Środa 7 Stycznia 2009r. - 6 dz. roku, Imieniny: Juliana, Lucjana, Walentyny
| Strona główna | | Mapa serwisu
dodano: 21.11.08 - 19:40
Czytano: [410]
Dział: W kręgu wydarzeń
Co Berlin każe, Tusk musi
Niedawno we Frankfurcie nad Menem Donald Tusk spotkał się z Jean-Claude'em Trichetem - szefem Europejskiego Banku Centralnego. Zanim doszło do tego spotkania, Tusk grzmiał, że nie jest kwestią to, czy Jarosław Kaczyński zgodzi się i pomoże zmienić Konstytucję, bo tak naprawdę ta decyzja zapadnie w trójkącie Polska - Komisja Europejska - Europejski Bank Centralny”.
Co prawda, artykuł 4. Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej mówi, że władza zwierzchnia w Polsce należy do narodu, a nie do Komisji Europejskiej, czy Europejskiego Banku Centralnego, ale kogo to obchodzi, bo przecież wiadomo ile tam jest głupot napisanych! Choćby artykuł 19. mówi, że „Rzeczpospolita Polska specjalną opieką otacza weteranów walk o niepodległość, zwłaszcza inwalidów wojennych”, a tak naprawdę otacza opieką ubeków, esbeków, oficerów WP z okresu komuny, staruszków z GL i AL.
Tym bardziej, gdy tak postanowi trójkąt Berlin - Bruksela – Frankfurt nad Menem, to kogo obchodzi jakaś książeczka, którą kancelaria Aleksandra Kwaśniewskiego w swoim czasie rozsyłała ludziom do domów, tłumacząc jednocześnie, że to, co tam nabazgrano jest bardzo ważne. Inny etap i inne priorytety obowiązują, a ta Konstytucja, to przecież tylko po to, żeby ładnie wyglądało.
Szef Europejskiego Banku Centralnego polecił szefowi polskiego rządu, aby nad Wisłą w sprawie wprowadzenia euro w Polsce zapanował konsensus, umożliwiający zmianę konstytucji, co z kolei umożliwi pozbycie się złotówki.
Nie minęło wiele czasu, aż Tusk podkulił ogon, zaczął umizgi do Jarosława Kaczyńskiego, a nawet odwiedził, dotąd ledwie tolerowanego, Sławomira Skrzypka szefa Narodowego Banku Polski. „Wejście do strefy euro wymaga szerokiego porozumienia społecznego i politycznego. Ten projekt nie może być narażony na polityczne perturbacje, czy sabotaż” – oświadczył premier. Brzmi to jakby się bał, że jeśli nie podoła temu zadaniu, to straci stołek, a ośrodek decyzyjny w Berlinie postawi na kogoś innego. Teraz nie grozi Syberia i uszatka, ale pewnie Tusk, już jako prezydent chciałby raz jeszcze pojechać, za pieniądze podatników, do Peru i pochodzić sobie w głupiej czapce. A że język nawiązuje do stylistyki stalinizmu, pewnie już blisko do rzucenia przez rząd hasła o wzmożeniu czujności rewolucyjnej. Pytanie tylko kto będzie winny, jeśli operacja wprowadzenia euro nie powiedzie się, Kaczyński, który nie da się namówić na zmiany w konstytucji umożliwiające pozbycie się złotówki, czy naród, który nie dorósł do demokracji. Zresztą to i tak nie jest ważne, tak albo inaczej euro nad Wisłą zostanie wprowadzone, jak to się mówi, pieniądze już zostały wzięte.
Trudno się dziwić tak nagłej zmianie stosunku premiera do opozycji spod znaku Prawa i Sprawiedliwości, bo skoro dostał rozkaz, to go wykonuje. Gdyby mu w Berlinie albo w Brukseli kazali chodzić na rękach, skakać na zadnich nogach, szczekać, albo nawet robić pod siebie to pewnie takie polecenie też by wykonał. To nic, że ktoś mógłby pomyśleć, że jest troszkę psychiczny, przecież szef MON – Bogdan Klich, jest podobno psychiatrą. Telewizja informowała, że w jakimś mieście psychiatrzy za parę groszy członkom mafii wystawiali zaświadczenie o ich przypadłościach psychicznych. Minister Klich pewnie nie zawahałby się wypisać świstek mówiący, że premier jest zdrowy.
A swoją drogą biedny ten Tusk, jeździć tak po rozkazy, spotykać się z takim zagrożeniem dla demokracji, jak Kaczyński i takim niekompetentnym osobnikiem, jak Skrzypek, poskromić ujadanie posła Stefana Niesiołowskiego!
Ile to się człowiek narobi, żeby pozbawić Polskę własnej waluty - kolejnego atrybutu suwerennego państwa. Żeby tak gorliwie znosił utrudnienia dla przedsiębiorców… ale widać takiego rozkazu z Berlina nie dostał.
MICHAŁ PLUTA
Lubomir - 26.11.08 19:48
Fioletowa władza?. Władza wybrana głosami fioletowych lumpów i kryminalistów, to jedynie kiepska atrapa władzy. Nieśmiertelny duch polskiego narodu, sam musi zabiegać o przyszłość Państwa. Obywatele dzień po dniu budują siłę państwowego organizmu. Polityczni aktorzy wykonują tylko idiotyczne fikołki. Tylko dlaczego za to biorą tak gigantyczną zapłatę, w porównianiu z dochodami obywateli?.
warszawiacy - 25.11.08 21:09
Kto chciał być premierem powinien pomyśleć czy podoła,jeśli nie jest zdolny pełnić odpowiedzialnej polskiej funkcji może wymyśleć rezygnację .Lepiej póżno niż wcale.Obiecane cuda zamieniają się w kompromitację ,głupie polskie goje mądrzeją .A nuż zorganizują obronę Polski,na którą wszyscy mają chęć ,i co wtedy?Trzeba wiać do swojej Ojczyzny póki pora.Czy Berlin pozwoli? ,Targowica była tak przygotowana.Trzeba zapytać Israel o ostatnie zdanie ,póki nie zabiorą paszportu ,do Peru też daleko.
niedźwiadek - 25.11.08 4:46
Nie czas na wieszanie - nie te czasy. A szkoda. Polityczni aferzyści moszczą
tu nad Wisłą legowisko naszym zawziętym wrogom.
Marian - 22.11.08 12:16
Polska złotówka to ostatni już filar naszej suwerenności. I co by nie mówili ekonomiści korzystnego o wspólnej walucie, jedno jest pewne, po likwidacji polskiej złotówki i podpisaniu przez prezydenta eurokonstytucji, to już tylko rewolucja będzie mogła przywrócić państwowość między Odrą a Bugiem.
Dlatego bądźmy mądrzy przed szkodą, nie wolno nam zapomnieć o milionach ofiar i morzu polskiej krwi przelanej na wszystkich kontynentach, by odzyskać swoje państwo.
W 1792 roku też spora część Polaków myślała że dobrze robi, skończyło się jak wiemy tragicznie.
Wystarczy już tych doświadczeń, dość głupoty, pokazać judaszy i sprzedawczyków - tłumaczyć, tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć!
Ryziel - 22.11.08 11:43
Tusk i jego ludzie to internacjonalisci .Oni nie umieją zyć w suwerennym panstwie polskim ,jak nie kołchoz ZSRR to kołchoz UE.Oni nam Polakom pokaża gdzie raki zimują
Lubomir - 21.11.08 20:58
Przykre ale prawdziwe. Jedno z wewnętrznych pism SS nosiło tytuł 'Europa'. Podbijanie Europy Niemcy mają we krwi. Poprzez stare związki z niemczyzną, usiłują rekonstruować swoją obecność, poza obecnym terytorium. Wychodzą im naprzeciw wazeliniarze wszelkich odcieni. Ekstremalnym zachowaniem bylo lizusostwo notabli Gdańska, przyznających weteranowi Waffen--SS, Guenterowi Grassowi - honorowe obywatelstwo polskiego miasta Gdańsk. To pełzająca rehabilitacja hitleryzmu. Rehabilitacja ludzi, którzy fotografowali się niegdyś pod transparentem ze słowami Hitlera: 'Danzig ist eine Deutsche Stadt und will zu Deutschland' {Gdańsk jest miastem niemieckim i pragnie się dołączyć do Niemiec}. Jakoś trudno włodarzom Gdańska wypromować polskich tytanów pióra lub chociażby stworzyć im warunki do pracy twórczej, w królewskim mieście, w historycznej stolicy Prus Królewskich. Ale pewnie tacy świadomi Polacy nie dopuściliby do zamiany na Miejskim Ratuszu 'Roty' - na arcyniemiecki hymn 'Oda do radości'...Ten antypolski skandal wciąz czeka na finał. Jego autorzy nie zasługują na miano Polaków. Tym bardziej nie zasługują by reprezentować Polaków w jakichkolwiek władzach.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Drogie sprzątanie
W zasadzie nie jest dla nikogo tajemnicą, że wybory parlamentarne kosztują i to nie mało. A, że w Polsce od początku III RP jest tak, że co wybory, to „nowa” ekipa (partia) dochodzi do władzy i czyści...
02.01.09 - 12:39 |
Czytaj więcej


07 Stycznia 1789 roku
Jerzy Waszyngton został wybrany pierwszym prezydentem Stanów Zjednoczonych.
07 Stycznia 1882 roku
Zmarł Ignacy Łukasiewicz, polski wynalazca, konstruktor lampy naftowej, pionier przemysłu naftowego (ur. 1822)