Czwartek 11 Marca 2010r. - 69 dz. roku, Imieniny: Konstantego, Ludosława, Rozyny
| Strona główna | | Mapa serwisu
dodano: 03.05.09 - 18:58
Czytano: [2315]
Dział: Oceny-Poglądy-Analizy
Czy Kukułce wolno w Polsce kukać
Moja znajoma Kukułka, zwiedziona faktem zacytowania mojego felietonu pt. "MÓJ NIKCZEMNY ŻYWOT ANTYSEMITY" w bufecie (e-teatr.pl), postanowiła sama pójść na służbę niewdzięczną i w tymże bufecie się zatrudniła do prac na zmywaku.
Zacząłem tedy z pewnym rozbawieniem przysłuchiwać się jej kukaniu, bowiem wydawało mi się pewne, że i w tej bufetowej trupie jest - nawet niezbyt zakamuflowana - komórka sprawozdawczości, nadzorująca aktywność umysłową przebywających w zsypie twórców i odtwórców, tudzież zblazowanych imitatorów.
I nie trzeba było długo czekać, bo już po kilku kukaniach Kukułkę wsadzono do klatki i założono jej na dziób kaganiec, sam zaś tekst powędrował do spalarni śmieci z odpowiednią adnotacją w aktach.
Wydało mi się więc godne uwagi uratowanie tych wymazanych literek od całkowitego zniszczenia, tym bardziej, że z pełną odpowiedzialnością mógłbym się pod nimi i sam podpisać. Nie mnie oceniać, na jakim poziomie usytuowana jest wrażliwość językowa owego moderatora lub też jego serwilizm. Obrazuje wszakże ten wypadek znamienną prawidłowość w procesie edukowania niedobitków plemienia Polan. A przecież wszyscy już powinni sobie twardo odpowiedzieć, jakie miejsce przeznaczono na dialog polsko-żydowski.
A oto spalona kartka z tekstem Kukułki.
RYBKA PO ŻYDOWSKU
"Misterix, jeśli znasz choć jeden powód prowadzenia takich "rozmów" z osobami zalatującymi zdechłą rybką po żydowsku - to i ze mną podziel się swoją światłością.
Całe ich istnienie w Internecie polega na smrodzeniu, na żydłaczeniu. I tymi to narzędziami uczą Polaków polskości i - o zgrozo - języka polskiego. A i ty sam nie zauważysz, kiedy zaczniesz elementarną logikę naginać do ich pokrętnej talmudycznej logiki. I jeśli nawet w obliczu faktów wycofają się na chwilę do swych dziur, to i tak na odchodnym wypalą Ci żelazem na czole miano antysemity, czyli obdarzą Cię swoją mściwością.
"Porozmawiaj lepiej ze swym psem..."
http://www.e-teatr.pl/forum/29697,wiadomosc,pokaz.html
Polaku, wypluj ten knebel, bowiem już na progu twego Domu wyrywają ci język! A bez tego języka nie będziesz mógł niczego opowiedzieć po polsku: prawdziwie, niechcąco, a nawet bałamutnie. "Ani pięknie, ani nazbyt brzydko, w naszym jedynym języku, który tylko w czystym kształcie może wyrażać i umacniać uczucia narodowe."
Te słowa polskiego aż do bólu poety Stanisława Grochowiaka, dedykuję także wielu piszącym na łamach "KWORUM".
P.S.
Chciałbym także, jeśli wolno, podpowiedzieć zainteresowanym moją pisaniną, gdzie mogą jeszcze znaleźć jakieś skrawki i okrawki moich tekstów, tak nikczemnie, choć pracowicie gumowanych przez żuczki wiadomej proweniencji.
Otóż głównie, póki co, na forum IVRP, pod takimi tytułami:
POEZYE (NIE)PARLAMENTARNE
POEZYE SAMOZWAŃCZE
BŁOTNE ABECADŁO
Da Bóg, to niebawem znajdą się wszystkie w jednym miejscu.
Co jako skryba niskich lotów, mający od lat zagwarantowane w wolnej prasie nadwiślańskiej prawo do milczenia, polecam Ptactwa pamięci.
Błotniak z Bronnej Góry
Błotniak z Bronnej Góry - 05.03.10 20:45
KRÓTKA NAUKA EKONOMII
(podręcznik poręczny)
W miasteczku zawrzało. Rebe ma kochankę.
Do domu, gdzie od pewnego czasu Rebe tylko pomieszkiwał, udała się delegacja świątobliwych mężów, którzy przestępując z nogi na nogę i podkręcając pejsy w najwyższym zdenerwowaniu, wypchnęli przed szereg Joska, bo wiadomo było, że Joskowa puszcza się za kirkutem z przygodnymi handlarzami bydłem.
Josek, napiętnowany boleścią zdradzanego kozła, wezwał na pomoc trąbę powietrzną, aby nawet odległe Jerycho zadrżało i tymi słowy przed Rabim się ukorzył.
- Rabi, na ciebie cały lud patrzy i ty taki przykład dajesz, że i nasze małżonki i córki do domów naszych zarazę przynoszą. Opamiętaj się, bo Jahwe i na ciebie patrzy.
I rzekł Rabi.
- Widzisz, Josek, ja ciebie znam, ale ty nie znasz ekonomii.
Ja z moją Salci już ponad pół wieku zusammen żyję i ciągle do niej dokładam. I to jest w porządku. Bo Salci to jest mój kapitał, a ja kapitału nie ruszam.
A Rywka, to są te odsetki od kapitału. I dlatego ja Rywkę używam.
Błotniak z Bronnej Góry - 05.03.10 20:33
CHAZARIA
Nawet ktoś, kto z trudem nosi cztery komórki w swoim muzgó, powinien zauważyć, że są jeszcze osobnicy obdarowani szczodrze zaledwie jedną komórką.
Ci wysłannicy Apokalipsy, trudniący się na co dzień przeżuwaniem pokarmowych resztek i dbałością o swoją kiszkę stolcową ulokowaną w tej jednej komórce, spożywają w istocie swój własny ogon w drodze do swej umiłowanej Chazarii.
Póki co, jesteście jednak, Szanowni Państwo, w naszym kraju i może Was spotkać taka oto niedogodność, że Wasza kiszka może być nabita staropolskim zwyczajem na pal.
Polscy Żydzi pozostaną w zdrowiu pod naszą opieką!
kryza - 04.03.10 9:31
Wszędzie Żydzi, Żydzi wszędzie,
A nasz Błotnik cienko przędzie!
Co to będzie - co to będzie?
Błotniak z Bronnej Góry - 01.03.10 21:15
ZA KURTYNĄ ZBRODNI
ROK 1953
Część III
* 1 stycznia animator socjalistycznej kultury Karol Kuryluk nakreśla nowe zadania dla wydawnictw. "Nowopowołane" Wydawnictwo Literackie w Krakowie rozpoczyna działalność.
* 2 stycznia Igor Neverly publikuje w "Trybunie Ludu" swoją prozę.
* W lutym nakładem "Czytelnika" ukazuje się tomik poezji Wisławy Szymborskiej pt. "Dlatego żyjemy".
* 22 lutego, podczas koncertu, "najwybitniejsza skrzypaczka młodego pokolenia" Wanda Wiłkomirska odznaczona zostaje Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.
* 24 lutego, wtorek.
W programie I Polskiego Radia:
6,50 - gimnastyka
12,15 - "Na swojską nutę".
13,4o - utwory na flet.
14,30 - przerwa.
15,30 - audycja dla dzieci.
W programie II:
15,00 - utwory Mozarta.
15,10 - opowiadanie Janusza Meissnera pt. "Załoga Robaczka".
15,30 - audycja dla dzieci.
* 15,00 - w kotłowni katowni UB na Rakowieckiej rozpoczyna się egzekucja generała Wojska Polskiego Augusta Emila Fieldorfa, ps. "Nil".
* 15,25 - mordercy podpisują protokół wykonania egzekucji.
17,30 - "Na warszawskiej fali".
18,00 - Duet harmonistów.
20,00 - koncert symfoniczny w wykonaniu Wielkiej Orkiestry Symfonicznej PR pod dyr. G. Fitelberga.
19,00 - w Teatrze Kameralnym rozpoczyna się sztuka - "Pułkownik Foster przyznaje się do winy". W Ateneum - "Południk 49". W Powszechnym - "Zrzędność i przekora".
* 27 lutego, w piątek, Józef Marusarz zdobywa złoty medal w slalomie na X Akademickich Mistrzostwach Świata.
* 9 marca ogłoszono żałobę narodową. Zamknięte są teatry, kina, nie odbywają się zawody sportowe. J. Iwaszkiewicz, J. Stryjkowski, A. Ważyk, W. Woroszylski, J. Putrament, A. Zelwerowicz, K. Brandys etc. piszą wzniosłe nekrologi.
* Zbiór wierszy i pieśni pt. "Zrodził nas czyn" na dziesięciolecie powstania Związku Walki Młodych już w księgarniach. Opracował - Tadeusz Drewnowski, wstęp napisał - Bohdan Czeszko.
* 1 maja rozpoczyna się VI Wyścig Pokoju.
Na stadionach tłumy Polaków!
Błotniak z Bronnej Góry - 23.02.10 21:06
ZA KURTYNĄ ZBRODNI
ROK 1953
Część II
* 3 stycznia Rada Ministrów uchwala ogólną podwyżkę płac dla podniesienia ogólnej szczęśliwości na jeszcze wyższy poziom. Towarzysz Bierut przytula małe dziewczynki.
* 4 stycznia Kazimierz Wyka zamieszcza w "Życiu Literackim" wstępniak "Tradycje postępowe w literaturze polskiej".
* 2 lutego odbywa się w Teatrze Polskim występ Państwowego Ludowego Zespołu Pieśni i Tańca "Mazowsze", połączony z uroczystą dekoracją zespołu Orderem Sztandaru Pracy. Takie odznaczenie otrzymuje też Tadeusz Sygietyński.
* Obraduje ministerialna Rada Kultury i Sztuki nad dalszymi etapami walki o sztukę realizmu socjalistycznego. Młodzi literaci i malarze gremialnie włączają się w nurt tego frontu. W nagrodę otrzymują mieszkania i pracownie na Starym Mieście. Władza niczego nie daje za darmo.
* W lutym Teatr Kameralny w Warszawie przygotowuje prapremierę sztuki Kazimierza Brandysa "Sprawiedliwi ludzie" - w reżyserii Aleksandra Bardiniego.
* 15 lutego w gmachu "Zachęty" odbywa się staraniem Ministerstwa Kultury i Sztuki dyskusja nad III Ogólnopolską Wystawą Plastyki z udziałem robotników i artystów plastyków.
* Nakładem Biura Wystaw Artystycznych ukazują się teki współczesnego malarstwa polskiego.
* Ukazuje się powieść Andrzeja Brauna "Lewanty".
* 4 stycznia Jerzy Lovell pisze: Odpowiednika dla słowa "Ojczyzna" zwykliśmy często szukać bodaj że w opisach z "Pana Tadeusza". - Co za żenujące zapóźnienie wyobraźni.
* 15 marca - "Życie Literackie" w żałobie. Przestało bić serce wodza ludzkości, wielkiego Józefa Stalina.
* 22 marca, w sali Państwowego Teatru Narodowego w Warszawie, odbywa się akademia żałobna, na której literaci, plastycy, architekci, aktorzy i muzycy uczcili pamięć Wielkiego Wodza postępowej ludzkości. Przemówienia wygłosili: Jarosław Iwaszkiewicz, Zygmunt Mycielski, Wojciech Żukrowski, Marian Wnuk, Lucjan Rudnicki i inni. W części artystycznej orkiestra i chór Polskiego Radia pod dyr. Kołaczkowskiego, wykonały utwory kompozytorów polskich i radzieckich poświęcone Józefowi Stalinowi.
* 22 lutego Leszek Herdegen pisze: Dorobek naszej młodej poezji politycznej jest poważny.
* 20 lutego, w piątek, na koncercie w Filharmonii Krakowskiej, min. Sokorski dekoruje pianistkę Halinę Czerny-Stefańską Orderem Sztandaru Pracy I klasy.
* 18 kwietnia tow. Bolesław Bierut kończy 61 lat.
Błotniak z Bronnej Góry - 22.02.10 20:06
ZA KURTYNĄ ZBRODNI
ROK 1953
Część I
* Powstaje Zespół Pieśni i Tańca "Śląsk".
* Leszek Kołakowski rozpoczyna pracę w Instytucie Nauk Społecznych przy KC PZPR.
* W Teatrze Starym, w sztuce "Odys u Feaków", debiutuje Gustaw Holoubek. Jeszcze w tym samym roku, w filmie "Żołnierz zwycięstwa", wciela się w postać Feliksa Dzierżyńskiego.
* Feliks Stamm sędziuje w filmie "Sprawa do załatwienia".
* Polscy bokserzy zdobywają 5 złotych medali na Mistrzostwach Europy.
* W maju rozpoczynają się prace nad samochodem syrena.
* Jerzy Kawalerowicz kręci "Celulozę".
* Tadeusz Konwicki uhonorowany wydaniem "Władzy".
* Trwa budowa Pałacu Kultury i Nauki.
* Sławomir Mrożek wydaje "Opowiadania z Trzmielowej Góry" i Półpancerze praktyczne", które ugruntowują pozycję pisarza.
* Konstanty Ildefons Gałczyński zostaje odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.
* Jarosław Iwaszkiewicz obejmuje stanowisko przewodniczącego Polskiego Komitetu Obrońców Pokoju.
* Dobiega końca budowa MDM w Warszawie pod hasłem "Lud wejdzie do Śródmieścia".
* 8 lutego członkowie Odziału Związku Literatów Polskich w Krakowie, "wyrażają bezwzględne potępienie dla zdrajców ojczyzny". Pod wyczerpującą rezolucją podpisuje się 53 osoby. Wśród nich: Wisława Szymborska, Sławomir Mrożek, Julian Przyboś, Maciej Słomczyński, Henryk Vogler, Andrzej Kijowski, Kornel Filipowicz.
* 18 lutego - Popielec
* 5 kwietnia - Wielkanoc.
Błotniak z Bronnej Góry - 20.02.10 18:49
BRZUCH SKRZYNECKIEJ
Z tego brzuchatego brzucha może sie wkrótce wyłonić (jak donoszą agencje prasowe) wybrzuchacony potomek wybrzuchaconej babci Skrzyneckiej przez fornala hrabiego Pimpki.
Brzuchatość ta jest potwierdzona w księdze rodowodowej stadniny książęcej pod inicjałami xx lub oo.
Brzuch, albo też inna tytularna część brzuchatości hrabiny Skrzyneckiej, jest do odnotowania (jak mawiał mój Dziadek) na stronie 5116-stoszesnastej pisma internetowego KWORUM.
Ta Żydówka ma jakieś specjalne na tych łamach uwielbienie!
A przecież i ja mógłbym się komuś podlizać!
Błotniak z Bronnej Góry - 16.02.10 15:29
PROROCTWO
Wśród zasług wszelakich Jerzego Turowicza, dość skrzętnie opisywanych, jedna pomijana jest z niewdzięczną małością. Jest to otóż prorocza wizja, że Andrzej Lepper to jest facet, którego miejsce jest w kryminale. Proroctwo to zdawało się trudne do spełnienia, ale widocznie miało w sobie taką wewnętrzną siłę, że natchnęło Robactwo do niezwłocznego działania. Tak więc wśród epitetów w rodzaju: "tandetny szarlatan", "chytry kmieć", "wynaturzony klon Wałęsy" - które to porównania zaczęli wymyślać niezależni duchowo pisarze polscy - rozpoczął się proces czarownic, których wdzięki zdeprawowały niestety znaczącą część elektoratu. Trzeba więc było ratować Polskę i zagubionych Polan przed nimi samymi.
To tego chórku rozsierdzonych strażników polańskiej tożsamości, zaczęli dopisywać się nawet nieskazitelni dotąd tragarze moralnej solidarnościowej czystości, uwiedzeni krętactwami umiłowanych braci Kaczyńskich. Teraz to już Lepper miał przechlapane i wiadomo było, że zostanie skazany przynajmniej na galery w jakimś tropikalnym raju podatkowym, gdzie transferują swoje zyski łupiący Polan macherzy. Sądowa farsa potrzebna była li tylko dla dopełnienia uroczystości pogrzebowych, gdzie wielu starało się o status mistrza ceremonii, aby wykazać przed Belzebubem swoją względem niego dyspozycyjność. Naturalnie zgodnie z demo-kratycznymi standardami, których proroctwo Jerzego Turowicza, starającego się uchronić Polskę przed unicestwieniem, zdaje się wizjonerskim symbolem.
Tak więc niezłomna polska Nike otrzymała (chwilowo, tuszę) życiorys molestowanej kurwy. A ta niewiasta zamiast rzekomo owłosionych pleców Leppera, ma teraz do dyspozycji swój włochaty zadek!
Jakże trudno - i bez widoków na wdzięczność - być Prorokiem we własnym kraju!
Błotniak z Bronnej Góry - 15.02.10 12:24
ERRATA
SCZEZNĄĆ mi już chyba przyjdzie...
kreza - 15.02.10 10:28
Ale o co chodzi?
Błotniak z Bronnej Góry - 15.02.10 0:32
POGRZEB OSTATNIEGO NASZEGO KRÓLA
"Kworum" wlaśnie donosi, zaraz po urodzinach aktoreczki Katarzyny Skrzyneckiej i podobnych filarów kultury polskiej, że dnia 14 lutego 1995 roku odbył sie w katedrze św. Jana w Warszawie pogrzeb szczątków króla Stanisława Augusta Poniatowskiego.
Otóż ja informuję trzeźwych o tej porze potomków Polan, że doczesne szczątki naszego ostatniego elekcyjnego królewskiego potomka szczezły w zapomnieniu na białoruskiej dzisiaj ziemi, w Wołczynie. Bowiem tam własnie ze wstydem i po kryjomu, zostały w kaplicy wołczyńskiego kościoła złożone. Tak przywitała je i ich się wyrzekła powstała z popiołów II Rzeczpospolita. Tam zostały ograbione i sponiewierane. Tam zostały unicestwione.
To, co przywieziono do Warszawy, to nędzna atrapa. Pleśń i i puder z peruki.
Nasz ostatni Pomazaniec wprawdzie carycy Katarzynie zawdzięczał swoje na tron polski wyniesienie, ale czyż tłuszcza zdolna była przyswoić sobie tajemnice alkowy, które Rzplitej miały niebawem służyć?
I czyż jest to powód do tak nikczemnej zemsty za to, że się samemu namiętnej Katarzynki nie przeleciało?
Szkoła Rycerska - twór patriotycznego wyuzdania?
Błotniak z Bronnej Góry - 14.02.10 22:52
POLSKIE SOPLE
"Literatura polska jest aż do znudzenia polska" - pisał polski pisarz pochodzenia żydowskiego Adolf Rudnicki. Nie pisał jednak w jidisz, który znał, jeno polskie literki stawiał, i przy pomocy tych znaków hodował swoje żydowskie osamotnienie.
Zajmujący to dla żydowskich dusz dylemat.
A inny z krwi żydowskiej utoczony literat, który żydowskość swą znieważał, bowiem nie było dla niego rzeczy wystarczająco świętych: to Antoni Słonimski.
"Słonimskiego należy wydawać, to autentyczny antysemita".
Te cytaty, te próby mocowania się z grafomańską gębą; ten spoczywający w formalinie szkielet Patrioty... ten urywek, odprysk od kuli na murze, cela w cytadeli. Kula na schodach w więzieniu na Rakowieckiej. Internat dla chłopców na nieodległej ulicy Wiśniowej. I tam ja, w sobotę z przepustką jeżdżący na Targówek. I tam moje saneczki.
Sople. Sople pełne polskiej krwi.
Literatura polska jest aż do znudzenia polska.
Błotniak z Bronnej Góry - 12.02.10 2:13
GAZ DO SIWUCHY
Pod takim tytułem zamieściłem niegdyś na internetowych stronach tekst hagiograficzny, którego bohaterem był mój Gazik, czyli ruski wojenny awtomobil, odbywający też swego czasu służbę w LWP.
Tekst ten swawolnie poetycki wzbogaciłem fotografią mojego Czworonoga.
Zaraz potem wygnała mnie z tych stron rzekomo prawicowa razwiedka, która powołała dla własnych celów Urząd Kontroli Prasy i Widowisk. W takim towarzystwie pióra mi sromotnie opadły, i tak świecąc nieprzystojną golizną, trafiłem na inne internetowe zgromadzenia, gdzie także czuję się dość nieswojo.
Wspominam o tym dzisiaj dlatego, że moi internetowi opiekunowie zabrali się za usuwanie także moich ilustracji, nawet tak niewinnych jak, zdawałoby się, fotka ruskiego Gaza. Jak mi doniosła moja znajoma Kukułka, już ponad połowa moich ilustracji do moich internetowych tekstów wytarta została gumką przez anonimowych miłośników wolnego słowa. No i proszę! A takiego Michalkiewicza czy Wildsteina nikt nie rusza!
Czując się więc w ten szczególny sposób specjalnie wyróżniony, ośmielam się na pohybel Robakom zacytować i te literki:
Przygotowując się do nieuniknionej konfrontacji z wrogami mojej Ojczyzny, których truchła spoczywają na pustynnych piaskach, zaopatrzyłem się już dawno w pojazd spełniający wszelkie wymagania taktyki wojennego przetrwania.
Jest to otóż Gaz 69.
Maszyna jest to niebywała, która wszystkie moje mercedesy na poniżenie sprowadza i do słowa dojść nie pozwala.
Poemat ja cały mogę o niej napisać.
A to jakie blachy, a to jaka jakość bębnów hamulcowych, a to rdza sama z siebie znika.
Faktem jest, co zaświadczam własnym honorem, że nie masz lepszego Czworonoga na tym globie. Nawet przy dolniaku szczególnie wiernym, nawet przy zaworach tak trudnych do ustawienia, że wymagających wstawiennictwa Pańskiego.
A taki na ten przykład gaźnik, z pływakiem drgającym w okienku?!
Onże ci jest nasz, czy obcy wróg, na ten przykład?
Pytań takich wiele można mnożyć, ale nikt nie zdoła Gazika na śmietnisko doprowadzić.
On Armię Czerwoną godnie na naszych, polskich ziemiach reprezentuje, i nikomu tutaj nie uda się tania prowokacja, która nasze rakiety na tunguski meteoryt skierowuje.
Dlatego nie są mi potrzebne jakieś tam F-16 z wymienioną od pralki turbiną, ale ten właśnie przykład rosyjskiego myśliwca ze szperaczem jak najbardziej pożytecznym.
_________________
VIVERE NON EST NECESSE, NAVIGARE NECESSE EST.
Błotniak z Bronnej Góry - 12.02.10 1:04
PIERWSZA CNOTA RZPLITEJ
Pośród wielu krzywych zwierciadeł, w których odbija się byt umierającej Rzeczypospolitej, jedno przynajmniej jaśnieje potęgą cnoty: jest to otóż lustrzane odbicie twarzy Anety Krawczyk, promieniującej cnotliwym blaskiem chędożonej białogłowy, dla której tylko genetyczne badania mogą rozwiązać dylemat ojcostwa jej dziecka.
Takie genetyczne badania powinna też zlecić dla siebie, chociażby dla podtrzymania splendoru Rzeczypospolitej, pani sędzia, skazująca w imieniu Majestatu RP Andrzeja Leppera na kazamaty. Bowiem nie jest dla Polan jasne, kto spółkował w domniemanej orgii, której przyświecala konstytucyjnie zagwarantowana lubieżność, w celu powołania na ten padół ostoi Rzeczypospolitej o imieniu Sprawiedliwość.
Tak więc lincz sądowy, dokonany na Andrzeju Lepperze, wprowadza do polskiego słownictwa nowe pojęcia.
Tak sobie też myślę, że gdybym przebywał na bezludnej wyspie, gdzie jedyną niewiastą byłaby pani Cnota Primo po Pierwsze Krawczyk, to wolałbym seks z rekinem.
I nawet mojej miłości do Rzplitej nie musiałbym wystawiać na próbę w przysłowiowym burdelu.
Co jest już coraz rzadszą Cnotą.
Błotniak z Bronnej Góry - 25.01.10 2:00
MROŹNE ORNAMENTY
Już zapewne kilku moich Czytelników orzekło z rezygnacją, że Błotniak oszalał i Rzeczpospolita wylądowała w Wariatkowie. Z Żydami chce ten Błotniak przy wigilijnym stole gaworzyć, parówki Laskowika spożywać, bez należnej za tę mszę zapłaty.
A tu przychodzi taki czas, że trzeba zacząć się żegnać ze Wszystkimi. (Koniecznie z dużej Litery).
Niby jesteśmy jeszcze w pełni władz fizycznych i umysłowych, ale komórki ktoś tak zaprogramował, że przestają sie dzielić - i już. Nasza wątroba i nerki umierają bez naszej zgody. Na nic zda się wiśniówka na zdrowotnym spirytusie pędzona, na nic pestkówki, pejsachówki i inne trucizny. Zdrowie nam zwyczajnie wysiada, i nasza ukochana Rzeczpospolita nie może się już na naszym ramieniu zbrojnym oprzeć.
I tu chciałbym ten niezależny od mojej woli czas jakoś uprzedzić, Matuzalema o poradę prosić, ale mam też i tę niezłomną skłonność, że nie chciałbym narażać się na śmieszność.
Moi Przodkowie otóż przygotowywali się na śmierć czy to w bitwie, czy w zapomnianym zaścianku, czy w zrujnowanym dworze.
Mój dziadek Łukasz, kiedy umierał, wezwał mnie do siebie (miałem zaledwie 12 lat) i powiedział: Rysiu, dziękuję ci, że jesteś tak cicho!
Z tego zamilczenia powstają moje literki.
Błotniak z Bronnej Góry - 17.01.10 1:30
12 PARÓWEK ZENONA LASKOWIKA
Był kiedyś taki poemat, który o krzesłach traktował, i nawet liczby nóg w tych krzesłach samą liczbą parówek ukrytych przemyślnie w nogach tych mebli nikt nie śmial zrachować. Aż znalazł się taki śmialek, który policzył i 12 parówek zjadł na wlasną odpowiedzialność, przydając każdej symboliczną przypowieść. I to był wlaśnie Zenon Laskowik, zmartwychwstały w programie jak najbardziej niewinnie muzycznym pod dyrekcją Waldemara Malickiego.
Każda parówka otóż i każdy kęs parówki pochłaniany z artystycznym wdziękiem przez, jak już rzekłem, zmartwychwstałego niegdysiejszego listonosza, który list z PRL-u doręczył właśnie adresatom i na laurach osiąść zamierza, charakteryzuje jakaś szczególna charyzma. Listom to wprawdzie nie przystoi, ale Laskowik pomija te szczegóły z naturalnym dla artystycznej profesji urokiem.
Nie będę tu omawiał wszystkich 12 Parówek, boć na umyśle jestem zanadto poszkodowany. Profesorowie przecież mogą mnie wyręczyć bez trudu! Proffessor Stomma na ten przykład...albo Profesorowie z "KWORUM"...
A Oni milczą i chcą mnie do zatraty zmysłów doprowadzić, bo tytułem sam nie śmiem się wyręczać.
Tak więc śpij Polsko!
Parówka śni swój sen o Polsce!
Błotniak z Bronnej Góry
Błotniak z Bronnej Góry - 12.01.10 20:25
PRZYTUL BRATA PSA, BRATA KOTA... POD FLAGĄ BIAŁO-CZERWONĄ
Wprawdzie za kotami specjalnie nie przepadam, ale te pięć słów Jarosława Iwaszkiewicza cytuję nie bez celu. Bowiem, doprawdy, nie mam jasnego rozeznania, skąd się bierze u wielu dumnych przedstawicieli gatunku ludzkiego - tak w dodatku mozolnie ślęczących nad stalówką - tak łatwa dla sprzedajnej publicystyki maniera porównywania najbardziej nikczemnych człowieczych dokonań z naturalnym dla natury instynktem przetrwania, co w dodatku nie wszystkie zwierzęta zgodnie akceptują, stając się przystawką do stołu.
Powiadamy więc z największą dezynwolturą: "zezwierzęcenie" lub "ptasi móżdżek", kiedy żadne inne porównanie dla oddania istoty ludzkiej perwersji zabijania, głupoty, oszukiwania i wykorzystywania słabszych - nie ma sobie równych.
Tak więc "Wierzątka", jak mawiała moja babcia, obarczane są wszelkimi winami, których odium powinno spoczywać na prawdziwych sprawcach człowieczych nieszczęść i zwierzęcej hekatomby. Mimo to "wybitni publicyści" wciąż korzystają bez żadnej refleksji z tego arsenału. Tedy ja, w poczuciu bezsilnym, plwam na te człekoksztaltne formy ludzkiego bytu, na te człekokształtne stwory wymachujące w dodatku flagą biało-czerwoną - dla napełnienia mojej polskości!
"Wierzątka" otóż zawsze były przy mnie.
Na wozie i pod wozem, w czas głodu i zimna, w czasach zapomnienia i osamotnienia.
Wierzątka są ze mną, gdy do Was piszę.
Froda (gołębica uratowana od niechybnej śmierci) siedzi mi na ramieniu. Przy moich łapach czuwają dwa psy. Wiewiórki syberyjskie śpią metr pod ziemią...
Moja klaczka, zaledwie odsadek, przytula do mojego policzka oszronione chrapy...
"Strzałka", mój pierwszy wyśniony koń, z którym wypływałem daleko w Śniardwy, stuka kopytkiem...
Nie daj się tedy zwieść, gdy po Ciebie przyjdą, gdy "kolbami w drzwi załomocą", że masz jeszcze szansę przed niezawisłym sądem.
Nie daj się zwieść, gdy Ci "ptasi móżdżek" zarzucą, dla wykazania Twojego braku odpowiedzialności za Ojczyznę, Rodzinę, Przyjaciół... Za Twoją niefrasobliwość, gdy Ci Kraj nad Wisłą sponiewierają...
Przytul brata psa, brata kota...
One nas nigdy nie opuszczą, a i rozumu możemy im pozazdrościć.
Błotniak z Bronnej Góry - 08.01.10 18:13
W CIENIU ROZKWITAJĄCYCH NADZORCÓW
Tak sobie dywaguję, że mam na tych kukułczych stronach 6 (sześciu) czytelników.
Przynajmniej jeden z nich obserwuje moją działalność z prawdziwym znużeniem, bowiem żadnego mojego tekstu nie jest w stanie ten obywatel rozwikłać, co przepełnia moją duszę bolesnym współczuciem. Obowiązki zawodowe zmuszają go jednak do pisania sprawozdań, co odpowiednie służby starają się równie nieudolnie analizować na pohybel piastowskim kreaturom.
Trudna to i niewdzięczna praca, ale z czegoś trzeba żyć!
Drugi sylabizuje moje literki z wprawą wykształconego polonisty. Przecinki mi przestawia i szyk zdań odwraca. Tego nie śmiem podejrzewać o pracę na zlecenie, bowiem w istocie dobroduszny to osobnik jest.
Trzeci czyta i wciąż nie może się oswoić, że tę umiejętność posiadł w wystarczającym stopniu. Lękliwy więc jest i przeto mało przydatny do rewolucyjnych zadań.
Czwarty to ten, którego nierozważnie obśmiałem kiedyś z czułością. Tej zniewagi wybaczyć mi nie umie i duka, i ślęczy, i zwija się w patriotycznej męce, w przedśmiertelnym grymasie, aby tylko nitkę jedną do zacerowania swej dziurawej skarpety schwytać!
Temu sprzyjam i czytanie powtórne Ewangelii zalecam.
Piąty czytelnik sprzyja mnie samemu i cieszy go celnie wypuszczona strzała.
Aliści strzała ta nie po to jest by zabijać, jeno do bezinteresownej wymiany myśli skłonić!
Ten szósty wyrobnik - to ja sam!
Wprawdzie staram się czytać to, co sam dobrowolnie napiszę, ale wciąż podejrzewam siebie o najbardziej nikczemne inspiracje.
I tak sobie żyjemy.
Błotniak z Bronnej Góry - 07.01.10 23:41
PROFESOR LUDWIK STOMMA W MGLISTOŚCI PEWNEJ
Jako ptaszydło zapewne nazbyt skłonne do bezinteresownych gestów, także i pana Profesora starałem się obdarzyć moją wiekuistą światłością.
Zaczepialem go więc szczodrze w moich starodawnych tekstach, co onże znosił ze stoickim spokojem.
Nie wyprowadziło mnie to wszakże z równowagi i nadal patrzyłem sobie a muzom na spokojny nurt Wisły, na łachy znikające w zakolu rzeki.
I oto wpadła w moje brudne łapska książeczka tegoż Autora, traktująca o skandalach w Rzeczypospolitej. Tej Pierwszej i tej Drugiej. I tego PRL-u!
Owóż wywodzi Profesor w swym nad wyraz krótkim elaboracie, traktującym o porwaniu i zamordowaniu synka Boleslawa Piaseckiego, że brudna mgła pochlania najbardziej zwyrodniałych morderców. I konkluduje, że "Coś nie jest tak w naszej Rzeczypospolitej".
Wedlug mnie to pan Profesor głupa zwyczajnie struga, bo od posądzenia go o głupotę jestem jak najdalej. Stara się węc pan profesor Stomma w bezkresne pola wyprowadzić wielu łatwowiernych Polan, gdzie diabeł mówi dobranoc. I tylko ogonem kręci. A ogon ma jegomość Stomma też najwyraźniej bezkresny.
Dla wykazania tej fuszerki poslużę się książką Petera Rainy, Hindusa bardziej polskiego niźli wielu tytularnych Polaków, której istnienie Profesor w swojej dociekliwości zechciał pominąć wspaniałomyślnym milczeniem.
Tak więc starannie zaciera pan Profesor ślady morderców Bohdana Piaseckiego, synka. Bo przecież ponad wszelką wątpliwość stwierdzono żydowską inspirację i żydowskie dokonanie zbrodni, mającej wszelkie cechy mordu rytualnego dla wypełnienia pomsty.
Imiona i nazwiska powinny być znane.
Sam Peter Raina tak się usprawiedliwia:
"Pochodzę z bardzo starej bramińsko-aryjskiej rodziny (z kultury sanskryckiej), więc nie mogłem wyssać antysemityzmu z mlekiem matki. I to nie tylko dlatego, że w naszym otoczeniu nie było ludzi pochodzenia semickiego, ale przede wszystkim dlatego, że wyróżniającymi cechami naszej kultury aryjskiej są: szlachetny charakter, odwaga, roztropność, poszanowanie człowieka i służba prawdzie".
Pan profesor Ludwik Stomma w brudnej mgle zgubił, jak mi się zdaje, nie tylko swój warsztat bezstronnego polemisty.
Panie, świeć na Jego Duszą!
Błotniak z Bronnej Góry - 23.12.09 22:39
WWW.JEWISH.ORG.PL
Zaiste, chciałem jakiś dobry uczynek na Wigilię sprawić.
I tak mnie natchnęło, żeby naszym braciom Żydom ulżyć w ich niedoli.
Bo to i napis im ukradli, i diament poniewiera się w popiele.
Udałem się tedy na wędrówkę bliską, ażeby panią "Miriam" i waszmościa "lujerana " jeszcze większą wypełnić satysfakcją. Bo przecież to oni właśnie skłonili mnie do ryzykanckiej podróży.
Ileż to ja w ich tekstach naczytalem się o Dobroci!
O wyrozumiałości dla podłych Wędrowców!
Ileż tam napotkałem literatury?
I otóż zaraz na wstępie w pysk swój kaprawy dostałem od pani "Miriam", która wprost zażądała, bym więcej do niej nie dzwonił. Solennie to obiecałem i w tej przysiędze wytrwać zamierzam.
I jeszcze przy tej okazji Ochrona tego przybytku też miała coś do powiedzenia!
Tak więc po wielu rozterkach - jako że rzeczy idą wyraźnie w złym kierunku, czyli przybierają odcień złowieszczy - postanowilem i moją skórę wystawić na widok publiczny w miejscu, które prawdziwy Polak stara się z daleka omijać.
Madame Miriam niech Duch Święty i mój przydrożny Chrystus Frasobliwy mają w swojej opiece!
Jeszcze raz przekonalem się, że dialog z Żydami, nawet przy wigilijnym stole, nie jest możliwy.
I jeszcze raz wyprzedza mnie zawsze ta sama zła sława, która na wielu patriotycznych zgromadzeniach glosu mi nie udziela.
Ta sama, jak na żydowskim forum!
Ta sama, jak na forum Stanisława Michalkiewicza!
Ta sama, jak na forum Solidarności Walczącej!
Polaku! Puknij się wreszcie w swój zakuty głupi łeb!
Błotniak z Bronnej Góry - 16.12.09 17:51
LUBO MI
Popełniłem swego czasu felietonik "OBJAWIENIA I TROMTADRACJE", w którym chciałem zaledwie kilkoma kreskami naszkicować właściwości niektórych publicystów, dające się zakwalifikować jako cechy wspólne powstającej z takim mozołem patriotycznej literatury.
Felietoniku tego "KWORUM" jednak nie zamieściło, urażone zapewne moim prześmiewczym tonem, bo jakże to kpić ze szlachetnych intencji lub zwyczajnej agentury.
Felietonik mi gdzieś zaginął i sprawa nieco przyschła.
Aliści, już po raz wtóry, zwrócił moją uwagę publicysta, którego twórczość może doprowadzić do nie kontrolowanej reakcji łańcuchowej. Rzecz może nie jest warta dogłębnych studiów, ale popełnił ten osobnik tylko na "KWORUM" aż 59 artykułów. Zasługuje tedy na uwagę, albowiem odzwierciedla ta działalność skalę zjawiska.
"Nie wiele" więc mam tutaj do dodania, bo "jakżesz" temu mam podołać!
Dlatego niech kilka cytatów wybranych na chybił trafił, pełni rolę myśli przewodniej. Do Dzieł Zebranych możecie sobie Państwo sami sięgnąć.
"Przecież cały obszar kultury to sfera ducha".
"Galeony występowały niemalże we wszystkich flotach świata".
"Niemczyzna (...) drży na myśl o ataku zjednoczonych sił morskich z Gdańska, Szczecina i Królewca".
"Coraz bardziej zaciskają się maczety do wycinania w pień chwastów niszczących Ojczyznę".
Nie mam złudzeń, że wycięcie tych chwastów jest zadaniem ponad siły tej zaciśniętej maczety. Maczeta w ręku machera może stanowić problem nie tylko językowy. Ale na czoło pospolitego ruszenia zdają się wysuwać łby ogolone z maczetą zamiast staroświeckiego poczciwego szabliska. Zawiniły tu chyba jakieś przypadkowe lektury. Na tle ogólnej mizerii takie duchowe przywództwo zdaje mi się prawdziwym wybawieniem od obowiązku samodzielnego myślenia.
I to jeszcze mam na uwadze, że w tej mojej filipce brakuje jednej literki, której wymówienie sprawia niektórym wodzom takie trudności.
Otóż jest to literka R.
Czy polska Kukułka też skazana jest na kukanie bez tego dźwięku?
Dziękuję Państwu za uwagę.
Błotniak z Bronnej Góry - 09.12.09 19:57
BRANKA TRUPAKÓW
Po likwidacji bezceremonialnej - bo przecież Belzebub ma niezniszczalne poczucie własnej wartości - czyli holokauście bufetowej publiczności, ogłoszono na nowym internetowym forum (e.teatr.net) zaciąg do nowej i nieskazitelnej teatralnej trupy. Wprawdzie trupa wciąż usiłuje się wyrzucić z szafy, bowiem mumia też potrafi nawet wypić całą formalinę, ale patrząc na łysy łeb Nowaka, współczuję jego preparatorom. Bo to chłopisko tłuste i jeszcze za życia żywiące się makulaturą (patrz zdjęcie). Niestety, nie mogłem nasycić swoich zdeprawowanych zmysłów do woli, bowiem trup Nowaka zniknął za kulisami. Mimo to jego łysy łeb świeci mi jak latarnia morska.
Inne wizerunki i dowody osobiste wskazują na istnienie tajnego sprzysiężenia, które ten nowy twór cenzorskiej imaginacji na wyżyny bezinteresownie uprawianej sztuki chce wynieść.
Oto w samej bieliźnie, ukazując sutki, penisy i łonowe wzgórki, aktorzy obnażają niewinność swoich cuchnących potem ciał. W ten właśnie sposób, ściągając śmiertelną koszulę w ostatnim akcie, ma umrzeć Rzeczpospolita.
Ależ Drogie Trupaki!!
Do odegrania tej sceny wystarczy zwykła sala gimnastyczna!
Błotniak z Bronnej Góry - 08.12.09 15:40
ZBLIŻA SIĘ ŚWIĘTO CHANUKI
Zgodnie z polską tradycją będziemy świętować Chanukę. Już trzy lata temu, ten prastary obyczaj odnowił w swoim pałacu prezydent Kaczyński. W ubiegłym roku pan Prezydent udał się do synagogi. W tym roku chanukowe świece zapłoną 15 grudnia.
Wprawdzie pierwszy dzień Chanuki zaczyna się 11 grudnia w piątek, tuż po zachodzie słońca, ale ta zwłoka podyktowana jest zaabsorbowaniem Prezydenta Rzeczypospolitej, który wciąż nie może nauczyć się polskiej pieśni narodowej od swego brata, Jarosława I Krzywoustego.
W połowie grudnia ma się też ukazać "Supersłownik hebrajsko-polski". Autor posłowia tak pisze: "Jest to bez wątpienia praca bardzo w Polsce oczekiwana, gdyż rośnie zainteresowanie językiem hebrajskim i jego nauką".
Wydanie słownika zostało dofinansowane przez: Rektora Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Instytut Polski w Tel Awiwie, Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej jeszcze Polskiej, Ambasadę Izraela w Polsce i Instytut Książki.
Lista darczyńców imponująca.
Świetny prezent na Chanukę lub Gwiazdkę.
A pan Tomasz Krakowski na JEWISH.ORG.PL tak rozważa: "Jak miło i przyjemnie jest kiedy w domu płoną chanukowe lampki. Cienie tańczą po suficie, a ogniki odbijają się w okiennych szybach, pomnażając się w nieskończoność. Na zewnątrz noc długa i mroczna, a w domu ta rozbiegana jasność, przepełniona bezpieczeństwem i spokojem. Za oknem groza i strach"(...).
I przytacza słowa pieśni:
"Kiedy kopną w twoje drzwi, jak uciekniesz stąd
Podniesiesz w górę ręce czy wyciągniesz swoją broń"
Tak więc widać, że żydowska społeczność w okupowanym przez Polaków własnym kraju, żyje w takim stopniu zagrożenia, że tylko patrzeć jak armia izraelska rozpocznie szkolenie bojówek.
Współpraca na tym polu została podjęta przez prezydenta Kaczyńskiego podczas jego pierwszej wizyty w Izraelu w dniach 10 - 13 września 2006 roku. Zaraz potem pojawił się strategiczny pomysł prezydenckich główek, które ustami niewiasty Jakubiak oświadczyły o gotowości szkolenia polskich (sic.) lotników w izraelskich przestworzach. W ten sposób działające na terenie Polski bojówki żydowskie będą miały wsparcie z powietrza.
Kiedy więc rozbłysną w polskich wsiach i miasteczkach chanukowe lampki - i ja będę z Wami.
Błotniak z Bronnej Góry - 07.12.09 18:48
(C.D. niżej zamieszczonego tekstu, bo chociaż mieści się on w nakazanej objętości, to jednak całego tekstu Belzebub nie puszcza).
Nie udają mi się próby naśladowania Norwida, Prousta, Słowackiego, Mickiewicza i Michalkiewicza. Pewna niewiasta o patriotycznych skłonnościach braku hormonalnej równowagi, zarzuciła mi nawet, że śmiem dopisywać swą ludzką tożsamość do błot Polesia.
Widocznie Polesie ma dla niej jakiś wyjątkowy czar, którego nie jestem godzien dostąpić, chociaż moi Przodkowie na tych błotach poleskich bytowali i na tych błotach spoczywa moja Bronna Góra.
Także "KWORUM" nie ceni sobie moich tekstów, bo już dwóch felietonów mi nie zamieściło, do czego naturalnie ma święte prawo. Ja sobie jednak dywaguję, że kastracja mieści się poza meritum.
Proszę o wybaczenie, jeśli w mojej mowie zanadto byłem teatralny. Zamknięty bufet zmusza jednak do przypadkowych skojarzeń.
Błotniak z Bronnej Góry - 07.12.09 18:39
ŚMIERĆ W BUFETOWYCH DEKORACJACH
Oto bufetowy Rekwizytor ogłosił upadek teatralnego bufetu. Ot, tak, nagle sobie bufecik zamknął, nie zważając na klientelę. Bezceremonialnie zniweczył też cały umysłowy dorobek tej placówki zbiorowego żywienia, gdzie upasło się trochę karaluchów i innych świętojańskich robaczków.
W mojej pamięci zostanie już po wsze czasy Krwawa Luna tego bufetu, czyli "magda5", albo i niejaka "salieri", tudzież wyjątkowy gniot o imieniu "ciemny68". Owoce ich pracy też spoczęły, niestety, gdzieś w specjalnym archiwum, co jest wielką stratą dla żydowskiej kultury, która zmaga się z typowym dla narodów wybranych do szczególnych zadań problemem własnej tożsamości.
Ja jednak rozważam i taki scenariusz, w którym Bufetowy postanowił zacząć swoje życie od początku, bowiem na spektakl wpuszczono zanadto dużo widzów. A i system inwigilacji w systemie zarządzania teatrologią nie był jeszcze dość sprawny. Szczególnie na odcinku współpracy z prokuraturą, co postulował facio o mistycznie rozwiniętej mentalności ubeckiego funkcjonariusza, szczycący się swoim dowodem osobistym, wystawionym na okaziciela o nazwisku Zembrzuski.
Tak heroiczna postawa zasługuje wprawdzie na jakiś szczególny szacunek, bo ja, na ten przykład, chronię wytwory mego umysłu przed osobistą odpowiedzialnością, skrywając się podstępnie za moim wrażym imieniem, które sobie też jakoś szczególnie upodobałem. Czyli zwyczajnie strachliwy jestem i bez jaj, ptasich.
Tak więc wielka szkoda dla kultury jest taka, że nie jestem profesorem Tutką, który umiał najbardziej teatralny rekwizycik naszego życia doczesnego oszczędnie opisać. I każdy głupiec miał szanse na duchowy rozwój.
Jednak i ja chciałbym sobie jakiegoś wytchnienia udzielić.
Błotniak z Bronnej Góry - 03.12.09 19:02
DOPISANE NA GROBIE
...
Bo umierać nam przyszło
U stóp piastowskiego zamczyska
Tu, na śmiertelnych naszych poduszkach
Tlą się nasze prochy.
Krzywopłoty.
...
Jest 11 listopada, Święto Niepodległości.
Polski Teatr Tańca z żydowskim solistą.
Błotniak z Bronnej Góry - 03.12.09 18:47
ŻYDOWSKI BAL W OPERZE
Koda
Ciemności spowijają Teatr Wielki w Poznaniu. Ciemne chmury podświetlone są błyskawicami. Światła migają zwodniczo. Wojtek Szajstek wybiega na scenę jak nowy narodowy bohater. Łamie wędkę. Kościuszko na koń woła. Stanisław August, nasz ostatni poniżony przez naszą głupotę król, poniżenie to na swe barki wkłada i spłaca swe Rzeczypospolitej ofiarowane długi. Posąg konny biały bierze udział w paradzie w Dniu Święta Niepodległości. Nazajutrz patriotycznie nastawieni Polanie wysyłają go na rzeź.
Bo któż by się właściwie miał zaopiekować już tak starym i zwietrzałym koniem?
Powszechna niemoc znajduje swój wyraz i dziękczynienie w twórczości swych wybitnych przedstawicieli. Andrzej Wajda po premierze filmu o jednym dniu życia granatowego policjanta, łaknącego bez chwili wytchnienia koszernej krwi żydowskiej, przykuwa się łańcuchem do drzewa w obronie Doliny Rospudy - i tym swoim heroicznym czynem ocala godność całej Rzplitej. Mimo to śmierć czyha w tataraku. Iwaszkiewicz mówi: Lepiej byś Białka nakarmił! "Popół i diament" szyderczo przypomina swe zasługi. Andrzejewski, rozmyślając przy goleniu, obcina sobie brzytwą głowę.
Jeszcze przed likwidacją getta w Warschau, "polskie bandy w biały dzień mordują i rabują Żydów na ulicach. Niemcy przyglądają się temu procederowi bezsilnie i przyzwalająco". Policja żydowska w getcie namawia na wczasy w Treblince.
Na ulicy Kościuszki w Suwałkach, w ofiarowanym wielkodusznie przedstawicielowi żydowskiej sztuki w Polsce Polskim Domu, artysta i proffessor Andrzej Strumiłło podnosi ze zgliszcz i z popiołów kulturę narodową. (Ministerstwo Zaprzaństwa Narodowego finansuje remont. Resztę przyjmują na swe barki szczęśliwi mieszkańcy). Fundacja "Pogranicze" funduje Polanom darmowy jarmark na ich koszt. Mumia proffessora Jana Tomasza Grossa otrzymuje klucze do bram. Ojcowie miasta pochylają się w modlitwie. Klasztor wigierski rozbrzmiewa pieśniami kantora. Cieszy się lud boży, "ten cholerny naród" - co mówi mu Ofir, i diabeł niosący sieję i inne przy okazji pomioty.
Błotniak z Bronnej Góry szykuje kryjówkę dla znów prześladowanych Żydów.
I nie ma zmiłowania dla nikogo!
Finis Poloniae!
(wyrazy błędnie przypisywane Kościuszce po bitwie pod Maciejowicami w 1794 roku).
Błotniak z Bronnej Góry - 30.11.09 20:38
ŻYDOWSKI BAL W OPERZE
Akt II
W ambasadzie izraelskiej światła palą się przez całą noc. Obraduje sztab szybkiego reagowania na przejawy polskiego złowieszczego antysemityzmu. Skarga żydowskiego tancerza wzbudza też popłoch w Ministerstwie Zaprzaństwa Narodowego. Sam Minister doznaje sraczki umysłowej i znika w swych prywatnych apartamentach. W pobliskiej synagodze nieznani sprawcy podpalają drzwi. Ktoś oblewa farbą nagrobki na żydowskim cmentarzu. Na tramwajowych przystankach pojawiają się napisy "Żydzi do gazu". Pan Alon Simhayoff zwołuje konferencję prasową. (Wstęp tylko za imiennym zaproszeniem). Była już pani dyrektor przytula swe żydowskie dziecko... Dyrektor Znaniecki zmienia mokre gacie. Posąg konny biały znika dla świętego spokoju w ciemnościach.
ALON SIMHAYOFF - Tego już za wiele! Nie będzie nam jakaś Polka pluła w twarz! My tym zainteresujemy się.
ANNA ŚWIDERSKA-SCHWERIN - Ja przepraszam. Mnie wybaczyć trzeba. Tańczyć umiem też. (Zaczyna w rytmie poloneza, ale po chwili kołysze się jakoś inaczej).
ALON SIMHAYOFF - Kto powierzył ci tę rolę? (Grzmoty). Kto twe dziecko natchnął myślą złą? Nienawiścią jakże polską! (Grzmoty i wichura).
ANNA ŚWIDERSKA-SCHWERIN - ja starałam się jak mogłam. Ale on mnie zamordować chciał. Dziecko moje sierotą by zostało. Bo przecież nie miernotą. (Posąg konny biały na chwilę wynurza się z ciemności, ale po chwili zniechęcony znika powtórnie).
DZIENNIKARZ - Oto nasza polska prawość! Hańbą okryliśmy się! (Lud wzburzony chce stawiać szubienice, ale nie wie jeszcze dokładnie dla kogo).
MICHAŁ ZNANIECKI - Ja tę panią wyrzucam na bruk! Ona ubliżyła mnie. Nie ma dla niej kary. To jeden Jahwe wie. (Znów zmienia mokre gacie, trzęsie się cały z zimna i wiatru przenikliwego. Słychać tupot nóg podchorążych).
ALON SIMHAYOFF - My badamy. My za nic tak poważnej sprawy nie oddamy. (Ukazuje się rabin z palcem karzącym).
MICHAŁ ZNANIECKI - My z Gminą Żydowską współpracujemy. Przy jej pomocy "Brundibana" realizujemy. Nie może, ach doprawdy nie umiem tego wyrazić... nie może (powstrzymuje czkawkę), nie może mnie reprezentować antysemita tak zwyrodniały.
Błotniak z Bronnej Góry - 24.11.09 13:01
ŻYDOWSKI BAL W OPERZE
Dramat w dwóch aktach
Osoby:
OFIR LAVIE - izraelski tancerz, solista Polskiego Teatru Tańca, przybyły przed rokiem do Polski.
ANNA ŚWIDERSKA-SCHWERIN - zastępca dyr. Teatru Wielkiego w Poznaniu, matka żydowskiego dziecka uczęszczającego do przedszkola i żydowskiej szkoły Fundacji Ronalda S. Laudera.
WOJTEK SZAJSTEK - pracownik dekoratorni, kuśnierz z zawodu i miłośnik wędkarstwa, widmo Adolfa Hitlera.
ALON SIMHAYOFF - attasche kulturalny ambasady Izraela.
MICHAŁ ZNANIECKI - dyrektor Teatru Wielkiego w Poznaniu.
STATYŚCI - dziennikarze i głosy ludu.
AKT I
Jest 9 listopada 2009 roku. Scena Teatru Wielkiego. Trwa próba "Alexanderplatz". Uroczysta premiera przewidziana jest na 11 listopada, Święto Niepodległości. W oddaleniu nad stawem posąg konny biały.
OFIR LAVIE - cóż widzę, tam za kotarą Adolf Hitler patrzy na mnie. Straż! Aresztujcie tego drania, wyrwijcie mu kły i obetnijcie mu ten wąsik. Ach, ja tańczyć już nie mogę. Słyszę jakieś podniesione głosy...
ANNA ŚWIDERSKA-SCHWERIN - jakie głosy, kto mnie wzywa! Tańczyć trzeba, ale ja tę próbę zrywam.
OFIR LAVIE - (łykając kolejny proszek) - kto ty jesteś nędzna pani! Ja przez taniec swój wyrażam narodu mego wielkość. Nie pozwolę! Nie pozwolę temu pieprzonemu narodowi kalać mej wielkości!
ANNA ŚWIDERSKA-SCHWERIN - ty pier... Żydzie!
OFIR LAVIE - ty pier... nazistko! (rwie się do rękoczynów, ale zostaje powstrzymany)
WOJTEK SZAJSTEK - komuś tu puściły nerwy. Ja zniewagi nie wybaczę. Ludu! Broń honoru swego! (zdejmuje czarne ubranie i przebiera się w białą szatę)
OFIR LAVIE - kto tu krzyczy! Ja poskarżę się gdzie trzeba. Ambasada Izraela bronić będzie mnie! Cały świat musi to usłyszeć! Antysemityzm! Antysemityzm! Antysemityzm! (w tle płaczą tancerki)
Błotniak z Bronnej Góry - 17.11.09 17:49
GOŁĄB
Umarł dr. Jan Pyszko, Polak Niezłomny, któremu zapewne KWORUM zawdzięcza swoje istnienie.
Nie znałem Doktora, nie polemizowałem, poza krótkim spięciem na temat roli Becka we wrześniowej klęsce.
Jego cieszyńska epopeja zdawała mi się warta dalszych studiów.
I oto umarł Jan, i sami musimy sobie udzielić wszelkich odpowiedzi.
Dlatego przywołuję tego zabłąkanego gołębia, którego uratowałem od niechybnej śmierci.
Drogi Janie, Doktorze, który nie mogłeś siebie ocalić, nie opuszczaj nas!
Gołąb ocali nas wszystkich!
Błotniak z Bronnej Góry - 01.10.09 1:27
NASZ DOM POLSKA
Kiedy jako szczenię łódź żaglową wybudowałem, aby dopłynąć do Polski Wisłą, w podróż tę zabrałem dwie książki. W cieniu zakwitających dziewcząt zdawało mi się godną przystanią. Obcy poeta umierający na hiszpankę sam sobie był winien. Nie trzeba pchać się na wojnę bez widoków na zwycięstwo.
Aliści Julia Hartwig, tłumacząca tę epistołę, wydawała się mi właściwą autorką, albowiem Rudowłosa, inne rzeczy Poetom tłumaczyła. I w ten sposób zagarnął ją wicher Historii.
I poznałem panią Julię wiele lat później i tego epizodu z mojego żywota Jej nie opowiadałem.Ale opowiem może kiedyś, gdy kółka i tryby zatrzymają czas.
I teraz, zatrzymuję się nad sponiewieranymi literkami.
I teraz, zatrzymuję czas, mój późny Wnuku.
Artur Senekowski - 01.08.09 22:46
Teksty Sylwii Chutnik, Moniki Powalisz i Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk zostały wykorzystane w spektaklu "Zawiadamiamy Was, że żyjemy. Dubbing 44", który będzie miał premierę 1 sierpnia o północy w Muzeum Powstania Warszawskiego
-------------------------------------
Oto fragment z ,,twórczości,, pani Chutnik -który dziś zostanie zaprezentowany :
,,...Na dorocznych spotkaniach powstańców z Ochoty mówi się o niej „Maria – łączniczka, kanalarka”. Ta funkcja bardzo jej się podoba.
Chciałabym mieć taki napis na nagrobku, myśli, to tak ładnie brzmi. Walczyłam, pomagałam, budowałam. Byłam nawet w grupie kobiet podkładających miny pod budynek Pasty. A tam, w getcie? Co ja tam wywalczyłam? Zrównanie z ziemią całego terenu, zabicie tej resztki osób, której udało się przez te trzy lata przeżyć. Poza tym wydaje się, jakby nikt w Warszawie nie wierzył w to powstanie. W tym mieście jest miejsce tylko na jeden zryw heroiczny – ma on swoje muzeum, swoją martyrologię, miejsce w pamięci. Ja też przyczyniłam się do tworzenia tej historii. Nawet przyniosłam swoją biało-czerwoną opaskę do zbiorów, jak prosili dostarczać. A gdzie ja bym miała oddać opaskę z gwiazdą Dawida? Przechowywałam je razem, złożone jedna obok drugiej. Dotykające się jak para kochanków. Przesiąknięte jednym zapachem. Noszone na jednym ramieniu, w tym samym miejscu. Kiedy uciekałam z getta kanałami, to zapomniałam zdjąć gwiazdę. Dopiero po wyjściu z włazu kolega szarpnął mi ją i schował do kieszeni. Gdyby Polacy zauważyli…
Ja „tamtą” kanalarką nie jestem. Ja jestem łączniczką z 1944...,,
oto jak stolica A.D 2009 obchodzi rocznicę powstania warszawskiego; niedługo się dowiemy,że to było drugie powstanie w gettcie a AK i harcerze byli tylko tłem tamtych wydarzeń...
i jak tu nie być azntysemitą ?
Błotniak z Bronnej Góry - 30.07.09 20:59
SCENY DZIECIĘCE
Część II
Tymczasem do patriotycznego krwawego zrywu poprowadzi Polan rabin Beer Meisels, nawet położy się krzyżem w kościele; baron Kronenberg da Polanom pieniędze na broń. Uwiarygodniony na emigracji wydawaniem antyreżymowego pisma student, też pochodzący przypadkowo z tej nacji, powróci do kraju, by pokierować radiem i telewizją. W wyniku tej akcji przejdzie w ręce żydowskie 80 procent polskich majątków, zasekwestrowanych przez carat po upadku Powstania Styczniowego.
Poległo 38.000, powieszono 1468, wywieziono na Sybir 18.682, wygnano za Ural 3378, przesiedlono do Rosji 12.556, wcielono do pułków rosyjskich 2.416, zamordowano w śledztwach 620, zaocznie skazano na śmierć 7.000.
Tej lekcji żaden z "bohaterskich" dowódców Powstania sobie nie przyswoił. Mieli aż tyle wyobraźni i wojskowej wiedzy, by kazać tym chłopcom, dziewczętom i dzieciom, zdobywać gołymi rękami broń na wrogu. Sami korzystali z ochrony Najświętszej Panienki nie wychylając nosa ze swych sztabów. Nawet jakże perfidnie zaplanowali tę "godzinę W". Bo wtedy ruch na ulicach był największy!
Oto skutki wezwania Piotra Skargi do pokuty.
Błotniak z Bronnej Góry - 30.07.09 20:53
SCENY DZIECIĘCE
Część I
Każda rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego wywołuje nadprzyrodzoną skłonność do publicznego świętowania tej największej w naszej Historii klęski.
Gdybyż to było pochylenie się w bólu i milczeniu nad losem spalonego miasta i jego mieszkańców, a więc marsz pokutny — bo ci, którzy dzisiaj zasiedlają Warszawę, dorżnęli rannych powstańców, zamordowali powtórnie tych chłopców i dziewczęta idących na całopalenie.
Ale nie, nawet urzędujący Prezydent Rzeczypospolitej postanowił jakiś ślad po sobie zostawić i na wdzięczność tubylców zasłużyć.
Bo kto nie będzie się cieszyć z wolnego dnia w środku tygodnia lub w piątek, albo w poniedziałek?
Fetowanie tak tragicznych wydarzeń w ten sposób ma i ten wymiar, że w dobie odtwarzania w artystycznej inscenizacji minionych wydarzeń, dymy z grillów, poustawianych w podwarszawskich miejscowościach, rzeczywiście przesłonią Warszawę.
I tak wciąż ktoś chce się uwiarygodnić na popiołach. I popioły na zysk nie tylko w brzęczącej monecie przemienić.
A to Żydzi na swych ofiarach, którym w swoim czasie żadnej pomocy udzielić nie chcieli, mając inne względem nich zamiary, a to plemię tubylcze, którego rodowodu nie sposób rozwikłać!
Pewne jest tylko, że na wypadek tumultu w Warszawie, powinni Polanie wiedzieć, czym się to może skończyć. "Porządek panuje w Warszawie" — tylko takiego meldunku będą oczekiwały ościenne kraje.
Błotniak z Bronnej Góry - 30.07.09 10:19
W MOCARSTWIE MYŚLI NIEPODLEGŁEJ
Do dziejów polskiej głupoty trzeba wciąż dopisywać nowe rozdziały. Ja na użytek tego rozdziału, dopisuję złotymi głoskami kilka wypowiedzi polemizujących z moimi tekstami, które są zarchiwizowane na łamach "KWORUM". Nie cytuję wszystkich w trosce o psychiczną higienę Szanownych Czytelników i z własnego lenistwa.
Taka jednak też myśl mnie czasem nawiedza, że aczkolwiek polska głupota wydaje się nieuleczalna, to w swoich paroksyzmach wiele ma do zawdzięczenia obcej mentalnie i cywilizacyjnie nacji, ryjącej wciąż pod Polanami zdradziecko. Musiał o tym wiele wiedzieć Julian Tuwim, poeta polski, nie żydowski, który tak odpowiadał na żydowskie zarzuty: Jestem Polakiem, bo mi się tak podoba!
Za poniżej zamieszczone przykłady myślowej drżączki nie jest odpowiedzialny rozum, to pewne. Więc może jednak solidarność genów?...
——————
——————
——————
——————
——————
——————
—————
judyta - 26.02.08
"błotniku! nie dłób już w tej gwizdawce, bo to ani mądre, ani ładne..." — (MAŁY TRAKTAT O KLEPKACH)
Ola Sz. - 14.04.08
"Oj Rysiaczku, może lepiej zajmiesz się malowaniem, zamiast pisać te bzdury. Wstyd mi za ciebie." — (ETNICZNA DINTOJRA)
miłosierny - 25.02.08
"apeluję o drukowanie błotniaka w prasie krajowej jakby tak gazeta polska wzięła jakiś jego felietonik to zaraz by chłop zaczął rozumieć redaktora kwiecińskiego i innych." — (MAŁY TRAKTAT O KLEPKACH)
robert maciej - 04.06.09
"jak moglisie tu wpuścić tę histeryczną błotną babę? ona zrobi żydów z was wszystkich, a następnie zarząda odszkodowania za holokaust." — (CZY KUKUŁCE WOLNO W POLSCE KUKAĆ)
Zosia z Grzybkowic - 18.07.09
"Pan Błotniak to ściema" - (BAJKA O TROLACH)
Błotniak z Bronnej Góry - 27.07.09 15:34
PUBLICYSTA NA DYWANIK
Pan Michał Pluta, publicysta "KWORUM", popełnił właśnie taki, tuszę, lapsus: "POLACY BRALI W ZBRODNI W JEDWABNEM UDZIAŁ. UDOWODNIONO TO JUŻ ZA KOMUNY. BYLI TO PRZESTĘPCY W ŚWIETLE PRAWA POLSKIEGO I JAKO TACY ZOSTALI POTRAKTOWANI PRZEZ SĄD." I jeszcze: "TO, ŻE AUTORAMI MORDU W JEDWABNEM BYLI POLACY JEST BARDZO WĄTPLIWE. PARU W TYM UCZESTNICZYŁO, CO NIE JEST TAJEMNICĄ, PO WOJNIE BYŁO PRZECIEŻ DOCHODZENIE W TEJ SPRAWIE" (podkreślenie moje).
I to są te złote polskie głoski, polskie jesienie, tak przeszkadzające Polanom w snuciu bajd i klechd na własną odpowiedzialność.
Akurat mam tę wstydliwą przypadłość, że nie każdemu Adwersarzowi gotów byłbym przypiąć do piersi hańbiącą tabliczkę z napisem: MIELIŁEM OZOREM. I tu pan Michał Pluta do takich wybrańców należy. Ale, Panie Michale, czy to uchodzi, aby i na pana piórze osiadł swąd deliberacji proffessora Grossa, wspieranych tak udatnie przez sejneńską forpocztę holocaustu Polan - Fundację "Pogranicze", opłacaną hojnie i dobrowolnie przez samych skazańców?
To czyż Pana Duch Święty nie nawiedził w wystarczającym stopniu i nie natchnął Pana takim domysłem, że dzisiaj pióro to miecz bezkrwawy, ale skuteczny?
I czyż musi się Pan jeszcze w tak niewybredny sposób pastwić nad ofiarami sądów i śledztw z okolic więziennego żywota zacnych Polaków?
To, co pan Michał Pluta zawarł w tych cytowanych przeze mnie słowach, przyprawia mnie o udrękę. A przecież najdalszy jestem od usprawiedliwiania Polan w imię solidarności plemiennej!
Ja sam jestem w posiadaniu osobiście mi przekazanej relacji ówcześnie dwunastoletniego chłopca, mieszkańca nieodległej wsi.
To tak się odbywało.
I chyba nie muszę przypominać kto pisał scenariusz.
Najpierw Niemcy zganiali Żydów.
Potem do stojącej kolumny zganiali Polaków, karząc im przed tą zbiórką uzbroić się w kije. (Chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie powinien uwierzyć, że taki oddział do zadać specjalnych dawał Polakom broń).
Wtedy tworzono kolumnę.
W środku szli Żydzi, po bokach, co kilka metrów, Polacy.
Nad nimi wszystkimi czuwali uzbrojeni właściwi strażnicy.
Pan Kazimierz, ów chłopiec, widział, jak z tego pochodu ku śmierci oderwało się dwóch Polaków (z kijami) i ukryło się w zbożu.
Kolumna się zatrzymała i stała dotąd, aż ci nie zostali zastrzeleni.
Tam wszyscy byli skazańcami.
Także ci, którzy szli z bronią w ręku.
Dlatego, w naszym Miłosierdziu, zostawiliśmy Schappera w spokoju.
Bowiem w scenariuszu nie było miejsca na aktorstwo.
Błotniak z Bronnej Góry - 27.07.09 9:37
ŻYCIE RODZINNE PANTOFELKÓW
(Odcinek pierwszy)
Odbiegłem od tematu, a miałem przecież tylko próbować odpowiedzieć na postawione w tytule pytanie. A tu przenikliwy wiatr wdziera się do archiwizowanych osobistych doświadczeń i spostrzeżeń, a więc pozwala wymknąć się definicji na swawole.
Aby więc nie popaść w nadmierną ingerencję w kompetencje bardziej ode mnie wytrawnych publicystów i poetów pióra, wracam w pokorze na swoją półkę spleśniałego archiwisty.
Otóż po mojej sromotnej porażce na patriotycznym forum już IV Rzeczypospolitej, gdzie nieśmiertelna Jejmość i arogancki moderator Psuj (Primo voto Pogromca Smoków a jakże, który ochrzcił się powtórnie po swej pierwszej, uwieńczonej sukcesem próbie nauczenia mnie właściwego pisania i dokonał tego swym ciskającym błyskawice czerwonym długopisem) wypełniać się starali swoją misję, której zakresu nie pojmowali. Wróciłem tedy sobie pod skrzydełka Stanisława Michalkiewicza, skąd wprawdzie wcześniej wygnała mnie pospolita głupawka.
Wyniesiony w takich okolicznościach do zajęcia miejsca na ambonie, już na progu zacząłem sobie gaworzyć ambitnie, z świętą wiarą w moc żywego słowa. Bowiem na pokojach tych panował tak dekadencki zaduch, że i jakiekolwiek próby wyrwania się z tego marazmu przez jakże drapieżnych forumowych publicystów, kończyły się zaledwie na kelnerskiej obsłudze umysłowych komiwojażerów wszelkiej maści.
Tak więc podporządkowane sobie służby zagoniłem do roboty i założyliśmy wątek p.t. "Lista największych śmieciarzy", ażeby dwupłciowe żuczki i pantofelki same oczyściły się z zarzutów w twórczej samokrytyce, co ewentualnie sąd skorupkowy mógłby wziąć pod uwagę przy orzekaniu winy.
I tu nie doceniłem determinacji łażących za mną i po mnie od dłuższego czasu tych pożytecznych żyjątek.
Spokojnie, bez ulegania nastrojom chwili, gdy ja tkwiłem w euforii zażywania swobodnego latania na pokojach pana Stanisława, miłującego nade wszystko wolność wypowiedzi, one sobie niespiesznie, jak już mówiłem, wycierać moje literki poczęły na tablicy ogłoszeń i w spisie treści tej forumowej księgi a także w Googlach pl.
Tym razem jednak, w wyniku zarządzonego przeze mnie śledztwa, okazało się, że zdrada ukrywa się pod samym nosem naszego wybitnego, co by nie mówić, publicysty. Wynajmowany zwykle do takich zadań haker, wyraźnie nie musiał się trudzić.
Tak więc zostały mi 44 znaki!
Ciąg dalszy w następnym odcinku.
Akurat może to być właściwa lektura na rozpalone upałem zmysły.
Błotniak z Bronnej Góry - 25.07.09 17:56
POLSKI ZEGAR
Coraz mniej czasu ma zegar na wybijanie swych kwadransów, być może pozostają tylko minuty. Ale tego zdają się nie postrzegać komentatorzy przyssani do wybaczającej wszystko Rzeczypospolitej.
Ileż to atramentu wylewają na opisywanie rzekomej wojny światów między PiS-em i Platformą. Ileż potu i łez, poczucia krzywdy i zawiedzionych nadziei, marszczenia czułek w służbie dla Narodu i Ojczyzny. Ileż tu radości wspólnej przy niedzielnym karmieniu Belzebuba i jego nienażartych dzieciątek.
W ten sposób uspokajamy też nasze sumienia opowieściami o żydowskim spisku, czyli egipskich plagach trapiących Rzeczpospolitą już od kilku stuleci.
I taką makulaturą zapchane są chyba wszystkie internetowe zgromadzenia, gdzie w ogóle chce się komuś podnieść pióro w obronie choćby własnych zmysłów i rozumu. O Rzplitej nie wspominając!
A przecież wiele z atrybutów polskiej demo-kracji da się wyjaśnić w takim oto skrócie: "Przecież my chcieliśmy koalicji z PO, ale to PO tego nie chciała". Tak zapamiętałem słowa pana Prezydenta skierowane do pani Agnieszki Holland podczas spotkania w Pałacu (obradowano nad przyszłością publicznych mediów).
I tu, jeśli mamy trochę dowcipu, możemy wkroczyć na teren grząski i wieloznaczny, bo na nim przebiega dzisiaj prawdziwa krwawa bitwa o dalsze istnienie Rzeczypospolitej. Wprawdzie wygląda to raczej na rzeź, ale wciąż nie wszystko jest stracone.
I tu miałbym ochotę na wiele dygresji, ale po namyśle poprzestanę na jednej, bowiem 2500 znaków miga do mnie filuternie.
Oto największy chyba osobowo beneficjent publicznych pieniędzy w Polsce, pan Krzysztof Penderecki, Pieszczoszek Nienasycony, orzeka z prawdziwym rozgoryczeniem: Najwięksi złodzieje to ci z "Solidarności". — A tu taka jest moja wredna natura, że jakoś dziwnie bardziej ufam Gwiazdom niźli jemu.
W zakresie tedy moich ograniczonych z racji wieku działaniach i przyklejonego Polanom wyssanego z mlekiem matki niedołęstwa, będąc jeszcze w miarę przy zdrowych zmysłach — co wprawdzie byle kto może zanegować — proszę, pozostających przy w miarę zdrowych zmysłach, potomków Piasta Kołodzieja, aby się wreszcie opamiętali.
Bowiem to, co otrzymaliśmy w spadku, nie jest bynajmniej naszą własnością.
Błotniak z Bronnej Góry - 24.07.09 13:32
LEW SZESTOWA
Zaledwie pochwaliłem Szestowa za okolicznościowy wierszyk, a ten zaraz z rumaka przesiadł się na muła i takie strofy wypichcił, że i Kukułka spojrzała na mnie z odrazą.
Pan Cogito otóż jest w tym wierszu tak niebotycznie głupi, że musi przeczytać artykuł Wildsteina, aby doznać iluminacji, jaką wrażą robotę odwala od lat gazeta o mentalności upiora.
Nad innymi wersami się nie pochylę, bo nie lubię dziobać w resztkach.
Tak więc chwalenie ma jednak moc zabójczą.
Błotniak z Bronnej Góry - 23.07.09 23:04
OGRODY RZECZYPOSPOLITEJ
Różne znaki na niebie i ziemi już od dość dawna dają się odczytać tylko w taki sposób, że największym zagrożeniem dla Rzplitej są sami Polacy, naród tubylczy wprawdzie, ale coraz mniej związany z polską kulturą i przede wszystkim mową ojczystą.
Dla podtrzymania tej tradycji wielu z godnością deklaruje swoją umysłową niemoc i brak wyobraźni w odczytywaniu znaków zawierających nieco więcej treści aniżeli to, co nam oferuje nasza skromna doczesność. I z taką dezynwolturą stają się zajadłymi szermierzami tak wyedukowanego patriotyzmu.
Po drugiej stronie polskiego ogródka mamy z kolei kilkudziesięciu robiących bokami autorytetów, dopuszczonych w mediach do odtwarzania zbiorowego sumienia i tożsamości polskojęzycznej nacji, gdzie bez żenady, z pogardą dla zakneblowanych i z poczuciem słusznej wyższości, uprawia się nagłośnioną poza granicę słyszenia prostacką indoktrynację w zakresie przebudowy tradycyjnie pojmowanej polskości, opartej dotąd głównie o tradycję.
W tej sytuacji rozglądam się wciąż za taką grządką, której uprawianie - nawet tylko z kilku interlokutorami pozbawionymi złej woli i rozumiejącymi elementarne znaki wywoływawcze - pozwoli nam wszystkim zachować poczucie ładu wśród zdezelowanej rzeczywistości, dostarczy estetycznych zachwytów umożliwiających kontakt z wiecznością, a także uchroni nasze zmysły przed taką kwalifikacją, która nie pozostawi żadnych złudzeń, że nie panujemy nie tylko nad swoimi myślami, ale także - o zgrozo - nad czynami.
Ten wszechobecny lament da się jednak wytłumaczyć i w taki sposób, że oto na Pradze stanął znów Suworow i wyrżnął dla przykładu jej mieszkańców. A struchlała Rzeczpospolita poddała się w obliczu tego barbarzyństwa.
Ażeby w odruchu spazmatycznej obrony nie zaczął przewodzić Polanom jakiś głupkowaty siedmiolatek, lepiej już będzie wykopać marszałka Rydza, który tak śmigle dowodził w ucieczce od swoich armii.
On już godnie poprowadzi polańskie plemię na wieczną tułaczkę!
Błotniak z Bronnej Góry - 21.07.09 16:56
NA RADIOWYCH FALACH "WNET"
Wyrzucony z Polskiego Radia mocą nieprzewidzianych decyzji pan Krzysztof Skowroński, po fazie organizowania protestów i festynów poparcia dla siebie — co mi nieco przypomina historię ze skrzywdzonym okrutnie Wildsteinem — pogodził się z losem i postanowił założyć radio internetowe. I na pierwszy ruszt poszły tak zakneblowane dotąd postacie jak pani komisarz Danuta Hübner i były premier Józek Oleksy. Dla okrasy dodano do tego towarzystwa Lecha Jęczmyka, żeby ktoś nie pomyślał, że prawdziwie zakneblowane postacie nie mają prawa głosu. Jęczmyk chętnie na współpracę przystał i po wygłoszeniu dwóch krótkich felietonów dramatycznie zamilkł. Pewnie zbiera ogórki.
Nic to, że w okresie swojego w Polskim Radiu dyrektorowania, pan Krzysztof Skowroński nie dopuścił do głosu Krzysztofa Wyszkowskiego, choć ten specjalnie go o to prosił.
Ale dzisiaj, w Radiu WNET, oprócz oszałamiającego bełkotu w niektórych wywiadach, są też i takie, których wysłuchać można bez nadmiernego cierpienia. Są też i wzruszające rozmowy, jak ta z obywatelem Wielkiego Księstwa Litewskiego Edmundem Szotem. A więc tymczasem typowy polski groch z kapustą.
Ja tutaj, jako swoistą ciekawostkę, polecam rozmowę z niegdysiejszym filarem "Gazety Polskiej" panem Krzysztofem Hejke.
Nic nie jest tak wieczne jak polskie piekiełko!
I to niezależnie od naszych osobistych dramatów.
Rzeczpospolita umiera, a Kurtyka na kobyle pędzi...
http://www.radiownet.pl/radio/wpis/172/
Błotniak z Bronnej Góry - 20.07.09 19:13
SZESTOW W BUFECIE
Mam pewnie trochę zaległych bufetowych lektur z racji zajmowania się tematem ornitologicznym, ale dzisiaj, po nagłej śmierci Zbigniewa Zapasiewicza, znalazłem tam i takie słowa:
Pan Cogito nie pójdzie na pogrzeb
musiałby słuchać wypowiedzi tych z prawej i tych z lewej strony
a także tych pośrodku w eleganckich garniturach
zostałby wciągnięty w spektakl łez i przesadzonej rozpaczy
postanowił, że włączy sobie płytę z Zapasem recytującym Norwida
kiedy aktor dojdzie do wersu ze spadającym fortepianem
pan Cogito zapłacze po raz drugi
i wyłączy stary gramofon
przed snem wypije
kielich czarnego wina
i zaśnie jak Dyjonizos
Jak więc widać, polska Kukułka czasem i zakuka w najbardziej niesprzyjających okolicznościach.
Błotniak z Bronnej Góry - 20.07.09 15:28
AUTORÓW RÓŻNYCH PRZYPADKI
Darowano mi właśnie życie w teatrzyku, gdzie ośmieliłem się na małpiarski występ. A już myślałem, że szczeznąć mi pod tym płotkiem wypadnie.
Moja kabarecikowa przekora była wprawdzie tylko marnym pretekstem, wynikającym z dusznej umysłowej atmosfery, ale to błahe w istocie wydarzenie zapędziło mnie w różne refleksje, którym nie jestem w stanie jednak tutaj sprostać (2500 znaków). A w innej formie czuję wyraźnie knebel w moim dziobie. Dlatego tylko kilka niezadowalających uwag.
Niechaj każdy Dostojny Autor przynajmniej to ma na względzie, że ja zawsze pochylam się z największą dostępną mi czułością nad jego Twórczością — nie nad Osobą. Nawet wtedy, gdy jakiś tekst pretenduje do "homeryckiego ciągu", jak to się zdarzyło pewnej damie, której "Sierpniowe wspomnienia" staną się bez wątpienia kanonem polskiej literatury powstańczej.
A więc jeśli obśmiewam czyjeś nieśmiertelne strofy, to tylko to w nich, co zdaje mi się nieznośną kalką. I nie zawsze musi to być tekst zasługujący na jakieś szczególne potępienie. Nie zawsze też mogę liczyć na zagubiony w patriotycznej krzątaninie dowcip. Ale w zasadzie zawsze Dostojny Autor stara się przypisać mi intencje, których ja z kolei nie umiem się doszukać. No i zaraz formułuje ciężki zarzut. Aliści trudna jest rozmowa z lekko sobie rzuconą prostacką drwiną, która w swojej bezmyślnej arogancji posługuje się kilkoma sylabami.
A ja nie czuję się przecież w jakiś szczególny sposób powołany do oczyszczania tej sfery z ewidentnych plew i odpadków, których produkcja daleko bardziej unicestwia Polskę, aniżeli działalność Belzebuba.
I tu przypomina mi się Inspektor Polski Walczącej, bynajmniej nie w moim imieniu, który bardzo się domagał, bym mu przystępnie wytłumaczył znaczenie pojęcia "ósmy dzień tygodnia". Nie przyszło biedakowi do głowy, że tego ósmego dnia powinien poszukać sobie sam.
To pytanie tak jednak zaabsorbowało dyskutantów, że udało się szczęśliwie uniknąć dyskusji na właściwy temat, bowiem wyraźnie było widać, że do tej rozmowy nikt nie jest przygotowany.
To, czy takie reakcje są odbiciem jednej z twarz Cenzora, może być tematem do wdzięcznych rozważań.
Bo jakkolwiek ilość nie musi przechodzić w jakość, to jednak nadmierna ilość też powinna skłaniać do zadumy.
Błotniak z Bronnej Góry - 14.07.09 18:43
JAK ZOSTAŁEM POKONANY PRZEZ SŁUCHAWKĘ TELEFONU
Zywot publiczny moich publicystycznych pasji i przepowiedni jest obrazem ciągłych klęsk. Tu coś wygumują, tam dopiszą, ówdzie pracowicie niewinny tekścik z kontekstu wyrzucą. I w tym zakresie Internet oferuje cierpliwym żuczkom, jakże często mieniącym się moderatorami lub redaktorami, wielkie osiągnięcia w zakresie ich umysłowego rozwoju. Czytelnicy mają z tego procederu raczej mniejszy pożytek. Aliści dotyczy to naturalnie także prasy papierowej, w której od 1993 roku nawet jedna moja literka nie śmie się ukazać. I wykazują tu zadziwiającą zgodność wszelkie pisma.
Tak więc i tu trochę nazbierałem doświadczeń, tedy za honor sobie poczytuję dać rzeczy świadectwo.
Tym mocniej utwierdzam się w takim przekonaniu, gdy czytam teksty publicystów, którzy w tym starciu ze mną zwyciężyli.
Temat to jednak jest rozwlekły, a ja wychowałem się na poetyckiej sentencji: NAJMNIEJ SŁOW!
Często więc powstrzymuję się od komentarzy lub podaję je w tak skondensowanej formie, że i bardziej dociekliwi i pracowici ode mnie nie są w stanie przystąpić do tego kontredansa.
Ideałem są tutaj redaktorzy różnych pism. Na przykład redaktor Tomasz Sommer z "Najwyższego Czasu".
Wysłałem tam kiedyś redaktorowi mój felieton. Kiedy po trzech tygodniach nie było odpowiedzi, zadzwoniłem. Rozmowa była krótka.
- A co to był za tekst? - zapytał rzeczowo pan redaktor.
Podałem tytuł.
- Jeśli to był taki tytuł, to ja na pewno tego tekstu dalej nie czytałem - odpowiedział zwięźle i uczciwie pan redaktor.
W ten sposób dowiedziałem się, że jestem debilem.
P.S.
Tytuł ów brzmiał: O SZTUCE PISANIA FELIETONOW.
Tekst zaś możecie sobie Państwo przeczytać w wątku o tym samym tytule.
http://www.ivrp.pl/viewtopic.php?t=2465
Błotniak z Bronnej Góry - 12.07.09 21:39
FILMIK DYDAKTYCZNY DLA CENZORÓW WSZELKIEJ MAŚCI, CZYLI DEPRAWATORÓW, BO TYLKO ONI WIEDZĄ, CO CZYNIĄ. I DLATEGO TRZEBA DBAĆ O ICH DOBRE SAMOPOCZUCIE.
http://www.youtube.com/watch?v=h2nxA1dfyvA&feature=related
Błotniak z Bronnej Góry - 04.07.09 20:21
BANIALUKI NA SKRZYDEŁKACH
Temat poruszony przez panią Helenę i pana Artura wydawać się może pobocznym, ale w istocie dotyka także tematu tytułowego, czyli prawa - i nawet obowiązku - mówienia o własnym kraju i własnym językiem ojczystym.
Medialna przemoc - to także zakazane tematy i zakazani autorzy...
Dzięki ich nieobecności język nasz ulega degradacji, przestajemy rozumieć nawet elementarne pojęcia i znaki. Więź kulturowa zostaje zastąpiona przez wzajemną agresję. W takiej sytuacji trupojady, w rodzaju zmumifikowanego proffessora Grossa, coraz śmielej sobie poczynają, a biednej Rywce w Jedwabnem krwiożerczy Polacy wciąż usiłują wreszcie odpiłować głowę. Czyż więc Rywka nie zanadto już się wycierpiała, drodzy bracia Żydzi?
Do takich zakazanych tematów należy bez wątpienia poznawanie rozmiarów i przebiegu holocaustu Żydów.
Jestem poruszony zamordowaniem i cierpieniem każdej najmniejszej nawet Istoty, bez względu na narodowość i wiarę. Dlatego nie potrafię i nie chcę zaakceptować zadekretowanego poglądu, uniemożliwiającego mi trwanie mojej pamięci, której istnienie nie jest możliwe bez oddzielenia popiołów zamęczonych ofiar każdego izmu od propagandowych śmieci, tworzonych na doczesny nikczemny użytek.
A więc staram się pojąć mechanizm zbrodni.
Jak to było możliwe, że Żyd Rothschild, mający rzekomo takie zasługi dla wspierania współplemieńców, posiadał tak pokaźny pakiet akcji koncernu I.G.Farben, który siedem kilometrów od Auschwitz budował (na powierzchni 24 kilometrów kwadratowych) zakłady chemiczne, których to produkty służyły trwaniu hekatomby - także dla jego narodu.
Każda tedy próba wygrzebania ze śmietnika Historii tych strzępów zaledwie, życia zmienionego w pleśnie i zbutwiałe wieka trumien, doły przysypane wapnem, spalone rękopisy i opustoszałe mieszkania, każda taka próba - okupiona często trudem i i obarczona ciężarem odpowiedzialności - nie może być przecież zagrożona wtrąceniem do lochu!
Ochrona zadekretowanej wersji Historii przy pomocy paragrafów i cenzury, znieważa w istocie pamięć o prawdziwych ofiarach, którzy już po wieki mają piasek w ustach. Podobnie jak wielu jeszcze żyjących z kneblem.
A przecież wszystkim znana jest tak prosta zasada, że prawda obroni się sama, bez żadnej przemocy.
Artur Senekowski - 26.06.09 14:27
Ostatnio na kanale telewizyjnym NATIONALE GEOGRAPHIC zaprezentowano nieznane zdjęcia oprawców z KL Auschwitz. Przy okazji podano,jak to codziennie w transportach przywożono Żydów , dodając przy tym,że w jednym tranporcie przywożono do 8000 ludzi. Na końcu filmu podano,że w całym obozie zginęło około 1,5 mln ludzi...Skoro przywozono więżniów przez kilka lat a 80 % z transportów ginęło od razu w komorach gazowych to liczba zamordowanych musiała być dużo większa. Komendant Rudolf Hess na procesie zeznał,że w KL Auschwitz liczba ofiar sięgała 3,5 mln ludzi.
Jeszcze po wojnie mówiło się o ponad 5 mln. ludzi. Skąd zatem to ciągłe zaniżanie ilości zamordowanych w ,,fabryce śmierci,, jak nazywano obóz oświęcimski ?Prawdopodobnie chodzi o to ,że zginęło 1, 5 mln ludzi pochodzenia żydowskiego i nieco ponad tą liczbę ludność z 21 krajów Europy w tym najwięcej z Polski i ZSRR. AUSCHWITZ BOWIEM NIE BYŁ MIEJSCEM ZAGŁADY WYŁĄCZNIE ŻYDÓW jak to teraz usiłuje nam się wmówić.
Helena - 18.06.09 12:55
Kiedy Kazimierz Korzeniewski / po trzyletnim "pobycie" w K.Z.L. Auschwitz/
przewieziony zostal z grupa wiezniow do obozu Sachsenchausen doznal
szoku. Po kapieli, gdzie przedtem zlozyli pasiaki w kostke i buty
/nie drewniaki/ juz tej" odziezy" nie zobaczyli. Do ubrania otrzymali jako
bielizne papierowe worki z wycietymi otworami na glowe i rece i nowe
numery obozowe. Niektorym te worki popekaly. I drewaniaki na nogi
Oboz ten byl wiekszy niz w "Auschwitz"
Dlaczego byly oboz w Sachsenchausen nie jest "Symbolem" eksterminacji
przez glod choroby prace ponad sily, usmiercanie w "szpitalach"
i nieludzkie znecanie sie. Jak w " Auschwitz, ktory byl przedewszystkim
obozem pracy tez,
Krematoria w wiekszosci znajdowaly sie w Birkenau /Brzezince./
Co nam do tego, ze Hitler oczyscil Niemcy od Zydow obiecujac prace
i REZERWAT, przesiedlajac ich na WSCHOD......na tereny okupowane......
Gdyby nawt Polacy odbili ktoras grupe Zydow przejelo by ich z powrotem
Gestapo.......(?)
Wieksza groza zionely inne obozy m in. Stuthow.(?)(Gdansk)
Niech sie tu wszyscy dolacza do marszow smierci....
Błotniak z Bronnej Góry - 05.06.09 17:45
MAESTRO JEDNEGO ZDANIA
W mojej karierze internetowego skryby, spotykałem różne główki solitrów, chcących uchodzić za sumienie znikającego rodu Piastów.
Tu sobie czkną, tam sobie bekną, tu zapaszek odpowiedni rozpuszczą!
Nic z tego wyniknąć naturalnie nie może, ale przynajmniej moje Archiwum pęcznieje...
W takim kontekście towarzyskim nietaktem jest wspomnienie, że nasz żydowski przyjaciel albo nawet członek rodziny, w żydowskim piśmie pomieszczał swego czasu swoje poetyczne i publicystyczne ingrediencje. Młodość wszak wiele ma imion...
I ten wcale nie zawstydzający fakt, nikogo do czasu nie zadziwia.
Aż tu sam nasz literacki bohater na nas się oburzy za przypomnienie jego życiowej mitręgi.
Tedy taki zamysł mam, aby podobne osobniki myśl jakąś schwytać raczyły, niby ów traper w ustawicznej gonitwie przez Alaskę.
Lodowy okład na głowę też się zapewne przyda!
Błotniak z Bronnej Góry - 05.06.09 11:50
BŁOTNE PRZYLEGŁOŚCI
Czytając teksty moich Gości, przyszło mi do łba mojego ptasiego prostackie pytanie, gdzie w istocie zatonął problem wypłoszony przez kukułcze kukanie.
Uwaga była to krotochwilna, jesiotr też po żydowsku sporządzony... a więc kulinaria jak najbardziej na miejscu.
Skąd tedy wziął się ten cenzorski zapał, aby teksty sporządzone wedle innej recepty na zsyłkę syberyjską wysyłać?
A ten w takim jawi się zamiarze, że Cenzor - w całym swoim majestacie - niczego gruntownie czytać nie zamierza.
No bo jeśli jakieś tam literki z szafotu na kolana cenzorskie spadną, kończąc w ten sposób swój żywot - to przecież łatwiej będzie Cenzorowi napisać jakąś książkę, niźli ją przeczytać. I już kulturalne forum zyska wykreowanego z wtorku na środę twórcę.
A jeśli jeszcze kieruje jego czynami szlachetna pasja obrony uciskanego od tysiąclecia na piastowskich ziemiach przedstawiciela wygnańczego ludu, który - epatując swoim pochodzeniem - zabezpiecza w ten sposób wytwory swego pokrętnego umysłu przed wszelką krytyką, bowiem Żyd dyżurny zawsze czuwa na swojej wartowni i kopuluje z czym się da, wywołując dla swojej obrony nieśmiertelnego upiora antysemityzmu - to w takiej atmosferze zdechnie nawet beztlenowa bakteria.
Ja sam staram się nie spychać na Żydów winy, której sam sobie wybaczyć nie potrafię.
Oni mają swoje groby - ale i my mamy własne...
Ja szanuję Ich groby - ale i domagam się, aby Oni szanowali groby nasze...
...i w tych kropkach i dwukropkach zamiera moja wyrozumiała miłość.
Przestańcie mi więc prawić bez końca o moim wrodzonym antysemityzmie.
Mogę Was nie lubić, bo mi się tak zdarzyło.
Mogło się zdarzyć inaczej - ale się nie zdarzyło.
Uderzcie się wreszcie we własne piersi, bo ciężaru zbrodni nikt z Was nie zdejmie.
Nikt z nas!
Pochylam się nad Waszymi Duszami!...
Świętowanie dnia 4 czerwca w oficjalnym kształcie, a więc także rocznicy hucznie pogrzebanego wówczas na wieki Cenzora, wydaje się być dobrą okazją dla zorganizowania seansu wywoływania duchów przy wirującym okrągłym stoliku.
robert maciej - 04.06.09 11:14
jak moglisie tu wpuścić tę histeryczną błotną babę? ona zrobi żydów z was wszystkich, a następnie zarząda odszkodowania za holokaust.
Artur Senekowski - 29.05.09 9:16
Reżyser Wojtek Klemm jest niewygodny. To człowiek o jasnych poglądach, ale również taki, po którym widać wątpliwości. Stawia wiele pytań, również sobie, poszukuje przeciwnika. Polski katolicyzm jest przeciwnikiem takiego rodzaju: "W Polsce jest 98 procent katolików. Na wsi najlepiej jest to widoczne, jak polski kościół zbudowany jest na odgradzaniu się od tego, co obce." To, co obce postrzegane jest jako zasadnicze zagrożenie, jako niebezpieczeństwo przymusu poddania w wątpliwość tego, co własne i przymusu przemieszania tego z obcym elementem. Klemm nazywa to zwyczajną częścią "zdrowego, normalnego, mieszczańskiego polskiego faszyzmu". Polska pozostaje krajem zaczarowanym przez kompleksy, uformowanym przez wielowiekową walkę o własne przetrwanie, mówi Klemm. Brzmi to prawie jak: I to wcale nie jest zadziwiające, że rozwija się w tej sytuacji kilka osobliwych strategii przetrwania. Antysemityzm na przykład.
Wojtek Klemm wie, o czym mówi. Dwa lata temu jako obcy do kwadratu przyjechał do Jeleniej Góry na Dolnym Śląsku prowadzić tamtejszy teatr, w którym kiedyś zaczynał Krystian Lupa. Lokalna gazeta Jelonka powitała go jako "polskiego Żyda, który od dziesięciu lat żyje w Niemczech".
( cyt. za e-teatr.pl)
Portal teatralny staje się polityczny a coraz mniej kulturalnyzaczyna nową kampanię-niczym lewicową walkę z katolicyzmem. Kraj,w którym żyje 98% katolików jest niewygodnym partnerem dla wszelkich ,,bliżej nieokreślonych,, takich jak m.in. niejaki Wojciech Klemm. Oburzony na Prawdę jaką są jego korzenie i rodowód nazywa to z oburzeniem antysemityzmem. Czy stwierdzenie czyjegoś pochodzenia jest zawsze atakiem na czyjąś osobę?Czy to jest faszyzm ?!
Jak można mówić o polskim faszyżmie,mieszkając od lat w Niemczech,które z faszyzmem starszym pokoleniom Polaków nieodłącznie się kojarzą ?
Wielu wybitnych Żydów ,którzy żyli tak licznie w naszym kraju nie oburzali się na podawanie ich pochodzenia,ba ! sami się do tego przyznawali przy różnych okazjach i nikt na nikogo się nie oburzał. Wygląda na to ,że antysemityzm odrodził się ponownie jako temat zastępczy i długo będzie dominował w liberalnych mediach a walka z Kościołem przybierze znów na sile. Z nauk Wielkiego Papieża Jana Pawła II coraz mniej pamiętamy a mówił do Nas także i o tym abyśmy nie dali się zniewolić Złu,którego nigdy nie brakowało na tym świecie.
Arkadiusz Lupiński - 28.05.09 10:45
Kukułeczka pewnie łapie się znów za głowę :
,,Polak to, Polak tamto, Polak sramto... Sił brak. To mnie wyklucz z grona Polaków i chrześcijan, Ty Wyrocznio w Sprawach Wszelakich. Ty Jedyna Patriotko Prawowierna i Jedyna Która Dostąpi Zbawienia. Bo powiedziałam, com powiedziała....mam w dupie polskie nazwiska,,[cytat]
Język faktycznie bufetowy bo na kulturalne forum to nie wygląda,
to kilka zaledwie cytatów z kolejnych wpisów na portalu ( przerobionym na bufet) na e-teatr.pl. Znów szeregi zwierają polonofobi i klerofobi i chwalą się swoim antypolonizmem . Niejaka ,,salieri,, usiłuje wytłumaczyć wszem i wobec ,że cyt, ,,Nie wiem niestety, co w Polsce jest najbliższe. Z przebiegu naszej dyskusji - (...)słowami - wnoszę jednak, że (...) to są zakłamanie, nacjonalizm, zamknięcie na innych, niechęć do wysiłku umysłowego, żydożerstwo, mitomania, pieniactwo...,,
A wszystko to przy okazji felietonu o Scenie Faktu w TVP gdzie coraz częściej się pokazuje przedstawienia o zbrodniczej działalności UB w powojennej Polsce,gdzie większość oprawców a także składów sędziowskich wydających wyroki śmierci na polskich patriotów była jednej nacji. Przykry i smutny temat , który wciąż jest przemilczany albo zakłamywany tym razem przez młode pokolenia .Tylko czy aby na pewno młodych Polaków ?
Arkadiusz Lupiński - 22.05.09 12:06
Teatr ma rolę do spełnienia właśnie wtedy, kiedy wokół jest dużo niedomówień, można grzebać w duszy. Przy czym temat Holocaustu każdy z nas musi przepracować indywidualnie - mówi reżyser Krzysztof Warlikowski, w rozmowie z Łukaszem Drewniakiem.
i dalej :
«Powiedziałeś niedawno, że "Holocaust to największy polski temat". Dlaczego polski? Przecież nie tylko nas powinno to dotyczyć. - On się stał "polski" bo do tej pory nie mieliśmy szansy dojrzeć do tego problemu. Funkcjonował w naszych głowach w zafałszowanej postaci. Stawiano akcent na to, że plan Zagłady obejmował także Polaków i Rosjan. Były tematy zastępcze, jak śmierć Maksymiliana Kolbego. Do mnie dopiero po jakimś czasie dotarło, że nikogo poza Żydami naziści nie palili w piecach i nie gazowali >>
Oto czym ,,karmi,, teatromanów portal e-teatr....
Kolejna prowokacja na polskim portalu kulturalnym .
Wywiadami o wyrażnych akcentach antypolskich i zakłamywaniem historii , a przecież portal czytają także młodzi i czym dla nich będzie taka ,,wypowiedż,,która gloryfikuje tak naprawdę jedną nację ?
Święty Maksymilian Kolbe to dla niektórych ,,tfurcuf,, teatralnych temat zastępczy...ciekawe czy za kilka kolejnych lat tej indoktrynacji prożydowskiej młodzi Polacy będą jeszcze wiedzieć kim był ten człowiek i co uczynił ?
Tylko co ten wywiad ma wspólnego z teatrem poza stwierdzeniem faktu,że nie ma innych ważnych tematów we współczesnej dramaturgii poza żydowskim holokaustem i antysemityzmem.
Rosnąca bieda,demoralizacja młodego pokolenia ,bezrobocie...to nieważny margines.
Jak długo jeszcze goście będą zaśmiecać nieprawdą dom tych,którzy ich przyjęli pod swój dach ?
Błotniak z Bronnej Góry - 20.05.09 13:41
BŁOTNIAK NA ŚMIETNIKU JAKO ODPAD REWOLUCJI METODOLOGICZNEJ
Przechodziłem nieopodal i po przeczytaniu tekstu Autora zapragnęło mi się taki właśnie przewrotny komentarz tutaj zamieścić. To, że zostanie on przez jakiegoś prawdziwego Polaka od czci i wiary odsądzony, uznany za urągający zasadom kultury - do łba mi w mojej kalekiej polszczyźnie nie przyszło. Wprawdzie intuicja mi podpowiada, że ja już gdzieś ten ekstrakt polskości w wirtualnym świecie spotkałem i nadepnąłem mu widać boleśnie na ogon, ale czy to uchodzi roznosić po świecie swoje przywary w tak nieskrępowany sposób? I po tak krótkim namyśle?
Wprawdzie wciąż się upieram, że umiejętność czytania zdaje mi się ważniejsza niźli umiejętność pisania - co nie tylko jeden Polak ma w pogardzie - ale i pisanie, a więc możliwość uzasadnienienia procedury kompostowania wytworów czyjegoś umysłu, którego możemy nie lubić, sprawia także niektórym elementarne trudności.
W zakresie tedy moich umiejętności pisania, wyjaśniam uprzejmie różnym Głąbom, że w moim mizernym tekście żaden z moich bohaterów (tad9 i Cenckiewicz) obrażeni nie zostali - wręcz przeciwnie. Cenckiewicza cenię niezmiernie, a i poznane teksty tada9 nie pozwalają mi na wysunięcie żądła, nad czym naturalnie ubolewam. Nie mogę jednak odrzucić i takiej hipotezy, że obrażony został sam Polak jeden. A może i niejeden?
I to by było na tyle w kwestii hipnotyzowania publiczności.
Błotniak z Bronnej Góry - 20.05.09 13:22
POLAK JEDEN — CZYLI ŚMIETNIK W MUZGÓ
Do opisów internetowego kukania - warto dodać przypisy.
Tym razem dopisuję w dziale "Matoły", osobnika szczycącego się ksywką "Polak jeden" - nie tylko matoła, ale i fałszerza. Opisu fałszerstwa Czytelnikom oszczędzę; każdy nieco bardziej dociekliwy może sobie to sam wyszukać, jeśli znajdzie taką potrzebę. Puenta też powinna się sama ukazać jak jutrzenka...
Tak więc zamieściłem kiedyś ten oto tekścik jako komentarz do tekstu tada9 "Rewolucja metodologiczna".
MYŚL W IMADLE
A ja tam od lat żyję sobie w ciemnocie i dobrze mi z tym, bo przecież sam wiem, iż nieodżałowany Prezydęt to największy z Polaków zaraz po Koperniku i Fryderyku. Wprawdzie ogłosił tę wieść wysoki nazbyt dosłownie funkcjonariusz peerelowskiej wywiadowni, ale ta wiekuista prawda wciąż za mało wśród Polan jest eksponowana i różnym takim zakompleksionym niedowiarkom pozwala bezkarnie na takie różne wątpliwości, których ułomną inwentaryzację umyślił przeprowadzić jegomość tad9. Niechże za to będzie potępiony i żadni chwalcy w piekle już go nie obronią. Niech więc i ten taki owaki Cenckiewicz ma się na baczności, i warsztatu historyka nie nadużywa, bo mu możemy imadłem ścisnąć jakieś wrażliwe miejsce. A i takie czasy jeszcze przyjść mogą, że go na jakiś redaktorski odwrócony stołek posadzimy dla lepszej koncentracji myśli. I będzie on tam cierpiał za wolność naszą i waszą, wzorem innych naszych pracowników tak skutecznie urabiających Polan na naród beznadziejnych kretynów. Tak więc jasno tutaj jest w widoczności, że jegomość tad9 przykłada pióro do tej rany w złym zamiarze.
Już po godzinie ukazała się taka informacja:
Uprzejmie informuję, że komentarz zamieszczony pod adresem: http://perlyprzedwieprze.salon24.pl/index.html#comment_1158630 został zarchiwizowany w Śmietniku salonowym pod nr 3. http://polski.tygiel.salon24.pl/76926,index.html Pozdrawiam.
2008-06-12 13:45
Polak jeden 8 563 Piszemy list do Prezydenta RP polak.jeden.salon24.pl
Pozwoliłem sobie tedy na komentarz p.t. "BŁOTNIAK NA ŚMIETNIKU JAKO ODPAD REWOLUCJI METODOLOGICZNEJ".
Błotniak z Bronnej Góry - 19.05.09 16:50
MYKWA W CIENIU ROZKWITAJĄCYCH NADZORCÓW
Moja znajoma Kukułka zwróciła mi uwagę, że popełniłem haniebny błąd, imputując Bogu ducha winnemu Autorowi skasowanego bez śladu wątku - równie haniebny grzech opowiedzenia się za miłościwie panującym Cenzorem.
Na usprawiedliwienie mogę tylko zapodać, że moje Archiwum zmaga się z Chaosem. Zmuszony więc jestem Kukułce zawierzyć i Autora wątku "Czyżby bojkot", pomieszczonego na tablicy ogłoszeń bufetu e-teatr.pl, o wybaczenie i zapomnienie zniewagi prosić.
Nie zmienia to wszakże w sposób istotny treści dań, serwowanych w tymże bufecie: jaja tam smrodliwe, majonez z domieszką jesiotra po żydowsku spleśniały, no i ten kanibalizm jakże wytworny... Bo przecież Belzebub i jego zaimpregnowane od wszelkiej krytyki dzieciątka, nażreć się lubieją, nie tracąc bynajmniej z pola widzenia teatru naszego ogromnego...
Po takim obżarstwie, po odesłaniu niektórych biesiadników do cytadeli albo na odwach, gdy wyklepane formułki - korzystające także z dorobku Największego Językoznawcy - doskonale zdają się przystawać do atmosfery zadymionego baru, dobrze jest udać się do mykwy.
Bowiem łaźnia chrześcijańska ma to do siebie, że brudną wodę w ściek bezużyteczny zmienia. Wyższość zaś mykwy takim zaś jawi się splendorem, że brudną wodę powtórnie używa.
Tak więc mykwa w teatrze zadowoli nawet najbardziej wziętych bufetowych smakoszy.
Błotniak z Bronnej Góry - 13.05.09 12:09
ŻYCIE PO ŻYCIU
Po rzezi życie w teatralnym bufecie wyraźnie zdechło i wygląda to na manifestację rzadkiej wśród intelektualistów solidarności. Wprawdzie ocenzurowano nawet zwolennika cenzury, wymiatając cenzorskim ogonem pachnący świerzością - prawdziwa bufetowa świerzonka - wątek traktujący o bojkocie, ale przecież wiadomo, że Belzebub pożera również własne dzieci.
Daje się także zauważyć mobilizacja pozostających dotąd w magazynach kukiełek, których głosy imitują orkiestrę grającą bez instrumentów. Odtwórcom zaś różnych ról, zaczęła wyraźnie doskwierać atmosfera spektaklu, granego przy pustawej sali. I z mroku wyziera tylko papierowe monstrum cenzora o jakże wielu obliczach.
W innym zaś teatrze, w tym samym mieście, odbyła się premiera sztuki pt. "Chwalebna historya dwudziestu lat wyrywania chwastów" w reżyserii Agnieszki Holland, Adama Michnika i Kazimierza Kutza. Ta długoletnia akcja oczyszczania polskiej kultury ze zbędnych elementów, dała tak znakomite rezultaty, że nawet aktorzy obsadzani zawsze tylko w głównych rolach, ogłaszają z bolesnym zdumieniem swoje wyroki.
Jak wtedy, w ten lutowy dzień 1953 roku, gdy za murem mokotowskiego więzienia, mordowano bez nazbyt wielu słów, polskiego generała Augusta Emila Fieldorfa. A jego kaci i ich mentalni spadkobiercy, ukrywają się za swoją obcą tożsamością, nazywając polską pamięć rasizmem, ohydą i podłością.
Jak wtedy, gdy artyści i pisarze tworzyli nowe dzieła, wpychając knebel torturowanej Polsce.
Błotniak z Bronnej Góry - 08.05.09 12:25
WYPIS Z KARTY CHOROBY
Problem stosowania prostackiej cenzury, który tak jaskrawie wystąpił w teatralnym bufecie, jest niestety tylko jedną z chorób nękających internetowe zgromadzenia. Do drugiej, także śmiertelnej choroby, zaliczyłbym pospolite paplanie i językowe niechlujstwo. Trzecią zaś trapiącą przypadłością, jest nędzny żywot wszelkiej maści prowokatorów i psychopatów. Jeśli do tej karty chorobowej będziemy starali się dopisać sposoby leczenia, to tak długiego opisu nikt zapewne nie będzie chciał przeczytać. Nie znaczy to jednak, że stan jest beznadziejny, bowiem można pokusić się o sformułowanie kilku zasad, brzmiących niemalże jak instrukcja obsługi.
Ja sam zostałem ocenzurowany kilka razy, ale na co dzień mam na karku zawodowe weszki, usiłujące strącić mnie w niebyt. Katalog stosowanych przez weszki metod, może być zajmującą lekturą przy piwie.
Na zakończenie przypomnę, za co zostałem niegdyś błyskawicznie zabanowany.
Otóż miałem taką wredną śmiałość, że zacytowałem słowa kompozytora Krzysztofa Pendereckiego o generale Jaruzelskim, cyt: "Znam generała i wiem, że to uczciwy człowiek." Przysięgam, że mój komentarz był bardzo wstrzemięźliwy. Zdarzył się ten zastanawiający "lapsus" na "Wirtualnej Polonii".
Kto chce, niech wierzy!
Artur Senekowski - 08.05.09 9:16
,,Posty i wątki łamiące prawo lub naruszające zasady Netykiety (wulgarne, niosące treści rasistowskie itp.) można zgłaszać do moderacji za pomocą przycisku znajdującego się obok tematu wyświetlanej wiadomości (ikonka kosza).
Dzięki tym zgłoszeniom moderatorzy mogą zareagować na pojawiający się na forum spam.,,
Takiej treści komunikat wisi w bufecie-forum na portalu e-teatr.pl. Cały sęk w tym,że wulgarne i antypolskie nikt nie usuwa,choć są zgłaszane.Niosące treści antyreligijne i notorycznie obrażające osoby duchowne ( poza rabinami) również uchodzą uwadze moderatorów.
Do kogo zatem jest to ,,ostrzeżenie,, i kto może łamać w polskim internecie zasady Netykiety ?
Okazuje się ,że po raz kolejny prawo nie jest jednakowe dla wszystkich.
Artur Senekowski - 07.05.09 8:56
oto wpis jaki się ukazał po owej ,,rzezi,, na portalu teatralnym
po zakneblowaniu kilku forumowiczów pozostali tylko Ci,którzy piszą w stylu,który przypomina rzeczywiście obskurną knajpę niż forum teatralne :
,,Dawno tu nie byłam,poczytałam sobie co nowego na forum i oto poznałam ten jakże mi znajomy styl :
cytuję :
,,Stwierdzenie FAKTU, że wikaremu śmierdzą nogi jest antypolskie i antyreligijne. Bla bla bla... sranie w
banie.ANI RAZ nie stosowałem tu prowokacji. Moje sądy są rzeczywiście takie, jak je przedstawiam.
Kulturalne ble ble pań (płci obojga) o kulturze proponuję uprawiać na spotkaniach z ciekawymi ludźmi -
po różnych klubach i bibliotekach. Piesko - jeden ch**? - Dobrze widzę?W obecnej postaci to miejsce
jest bezpieczne tylko dla takich alfonsów jak Ty, Jesiotr.Urban Z INNEGO POWODU niż JACEK
Kuroń i Michnik jest człowiekiem uczciwym. JEST uczciwy. I to w najtrudniejszy sposób - ze względu
na dzisiejsze warunki i własną przeszłość. (Też uczciwą zresztą). Wytłuc esbeckimi teczkami
wszystkich wrogów prawicowego kolesiostwa - jak muchy wytłuc.Mnie się Temida najbardziej podobała,
kiedy napadła na Adamczyka, że po zagraniu JPII nie doznał wewnętrznej przemiany i udzielił wywiadu
"Playboyowi" - na dodatek w Wielki Piątek.Ojciec Dyrektor ogłosi i emerytki z sześciusetzłotowych
emerytur będą wpłacać na bilety do teatrów dla Temidy. Obsesję to mają czyściciele zgnilizny
moralnej w teatrach. Oni się zaczynają od pasa w górę. A czy ja mówię, że nie ma żydów idiotów?
Żydów kanalii?Żydów produkujących antysemityzm?Ależ są. zamiast episkopatu rządzą prawdziwymi
Polakami żydy i masony. To jasne przecież, prawda?,, [koniec cytatu]
(...)
to tylko wybrane cytaty z postów niejakiego jesiotra, nieusunięte przez moderatorów.
Nie wiem dlaczego , ale mam wrażenie ,że nie wszystkim zależy na wysokim poziomie tego forum
zwłaszcza poziomie lulturalnym jak na forum teatralne przystało. Ale ja pewnie nie mam racji bo to
przecież teraz bufet a w bufecie ,,łacina kuchenna,, i język potoczny są na porządku dziennym.
Nie ma co ,znikam stąd jak pani J.Sz. z TVP. ,,
Marionetka
Błotniak z Bronnej Góry - 06.05.09 6:27
RZEŹNIA W TEATRALNYM BUFECIE
Jak to zwykle bywa, jeden usunięty bezmyślnie kamyczek powoduje kamienną lawinę. To już musiał sam Sanhedryn wydać w tej sprawie odpowiednie polecenie, bo to prawdziwa masakra. Trupy leżą na bufecie z poodcinanymi rezackim narzędziem głowami, a Rezak utytłany krwią ofiar i miazmatami umysłowego zaduchu, wymachuje na oślep swymi łapskami.
Wśród oklaskującej gawiedzi wyróżnia się jeden yntelygęt o mentalności ubowca/czekisty, który wnioskując zawiadomienie prokuratury o przestępstwie myślenia i pisania, nazwał rezackie ofiary "faszyzującymi kreaturami". A i inni machają groźnie swymi paluszkami łapsów... O, zasłużeni dla Polski sędziowie i siepacze wiecznie są żywi...
I to jest właściwa scena Polskiego Teatru.
Artur Senekowski - 05.05.09 11:33
CENZURA PREWENCYJNA W III R.P ISTNIEJE I MA SIĘ CAŁKIEM DOBRZE
---------------------------------------------------------------
Kolejny tekst został wykreślony na forum e -teatr.pl (ob. bufet .pl) i trafił do zsypu .Napisany został jako komentarz po akcji moderatorów,którzy są bardzo czujni jeśli chodzi o pewne treści ; oto wyrzucony tekst w całości :
I znów zatrzęsło na forum i ,,poleciały głowy,,. A raczej wpisy ...po raz kolejny zakneblowano usta kilku forumowiczom za trochę słów prawdy. Prawdy jakże niewygodnej ,nieprzyjemnej i co najważniejsze: prawdy niepoprawnej politycznie.Bo czyż można dziś pisać treści antysemickie ? Nie,nie wolno. Bo kiedy naród żydowski jest obrażany trzeba uderzyć w tego,który obraża z cała siłą. I nie ważne czy będzie to rzecz o zbrodniarzach UB pochodzenia żydowskiego , o komunistach Żydach ,którzy rządzili poprzez terror psychiczny i faktyczny; istotą jest to aby nie pisać o Żydach żle.Każde zdanie napisane w odcieniu negatywnym choćby całe prawdziwe jest i będzie antysemickie.Nie wolno i koniec. Ileż razy codziennie słyszę o złodziejach,którzy chcą wykupić polskie zakłady, o Niemcach oszustach,którzy w hipermarketach zarabiają dla swego kraju zatrudniając Polaków za głodowe pensje -i co ?
Nikt nie mówi i nie pisze o antygermaniżmie ?Ile się mówi o imperialistach amerykańskich i agresorach z US Army w Iraku ale jakoś nikt nie dyskutuje o antyamerykaniżmie.Mało tego -kiedy USA bombardował Irak prezydent Bush był dobrym wujkiem z Ameryki.A co tymczasem dzieje się w naszym kraju ?Na scenach wystawia się sztuki o odcieniu antypolskim , wyśmiewające tradycje i zwyczaje od wieków zakorzenione na naszej ziemi ojczystej łącznie z kulturą chrześcijańską i wiarą.Młodzi literaci piszą książki przepełnione prymitywnym językiem,prostackimi opisami i bez żadnej wartości twórczej ale mimo to zapełniają półki w księgarniach w dziale literatury pięknej (!).Kiedy jednak tylko się powie lub napisze więcej o autorze takiej powieści czy reżyserze spektaklu i co gorsza powie słowo negujące -z miejsca odzywa się jak echo hasło ANTYSEMITYZM.Zastanawiam się dlaczego nikt nie napisze ,że Trylogia z Teatru Starego jest antypolska ? Dlaczego nikt nie protestuje na to,kto dostał w tym roku nagrodę literacką Nike?Dlaczego nikogo nie oburza ten ogólny chaos i bezład w kulturze ,która nie wiadomo w jakim zmierza kierunku, w której dominuje wyuzdanie ,brak moralności,zatwardziały ateizm
czy wręcz nihilizm i prymitywiz
Błotniak z Bronnej Góry - 04.05.09 22:42
JUBILEUSZ
Z okazji dwudziestolecia powstania "Gazety Wyborczej" (czyli "Gazety Ukradzionej Polanom") nie ukażą się żadne reprodukcje moich obrazów, szkice krytyczne o mojej twórczości, tudzież inne moje rozproszone utwory - nie aspirujące bynajmniej do miejsca w literaturze podręcznej.
To ze wszech miar nadprzyrodzone w moim istnieniu zjawisko, zawdzięczam w dużej mierze właśnie Adamowi Michnikowi, tak obficie konsumującemu obecnie własną bibliografię, a którego w przeszłości darzyłem prawdziwą estymą, co sobie dzisiaj poczytuję za własną głupotę.
Wprawdzie na skutek karygodnych zaniedbań udało mi się w minionym dwudziestoleciu psim swędem opublikować w "Twórczości" kilka pozbawionych wszelkiego znaczenia tekstów, ale obwiniam o to bałaganiarstwo Jerzego Lisowskiego, którego w dodatku uwiodła moja trudna miłość do Iwaszkiewicza.
Ten niewybaczalny błąd starał się wszakże, już z pożądanym skutkiem, naprawić jego nastęca.
Jaka szkoda, że nie działał wówczas jeszcze ZAPIS na wytwory mojej karykaturalnej tożsamości, ukryte teraz - jakże podstępnie - za moim uzurpatorskim imieniem, na które mam honor się powoływać.
W istocie - to tylko kwestia smaku!
Artur Senekowski - 04.05.09 11:07
Z okazji dwudziestolecia powstania "Gazety Wyborczej", w piątek 8 maja ukaże się pierwszy tom serii "Dzieła wybrane Adama Michnika" - "Kościół, lewica, dialog". Kolejne tomy redaktora naczelnego GW będą w sprzedaży co tydzień.
Kolekcja "Dzieła wybrane Adama Michnika" obejmuje 7 tomów - "Kościół, lewica, dialog" (w oparciu o wyd. Świata Książki z 1998 r. z przedmową Stefana Kisielewskiego i posłowiem ks. Józefa Tischnera), "Szanse polskiej demokracji" (w oparciu o wyd. londyńskiego Aneksu z 1984 r.), "Polskie pytania" (wg NOWa, 1995), "Diabeł naszego czasu" (wg NOWa, 1995).
Ostatnie trzy tomy serii to - zebrane po raz pierwszy w formie książkowej - pisma rozproszone: komentarze, teksty publicystyczne, eseje i wywiady, publikowane w latach 1983-2009 na łamach prasy polskiej i zagranicznej. Część pierwsza - tom 5. serii, nosi tytuł "Takie czasy..." (obok tekstów zebranych znajdzie się w niej także w całości esej "Takie czasy. Rzecz o kompromisie" wydany po raz pierwszy w 1985 r.); część druga jest zatytułowana "Dwie dekady wolności" (tom 6. serii), a część trzecia - "Wśród mądrych ludzi" (tom 7. serii).
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wybory Prezydenta RP
Prezydenci w krajach deklarujących się jako demokratyczne mają różny zakres obowiązków. Od władzy absolutnej np. na Białorusi po czysto symboliczną np. w Szwajcarii. W naszej Konstytucji mamy...
08.03.10 - 10:12 |
Czytaj więcej


11 Marca 1942 roku
Urodził się Marek Kotański, polski działacz społeczny, twórca Monaru. Zmarł tragicznie w wypadku samochodowym w 2002 roku
11 Marca 1609 roku
Wybuchła wojna polsko-rosyjska 1609-1618