Środa 19 Listopada 2008r. - 324 dz. roku, Imieniny: Elżbiety, Faustyny, Pawła
| Strona główna | | Mapa serwisu
dodano: 15.08.08 - 10:38
Czytano: [626]
Dział: W kręgu wydarzeń
Niepojęci prezydenci
Rocznicowe obchody Powstania Warszawskiego przebiegały w cieniu skandalu, związanego z osobą Hanny Gronkiewicz-Waltz - prezydenta m.st. Warszawy, która uczestnictwem w nich uznaje martyrologię Powstańców Warszawskich, w odróżnieniu od uporczywego nieuznawania martyrologii tych Warszawiaków, którzy zostali wymordowani w obozie koncentracyjnym w centrum Warszawy - Konzentrationslager-Warschau.
Hanna Gronkiewicz-Waltz stara się ukryć i wymazać z pamięci Polaków prawdę o nich przez blokowanie budowy pomnika, uświęcającego ofiary i miejsce kaźni. Chodzi w tym wypadku o nieuzasadnione wstrzymywanie przez panią prezydent pozwolenia na budowę pomnika, który z jednej strony byłby panteonem Miasta Nieujarzmionego Warszawy, lecz także symbolicznym grobem ofiar – przewyższających swą liczebnością liczbę ofiar Powstania Warszawskiego. Ofiar, które przez 65 lat nie doczekały się swojego symbolicznego grobu.
Zakazana umarłym mogiła
Wzbranianie w takim przypadku przez prezydenta stolicy budowy pomnika jest hańbą i przestępstwem równym zakazowi pochówku. Jest stawaniem po stronie oprawców; jest sprzyjaniem, aby zbrodnia została w niepamięć zatarta. Jest wreszcie drwiną z Polaków przez osobę wybraną przez nich do zaszczytnej lecz jednak do służby.
Znamienne, że tak jak ludobójstwo niemieckie było wprzęgnięte w realizację planu zagospodarowania przestrzennego terenu (plan Pabsta) tak dla odmiany - współcześnie, uprawnienia prezydenta miasta do kształtowania zagospodarowania przestrzennego wykorzystywane są do wynaradawiania Polaków. Tymczasem naród wraz z utratą swojej tożsamości – na którą składa się między innymi świadomość historyczna – ginie.
Dla przypomnienia: urbanistyczny plan Pabsta zakładał całkowitą likwidację („rozbiórkę”) stolicy Polski i wybudowanie na tym miejscu „Nowego niemieckiego miasta Warszawa" (niem. Die neue Deutsche Stadt Warschau). Planowano pozostawienie przy życiu jedynie kilkadziesięciu tysięcy warszawiaków w obozie na Pradze do wykorzystania ich w pracy niewolniczej dla Niemców. Realizacji tego planu w zakresie redukcji liczby mieszkańców służył właśnie KL Warschau.
Honor Prezydenta Polski
W skandal braku pomnika ofiar ludobójstwa niemieckiego zamieszany jest również Lech Kaczyński, jako prezydent Polski. Jego wina polega na niedotrzymaniu obietnicy wyborczej wybudowania pomnika – równoważnej w tym wypadku z niedotrzymaniem słowa honoru, danego narodowi przed kamerami TV Trwam, przez osobę pełniącą wówczas funkcję Prezydenta Warszawy.
Jako wyborcy, którzy przekonali się, że obietnic prezydenta Lecha Kaczyńskiego nie można traktować poważnie – mamy prawo czuć się zawiedzeni. Podobno z treści listu pani Hanny Gronkiewicz-Waltz do prezydenta wynika, że to niejako pan Lech Kaczyński wolę wydania pozwolenia na budowę pomnika zarezerwował dla siebie... Można też domniemywać, że prezydent rzekomo odrodzonej Polski, taką wolę i moc sprawczą - szczególnie, gdy związana jest z jego honorem - powinien posiadać.
Znany jest przypadek Alfreda Bilka - ostatniego polskiego wojewody Lwowa, który w 1939 r. nie mogąc spełnić obietnicy pozostania z mieszkańcami w okupowanym mieście - nawet nie ze swojej winy bo w skutek otrzymania od premiera polecenia wyjechania do Kut – popełnił samobójstwo z powodu niedotrzymania danego słowa honoru. Dzisiaj już honor staje się nieważny, jak widać na przykładzie prezydenta RP.
Prowokacja IPN-u?
Już ponad rok - pod nadzorem komitetu budowy pomnika KL Warschau - prowadzona jest akcja protestacyjno-informacyjna, mająca na celu przełamanie antypolonizmu pani Hanny Gronkiewicz-Waltz. Trzeba tu wspomnieć, że decyzję budowy pomnika podjął Sejm Polski uchwałą jeszcze w 2001 roku. Tymczasem na skutek kieresowego IPN – sabotującego sprawę obozu koncentracyjnego KL Warschau – pomnik za czasów Lecha Kaczyńskiego, jako prezydenta Warszawy nie powstał.
Zielone światło w sprawie jego budowy zostało zapalone wraz z nadejściem prezesa Kurtyki i jego orzeczenia w sprawie Koncentrationslager oraz opinii zespołu ekspertów spośród najlepszych polskich historyków. I oto w momencie, kiedy wydawałoby się, że wieloletni wysiłek sędzi niezłomnej – pani Marii Trzcińskiej – w ujawnianiu prawdy o zabijanej stolicy Polski nie może być powstrzymany nieodgadnionym uporem pani prezydent, wybucha niemiecka bomba, czy może raczej żydowski niewypał.
Pani Hannie Gronkiewicz-Waltz, która zamiast trafić przed komisję sejmową (niż na prezydenta stolicy) za nadzór nad prywatyzacją Polski – przychodzi z odsieczą niejaki pan Kopka z IPN. Pan Kopka w sali muzeum Powstania Warszawskiego, zwanej imieniem niegdysiejszego zarządcy mienia pożydowskiego w wojennej Polsce – prezentuje książkę „podważającą” ustalenia sędzi Marii Trzcińskiej. Można już teraz zrozumieć, na cóż czekała „pierwsza warszawianka”, która tak naprawdę pochodzi z importu.
Inne pomnikowe trudności
Jakoś tak dziwnie się składa, że i inne polskie pomniki mają również kłopoty z pozwoleniem na budowę w stolicy. Mam tu na myśli pomnik ofiar banderowskich. Tym razem chodzi o 120 tysięcy ofiar polskich i 80 tysięcy ukraińskich (wg.Poliszczuka). A podobno już OUN-Upowcy wznoszą w Polsce pomniki nawet bez pozwolenia.
Co do innych mordów na Polakach, to trudno liczyć na pomniki ofiar, gdyż ich oprawcy nie stanowią zainteresowania organów, powołanych do ścigania zbrodni. Jako przykład wymienię Borne Sulinowo (Koszalińskie). Do niedawna były to tereny niedostępne - zajęte przez Armię Sowiecką. Tymczasem jest to miejsce związane ze zbrodniami NKWD-UB i działalnością ojca byłego prezydenta Kwaśniewskiego. Mogą tam być mogiły kryjące 12 – 15 tysięcy polskich ofiar. Pewien polski emigrant z Kanady, po wysłuchaniu zwierzeń na ten temat byłego NKWD-zisty, złożył raport do IPN, prokuratury i polskiego rządu. Przyszła odmowa wszczęcia śledztwa (bez uzasadnienia) tylko z prokuratury gdańskiej. Czyżby były prezydent Kwaśniewski ze względu na swojego ojca miał wciąż jakieś wpływy?
Kiedy pomników brakuje...
Zaraz po powstaniu Telewizji Trwam, w programie z udziałem sędzi Marii Trzcińskiej – prezentującym badania nad Konzentrationslager-Warschau – biorący w nim udział historyk Leszek Żebrowski stwierdził, że jeśli pojawiają się białe plamy w historii, to zapełniane są zawsze przez innych. Można to zjawisko doskonale prześledzić właśnie na zabijanej stolicy Polski.
Pewien samozwańczy profesor, zwolniony niegdyś z Oświęcimia – jak sam powiada, z powodu słabego stanu zdrowia – dał się poznać współcześnie z niewybrednych ataków na rząd polski. Za przeproszenie Niemców – analogiczne do przeprosin Żydów przez Kwaśniewskiego i zaniżenie niemieckiego ludobójstwa na Polakach – odznaczony został niemieckim orderem Stresemana. Będąc w Komitecie Opieki nad Auschwitz – uczestniczył w kłamstwie oświęcimskim – zaniżającym liczbę ofiar tego obozu z kilku milionów do jednego. Chodzi tu głównie o pomordowanych Żydów bo to oni właśnie szli prosto z rampy do komory gazowej bez ewidencji. Idąc dalej w odwdzięczaniu się niemieckim dobroczyńcom – walczył również przeciwko uznaniu ludobójczej działalności KL Warschau.
Działalność tego koncentracyjnego obozu, składającego się z pięciu lagrów rozrzuconych po terenie Warszawy – o którym jest mowa nawet w zeznaniach norymberskich i ofiarach rzędu 200 tysięcy – stara się ograniczyć wyłącznie do lagru na terenie byłego żydowskiego getta. Mowa tu o panu Bartoszewskim, który po wielu kompromitacjach autorytetem nie jest poważnym. Lecz oto z pomocą „profesorowi” przychodzi niejaki doktor Kopka wydaniem książki – ograniczającej działalność KL Warschau właśnie na wzór Bartoszewskiego – niemal wyłącznie do Żydów i terenu getta. Liczbę ofiar zaniża przy tym bez uzasadnienia do 20 tysięcy, a więc dziesięciokrotnie.
Doktor Kopka w swojej książce pt. „Koncentrationslager Warschau – historia i następstwa” nie odnosi się do podstawowych dowodów zgromadzonych przez sędzię niezłomną Marię Trzcińską takich jak mapa Hoessa, jak zeznania norymberskie i wiele, wiele innych, lecz w zamian cytuje obszernie infantylne opowiastki Bartoszewskiego o dzielnych panienkach. Wstawia cytaty z żydowskich periodyków dotyczących polskiego antysemityzmu, którego bestialskim przejawem miało być mordowanie Żydów w czasie Powstania Warszawskiego, a więc na nowo odgrzewa stare kotlety Cichego z Wyborczej.
W konkluzji zaprzecza nie tylko ustaleniom sędzi Marii Trzcińskiej lecz w ogóle polskiej martyrologii i niemieckiemu ludobójstwu Polaków stwierdzajac, że Niemcy nie były „ w stanie realizować planu równoczesnej zagłady fizycznej dwóch narodów – Polaków i Żydów (...) odkładając tym samym na czas nieokreślony decyzję co do przyszłego losu Słowian, w tym Polaków.” (sic!)
** ** **
Nie sposób odgadnąć jak dlugo przyjdzie nam czekać, aż idiotyzmy pana Kopki – wydane okazale za państwowe pieniądze z piękną pieczęcią okrągłą Instytutu Pamięci Narodowej – zmierzą się z dowodami zawartymi w skromnym autorskim wydaniu pani Marii Trzcińskiej.
Nieporównywalna była już sama promocja książki Kopki, z przemówieniem wygłoszonym w imieniu Hanny Gronkiewicz-Waltz. Tej samej, która była u manifestujących pielęgniarek, ale już u manifestujących w sprawie pomnika KL Warschau nie była. Nie było też widać pani prezydent przy zakopywaniu aktu erekcyjnego pod budowę tegoż pomnika na skwerze im. Alojzego Pawełki. Natomiast przy wkopywaniu kamienia węgielnego pod budowę muzeum żydowskiego była nie tylko Prezydent Warszawy, lecz również i Prezydent Polski.
Z największym podziwem obserwowałem kiedyś, jak kamery telewizyjne na jubileuszowym wystąpieniu kabaretu Jana Pietrzaka pokazywały Hannę Gronkiewicz-Waltz. Była wyprężona na baczność i śpiewała razem z innymi, „żeby Polska była Polską”. Jednak dopiero teraz do mnie dotarło, że przecież było to w kabarecie...
Wojciech Kozłowski
Konrad - 02.09.08 12:44
W bardzo brzydkiej a jakze niebezpiecznej dla narodu polskiego ,polskiej rzeczywistosci,antypolacy ,a wsrod nich Gronkiewicz Walz ,zajmuje znaczaca pozycje.
Bez odpowiedniego wyksztalcenia byla Prezesem NBP,teraz jest prezydentem W-wy dla tych sil ,ktorym pamiec narodowa i prawdziwa historia Polski przeszkadza.Wielka oredowniczka rozowego salonu Michnika ,Kuronia ,Urbana a wiec ludzi z komuny jesli nie powiedziec zydokomuny.
Wszystko co polskie nalezy zapomniec,wszystko co zydowskie jest wspaniale.
Mysle jednak ze pomniki powstana i mlode pokolenie dowie sie prawdy i odsunie tych skompromitowanych ,sprzedajnych pseudo-polakow.
Marian - 24.08.08 19:42
Młodzi (wiecznie) warszawscy patrioci, którzy oddali swoje życie za wolność swojej ojczyzny przegrali bitwę ale wojnę wygrali. Dziś mieszkańcy Warszawy to w 70% przyjezdni. Jak tacy ludzie, którzy nie czują więzi z tą ziemią mają zrozumieć, że upamiętnienie ICH heroicznej walki to konieczność. I jeszcze niektórzy, niby mieszkańcy, wychowani na Kole polemizują i wątpią czy aby na pewno zasłużyli na pomnik. Niebywałe.
Lubomir - 22.08.08 10:14
Naród to potężny ruch społeczny. W demokracji bezpośredniej naród ma wielką rolę do odegrania. Wybieralni prezydenci nie są żadną nietykalną kastą, żadnymi oligarchami, baronami, czy baronessami. Są wyłącznie dyspozycyjnymi sługami narodu, dyspozycyjnymi urzędnikami państwa. Kto tego nie rozumie pretenduje do miana bufona, imbecyla lub satrapy. Głos ludu zawsze był najważniejszy, był równoznaczny z głosem samego Boga. Nieuznawanie czy marginalizowanie Boga nie rozwiązuje problemu, jedynie potęguje go. Oczywiście, że nieudacznikom mogą mylić się nawet stolice. Mogą mylić się również religie. Iluż było już takich, którzy składali w Berlinie lub Tel Awiwie - donosy na Polskę?. Iluż było takich co upowszechniali pogańskiego boga lekarzy Eskulapa, syna Apolla i nimfy Koronis, a wypowiadali totalną wojnę krzyżowi i w miejscach gdzie chrześcijanin zdejmuje nakrycie glowy, ubierali czapkę-symbol obcego boga?. Tacy antypolacy nie prowadzą polskiej polityki historycznej, nie pielęgnują narodowej pamięci historycznej, oni niszczą to wszystko. To normalni grandziarze i szkodnicy. Polskie pomniki wywołują jedynie grymasy niezadowolenia na ich teatralno-filmowych maskach. Jednak demokracja bezpośrednia potrafi sciągać z piedestałów nawet bufonów, imbecyli i satrapów. To ustrój wyrównywania poziomów, a nie budowania latynoskich przepaści. Feudalizm, latynoski latyfundyzm czy żydowski oligarchizm nie ma tu szans na dłuższe istnienie.
Warszawiacy - 19.08.08 0:41
Polacy i warszawiacy żadają utrwalenia pamięci Ofiar Patriotów ,którzy zginęli za wolność Polski i Polaków.Jeśli stawia się pomniki ludziom,którzy niszczyli Polaków,to dlaczego pp prezydenci sprzeciwiają się woli Narodu ,przez który zostali wybrani? .Czyżbyśmy tak się pomylili ,wierząc obietnicom kandydatów na zaszczytne stanowiska ?A gdzie słowa przysięgi służenia Polsce i Polakom? Wolę NARODU trzeba spełnić ,gdyż kara nad głowami winnych.Bohaterowie z KL Warshau ,Wołynia i innych miejsc męczeństwa muszą mieć swoje pomniki ,które utrwalą ich zasługi i pamięć.Do tego zobowiązuje nas historia.Kto nie pamięta o przeszłości ten nie godzien jest przyszłości .
Lubomir - 17.08.08 21:39
To co powiedział 'Double Entendre' całkowicie zgadza się z opinią lansowaną przez Jakuba Bermana i m.in. Marka Borowskiego. Pierwszy znał powojenne dzieje byłego KL, ponieważ osobiście nadzorował przebywająch tam polskich patriotów. Drugi do dzisiaj czerpie profity z tamtej, haniebnej pozycji wujka, głównego UB-ka.
Double Entendre - 17.08.08 13:52
Mniej emocji prosze. Wychowalem sie na Kole, w okresie 1938-1978 byl jeden proboszcz w kosciele Sw. Jozefa, 700 metrow od miejsca w ktorym mial byc oboz i proboszcz, zwiazany z AK zreszta, nic nie mowil o rzekomym obozie, a w ogole w lesie mieli konspiracyjne cwiczenia harcerze. Wystawienie pomnika by sie potem okazalo, ze miejsce niewlasciwe, to by byla wielka wpadka.
Lubomir - 16.08.08 16:47
Czołowi antysemici?. Prywatyzatorzy-złodzieje i ci którzy wciąż podżegują do grabieży narodowego majątku Polaków, zasługują na miano największych antysemitów. To przecież jeden z największych semitów, jeden z największych biblijnych Żydów - Mojżesz, zapisał na kamiennych tablicach, stanowiących fundament cywilizacji ogólnoludzkiej - 'Nie kradnij!'. Balcerowicz i cała jego złodziejska kontrabanda, zaszydzili sobie z Siódmego Przykazania Boskiego Dekalogu. Jak najprymitywniejsi zbójcy dokonali bezprzykładnej, barbarzyńskiej kradzieży wielopokoleniowego dorobku Polaków. Główny ideolog zlodziejstwa wciąż liczy na pomnik w Polsce. Popiera go przecież cała swołocz z przedsiębiorstwa 'Likwidacja Polski', ci mali, średni i wielcy złodzieje, którym polski Pol Pot zapewnił ideologiczny parasol ochronny. Niejeden raz renegat omyłkowo został ustawiony na cokole. Historia musiała potem dokonywać koniecznych korekt. Dzisiaj widać jak na dłoni, że pospolici złodzieje, usiłujący zasłonić się maską Menory, czy innego symbolu żydostwa, nie mają nic wspólnego z nadludzką uczciwością Mojżesza, czy innych jego biblijnych rodaków. To kryminaliści podlegający pod Kodeks Karny RP. Z wojskowego punktu widzenia, wiele złodziejskich pseudoprywatyzacji kwalifikuje się do miana sabotażu. A to już jest przestępstwo najcięższego kalibru. Przestępstwo niewybaczalne. Niewybaczalne nigdy!. Nic dziwnego, że wyprani calkowicie z polskiego patriotyzmu kosmopolici, tak bardzo wzbraniają się m.in. przed budową w Warszawie pomnika ofiar KL Warschau. Przecież np nie z miłości do Polski sprzedali Niemcom warszawską energetykę.
Włodzimierz Kowalik - 16.08.08 2:12
Gronkiewicz-Waltz musi odejść tak podobnie jak Balcerowicz, konstruktor depresji gospodarczej i mafioso który obrabował Polaków z ich własności i oskubał z oszczędności.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rocznica w oparach haszyszu
W ostatnią sobotę i niedzielę, czyli w zapiątek, przeszły nad Polską dwa fronty, ciepły i zimny – oba gwałtowne, wywołujące grzmoty i błyskawice, zdarzały się również i pożary, których nikt nie raczył gasić...
17.11.08 - 11:02 |
Czytaj więcej


19 Listopada 1995 roku
W drugiej turze wyborów prezydenckich Aleksander Kwaśniewski pokonał urzędującego Lecha Wałęsę.
19 Listopada 1557 roku
Zmarła Bona Sforza, królowa polska, żona Zygmunta I Starego (ur. 1494)