głosi się strażnikiem praworządności i niezależności Narodowego Banku Polskiego. Wtóruje mu chór postkomunistycznych złodziei, okrągłostołowców i polskojęzycznych mediów. Sejmowa komisja śledcza ds. funkcjonowania polskich banków będzie miała co robić.

Przekrętów w dziedzinie bankowości było wiele. Polska i jej obywatele byli rabowani i eksploatowani przez polski system bankowy na wszelkie możliwe sposoby. Nasze banki przeszły w obce ręce w bardzo podejrzanych okolicznościach. Opłaty, jakie pobierają za swe usługi, są z reguły kilkakrotnie wyższe niż w innych krajach. Procenty od udzielanych pożyczek są lichwiarskie. Stosowana jest stopa procentowa hamująca rozwój naszej gospodarki. Nasze rezerwy dewizowe są przechowywane w obcych bankach za granicą na bardzo niski procent, gdy równocześnie nasz rząd musi zaciągać pożyczki, często w tych samych bankach zagranicznych, na procent dużo wyższy od tego, który otrzymujemy za ulokowane tam kapitały. Naszych niemałych rezerw dewizowych, wynoszących ponad 30 mld dolarów, nie wykorzystuje się na inwestycje, przyspieszenie rozwoju lub podwyżki płac.

Dzięki balcerowiczowskim reformom obrabowano miliony Polaków. Tym, którzy mieli oszczędności i należności u państwa, pieniądze zdewaluowały się prawie do zera, ci natomiast, którzy mieli u państwa długi, zostali doprowadzeni do ruiny dzięki galopującemu wzrostowi oprocentowania. Byli i tacy, którzy do zaciągniętych pożyczek dopłacili całym majątkiem, stracili wszystko i dziś wegetują na łasce rodziny. Ich perypetie zasługiwałyby na osobne opracowanie.

Wyrażam nadzieję, że sejmowa komisja śledcza ds. funkcjonowania polskiego systemu bankowego ujawni całą prawdę o aferach w polskich bankach i weźmie pod uwagę niniejszy artykuł, który jej dedykuję.

[1] zaczynam (łac.)
[2] Piotr Bączek: "Jak walczono z lustracją". "Niezależna Gazeta Polska" nr 1/2006.
[3] Była nią współredaktor "Najjaśniejszej Rzeczypospolitej" Stanisława Reymann, moja Matka.
[4] Związek Młodzieży Polskiej (komuniści); należeli do niego: Kwaśniewski, Michnik, Kuroń, Borowski i im podobni.

Andrzej Reymann
GAZETA OGÓLNOPOLSKA (http://gazetao.pl)

Wersja do druku

IGA - 14.11.15 9:58
Autor z lekka niedoinformowany i pisze często nieprawdę. Np A.Gąsiorowski z wykształcenia był lekarzem, a więc nie taki znowu biedny!o czym ani słowa a artykule

Jan - 04.03.13 19:44
Do "don". Bardzo brzydko odczytujesz współczesną Amerykę Północną. Ta twoja
fanatyczna wrogość to tak mi wygląda,jak odbitka wrogości Imperium Zła,czyli Kraju Rad, kierowana całe długie lata do USA. To,co ci krótko i zwiężle odpowiem na twoją jadowitą wrogość do USA. Otóż gdyby nie olbrzymie wydatki tego kraju na powstrzymywanie zbrodniczych zapędów znanych bandyckich organizacji,powstałych w państwach arabskich i ich planowanych
uderzeń na świat, bez wiary w Allaha, to by już wiele europejskich głów, pożegnało na zawsze swoje karki... Ameryka się nieco zagapiła w tej sprawie
i przez to mocno oberwała 11 września 2OO1r, kiedy to właśnie głosiciele zwycięstwa Allaha uderzyli na Nowy Jork.,by w ten sposób odstraszyć USA od
poczynań bojowników Allaha. A zatem, powinien pan podziękować USA za to,że
ma pan głowę na karku !!! To ąmerykę ogromnie kosztowało i kosztuje. Stąd
stad rezygnacja Ameryki z jej obecności w Afganistanie i innych miejscach . Zobaczy Pan jak wtedy ruszy bandytyzm w tych państwach i ekspansja na
Europę i USA. Radzę panu zdrowego patrzenia na świat i wyzbycia się
tradycyjnego sowieckiego jadu wypuszczanego na USA.

wz43 - 23.10.12 22:52
Bardzo się cieszę, że wreszcie ktoś napisał prawdę o mających miejsce łajdactwach. To tylko wycinek tego, co faktycznie dzieje się od 1989 roku.
Czytając niektóre komentarze nastawione negatywnie do powyższego tekstu wspólczuję ich autorom z powodu ich głupoty, która nie pozwala przejrzeć im na oczy.

Jarek - 21.03.12 10:55
Dlatego też jestem Antysemitą !!
To jest skandal że wszystko odbyło się w majestacie "prawa"
Klika żydów robi w Polsce to co im się podoba a jak się mówi prawdę o parszywych żydach to zaraz jakiś parch wyskakuje że to antysemityzm !!

czytelnik - 15.06.11 7:39
Polak Polakowi wilkiem. Przykre

kormoran - 24.09.10 4:41
Dobrze napisane. Chwala takim co to pisza i pokazuja ludziom co sie dzieje.
Mysle ze szczekacze i zagluszacze zawsze beda aktywni ale to dobrze ze to idzie w swiat.

Stan - 18.09.10 12:19
Szanowny Panie Adamie

Czy moglby Pan podac z PIEC przykladow gdzie autor artykulu Reymann napisal tatalna bzdure ?

Z gory dziekuje i pozdrawiam

don - 14.08.10 16:19
a czym jest Ameryka...zbrodnie tego ludobójczego kraju przechodzą ludzkie wyobrażenia.. Wojna: Państwa bandyckie i ich pokojowe wojny
Wysłano dnia 18-07-2006 o godz. 01:33:56
Temat: Wojna i okupacja
Są na świecie, i zawsze były, państwa bandyckie. Dziś, po niemieckich nazistach i stalinowskich Sowietach, tę niechlubną pałeczkę przejęły Stany Zjednoczone Ameryki Północnej i - o ironio!!! - Izrael. Nie jedyni to państwowi bandyci, ale dwa te kraje od wielu lat wybijają się na haniebną czołówkę. Tym państwom wolno dziś robić wszystko - okradać inne narody, zabijać ich obywateli, okupować terytoria, zakładać bazy wojskowe, zapędzać miejscową ludność do więzień i gett, głodzić ją, gwałcić i torturować.

Niestety - państwa bandyckie, poza wydawaniem większości swoich budżetów na zbrojenia i wszelkiego rodzaju instytucje państwa policyjnego, opanowały również - jak nowotwór - większość światowych mediów. W efekcie ich akty agresji, czy wręcz wojny, w istocie ich "terroryzm państwowy", w przekazie medialnym do światowej opinii społecznej, czyli do ciebie, docierają jako .... "usprawiedliwione akty samoobrony". Inne wersje wydarzeń nie są dopuszczane do głosu, a tzw. wolni dziennikarze muszą dokonywać cudów intelektualnej zręczności, by pokazać swoim widzom, że blokada powietrzna i morska, bombardowanie lotniska, stacji telewizyjnych, szpitali, setki ofiar, w tym gównie kobiety i dzieci - to "usprawiedliwiona i adekwatna reakcja jedynego państwa demokratycznego w regionie na pojmanie ich jednego żołnierza".

Państwa bandyckie wiedzą dobrze, że włos im z głowy nie spadnie. Nie istnieją instytucje międzynarodowe, które byłyby w stanie nawet jednoznacznie skrytykować to, co dziś dzieje się w Strefie Gazy i w Libanie: vide - fiasko rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie agresji Izraela na Liban, rezolucji zawetowanej przez faszystowskiego ambasadora USA, Johna Boltona. Państwa bandyckie wiedzą też jednak dobrze, że ich własne społeczeństwa nie składają się wyłącznie z pożytecznych idiotów, dlatego uprawianie tego haniebnego marketingu politycznego jest niezbędne dla ukrycia prawdziwego celu wymienionych wyżej działań.

Adam - 04.02.10 8:56
"Dzięki balcerowiczowskim reformom obrabowano miliony Polaków."

Totalna bzdura. Bardzo populistyczny tekst na poziomie dzialacza Samoobrony. Autor zapomnial jeszcze oskarzyc slonce i ksiezyc za tsytuacje w Polsce.
Pomieszanie faktow z wymyslami.

Nara - 18.08.09 23:01
Szanowny Panie pisze Pan bardzo ostro.Prosze uwazac bo w tym bajzlu mozna sie znalesc w psychiatryku a w najlepszym wypadku z kopa dostac wariackie papiery.Jezeli ktos to chce spozytkowac to dobrze.

Zygmunt Jan Prusiński - 10.05.09 20:49
UJADACZE POLITYCZNI

Odpowiem bardzo krótko:
Dla mnie Kaziu Marcinkiewicz, to cycek !

Akurat ten "organ" jest... piękny.

I jeszcze jedno, proszę mnie nie obrażać, ja takich "polityków" to...
a nie dokończę.

Pozdrawiam
Zygmunt Jan Prusiński
10 maja 2009 r.

Analityk - 08.05.09 22:11
Ciekaw jest jaka opinie dzisiaj ma p.Prusinski o Marcinkiewiczu tj. 8 maja 2009
W kregach patriotycznych p. Marcinkiewicz jest spostrzegany jak zwolennik nazistowsko-syjonistyczno terrorystycznej UE. On to na polecenie nijakiego Kwasniewskiego prowadzil tajne rozmowy z Sahedrynem na temat relizacji ich wielomiliardowych zadan tj. obrabowania Narodu Polskiego na kwote 65 mld dolarow.
Tak, ze po czynach poznajemy kto jest kto i zanim zaczniemy komus zyczyc cokolwiek to sprawdzmy kim on jest. Jesli rozminie sie ze swoimi deklaracjami i okaze ZDRAJCA to od razu nalezy wciagnac na czarna liste do rozliczenia za zbrodnie przeciw narodowi Polskiemu, a jak wiadomo one nie ulegaja przedawnieniu i kara jest tylko jedna.

Zygmunt Jan Prusiński - 23.08.08 9:05
LUDZIE MIESZKAJĄCY NA KSIĘŻYCU...

Józef Mazurkiewicz, ten światły, mądry "Polak" jest taką graffitą malowaną na ścianach uniwersytetów. On nie wie, gdzie w ogóle żyje, w jakich realiach, kto go karmi smoczkiem z butelki...?

Jak czytam takie piękne myśli, to nie mogę wytrzymać i idę w krzaki., coś tam zrobić. - Co ma wspólnego tu religia ? Chłopie, ten autor napisał prawdę, więc co, nie chcesz wiedzieć co w Polsce się dzieje ?

Powinieneś poszanować autora za ujawnienie tego dziadostwa, a nie mu jeszcze ubliżać. Nie zasłużył sobie. Na pewno nie...

Jak widać to prawda zabolała cię, bo jesteś po drugiej stronie Narodu Polskiego. - Jesteś Chińczykiem ? A może jesteś Izraelczykiem ? A może kowbojem z Teksasu ? A może jesteś rybą ?

Tacy ludzie jak ty, powinni mieszkać na księżycu. Tak. Tam PRAWDY nie trzeba. Tam jest ładnie i już. I tylko takich ładnych wysyłać do nicości !

Pozdrawiam Czytelników KWORUM -
Zygmunt Jan Prusiński
23 sierpnia 2008 r.

Babcia Jasia - 26.08.07 9:33
Panu Krzysztofowi Mazurkiewiczowi pod rozwagę dedykuję te trzy linki do stron do przemyślenia:-)
http://www.polonica.net/afery_grabieze_straty_Polski.htm
http://www.aferyprawa.com/index.php
http://www.rzeczpospolita.pl/tematy/korupcja/#1
Tego się nie da zamieść pod dywan. Jeżeli jeszcze nie zrozumie Pan KOMU zależy na rozwaleniu tego rządu i dlaczego to wystarczy sobie dodać do tego jeszcze tylko "brak lustracji" i mamy pełny przegląd nie judzenia lecz polskiej rzeczywistości:-)

Krzysztof Mazurkiewicz - 13.08.07 21:17
Powinienneś gnojku pójść siedzieć za podżeganie do nienawiści rasowej i religijnej. Ten kraj tak wygląda przez śmieci takie jakie jak ty,przez popaprańców i nieudaczników wypisujących takie bzdury, którzy swoje kompleksy tłumaczą żydowskim spiskiem.Żal mi cię "prawdziwy Polaku".

JUM - 27.06.07 14:42
Recepta na sukces: trzeba wiedzieć dużo złego o wysoko posadzonych.

Andrzej Kostyrka z Opola - 27.02.07 17:55
Przyznaję że miałem dość po przeczytaniu tego artykułu .....
Gdyby nie to że dziać się to miało w Polsce to bym pomyślał że to ktoś napisał jakiś scenariusz na potrzeby wytwórni z Holywood..
Jeszcze nie mogę racjonalnie myśleć ..
Jestem wściekły a zarazem bezsilny wobec tej parszywej rzeczywistości ....
Hmm na domiar wszystkiego to właśnie Pani Gronkiewicz zdobyła mandat ..choć tak jakby go znów utraciła ..
Istna komedia w wykonaniu Rady Miasta W-wy ...
Coś mi się wydaje że najchętniej to proklamowali by własną republikę wyjętą spod jurysdykcji państwa Polskiego ...
Miast korony z..mamoną w herbie .

.....................................................

pozdrawiam

A.Kostyrka
SOPO w Opolu

Kandyd Rednecki - 27.12.06 14:56
Panie Reymann jestes Pan dobry, gratuluje artykulu.
Zawsze sie zastanawialem jak to mozliwe ze Szkopy puscili przez komin ponad 3 miliony Polskich Starozakonnych a jeszcze ich tyle zostalo.
Czytajac nasza prase, to co drugi to Zyd, Kwasniewski - Stolcmann, Urban - Urbach i cala plejada innych. Skad tak naprawde wziela sie oficjalna liczba 3.5 miliona Polakow wyznania Mojzeszowego. A teraz juz wiem! To byla oficjalna liczba zarejestrowanych w Gminach Zydowskich, czyli Zydow praktykujacych swa religie. Reszta to ci, ktorzy nie mieli ochoty uczeszczac regularnie do Synagogi, albo byli jak sie mawialo - Wierzacy ale nie Praktykujacy, lub nawet tacy, ktorym przezorni Rodzice pozostawili napletki a pejsy niekoniecznie uwazali za "winde do Nieba". Tales i Twilim tez trzymali gleboko w szafie przesypane galka antymolowa, w oczekiwaniu na nowego Mesjasza, lub czas kiedy mozna sie bedzie Z ZYSKIEM przyznac do prawdziwej wiary. Tak ze bylo ich w IIRP do 10 milionow, jak sadze.
Kandyd Rednecki

Zygmunt Jan Prusiński - 10.12.06 10:43
I CO POLSKO?, cisza. Tak. Naród kocha ciszę... Wrogowie tego narodu, za nich mówią, cytuję: "POLACY żądają ciszy, mają dość awantur politycznych! Pytam się, gdzie są ci Polacy? O jakich Polakach się mówi? Artykuł "TRUE FACT ZŁODZIEJ STORY" przekazałem (prawie) do wszystkich. Chodzi mi o resorty władzy i rządu. I co? I co? I cisza. Bo wmówiono Polakom, że najlepsza jest cisza! Niech złodzieje czują się bezpieczni i bezkarni - niech kradną do ostatniej wysuszonej pestki śliwy.Przezież chrońmy ciszę. Cisza jest lekarstwem. Cisza jest oazą. Cisza jest miłością. Niech kradną! Niech okradają! Niech wykradają! POLSKA i POLACY tylko, tylko chcą spokoju. A to może dać im... CISZA, cisza, ciszunia. Pozdrawiam przyjaciól i znajomych i, sympatyków radykalizmu.

Zygmunt Jan Prusiński - 22.11.06 20:26
Odczekałem kilkanaście godzin, chciałem dać innym czas do napisania swojej opinii. Zbliża się godzina 20:00, i cisza, czy z wrażenia? O tak, po takim materiale można z wrażenia zaniemówić... Pani HANNO GRONKIEWICZ - WALTZ, czy czytała pani ten artykuł Andrzeja Reymanna "TRUE FACT ZŁODZIEJ STORY"? Pani Anno, kandydatko na prezydenta Warszawy, ja życzę pani (zajęcia II miejsca) w dniu 26 Listopada 2006 roku, w niedzielę! Ba, ja pragnę najskromniej, żeby pani założyli bransoletki, bo zasługuje pani na taki prezent, od, od NARODU! Pani Anno, niech pani prześle gryps do towarzysza BALCEROWICZA i do tow. WAŁĘSY, by też się szykowali (na wakacje) do 5-cio gwiazdkowego hotelu, o nazwie "ZAKŁAD KARNY"! Gdyby to ode mnie zależało to każdego z was wysłałbym na 44 lata do ciężkich robót. Byście tam nauczyli się szanować prostego człowieka w Polsce. Panie KAZIMIERZU MARCINKIEWICZU, życzę Panu zwycięstwa na prezydenta Warszawy! Na pewno jest Pan po czytance mojego listu do Pana. Powodzenia.

Wszystkich komentarzy: (20)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

29 Kwietnia 2007 roku
W wieku 91 lat zmarł Ks. Arcybiskup prof. Kazimierz Majdański, więzień Dachau, założyciel Instytutu Studiów nad Rodziną


29 Kwietnia 1969 roku
Do portu w Casablance zawinął jacht Leonida Teligi "Opty", kończący samotny rejs dookoła świata.


Zobacz więcej