Środa 7 Stycznia 2009r. - 7 dz. roku, Imieniny: Juliana, Lucjana, Walentyny
| Strona główna | | Mapa serwisu
dodano: 23.11.08 - 13:17
Czytano: [280]
Dział: Kworum poetów
Tryptyk wiedeński

Wiedeńczykowi, Edwardowi Duszy, w podzięce za wierną, literacką przyjaźń
wiedeńska ulica latem w południe
pora posiłku i odpoczynku - Mittagspause
pustoszeją secesyjne zaułki śródmieścia
sklepy z konfekcją urzędy muzea cukierenki
na trotuarach przed zamkniętymi sklepami
powiewają beztrosko na metalowych stojakach
pstre ubranka dla dzieci i damskie fatałaszki
ostatni przechodnie znikają
w drzwiach niezliczonych knajpek
serwujących zimne kajzerowskie piwo
i "winer-sznycel" na cały talerz
wszystko co żyje umyka przed skwarem
na zewnątrz pozostaje mieszanina zapachów
pomarańczy fajkowego tytoniu spalin
i świeżo parzonej kawy "Jacobs Monarch"
czasem uderzy w nos piwniczny zaduch
z niedomkniętych kamienic
pamiętających dobrze Franciszka Józefa
mieszkają tam teraz emeryci
i wrzaskliwi gastarbeiterzy tureccy
z kupą dzieciaków i babami w chustkach
rozpalony asfalt - gąbczasta masa
przywiera do buta ilekroć zapomnisz się
i zatrzymasz sekundę dłużej
na ulicy Maria-Hilfe stary człowiek z psem
pochylony nad strumieniem wody
tryskającym z fontanny
szeroko rozstawione nogi mokra koszula
gładko zaczesane siwe włosy
starzec pies i woda
cudownie orzeźwiające krople
prosto z alpejskich źródeł
za które nie trzeba płacić
stary człowiek ociera wierzchem dłoni pot z czoła
a jego czworonożny towarzysz
chłepcze wodę z szybko rosnącej kałuży
2.
po obiedzie Wiedeń odpoczywa w ciszy
z wybiciem trzeciej żaluzje znów idą w górę
jadę z dziećmi do parku przy Karlsplatz
gdzie swe barokowe kolumny wypina dumnie
fasada kościoła św.Karola Boromeusza
jest też fontanna z ogromną sadzawką
w której chlapią się maluchy
starsi chłopcy sterują po wodzie żaglówkami
"Ich bin Pole" melduje nagle jeden z moich synów
zagadującej go Austriaczce z małym dzieckiem
"meine Name ist Mieszko" - "ich bin Pole"
powtarza pokazując na siebie paluszkiem
rozhasana dzieciarnia wrzeszczy na cały plac
aż echo idzie od Boromeuszowych kolumn
dzieci nawołują się po imieniu do zabawy
i szaleją dookoła fontanny
siedzę niedaleko na ławce z gazetą w ręku
i słucham
jak w powodzi twardych niemieckich słów
raz po raz wzbija się w niebo
wesoło wykrzykiwane
imię polskiego księcia
3.
gdy o zmroku wracamy do domu
smagli chłopcy sprzedają gazety
przy wejściach do kolejki podziemnej
i na przystankach tramwajowych
cesarski "Kronen Zeitung" i "Kurier"
leżą w oddzielnie ułożonych kupkach
ludzie w biegu rzucają piątkę i pędzą dalej
nazywa się to "kupować gazetę u Murzynka"
niech sobie chłopak zarobi
o nie - wiedeńczycy nie są rasistami
ale też nie mieliby nic przeciwko temu
gdyby wszystkie Murzynki wróciły do siebie
w tym mieście parę lat temu był mój dom
dwuizbowy pokój z kuchnią
bez łazienki i ogrzewania
ze wspólną ubikacją na korytarzu
tak zwane "Zimmer-Kuche-Wohnung"
kto wynajmie takie mieszkanie
w stęchłej stuletniej kamienicy
za trzy tysiące miesięcznie
z kaucją dziewięć tysięcy i pół
chętnych nie brak nigdy
złoty interes dla właścicieli domów
w końcu trzeba gdzieś spać
Wiedeń - miasto muzyki i miłości
ma swoje perły i swoje liszaje
co ja tu właściwie robię
pytanie z tej samej serii
pytań bez odpowiedzi
żebyś nie wiem jak się bronił zapierał nogami
one i tak cię dopadną
i pewnego dnia unicestwią
i naraz czujesz jak jakaś tęsknota
za widokiem paru mew
kreślących ósemki po niebie
ćmi gdzieś na dnie duszy
jak bolący ząb.
Mirosława Kruszewska
(Wiedeń, 1986)
Zygmunt Jan Prusiński - 23.12.08 9:47
EROTYK... Z MORZEM
Lilka ! Mam kuzynkę z Kutna - mieszka od lat w Szczecinie, ma na imię Lilka.
Ale do Ciebie niewiasto, przecie inteligentną jesteś, to widać, zapraszam Cię do Ustki. Zamoczysz w moim towarzystwie swoje stopy w morzu. Będę w trakcie tego "zaprzysiężenia" Twoich Stóp z Morzem, pisał erotyki.
Propozycja piękna i, szlachetna.
Świątecznie Pozdrawiam -
Zygmunt Jan Prusiński
Ustka. 23.12.2008 r.
Lilka - 19.12.08 23:41
Miałam rację. To jest żart. Gratuluje konceptu, rozbawiliście mnie państwo do łez.
Zygmunt Jan Prusiński - 19.12.08 6:44
Krótkia forma literacka, nie mylić z haiku
Zygmunt Jan Prusiński
* * *
Obezwładniona
trochę wrzuciła trucizny
spadła na dywan
* * *
Prawdziwa czy nieprawdziwa
a za oknem śpiewają
nigdy nie wierz kobiecie
* * *
Spada z wodospadu
śni się jej olbrzymi
a tu pestka od śliwki
* * *
Chyba świąteczna
lilia biała dla Lilii
od kochasia
* * *
Lilka nie bęłkocz
wracaj do łóżka
mąż czeka
19.12.2008 - Ustka
Lilka - 18.12.08 1:33
Ale to jest chyba jakieś nieporozumienie, prawda? Prosze potwierdzić, że to tylko taki żart - i utwór i komentarze pod nim?
Lilka - 18.12.08 1:27
O Matko, a coż to za brednie?
Mirosława Kruszewska - 05.12.08 22:06
Ja też Cię kocham Poeto!
Myślę, że poeci powinni się kochać i wspierać wzajemnie.
Wtedy byłoby nam łatwiej znosić przeciwności losu.
Ze swej strony, pragnę Cię przeprosić za to, że nie zawsze
jestem miła dla Ciebie na netcie. I że wtrącam swoje trzy grosze
do Twoich wierszy. Nie jest to miłe dla żadnego poety. Wiem.
m.kruszewska
Seattle
Zygmunt Jan Prusiński - 05.12.08 9:42
DO POETKI EMIGRACYJNEJ...
Najlepszy "winerschnyzel" jest przy ulicy Maria-Hilfe-Strasse, boczna uliczka zaczynająca się od literki "N". Mała restauracja, taki wydłużony "szczurek" .Tam często przychodziłem. Dają takiego kotleta schabowego, grubość 3 centymetry a obręb jego to 30-35 centymetrów. No nie dasz rady człowieku zjeść... najczęściej prosisz kelnera, mówiąc do niego że masz pieska w domu, a on chętnie przynosi specjalny papier. Choć wielu psów w domu nie ma. Tak jak i ja psa w Wiedniu nie miałem.
Poetka emigracyjna Mirosława Maria Kruszewska ma zdolność obrazowania w poezji. To ważne. Na przykład:
"starzec pies i woda
cudownie orzeźwiające krople
prosto z alpejskich żródeł
za które nie trzeba płacić"
czy ta świeża metafora: "rosnącej kałuży", to jest dowód na to, iż Poetka M.M. jest artystką wysokiego lotu. No weź znawco Poezji wiersz tow. Szymborskiej Wisławy, (pierwszy lepszy) i przyrównaj choćby do tego wiersza, "Tryptyka wiedeńskiego".
I dalej: "Wiedeń (...)
ma swoje perły i swoje liszaje".
Znam to miasto. Mieszkałem w nim 12 lat: Wiedner Haupstrasse, tam pisałem w tym M-3, wiersze emigracyjne. Dlatego te podane strawy w treści przez autorkę Kruszewską są mi bliskie. I ONA jest mi bliska, choć nigdy w Wiedniu nie spotkaliśmy się. To nie do wiary...
Pozdrawiam Cię Poetko - a za te Wiersze... Kocham Cię !!!
Zygmunt Jan Prusiński
Ustka. 5 Grudnia 2008 r.
Adam Odrowaz-Pieniazek - 03.12.08 1:46
Mam pytanie: Dlaczego poeci emigracyjni nie pisza juz takich pieknych i gleboko przemyslanych wierszy? Czy to znaczy, ze mamy tylko jedna poetke emigracyjna, ktora potrafi tak pisac?
Dajecie nagrody poetyckie roznym grafomanom i finansujecie ich belkotliwe ksiazki. Dlaczego nie propagujemy ludzi, ktorzy maja cos do powiedzenia?
Dlaczego nie wydajemy ich ksiazek?
Gdzie sa Ci wielcy polonijni sponsorzy, ktorzy tak krzycza, ze wspomagaja polska literature emigracyjna?
A gdzie jest polskie Ministerstwo Kultury i Sztuki?
Dlaczego tacy poeci, jak pani Kruszewska, sa odstawiani na boczny tor?
Czy dlatego, ze sa za bardzo patriotyczni i maja wlasny glos?
Adam Odrowaz-Pieniazek
profesor emeritus
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Podnieś rękę boże dziecię
Podnieś rękę, co w świat wniosła, bożą jednię z Boga światem By nam siła ducha wzrosła, niechaj każdy ciebie spotka Niechaj każdy cię zobaczy...
25.12.08 - 21:32 |
Czytaj więcej


07 Stycznia 1795 roku
Ostatni król Polski Stanisław August Poniatowski został wywieziony na zesłanie do Grodna.
07 Stycznia 1502 roku
Urodził się Grzegorz XIII, papież, inicjator reformy kalendarza (zm. 1585)